gten

gten ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

23.05.2015 10:18
odpowiedz
gten
4

W ogóle ciekawe jest to zdanie: ,,Deweloper chce mieć pewność, że marka nie zostanie przedstawiona w złym świetle.'' To Rockstarowi już nawet nie chodzi o to, żeby nie została przedstawiona w nieprawdziwym świetle. Ja co prawda rozumiem, że czasem trudno określić, co to jest prawda (a może i zasadniczo trudno), ale pozory mogliby zachować, że nie chodzi im tylko o $.

22.09.2014 13:39
odpowiedz
gten
4

Zasłyszane w tramwaju: ,,- Bo wiesz, ja to mam swojego ducha.’’ ,,-Gdzie? Tu?’’ ,,-Nie, z tyłu.’’ ,,-Aha.’’ Może gdyby ktoś stworzył encyklopedię duchów, tamten miałby opis: szybki jak furmanka goniąca tramwaj (to byłaby sucha encyklopedia jak… no, to byłaby najsuchsza encyklopedia). To uzasadnienie nie ma być wpisem encyklopedycznym, dlatego pominę specyfikację, bo co to dla mnie znaczy, że MSI GS60 jest zabójczo dobry? Dziś widzę to jako możliwość bycia tam, gdzie się chce: mobilność bez konieczności zamawiania (archaicznej) furmanki do przenoszenia kilogramów (archaicznego) sprzętu. Ale dlaczego miałbym zabierać ze sobą właśnie ,,Ghosta’’? Bo gdyby to jednak miał być wpis encyklopedyczny, ale bez specjalistycznych terminów, napisałbym o nim, że: czasem to komputer otwiera grę, czasem to gra otwiera się na cud. MSI GS60 Ghost jest zatem podwójnie dobry (laptop – mobilność, sprzęt – gry), a podwójność jest zabójcza jak dubeltówka ;).

21.09.2014 18:29
odpowiedz
gten
4

Osobiście jest mi przykro, że fragment Eredina się nie załapał ;/

20.09.2014 12:46
odpowiedz
gten
4

Tamtego lata przyjmowaliśmy obelgi i błogosławieństwa z tą samą obojętnością. Maszerowaliśmy na północ, a wokół nas kraina obracała się w popiół. Teraz widzę, że był tu od zawsze: jak skryty płynie wzdłuż słojów drewna, szybciej i szybciej, aż w górze rozlewa się i przez chwilę mylę go z krzykiem Leliany. To duży dom, a pustka wokół niego jeszcze większa, ,,nikt cię nie usłyszy’’ – myślę i ta myśl sprawia, że krzyk ogarnia mnie całą. Obok leży dziecko, ciche, ale jego obraz nie niesie ulgi: szara skóra jest obietnicą kolejnej plagi. Nikt dotąd nie płacił nam za żywego pomiota – oto punkt zero, od którego zacznę, kiedy pójdę do niej i każę się zamknąć. Później będę chciała wiedzieć, dlaczego próbowała mnie otruć tak, bym straciła przytomność. I dlaczego tak nalegała na to zlecenie.
- Wypuść mnie, wiedźmo! Wypuść mnie!
Tam jest noc, tu stoi wiedźma, a ty znów będziesz nimi dwoma, Morrigan, więc idź; idziesz, idę, a każde z pytań to jeden, długi wdech: Leliana w powietrzu wije się i drga z kolejną falą bólu, aż opada z wypuszczanym powietrzem. Czas na odpowiedź:
- Już myślałam, że ten wyraz twarzy znikł na zawsze. – Czwarta fala bólu, liczysz. Liczę – To dziecko, ich jest tu więcej. W piwnicy. One słyszą Stwórcę, nie Arcydemona. Ale to nieprawda, to nie może być prawda. Oszukał mnie.
-Dlaczego próbowałaś mnie otruć? – Trzask drzwi rozchodzi się szybko, za nim drżenie podłogi. W dół: dziecko zniknęło, w górę: pustka po Lelianie kurczy się w kształt mojego żołądka.

