Gdyby ta gra wyszła z 5 lat temu mogłaby być rewolucyjna, ale na ten moment jest co najwyżej ok. Wszystko co robi Elex, jakaś inna gra już zrobiła i to lepiej. I wiem, że Piranha jest małym studiem, ale jednak za grę trzeba płacić jak za Wieśka 3 czy inne duże RPGi, więc jakaś jakość jest oczekiwana.
- Grafika momentami jest dobra, a momentami przypomina screeny z plastusiowego Fortnite'a. Zwłaszcza te modele postaci z biedną teksturą twarzy i brwiami, które wyglądają na doklejone.
- Świat wydaje się niezbalansowany, jakby potwory powrzucano tam kompletnie losowo bez względu na ich poziom czy statystyki, przez co pierwsze 5+ godzin gry spędza się na uciekaniu sprintem i jetpackiem i zapisywaniu gry co 5 metrów, a kolejne 5 godzin na wysługiwaniu się towarzyszem i liczeniu na to, że AI przeciwnika zgłupieje i da się tłuc z broni dystansowej nie robiąc nic.
- Sama walka płynna nie jest. Opiera się często na unikach, mimo że brakuje dobrych hitboxów ala Dark Souls i cios w powietrze nadal może cię trafić. Unik wydaje się mieć opóźnioną reakcję, a czas do zadania ciosu ciężko wyczuć.
- Rozwój postaci można łatwo spieprzyć - zaczynamy koło miasta jednej z frakcji, która nakierowana jest na konkretną technologię i statystyki potrzebne do jej używania. Zanim dojdziemy do innych frakcji i broni palnej, która wymaga innych statystyk może nam to zająć z 10 godzin gry i dziesiątki punktów umiejętności wydane na coś innego. Czyli sytuacja podobna do zostawania magiem w Gothicu, co według mnie było równie głupie.
- Animacje są nadal dość drewniane.
- Dialogi: po zagraniu w Divinity Original Sin 2 nie ma się tutaj co zachwycać ani grą aktorską ani scenariuszem. Doceniam, że zrobiono polską wersję, ale momentami była chyba tłumaczona na kolanie i bez kontekstu. Na przykład kiedy rozmówca myli płeć NPC'a albo padają dialogi w stylu "Co masz na sprzedaż? -Jasne!"
- Muzyka nie powala i nie wchodzi w pamięć.
Podsumowując: Nic specjalnego. Gdyby to była gra kogoś innego niż Piranhi to pewnie bym dał sobie spokój po kilku godzinach i kompletnie zapomniaj, że to istnieje jak na przykład RPGi niższej ligi w stylu Demonicon albo Bound by Flame. Poleciłbym zagranie, ale dopiero kiedy spadnie cena.
Gra sama w sobie jest dobra, ale jej wydawca to jakaś tragedia. Już pomijając kwestię pay2win, Trion jest niekompetentne - nowe serwery ciągle leżą albo mają kilkugodzinne kolejki, jest exploit na duplikowanie Apexów (itemów za prawdziwą kasę) a na oficjalnym forum panuje totalna cenzura. Nic się nie nauczyli od premiery gry parę lat temu. Trzymajcie się z daleka, bo szkoda czasu.
Choćby i nowe Assassiny miały być lepsze od Wiedźmina, nigdy ich nie kupię jeśli kontynuują tą tradycję wypuszczania wersji PC miesiąc po konsolach, a dobrej optymalizacji i tak nie potrafią zrobić. Do tego internet jest pełny spoilerów a sama gra traci hype. Niech się wypchają.
Już mi się rzygać chce tymi przepowiedniami o Białym Zimnie. To tak jakbyśmy my srali w gacie, bo kiedyś tam zgaśnie słońce. Wnerwia mnie też taka dyskusja, że tylko jedno z zakończeń jest kanoniczne. Jaki jest sens robienia gry z decyzjami wpływającymi na los świata jeśli zostaną one kompletnie olane przez twórców. Porównania do książki też bez sensu z tego powodu, to jest gra do ciężkiej kuźwy, to my tu mamy wpływ na zakończenie. Dziecko Ciri jako przeciwnik? Nie dziękuję, nie widzi mi się gra jako 120-letni Geralt. Już prędzej spodziewałbym się Ciri jako protagonistki następnej części o ile jej moce zostały osłabione albo zniknęły. W sumie to nie wiem co mogliby jeszcze zrobić w tej serii, żeby dorównać trójce jeśli chodzi o zawarty content. Spodziewałbym się bardziej jakichś dodatków lub mniejszego spin-offa niż pełnoprawnego sequela.
