Grudzień 1922 Cytadela Warszawska
- Witaj Eligiuszu. - Mistrz uścisnął dłoń młodego zakonnika.
- Na dzisiejsze spotkanie wybrałem Bramę Straceń i wybór ten nie był przypadkowy. Zadanie, które muszę Ci powierzyć, związane jest bowiem ze śmiercią. Musisz…
To, czego słuchałem, miało zmienić moje życie. Miejsce wybrane na spotkanie przez Mistrza pewnie także wpłynęło na kolejne wydarzenia. Miałem kogoś stracić, ale pomyślałem też, że prawdopodobnie sam zostanę stracony. Nie zważałem jednak na konsekwencje swoich czynów. Najważniejsze było doprowadzenie do anarchii w Polsce, a zarazem pokonanie Assasynów. Wyrok wydany przez Templariuszy na prezydenta Polski, Gabriela Narutowicza, był jednym z wielu kroków, podjętych przez Zakon na drodze do zwycięstwa.
11 grudnia 1922
Na trasie przejazdu Narutowicza do miejsca zaprzysiężenia organizujemy bojówki, które na Alejach Ujazdowskich ustawiają barykadę, uniemożliwiającą przejazd orszaku. Działaniom przypatruje się policja - Strażnicy świetnie wykonali swoją robotę. Mój cel - zatrzymać pojazd Narutowicza i zabić go przed zaprzysiężeniem. Widzę, że Narutowicz podróżuje odkrytym powozem. Będzie łatwiej - myślę. Tłum, widząc nadjeżdżającego prezydenta, rzuca wyzwiska. Widzę też, że Narutowicz otrzepuje się ze śniegu, kilka śnieżek dosięgło celu. Uśmiecham się, widząc spadający z jego głowy cylinder - starzał będzie bardziej czysty. Jest coraz większe zamieszanie, co dla mnie jest rewelacyjną sytuacją. Jestem coraz bliżej powozu, szukam miejsca do oddania strzału. Protesty nasilają się, wszyscy prą, aby dosięgnąć powozu, który dojechał do barykady. Wtedy interweniuje policja. Przeklinam pod nosem - łapówki nie zawsze docierają do właściwych kieszeni. Tłum zostaje rozgoniony, a barykada usunięta. Pozbawiony ukrycia, wycofuję się chwilowo. Jeszcze nie przegraliśmy!
14 grudnia 1922
Jesteśmy blisko celu. Działania Zakonu zmierzają w bardzo dobrym kierunku. Udaje nam się doprowadzić do sytuacji, w której Polska pozbawiona zostaje rządzących. Dzięki sprytnym szantażom wpływamy na rząd Juliana Nowaka, który składa na ręce Narutowicza rezygnację. Polska pozbawiona jest premiera i współpracujących z nim ministrów. Pomimo tego Mistrz nakazuje mi wywiązanie się z zadania i zabicie Narutowicza.
16 grudnia 1922
Wieści pochodzące od moich nieocenionych braci - wywiadowców - mówią, że nowo wybrany Prezydent złoży wizytę kardynałowi Aleksandrowi Kakowskiemu, a potem odwiedzi warszawską Zachętę, gdzie będzie wizytował otwarcie wystawy. Tam wykonam swoje zadanie.
Warszawska Zachęta godz. 12:12
Widzę Narutowicza stojącego przed obrazem przedstawiającym budynek, w którym się znajdujemy. Mój cel wita się z jakimiś ludźmi. Spokojnie wyjmuję rewolwer i strzelam trzy razy bez głębszego zastanowienia w kierunku celu. Widzę, że Narutowicz osuwa się na ziemię, a wszyscy zebrani zaczynają krzyczeć. Już mam zrywać się do ucieczki, jednak przypominam sobie miejsce mojego spotkania z Mistrzem - Bramę Straceń - zostaję w miejscu wykonania zadania. Natychmiast zatrzymuje mnie jeden człowiek. W ręku trzymam dymiący jeszcze hiszpański rewolwer.
30 grudnia 1922 Sąd Okręgowy w Warszawie
- Proszę wstać, sąd idzie.
Podnoszę głowę i czekam na słowa sędziego, który informuje mnie i zebranych o tym, o czym ja wiedziałem już w chwili spotkania z Mistrzem przy Bramie Straceń. W tej sytuacji wyrok może być tylko jeden - śmierć. Od tej pory będę rozpamiętywał minione wydarzenia i oczekiwał na ratunek, który być może nadejdzie od moich braci.