Każdy ma prawo do własnego zdania, to nie ulega wątpliwości niezależnie od tego czy wyrażacie je w mniej lub bardziej elokwentny sposób.
Do rzeczy jednak:
1. Nie są to dwa przykładziki, bo nie opieram się wyłącznie na filmowych inspiracjach. Zresztą spamowanie tekstu analizą każdej znajomej sceny mija się z celem, bo na tym polega podawanie przykładów, aby uczynić to w sposób zwięzły i mało inwazyjny dla całości tekstu (ale są tu i nawiązania do Bourne'a choćby, czy nawet Bonda, nie mówiąc o mniej znanych, ale mających swoje patenty filmach). Generalnie jednak, jak wspomniałem podałem przykłady nie tylko filmowej "kradzieży", o czym niżej...
2. QTE? Cover system? Strzelanie? Wspinaczka? Walka wręcz? Drobiazgi typu czekan, oznaczanie wrogów, ataki z krawędzi? Jest w tych elementach cokolwiek oryginalnego? No nie. A mało jest tych przykładów? W zasadzie cały gameplay i fabuła są naszpikowane inspiracjami i mniejszą lub większą zżynką, ale cały tekst miał też polegać na dowiedzeniu tezy, że w tym jest magia serii, że kopiując, na nowo redefiniuje kopiowane elementy. To jest właśnie cały zamysł artykułu i maestria Naughty Dog, którą starałem się pokazać.
3. Wiedźmin: owszem, dobry przykład. I to ciekawe, bo własnie o nim w podobnym kontekście myślałem. Skellige momentalnie nasunęło mi na myśl Vikings, a rozdział w Novigradzie GoT, jedynie wątek barona nie był dla mnie jakoś szczególnie powiązany z czymkolwiek mi znanym.
4. Tak, znajdziemy niemal w każdym tytule jakieś inspiracje i motywy "gdzieś to już było", ale powtórzę: całym zamysłem było pokazanie w jak magiczny sposób - i inny od reszty gier - jest to zrobione w przypadku Uncharted.
@Reedus: dlatego właśnie dałem porównanie Uncharted vs Quantum Break. Nie musisz posiadać obu konsol, aby mieć do czynienia z mega dopieszczonym i tytułem, który przed releasem jest pewniakiem do hitu:) Gry mające porty na każdą platformę konczą różnie, exy są generalnie oczkiem w głowie wydawców i dlatego są to tak dobre.
@Czarny Wilk: fakt. Chyba zakwalifikowałem go tu z automatu, bo oglądając pierwszego Batmana na przykład, wiedziałem że jest na podstawie komiksu, Dredda od początku natomiast traktowałem jako autonomiczny twór filmowy:)
Witam :)
Przede wszystkim dzięki za stos komentarzy. Pozytywne czy negatywne, jest dla mnie wazne że są :) Jest odzew i to cieszy. Nie będę odpowiadał każdemu z osobna, odpowiem ogólnie stwierdzając tylko prozaiczną rzecz, która mocno podpada pod truizm: Każdy ma prawo do własnego zdania i tyle. Ja wyraziłem swoje, co zaznaczyłem bardzo wyraźnie na końcu tekstu :)
dzięki i do następnego!