Grudniowy wieczór tego roku, nie mógł wyglądać inaczej. Przynajmniej z perspektywy Toma, który wszedł do mieszkania po 12 godzinach spędzonych w biurze.
- Zagrać w grę… - ta myśl całkowicie obezwładniała bohatera. Chęć zapomnienia choć na chwilę o
W biegu między drzwiami wejściowymi, a ulubionym pokojem złapał z kuchni kilka tabletek Spaghetti z sosem pomidorowym.
Wolnym krokiem wszedł do pomieszczenia. Za drzwiami otwierała się przestrzeń całkowicie białego pokoju bez okien. Bezmiar białości burzył jedynie szeroki czarny fotel ustawiony pośrodku. Syntetyczna konstrukcja z elementami włókna węglowego pokryta była najwyższej jakości skórą z Bhramina, hodowanego na farmach tylko w tym celu. Fotel był przechylony pod kątem 45 stopni, zawieszony w powietrzu na polu magnetycznym.
Tom podszedł do urządzenia i delikatnie musnął dłonią powierzchnię skóry. W miejscu dotknięcia zareagowała przyjemnym ciepłem i niebieską poświatą. Kolor dobrał osobiście z szeregu palety podczas zakupów tydzień temu.
Radosne oczekiwanie opłaciło się. Z uśmiechem na twarzy, usiadł. Przechylając się na boki sprawdził działanie magnetycznych szyn na żyroskopach ustawiających fotel w stosunku do jego ułożenia na nim. Wszystko działało idealnie, bezszelestnie. Kiedy oparł głowę na modelowanym zagłówku, chipset mózgowy w jednej chwili odnalazł właściwy port, a oczom Toma ukazał się pulpit komputera pokrywający całą białą do tej pory przestrzeń pokoju. Teraz wokoło roztaczała się zieleń Puszczy, słuchać było szum wiatru i drzew. Sprzedawca fotela twierdził, że to autentyczne zdjęcia lasu na Ziemi i nie było powodu, aby mu nie wierzyć, mimo tego, że ostatnie drzewo zostało ścięte ponad 40 lat temu.
Jedynym ruchem palca, wybrał właściwą pozycję na pulpicie. Po sekundzie cały pokój zniknął. Poczuł tylko, jak powierzchnia na której siedzi ustawia się we właściwej formie.
Nie było już fotela, pokoju, drzwi. Był tylko Tom. Trzymający ręce w skórzanych rękawicach na kierownicy sportowego bolidu. Wokół wypełnione trybuny krzyczące z radości, entuzjazmu. Ryk silnika pod maską zaraz przed nim. I przeciwnicy, siedzący w jaskrawo pomalowanych bolidach.
Do późnych godzin wieczornych uśmiech nie zszedł Tomowi z twarzy.