Jak dla mnie to zwykłe przypierdalanie się, bo o coś trzeba. Zadania poboczne w trójce są miodne, te w dwójce w porównaniu z tym to jakiś żart. Każde zlecenie na potwora niesie ze sobą jakiś ciekawy zawiły wątek fabularny, a nie tylko "rozwal 3 gniazda" (które są swoją drogą punktami eksploracji w trójce bez żadnych questów przy tym). Jak ci się nie podoba szybka podróż, to proszę bardzo, idź zapierdalać z buta 4 kilometry. Wczytywania są krótkie, prawie nie istnieją, mówią to grając na laptopie za 2600zł, w porównaniu do Wiedźmina 1 czy Elder Scrollsów gdzie każde wnętrze ma loading screen W3 wymiata. Gram ponad 80 godzin, praktycznie ani razu nie walczyłem na koniu, nawet nie czułem takiej potrzeby - kolejna pierdoła, która ani trochę nie wpłynęła na moją rozgrywkę, ale ktoś musiał się do niej dopierdolić...
Sama gra jest spoko, ale mikrotransakcje i RNG w otrzymywanych kartach to jakaś kpina z gracza.
1. Ekrany wczytywania są tylko przy zmianie 4 głównych map, retrospekcjach z Ciri i wczytywaniu gry, wszystko działa błyskawicznie w porównaniu do innych gier z wyższej półki i zważając na fakt, że gram na lapku za 2 700zł. Wygląda na to, że nikt już nie pamięta loading screenów przy wchodzeniu do każdego budynku w W1 czy każdym Elder Scrollsie, nie wspominając o Mass Effeccie 2 czy Far Cry 1, gdzie można było pójść na kawę albo papierosa...
2. Nie natrafiłem na żadne bugi, które popsułyby mi grę albo questa. Jedyne co widziałem to zabawkowy łuk upuszczony i wbity w ziemię, zamotany w krzakach ghul czy wieśniak, który zespawnował się pół metra nad ziemią. To i tak miód w porównaniu do Skyrima.
3. Jak dla mnie takie ograniczenia świata są lepsze niż nawalenie klifów i niewidzialnych ścian naokoło mapy. Jeśli pamiętam DA: Inkwizycja miała podobne w wielu miejscach.
4. Atak klonów - to jakaś kpina, tak są powtarzalni npce - jak w każdej grze, ale każda kluczowa postać czy rozmówca ma inny oryginalny wygląd a jest ich masę. Jeśli przyjrzymy się bliżej nawet taka grupa żołnierzy/bandytów nosi na sobie podobne, lecz różniące się zbroje. Każda inna gra by to olała i założyła na nich to samo.
5. Niby z jednej strony "ujmujące dialogi" i fabuła a z drugiej słaby dubbing. Jakoś nie spotkałem jeszcze NPCa, przy którym pomyślałbym "ale ten gość czyta z kartki". Póki co dubbing podoba mi się bardziej niż w Skyrimie a taki Mass Effect 2 nawet koło Wieśka nie stał.
Nie, nie mówię tego jako fanboy, a osoba, która przegrała od premiery już ponad 30 godzin gry (czas, w którym kończę większość produkcji Bioware). Gra wydaję mi się lepsza pod każdym aspektem w porównaniu do każdego innego RPG jak i pokrewnych gatunków. Wady wymienione w tej recenzji to zwykłe pierdolenie, bo przecież jakieś minusy trzeba podać. Nie obchodzi mnie, że recenzje są pisane przez różnych ludzi, jako taka duża strona system oceniania powinien być zgodny i porównywalny z resztą gier. Większość osób nie ma czasu czytać obszernych artykułów i zwraca uwagę na samą ocenę i główne cechy, zwłaszcza po latach gdy dana gra im umknęła. To 8,5/10 to jest zwyczajna obraza tej gry i odbija się na jej ogólnej średniej jako, że to była jedna z pierwszych recenzji. Niby ocena "dobra", ale nie "genialna" jak to w tytule stoi. Dziękuję gry-online za wspieranie polskiego rynku gier komputerowych i pozwolenie jakiemuś niekompetentnemu patałachowi na obrzucenie wyimaginowanym gównem potencjalnej gry roku, jak nie dekady.
