Gnomiszcze

Gnomiszcze ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

10.01.2026 10:04
odpowiedz
Gnomiszcze
19

Moim zdaniem to właśnie 1 i 2 mają sens, popchnięte potem New Vegas. 3 i 4 są mocno średnie jako gry i całkiem niepotrzebne jako Fallouty, z tragicznie spłyconą warstwą dialogów do standardowego Modern Bethesda (Tak, Nie, Nie wiem, Sarkastyczne Nie). W F76 gra się fajnie (po latach od premiery), ale to gra usługa z otwartym światem, bez ciągłości fabularnej.

10.01.2026 09:55
1
odpowiedz
Gnomiszcze
19

Poważną serią jest Metro albo Stalker. Komizm i absurd od zawsze były częścią Fallouta, nawet jeśli w nowszych odsłonach było go nieco mniej. Pewnie, że nie wszystkim może odpowiadać natężenie humoru w serialu ale bez przesady, Fallout powinien być conajmniej trochę komediowy.

29.01.2025 18:54
odpowiedz
Gnomiszcze
19

Słuszne podejście. Do niedawna miałem 1080Ti i w FHD dawał radę i w zupełności mi wystarczał.

W sumie to dalej by mi wystarczał, ale kupiłem monitor UltraWide z myślą o pracy... i nie wpadłem, że 1080Ti obrazu w 5120x1440 już raczej nie uciągnie. :D Ale 7900 GRE był stosunkowo tani. Nie ma sensu gonić za high-end.

16.01.2025 18:22
2
odpowiedz
2 odpowiedzi
Gnomiszcze
19

Niepotrzebne bucowanie. Notch nie jest wybitnym programistą i autorytetem, nigdy nie był i wcześniej się na takowego nie kreował. Za to zanim oberwał w głowę workiem pieniędzy, był osobą przesympatyczną i skromną. Polecam film dokumentalny "Minecraft: The Story of Mojang" z 2012 roku. Notch tam jest osobą do której nie da się czuć nic innego niż sympatię.

post wyedytowany przez Gnomiszcze 2025-01-16 18:30:18
13.12.2024 21:56
odpowiedz
Gnomiszcze
19

Bardzo mi się podoba jak w komenarzach ludzie starają się pompować swoje "elytarne" ego rzucając na lewo i prawo, że "Diablo 4 to", "Diablo 4 tamto", a od gry odbijają się wieloletni fani PoE1 którzy D4 nigdy nie chwalili. :P Może tylko wtedy im staje, jak czują się wyjątkowi. Są raczej wtórni i bez własnego zdania jadą na hate train, zupełnie bez sensu, ładu i składu. :)

09.11.2024 00:04
odpowiedz
Gnomiszcze
19

W PoE było parę takich buildów. Jeden gość nawet ubił Shapera całkowicie AFK (tak dosłownie, nawet bez chodzenia) chociaż trwało to 30 minut. Inny build dawał 100% Damage Reduction. Zanim to znerfili niektórzy radośnie biegali po 5000 Delve, całkowicie nieśmiertelni. :) Bywa. Ten tutaj build to nic nadzwyczajnego w ARPG, chociaż w D4 może wyglądać jak nowość.

18.02.2024 19:51
odpowiedz
Gnomiszcze
19

Demilisz Nie wiem, ale typa do którego piję raczej ta informacja nie dotyczyła, bo on nie przeżył ekranu tworzenia postaci. :P Jak tak pękają ludziom zwieracze, to ja jestem za tym żeby każda gra, nawet Tetris, miała ekran tworzenia postaci a w nim opcję wyboru zaimków.

14.02.2024 14:43
odpowiedz
Gnomiszcze
19

No chyba, że dodasz do gry opcję wyboru zaimków. To wtedy pełne prawo i poparcie do bycia urażonym potrzebą nie korzystania z opcji kierowanej do kogoś innego. :P

09.02.2024 19:35
odpowiedz
Gnomiszcze
19

Ja jestem, można powiedzieć fanbojem, XBoxa ale zupełnie mi nie przeszkadza, że ktoś kto nie miał do tej pory okazji zagrać (lub widział takiej możliwości w nadchodzących tytułach) będzie jednak mógł. Każdy kto widzi w tym problem powinien zapisać się na kurs "Jak przestać być społeczną wszą, czyli krok po kroku jak stać się przyzwoitą istotą ludzką."

22.01.2024 10:49
1
odpowiedz
Gnomiszcze
19

Fajnie się wiesza psy na developerach, ale mało komu przyszło na myśl, że dzięki developerom moderzy w ogóle mają co modować. Każdy software zawiera bugi, tak po prostu jest. I żadna certyfikacja i QA nie wyłapie tylu bugów ile wyłapią użytkownicy. Ale
studio (nie tylko Bethesda, każde studio i każdy wydawany komercyjnie tytuł) nie jest, nigdy nie było i nigdy nie będzie w stanie konkurować z moderami. Po prostu nie da się konkurować z kimś kogo nie obowiązują żadne zasady, zobowiązania budżetowe, odpowiedzialność za jakość i odpowiedzialność finansowa.

