Child of Pain, ja nie jestem ani doradcą ani moralizatorem, bo sam połowę życia sobie spieprzyłem a połowę rodzina mi spieprzyła, nie pouczam go. Ale mówię tylko koledze, że na starość będzie potrzebował bezpieczeństwa, nie wiadomo czy kobietę kumatą znajdzie do której będzie się mógł wprowadzić, teraz coraz więcej starych kawalerów, czasy są inne niż 20 lat temu.
Gęstochowa mógłby wyjechać za granicę zarobić na wkład własny, po powrocie zatrudnić się do stabilnej pracy choćby fizycznej by bank chciał udzielić mu pożyczki, a w między czasie dokończyć moduł pedagogiczny i myśleć o uczeniu w szkole.
Wciąż nie wiem z jak dużego miasta On jest, w małych miasteczkach mieszkania są tanie, ale i zarobki w szkole gdyby został nauczycielem pewnie byłyby nieduże.
On jest starszym facetem ode mnie, lepiej wie jak wygląda jego życie. Ja tylko zwracam uwagę, że 60 letni bezdomni mieli często podobną historię do Gęstochowy, nie byli menelami, ale podjęli kilka złych decyzji które się zebrały jak kula śniegowa.
Nie ma bardziej tragicznego przypadku, jak humanista i myśliciel na ulicy. Bo każdą wyżebraną bułkę i noc pod mostem będzie przeżywać 10 razy mocniej, niż dynamiczni alkoholicy.
Pieniądze są najważniejsze w życiu. Bez nich nie możesz mieć żadnej z rzeczy, którą ludzie o romantycznym usposobieniu wymieniają jako "najważniejsze", czyli rodzina, dom, i nie oszukujmy się, także związek/małżeństwo. Chyba że jesteś tak przystojny, że setki kobiet ustawiają się w kolejce by móc Cie utrzymywać.
Pieniądze szczęścia nie dają, ale dają bezpieczeństwo, a ja np. bez poczucia bezpieczeństwa, własnego miejsca w świecie, nie mogę być szczęśliwy. Dlatego w moim odczuciu najważniejsze jest zdobywanie pieniędzy.
Inną optykę na to ma ktoś, kto dostał wszystko w spadku po rodzicach, a inną ma ktoś kto wychodzi z domu, i będzie miał tylko to na co sam sobie zarobi - bez mieszkania po babci, wkładu do kredytu od rodziców, czy kursu na prawo jazdy od cioci.
Gęstochowa jesteś z dużej czy małej miejscowości? Nie myślałeś by zacząć myśleć o kredycie na własne mieszkanie? Im będziesz starszy tym będziesz miał dość współlokatorów, a z niepewnymi emeryturami z ZUS, wątpię czy emeryta kiedyś będzie stać na np. wynajmowanie kawalerki.
Jestem od Ciebie młodszy, stały się u mnie w życiu teraz sprawy, przy których mój wątek który kiedyś tu założyłem to pikuś, ale widzę że jesteśmy trochę podobni i czuje empatię czytając Twoje wpisy.
Szkoda by było gdybyś kiedyś w wieku 60 lat wylądował na ulicy, bo na stancjach biznesmenów-deweloperów dla studentów nie chcą przyjąć starego dziadka, a na mieszkaniach które wynajmują gangsterskie Sebki, znęcali by się nad biednym emerytem.
Takie to właśnie życie. Chłop przez lata buduje renomę, dobiera zróżnicowane role, zabłysnął w kilku filmach, a zagra raz w blockbusterze dla nastolatków i jest już nazywany "aktorem z Venoma", biedny Tom... Na film mocno czekam, słyszałem o pomyśle na reanimacje mitu Ojca Chrzestnego kilka lat temu, lecz nie wierzyłem że ten projekt dojdzie kiedyś do skutku. Zapomniałem o nim, a tu nagle przypomnieli się światu trailerem.
Fajny zarost, ja o takim mogę pomarzyć, rośnie mi kilka rzadkich łoniaków na twarzy.