Czy redaktorzy w ogóle czytają swoje inne recenzje czy ten system oceniania jest kompletnie wyssany z palca? Atak klonów? Nie widziałem drugiej takiej gry, która miała by tak dużą różnorodność npców. Jęczenie o ładowanie i ograniczenia świata w grze, która prawie ich nie ma i przebije Skyrima rozmiarem. Komuś tu się w dupie poprzewracało od dobrobytu. Pograjcie sobie w jakieś gówniaki pokroju Arcanii to zaczniecie doceniać gry.
W sumie to filmik pasuje do większości gier MOBA. Jak ktoś ma słabe nerwy albo przejmują się zbytnio czyjąś opinią powinien trzymać się od tego gatunku z daleka. Te gry zawsze mają samouczek jak bić miniony, wieże itp., ale wg mnie brakuje obowiązkowego kursu "Jak być kompetentnym graczem w drużynie". Nie pamiętam żadnego oficjalnego samouczka w LoLu czy Smicie, który by wyjaśniał jaka linia należy do jakiej roli, co znaczą pojęcia typu: adc, mid, solo albo wyjaśniałby jak ważna jest komunikacja czy to przez czat czy komendy. Znam ludzi w Smicie grali tak dużo Aren czy Co-opów przeciwko botom, że teraz mają prawie maksymalny level i zero pojęcia o prawdziwej rozgrywce.
Te filmiki są tak robione na siłę. Połowę tych glitchów można zrobić w 150 innych grach. Nie ma to jak wpierdalać się na siłę poza mapę, w za ciasne kąty albo patrzeć jak AI zareaguje na wspinaczki. Ale to ostatnie porównaj sobie nawet ze Skyrimem - tam twój towarzysz będzie szukał drogi na około, ewentualnie stał jak słup w jednym miejscu i czekaj aż zejdziesz w jakieś miejsce, gdzie nie musi skakać, żeby się dostać. Co do rutyny NPCów czy kamery to już się przyzwyczaiłem do produktów Piranhi - zero zmian w tym temacie od czasów Gothic 1. Skończyłem grę w jakieś 25-30 godzin i jedyny glitch jaki mnie wkurwiał to beczki wbite w tekstury i mające jakieś ataki padaczki. Nie jedna beczka czy 2, ale wszystkie połamane beczki jakie można było ruszyć w grze.
Podoba mi się, że w końcu jest gra, która skupia się na magii. Miła odmiana po skończeniu Risena 3, gdzie magia była tylko dodatkiem, ewentualnie można było zostać rozwiniętym magiem gdzieś w połowie gry. Ta perspektywa FPP strasznie przypomina mi Skyrima czy Dark Messiah. A przy rzucaniu kulami ognia to naprawdę może żreć zasoby. Optymalizacja chyba jest skopana - nie mam za nowego sprzętu, ale nawet na niskich ustawieniach mam skoki klatek. I taki smaczek dla fanów Mass Effecta - żeńską bohaterkę chyba dubbinguje Jennifer Hale, ta sama od komandor Shepard. Tak czy siak, szczerze mówiąc zapowiada się średniak. Jakoś historia w intrze mnie nie porwała a o samej grze usłyszałem w dniu premiery. Nie będę oceniał pochopnie, muszę pograć dłużej :)
@mroczny_hobbit Ale po co od razu wyzywać od debili za nieznajomość angielskiego. Można znać kilka języków bez znajomości tego. Dla ciebie się to oczywiste wydaję, ale nie każdy miał angielski w szkole. Przykładowo większość starszych osób na pewno zna lepiej rosyjski. Ba, sam miałem tylko niemiecki w podstawówce a to było 10 lat temu. Wnerwia mnie taka logika "ja wiem, a ty nie, to znaczy, że jesteś idiotą"
Ciężko wymyślić jakąś fabułę po zakończeniu wątku Żniwiarzy, na dodatek taka, która byłaby dłuższa niż typowe shootery. Wojna z turianami wydaje się materiałem na krótki spin-off, nie pełnoprawną kontynuację. Umieszczenie fabuły kilkaset lat w przód czy w tył też wygląda słabo - pewnie większość chciałaby spotkać starą załogę. A gdyby akcja działa się równolegle z ME1-ME3 to wyszło by to tak jak Dragon Age 2 - robisz jakieś pierdoły, gdy na drugim końcu planety ktoś ratuje świat. Na wybór rasy nie ma się co silić, znając ówczesne gry jedna jest wystarczająca a EA i tak będzie naciskać na szybką premierę.
Trochę myślałem o wątku ME4. Możliwym przeciwnikiem byłyby Lewiatany chcące wrócić na swój "tron", ale to prawie kopiuj-wklej wątek Żniwiarzy. Można jeszcze wpieprzyć jakieś zaawansowane imperium z innej galaktyki podróżujące przez nasz świat. To dałoby materiał na nowe rasy i kolejną część.