16.08.2014 15:39
odpowiedz
gten
4
Image

moje zgłoszenie

03.08.2014 15:20
odpowiedz
gten
4

Ktoś powiedział, że aby jakąś rzecz dobrze zobaczyć, trzeba ukazać jej przeciwieństwo: bierze się duży wiatrak i kieruje na komputer, żeby się nie przegrzał. Jest wiele takich historii: wyobraźmy sobie modelkę Gretę przybijającą korek do ścian, żeby wyeliminować dźwięki otoczenia. I wskazującą na te ściany młotkiem jak różdżką. Wyobraźmy sobie jej czapkę jako kask ochronny przy tej przebudowie. Nie ulega dla mnie wątpliwości, że wykonałaby to zadanie najbardziej uroczo (a dzięki czapce najlepiej spełniałaby warunki BHP) i dlatego to ją wybieram. A jeszcze ten błysk w jej oku mówiący: ,,przetaktuję nawet ten wiatrak’’.
W 1Tb zmieści się 71428571,5 takich historii. To pół na końcu to zapisany w formacie .rog 17-calowy prześmiewczy uśmiech modelki Grety wyświetlany na G750 w Full HD, którego wraz z laptopem można zabrać ze sobą wszędzie. Bez wiatraka, bo podwójne chłodzenie jest w zestawie. I to chłodzenie (na wakacje!) uważam za najważniejszą cechę G750.

31.05.2014 23:36
odpowiedz
gten
4

T.A.C.Z.K.A. - Tłumiący Agresję Czasami Zaobserwowaną Kaganiec Augustowa
Jeśli chcesz uciec, z chęcią cię wywieziemy. NA TACZCE.

31.05.2014 23:02
odpowiedz
gten
4

Dla mnie zdecydowanie Divinity: Grzech Pierworodny. I wcale nie chodzi o powrót do staroszkolnych RPG-ów, bo to w gruncie rzeczy nie prowadzi do rozwoju, jest wręcz wg mnie dla gatunku niebezpieczne. Ale właśnie Divinity proponuje coś, z czym nigdy wcześniej się nie spotkałem: odgrywanie dwóch ról w jednej grze (mówię o sytuacji, kiedy nie gra się w co-opie). Dwóch ról naraz, które, co ciekawsze, mogą się wykluczać. Dużo się mówi o tym, że w grach RPG, gdzie można kompletować drużynę, postacie z drużyny powinny mieć własne osobowości, poglądy itd. Ale Divinity oferuje coś zupełnie nowego. I powiem, że ambitniejszego, bo naprawdę zaczyna bardzo wiele oczekiwać od gracza (bo ten ma już nie tylko być swoją postacią), ale dając mu przy tym (w każdym razie wciąż w założeniach) mnóstwo swobody.

31.05.2014 11:44
odpowiedz
gten
4

Podziałało, bo już jest 68%. Teraz właściwie tylko kwestia, ile uda się zebrać ponad 10 tys

31.05.2014 11:40
odpowiedz
gten
4

Ależ oczywiście, że się myli. Ja nie wiem, skąd się wzięło, ale to słychać co chwilę, że Wasteland 2 będzie jak Fallout Tactics a nie 1 czy 2. No i skąd to, bo będzie się sterowało całą drużyną? No proszę. Co do większych miast, no to jak ktoś w którymś let's playu mówi, że w Agricultural Center spędził 4 godziny, to to jest okay, choć L.A. na pewno będzie większe.

31.05.2014 11:31
odpowiedz
gten
4

ja też

31.05.2014 11:30
odpowiedz
gten
4

Nie no, przecież 10/10 ewidentnie przesadzone. Nad 8/10 bym się zastanowił kilka razy. Jak dla mnie, WD to żadna zmiana jakościowa, ot, co najwyżej z do tej pory nie wykorzystanych elementów czyni większy pożytek (jak np. to hackowanie), ale czy to jest naprawdę takie świetne i w ogóle?

31.05.2014 11:24
odpowiedz
gten
4

Nie widzę tych nowych BioShocków po tych zmianach

31.05.2014 11:22
odpowiedz
gten
4

Dzięki za link, Blugkolf!