Moje wąsy też są wielokolorowe, nowoczesne geny jak widać mamy ;-)
Wypadanie ich by mnie nie ruszyło, wąsik rzadki mam i właściwie tylko mnie denerwuje.
"Przez lata wokół Spider-Mana pojawiło się mnóstwo postaci. Które z nich zasługują na własny film?"
Wokól Spider-Mana pojawiła się długa lista postaci, które miałyby potencjał na solowy film, wciąż czerpiąc z ich komiksowych występów, bez potrzeby przepisywania postaci na nowo/zbyt mocnego dopisywania. Kwestia tylko czy trafia się kompetentny reżyser i scenarzysta, który ma coś o niej do powiedzenia. Jessica Jones była kiedyś 3 ligową postacią, która wybiła się na jednej popularniejszej miniserii, a dostała 3 sezony serialu TV. Moim zdaniem kiepskiego (poza wątkiem Killgrave'a z pierwszego), ale nie można powiedzieć że nie mieli pomysłu co tam chcą pokazać.
Dlatego nie kpiłbym z "filmu o Madame Web". O samej Mary Jane lub Wujku Benie mogliby nakręcić ciekawy film, gdyby ktokolwiek miał pomysł. Co do tych postaci, które nadawałyby się by dostać film/serial a ma do nich prawa Sony:
Prowler - Złodziej w majestatycznym kostiumie, inżynier konstruktor. Tak jak Venom, zaczął jako przeciwnik Spider-Mana, później zostali sojusznikami.
https://marvel.fandom.com/wiki/Prowler
Black Cat - Marvelowska wersja Catwoman z Batmana.
https://marvel.fandom.com/wiki/Black_Cat
Scarlet Spider - Klon Spider-Mana z jego mocami i wspomnieniami.
https://marvel.fandom.com/wiki/Scarlet_Spider
Symbionty - Powstał już Venom, dojdzie Carnage, było więcej symbiontów które można przedstawić na ekranie. Zwłaszcza że w nowszych komiksach podbudowano na nowo mitologię tych "form życia", dużo można z tego wykręcić fabularnie.
https://en.wikipedia.org/wiki/Symbiote_(comics)
Spider-Girl - Były różne wersje, do wyboru do koloru.
https://marvel.fandom.com/wiki/Spider-Girl
https://marvel.fandom.com/wiki/Spider-Woman
Madame Web - Jak wyżej. Zdolności jasnowidzenia, nie mówcie że nie można z tym opowiedzieć ciekawej historii.
https://marvel.fandom.com/wiki/Madame_Web
J. J. Jonah Jameson - Może jakiś serial komediowy typu sitcom, o tym jak nienawidzi Spider-Mana? Było coś takiego jak The Office, IT Crown, ludzie lubią sitcomy zamknięte w ramach jednego budynku/biura. Redakcja Daily Bugle była barwna i można by z tego stworzyć coś fajnego. Co jakiś czas wpadałby Peter Parker, powkurzać trochę Jamesona i sprzedać mu nowe zdjęcia Spider-Mana.
https://marvel.fandom.com/wiki/John_Jonah_Jameson_(Earth-616)
https://marvel.fandom.com/wiki/Daily_Bugle
Cardiac - Podobnie jak Prowler, zaczął jako przeciwnik, później kradł technologię by leczyć zapomniane przez świat sieroty. Taki dobry złodziej - czyli dobry patent na film, ludzie uwielbiają "dobrych złodzieji". Miał kostium typowo w dzisiejszej modzie na superhero.
https://marvel.fandom.com/wiki/Cardiac
Silk - Kobieta z mocami jak Spider-Girl.
https://marvel.fandom.com/wiki/Silk
Spider-Gwen - To samo co wyżej.
https://marvel.fandom.com/wiki/Gwendolyn_Stacy_(Earth-65)
Wraith - Ktoś w stylu Batmana/Moon Knighta, mroczny mściciel. Była wersja męska i żeńska.
https://marvel.fandom.com/wiki/Brian_DeWolff
https://marvel.fandom.com/wiki/Yuri_Watanabe
Nightwatch - To samo co wyżej.