11.01.2024 14:50
odpowiedz
Gnomiszcze
19

SAG-AFTRA opublikowała treść umowy. Czyli gównoburza o nic, bo jest absolutnie pro-aktorska i zabezpiecza ich interesy, wynagrodzenie i każdorazowo wymaga umowy o wykorzystanie. Krok we właściwą stronę właśnie w celu unormowania współpracy z aktorami w czasach istnienia AI.

13.11.2023 11:01
odpowiedz
Gnomiszcze
19

Odrobinę to usprawnili:

> Defeating the Loghorrean on Normal/Veteran difficulty now unlocks Elite and Ultimate difficulty for that character.

Czyli wystarczy przejść grę raz by odblokować Elite i Ultimate. Oraz...

> Completing a quest that grants Skill or Attribute points on a higher difficulty (Elite or Ultimate) will now reward you the Skill and Attribute points from the lower difficulties as well (ex. completing Kasparov's Pocket Portal on Ultimate will also grant skill points from the Normal/Elite difficulty quests if you skipped them).

...nie musisz już robić pobocznych aktywności na niższym poziomie trudności. Możesz skończyć sam wątek główny i wszystko zrobić już na Elite+. To odblokuje Ci punkty za każdy niższy poziom trudności.

Dalej nie jest idealnie, ale w połączeniu z Merits to już jest nawet znośne, a przynajmniej nie aż tak upierdliwe.

post wyedytowany przez Gnomiszcze 2023-11-13 11:01:30
16.07.2022 10:26
3
odpowiedz
Gnomiszcze
19

"Szukaj sposobów na glitchowanie bossów; narzekaj, że taki jest game design."

Nie wytrawny, raczej taki troszku słodki. :)

06.05.2022 12:39
odpowiedz
Gnomiszcze
19

Hmm. To moje wrażenie, czy development tej gry już dawno zatrzymał się w miejscu? Nie ma co porównywać twórczej swobody i beztroski społeczności moderów do studia, ale serio dodanie przez Mojang zwykłego biomu będącego kolejnym lasem jest wydarzeniem zapowiadanym na Mineconach? Przecież najprostsze nawet mody potrafią rozszerzać zawartość w sposób nieporównywalnie bardziej złożony. Jasne, że te mody to tylko sprawa wersji desktopowej, ale nakład pracy przy dodawaniu biomu i to w momencie kiedy ma się dostep do pełnego kodu źródłowego, jest niemal śmiesznie mały.

06.05.2022 10:32
odpowiedz
Gnomiszcze
19

Nie do końca prawda. Owszem, przez ekskluzywność EGS gra dostała mocnym, niezasłużonym review bombingiem, ale gra nie była i nie jest teraz "co najmniej dobra". Sporo drobnych rzeczy naprawili, ale główne bolączki gry pozostały niezmienione. Nie zmieniły też nic na lepsze DLC, które są nieprzemyślane i nie integrują się z grą. Są jakby osobnymi przygodami. Dwa najbardziej wyczekiwane ze względu na potencjany rozwój mechanik, Feastering Skies i Kaos Engines, są po prostu fatalnie zaprojektowane.

Ten pierwszy miał wprowadzić walkę w powietrzu (na wzór znanych z gatunku "interceptorów")... i wprowadził, ale nie rozwija to gry w żaden sposób. Walka powietrzna służy finalnie tylko temu, żeby w ramach długiego side-questu zniszczyć Behemota po którym to wydarzeniu zostajemy z bezużytecznymi samolotami i technologią, bo nie ma już po prostu do czego ich używać. Tylko Behemot sprawiał, że cokolwiek latało.

Ten drugi wprowadził masę customizacji pojazdów, ale nie zmienił w ogóle balansu i użyteczności pojazdów. Czyli możesz odwalić "pimp my ride" tylko po to, żeby i tak tych pojazdów nie używać. Pewnie, są pojedyncze misje gdzie pojazdy są świetne i można ukończyć dzięki nim misje w 3 tury... ale nie dość, że musisz z góry wiedzieć które to misje są (za X przejściem) to jeszcze było to możliwe już w podstawce, bez DLC. Nowe pojazdy nie zmieniły absolutnie nic. Tam gdzie były świetne (jakieś 5% contentu gry) dalej są świetne, tam gdzie były absolutnie bezużyteczne (pozostałe 95%) są dalej całkowicie bezużyteczne. Tego dodatku tak właściwie mogłoby nie być.

Podtrzymuję ocenę 4.0 i oceniam tylko zawartość. Jest w dalszym ciągu nijaka, a gameplay dalej opiera się w całości na magicznych skillach.

Być może moja ocena się zmieni na jesień, bo do gry ma trafić oficjane wsparcie modów. Chociaż cudów bym się nie spodziewał, bo na Q&A z developerami już padła odpowiedź, że np. ładowanie własnych assetów nie jest planowane w ogóle (czyli nie będzie możliwości dodawania nowych grafik czy modeli). Czyli mod support tak samo bezużyteczny jak DLCki.

25.07.2021 01:35
odpowiedz
Gnomiszcze
19

Ej, ale moda na gry AR nie zaczęła się od Pokemon GO tylko od Googlowego Ingresa, którego to klonem Pokemony tak właściwie były.