18.05.2014 12:34
odpowiedz
gten
4

Nie, miałem na myśli, że pytania, które zadajesz na końcu dotyczą pewnego problemu, tak? No nie wiem, np. dla mężczyzny ze znakiem wiążą się z pewnymi konsekwencjami i ja chciałbym te konsekwencje poznać bliżej. Trochę o nich pisałeś w scenariuszu, ale raczej nie uczyniłeś ich głównym motywem. I w tym sensie mówię, że od nich nie wyszedłeś. Np. dla mnie scenariusz twój byłby bardziej interesujący, gdybyś np. zastanowił się w nim nad tym, jak takie krążenie Edena przez tyle wieków w różnych ciałach wpłynęło na niego. Napisałeś o tym za mało i zbyt jednoznacznie. Ale jest też więcej problemów, które z sytuacją Edena się wiążą. Ty na końcu niejako wyzwalasz w czytelniku to, aby się czytelnik nad tym zastanowił. A ja uważam, że ty w scenariuszu zbyt mało się sam nad tym zastanowiłeś. Chyba precyzyjniej się już nie wyrażę. Możesz oczywiście uważać, że np. to było nie do zrobienia w tym konkursie, bo zabrałoby ci zbyt wiele miejsca. Może i tak, trudno mi to oceniać.
No, masz rację z tą retrospekcją. Choć pamiętaj też, że retrospekcja czasem jest przydatna, kiedy np. chciałbyś wyrazić, powiedzmy (to nie będzie oryginalne), że człowiek nie może zmienić swojego przeznaczenia, to mógłbyś właśnie zacząć opowieść od końca po to, żeby właśnie forma opowiadania wskazywała na to, że nie da się zmienić przeznaczenia. To jest stosowane w literaturze.

17.05.2014 16:16
odpowiedz
gten
4

To jest dla mnie trochę niezręczne, bo jestem tylko czytelnikiem. A muszę jeszcze dzisiaj się za coś innego wziąć. Aha, i może tego nie widać, ale scenariusz NewMe odbieram pozytywnie. Nie tylko jego i nie tylko te, które wymieniłem wcześniej, choć je szczególnie. Przejrzałem twój scenariusz. Cóż, to nie jest napisane tak, żebym powiedział, że mi się podobało. Nie oszukujmy się, ale to jeszcze przed tobą. Np. czy przyszło ci do głowy kiedykolwiek, żeby zapisać coś takiego: ,,Lo-li-to: koniuszek języka robi trzy kroki po podniebieniu, przy trzecim stuka w zęby. Lo. Li. To.'' Ja wiem, że to miał być scenariusz. Dlatego to ci mówię tak na przyszłość. A co do pomysłu, to chciałbym, żebyś nie tyle zakończył na: ,,Ale co jeśli on nie był szalony? Jeżeli Eden nie miał urojeń i wszystko co mówił było prawdą? Czy to znaczy że jeszcze się spotkamy?'', ale od tego zaczął. Mam nadzieję, że się rozumiemy, nie chodzi o to, żebyś pisał znowu, że oto spotkali się znowu. Bo to już napisałeś, w końcu równie dobrze mogli spotykać się wiele razy wcześniej i to mógł być ten kolejny raz. Ale o to: a jeśli to było prawdą, to co to dla niego i dla nas oznacza? Z jakimi szansami i z jakimi tragediami to się wiąże? Ja to sobie może i mogę jako czytelnik sam wyobrazić (albo i nie mogę), ale chyba oczekujesz za dużo ode mnie w porównaniu z tym, co sam napisałeś. Bo ty w sumie tylko podrzuciłeś problem. I nie mówię, że chodzi o to, żeby autor podrzucił problem na początku i później go rozwiązał, ale żeby zaczął od ciekawego problemu (a ty na nim kończysz), kontynuował go a pod koniec zakończył znów na kolejnym ciekawym problemie (tzn. pozostawił czytelnikowi pole do własnej refleksji). W tym sensie czuję się rozczarowany. Może wśród innych czytelników pojawiłyby się odwrotne opinie, ale zauważ też coś innego: gdybym mniej ci ufał, to mógłbym nawet powiedzieć, że ty nawet nie zakończyłeś na ciekawym problemie, bo mnie nie przekonałeś, że on jest ciekawy. Ja ci po prostu wierzę, że cię ta kwestia w jakimś stopniu interesuje, ale nie zdziwiłbym się, gdyby znalazł się ktoś, kto powiedziałby, że to, iż na końcu zadasz ze dwa pytania nie sprawia, że te pytania są ciekawe. A to dlatego (w twoim przypadku), że one nie są zbyt ściśle powiązane z samym scenariuszem. Owszem, pojawia się np. moment, kiedy człowiek ze znakiem przewiduje ruchy spider-mana. I to jest związane z tymi pytaniami, to do nich pasuje. Ale mam wrażenie, że to tylko pewne szczegóły, ozdobniki, gdzieś na boku, bo głównie i tak chodzi znowu o złego, który walczy ze spider-manem. Nie wiem, jak to dla ciebie zabrzmi, ale po prostu potrzebujesz dużo czasu jeszcze, w tym wiele czytania. Żeby popracować nad stylem i żeby stawiać sobie ambitne problemy do opisania (a żeby wiedzieć, jakie to są ambitne, musisz wiedzieć, co zostało o czym już powiedziane, a co nie - i żeby nie było, swojego scenariusza nie uważam za ambitny, on miał być po prostu dobrze skrojony pod jury, choć nie wyszło). I czytaj różnorodne rzeczy (ja ci polecam serię ,,Uczta Wyobraźni''). Kiedyś myślałem, że argument w stylu: ,,więcej czytaj'' mówią ludzie, którzy nie chcą ci pomóc i nie chce im się z tobą gadać, ale to naprawdę pomaga.

