Syf, syf i jeszcze raz syf. Próbowano rozpromować tą grę wizerunkiem skąpo ubranej laski na okładce, niestety to absolutnie nie jest powód dla którego warto zagrać w to łajno. Po pierwsze NUUUUDA, łazisz w kółko i mordujesz kolejnych gości w turbanach. BA! Czasami NIE MOŻESZ ich zabić bo są "kluczowym źródłem informacji" i zastrzelenie ich kończy misję jako nieudaną. Co z tego, że o tym nie wiedziałeś bo nikt nie raczył ci o tym powiedzieć? Fabuła jest tak poprowadzona, że w sumie nie wiem o co tutaj chodzi, mamy jakiś komiks na początku gry, ale to jakaś paplanina z której nic nie wynika. Świetny voice acting którego użyczyli Pan wiesław i Pani Jadzia z najbliższego sklepu mięsnego, rewelacyjne dialogi rodem z takich hitów jak "Trudne Sprawy". Ponadto twórcy mają cię za debila i często masz wyłożone wprost podpowiedzi co musisz teraz zrobić abyś się przypadkiem biedaku nie zgubił. Oprócz zabijania głupich jak dziurawy ser brodaczy w turbanach mamy zagadki, które bez problemu rozwiązałaby małpa z epilepsją i zespołem Touretta. Nina miałabyć prawdopodobnie polską wersją Lary Croft, a wyszło coś, co nie jest warte nawet tych 10 zł. Trzymajcie się od tej kaszany jak najdalej.