08.09.2020 14:55
odpowiedz
Gnomiszcze
19

A jeśli uważnie czytasz GOLa to możesz się dowiedzieć że Dooma uruchomiono nawet na teście ciążowym więc o czym niby ma to świadczyć? Mówimy o oficjalnym sofcie a nie domowych przeróbkach.
I kolejny raz dajesz dowód tego, że nie masz pojęcia o czym mówisz. Zmodyfikowany FreeBSD, Orbis OS, to oficjalny soft PS4, a nie domowa przeróbka (zresztą PS3 też działało na zmodyfikowanym FreeBSD). Na przyszłość proponuję nie zabierać głosu na tematy o których nie wie się nic.

Tym samym kończę dalszą dyskusję bo jakieś wymagania do poziomu dyskusji mam, a mam wrażenie, że Ty osiągnąłeś już swój szczyt.

08.09.2020 11:46
odpowiedz
Gnomiszcze
19

Nie mówi się że PS2 Slim jest wstecznie kompatybilna z PS2 Fat
A powinno, bo to przykład na kompatybilność wstecz. Tak samo jak PS4 Pro jest kompatybilne wstecz z PS4, choć równie dobrze mogłoby zostać wydane jako zupełnie inna generacja, bo czemu nie? Ponieważ jest kompatybilne wstecz (w poprawnym znaczeniu), to znaczy, że nie jest to nowa generacja "bo przecież działa"? Czyli PS5, będące kompatybilnie wstecz (również w poprawnym znaczeniu) z PS4 Pro to będzie czy nie osobna generacja? Czy widzisz już, że posługiwanie się terminem "generacja" nie ma większego znaczenia?
Natomiast jak najbardziej mówi się że PS2 (każda, Slim również) jest wstecznie kompatybilna z PS1.
Do SCPH-7500x była, od SCPH-7500x emulowała PS1.
Podobnie zresztą wygląda sytuacja z Xboxami których kompatybilność wsteczna jest dużo szersza niż w konsolach Sony a praktycznie NIGDY nie stosowano metody polegającej na wszczepianiu starych bebechów w nowe konsole.
To, że jako konsument, zgadzasz się by ktoś sprzedawał Ci emulację jako kompatybilność wsteczną jest tylko i wyłącznie Twoim wyborem. Nie tworzy to nowej, konsolowej definicji, tylko dlatego, że to lubisz. Więc zacytuję Ciebie: "swoją definicję możesz sobie wsadzić tam gdzie jej miejsce czyli w najczarniejsze rejony własnej dupy." :)
Jak to niczym się nie różni? Konsola to zamknięta architektura nie tylko pod względem sprzętowym, każda ma osobny soft, środowisko sieciowe, abonamenty. Gdzie to niby jest analogiczne do takiego Samsunga który robi telefon na który i tak wgrywasz androida? To są absolutnie skrajnie różne modele dystrybucji.
No MacBook jest zamkniętą architekturą pod względem sprzętowym, ma osobny soft i abonamenty. iPhone tak samo, tan sam ekosystem. Poza tym, co to za gadanie, że własny soft? PlayStation może działać na zmodyfikowanym FreeBSD i to jest osobny soft, a Apple działający na zmodyfikowanym BSD, nie? Konsole już od przynajmniej dwóch generacji (nie licząc nadchodzącej i zależy czy liczyć połowiczną) nie są nieporównywalnymi do PC bytami, tylko takim samym sprzętem ze względów marketingowych zamkniętym w inne pudełko i to działającymi w rodzinach systemów dostępnych też (pierwotnie?) na PC.
Moje przeświadczenie o wyjątkowości konsol w tym względzie jest jak najbardziej uzasadnione.
No patrz wyżej, bo jednak nie.
Rynek mobilny w tym względzie nie przypomina ani konsolowego ani pecetowego i to z bardzo wielu względów.
Z punktu widzenia hardware i operacyjnego softu? Oczywiście, że przypomina.

08.09.2020 09:44
odpowiedz
Gnomiszcze
19

A tą dyskusję wygrałem już dawno, poprzednim postem po prostu pokazałem że gówno wiesz i tyle.
Jesteś bardzo przykrym gościem, który braki swojej jakiekolwiek merytorycznej argumentacji próbuje przykryć podszczekiwaniem. :)

Ale to kompletnie nie ma znaczenia, czy możesz mówić o "generacji" całego sprzętu czy nie.
Dokładnie o to chodzi kiedy rozmawiasz o konsolach.

Ale już w przypadku innych zamkniętych architektur, kiedy Twoje teorie szlag trafia bo jednak możesz porównywać, znaczenia nie ma? W tym co mówisz nie ma logiki, jest tylko przeświadczenie o wyjątkowości konsol jako architektury sprzętu, co jest absolutną bzdurą.

A jaki okres czasu? 5 lat? 6? 7?
Skoro jest to np. 5 lat to piątą generacją jest PSX, szóstą generacją jest PS2, ale już siódma generacja to PS2 oraz PS3 a ósmą to niemal pół na pół PS3 i PS4... Także tego...
A może ten zakres czasu nie jest jakiś wyjęty z dupy... może ten zakres jest oznaczony jakimiś konkretnymi ramami.
Może np. jest to data premiery konkretnej konsoli oraz data premiery następcy tego sprzętu :D.