17.05.2014 14:55
odpowiedz
gten
4

Wg mnie jest sprawnie napisany. Masz duży problem z przecinkami, ale to chyba sam wiesz. To nie jest zresztą najważniejsze. Fajnie, że poszczególne zdarzenia łączą się ściśle ze sobą, że można wyróżnić przyczynę i skutek, motywacje itd. Ale historia nie wydaje się ciekawa. Co prawda jest dość zaskakujące, że Mary nie została porwana i to jest na plus. To ci dobrze wyszło. Ale co poza tym jest w tym komiksie? Że jakaś tam kiedyś dobra osoba stała się zła, bo świat jest zły, bo uratowany przez tę osobę dzieciak biegał z pistoletem później? Czy naprawdę to powinienem sobie po (wcale nie krótkiej) lekturze uświadomić? No to ja ci powiem, że mam wrażenie, jakbyś mnie okłamał (albo precyzyjniej: zataił przede mną pewne informacje): bo słyszę w telewizji, że ktoś tam np. stracił dziecko i wcale z tego powodu np. nie podpala domów sąsiadów. No to jak, jak to jest w końcu? I jak ja ci mam uwierzyć, że przekazałeś mi jakąś prawdę, skoro widzę, że nie jest tak w każdym przypadku? Oczekiwałbym, że twoja historia nie będzie taka jednoznaczna, dlatego właśnie, że JA WIEM, że ta kwestia nie jest taka jednoznaczna. Ewentualnie możesz mnie w tekście literackim przekonać, że się mylę, ale do tego nie wystarczy samo opowiedzenie jednej wersji historii. Chyba że chciałeś przekazać coś innego, no to wtedy nie bierz tych uwag do siebie w tak konkretnej formie.

16.05.2014 20:36
odpowiedz
gten
4

A ja gratuluję użytkownikowi Musich. Bo to było ryzykowne, nawet jeśli w wielu miejscach wpasowywałeś się w pewien utarty tu schemat tworzenia narracji. I gratulacje mimo tego, że samemu scenariuszowi przydałoby się jeszcze z kilka dni pracy nad nim. I mimo że nie traktujesz poważnie czytelnika tłumacząc mu wcześniej, o co chodzi.

,,Lustrzane odbicie'' też przykuwało uwagę, choć problem z tym tekstem chyba w tym, że ma się wrażenie, jakby napisanie go przyszło zbyt łatwo.