https://marvel.fandom.com/wiki/Nightwatch
Silver Sable - Rosyjska zabójczyni. Jeśli Black Widow odniesie sukces, pewnie po nią w końcu sięgną.
https://marvel.fandom.com/wiki/Silver_Sable
To z postaci pozytywnych. A nie brakuje przecież przeciwników, o których można tworzyć filmy. Nie zgadzam się z poglądem, że kiedy postać nie jest z topki, to na pewno się nie sprzeda. Większość dzisiaj popularnych ekranowych herosów, dla randomowego widza, który jest większością targetu, było nieznanych. Jeśli film będzie dobry i dobrze zareklamowany, to się sprawdzi i być może zbuduje nową markę.
Dziękuje wszystkim za przeczytanie, rady, i rozbudowane odpowiedzi. Przeczytałem wczoraj cały temat, a dzisiaj znowu przeczytałem Wasze odpowiedzi, nie wiem dlaczego, ale miałem taką potrzebę. Jestem wzruszony że komuś chciało się odnieść do moich wypocin, mimo że jestem kompletnie obcym anonimem z sieci. Jeszcze raz dziękuje i pozdrawiam.
Dryf Wiatrów Zachodnich, co do ostatniego pytania, to niestety nie ma takiej możliwości. Nawet gdybym jakimś cudem miał możliwosć zamieszkania z moją matką, to niestety ojciec zachorował, i prawdopodobnie przez jego przejście na rentę stracą mieszkanie socjalne (w wojsku mają przydział dopóki są aktywnymi żołnierzami, już nie jest jak kiedyś, gdy po emeryturze mogłeś wykupić od WAM), a mają jeszcze syna na głowie 17 letniego (mój brat). To też mnie dobiło ostatnio, że kolejny dobry facet w rodzinie ma probleby ze zdrowiem, ale już nie chciało mi się o tym wspominać w moim wpisie. Mam w głowie wizje jak odwiedzam jego grób, nie wiem, może powinienem pójść w strone stałej terapii, ale póki co najważniejsze jest zarobienie na życie, ogarnięcie przyziemnych spraw.
Szanownicy użytkownicy forum GOL, oraz użytkowniczki. Ten wpis, będzie lamentem życiowego nieudacznika. Jeśli reagujecie (pewnie słusznie) alergicznie na takie treści, omińcie go szerokim łukiem. Niestety w użalaniu się nad swoimi porażkami, jestem mistrzem olimpijskim na sterydach.
Długo się zabierałem za napisanie tej wiadomości. Dlaczego to robię? Cóż, tutaj są ludzie różni, z różnych zawodów, różnych fachów, różnych ideologii i z różnymi poglądami na życie. Przeczytałem ostatnio temat Gęstochowy, o jego depresji, o tym że czuje się zmęczony, ma prawie 30 lat, i nie wyszedł poza rolę pracownika produkcji. W Gęstochowie, zobaczyłem siebie, i to mnie najbardziej przeraziło. Dlaczego wybrałem forum o grach by napisać ten wątek? Tak jak powiedziałem na początku. Różnorodność charakterów tutaj, to być może coś czego szukałem.
Przegrałem. Tak czuje. 23 lata. Nie osiągnąłem nic, i boje się, że jest nade mną fatum. Spieprzyłem. Przyznaje to po tylu latach przed sobą. Nie była winna moja toksyczna matka, ani była dziewczyna, po której miałem taki awers psychiczny, że prawie od 4 lat nie dotknąłem żadnej kobiety. Wina była zawsze we mnie, a nie w zagrożeniach które przede mną stawały. Bo zwyczajnie byłem słaby, i nie przetrwałem próby, z której ktoś silniejszy i mądrzejszy wyszedłby obronną ręką, jak Rambo z ostatniego tragicznego sequela, jak Creed który stoczył walki i wspinał się na szczyt mimo braku ojca w życiu.