I jakie to ma znaczenie? Czym się różni w tej kwestii telefon Samsung Galaxy generacji 8 czy 9 czy 10, albo iPhone? Jakie znaczenie dla architektury albo kompatybilności wstecznej ma fakt, że operujesz w jakichś przedziałach czasowych ograniczonych datą premiery i premiery następcy?

Tak, materiał ma znaczenie... a w rodzinie wszyscy zdrowi?
Tyle masz do powiedzenia w kwestii analogicznie zamkniętych architektur i sprzętu wychodzącego w generacjach? :) Znów niewygodny temat?

A niby dlaczego? To było po prostu pierniczenie zupełnie nie na temat.
Czyżby? Nie odniosłeś się teraz do pozostałych zamkniętych architektur i innego sprzętu którego model dystrybucyjny nie różni się właściwie niczym od konsol, a jednak bez problemu możesz porównać do PC. Też nie na temat? :)

Co ma Linux do kompatybilności wstecznej?
Ma wiele w kwestii zamkniętej architektury i pokazania, że to sprzęt jak każdy inny i możesz go porównywać jak każdy inny. Fakt, że sprzęt jest brandowany logo jakieś konsoli nie zmienia w tej kwestii kompletnie nic.

Albo emulator Amigi? Gdzie tu zastosowanie ma zwrot "wsteczna"?
Nie ma, ponieważ emulacja, jakakolwiek, nie jest kompatybilnością wsteczną. Weź pod uwagę ten punkt z innymi systemami operacyjnymi. Na PS4, za pomocą exploita możesz wgrać Linuxa, a na nim uruchomić emulator PS1, PS2, PS3, PSP i PS Vita. Czy wg. Ciebie konsola PS4 będzie w takim razie kompatybilna wstecz, ze wszystkimi poprzednimi generacjami? Wszak na PS4 uruchomisz gry z np. PS2, więc ma zastosowanie zarówno "emulacja" jak i "wsteczna", tak?

08.09.2020 01:13
odpowiedz
Gnomiszcze
19

Nawet będąc kompletnym ignorantem gaszę cię jak peta, w każdym poście.
Człowieku, nie wiem co bierzesz ale Ty orasz sam siebie w każdym poście zanim jeszcze się w to włączyłem. :P
Po pierwsze "miszczu" (hehe), PS2 nie dzieli się na PS2 i PS2 Slim... Mamy PS2 FAT i PS2 Slim. Zauważyłeś że walnąłeś brednię więc próbujesz teraz naciągać fakty udając że pisałeś tylko o FATach.
Wiem, że zmiana układu nastąpiła w trakcie generacji i byłem przekonany, że pokrywało się to ze Slimem. Rozumiem, że zdążyłeś się już ogłosić moralnym zwycięzcą i grzesznie z tego powodu wsparłeś Onana, ale jeśli data Ci cokolwiek zmienia, to tak: od SCPH-7500x w takim razie PS2 nie posiada kompatybilności wstecznej tylko emulację. Nie zmienia to nic, ale Ciebie pewnie już ręka z radości boli. :P
Gówno prawda. Nie możesz mówić o nowej generacji w przypadku otwartej architektury. Owszem, jeśli ktoś grał na tosterze i kupił współczesny sprzęt to dla niego (i tylko dla niego) jest to pewien skok jakościowy, ale to tyle.
Ale to kompletnie nie ma znaczenia, czy możesz mówić o "generacji" całego sprzętu czy nie. Generacja to tylko zakres czasu.
Ależ to dokładnie to znaczy.
Czyli materiał w jakim zamknięto sprzęt ma znaczenie? Bo Apple zamyka MacBooki w aluminium, posiada niemniej od konsol zamkniętą architekturę, zamknięty system oparty o BSD i jakoś kurcze można porównywać. Twoja argumentacja jest oparta na z góry z dupy założeniach, że jak nie możesz podmienić karty graficznej to jest to absolutnie nieporównywalne do PC. Bo są generacje. No na MacBookach też są generacje.
To że ty sobie uwaliłeś w głowie jakąś definicję i uważasz ją za jedynie słuszną nie oznacza że masz rację.
Problem w tym, że ja stosuję definicję zgodną z tym jak działa sprzęt i oprogramowanie bo się na tym znam, a Ty wprowadzasz sobie podział ponieważ jeden sprzęt jest zapakowany w plastik, a drugi w obudowę. Telefony i pozostałe urządzenia z systemami embedowanymi też są zamkniętymi architekturami, a obowiązują je dokładnie te same kryteria kompatybilności co PC. Nawet Raspberry lub Arduino w kolejnych odsłonach to zamknięte architektury. Ale nie, konsola dla Ciebie to twór wybitnie inny ze swoimi zasadami "gdyż ponieważ giereczki konsolowe inne są". Ręce opadają...

Rozumiem, że cała część o emulacji Amigi czy uruchomieniu innego systemu operacyjnego na tej "unikatowej zamkniętej generacyjnie architekturze" była dla Ciebie zbyt niewygodna by się do tego odnieść, co?