Jedyne czego chce to fabuła umieszczona w podobnym czasie i możliwość zwiedzenia ojczystych planet obcych, ale nie w tak zamknięty, liniowy sposób jak poprzednio.
Problem z Bioshock : Infinite polega na tym, że dla weteranów serii gra jest słaba, a dla tych co zaczęli przygodę od tej części jest rewelacyjna. Ja należę do tej drugiej grupy, ale rozumiem fanów, bo gry mają kompletnie inne klimaty.
2014 powinien być oficjalnie ogłoszony rokiem no-lifienia. Wiedźmin, Dragon Age, Dark Souls i masa świeżych MMORPGów.
@Bezi2598 No oczywiście, że nie da się zapobiec obecności magów krwi, ale to w jaki sposób została skonstruowana fabuła DA2 woła o pomstę do nieba.
spoiler start
Z rozdziału na rozdział gra stara się uprzykrzyć Hawke życie za pomocą tych grup. A to zabranie siostry przez templariuszy, a to morderstwo matki przez maga i masa misji, w których mimo dobrych intencji dochodzi do totalnej anihilacji obu stron. Najbardziej mnie zawiódł Arcymag - ostatnia rozsądna nadzieja kręgu. Mimo, że moja ekipa nie przepuściła żadnego templariusza, gra ma to w dupie i odpala cutscenkę, w której Orsino(?) stwierdza, że nie mamy szans, wścieka i oczywiście używa magii krwi.
spoiler stop
Za to właśnie nienawidzę wyborów w tej grze. To działa jak polityka w Polsce - nie głosujesz za kimś, a przeciwko komuś. Jak sobie pomyślę o innych grach i wszelkiego rodzaju gildiach to nawet w Gothicu czy wiedźmaku były osoby, które były jakoś milej nastawieni i starały pomóc. Ba, nawet taki Skyrim, gdzie na początku gry 2 osoby z przeciwnych frakcji pomagają. Tutaj jedyne co robią to rzucanie kłód pod nogi. Gdyby była taka możliwość z miejsca dołączyłbym do Qunari i pozamiatał ten burdel. Ewentualnie uratował siostrę, zwinął z Isabelą jakąś łódź i dał dyla z tego grajdołu. Lubię tą grę, ale wątek Zakon vs Magusy doprowadza mnie do białej gorączki =.=
Zobaczyłem artwork z Shaundi z Saints Row 3, a tu szefowa. Szczerze jestem zdziwiony. Moim zdaniem to co może robić gracz nie powinno zbytnio podlegać ocenie, a charakter postaci. Idąc tą drogą można też tu napisać o Dovahkince ze Skyrima, zwłaszcza takiego na modach. Masowe mordowanie stworzeń, w tym niewinnych króliczków, ćpanie księżycowego cukru, kradzieże, włamania, bezczeszczenie zwłok, wampiryzm, lykantropia.
Powracając do SR3 Shaundi jest zdecydowanie bardziej toksyczna od bossa. Jeśli ktoś grał w SR2 i pamięta starą wychillowaną Shaundi na pewno się zgodzi.
spoiler start
Przez większość gry zachowuje się zdzirowato i kieruje się rządzą zemsty. Ratowałem ją tylko z sentymentu.
spoiler stop
Jeśli to nie wystarczy można jeszcze dodać jej rozbieraną sesję (Easter Egg), narkotykową przeszłość i wielu chłopaków. Tak jak głosi napis protestujących NPCów "Shaundi is a whore!"
Mam tylko nadzieję, że tym razem organizacje będą miały jakieś solidne argumenty, żeby stanąć po ich stronie. Poparłem magów w DAII tylko ze względu na Bethany. Przez całą grę obie strony usilnie rywalizowały w zniechęceniu mnie do nich a to urządzając rzezie na niewinnych, a to bawiąc magią krwi.
Pierwsze skojarzenia to Minecraft i Tibia. Generowany na bieżąco świat jest dobry do właśnie takich gier jak Minecraft. Od RPG'a oczekuję już stworzonego przez twórców świata, który warto eksplorować, by znaleźć jakieś zamczyska, doliny, jaskinie itp., do których ktoś się naprawdę przyłożył, nie kolejne randomowe kupki klocków. A dlaczego porównanie z Tibią? Kiedyś słyszałem żarty o tym jak to tibijczycy rozróżniają klasę przedmiotu po pikselu. właśnie dlatego nie wiem, co to za radość ze zdobywania sprzętu, jeśli ledwo co to widać - wolę wrócić do Sacreda. Rozumiem fenomen Minecrafta - wirtualne klocki lego, zgwałcone przez niepotrzebne elementy RPG i dzieciarnię z YT. Tutaj nie wiem czym się tak wszyscy zachwycają. Oglądałem kilka filmików z tego i nie widzę nic, co wciągnąłoby mnie na dłużej niż godzinę...
