Aż mi się przypomniało jak grałem w RDR2. Zacząłem na PC ale nieziemsko mnie nudziło więc olałem. Wrociłem po roku na innym już urządzeniu (Steam Deck) ale Save miałem z tamtej rozgrywki już po tutorialu jak sie gra. Zapomniałem że jest coś takiego jak DeadEye i dopiero na ostatnich misjach jak gonisz Micah po tych górach to przypadkiem to uruchomiłem ;D
Czy tylko mnie ta gra okropnie wynudziła? W pewnym momencie przez nudę i bugi nie byłem w stanie dokończyć jednej misji i odintalowałem ją. W to miejsce zainstalowałem wieśka 3 na 10cio lecie i bawie się o niebo lepiej
Jakże mnie ta gra męczyła. Nie ukończyłem jej. Nie byłem w stanie. System walki to jakaś porażka. Drewniany świat i drewniane NPC. Albo pół gry przegadane albo ten okropny system walki. Mam prawie 40h na liczniku, ale olałem KCD2 i odpaliłem wieśka 3. Frajda z gry o wiele większa dla mnie. Elo.
Gra mocno zbugowana, przegadana w większości, świat martwy, postacie jak kołki. Ogrywam żeby mieć "odbębnione", ale nie rozumiem fenomenu tej gry.
Skąd ta informacja ? Tła były ręcznie malowane, natomiast postacie i ruchome elementy były animowane komputerowo.