Dzięki za rekomendację. Wiedziałem, że gra jest od twórców zespołu od Odyssey, jedynej części AC gdzie chciało mi się zrobić 100% i gra do końca sprawiała frajdę. Ze względu na plotki o wymianie pokoleniowej deweloperów itd. miałem wątpliwości czy Shadows utrzymał ducha ACO. Dobrze słyszeć, że tak się stało i w takim razie sprawdzę tę część, choć po Valhalli myślałem o porzuceniu serii.
Ubi powinno Ci odpalić parę zł za ten post.
Remedy to od lat klasa sama w sobie pod tym względem, a poprzedni Alan Wake był w tym najlepszy - do premiery dwójki, to znaczy. Nie mówię tylko o Old Gods of Asgard ("Children od the Elder God" i "The Poet and the Muse"), ale też o "Haunted" Poe i "In Dreams" Roya Orbisona - wszystkie wkomponowane rewelacyjnie w grę.
Z innych przykładów, do moich ulubieńców należą:
Mass Effect - Faunts - M4, Part II
Syberia - "Oczy czarne" w wykonaniu Heleny Romansky
https://www.youtube.com/watch?v=2K7MpDHYCr8
Red Dead Redemption - "Compass"
Dragon Age: Inkwizycja - "The Dawn Will Come"
https://www.youtube.com/watch?v=AgYxMVRtJr4
Disco Elysium - "Smallest Church in Saint-Saëns"
Dreamfall: The Longest Journey - "Rush"
To ja przerwę narzekania: To był bardzo dobry rok dla Destiny. Fabuła w grze jeszcze nigdy nie była tak dobrze opowiadana jak w ostatnich dwóch sezonach. Stasis fajnie odświeżyło mechanikę (choć tbh rozwaliło PvP na pół roku, ale chyba już jest lepiej), raid był rewelacyjny - nie za trudny ale bardzo ciekawy, co sprawiło że tę najlepszą aktywność w Destiny zaczęło robić dużo więcej ludzi. Dużo lepsze misje na exotics (Harbinger, Presage). Do tego wycofali się z sunsettingiem i zaczęli zostawiać sezonowy content na cały rok. Boli wyłącznie wycinanie contentu, ale trzeba przyznać - gra od Beyond Light działa po prostu lepiej, przed jego wyjściem zmiana buildu na PlayStation to była katorga, bo każde menu wgrywało się kilka sekund. Mam nadzieję że wraz z Witch Queen zaczną rotować wycięty content, IMHO byłoby spoko gdyby np. stare lokacje pojawiały się i znikały wraz z sezonami.
Wiadomo, że nie jest to poziom Forsaken, gdzie mieli właściwie cały rok na przygotowanie dodatku bo rozwijaniem gry zajęły się dodatkowe studia od Activision, ale ja po raz pierwszy od rozstania się z Acti jestem o przyszłość Destiny spokojny - było dużo lepiej niż w Shadowkeep. Czekam z wypiekami na trailer Witch Queen, nowy sezon i crossplay.
Bierzcie jak będzie w jakiejś promocji. Fabuła dziwaczna, ale nie taka zła, jak ją malują; parę postaci idzie polubić, ogólny zarys jest naprawdę fajny, tylko nigdy nie zostaje dobrze wykorzystany. System walki jest spoko, w niektórych miejscach nawet bardzo. No i FF XIII to designerskie eyecandy jeśli idzie o grafikę. Nie piszę o technikaliach, bo wiadomo, gra się postarzała, ale pomysły na widoki Japończycy mieli niesamowite. Największą wadą IMO jest to, że pierwsza połowa gry, jakieś dwadzieścia godzin, to de facto samouczek.
Dwójka mniej więcej to samo <choć bez dopisku o samouczku>, tylko że z jednej strony nie jest tak koszmarnie liniowa, a z drugiej ma źle zbalansowany poziom trudności i ja np. zasypiałem przy większości walk z nudów, a finałowego bossa nie mogłem rozwalić i jak w zniechęceniu zajrzałem do poradników, okazało się, że zawędrowałem do niego za wcześnie. Aha, no i fabularnie dwójka to już koszmarne bzdety.
W LR nie grałem, ale pewnie sprawdzę kiedyś.
Dla mnie Dragon Age, Pillars of Eternity (imo będzie w 2015 tho') i Wasteland 2. Muszę też wreszcie nadrobić obie części Dark Souls.
Nie bardzo jednak rozumiem, jaka to konkurencja dla Wiedźmina, który wychodzi w przyszłym roku - w lutym gracze są zwykle już wyposzczeni i wyczekują nowych tytułów, a nawet w plebiscytach gry roku raczej z Wieśkiem nie powalczą. Trzymam kciuki jednak, że 2015 będzie równie dobry pod względem RPG - marzą mi się premiery nowego Deus Eksa (Mankind Divided ?) i Fallout 4.
Sam Wiedźmin pewnie będzie fajny, ale jak zwykle przereklamowany.
Głos na Castlevanię, pierwsze LoS było megasatysfakcjonujące.
Thiefa też jestem ciekaw, co prawda tak sobie radzę ze skradankami (jedyną grą mocniej związaną z tym gatunkiem, która mi podchodzi jest seria Deus Ex) i od poprzedników się odbiłem, ale ze względu na dewelopera trzymam za produkcję kciuki i jeśli będzie dobra, na pewno ją sprawdzę - a nuż się przekonam do gatunku.
Banished też wygląda fajnie, i chętnie bym ograł DLC do TLoU (podstawka to po GTA V moja gra ubiegłego roku), ale nie mam już dostępu do PS3, więc z tym ostatnim trzeba będzie poczekać aż kupię sobie PS4 i ruszy PlayStation Now.
Jak na luty, dobry miesiąc.
[2] Wynika to z pokręconej kolejności priorytetów - dla twórców najważniejsze jest najwyraźniej, żeby zrobić grę o historii Polski, nie po prostu dobrą grę. Realia dostają większy priorytet i więcej miejsca w wizji projektu niż pomysł na gameplay. I potem wychodzi patriotyczna kupa.
Polska historia musi poczekać, aż ktoś mając pomysł na dobrą grę i szukając inspiracji dla fabuły trafi na naszą historię i stwierdzi że to jest na tyle ciekawe, że warto w tych realiach ją osadzić. Gry które powstają "żeby były patriotyczne" są niemal na pewno skazane na klęskę.
To będzie to samo demo co na konsolach? Bo tam demo było fatalne - 2 pierwsze etapy, samouczek plus średnio interaktywny level na mouncie, o ile dobrze pamiętam. W ogóle nie dawało to pojęcia o jakości samej gry, która tak naprawdę rozkręca się dopiero pod koniec drugiego rozdziału, gdy mamy Light Magic i Shadow Magic.
Pecetowcom serdecznie polecam Lords of Shadow. Poza Bayonettą (i może GoW3, dunno, mam X360) najfajniejszy slasher tej generacji.
Małe projekty, które mało kogo obchodzą mogą sobie wychodzić crapami. Ważne żeby duże gry z potencjałem wypadły dobrze, bo inaczej crowdfundingowa era skończy się zanim na dobre się rozpocznie.
W tym tygodniu Shadowrun Returns. Trzymajmy kciuki.
[1] Nowe IP > kolejny sequel
Po cichu liczę, że BioWare robi teraz coś w dzisiejszych czasach. Założyciele koło premiery ME3 o tym mówili, ale że już odeszli z BioWare, to w sumie teraz nie wiadomo... Alpha Protocol pokazało, że da się to zrobić z ciekawą fabułą, teraz niech ktoś zrobi w takiej konwencji dobrą grę.
Albo, nie wiem, gangsterskie RPG. Albo historię małego miasteczka, z klimatem Alana Wake'a - takie growe "Pod Kopułą".
Tylko nie kolejne fantastyczne uratuj świat mumbo jumbo, proszę. RPGi są jedynym gatunkiem, który cierpi na zdecydowane przedawkowanie fantastyki i niedobór innych sztafaży fabularnych.
Zrzucenie takiej serii, jaką jest Devil May Cry na Ninja Theory to od początku był jakiś nonsens - trochę jakby, bo ja wiem, CD Projekt miał robić nowe GTA. DMC zawsze miał bzdurną, mocno japońską fabułę i świetny gameplay, podczas gdy po Enslaved widać, że NT zależy raczej na fajnym scenariuszu z ciekawymi relacjami między postaciami, a rozgrywka to taki mało charakterystyczny (choć przyjemny) mashup wszelkich trendów w grach akcji; gra na wielu poziomach przypominała Beyond Good & Evil, choć niestety była gorsza.
Niech robią swoje - są ambitni, mają dobre pomysły jeśli chodzi o fabuły i są w stanie zaprojektować gameplay tak, by wspierał scenariusz, a nie przeszkadzał jak to się nieraz zdarza w story-driven grach (hi, nie-dialogowe sceny w LA Noire). Byleby tylko ktoś im to wydawał, bo hitów póki co nie produkują.
[4] https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_video_games_published_by_Microsoft_Studios
Masz waćpan tych palców wcale znaczną liczbę.
Zresztą news to zawoalowana forma wyjawienia, że Halo 4 sprzedało się lepiej od poprzednich części i Gearsów.