Kiedy charyzmatyczny i energiczny dziadek przegrywał walkę z rakiem, mój mistrz, facet który jest dla mnie wzorem do naśladowania, obiecałem mu że już jestem blisko znalezienia pracy i ogarnięcia życia, po kilku miesiącach spędzonych w domu babci, gdzie nic nie robiłem, lizałem rany psychiczne po 3 miesięcznej pracy w Holandii, w której codziennie po pracy oddawałem się paleniu zielonego, próbowania grzybów, i myśleniu o chorobie śp. dziadka, o moich ułomnościach psychicznych, o tym gdzie ja skeciłem, co ja zrobiłe, gdzie ja do cholery jestem? Czy to jest sen? Mogę się w końcu obudzić?
Próbowałem wizyt u psychiatrów. Byłem także w szpitalach psychiatrycznych, pod pretekstem depresji i myśli samobójczych. Łącznie w tych szpitalach spędziłem 6 miesięcy. Nic to nie dało. Zawsze wracam do tego samego punktu. Nieudacznictwa i słabości, nie leczy psychiatria. Udało mi się wytępić kompulsywne myśli i drobne natręctwa, myśli samobójcze. Choć to ostatnie mi wraca co jakiś czas. Ale to chyba tylko takie o, egzystencjalne pierdololo. Kto dzisiaj nie chce się zabić? Cała masa ludzi.
Spędziłem rok na tyłku, siedząc babci na głowie. Wcześniej gdy dowiedziałem się o śmierci dziadka, zgłosiłem się po pomoc do kliniki zdrowia psychicznego, byłem tam 3 miesiące. Myślałem że mi pomogli, że będzie lepiej. Niestety kiedy przyjechałem po wypisie do babci, siadłem, znów nie mogłem się zebrać. Nie czułem w tym sensu.
Nie mam siły by zwlec się, spakować torbę, wyjechać do jakiegoś większego miasta, dokończyć tam zaocznie ten cholerny ogólniak. Jestem najzwyklejszym pariasem bez szkoły średniej, i nie byłoby w tym nic złego, gdybym był w zamian tego robotnikiem. Fachowcem, takim jak nasi polscy Andrzeje i Janusze, którzy może nie są magistrami, ale na robocie się znają. Ale ja tym też nie jestem. Jestem nikim. Ani nie wykształconym, ani silnym. Ani do teczki, ani do cegiełek, się nie nadaje. Jak to możliwe? Być takim zerem?
Kim jestem? Sumą lęków i porażek, nie dotrzymanych obietnic. Jestem uciekinierem i włóczęgą. Uciekam, przed odpowiedzialnością. Nie mogę zebrać w sobie motywacji do życia, do znalezienia pracy, wyprowadzki, dokończenia liceum, bo dobijają mnie perspektywy jakie mam. W miasteczku w którym mieszka moja babcia, jest 12k mieszkańców, nie ma tu innych perspektyw niż praca w biedronce lub na poczcie.
Polska jest ciężka, dla takich jak ja. Właściwie każdy kraj jest ciężki dla nieudacznika i nieroba, ale nie chodzi o to. Wiem, że nie mam szans na zarobienie by kupić mieszkanie, mieć ten kąt swój, żeby do niego wrócić. Jeśli miałbym całe życie płakać, to chciałbym wrócić choćby do jakiejś własnościowej kawalerki z kompem i konsolą, i tam sobie płakać. Taki ze mnie typ - domatorski, ale na wygnaniu.
Gdy wiem że nie jestem w stanie zarobić na podstawową moją potrzebę, jaką są własne 4 ściany by czuć się bezpiecznie, nie czuje motywacji do czegokolwiek. Po co mam się kształcić, skoro z tego kształcenia nic nie będę miał? Jestem głupi jak cegła w kwestiach ścisłych, matematycznych. Jedyne w czym mógłbym się realizować, to kierunki humanistyczne, socjologiczne. Czyli taki typowy humanista specjalista od niczego. Szkoda się strzępić.