Ej, ale od Sacreda, to wara. Dalej mi się dobrze niego gra po latach, a jako grafik podziwiam sobie otoczenie, które wydaję się być robione punkt po punkcie jak pixelarty ;d
Nic dodać, nic ująć - pozostali już podsumowali artykuł. Muszę się zgodzić jeśli chodzi o Connora, reszta to albo konsolątka, z którymi nie miał styku albo postaci przekolorowane przez autora jakby autor tylko czytał krótki opis gry.
Wydaję się być powrotem do starego Larry'ego, ale bez polskiego dubbingu to nie ma szans u nas. Z tego co widziałem, to nawet pytania do weryfikacji wieku są takie robione pod Amerykanów. Tak też myślę więc, że zagraniczniak może nie zrozumieć żartów. Potrzebna jest przeróbka na polski humor z głosem Stuhra ;d
Jak ja nie lubię, gdy na konsole wypuszczają takie exclusivy. Red Dead Redemption, Uncharted, Heavy Rain, a teraz the Last of Us. No nic, zostało mi oglądać grę na YT. Obejrzałem cały 6-godzinny maraton cutscenek i części gameplaya. Potem jeszcze fragmenty let's playi, oczywiście jakichś normalnych graczy, nie krzykaczy psujących klimat. Polski dubbing też nie jest zły. Wiadomo Polak zawsze się przyczepi do czegoś, ale bez przesady. Gra miała swoje momenty, kilka razy oczy łzami zachodziły, a oglądając pierwszy raz prolog pikawa mi skakała, mimo że to przecież ktoś inny grał. Muzyka się nie narzuca i uwielbiam te gitarowe bassy, grafika w cutscenkach wygląda jakby Tomek Bagiński je kręcił, a klimatem gra ogólnie przypominała mi "Jestem Legendą", ale to dobrze, lubię ten film. Ciężko ocenić gameplay patrząc z boku, dlatego ode mnie karny kutas w postaci oceny 9/10 za wydanie tylko na PS'a.
Moim zdaniem zdecydowanie za krótka, na poziomie średnim zajmuje 8-10 godzin, może nawet mniej. A szkoda, bo uniwersum jak dla mnie miało większy potencjał, nawet do tego, żeby zrobić z Neo-Paryża sandbox prawie jak w Assassin's Creedzie. W mnesistach też trochę się rozpisali, prawie jak Leksykon Mass Effecta albo Kodeks z Dragon Age'a. Mam nadzieję, że nie zostawią tego świata, zmniejszą liniowość, dodadzą więcej postaci niezależnych i ogólnie wydłużą rozgrywkę głównie dlatego, że postarali się co do wyglądu miasta ;d
Pierwsze co mnie zniechęca to metroseksualny, mangowy facio z okładki, który prędzej kojarzy mi się z 153. częścią Final Fantasy niż Van Helsingiem ;d
Tak, może byłoby lepiej, gdyby nazywała się jakoś inaczej tak jak Arcania i Gothic. Pierwsze co pomyślałem o B.I. : "a to to dziwne, mroczne, horrorowate coś" a potem jednak się przemogłem i nie pożałowałem. W czołówce moich ulubionych gier. Po tym chciałem zobaczyć poprzednie części, bo tylko słyszałem, nie miałem styku no i pierwsze wrażenia : "dziwne, mroczne, horrorowate coś" - nie moje klimaty ;d. Także muszę się zgodzić, dla tych co nie mieli styku to jest hicior, a fani serii na pewno spodziewali się czegoś innego.