07.09.2020 17:29
odpowiedz
Gnomiszcze
19

Ano nie mam i mam to w dupie ogólnie rzecz biorąc :D.
No widać, mam wrażenie, że gadam ze ślepym o kolorach. :P

Tylko że my tu nie rozmawiamy o kompatybilności wstecznej Windowsa tylko pecetów a to już komplikuje sprawę.
Żadna gra, ani na PC ani na konsoli, nie jest odpalana bezpośrednio na sprzęcie. Kompatybilność gier w obu przypadkach wynika z kompatybilności systemu operacyjnego. W przypadku PC dodatkowo zależnych bibliotek czy sterowników. Jak niby chcesz to rozdzielić?

Tym co tutaj napisałeś sam sobie przeczysz. Twierdzisz że PS2 jest w twoim mniemaniu kompatybilna z PS1 a przecież PS2 Slim zmienił metodę kompatybilności i robi to na zasadzie emulacji która w twoim mniemaniu wyklucza "kompatybilność wsteczną", dokładnie w ten sam sposób z PS1 jest kompatybilna PS3. Więc jak to wkońcu jest? Emulacja wyklucza wsteczną kompatybilność czy nie? Bo ja już nie wiem :D.
A czy ja gdzieś napisałem, że PS2 Slim było kompatybilne wstecz? Wprost Ci napisałem, że PS2 było. Układ z PS1 był wykorzystany jako układ I/O w PS2. Była kompatybilność sprzętowa, "ROM" z PS1 działał natywnie, konsola bootowała się w trybie PS1. PS2 Slim kompatybilna wstecz już nie była. Emulowała PS1.

Nie mówię o wstecznej kompatybilności "w oprogramowaniu" tylko o wstecznej kompatybilności konsol. W przypadku konsoli nie możesz osobno rozpatrywać oprogramowania i hardwaru bo to zamknięte systemy w których te sprawy są ściśle związane. Na PC jest inaczej więc nie jesteś w stanie sensownie porównać tych sytuacji.
Oczywiście, że jesteś. Tylko Ty nie chcesz tego robić "gdyż ponieważ". Konsole nie różnią się w tej kwestii kompletnie niczym od sytuacji, gdy po 7 latach kupujesz nowy komputer. Z punktu widzenia użytkownika to skok generacyjny taki sam jak w przypadku zmiany konsoli. Od dawna już konsole nie posiadają dedykowanego sprzętu i działają na ogólnodostępnych technologiach wiodących producentów. To, że raz na parę lat zamkniesz w plastiku podzespoły wcale nie znaczy, że konsola jest w jakiś sposób wyjątkowa względem PC. Na PS3 swojego czasu mogłeś zainstalować Linuxa i zagrać z kolegami w Quake po sieci. Mogłeś zainstalować FS-UAE i grać w Moonstone z Amigi. :P Czy to znaczy, że PS3 na pewnym etapie było kompatybilne wstecz z Amigą 1200? :P

Uznawanie emulacji za kompatybilność wsteczną jest głupie jak but. To, że dla Ciebie emulacja jest w jakiś sposób wystarczająca na konsoli, wcale nie oznacza, że konsola jest lub była kompatybilna wstecz.

25.08.2020 20:02
odpowiedz
Gnomiszcze
19

Człowieku, Ty nie masz pojęcia jak działa sprzęt i oprogramowanie komputerowe. Windows jest kompatybilny wstecznie ze swoimi poprzednimi wersjami. Nie musisz mieć "zamkniętej generacji sprzętowej", żeby móc mówić o kompatybilności wstecznej. Ta jest świadomie i celowo utrzymywana z wersji na wersję i to, że bierzesz to za pewnik wcale nie zmienia faktu, że ona istnieje (a bardzo łatwo mogłaby być zostać porzucona). Wracając do konsol, powtarzam: emulacja softwarowa nigdy nie była, nie jest i nie będzie kompatybilnością wsteczną, nie ważne ile sobie własnych terminów specjalnie pod konsolę ułożysz. Jeśli konsola (sprzęt i jej system operacyjny) nie jest w stanie odtworzyć Twojej kopii gry z poprzedniej generacji na nowej generacji - to żaden wygibas językowy tego nie zmieni: konsola nie jest kompatybilna wstecz. PS2 odtwarzało bez problemów sporą część gier z PS1. Działała natywnie, na tej samej wersji gry. Czy to była kompatybilność wsteczna? Tak. Jest możliwość zagrania w gry z PS1 na konsoli PS4? Jest, po zakupie wersji emulowanej z PS Store. Czy to znaczy, że jest kompatybilna wstecz? Absolutnie nie. Nie dorabiaj własnych terminów specjalnie pod platformę. Kompatybilność wsteczna w oprogramowaniu jest albo jej nie ma i nie ma w terminie różnicy pomiędzy platformami.

post wyedytowany przez Gnomiszcze 2020-08-25 20:04:27
24.08.2020 20:04
odpowiedz
Gnomiszcze
19

Niestety, kolega lee ma rację. W oprogramowaniu, a gry jednak oprogramowaniem są, termin kompatybilność wsteczna ma określone znaczenie i zasady jej zachowania. Emulacja w żadnym wypadku nie jest kompatybilnością wsteczną, z samej definicji emulacji. Jeśli jesteś zmuszony emulować dany system, to znaczy, że nie jest kompatybilny. Koniec kropka. Nie uruchomisz pod Windowsem 10 programów i gier pisanych pod system MS-DOS bez emulatora, a fakt istnienia takiego emulatora nie sprawia, że Windows jest kompatybilny wstecznie z MS-DOS.