Miałbym całe życie mieszkać w wynajmowanym pokoju? Bo na wynajem kawalerki mało kogo stać, jak nie ma 4k na rekę. Nie widzę sensu w byle jakim życiu. Zawsze uważałem, że życie jest po to by żyć jakoś, a nie po prostu wegetować. Nie jestem typem rodzinnym. Raczej samotnikiem. Męczyłby mnie związek z kobietą, może to się zmieni kiedyś, ale w dzisiejszych czasach jaką perspektywą są wspólne inwestycje? Przy tylu rozwodach i historiach gdy faceci wtopili przez zbytnie zaufanie? Odnoszę wrażenie obserwując pędzący świat, że najlepsze co może zrobić facet, to być samowystarczalny. Żeby nie usłyszeć nigdy więcej "nie pasuje Ci, to spierdalaj".
Zabawna jest dysproporcja moich marzeń i potrzeb do tego kim jestem. Śmieć bez matury, leżący w wyrze, a śni sobie o własnym mieszkaniu? Niezły mam tupet. Przyznaje, to idiotyczne, ale ciężko się po mnie czegoś innego spodziewać. Ale co mi zostało? Nie ma zawodu, w którym mógłbym być dobry i zarobić na coś konkretnego w życiu. Próbowałem milion razy. Nie mam głowy do matematyki i technicznych dziedzin. A to są jedyne zawody które się liczą na rynku. To są ludzie których potrzebuje społeczeństwo i będzie dobrze opłacać.
Nie wiem jaki sens jest to ciągnąć, nawet jakbym skończył kiedyś jakąś pedagogikę zaocznie, to co mi z tego? Kawalerki za taką pensje nie wynajmę, pozostaje dalej życie w akademiku lub wynajętym pokoju ze studentami, którzy ciągle puszczają muzykę, syfią, i robią imprezy. Co to za życie. Czuje że ta mgła jest zbyt gęsta, bym znalazł z niej wyjście.
Kim chciałbym być? Danielem, Mariuszem, Konradem. Filipem, Sebastianem, każdy z nas kogoś takiego znał. Tym gościem, skromnie ubranym, ma swoje 4 ściany w bloku, zachodzi do biedronki w drodze do domu, upolował jakąś tanią gre na wyprzedaży. Zwykłym Mireczkiem, wiodącym proste życie, zarabiającym 2,8 do 3k, któremu kredyt lub wynajem nie zjada większości jego skromnej wypłaty, więc ma na puszkę napoju i paluszki do wieczornej gry w Wiedźmina. Przed tym jak wyjdzie na spacer ze swoim psem.
Przede wszystkim chciałbym nie być gównem, tak jak teraz.
Nie wiem właściwie po co to wszystko napisałem. Ale potrzebowałem to z siebie gdzieś wyrzucić. Pozdrawiam wszystkich.
Jeśli nie jest spokrewniona genetycznie, i nie jest np. Twoją przybraną siostrą z którą się wychowałeś (rodzinna więź) to nie widzę żadnych przeciwskazań. Ja nie jestem wierzący, ale czy czasem Kościół nie dopuszcza nawet małżeństw z dalekim kuzynostwem? Wybaczcie jeśli teraz nieświadomie powielam nieprawdę, ale coś takiego słyszałem.
W Twoim przypadku to całkowicie zdrowa i czysta sytuacja.
Dla osób otyłych na pewno warto promować akceptacje, ale akceptacja problemu nie powinna być nazywana "akceptacją siebie". Ludzie chorobliwie otyli są chorzy i za ich problemem mogą iść niebezpieczne dla życia choroby. Co innego promować modelki plus size, a co innego ludzi patologicznie otyłych.
Hehe, dzisiaj spontanicznie słucham soundtracku z tej zapomnianej gry, wchodzę na forum GOL a tu proszę o czym temat się pojawia...

Zawsze rozmawiające kobiety ze mną nazywają "korwinistą", "prawakiem", tym czasem... Dla ludzi dziś trochę zdrowego rozsądku w sprawach społecznych to już "prawak" lub "incel" ;) Ironicznie 8Values określił mnie jak okreslił.