Dragon Age II był moją pierwszą grą z serii, tak samo jak Mass Effect 3, po czym cofałem się, że by poznać całość. Dzięki temu mogłem zwracać uwagę na pierdoły i doceniać nowsze części. A więc porównując :
Grafika wiadomo, że lepsza, w końcu minęły 2 lata ;d. System walki nie jest taki toporny jak w DA:O, postacie doskakują do przeciwników są bardziej ogarnięte. Grając kobietą na 2 miecze nie mogłem patrzeć jak ona z tym biega xd. Nawet jeden taki przycisk : "Ukryj hełm" idzie na plus. Jeśli chodzi o długość to DAII skończyłem w ok. 30h. DA:O zajęło mi jakieś 10h dłużej. Z jednej strony zawdzięczam to chujowemu trackerowi zadań, który nie wiem czy w ogóle coś pokazuje i po jakichś 20-30h gry odpuściłem sobie poboczne questy. Czasem czułem się, że mapki są przesadzone i sztucznie wydłużone, a na końcu skrzynka z kawałkiem papieru... A teraz ze skrajności w skrajność : Największy minus dwójki dla mnie to powtarzalność lokacji - w pewnym momencie się śmiałem, że dodadzą pory roku, żeby zmylić gracza jeszcze bardziej ;d. Na następnym miejscu fabuła. Myślisz, że jest już ok, to wpierdalają się demony i magowie krwi (czyli prawie wszyscy w grze -.-). Po skończeniu jedynki fabuła w DAII wydała mi się jeszcze bardziej chujowa. DA:O - ratujemy kraj przed plagą pomiotów jako ostatni Szary Strażnik, DAII - ratujemy jakiś syfiasty port pełny bandziorów i skurwysyństwa przed nimi samymi nie mając zbytnio w tym większego celu. Na miejscu Hawke zwinąłbym siostrę z Kręgu i spieprzył z tej dziury jak najdalej zostawiając atomówkę. Historia strasznie na siłę robiona, ale mimo to lubiłem postacie towarzyszy - uśmiałem się zdecydowanie bardziej niż w jedynce i na pewno zapamiętam Isabelę, Merril a szczególnie Varrika, czyli pana "jebać krasnoludzkie stereotypy". Bioware nigdy mnie nie zawiodło jeśli chodzi o przywiązanie do postaci. Brakuje polskiego dubbingu, co mi kompletnie nie przeszkadza. Już od dawna jestem zwolennikiem oryginalnego, gdzie naprawdę jest włożona praca - widziałem efekty np. oglądając filmy na YT z voiceactorami Mass Effecta czy Bioshocka Infinite. No i w końcu protagonista ma głos, rozmowy nie są już takie niezręczne.
Podsumowując moje jęczenie : Fabuła kuleje, przy trzecim akcie dostałem zwyczajnie kurwicy od konfliktu magów i templariuszy (jedni gorsi od drugich i muszą to udowadniać na każdym kroku). Mimo tego w DAII grało mi się naprawdę dobrze, walka jest o wiele bardziej przyjemna, gadki z postaciami o wiele bardziej mnie bawiły (przy historiach Leliany w DA:O aż chciało mi się spać xd). Fabuła kuleje, przy trzecim akcie dostałem zwyczajnie kurwicy od konfliktu magów i templariuszy (jedni gorsi od drugich i muszą to udowadniać na każdym kroku). Polecam wszystkim hejterom zagranie jeszcze raz i w pierwszą i drugą część.
Mam nadzieję, że w DA3 o wiele bardziej przyłożą się do historii i dostaniemy o wiele bardziej otwarty świat, nie tylko jedno miasto i kawałek za nim. No i czekam na powrót wiedźmy z głuszy ;)
Dodałbym tutaj jeszcze :
Magiczną końcówkę z "Ardat Yakshi"
"I'm proud of you"
Co do "The Fleets Arrive" powinieneś zostawić oryginalną cutscenką. Ma wtedy większą moc tak jak "Mordin", który brzmi bardziej dramatycznie z wybuchami i ostrzeżeniami SI :)
Wystarczy grać na wersji amerykańskiej (Aion Truly Free) i nie trzeba nic wykupywać by cieszyć się grą ;d
Myślałem, że się nie wciągnę, bo Star Warsy mnie nie jarają, ale nabiłem już 15 poziom i nadal mam zabawę. Pomyślałem, że może poznam trochę to uniwersum i Bioware jak zwykle mnie nie zawiodło. Pełny dubbing postaci, towarzysze, dialogi i decyzje (Tak, jęczałem na dubbing w Neverwinterze, ale tam klika się "Next", nie ma takiej interakcji jak tu). Poczułem się jakby to był jakiś ich solidny singiel, tyle że naokoło biegają gracze. No i jeszcze moralność - chciałem zostać okrutnym Sithem, a tu dają mi Vette i zwyczajnie nie chcę być zły ;^; . Takiego przywiązania do postaci, własnej i niezależnych nie czułem jeszcze w MMO, ale wiadomo - Bioware ;d. Nie chcę oceniać, bo mam za sobą praktycznie tylko pierwsze wrażenia jako darmowy gracz. Naprawdę masa rzeczy jest poblokowana, ale i tak jestem zdziwiony, bo nie miałem wcześniej pojęcia, że można zagrać za darmo. Na ten moment dałbym 8-9/10, naprawdę się wyróżnia w gatunku.