No i doceniam też -62 (-63?). I problemem nie jest wcale długość tego scenariusza, ale w pewnym momencie wydawało mi się, że dodajesz np. nowych przeciwników taśmowo. Fakt, czytałem dość szybko i pobieżnie siłą rzeczy, ale gdzieś tam z tyłu krążyła myśl: ,,aha, no to teraz wspomniał o tym i o tym po to tylko, żeby dodać kolejną zabawną myśl''. Wiesz, o co chodzi: historia nie wydawała mi się zbyt spójna. A spójność łatwiej osiąga się w krótkich tekstach (o ile nie próbują mówić o wszystkim z perspektywy wszystkich na wszystkie możliwe sposoby). To tak jakbym oglądał mozaikę, ale autor nie pozwalał mi spojrzeć na nią w całości (a przecież po to ją oglądam, żeby zobaczyć w całości) i wciąż mówił: ,,za chwilę, popatrz jeszcze na ten pojedynczy element i ten i ten i ten, o, widzisz, jaki ładny...'', podczas gdy elementy nie różnią się dla mnie na tyle, abym zaraz nie doszedł do wniosku, że już to widziałem tylko przedstawione w nieco odmienny sposób. W tym sensie trudno pisać coś długiego, bo zbyt wiele daje się okazji czytelnikowi, żeby ten dopatrzył się schematu. I nieważne, czy słusznie się dopatrzył, chyba że sam tekst mu zaraz udowodni, że nie słusznie. To co innego.

,,Pocałunek'' jest ładnie napisany. Jeśli autor jest w gimnazjum lub liceum i dużo jeszcze będzie czytał i pisał, to niech za dziesięć lat założy na forum temat, że można już kupić jego książkę. Bo mówię, że ładnie napisane, ale w sensie, że ładnie, bo widać zadatki.

12.05.2014 15:09
odpowiedz
gten
4

Gdyby nie informacja w dziale ,,wiadomości'' lub informacja pośród tych kilku, które w centrum strony co chwilę się pojawiają, to nie zauważyłbym w ogóle konkursów. Od pewnego czasu już wiem, jak jest w rzeczywistości, ale wydaje mi się, że wcześniej myślałem, że to są po prostu reklamy. Najchętniej widziałbym ten baner z konkursami wyżej i z jasną informacją, że to konkursy organizowane przez redakcję, w każdym razie kiedyś, bo teraz to mi nie przeszkadza.

11.05.2014 13:07
odpowiedz
gten
4

Scenariusz na konkurs w 24. kadrach:

Tytuł: Niesamowity Spider-Man: Wszystkie światy na literę G.

1. kadr: Czarne tło. Pośrodku srebrna kula, od której wydobywają się różnokolorowe światła. Te światła niczego nie oświetlają. Na tym napisy rozlane po całym kadrze równomiernie:
Miasto to sieć. Każdy wybór jest splątany z innym: cokolwiek zrobisz, gdzieś tam przyniesie to odwrotny skutek. Sieć bez początku, powtórka i krąg: miasto.

2. kadr: Obraz z poprzedniego kadru wyświetla się teraz na ścianie w tle. Niewielka sala. Z przodu na stoliku po prawej projektor wyświetlający obraz. Kadr z perspektywy zza projektora. Po lewej naprzeciw siebie dwie postacie – Peter Parker odwrócony tyłem do czytelnika, ubrany w szare kolory, ma wymięte ubranie. Drugi mężczyzna w garniturze, to on teraz mówi:
- Ten przekaz pojawił się cztery godziny temu. Najpierw na uniwersytecie, później prywatni użytkownicy zaczęli twierdzić, że widzieli go na swoich monitorach.

3. kadr:
- A od godziny trwa to. Potrzebujemy materiału. – Mężczyzna w garniturze wpatruje się w okno. Widok zza jego pleców częściowo zasłania to, na co spogląda. W dole na ulicy stoją porzucone samochody blokujące przejazd. Niektóre z porozbijanymi szybami i otwartymi drzwiami. Naraz świecą wszystkie światła na skrzyżowaniu. W powietrzu fruwają rozrzucone wszędzie śmieci; jedno z większych ich skupisk jaśnieje od trawiącego go ognia.

4. kadr: Postać w garniturze wciąż wpatruje się w okno, znów widać jednak pomieszczenie, w którym się znajduje. Peter wstał, odwrócony w stronę czytelnika zaczyna wychodzić, zbliżając się do początku kadru. Mówi:
- Gwen zniknęła. Dopóki jej nie odnajdę, nie zrobię żadnego reportażu, Mike.
- Ta wiadomość pierwszy raz pojawiła się na komputerze, z którego ostatnia korzystała Gwen. – osoba w garniturze wciąż zwrócona w stronę okna. – Nie wiesz tego ode mnie.