Panowie, czy moglibyście polecić pracę jaką można wykonywać w domu poza programowaniem?
Inwestuj w siebie a kobieta sama się zjawi. Pamiętaj - związek to dodatek do życia, a nie jego sens. Może zniknąć w każdej chwili jak pieniądze, więc nie warto się uzależniać od tego. Jeżeli jedyne co Cie będzie definiować, to drugi człowiek, to masz recepte na potencjalne nieszczęście. Zapewniam Cię że niepewnego i zakompleksionego chłystka żadna nie zechce.
Boli mnie że musiałem bawić się z Adblockiem, GOL zasługuję na wsparcie. Ale jak mam go wspierać gdy mi to tak skutecznie utrudnia.
Panie właścicielu GOL, ja naprawdę chcę by pan miał jeszcze więcej pieniążków. Tylko niech pan zmieni położenie reklam!
Dla mnie ta konkretna jest, bo utrudnia korzystanie z forum. Sądziłem że dobrze to wyjaśniłem.
Czy ktoś ma podobny problem jak na moim screenie?

Zainstalowałem nową przeglądarke, i reklama która jest pod paskiem menu, przesuwa się wraz z kursorem myszy, zasłaniając mi pierwsze posty/wątki. Jest to dla mnie uciążliwe. Zainstalowałem niechętnie AdBlocka, zabierając GOL-owi możliwość zarobku - powiedziałem sobie trudno, skoro ustawienia GOL utrudniają mi przeglądanie. Niestety nawet Adblock nie ukrywa tej reklamy, przesuwam a ona razem ze mną do pewnego momentu (wraz z paskiem menu). Na Chrome nie było takiego problemu, ale byłem zmuszony zmienić przeglądarke.

Kolejna gra z klasycznym Batmanem? Plotkuje się że tym razem pod maską będzie jego syn, ale to wciąż kosmetyczna zmiana. Istnieje kreskówka i seria komiksów Batman Beyond, gdzie Bruce Wayne jest starcem a Batmanem młodzieniec, akcja dzieje się w futurystycznej wersji Gotham City. Wyobraźcie sobie jak świetnie by się latało po Gotham, które jest połączeniem gotyku i cyberpunka.
Superman zasługuje w końcu na własną grę. Nieograniczone możliwości są przy takim bohaterze, równie ciekawy świat co u Batmana, ale z możliwością sterowania najsilniejszym człowiekiem na planecie. Czuję że to mógłby być hit, tak samo jak kosmiczny RPG z Green Lantern Corps.
Kiedyś byłem wojującym ateistą, prawa młodości, i nieopierzałego wtedy charakteru. Dzisiaj, choć nadal uważam że każda religia to wymysł człowieka który na dłuższą metę bardzo szkodzi każdej cywilizacji, a zwłaszcza chrześcijaństwo promuje cierpiętnictwo i postawę przesadzonej pokory, to dorosłem już do tego by zaakceptować fakt, że coś co dla mnie jest nonsensem, dla kogoś jest sensem wszystkiego, i to nie mój problem w co ktoś chce wierzyć.
Uważam że schemat tak samo działa przy poglądach politycznych. Zawsze będą ludzie którzy światopoglądowo mi nie odpowiadają i w mojej ocenie szkodzą, ale nie zmienię tego w co ktoś wierzy. Ja przynajmniej nie mam takiego daru przekonywania. I nie wiem nawet czy bym chciał. O tym też kiedyś można porozmawiać w innym temacie.
Polska jest kolejnym krajem w Europie które coraz mocniej się laicyzuje, na czym skorzystamy obaj - ateiści i wierzący. Bo im mniejszy jest kościół danej religii, tym podejrzewam bardziej konkretny i szczery ze swoimi wartościami. Masowość niczemu się nie przysłuży...
Mieszkając krótko w Holandii w moim bloku jeden Polak biegł za swoją dziewczyną z nożem, mieli między sobą jakieś patologie, rozbił szybę po drodze, bo mijał słabo wykonane drzwi. W końcu przyjechała Holenderska Policja i zaczęły się schody, bo jak się okazało facet miał w Polsce zawiasy czy nawet wyrok do odsiedzenia.