Kolorowa i karykaturalna grafika przypomina mi trochę Fable'a, tu akurat miła odmiana po sporym czasie spędzonym w szarawym Skyrimie. Jakoś sam świat i fabuła mnie nie wciągnęły. Nie pamiętam kompletnie żadnego imienia jeśli chodzi o postacie, nawet tej wpół rozebranej zabójczyni ;d. Nasuwa mi się porównanie z Portalem 2, w którego też grałem raz i to wcześniej niż KoA i jakoś nadal pamiętam nawet niektóre kwestie postaci, mimo tego, że to z założenia gra logiczno-zręcznościowa. No a tu mamy RPG'a, czyli moim zdaniem dialogi powinny być gdzieś na czele. Najlepiej chyba wypada walka - płynna, przyjemna i skille są dość fajne. A propo skilli : ogromny plus za możliwość resetu punktów. Zwykle jest takie tłumaczenie twórców "Gra była za krótka? Wypróbuj inne klasy." A tutaj nie! Nudzi ci się woj? Zamień go na maga i kontynuuj bez przechodzenia tego samego etapu. Tak jak pisałem fabularnie nic specjalnego, ale grało mi się przyjemnie, bez spiny. Zaryzykowałbym nawet nazywająć Amalura "RPG'iem dla casuali". Poleciłbym właśnie coś takiego lekkiego tym, co chcą zacząć przygodę z gatunkiem, ale szkoda, że nie ma polskiej wersji xd
@Andre25, nawet nie wiesz ile tracisz czekając na gry z polskim dubbingiem. Gothic i Skyrim po polsku mi pasowały, nowy Tomb Raider też, ale np. w Mass Effekcie polski dubbing według mnie to dno przy oryginalnym. Gdzieś czytałem, że aktorzy nawet nie widzieli zbytnio swoich postaci. Wiadomo jak to z dystrybucją, aby szybko i na odpierdol. Nie chce sobie nawet wyobrażać Bioshocka Infinite po polsku. To byłby wręcz gwałt na tej grze. Nie mogę też wyobrazić sobie Ezio z AC mówiącego po polsku z włoskim akcentem xD. Dla mnie lepszy jest oryginalny dubbing, robiony dokładnie w toku produkcji, z emocjami i wczuciem się w graną postać, a nie czytanie z kartki jak leci.
Sorry za offtop, ale logika "jak będzie dubbing to zagram" mnie rozwaliła...
AloneInTheDark - Co do drobiazgów pasuje mi tu przysłowie "grosz do grosza...". Potrafię większą wagę przykuć do jakiegoś braku w interfejsie niż powiedzmy lokacji, przy której designer spędził kilka dni. Achievki i czytanie questów źle sformułowałem, chodziło mi bardziej o zainteresowanie się sidequestami i wyciśnięcie z gry ile się da ;d. Cóż z wymienionych światów już bardziej Gothic mi w pamięć zapadł. Stawiam chyba kreację postaci niezależnych ponad sam świat nawet jeśli taki Bioware robi zwyczajny skok na kasę. Nie chcę się spierać, każdy ma swoje zdanie.
Trochę się zawiodłem na tej grze. Wiem, że jest to wersja beta, ale nie chodzi mi o kolejki.
1. Grafika - ma tam jakiś swój urok, ale w tej chwili to norma we F2P. Aion, który ma już prawie 4 lata ma lepszą moim zdaniem. Z taką Terą nie ma co porównywać. Porobiłem kilka misji po wejściu do miasta i się poddałem. Nawet na najniższych spikselizowanych detalach zacina się w kontakcie z innymi graczami. Potrzebna jakaś optymalizacja albo przełącznik wyświetlania postaci bez zmieniania odległości wyświetlania (znowu Aion).
2. Kreacja postaci - niby dość obszerna, ale jakoś nie zauważyłem żadnego odniesienia do backstory w samej grze, bardziej chyba zostaje w wyobraźni gracza ;d. Bawiłem się trochę suwaczkami do twarzy, ale też zbytniej różnicy to nie daje. No i przy tym stylu graficznym wcale jakoś nie chce się siedzieć w kreatorze kilku godzin. No a po tym wszystkim nie czuję nawet swobody oglądania postaci. Pozoomować i pobawić się kamerką można się tylko w trybie screena. WTF?
3. Voiceover - z tego co zauważyłem to każdego questa postaci mają pełny dubbing. Doceniam starania, ale to jest MMO. Sam grając w RPGi czytam sobie leksykony i czasem poboczne questy zbierając achievki, ale jak ktoś chce zrobić zadanko na szybko to te głosy są na dłuższą metę wkurwiające i nie wiem czemu nie wyłączają się automatycznie po zamknięciu okna dialogu. Jestem zwolennikiem klasycznej wersji, czyli jedno zdanko na powitanie i pożegnanie i NPC siedzi cicho chyba, że to cutscenka.
4. Sam Neverwinter - wykorzystanie świata gry RPG jako podłoża do MMO przypomina mi Elder Scrollsy. Różnica jest taka, że Skyrim jest wciąż jest na topie odświeżany DLCkami i modami a Neverwintera już prawie w ogóle nie pamiętam. Jakiś singielek przed nią mógłby nieźle podjarać graczy. Jeśli chodzi o uniwersum, to w ciemno zagrałbym w MMO z Dragon Age albo Mass Effecta.
Przepraszam, że tak marudzę. Wymieniam tylko wady jakie widzę, system walki jest spoko, minidungeony też mają swój urok. Spędziłem 3 lata w Aionie, kilka miechów w Terze i widziałem różne sieciówki. Trzeba zrobić naprawdę arcydzieło, żebym powrócił do gatunku. Na razie moja ocena waha się koło 7. Mam nadzieję, że zrobią jakąś optymalizację lub chociaż wybór kanału.
Niektórzy mogą płakać, że grafika w ME czy DA była słaba, ale jakoś w dupie mam te fotorealistyczne shootery. Jak dla mnie Mass Effect 3 miał świetną grafikę i przy tym był jak dla mnie jedną z najlepiej zoptymalizowanych gier. Nie pamiętam żadnej ściny w całej serii. Widzę, że bez wymiany kompa trzeba będzie się pożegnać z RPG'ami Biowaru :(
Nie grałem wcześniej w żadnego Bioshocka a mimo to grało się miodnie, a i z oglądanych let's playi widzę, że dla fanów serii też się znajdą smaczki. Najlepsza misja eskortowa wszechczasów. Na ten moment moja ulubiona gra obok Mass Effecta (Bioware powinien się uczyć jak robić pozytywnie mózgojebne zakończenie). Gdyby nie drobne mankamenty dałbym spokojnie 10 : Elizabeth poza kamerą porusza się często jak Slender - wyskakuje w innych miejscach, czułość myszy jest przesadzona (większość ludzi ustawia na minimum) no i do strzelania trzeba przywyknąć. Poza nie mam nic do zarzucenia. Piękny świat, wciągająca fabuła, świetne postacie, dynamiczna walka. Skłania do zastanowień i ponownego przejścia dla samego wyszukiwania odpowiedzi
Kwo, co do rzeczy, które wymieniłeś, wziąłbym pod uwagę też, że Bethesda w pełni udostępnia kreatywnym graczom pliki gry, więc poza patchami, które wychodzą jeszcze dzisiaj mamy też te nieoficjalne + wszelakie optymalizacje + mody. Swoją drogą Skyrim ma ich chyba najwięcej w historii gier. Więc jak komuś coś nie pasuje zawsze może to sobie zmienić. Właśnie przechodzę Skyrima trzeci raz (skończony Dawnguard, zaczynam Dragonborna - jakieś 120h grania w to za mną) i jeśli chodzi o bugi czy freezy to były spowodowane wyłącznie moją grą przeładowaną modami oraz nie najlepszym lapkiem. W Gothiki dawno nie grałem, ale jeśli pamiętam to w G2 ekwipunek był rzędem kratek a umiejętności jedynie oknem z listą różnych statystyk. Jakoś mnie to porównanie śmieszy. Co do "wyprania z emocji" tutaj muszę się zgodzić. Niedawno wciągnąłem się w serię Mass Effect i porównując postacie z ME i Skyrima, muszę powiedzieć, że TES jest strasznie szary i bezpłciowy. Pamiętam trochę postaci z różnych gildii i Seranę z Dawnguarda, ale do żadnej nie czułem kompletnie przywiązania. Postać gracza to też z jednej strony plus i minus, bo możemy sobie wybrać rasę/płeć jaką chcemy, ale potem zostanie nam bezuczuciowa niemowa... Także emocji trzeba sobie samemu wyobrazić ;d