08.05.2020 16:29
1
odpowiedz
Gnomiszcze
19

marzan18

> A co najgorsze z twego opisu wynika, że chyba cała gra jest nastawiona właśnie na jakieś dziwne budowanie jedynie słusznych drużyn do jednoturowej walki. Czyli raczej nie nastąpi poprawa :(

Niestety, oficjalnie potwierdzone na forum przez Community Managera (UnstableVoltage), że będą co prawda drobne zmiany w balansie, ale Alpha Strike na zawsze pozostanie skuteczną taktyką. Twórcy wydają się nie zdawać sprawy do jakich prowadzi to do patologii w balansie. W jaki sposób masz wprowadzić wroga który ma być dla drużyny wyzwaniem? Robisz go na tyle potężnym żeby przeżył Alpha Strike i czyni go to wrogiem niemal niezabijalnym w normalnej grze, albo tenże niemilec ginie w pierwszej turze i nie jest żadnym wyzwaniem. Twórcy zdają się wybierać pierwszą drogę i w odpowiedzi buffują jakoś drużynę, żeby mogła sobie z nim poradzić. To prowadzi do jeszcze większego powercreepu i daje jeszcze większe możliwości Alpha Strike dla drużyny. Balans wraca do punktu wyjścia i dalej jest tak samo źle jak było, bo potwór znów nie jest żadnym wyzwaniem, a alpha strike szaleje na całego. To nie jest teoretyczna patologia, bo właśnie teraz trwają batalie, żeby osłabić kwasowe granaty po tym, jak były kompletnie bezużyteczne. Jeden potwór z drugiego końca mapy, z poza zasięgu wzroku może wyciąć całą drużynę jedną salwą bo przed kwasem nie ma obrony i zadaje tyle obrażeń na turę, że drużyna ginie właściwie na początku następnej. Trwa to już miesiąc.

Po wielu dyskusjach o wadach gry na forum doszło utworzenia pozycji specjalnych Community Councillor'ów jako łączników pomysłów od community dla developerów. Sami twórcy nie mają większego pomysłu na to czym gra ma być i katalizują różne pomysły. Co z tego wyjdzie na dłuższą metę? Zobaczymy. Ja póki nie będzie wsparcia dla modów raczej do gry nie wrócę.

11.02.2020 12:27
16
odpowiedz
5 odpowiedzi
Gnomiszcze
19
4.0
PC

Niestety, bardzo chciałbym móc polecić z całego serca grę ale po prostu nie mogę. Zupełnie nie przeszkadza mi czasowa wyłączność EGS. Ten aspekt całkowicie mnie nie obchodzi i w żadnym stopniu nie wpływa na ocenę (a sam Launcher cenię właśnie za prostotę). Gra jest po prostu... bardzo "nie taka jak się spodziewałem". Bardzo.

Gra w obecnej formie jest pełna bardzo drobnych błędów i niedociągnięć. Niby nic drastycznego nie ma, ale na każdym kroku dostajemy w twarz jakąś niedoróbką. Przegrane wiele godzin, ale do tej pory nie mam pojęcia w jaki sposób zaimplementowany został Fog of War i Line of Sight w leżach i gniazdach. A powiem Wam, że działa koszmarnie i można stać na granicy absolutnej ciemności, żeby robiąc krok dowiedzieć się, że jesteśmy praktycznie otoczeni. Problemy z celowaniem są notoryczne i nasza postać za nic w świecie nie potrafi wychylić się zza latarni i uporczywie będzie mierzyła w 10 cm średnicy słupek stojący tuż przed nią. Mam cały czas wrażenie, że to kolejny Backer Build, a nie finalny produkt. To się nadaje do wczesnego Early Access.

Na chwilę obecną deweloperzy próbują naprawiać balans, co eksponuje następny problem: walka, w obecnej formie gry jest bardziej grą logiczną niż taktyczną. Rozwój postaci i ich skille prowadzą do porzucenia grupowej taktyki, flankowania, eliminowania wrogów na przestrzeni następnych tur na rzecz Metagry i festiwalu skillów. Walka sprowadza się do uruchomienia w odpowiedniej kolejności różnych umiejętności naszych dzielnych wojów, które pozwalą jednej postaci biegać po całej mapie zabijając wielu wrogów na raz (wszystko w czasie trwania jednej tury). Nie jest to żaden exploit (choć niektóre akcje na pewno zostaną osłabione). Cały balans gry jest zbudowany w oparciu o takie kombinacje i ta część gry się nie zmieni. To po prostu nie jest i nie będzie gra taktyczna. Umiejętności możesz używać póki masz na to manę (podstępnie nazwaną Willpower) i nie posiadają cooldownu. Więc możesz rzucić kilka razy teleport (nie wiem czemu nazwali to Dash) żeby wejść wrogom na plecy, inni magowie w drużynie rzucą Inspire które przywróci Ci manę, uruchomisz Rapid Clearance i z bliska zaczniesz zabijać wrogów, a każde zabicie przywraca Ci punkty akcji. Zresztą, każde zabicie przywraca manę wszystkim magom w drużynie (a każdy jest magiem), więc możesz dalej się teleportować i dalej zabijać i dalej być inspirowanym, żeby na koniec odteleportować się w bezpieczne miejsce. I tak za każdym razem. Może się to komuś nawet spodobać, ale jeśli ktoś tak jak ja oczekiwał taktycznej gry turowej to się mocno rozczaruje. Roz-czaruje, łapiecie?