Widziałem też kilka patologicznych sytuacji w wykonaniu Arabów, raz jeden nawet prowokował kolegę na ulicy. Akurat wtedy szedłem po wypaleniu paru jointów, nie zauważyłem, później wyrzuty od kolegi że pewnie bym mu nie pomógł jakby doszło do bójki...
Każdej nacji można przypisać jakieś sytuacje. A o tym czy którejś zdarzają się one częściej, nawet jeśli mamy na to wiarygodne badania, lepiej nie mówić bo któraś z grup nazwie nas fobem, ksenofobem, lub oikofobem, jeśli o swoich źle powiemy.
Ja nie ufam nikomu, niezależnie od koloru skóry, nacji, czy miejsca w którym jestem, i myślę że dobrze na tym wychodzę.
To prawda, Primark cenowo w takiej Holandii to jest jak u nas Pepco czy KiK, a jakościowo i pod względem wyboru jak te drogie sklepy dla modnisiów. Bardzo dobry sklep, ogromny wybór. Byłem w Primarku w Amsterdamie i takich sklepów w Polsce póki co nie ma.
Dlatego od jakiegoś czasu wolę lumpeksy. Są tam przypadkowe rzeczy i czasem można coś ciekawego upolować. Nie inwestuje za dużo w coś co się i tak szybko zużyje. Ubrania w dzisiejszych sieciówkach to zwykła chałturka. Proste ubrania z jakimiś ich nadrukami, jakością niczym się nie różnią od ubrań w tanich sklepach.
Jeśli ktoś nie lubi używek, to polecam dwie sieci - Pepco i KiK. Te dwa sklepy mają bardzo ładne ubrania w niższych cenach niż te śmieszne H&My i inne podobne z galerii handlowych. Ubierzesz się tam w ludzkich cenach i w nie byle co.
Czytałem różne opinie. Działki faktycznie, ale z kupowaniem mieszkań na wynajem bywają niezłe przeboje.
Też kiedyś wylądowałem na ulicy i wiem jak ciężko się odbić od dna, a jak łatwo zacząć się w nim zadomawiać.
VirtualManiac, mam nadzieje że kiedyś powiem to samo co Ty.
Stuka mi właśnie 23 wiosna, usamodzielniłem się w wieku 18 lat, i szczerze mówiąc czuje że nie mam nic. W Polsce ciężko o kupno swojego mieszkania, ceny stają się coraz wyższe, pozostaje płacenie komuś innemu. Ciężko jest też znaleźć swoje miejsce w życiu gdy jesteś bez talentów i konkretnych predyspozycji - nazwałbym siebie typem humanisty, bo dużo czasu spędzam na introspekcje i przemyślenia, ale co za tym idzie, skoro nie mam możliwości ich spieniężyć.
Niby się mówi o zarobieniu na swój sukces, ale bez wsparcia rodziny ciężko w ogóle sensownie wystartować. W dużym mięście za przeciętną pensją ciężko w ogóle wynająć kawalerkę.
Sam też sobie zapracowałem na sporo biedy, było się buzującym 16 latkiem, później 18 latkiem, później 20 latkiem a w głowie wciąż niepoukładane, zawaliłem szkołę. Miałem w tym roku zdawać maturę zaocznie, ale miałem tyle obciążeń psychicznych w tym roku, że przełożyłem to na następny.
Mam nadzieje że za 10 lat, w wieku 33 lat, jakimś cudem będę pisał to co VirtualManiac. A wiele marzeń nie mam - 2 pokoje bez kredytu w spokojnej dzielnicy, pies i kot, komputer w miarę dobry, i wystarczyłoby mi to do nazwania się szcześliwym i spełnionym człowiekiem.
Pozdrawiam i gratuluje każdemu, kto w życiu znalazł swoje miejsce, bezpiecznie i komfortowo, jednocześnie witam się na forum swoim pierwszym wpisem, choć czytałem Was z przyjemnością od pół roku.