5. kadr: Budynek uniwersytetu jest ogromny, składa się z trzech części: pośrodku wznosi się jego fragment wysoki na kilkanaście pięter, cały przeszklony. Ciągną się tam na każdej wysokości półki ciężkie od książek. Między nimi ludzie, niewielu. Fragmenty budowli na lewo i prawo podłużne, sięgające do trzeciej części wysokości środkowego segmentu. Całe z ciemnoczerwonej cegły i szerokich okien. Przed uniwersytetem asfaltowy plac, pusty – na nim tabliczka: Uniwersytet Nowojorski. Bud. D6

6. kadr: Widok z perspektywy drzwi wejściowych do pomieszczenia: stół wygięty w łuk – jego końce zwrócone w stronę czytelnika, pośrodku komputer; wyłączony ekran również zwrócony w stronę czytelnika. W tle pusta ściana, światło dobiega z lewej strony kadru. Peter Parker i kobieta siedzą naprzeciw ekranu, kobieta wpatruje się w Petera, ten ma twarz zwróconą do monitora. Rozmawiają:
- Wiem, że Gwen pracowała z tobą nad pewnym projektem, Alex. Muszę ją odnaleźć.
Alex ma na sobie biały fartuch. Upięte, ciemne włosy:
- Chodzi o pamięć. Kiedy mózg synchronizuje informację z dwóch odbiorników odebraną w mikroskopijnej różnicy czasu, myśli że to już było, ale nie wie, kiedy.

7. kadr: Alex widziana z bliska i umieszczona w centrum kadru ma twarz o spiętym wyrazie, wyciera rękawem pot z czoła:
- Ale jeśliby MUSIAŁ określić czas i nie mógł tego zrobić, nadpisywałby ją na pozostałe, wciąż i wciąż, i od nowa. Ktoś jej o tym mówił w ,,Eternium’’.
Na ścianie teraz stanowiącej tło jest okno: w nim widać zachodzące słońce.

8. kadr: Ciemność przecinana różnokolorowymi światłami wydobywającymi się z zawieszonej na górze kuli umieszczonej z przodu kadru. Te światła niczego nie oświetlają.

9. kadr: Klub. Poprzewracane stoliki i krzesła, potłuczone szkło. Światło pada z otwartych drzwi z prawej strony, spoza kadru. Większość pomieszczenia skąpana w mroku, wyżej srebrna kula, a od niej: kolorowe światła, niewyraźne. W świetle padającym z zewnątrz Peter w stroju Spider-Mana profilem do czytelnika, rzuca długi cień. W ręku trzyma jedne ze słuchawek spośród wielu leżących na ziemi. Przykładając je do ucha, słucha wydobywającego się z nich głosu:
- Przeszłość jest jak płyta z filmem o sobie, którą zgubiłeś. Chcesz ją odzyskać? Axlington 12. Przeszłość jest jak płyta…

10. kadr: Spider-Man z bliska, w powietrzu – zawieszony na sieci, drugą wystrzeliwujący w stronę następnego budynku, przemieszcza się do innej części miasta. W dole policja, lecz widać tylko niebiesko-czerwone światła z ich pojazdów. Słońce całkiem zaszło. Tylko niektóre lampy świecą, sygnalizacja wyłączona. Mimo to wszystkie wieżowce rozświetlone od wewnątrz.

11. kadr: Postać Spider-Mana przed niewielkim budynkiem – to dom jednorodzinny, świecą się w nim światła, wokół dużo drzew – ale to wszystko w tle. Z przodu kadru ulica, wąska i cicha. Dobrze oświetlona. Nikogo więcej.

12. kadr: Spider-Man otwiera drzwi. Widać tylko jego rękę naciskającą klamkę.

