Można:
A) przekazać jednych wasali innym wasalom
B) nadać niepodległość wasalom
C) odebrać tytuły wasalom
D) zabijać wasali, aż tytuły odziedziczy senior lub inny wasal
E) wprowadzić wyższy poziom organizacji państwa, jeśli nie ma się już najwyższego
F) podnieść swój poziom dyplomacji
G) nic nie robić i grać z ujemnym modyfikatorem
Bobrek studiował historię na UJ, ale nie jest historykiem.
Historykiem to można nazwać osobę, która się naukowo zajmuje historią.
Funkcjonalne spadochrony były już w XVIII wieku, więc to wcale nie jest wykluczone, że to właśnie w RDR2 miałaby być taka możliwość.
To nic nie ma wspólnego z rasizmem.
Fani najczęściej chcą wierności ekranizacji z ekranizowanym dziełem. Oburzenia były z powodu innego koloru włosów czy głosu aktora.
A netfliks z powodów rasistowskich burzy ustalone kanony i dlaczego wszystkim ma się to podobać?
Sapkowski dla pieniędzy powie wszystko.
Czarny elf czy czarny człowiek żyjący wśród białych w świecie Sapkowskiego nie ma kompletnie żadnego sensu. Sapkowski sam wykreował świat, w którym rasizm przybiera wręcz absurdalne rozmiary. Ludzie (i elfy też) nie chcą zaakceptować innej małżowiny, ba, często nawet pochodzenia z innego kraju, a nie mają problemu z kolorem skóry?
Po drugie to Sapkowski sam postawił na dość trzymający się realizmu świat, miejscami wyłazi wręcz naturalizm. Czyli tak jak w realnym świecie, ludzie przeszli ewolucję, elfy też i bez pewnych środowiskowych uwarunkowywań czarni od tak sobie nie występują. Dlatego u Sapkowskiego czarni są w Zerrikani a nordlingowie i elfy są biali.
Jedna z lepszych gier jakie powstały, niestety przez system stosunków między władcami a lordami, co skutkuje ciągłymi zmianami frakcji przez lordów w zasadzie niegrywalna. Patche z reguły jeszcze pogarszały sprawę. Gra jest bez sensu, zwłaszcza w późniejszych etapach, gdy królestwa prawie nie mają armii, a na ekranie spamuje informacja, że jakiś lord zdradził.
Wystarczy podnieść poziom trudności. Wtedy mając 100 swadiańskich rycerzy dalej roznosi się wroga, ale straty potrafią być bardzo wysokie. Poza tym nie ma nic za darmo. Armią 100 rycerzy można i pokonać wroga z armią liczącą 800 żołnierzy, ale rycerze to ogromny wydatek, nie tylko żołd ale i żywność wyparowuje, a bez jakiejś większej bitwy morale spadają jeszcze szybciej.
A przy najwyższym poziomie trudności wygrać oblężenie nie mając sporej przewagi liczebnej to już często niewykonalne.
Osoby, które narzekają chyba nigdy nie grały w Warbanda.
Warband był przez lata nieustannie paczowany, tak że gra w obecnej wersji bardzo różni się od początkowej, a przy tym i tak zabugowana, że w zasadzie dłuższa rozgrywka nie ma sensu (głównie chodzi o problem relacji lordów z królami i ich ciągłych ucieczek). I nie udało się tego ponaprawiać mimo naprawdę wielu prób.
Przy takim poziomie złożoności gry jest bardzo wiele rzeczy, które mogą szwankować i różne rzeczy mogą ze sobą kolidować tak, że łatanie gry może nigdy nie dać rezultatu. Naprawdę lepiej poczekać, a mieć grę, w której wszystko będzie jako tako działać.
Ta gra to dno. Wygład jednostek jest żałosny, w kampanii są kretyńskie dialogi, w ogóle co to za epizod "Królowa" szczególnie pierwsza misja. I jak to się stało, że w podstawce nie ma miasta barbarzyńców?