Korporacja tak bardzo skupiła się na propagandzie woke, że zapomniałą zrobić dobrej gry. Sądzę, że jest to celowe. Niszczyć każde wartościowe dzieło człowieka i obrzydzać by nie miał do czego wracać.

Jest 5 głównych krain plus na koniec powrót w jedno miejsce które zajmie max 30 minut. Mi całość gry zajęła 40h, ale zaglądałem w każdy kąt i robiłem wszystko co możliwe.
@Nostir By zdobyć mapę do jednego ze skarbów w Aedirn trzeba kilkukrotnie zagadać do jednego z wieśniaków który się się znajduje w zniszczonej wiosce, gdzieś przy końcowym etapie obszaru. Ma na imię bodaj Miłek czy jakoś tak.
Icewind Dale wraz z dodatkami ukończyłem ok 5 razy. Ten klimat historii na krańcu świata jak i genialny soundtrack po prostu miażdżyły swoim nastrojem. Ach ta niezapomniana Dłoń Seldarine wraz ze swoja opowieścią o upadku, zdradzie (leczy czy napewno?) i heroizmie pieśniarzy klingi. Wrota Baldura czy stare fallouty też maglowało się przez kilka lat. Dawne czasy dzieciństwa, gdy pieniądze na grę odkładało się przez kilka miesięcy. A jaka wielka była wtedy radość i satyswakcja!
Również stara polska turówka Clash była wiele razy instalowania, a dziesiątki godzin płynęły niczym słodka piesń.
Obecnie już gdzieś przepadła ta cierpliwość i upór w przechodzeniu gier. Nowy Mirrors Edge, For Honor czy kilka innych głośnych tytułów na które czekałem, leży gdzieś na półce i pokrywa się pyłem czasu. Ich fabuła ledwie draśnięta czeka na swoją kolej, choć raczej to próżne nadzieje.
W latach 90 gdy był tylko jeden pc na rodzinę to człowiek bił się z bratem o kolejkę do grania. I choć było czasami krwawo i niebezpiecznie to z nostalgią, tęsknotą wspominam tamte czasy. Wracając do nurty tej zawiłej rzeki czasu.To nie my zmieniliśmy się z własnej woli. To otoczenie, czas i świat nas tak ukształtował. Wciąż więcej i więcej.