13. kadr: Po lewej i prawej szpitalne łóżka w rzędzie pod ścianą – od leżących na nich ludzi odchodzą różnokolorowe kable, na głowie mają urządzenia przypominające słuchawki; te kable łączą się z tyłu w każdym z monitorów stojących obok łóżek. Wyświetlają się na nich niebieskie sinusoidy. Pod ścianą z tyłu, w tle, kolejne monitory z tymi samymi sinusoidami wraz z niewielką konsolą sterowniczą. Naprzeciw tego wątła postać mężczyzny. Siedzi, ale teraz odwraca głowę w stronę Spider-Mana:
- Co?...
- Gwen?! – Peter spogląda przed siebie. Na żadnym z łóżek nie ma w ogóle kobiet.
- Gwen?... – na twarzy siedzącego wciąż mężczyzny rysuje się zdziwienie, kiedy zadaje każde z tych pytań.

14. kadr: Pajęcza sieć owinięta wokół dolnej części krzesła przymocowuje je do podłogi wraz z będącą w tle postacią. Wygląda jakby ta sieć wydobywała się z wyciągniętej ręki Spider-Mana:
- Gdzie jest Gwen?! Mów albo wszystko to zniszczę.
- Jak to miasto przez te wszystkie lata?

15. kadr: Twarz mężczyzny widziana z bliska, wykrzywiona w zdenerwowaniu:
- Myślisz, że nie jesteś odpowiedzialny, bo liczy się większa sprawa i straty są konieczne? Ci ludzie tu wiedzą, że nie.

16. kadr:
- Co to jest? – Spider-Man podnosi mężczyznę w górę, obok przewrócone krzesło i strzępy pajęczyny na podłodze – widok zza pleców Spider-Mana, częściowo z góry. W tle cały czas płyną kolejne fragmenty sinusoid na ekranach.
- Ja naprawiam twoje zniszczenia.

17. kadr: Znów całe pomieszczenie: prócz rozrzuconych strzępów pajęczyny i leżącego krzesła, od ściany odpadły kawałki farby i tynku – mężczyzna leży na ziemi, skulony zaczyna się podnosić. Widząc, że Spider-Man odrywa przewody z ciała człowieka leżącego na najbliższym łóżku, krzyczy:
- Nie! Oni żyją jakby w filmie o sobie, który ogląda się za każdym razem po raz pierwszy. To nie przeszłość.

18. kadr: Postać przyparta przez Spider-Mana do ściany, widok zza pleców. Wyciągniętą ręką trzyma mężczyznę w okolicach szyi:
- Gdzie jest Gwen Stacy?!
- Gwen Stacy? Ja… To ona… Nie chciałem… Ona… Nie żyje. Wpadła do rzeki… Tutaj.

19. kadr: Mężczyzna zawieszony na pajęczynie, głową w dół, na środku pomieszczenia. Gdzieniegdzie postrzępione ubranie odsłania skórę. Jego słowa:
- Nie! Nie! – jest umieszczony w centrum kadru, oprócz niego w tle drzwi wejściowe do domu, ściana i okna: noc.

20. kadr: Zawieszona postać całkowicie otoczona siecią.

21. kadr: Ciemna sylwetka mężczyzny w prawej górnej części kadru – widok z góry, częściowo zza zawieszonej postaci. Spider-Man sięga po leżącą na podłodze kartkę papieru i niewielki przedmiot połyskujący na niebiesko - wielkości kropli wody.

22. kadr: Zbliżenie na kartkę papieru – na niej napis:
nanobot, wer. 0.8a. Rozpoznanie wspomnienia: badany musi o nim myśleć po wprowadzeniu nanobotów. Dop. jakie i ile innych wspomnień związanych z tym myślanym również ulegnie zapętleniu – nieznane.

23. kadr: Peter trzymający w ręku zdjętą maskę – widziany od przodu siedzi na podłodze oparty o ścianę. Ramiona spuszczone w dół, pochylona głowa. Kartka papieru zmięta, leży obok. W drugiej ręce: niebieska pigułka w otwartej dłoni. Na nią kieruje wzrok.

24. kadr: Peter Parker stoi przed domem na chodniku, wciąż z maską trzymaną w ręku, druga dłoń – zaciśnięta w pięść. Ciemno, ale oświetlają go lampy. Jest odwrócony tyłem do domu, w którym przed chwilą wszystko się skończyło.
- Peter? – obok domu, spomiędzy drzew, nieoświetlona: kobieca sylwetka.

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl