Gdy kilka lat temu ukończyłam serię ,,Mass Effect", myślałam, że nie znajdzie się już nigdy gra, która może mnie zainteresować na tyle, że z niecierpliwością będę wyczekiwać jej premiery. A tu proszę ,,Detroit: Become Human".
Zakochałam się bezpamiętnie w filmiku pokazującym Karę. Zauroczyło mnie w niej to, że wydała się bardziej ludzka, niż niejeden człowiek, a przy tym: delikatna, frywolna, ciepła, śliczna. A co za tym idzie, przywiodła mi na myśl jedną z największych obaw w kwestii robotów: Maszyny mogą nas zastąpić i być od nas lepsze.
Straszliwie spodobał mi się motyw człowieczeństwa przelanego wraz z całą plejadą moralnych dylematów na robota, który ma swoją świadomość.
Wiążę z tą grą naprawdę wielkie nadzieje, zwłaszcza po demo ukończonym na PS4. Ciesze się, iż po mimo ogłupiającej tendencji w kinach czy serialach, gry pokazują dalej ten ,,lepszy" kawałek świata.
I właśnie taki jest dla mnie ,,Detroit". Absolutny numer 1 tego roku.