Drzwi skrzypnęły, powolnym krokiem wszedł do mieszkania. Robotyczne ramię zdjęło z jego wątłego ciała płaszcz ,buty rozwiązały się i samoistnie zsunęły z jego stóp.
Wszedł do kuchni, otworzył szufladę i wyjął blister z pigułkami. Wyjął oznaczoną jako „Potrawka z kurczaka w sosie ostro-kwaśnym”. Szybkim ruchem łyknął ja i zapił kubkiem wody.
W końcu przyszedł czas na relaks. Przeszedł do salonu i pstryknął palcami. Ze ściany wysunęła się jajowata kapsuła. Przezroczyste wieko otworzyło się i wszedł do środka. Jego ciało zanurzyło się w miękkiej wyściółce, mięśnie odprężyły się, a ból pleców momentalnie ustał. Warto było dopłacić za funkcję masażu.
Z wyściółki wysunęły się setki świecących nici, które oplotły jego ciało tworząc srebrzysty kombinezon. Zamknął oczy. Neuronowa sieć synaptyczna utuliła jego głowę, a gogle VR przysłoniły całą twarz. Wieko fotela zamknęło się.
Otworzył oczy. Pamiętał tą polanę. Zrobił tu ostatni zapis gry. „Interfejs. Statystyki.” – wypowiedział w myślach. Przed oczyma pojawiło mu się zestawienie cech jego postaci.
Był wysokim, silnie umięśnionym Paladynem na 33 lvl. Błyszcząca zbroja wymagała delikatnej naprawy, a mikstury uzupełnienia. Czas udać się do miasteczka. „Mapa” – pomyślał i zobaczył w powietrzu obraz okolicy, oznaczył najbliższe miasteczko i zamknął interfejs.
Szedł przez las gdy usłyszał ludzkie krzyki i potężny ryk. Pobiegł w tamtą stronę. Na leśnym trakcie leżał wywrócony wóz, dookoła spoczywały ludzkie i końskie ciała. Nad tą scenerią wznosiło wysokie cielsko cyklopa, uzbrojonego w potężny pień drzewa. Wyświetlenie statystyk pokazało, że ma on 40 poziom, innych informacji nie było ponieważ jeszcze nie spotkał się z tą bestią.
Wyjął miecz, przyklęknął na kolano i zaczął żarliwie odmawiać modlitwę do Sigmara. Wraz z upływem wypowiadanych słów ostrze zaczęło rozświetlać się płomienistym blaskiem. Wstał i ruszył do ataku. Ciął bestię w udo ale klinga tylko odbiła się od jej skóry. Nim zdążył uskoczyć potężny pień drzewa wgniótł jego napierśnik, a on sam stracił przytomność.
Otworzył oczy. Gogle VR oderwały się od twarzy, a kopuła fotela otworzyła się. „Cholera, nie zrobiłem zapisu przed walką. Znowu będę musiał iść przez cały ten las” – zaklął z cicha.
Ból w klatce piersiowej dawał o sobie znać. „Chyba musze zmniejszyć siłę odczuwania ciosów” – pomyślał i wsunął gogle na oczy…