Badania i rozwój ekwipunku jest strasznie niesatysfakcjonujący. Nie istnieje coś takiego jak skok technologiczny na następny, bądź chociażby inny poziom. Różnice pomiędzy poszczególnymi narzędziami zagłady są marginalne. Co tylko bardziej promuje metagrę, bo aktywowane umiejętności żołnierzy mają nieporównywalnie większe znaczenie niż broń którą trzymają i o wiele bardziej odczuwalna jest śmierć doświadczonego żołnierza. Nie da się go zastąpić dobrze wyposażonym rekrutem i o wiele ostrożniejszą grą taktyczną. Po prostu jeśli nie jesteś w stanie strzelić 328 razy w ciągu jednej tury (a rekrut strzeli tylko maksymalnie dwa razy jeśli stoi w miejscu), to nie ważne co masz w ręce. Liczy się sumaryczny damage jaki jesteś w stanie wpompować w gąbkę (a o gąbkach będzie zaraz). Co prowadzi do kolejnego problemu...

... bo Phoenix Point, jako organizacja wewnątrz gry, to garstka ludzi. Kropka. Osady mają tysiące mieszkańców, ale zapomnij o jakiejkolwiek swobodnej rekrutacji. Ta jest reglamentowana jak mięso w latach 80tych. Stracisz cały oddział w nierównej walce (jak np. od granatów znikąd w pierwszej turze walki)? Lepiej wczytaj stan gry lub zacznij grę od nowa, bo odbudowanie straty jest możliwe tylko i wyłącznie w środkowym etapie kampanii (kiedy jeszcze posiadasz na to zasoby i frakcje u których rekrutujesz nie są wyniszczone domową wojną). Potem będzie to strasznie trudne i bezcelowe. Oddział rekrutów nie będzie w stanie pokonać nawet jednego zwykłego wroga poświęcając na to wszystkie swoje celne ataki. Ba, prawdopodobnie nie przeżyje nawet własnej tury, bo wrogowie bardzo szybko wykształcają Return Fire i odpowiadają ogniem przy każdym zauważonym ataku. Każdym. Nie raz na turę, jak w trybie warty. Każdy oddany strzał do wroga uruchamia Return Fire u każdego wroga który Cię widzi. Więc taki oddział rekrutów najprawdopodobniej skończy martwy przy próbie zabicia jednego wroga jeszcze zanim dojdzie do jego tury. Ponieważ...

...gra posiada coś, co wydaje się w teorii bardzo fajnym rozwiązaniem, progresywny poziom trudności dopasowany do naszego postępu. Niestety, w praktyce oznacza to tyle, że im lepiej nam idzie, tym gorzej nam idzie. Ponieważ logika. Misje, biorąc pod uwagę całą metagrę zbudowaną dookoła skilli są przez pewną część gry bardzo łatwe... ale jeśli nie poświęcisz, celowo, jakichś żołnierzy na straty to poziom trudności winduje w kosmos i gra zaczyna kopać Cię po jądrach: wrogowie zamieniają się w bardzo twarde (40 Armor) gąbki (320 HP) które odpowiadają ogniem przy każdym strzale, a na mapach zaczyna roić się od specjalnych wrogów. Wracamy w tym momencie do Save-Scummingu i odpowiedniego stosowania metagry: albo Ty wykończysz połowę w ciągu pierwszej tury lub dwóch, albo masz przekichane. Tak po prostu. Więc wydajesz bez sensu zasoby tylko po to, żeby rekrutować żołnierzy których poślesz na bezsensowną śmierć tylko po to, żeby gra nie myślała, że idzie Ci za dobrze. Gdzie w tym sens? Nie mam pojęcia.

I niech Wam się nie wydaje, że na poziomie Rekrut będzie inaczej: po paru wygranych bez strat misjach traficie do piekła gąbek i wrogów z którymi nie macie szans wygrać na poziomie taktycznym (pierwsze misje są całkiem przyjemne, kiedy grasz wieśniakami z karabinami) i zaczniecie pracować nad czarami. Mapy są zbyt małe, żeby pozwalały na jakieś rozpracowanie wrogów flanką czy zasadzką. Więc metagame, here we go again. Teleport, teleport, magiczny pocisk, wysysanie magii, teleport, słowo mocy: zdejmij ten pancerz, 4 kule ognia, zabiłeś wielkiego smoka, teleport za karczmę. Tura odpoczynku, żeby nowe gobliny wyszły z nor i byś mógł powtórzyć wyczyn. I tak do samego końca.