[5] przypadek? nie sondze
czemu na celu mają w ogóle takie "mądre" komentarze?
Ostatnio nadrabiam sobie całą serię Halo (kampanie sp, multiplayer mnie nie jara), aktualnie pykam w ODST, i choć rozumiem, że siłą serii jest przede wszystkim multiplayer, to i single player nie ma się czego wstydzić. W zalewie produktów CoDopodobnych Halo ma swój styl, którego konsekwentnie się trzyma, swoje atuty (ogromne lokacje, bardziej stonowane tempo, specyficzny ciut komiksowy klimat, powalającą na kolana muzykę) i mocno wyróżnia się na tle konkurencji. Nie jest to może (w sp, podkreślam) nic niesamowitego, ale na pewno seria warta czasu i uwagi, dużo bardziej satysfakcjonująca niż Call of Duty.
[1] Alicja 3 miała być, gdyby udało się dogadać z EA co do praw autorskich. Widać nie wyszło (żadna niespodzianka), więc zamiast tego jest OZombie.
Niesprawiedliwe wydaje mi się stwierdzenie, że gra nie ma pomysłu na siebie. Wręcz przeciwnie, Remember Me ma kilka elementów które dobrze zaczęły i sprawują się fajnie; po rozwinięciu mogłyby stać się wręcz wybitne (setting, system pressenów, tasowanie wspomnień). Niestety grze nigdy nie udaje się trafić dokładnie w punkt, w który celuje. System walki udaje, że jest rozbudowany, ale tak naprawdę odblokowujemy w kółko to samo, tylko więcej (wystarczyłoby zróżnicować działanie każdego ciosu, inaczej zaprojektować kombosy, tak by nie było ich tylko czterech - i voila, godziny zabawy w Combo Lab). Setting robi świetne wrażenie, ale tak naprawdę widzimy tylko jego urywki. Tasowanie wspomnień jest wybitne, tylko co z tego, skoro to cztery sceny na całą grę (a jedną znamy, jeśli oglądaliśmy pierwszy trailer). Do tego zbiera trochę niezasłużone, choć sprowokowane baty za ograniczenie lokacji. W dzisiejszych grach akcji korytarzowa struktura to naprawdę nic specjalnego i RM nie odstaje przesadnie od standardów - tylko że z jednej strony wydawca insynuował na materiałach promocyjnych jakieś pokrewieństwo z Assassin's Creedem; z drugiej zaś twórcy całkowicie olali stworzenie choćby iluzji swobody, która obecna jest nawet w takich sznurkowych shooterach jak Mass Effect czy Spec Ops, gdzie czasem jednak się zdarzy, że możemy przejśc do następnej lokacji na dwa sposoby, a tych zaułków i rozgałęzień jest dość, by tworzyć wrażenie eksploracji.
Nie zmienia to faktu, że system walki nawet w aktualnym stanie jest bardzo przyjemny, a otoczka fabularna, dobry art-design i świetny soundtrack (naprawdę, naprawdę świetny - trochę mi się z Beyond Good & Evil kojarzy) sprawiają, że gra się broni i jest dobra, w porywach bardzo dobra. Ja chętnie sięgnąłbym po sequel, choć nie liczę na sukces RM, który zapewne byłby potrzebny do kontynuacji. Bardzo mi się ta sytuacja kojarzy z Enslaved albo Alpha Protocol - gra jest OK, ale potencjał ma dużo większy i dwójka rozwijająca te pomysły mogłaby być wybitną produkcją. I w tym sensie gra będzie niedoceniana, w sensie - jej potencjał zostanie niedoceniony, bo sama gra może sie podobać albo nie, ale wybitnym niczym na pewno nie jest.
Bardzo czekam na prezentacje sześciu gier:
1. Dragon Age III
2. Quantum Break
3. Bayonetta 2
4. Castlevania: Lords of Shadow 2
5. Murdered: Soul Suspect
6. Wiedźmin 3: Dziki Gon
+ liczę na jakąś zapowiedź BG&E 2 albo nowego PoPa. Liczyłbym też na nowego Deus Eksa, ale po zapowiedzi Deus Ex: The Fail chyba można na razie przestać czekać...
DA3 strasznie mnie ciekawi, bo należę do niewielu osób, którym DA2 bardzo przypadło do gustu (najlepszy scenariusz od BioWare), i mocno mnie intryguje w którą stronę Kanadyjczycy pójdą. Quantum Break i Bayonetta 2 to produkcje, które mogą być dla mnie system-sellerami i odwieść od kupna PS4 (obie interesują mnie bardziej niż cokolwiek, co zostało zapowiedziane na konsolę Sony). Pierwsze Lords of Shadow to wybitny slasher i liczę, że dwójka będzie more, bigger, better. Murdered to chyba pierwszy poważny naśladowca L.A. Noire - i jako że produkcja Team Bondi mi się bardzo podobała, z miejsca jestem zaintrygowany i tą grą. No i Wiedźmin 3, jak zwykle budzi moje mieszane uczucia (jedna z bardziej przereklamowanych gier generacji), ale mimo wszystko chętnie rzucę okiem jak wyglądają gruszki na wierzbie obiecywane przez REDów w zderzeniu z rzeczywistością.
Watch_dogsy bojkotuję, bo już mi się nie chce oglądać gameplayów. I tak wiem, że chcę w to zagrać i kolejne materiały mnie tylko męczą. Niech to już po prostu wyjdzie. ;)
Czerwiec cyberpunkowo. Na pewno Shadowrun Returns, które zapowiada się rewelacyjnie. Pewnie za jakiś czas też Remember Me, jeśli recenzje będą okej, choć tu wielkiego hitu się nie spodziewam.
Jakbym miał PS3 to pewnie bym się też cieszył na TLoU. Well, no nic, kiedyś się ogra na PS4. :p
Ostatni miesiąc spędziłem wbijając calaka w Castlevanii i to bezdyskusyjnie znakomita gra. Faktycznie ten rok dla slasherów nie był zbyt dobry póki co (poza Kratosem jeszcze DmC i Metal Gear Rising - klapa za klapą), ale też żadna gra nie ma takiego potencjału jak Lords of Shadow 2. Czekam z niecierpliwością na powrót Gabriela.
Poproszę logiczne rozwinięcie dwójki w stylistyce trójki i w końcu z pełną swobodą ruchową.
Jedynka to był średniak, Fable II dało najwięcej czadu z bardzo fajnym simsopodobnym systemem dialogów (kto go, na miłość boską, wyrzucił z trójki? -_- to należy rozwijać) i ciekawszą fabułą. A prościutka jest niestety cała seria... trochę więcej wyzwania by się przydało, szczególnie że system walki jest zasadniczo dużo zgrabniejszy niż w >sóperhitah< pokroju Wiedźminów czy TESów.
GTA dopiero na 16 miejscu...? Jak rozumiem metodologia to ogólna liczba sprzedanych kopii w tej generacji, nie ma żadnego współczynnika ilość kopii/ilość gier. Przecież GTA IV sprzedażą zjada dowolnego Asasyna na śniadanie, parę lat temu była mowa o 20+ milionach, a gra ciągle się sprzedaje.
Parę dni temu skończyłem wykręcać jedynkę na 100%. Jeśli dwójka poprawi pewne niedociągnięcia pierwowzoru (przede wszystkim frustrujące elementy platformowe) to może być niespodziewany kandydat do gry roku. Lords of Shadow było pierońsko grywalne, satysfakcjonujące i naprawdę wciągające.
@up: Valve, Crytek czy Double Fine wewnętrznymi studiami EA? Ciekawe. :)
Jeśli już teraz przewidują, że padnie, to nadchodząca premiera Fuse, które z ciekawego Overstrike'a zostało przerobione na generic mediocre Gears of War clone raczej temu programowi nie pomoże, bo szykuje się klapa. Premiera w maju, a właściwie kogo obchodzi ta gra?
Niestety to chyba będzie klapa... Gdy zapowiedziano tę produkcję jako OverStrike, wydawała się super, ale Fuse prezentuje się jak nieciekawa gra gearsopodobna.
Ciężko... Na Dragon Age III, Torment: Tides of Numenera i Wasteland 2 czekam właściwie tak samo. Jednak Torment będzie dopiero pod koniec 2014/w 2015, więc odpada, bo z natury rzeczy czekam bardziej na to, co wyjdzie szybciej. Patrząc na prawdopodobną jakość gry, Wasteland 2 to już właściwie jakościowy pewniak, tymczasem DA3 to niewiadoma. Jednak faktem jest, że od premiery Dragon Age II żadna inna gra nie wciągnęła, nie wzruszyła i nie oczarowała mnie tak bardzo i to właśnie na nadchodzącą produkcję BioWare oddałem swój głos.
Tak czy owak - najbliższe lata zapowiadają się naprawdę dobrze.
@up: No nie wiem, Casablanca to IMO jedna z najpiękniejszych lokacji w grach ever. :) WATIcity też miało sporo uroku, szczególnie ogród Peatsa.
Technicznie może i grafika była średnia (w końcu w 2006 a jeszcze szła na pierwszego Xboksa bodaj), ale artystyczny design w przygodówkach tylko Sokal ma lepszy.
@djmaciek: Co za stek bzdur. Najniższe pledges to 20-25$, czyli jakieś 60-80zł. I dostajesz za to grę. To zwykłe pre-purchase, które umożliwia zrobienie gry. A jak ktoś chce dorzucić im się więcej, to już jego sprawa.
Jeśli ruch pozwalający na stworzenie gier niszowych zamiast fefnaftej strzelanko-mmo-free2play-NFSFIFY tak Cię oburza, to idź grać w gry od EA i Activi$ion. Większość graczy jest zmęczona korporacyjnym pośrednictwem, a to, co się wyrabia na Kickstarterze to kapitalizm w czystej postaci - twórcy wreszcie znaleźli sposób, by dotrzeć do klientów, którzy nie chcą Dead Space 18 i Call of Duty 60. I są gotowi dać pieniądze na fajny pomysł na grę chętniej niż na AAA produkcję która powtarza te same schematy od siedmiu lat.
Jest popyt, jest podaż, wszystko jest jak najbardziej w porządku, a Twój butthurt to jakiś nonsens.
Wieści są cudowne.
Ale wkurza mnie, jak niektórym seriom się przylepia łatkę trylogii, choć jako trylogie wcale planowane nie są. The Longest Journey to rozwojowa seria, w której uniwersum osadzona jest również dylogia nazywana "Dreamer Cycle" - to historia Zoe, "Dreamfall" i "Dreamfall Chapters". Gier z serii TLJ będzie więcej, Ragnar już kiedyś wspominał, że chciałby zrobić właściwe The Longest Journey 2, a całkiem możliwe że ostatecznym stretch goal Kickstartera Chaptersów jest mniejsza, klasyczna przygodówka 2D "The Longest Journey Home".
Też nie przepadam za trójką, ale robiąc wszystkie questy gra zajmuje 20h to gruba przesada. Ktoś chyba nie podróżował po mapie i nie znajdował questów pobocznych. A niektóre z nich były naprawdę fajne (wampiry!).
F3 niestety wprowadził do serii zepsutą mechanikę, gameplayowo nie bardzo nadaje się do czegokolwiek (zresztą jak wszystkie gry Bethsoftu z którymi miałem nieprzyjemność), a poza tym odbył się tam bezczelny rehash rozwiązań fabularnych z jedynki i dwójki.
Jak dla mnie: nowy Fallout od Obsi tak, ale w ramach fali popularności klasycznych erpegów. Nie jako mod do Skyrima, bo ta mechanika jest słabiutka i w takiej sytuacji wybieram Wasteland 2 bez wahania, nawet mimo iż świat Fallouta ma więcej klimatu.
No to panie Chrisie Avellone - czas na Planescape: Tesseract, które chciałeś zrobić od czasu Tormenta!
Hmm... czy tylko ja przeczytałem Black Fags? :P
Assassin's Creed IV: Black Fags toczyć się będzie na przełomie lat 80 i 90 XX wieku w Brooklynie. Główny bohater to młody czarnoskóry homoseksualista, który odkrywa, że jest potomkiem Asasynów. Zanim jednak podejmie działania przeciw Templariuszom, musi poradzić sobie z własną seksualnością, religijną rodziną, nietolerancyjnym środowiskiem i niestabilnym emocjonalnie chłopakiem. W tle rozpowszechniana przez Templariuszy epidemia AIDS, walka o równe prawa LGBT i wojna w Zatoce Perskiej.
Grałbym.
Dreamfall Chapters po prostu musi wypalić. Mam nadzieję, że zbiorą sporo ponad te 850 tysięcy, jakieś półtora miliona, żeby mieć budżet jak w przypadku TLJ... To pierwszy Kickstarter, którego wsparłem. Najlepsza opowieść i najwspanialsze uniwersum w historii gier.
Nie marudźcie tak bardzo na graczy - w 2013 to drugi (po kontrowersyjnym i chłodno przyjętym DmC) duży tytuł, więc musiał wylądować na pierwszym miejscu z braku konkurencji. Ale GameSpot podaje, że gra sprzedaje się w UK 26% gorzej od dwójki.
gra wygląda jak skrzyżowanie Fallouta z Fallout Tactics, na które to czekałem od czasów niedoszłego Van Burena
Dokładnie to samo myślę jak patrzę na walkę!
Niezadowolony jestem tylko z systemu dialogowego a'la Morrowind. Nie domagam się po WL2 v-a i filmowości (od tego będzie drugi sezon Walking Dead, Wiedźmin 3, South Park: The Stick of Truth, Dragon Age III czy następny Mass Effect - na wszystkie czekam), ale tu nie można mówić nawet o książkowości. Co to za dialog, w którym wymiana zdań wygląda tak, że jedna postać wygłasza długi monolog, a druga mówi tylko urwane słowa jak niedorozwinięty? Zakładam, że to słowo ma reprezentować koncept, a wypowiedź naszej postaci mamy sobie wymyślić - no ale dajcież spokój, przecież to wygląda głupio.
Poza tym jednym "ale" - obok GTA V najmocniejszy kandydat do tytułu gry roku.
Dla tych, którzy nie rozumieją angielskiego ze słuchu wystarczająco dobrze, by w pełni zrozumieć kickstarterowy filmik przygotowałem wersję z polskimi napisami, częstujcie się:
http://www.youtube.com/watch?v=xmmefHFbOzI
Haytham, bez dwóch zdań. Najlepiej zrealizowana i najciekawsza z tych postaci, portretująca konkretne postawy i kompletny światopogląd. Templariusze zawsze byli ciekawie wymyśloną frakcją "złych", ale tak dobrego adwokata diabła jeszcze nie mieli.
Tyle lat się to wałkuje, a ludzie niczego się nie nauczyli... To że teoretycznie nowe pecety mają większą moc obliczeniową NIC nie znaczy. Raz, że na PC jak nigdzie sporo z niej jest zużywane na system i procesy poboczne. Dwa, najważniejsze: PC ma otwartą strukturę, zyliony możliwości konfiguracji, co w porównaniu do jednolitej konfiguracji konsoli oznacza wielokrotnie trudniejszą optymalizację. Na PC optymalizacja oznacza, że wszystko powinno jako-tako jeśli idzie o wydajność działać; na konsoli chodzi o wykorzystanie możliwości sprzętu do ostatniego bajta.
Poza tym osobiście nie widuję wszędzie pecetów z 8GB RAMu i ośmiordzeniowymi prockami. Jasne, są już od kilku lat, ale raczej dla maniaków sprzętowych. A ci i tak będą zawsze robić upgrade'y, żeby móc grać na ultra. Normalni gracze zazwyczaj na PC pykają na średnich detalach i mają jakieś ~2GB RAMu i dwurdzeniowe procki (czterokrotne przebicie tego, co oferuje aktualna generacja).
Poza tym konsole nie były żadnym "balastem dla rozwoju PC" dopóki... nie okazało się, że gier AAA wyłącznie na PC nie bardzo opłaca się robić. Przecież multiplatformowość większości tytułów to wynalazek tej generacji.
AC3 byłby mocnym graczem w walce o tytuł gry roku, gdyby nie Brotherhood i Revelations. Ubi zrobiło tej grze krzywdę corocznym wyciskaniem z serii tyle, ile się da. Ludzie się powoli nudzą.
A przecież trójka bije na głowę poprzedniczki fabularnie (mówię o wątku Connora, bo historia Desmonda była interesująca tylko w jedynce - choć misje wykonywane współczesnym asasynem są fajne), ilością, jakością i zróżnicowaniem misji pobocznych i designem świata. To naprawdę kawał świetnego kodu... tylko że ponieważ AC wychodzi co roku, trójka nie byłaby tak naprawdę wydarzeniem, gdyby nie fakt, że kończyła trylogię.
Jesli w przyszłym roku wyjdzie kolejna część, taki Brotherhood dla trójki, to spodziewam się sporego spadku renomy serii. Już od Revelations coraz częściej się mówi, że AC to taki ubisoftowy CoD. Dajcie na chwilę tej serii spokój, skupcie się na Watch_dogs, a potem wyskoczcie z AC IV w nowej generacji, z mnóstwem nowych rozwiązań, tak żeby wszystkim spadły kapcie z wrażenia.
@CascadJazz: Spin-offy z mniej mainstreamowych gatunków nie są rzadkością (RTS-owe Halo Wars, platformówki przerzucone na arcade'owe wyścigówki, bijatyki Dissidia Final Fantasy), więc czemu nie detektywistyczne action-adventure w uniwersum Mass Effecta, szczególnie po tegorocznym sukcesie The Walking Dead.
Zresztą moim zdaniem w run-bum-bum też można IMO ciekawsze rzeczy powymyślać. Właściwie to jakiś czas temu skonstruowałem zarys takiej fabuły, w ramach konkursu masseffectowego na następną część, tylko... zapomniałem go wysłać. :P
"Mass Effect: Extinction
Miejscem akcji jest Kahlaan, jedyna znajdująca się ponad powierzchnią oceanów metropolia na Kahje, rodzinnej planecie hanarów. To fascynujące miasto zbudowano na największym archipelagu wysp na planecie, połączonym malowniczymi mostami. Wzniesiono je wspólnym wysiłkiem dwóch ras zamieszkujących Kahje, dzięki czemu stanowi jedyny w swoim rodzaju mariaż całkowicie różnych kultur. Miasto, będące główną siedzibą drelli, staje się areną dramatycznych wydarzeń, kiedy Vince Krios odkrywa niewygodną prawdę. Czy to możliwe, że przywódcy silnie uduchowionej rasy hanarów tak naprawdę skupieni są na korzyściach materialnych płynących ze współpracy z voluskimi korporacjami i przestępczym syndykatem? Vince, obserwując narastający ucisk jego ludu nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości, wskutek czego rozpoczyna prywatne śledztwo. W jego wyniku okazuje się, że tak zwani wybawcy jego ludu są tak naprawdę zbrodniarzami, a ideały, o jakich go uczono – ponurym żartem. Krios odkrywa, że drelle nie doprowadzili do zagłady swej macierzystej planety samodzielnie; była to starannie zaplanowana przez hanarów operacja, mająca na celu pozyskanie niewolników. Utrzymanie tego faktu w tajemnicy sprawiło, że mogli się przedstawić słabiej rozwiniętej cywilizacji na skraju zagłady jako potężni, miłosierni zbawcy – i zapewnić sobie lojalność uchodźców z Rakhany. Jakby tego było mało, główny bohater odkrywa, że męcząca drelle od czasu ucieczki z rodzinnej planety choroba, syndrom Keplera, została stworzona w laboratoriach w głębinach Kahje, po to by kontrolować jego gatunek. Vince w obliczu tych faktów organizuje ruch oporu, doprowadza do rozłamu w pełnym hanarskich apologetów rządzie drelli, co z kolei jest początkiem rewolucji, na której czele może (lecz nie musi) stanąć Krios. W wyniku szybko nabierających tempa wydarzeń, wielu zaczyna twierdzić, że jedynym rozwiązaniem może być całkowita eksterminacja rdzennych mieszkańców Kahje... a doprowadzić do niej będzie trzeba, zanim hanarzy całkowicie zmiotą z powierzchni planety drelle. "
Wykreślić ME2 i ME3 to wykreślić wszystko, co zmieniło tę historię z obiecującej w wielką. Nie ma drugiej tak pasjonującej i świetnie wymyślonej space opery w grach jak Mass Effect. Owszem, zakończenie można było zrobić lepiej, ale z Extended Cut i z Leviathanem który trochę eliminuje błąd 1000 zwrotów akcji w jednej sekundzie ME3 na pewno jest lepsze niż pełne niedoróbek, miejscami nieprzemyślane i z żałosnymi powtarzalnymi lokacjami ME1, gdzie grywalny był wyłącznie główny wątek.
Z pomysłów - żaden mnie nie zakręcił. Uniwersum Mass Effect jest na tyle bogate, że można wymyślić dużo fajniejsze rzeczy. Tropić Ardat'Yakshi na modłę Łowcy Androidów. Eksplorować motyw międzyrasowej drelli, koczowniczej rasy przyjętej do obcej cywilizacji w ramach "zaszczyconych niewolników" (jakby nie było, w ramach Paktu drelle muszą pomagać hanarom). Czy wreszcie stworzyć Mass Effect: Slaves of the Old Empire ( ; ) ), które opowiadałoby o czasach rasy twórców Żniwiarzy i wszystkich podległych im gatunków.
1. Alexander Brandon - Deus Ex Theme (Deus Ex)
2. Mark Morgan - Smoldering Corpse Bar (Planescape: Torment)
3. Bjørn Arve Lagim - Main Titles (The Longest Journey)
4. Kärtsy Hatakka - Main Theme (Max Payne)
5. Christophe Héral - Dancing with DomZ (Beyond Good & Evil)
6. Petri Alanko - A Writer's Dream (Alan Wake)
7. Mark Morgan - Deionarra's Theme (Planescape: Torment)
8. Inon Zur - Main Theme (Baldur's Gate II: Throne of Bhaal)
9. Poets of the Fall - The Poet & The Muse (Alan Wake)
10. Helena Noguerra - Fly Me To The Moon (Bayonetta)
11. Jeremy Soule - Dragonborn Theme (TES V: Skyrim)
12. Jack Wall - Suicide Mission (Mass Effect 2)
13. Vera Dominguez - Cultural (Runaway: Przewrotny Los)
14. The Scarlet Furies - To Forgive And To Forget (Gray Matter)
15. Michael McCann - Icarus (Deus Ex: Human Revolution)
Tak bym to widział.
Nie biorę pod uwagę utworów licencjonowanych, niestworzonych na potrzeby gier (zaplątał się tylko cover Sinatry z Bayonetty) - bo w przeciwnym wypadku na samo GTA potrzebne jest kilka płyt. :P
Jezu, ile zrzędzenia na asasyna. Tak, kolejna część Assassin's Creed jest od premiery AC2 wydawany co roku. Jedynym problemem serii jest jednak to, że Brotherhood i Revelations udawały, że są nowymi grami, podczas gdy technicznie rzecz biorąc, były ŚWIETNYMI, rozbudowanymi dodatkami do FANTASTYCZNEGO AC2. AC jest serią, która wymyśliła na nowo sandboksową grę akcji, pokazała, że nie trzeba iść szlakami przetartymi przez GTA. Do tego całość kryje się za bardzo zgrabną koncepcją fabularną.
Parę lat temu odbiłem się od pierwszego Assassin's Creeda, który, nie ukrywajmy, był dobrym, ale źle zrealizowanym pomysłem. Ostatnio podszedłem znowu, skupiłem się na głównym wątku, przeszedłem, sięgnąłem po dwójkę i... wsiąkłem. Gram, gram, przeszedłem AC2, Brotherhood, zabieram się za Revelations i jestem pod dużym wrażeniem całej serii. Porównywanie tych znakomitych gier do niezłych-ale-wtórnych-i-absolutnie-niezapadających-w-pamięć CoDów to gruba przesada.
Sam oddałem głos na Fallout 4 (warunek, żebym na niego czekał: BETHESDA ŁAPY PRECZ! Ma się nim zająć Obsidian!), ale AC3 to jedna z najciekawszych pozycji, które na pewno pojawią się na tegorocznym E3.
Gra roku - Deus Ex: Human Revolution
PC: DXHR
PS3: - [nie posiadam]
X360: DXHR
Polska: Wiedźmin 2
mobilne: - [nie posiadam]
indie: - [grałem tylko w Bastion i nie zrobił na mnie piorunującego wrażenia, poza tym gra Warner Bros nie jest indie ; p Czemu nie ma To The Moon i Cthulhu Saves The World?]
DLC: DXHR: Missing Link
gra, w którą nikt nie grał: - [nie gralem w nie. ^^' ]
oprawa artystyczna: DXHR
oprawa technologiczna: Wiedźmin 2
muzyka oryginalna: Bastion
tryb multiplayer: - [nie gram w multi]
rozwijana gra sieciowa: - [jw.]
najbardziej oczekiwana gra 2012: Mass Effect 3
Pecetowcom życzę miłej zabawy z Alanem (i trochę zazdroszczę, że ta fantastyczna gra jest jeszcze przed nimi - ja już ją skończyłem trzykrotnie wraz z DLC...); sam zaś czekam z wypiekamy na twarzy na American Nightmare. :3
Narzekajcie ile chcecie - mi się BARDZO podoba pomysł, że klucze do płytki jednocześnie dają uprawnienia do pobrania elektronicznej wersji. Mam kilka gier, których płytki tak czy inaczej po prostu zajeździłem, i w sumie kupiłem, a nie mogę sobie legalnie pograć. Z nowymi grami EA nie mam takiego problemu, płytka się skopie to ściągnę z Origina.
Niech EA jeszcze zrobi spójny system achievementów, najlepiej ciekawszy od tego Steamowego (sugeruję wzorowanie się na Xboksie - punkty) i będę z Origina zadowolony.
Obstawiam że jak THQ padnie, to ktoś odkupi prawa do Saints Row, bo to popularna seria, więc nie ma co się martwić. Pytanie co z inSane, lubię filmy del Toro i byłem zainteresowany tą grą, szumnie zapowiadaną na trylogię... a tu widzę może być problem. :c
"Oba tytuły uzyskały wynik 96 punktów na 100 możliwych – podobnie jak swego czasu gra niezależna World of Goo w wersji na urządzenia korzystające z systemu iOS. Bardziej okazałymi rezultatami w historii mogą pochwalić się tylko cztery produkcje – obie odsłony Super Mario Galaxy, Tony Hawk’s Pro Skater 3 oraz Grand Theft Auto III."
Jeszcze GTA IV na konsolach miało po 98%.
Plus, 96% nie jest jakimś ewenementem, zazwyczaj najlepsze gry roku taką średnią osiągają - w 2010 Mass Effect 2, w 2009 Uncharted 2, w 2007 był BioShock..
Sam MGS mnie ani ziębi, ani grzeje, natomiast jestem szczerze zawiedziony, że Platinum pracuje nad tym czymś, a nie nad Bayonettą 2. :/
@b4r4n: To, że jej nie zrozumiałeś, nie znaczy, że jest bez sensu.
Autorzy AW bawią się konwencją i nie dają jednoznacznych odpowiedzi; udało im się przez całą grę zachować nieoznaczoność wydarzeń i wielopoziomowość historii. Bardzo wiele w Alanie jest niedopowiedziane i tylko zasugerowane - Remedy daje spore pole do interpretacji, uważnemu odbiorcy podsuwając wersje wydarzeń inne niż "pan pisarz walczy z zombi" (bo taka jest podstawowa, najprostsza płaszczyzna odbioru historii - ale nie jedyna).
Dorzucając do tego fantastyczny zabieg dwutorowej narracji (karty powieści i wydarzenia), odwrócenie konceptu mimesis (życie naśladujące sztukę), gazylion nawiązań do popkultury, żywą, ludzko nakreśloną postać głównego bohatera i po prostu ciekawą tematykę wyobraźni i procesu twórczego, jasne się staje że to jeden z najciekawszych i najbardziej inteligentnie, w sposób wymagający od odbiorcy (co jest bardzo niespotykane w grach) poprowadzonych scenariuszy w historii gier.
Co do kwestii sandboksowości - Remedy chciało zrobić Alana sandboksem, ale stwierdzili, że nie dadzą rady w ten sposób opowiedzieć odpowiednio historii. Przerobienie gry w coś może mniej ambitnego, ale sensowniej poskładanego było ich zdaniem najlepszym możliwym ruchem.
Fajnie że wracają do tej koncepcji, może się czegoś nauczyli i już wiedzą, jak chcą to zrobić - w American Nightmare wypróbują to na mniejszą skalę, a potem zrobią Alan Wake 2, który wreszcie będzie grą, o której wszyscy marzymy. :)
Fabularnie GOTY 2012? Nie byłoby dziwne, pierwszy Alan to jedna z najlepszych gier pod względem scenariusza w historii.
Gameplayowo - sandbox? Wow. Szkoda, że to nie jest duża gra, a tylko XBLA - bo pewnie świat będzie niewielki. Mimo to, must have.
Ciekawe czy będzie port PC?
gra na Xboxa gdzie nie ma piractwa
Dowcipniś się znalazł. :)
Fristron > Wiedźmin 1 jest lepszy od Alana :) 1,9 miliona sztuk > http://m.onet.pl/biznes/4844690,detal.html
Jest na rynku 3x dłużej + wyszedł sequel, który zwykle podbija sprzedaż jedynki.
Na resztę odpowiedział Yendrush.
Fristron ---> tyle że budżet Wiedźmina wyniósł 27 mln zł a AW kosztował coś koło 30 mln $ wiec przy takiej sprzedaży trudno o zyski.
No, i to jest wreszcie jakiś argument. (Swoją drogą jakieś źródło co do budżetu AW?) Tyle że gra konsolowa w sklepie kosztuje więcej, a w przypadku AW, gdzie wydawcą jest M$, cała kasa leci do nich. Not sayin' że zarobili tyle samo, ale klapa? Gee, klapą to był Too Human.
Dorzuć do tego, że AW poza robieniem kasy ma jeszcze jedną, może nawet ważniejszą cechę - jako exclusive promuje konsolę, na której się pojawił. To jest spora wartość dodana dla Microsoftu sama w sobie, (w końcu na każdym egz. X360 zarabiają) szczególnie, że to dobra gra, a w tej chwili wieloma takimi eksami pochwalić się nie mogą.
Jeśli 1,5 mln dla exa to klapa, to Sony zalicza minimum dwie do roku, dziw że jeszcze nie padli. :P
Obstawiam że taka liczba egz. pozwala wyjść na swoje, co dla M$ i SCE pewnie styka, bo ex, który wyszedł na siebie to też kolejny powód do kupna konsoli dla graczy.
PS Jeszcze jedna kwestia - DLC do AW sprzedały się dobrze.
[1] -> Nie, nie okazała się. Gdy Wiedźmin 1 osiągnął taki wynik sprzedaży to wszyscy się spuszczali jaki wielki sukces toto nie jest.
Nie jest źle. 1,5 mln na jednej platformie to przyzwoity wynik (choć bundle trudno traktować jak pełnoprawne kopie). Powinno starczyć do sprowokowania powstania pełnoprawnego sequela. Na PS3 mniejsze liczby na to pozwalają... Trzymam kciuki, czekam na VGA i zapowiedź Alan Wake: Night Springs, a potem, oby, Alan Wake 2.
Wygląda dobrze, jak kontynuacja.
Może zrobią z tego po prostu grę epizodyczną sprzedawaną w rozdziałach na XBLA?
Ostatnio przeszedłem Gray Matter - rozczarowałem się nieco (gameplayowo jest średnio-słabe), co nie zmienia faktu, że gra miała fantastyczną fabułę i świetny klimat. Na pewno sięgnę po Cognition.
GTA IV to jeden z mocniejszych typów na grę dekady, najlepsza, najdojrzalsza część serii, najlepsza sandboksowa gra akcji i najlepsza gangsterska historia w historii gier komputerowych (tak, grałem w obie Mafie - są dobre, mają lepsze fabuły niż wszystkie pozostałe GTA, ale są to opowieści dużo bardziej jednowymiarowe niż "czwórka").
A czasy, gdy miałem <18 należą już niestety do przeszłości...
2007 - Mass Effect
2008 - GTA IV
2009 - Dragon Age: Początek
2010 - Mass Effect 2
Najlepszy sieciowy RPG w jakiego grałem. 1000 godzin wyciągniętych z życia. Niezła fabuła (FABUŁA, nie lore!), fantastyczny art-design, całkowita rezygnacja z grindu, ogromna swoboda w wypróbowywaniu różnych elementów mechaniki do woli. Cudo.
Oby dwójka była równie dobra (choć zapowiada się na... jeszcze lepszą).
@raziel88ck: Nie wiem jak z resztą gier, ale przynajmniej dwa DLC do ME2 - Overlord i LotSB - były warte swojej ceny.
5h na DLC to sporo, ale nie takie znowu niezwykłe - "Legacy" do Dragon Age II zajęło mi tyle samo, a wczoraj skończony Mark of the Assassin prawie 4h.
Zaczynają kupować studia pod premierę nowego Xboksa, żeby mieć fajne exy startowe.
Znowu odgrzewany kotlet? :/ Legenda mi się bardzo podobała, Wojownicza Księżniczka też, ale ze trzy razy w trakcie przerywałem, bo to po prostu było więcej tego samego... Nowych Światów póki co nie tknąłem a tu dalej ciągną jedynkę.
IMO czas na pełnoprawny sequel, najlepiej trochę bardziej RPGowy i nowoczesny w sposobie prowadzenia fabuły.
To faktycznie przedostatnia gra przygodowa która jest ogólnie kojarzona przez graczy (potem jeszcze była Syberia), ale czy jedna z ostatnich wielkich - polemizowałbym. Były jeszcze Still Life, Black Mirror czy Gray Matter.
Sama gra jest oczywiście przecudowna. Dreamfall był zaś przecudowany gameplayowo, ale klimatem i fabułą też rządził. Ciągle czekam na kontynuację, podobno Tornquist ma scenariusz w szufladzie, ale póki co robi The Secret World. Może jak toto wyjdzie, przerżnie bój z TORem, WoWem i Guild Wars 2 to się obrócą i zaczną robić to, co wychodzi im najlepiej - adventure.
I popieram postulat o Grim Fandango w Lidze Nieśmiertelnych.
Wow! Nie trzeba będzie już stosować cliccando by jakoś ten Geralt reagował na nasze poczynania + poprawki auto-aimu (oby działające). Co prawda to ostatnie jest dalej bez sensu i najlepiej byłoby go w ogóle wywalić, niech Geralt siecze przestrzeń jak gracz nie potrafi nacelować na przeciwnika - no ale zapowiada się dobrze.
Jeszcze dorzućcie expansion pack z sensownym zakończeniem po tej pozbawionej jakiegokolwiek rozmachu parodii finału z podstawki i to faktycznie będzie genialna gra. Podstawka była bardzo dobra, a wersja 2.0 zapowiada się miodnie. Oj coś czuję że wrócę i dokończę wreszcie drugi playthrough.
Żadnych cyfrowych dystrybucji, iOSów, innych śmieci. Dawać mi Alan Wake 2, z nieco bardziej pomysłowym lvl designem (tak na poziomie drugiego DLC), większym wykorzystaniem mechaniki osłabiania światłem i równie dobrym scenariuszem i klimatem - a już nigdy nie przejdzie mi przez myśl żałować, że mam X360 zamiast PS3.
Mam nadzieję, że przestaną się chować, zapowiedzą grę na GDC, wydadzą pod koniec przyszłego roku...
@jaxon: Zwykle "zabrakło czasu" równa się również "zabrakło kasy".
Przecież ludzie robiący grę nie pracują za darmo, ergo więcej czasu spędzonego nad produkcją gry = większe koszta produkcji.
DLC pewnie będzie płatne i w sumie trudno się dziwić.
Szczerze mówiąc gra jest do tego stopnia wypełniona contentem, obszerna i dobra, że nie miałbym im za złe, gdyby to, czego nie dali rady wcisnąć do głównego produktu wrzucili do DLC.
W tym wypadku to nie pójście na łatwiznę.
Jak mają stworzone huby, to już kawał roboty za nimi, mam nadzieję, że tego nie wyrzucą do śmieci.
@Endex: Nie przepadam za Niną, ale poza casualami na Wii jest parę cholernie fajnych gier, no a jak mówimy o kondycji rynku konsolowego to Ninny nie da się ignorować.
No to niech będzie New Super Mario Bros. 22 mln. Hasta la vista bejb.
Chodziło mi o to, że gry MMO z normalną grą nie można sensownie porównywać. Zresztą WoW to tyleż gra co fenomen społeczny (simsy podobnie).
Tylko że WoW wyszedł jeszcze przed tą generacją misiu, więc porównywanie jej z grami tej generacji jest niepoważne. a Gran Turismo 3 z PS2 zeszło w 15 milionach egz.
Zresztą od WoWa lepiej sprzedały się Simsy.
Poza tym WoW to jednak trochę inna liga niż typowe exy na dane platformy, nie uważasz? Równie dobrze można się powoływać na 75 mln Wii Fit. Tyle samo sensu.
[75] lol mistrzostwo tendencyjnego porównania
Nie żebym twierdził, że gry na PC się nie sprzedają (choć tajemnicą nie jest, że multiplatformy sprzedają się nań zazwyczaj sporo gorzej niż na konsolach), ale to zestawienie jest tak totalnie głupie, że głowa boli. Przecież to by można bez problemu w drugą mańkę ustawić (GT5 kontra SC2, GoW 3 kontra Crysis etc) i miałoby tyle samo sensu. Czyli zero.
@A.l.e.x.: Niepoważne to jest porównywanie pecetowej sprzedaży exa z multiplatformą
Przecież jasne jest, że ogromna ilość graczy jest multiplatformowa i sięga po grę na tej platformie, na której jej bardziej odpowiada, ale jeśli jest tylko na jednej, to kupuję właśnie na tę. Także wyników DXHR z W2 nie da się sensownie porównać - z jednej strony HR uderza w szerszy rynek dzięki multiplatformowości, więc porównywanie całościowej sprzedaży do tej W2 jest niesprawiedliwe dla polskiego dzieła, z drugiej porównywanie czystej sprzedaży HR na PC to deprecjonowanie tego, jak dzieło Eidosu sobie radzi.
A radzi sobie przyzwoicie, choć niestety bez szału.
I 4-6 miliony sztuk. Oh really. Tyle to się tylko erpegy Bethesdy sprzedają (na wszystkich platformach), nawet te hiperreklamowane produkcje BioWare'u uderzają w 3-4.
Ciekawe ile poszło na PC w dystrybucji elektronicznej.
Oby sprzedało się jak najwięcej, bo gra jest genialna! I oby Eidos się zabierał już niedługo za Deus Ex 4. :)
@Zdenio: Eidos Montreal to zasadniczo nowe studio deweloperskie, bez oddziałów, natomiast z tego co wiem, pracują tam dwa "zespoły" - jeden robił Human Revolution, drugi Thiefa 4.
Osobiście liczę, że rozwój Eidosu oznacza, że DXHR sprzedaje się dobrze, i... że wkrótce rozpoczną się prace nad Deus Ex 4. :] Human Revolution to najlepsza gra tego roku i chyba najlepszy RPG całej tej generacji.
Od dwóch miesięcy nie było żadnej dużej premiery, a DXHR to bardzo mocny kandydat do gry roku (z tego, co wyszło do tej pory w 2011 - imho najlepsza gra), więc co dziwnego w tym, że dużo o nim niusów?
Co ci newsmani mają z trylogiami? Peter od dawna pisał, że nie rozumie fascynacji trylogiami i planuje więcej Fable, więc jakie "zakończenie trylogii"; trylogią to jest Mass Effect, kolejne części Fable są ze sobą luźno powiązane.
Z Dragon Age'a też już niektórzy robią trylogię... zaraz z Wiedźmina pewnie też zaczną.
SpellForce i gry The Adventure Company przetrwają? Dobrze.
Arcania przetrwa, JoWood utrzyma prawa do Gothików? Niedobrze.
Z drugiej strony, PB i tak ma Risena... Na co mu marka Gothic, niech no R2 będzie tak dobry na jakiego się zapowiada i wokół tej gry też narośnie kult.
Zapowiada się niesamowicie ciekawie - oby nie skończyło jak Six Days In Fallujah!
O ile odcinka poświęconego KotORowi nawet nie włączałem po irytuje mnie kult tej gry - imho najbardziej przereklamowana i jedna ze słabszych gier BioWare - to BioShock moim zdaniem szczerze zasłużony (może dlatego, że w System Shocka nie grałem, a w Baldur's Gate, którego KotOR był okrojoną i ukonsolowioną <zwykle mi to nie przeszkadza, ale kamera w tej grze była ZŁA> wersją - i owszem). Swoją drogą nie zgadzam się ze stwierdzeniami, że dwójka BioShocka była kiepska - IMHO to był more bigger better, gra cięższa od fabuły, ciągle świeża dzięki temu że kontrowaliśmy Tatuśka i fantastycznie bazująca na tym wszystkim, co osiągnął pierwszy BioShock. Godna kontynuacja.
Choć tak ekstremalnie wysokich not, które przyniosły grze średnie 98% i 96% to nie rozumiem. Imho 9/10 dla obu części to tak w sam raz, a z tego jasno wynika, że przeważały "dychy".
A z racji nadchodzącego Human Revolution proponuję, by w następnym odcinku przyjrzeć się Deus Eksowi. Co prawda jakiś rok temu był w tym programie ze starymi grami, ale Deuska nie można przechwalić, a dziatwa nieobeznana niech się dowie, dlaczego Human Revolution sieje taki zamęt wśród starszych stażem graczy. ;)
[4] To jest port remake'u z zeszłego roku. Konsolowy Wiedźmin 2 czy pecetowe LA Noire to też remake'i?
Z tego co widziałem GoldenEye zebrał znakomite oceny, więc pewnie to unowocześniona rzecz...
A ja mało którą konsolową grę uznaję za wartą pierwotnej ceny, bo imho ceny gier konsolowych w Polsce są z kosmosu. Może na nowego Deus Eksa się skuszę...
[1] Ale przecież to jest poważny remake, w zasadzie zrobiony od nowa, a nie podciągnięcie do HD jak te śmieszne pseudorimejki od Sony (głównym ficzerem tych "remake'ów" i tak są trophies i to, że da się odpalić na PS3...), więc w czym problem?
Same dobre rzeczy o GoldenEye słyszałem, fajnie że robią port na pozostałe konsole. Sprawdzę jak będzie za 50 zł używka. :)
Na premierę nie wezmę, bo XIII nie była tak dobra jak miała być. Za ćwierć początkowej ceny z miłą chęcią, bo to fajna gra mimo wszystko była.
Raaany, ileż można międlić temat Mass Effect a cRPG. Z cRPG są tu dialogi, o których przebiegu decydujemy + szczątkowe elementy gameplaya (prosty rozwój postaci, w ME1 takie tam malutkie inventory, side questy i tak dalej). Jeśli to dla kogoś przeważa o cRPG, to ME jest cRPG, jak nie, to nie. Ten gatunek i tak jest totalnie rozmemłany i każdy ma jego prywatną definicję (słowo daję, chyba tylko Fallouta jako RPG nikt przy mnie nie kwestionował... bo BG i Tormenta już się zdarzało, a jakże).
Imho to hybryda, biorąca z RPG przede wszystkim interaktywne dialogi - i tyle. A przy tym po prostu fantastyczna gra. Niby wszystkie poszczególne elementy zrealizowane są poprawnie/dobrze, ale synergia z nich jest taka, że razem składają się na ogromną grywalność.
GTA 3. Bardzo prawdopodobne, że to najważniejsza i najbardziej wpływowa gra akcji dekady. Zestarzała się już, bo Rockstar zdołał zrobić wszystko co tam było kilka razy lepiej, ale w momencie premiery była obłędna i osobiście do dziś potrafię ją odpalić i obudzić się gdzieś w połowie kampanii po całym dniu grania. ;)
Zresztą IMHO każde GTA (może poza San Andreas) należy się tytuł najlepszej gry swojego roku premiery.
Tytuły niezłe, szkoda tylko, że ceny nie porywają... takie Gray Matter widywałem już za 40 zł, Two Worlds 2 też taniej...
Puściliby je już do jakiejś taniej serii.
Nie mam ni w ząb pomysłu o co chodziło newsmanowi z "uproszczeniem fabuły"... Historia polegająca na tym, że trzeba ubić smoka wyewoluowała w opowieść o konfliktach społecznych, kulturowych i ideowych rozsadzających miasto, które jest domem protagonisty. No sam rozkład i ogłupianie, nie ma co.
Przywrócić widok taktyczny, dać możliwość sprawdzenia pełnych kwestii dialogowych pod pozycjami na pierścieniu, rozbudować fajne pomysły z DA2 (stacki osobowościowe, zwiększenie roli drużyny w przebiegu misji), władować więcej lokacji i przede wszystkim naprawić największą bolączkę serii: bardziej rozbudować bestiariusz, wprowadzając mnóstwo zróżnicowanego moba i masę wymagających walk jak w BG2.
Zresztą tak czy siak kupię. DA2 był mimo masy niezaprzeczalnych, większych i mniejszych niedoróbek świetny i u mnie BioWare tylko powiększyło kredyt zaufania, jakim się cieszy od jakiegoś czasu.
Kwestia wyważenia stosunku cena/jakość. W przypadku pierwszego GW kupowałem nowy kontynent z kilkudziesięciogodzinną kampanią i dwoma klasami za jakieś 60 zł, w jakiś czas po premierze. Jeśli za 20zł dostanę 10h kampanii na nowych terenach i sporo questów pobocznych, to why not? Obawiam się jednak, że będzie mniej różowo...
Dajcie spokój, te zera dla Wiedźmina 2 to były trolle... Gdyby to byli pracownicy BioWare nie podpisywaliby się jako "bioware" czy "david_gaider". BW ostro odcięło się od tych recenzji, ale niestety trollom (które były albo: a) zaślepionymi fanatykami BioWare b) przebiegłymi antyfanami BioWare, którzy chcieli wzmocnić "hejtowanie") widać udało się wywołać rumor. : / NIKT nie znalazł potwierdzenia, że M_Stannard czy inni to pracownicy kanadyjskiej grupy deweloperskiej.
Swoją drogą "same świetne oceny" dla Wiedźmina 2 to przesada, bo kilka "6/10" i "7/10" też się zaplątało, a gra nie ma średniej ocen powyżej 90%, co kwalifikowałoby ją do sekcji "universal acclaim" (i w co celowali REDzi). To tak w ramach klarowania obrazu sytuacji tym, którzy "nie siedzą w temacie". Nie dajcie się zwariować.
Osobiście bawiłem się przy drugim Wiedźminie dobrze... i tyle. Komiks mi się nie podoba, bo jestem okrutnie przemęczony fanbojstwem Wiedźmina z każdej polskiej strony i hejtowaniem BioWare też.
@Dzikouak: Co do różnic między dystopią a antyutopią, to zostawmy je literaturoznawcom, bo nieoczywisty jest nawet problem, czy znaczą w ogóle coś różnego. Nawet jeśli, to są to różnice dość subtelne i zgodnie z zasadą ekonomii myślenia można je śmiało zignorować.
Dzienniki są inną - bardziej sprzyjającą immersji - formą prezentacji lore. Daj spokój, to tak jakby dowodzić, że Dragon Age: Początek to fantasy dramat wojenny z szerokim tłem politycznym, bo w kodeksie były wpisy o walce o niepodległość Fereldenu.
I z której strony Alan Wake jest przygodówką? Gatunek gry określa się pod względem rozgrywki (noo, ostatnio modne jest nazywanie RPG niemal wszystkiego co pozwala wpływać na przebieg rozmów, ale biorąc pod uwagę liczbę sporów, jakie z tej tendencji wynikają śmiało można uznać takie zjawisko za patologiczne) a przygodówka jest nierozerwalnie związana z myśleniem logicznym i kombinatoryką. Dlatego Heavy Rain w którym rozgrywka polega na nap... QTE nie jest adventure i nie jest nim również Alan Wake, gdzie rozgrywka polega na strzelaniu do Taken.
To, że wymaga myślenia do tego, by zrozumieć fabułę to inna sprawa.
Co do marketingu, wydaje mi się, że Alan Wake miał bardzo dobry. Nawet w Polsce mieliśmy ARG, co jest chyba wydarzeniem bezprecedensowym jeśli idzie o nasz rynek! Inna sprawa, że nic nie może się równać z bardzo intensywnymi kampaniami duetu Take-Two/Rockstar i Red Dead Redemption po prostu zgniótł swoją majową konkurencję.
@Pan P. - ale ja pisałem tylko o inteligentnej, wielopoziomowej narracji. Nie o tym, że fabuła w tych grach ssie, bo w Wiedźminach uznaję ją za najmocniejszy punkt (w W2 pospołu z konstrukcją questów, bo to są chyba najciekawsze zadania od czasu klasycznych Falloutów), w BioShockach też. W.Y.K. to jak dla mnie najlepszy zwrot akcji w grach ever (a przereklamowana, choć dobrze wykonana wariacja na temat "I'm your father" z KotORa może mu butki czyścić i polerować) i o jego geniuszu przekonywać mnie nie musisz. :) Fakt, może trochę niefortunnie było umieszczać BioShocka w szeregu "niezmuszających do myślenia", choć myślenie w tej historii ogranicza się właśnie do tego jednego zwrotu i jest raczej związane z rodzajem sztuki (nie boję się stosować tego określenia pisząc o grach) uprawianej przez BioShocka niż fabułą gry jako taką. Motyw antyutopii w BS postrzegam mocno negatywnie, po trosze z przyczyn ideologicznych, a po trosze z niezgrabności jego zastosowania. Dwójka pod tym względem podobała mi się dużo bardziej; o ile w jedynce widać było z miejsca, dokąd filozofia Ryana zmierza, o tyle pani Lamb potrafiła namieszać w głowie, a do tego BS2 rozliczał bezwzględnie rzeczywisty komunizm ukazując jego słabe elementy (litościwie pominął niewydolność gospodarczą...), a nie jakiś hipotetyczny, odrealniony system jak BS1.
Z takich opowieści w grach wideo mocno kombinujących z narracją przed Alanem, to po przemyśleniu znalazłem jeden przypadek - trylogia Prince of Persia. W Sands of Time i Warrior Within cały czas zabawy z chronologią zdarzeń, zwykle błyskotliwe (końcówka Sands of Time zostawiała ze szczęką na ziemi i tyle) a konkluzja z The Two Thrones wywracała całe postrzeganie historii, bo wszystko, co się działo przed zakończeniem, zmieniało się z "przygód dzielnego Księcia" w "próby ucieczki upartego Księcia przed konsekwencjami jego czynów". Mistrzostwo.
Przejść ją przejdzie właściwie każdy, bo to shooter z nieco innym flowem z powodu mechaniki oświetlania. Fabułę zrozumie z 10%, niestety; przynajmniej takie jest moje odczucie po obserwowaniu komentarzy. Z popkulturą często jest tak, że odbiorcom nie chce się myśleć ani jej analizować, ale już przy grach wideo, biorąc pod uwagę dotychczasowy dorobek, taki wysiłek jest - nomen omen - nie do pomyślenia dla większości graczy.
I sporo osób się pewnie zniechęciło jak usłyszało, że fabuła nie ma sensu albo że zakończenie jest urwane, co jest oczywistą bzdurą.
@Pan P.: zgadzam się z Tobą, szczególnie co do ambicji Alana i jego problemu z wąskim targetem... Cliff Bleszinski powiedział kiedyś, że "gracze chcą oryginalnych gier, pod warunkiem, że będą dla nich w miarę znajome" (czy jakoś tak); w sumie tutaj leży problem fabuły Alana, jest to coś kompletnie nowego w świecie gier wideo. Większość "ambitnych" fabularnie gier (np. Wiedźminy, gry Quantic Dream, BioShock) wykłada wszystkie elementy fabuły z subtelnością lodołamacza. Alan bawi się konwencją, daje możliwość interpretacji, żongluje metaforami, prowadzi niejednorodną narrację i zachęca gracza do patrzenia na scenariusz z wielu perspektyw jednocześnie. Nie przypominam sobie równie inteligentnie poprowadzonej historii w grze. Żadnej. Nawet Planescape: Torment, gra, którą stawiam ex equo z Alanem na pierwszym miejscu w fabułach była miejscami nieznośnie oczywista (co nadrabiała problematyką i rozmaitymi walorami artystycznymi).
Co do fabuły:
spoiler start
To, co opisałeś - uznanie całej akcji Alana wyłącznie za fabułę powieści - to jedna z możliwości interpretacji scenariusza, ta najbardziej igrająca z konwencją (powieść, w której porte-parole nazwane imieniem i nazwiskiem autora jest przekonywane przez przyjaciela, że "to niemożliwe w rzeczywistości, ale byłaby z tego niezła książka"? mistrzostwo!). Oprócz tego można też rozpatrywać grę jako studium popadania w obłęd (zgodnie z teorią Hartmana, której prawdziwości gra nigdy nie przeczy, jednak Alan stwierdza, że "nawet jeśli miał rację, to nie ma znaczenia"). Dalej, można ją odbierać jako po prostu podróż pisarza w walce z Ciemnością, by uratować swoją miłość, co czyni zeń automatycznie opowieść o wartościach uniwersalnych.
spoiler stop
@news: Ja mam nadzieję, że M$ i Remedy rozmawiać będą owocnie i już w najbliższych miesiącach wrócimy do Bright Falls (a może... Night Springs? : > ) w ramach mniejszej gierki na XBLA (albo trzeciego dodatku DLC, naiwnym, wiem, ale byłoby fajnie). A w 2012 poproszę porządną kontynuację, bardziej twórczo korzystającą z mechaniki oświetlania wroga (takie eventy jak bitwa na scenie w 4 epizodzie czy wspinaczka do latarni w The Writer).
