Bo nie przeczytałeś książki :) To dość proste, piszesz poźniej żeby nie rozpisywać się w recencjach w emocjach a prawda jest taka, że nie da się być w 100% obiektywnym i wystawianie recencji na podstawie streszczenia czy cudzego gameplayu nadal nie jest pozbawione emocji. Z drugiej strony, wracając do porównania z książką, streszczenie pisze osoba, więc niejako bazujesz na jej poglądzie, ocenie co jest ważne a co nie itd, więc jest spora szansa że pominiesz dużą część fabuły, albo smaczek albo wyjaśnienie pewnego plot twistu którego ktoś po prostu nie skumał. Druga sprawa to pozbawiasz się możliwości oceny sposobu pisania co pomaga wczuć się w sytuację, każde dzieło sztuki tworzone jest by budzić emocje więc dlaczego mielibyśmy je schować do kieszeni oceniając coś?
Dwa przykłady: streszczenie wiedźmina podaje Ci tylko konkretne wydarzenia, nie mówi o tym w jaki sposób są opisywane więc nie wczuwasz się w sytuację np: nieludzi, którzy nie tylko są dyskryminowani ale wręcz stają się ofiarami pogromów. Dowiesz się tylko o pogromie a reszte sobie musisz sam dopowiedzieć, co na bank odbiegnie od tego co byś pomyślał czytając książkę. Drugi przykład to Pratchett, fabułę przeciętnej jego książki pewnie można streścić na stronie a4 i będzie to raczej miałkie. Jego geniusz polega na lekkim i zabawnym sposobie pisania, który sprawia że chce Ci się go czytać. Ocena gry po nie zgraniu w nią tylko oglądaniu gameplayu czy czytaniu czegoś na necie to troche jak powiedzenie, że "ten burger jest przepyszny bo ładnie wygląda na zdjęciach i widziałem kogoś kto zjadł go ze smakiem".
"Arcydzieło gier komputerowych" 10/10
Te proste emocje nie pozwoliły wam nawet zauważyć że gameplay jest zabrany z Uncharted. W którym jeszcze działał bo powtarzalne strzelanie mieszało się z walącymi budynkami przez co człowiek nie nudził się aż tak. Tutaj to strzelanie miesza się z przestawianiem drabiny i krótkimi dialogami między bohaterami.
Fabuła miała 5 minut oryginalności i emocji pod sam koniec gry. A wątek Joel Eli był przewidywalny jak cholera od momentu jak ich poznaliśmy."
Ale właśnie o to chodzi! Gra ma budzić emocje, opowiadać historię i jeśli u kogoś tlou wywołało większe emocje niż uncharted to zajebiście, jeśli w Tobie ich nie wywołało i wolisz walące się budynki to też zajebiście. Każdy ma prawo ocenić grę zgodnie z własnym sumieniem (po zagraniu w nią ofc ;)).
A gameplay uncharted, można by rzec, jest zabrany z Lary czy czegokolwiek co wcześniej wymyśliło strzelanie, bieganie, skakanie i wspinanie, nie chodzi o to żeby być oryginalnym na siłę. Nie chodzi o to żeby nie używać archetypów postaci, historii drogi, motywu relacji ojciec - córka bo to było już miliony razy wcześniej w masie książek, filmów, gier, legend, wierszy itd. Chodzi o to, żeby przedstawić to w jakiś swój sposób. Grająć w TloU 1 miałam w dupie to, że historia ojca i córki jest mi znana z innych gier, w dupie miałam to, że fabułę można przewidzieć, chodziło właśnie o te emocje które budzi opowieść. Chodzi o to jak skonstruowany był gameplay, jak dobrana do tego była oprawa dźwiękowa, jak zagrali aktorzy głosowi itd. Dla porównania Uncharted 4 mnie wynudziło strasznie bo historia była mega miałka choć gameplay był super :)