Jestem niesamowicie grą zawiedziony. Jedyne na co liczę to, że za lat parę, doczekamy się modów które na bazie tego potwora zrobią coś grywalnego. Daję czwórkę, bo pierwsza godzina lub dwie dają nawet frajdę i już pojawiają się mody (choć na razie w formie DLL patchy zdekompilowanego źródła z silnika Unity) więc jakiś potencjał niby jest. Ale jeśli ktoś spodziewał się duchowego spadkobiercy UFO od Juliana Gallopa to niech lepiej pogra w OpenXCom, albo The Long War 1. Ta gra nie jest, w obecnej formie, warta kompletnie nic. Szkoda nerwów.

Gra nie posiada trybu Ironman, ale nawet nie próbujcie tego podejścia tutaj w obecnej formie (jeden save, bez reloadu). To po prostu nie ma sensu. Nie ważne czy robicie Impossible/Ironman w Enemy Within czy Long War z zamkniętymi oczami. Może się okazać, że rozpoczniecie misję martwi, bo trafi was bombardowanie kilku chironów gdzieś spoza zasięgu widzenia. Bo tak. Albo w gnieździe zostaniecie zasypani granatami. Przez ścianę. Bo co z tego, że gniazdo to ciasna jaskinia, skoro nie ma sufitu i wróg, jeśli wie gdzie jesteś, może rzucić ponad ścianą granat? A granaty rzuca cały czas, bo zamiast ręki ma granatnik. A wrogów za ścianą jest 4? Nawet jak przeżyjesz taką salwę, to zostaniesz z krwawiącymi kadłubkami bez broni (bo broń niewątpliwie ulegnie zniszczeniu). Istna karuzela frustracji.

spoiler start

Finałowa misja to nuda rozciągnięta na wiele godzin i jeden wielki festiwal save-scummingu. A po godzinie lub dwóch może się okazać, że brakuje Wam amunicji żeby dalej nudnie tłuc tą wielką gąbkę i te inne gąbki które wychodzą w nieskończoność.

spoiler stop

post wyedytowany przez Gnomiszcze 2020-02-11 12:46:38
31.03.2015 15:02
odpowiedz
Gnomiszcze
19
9.5
PS4

Zdecydowanie Bloodborne. Jest o wiele lepszy (i trudniejszy) od DS2. Za to chciałbym zobaczyć odświeżone Dark Souls (1) na PS4 :)

28.11.2014 22:01
odpowiedz
Gnomiszcze
19

@TyskieGronie, ale to chyba dawno było, prawda? Gra zdaje się całkiem niedawno zrezygnowała z modelu Pay 2 Win na rzecz faktycznego Free 2 Play. Już nie ma przeklętych przedmiotów, eliksirów i innego badziewia wpływającego na rozgrywkę, za kasę teraz jest tylko kosmetyka i neutralne boostery. Od oceny się wstrzymam, bo chcę najpierw sprawdzić to na własnej skórze. Ale jeśli miałoby to przypominać dawną grę, sprzed skoku na kasę, to polecam gorąco wszystkim. Warto sprawdzić jak gra wygląda obecnie, to akurat nic nas nie kosztuje :)

22.10.2011 10:07
odpowiedz
Gnomiszcze
19

Owszem, nazywa się Cunt - a jak inaczej mogłaby się nazywać postać UV Impalera? :P

15.09.2011 06:50
odpowiedz
Gnomiszcze
19

Balsamista -> Akurat ocena zasłużona (z kolesiostwem byłoby pewnie z 9). Szczerze mogę powiedzieć, że nasi twórcy w końcu nauczyli się jak powinno się robić gry. Generalnie: polecam. Gra roku to to nie jest, ale chyba najlepsza gra o chodzących zwłokach która pojawiła się do tej pory i jest warta swojej ceny.

Nie rozumiem tylko trochę autora tej recenzji - w niektórych miejscach narzeka na zalety. Mówię tutaj o akapicie z wytrącaniem postaci z równowagi. Autor chyba za długo grał w L4D gdzie można z karabinu strzelać będąc otoczonym przez dziesiątki umarlaków. Nie ma czegoś takiego w DI jak "wyższy priorytet zombiaków". Jest to oczywiste, że będąc bitym przez kilka truposzy zrobienie zamachu wolnym jak walec toporem czy wiosłem będzie graniczyć z cudem i trzeba szukać innego wyjścia z sytuacji (kopniak i ucieczka). Wiem, że nie do tego przyzwyczaiły nas dotychczasowe gry o tej tematyce (poza może Resident Evil) ale to właśnie bezmyślna rzeź kolejnych hord z pistoletu na wodę zabiłaby tą grę która znudziłaby sie po kilku minutach grania. Dodać do tego należałoby to, że broń psuje się niesamowicie szybko co dodatkowo zniechęca do Rambo-style.

Fajny motyw to broń miotana. :) Z racji tego, że truposze to najszybszych nie należą można rzucić w nich np. toporem. Kopnąć delikwenta, wyciągnąć z niego topór i... rzucić jeszcze raz. :D Kij, że są pewnie skuteczniejsze metody eksterminacji ale mało który jest tak satysfakcjonujący :).

Pozdrawiam!

06.08.2011 22:05
odpowiedz
Gnomiszcze
19

@3dD1e: nie wspominając o Call of Cthulhu które mimo wszystko też jest FPSem a sama marka ma największe prawo do "takiej" nazwy...

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl