"Dlaczego to, że nie stygmatyzuję kompletnie obcych mi ludzi za, dajmy na to, prostytucję, przygodny seks czy zwyczajne pokazywanie się nago itp. ma świadczyć o tym, że nie mogę mieć nic przeciwko aby takie zachowania przejawiała moja partnerka?" Tym moim poprzednim pytaniem właśnie to chciałam ustalić - czy to co mówiłeś, czyli "to jej/jego/ich sprawa" dotyczy także twoich bliskich np. załóżmy twojej hipotetycznej córki, gdyby wybrała taką ścieżkę.
Mam do ciebie pytanie, jako do wolnościowca. Kieruje mną po prostu ciekawość, nic więcej. Więc - jakbyś patrzył na tę sprawę, gdyby to twoja żona/dziewczyna zgodziła się na tę ofertę pracy? W końcu to dorosła osoba, która zgadza się dobrowolnie. Czy jako wolnościowiec też stwierdziłbyś, że to jej sprawa i nie ma w tym nic oburzającego, czy być może jednak nie?