Aha. I WYWALIĆ OBOWIĄZKOWY AUTO-AIM! :/
Trzynastka mi się podobała, mam tylko nadzieję, że tym razem dostaniemy do łap wszystkie mechanizmy systemu walki wcześniej niż po 20h.
Raczej nie kupię na premierze, ale za jakieś ~50zł z drugiej ręki z chęcią sprawdzę, co tam nowego u Lightning, Snowa, Sery i s-ki. :)
Mam nadzieję, że w XIII-2 samouczek to nie będzie pół gry, a ATB będzie się ładować wolniej, tak, by dało się sensownie wybrać umiejętności. Bo w trzynastce często albo tłukłeś ten bezmyślny autoatak, albo robiłeś się mniej skuteczny.
Więcej otwartych przestrzeni a'la Gran Pulse też byłoby miłe, ale raczej na to nie liczę. Może jakieś nowe klasy? Nawet jedna mocno by urozmaiciła system paradygmatów.
[10] Ja rozumiem, że Wiedźmin 2 jest och i ach, mi samemu bardzo się podobał, ale akurat ze wszystkich rzeczy, na których BioWare mogłoby się przy robieniu DA3 wzorować walkę wymieniłbym jako ostatnią. Come on, to ostatni drużynowy, zrealizowany na klasyczną modłę, wyposażony w aktywną pauzę RPG. Przywrócić widok taktyczny, wprowadzić większe (dużo większe) zróżnicowanie moba i lepszy design lokacji i będzie super. A nie robić jeszcze z tego kolejny slasher dla ubogich, w którym średnia rozgrywka (bądźmy szczerzy, walka w W2 przy rasowych slasherach jest biedna) rekompensowana jest świetną warstwą fabularną...
Po przeczytaniu posta Laidlawa optymistycznie patrzę w stronę pierwszych plotek o DA3. Byle nie było tym razem tak strasznie rushowane. Niech no porobią je ze 3 lata, ale niech zrywa kapcie. DA2 było fajne, ale mogło być duuużo fajniejsze, gdyby nad nim jeszcze trochę popracować.
PSV też jakoś niezbyt fajnie brzmi... jak nazwa drużyny piłkarskiej. I kojarzy się z PCV ; p
Ale w sumie o kinekcie i move to samo mówiono przy ujawnieniu i narzekano, a się przyjęło.
Co do W2 to się rozumie samo przez się, w końcu ta gra ma pobić w Polsce wszelkie rekordy. Fajnie, że w PL LA Noire też sobie radzi dobrze mimo braku polonizacji.
A co mają oceny do Hypu :|?
Ahahahahahaha
Hajpowane gry mają z miejsca +10-20 do średniej ocen. Więc albo Brink hype'owany nie był (nie zauważyłem - a gamespota i IGN przeglądam regularnie), albo to kawał konkretnego krapiszona. Hitem na pewno nie jest. Wg vgchartz (bierzcie poprawkę ofc, że vgc to śmieszny serwis i jego dane z przymrużeniem oka warto traktować) na wszystkie platformy zeszło pół miliona worldwide...
A tygodnia premiery uczepiłem się, bo sprzedaż gigahitów spada z reguły po tym okresie o kilkadziesiąt procent. W przypadku W2 może być inaczej though - swoje pewnie odegrały późno pojawiające się recenzje (pozdrowienia dla Atari, które nie wysłało serwisom kopii) i konkurowanie z faktycznie hype'owanym LA Noire. No i to ciągle nie jest mocne IP na Zachodzie.
A, i żeby nie było, że Wieśkowi źle życzę - to kapitalna gra (duuużo lepsza od średniaka, jakim była jedynka). Nie ideał, prawdopodobnie nawet nie RPG roku (chyba, że DXHR zawiedzie, ale na to się nie zanosi), ale świetna, rolplejowa uczta.
A Wiedźmin 2 miał teraz premierę. I to jest rzecz nawet ważniejsza niż platformy, bo krzywa sprzedaży po premierze zwykle leci gwałtownie w dół. Pomijam już fakt, że Brink taki hypowany był, że dostał noty w przedziale 70-80%...
Swoją drogą, widać też jak bardzo głupim pomysłem było wydawanie Fable III PC. Gra się nie sprzeda, X360 straci exa, M$ utopi kasę. W końcu to są dane z UK, a Fable zawsze właśnie w UK było najpopularniejsze.
Zresztą, co tu dużo gadać. Liczby, konkrety, a nie jakieś miejsca poproszę. Najlepiej bez "łał, sprzedaliśmy 600k W ROK!!!" propagandy sukcesu.
Podobnie jak z pre-orderami - szczerze mówiąc, to tak sobie. Że LA Noire zarządzi było oczywiste, ale tu są nad Wiedźminem 2 jeszcze trzy gry, które ani szczególnie dobre nie są, a co najważniejsze: nie wyszły w tym tygodniu. A gry sprzedają się przede wszystkim przy launchu, pierwszy tydzień jest kluczowy.
Mam takie wrażenie, że dla multiplatformowców W2 jest jednak grą drugiego wyboru po LA Noire. Spektakularny sukces raczej toto nie jest, choć są nim recenzje i reakcje graczy. No nic, może przy okazji wersji konsolowej.
A Deus Ex: Human Revolution? Na bank pokażą. ;) Do tego "jeszcze więcej Wake'a", czyli gra powiązana z Alanem Wake'iem, którą Remedy ma zapowiedzieć?
No i aż dziwne, że żadnych spekulacji o GTA V nie przemyciliście : P
W trzystopniowej skali (gra jest zła, przeciętna albo dobra) drugiego Dragon Age'a klasyfikuję jako dobrą produkcję. Ma spore wady, ale są przykryte wielkimi zaletami. Tak rozpisując:
+ fenomenalna fabuła i znakomita narracja; BioWare złamało większość schematów, które lubiano im wytykać, pozbyło się tandetnego patosu (chociaż, ok, BW akurat umiało patos z niezłą gracją sprzedać). Losy Hawke'a, uchodźcy który w wyniku cokolwiek egoistycznych pobudek zostaje wplątany w konflikty rozsadzające jego nowy dom to nadzwyczaj zajmująca historia z kapitalnymi zwrotami akcji; w zasadzie tylko jedna fabuła w RPGu podobała mi się bardziej, mianowicie w Planescape: Torment.
+ bardzo sensowny balans klas i umiejętności. Nigdy więcej Stożków Zimna, których w DAO w którymś momencie przestałem używać, bo miałem wrażenie, że... to nie fair i pójście na łatwiznę.
+ podobał mi się również nielubiany przez wielu spawn moba - walki mają przez to inny feeling, dynamikę i często okazuje się, że klasyczny układ tank + supporter/healer + dmg dealerzy jest do bani
+ świetny klimat miejskiej opowieści
+ charyzmatyczne postacie
+ przepiękna muzyka. Wklepcie w YouTube "Mage's Pride". Cudo!
+ "efekt BioWare" - ja nie wiem jak to jest, ale niezależnie od wad czy ograniczeń ich gier, zawsze ich dzieła są nadzwyczaj grywalne i pochłaniają jak diabli.
+ całkiem przyzwoite choices'n'consequences. Nie jest to Alpha Protocol, a koło tego co zobaczymy w Wiedźminie 2 (na którego przyjście czekam i zabijam czas pisząc ten komentarz btw :P ) tym bardziej nie ma co DA2 stawiać, ale dużo częściej miałem wrażenie, że coś tam znaczę niż w DAO. Warto tu dodać, że sporo nieliniowości drzemie w systemie friendship/rival i nasze długoterminowe relacje z postaciami mają sensowny wpływ na historię.
No dobra, posłodziłem, więc teraz łyżka dziegciu:
- mała różnorodność przeciwników. No do jasnej cholery! BioWare, zrobiliście świetny system walki u swoich podstaw, z porządnym balansem, dynamiczny i interesujący i... zmarnowaliście jego potencjał zalewając gracza trash mobem. Walka w DA2 mogła być niesamowita, a jest tylko w porządku.
- art-design i technologiczne mecyje graficzne. Co do tego pierwszego, dużo w moim odczuciu ważniejszego - źle, źle, źle. Kirkwall jeszcze ujdzie pod tym pierwszym względem, niektóre lokacje cieszą oko, ale okolice są już po prostu słabe, bure i brzydkie nawet pod względem artystycznym. Po Blackmarsh z Awakening liczyłem, że będzie coraz lepiej, a tu rzyć. Grafika - no cóż, Dragon Age. Trochę ładniej niż w jedynce, ale dalej wygląda jak gra drugoligowa.
- powtarzające się lokacje. Ręce opadają. Koronny argument dla wszystkich hejterów wetknięty w łapska. Tragedia, kpina z gracza i apogeum lenistwa.
Pomijając te kwestie, Dragon Age'a II mogę polecić z czystym sumieniem. Mi się strasznie spodobał.
Ja wiem. A panowie nierozumiejący marsz na YouTube, nadrobić zaległości w postaci nieznajomości kazania księdza Natanka. :P
[70] Mi się już naprawdę nie chce apelować do rozsądku wiedźmińskich fanatyków, bo ten już dawno zatonął w odmętach hype'u. Czego najwyraźniej nie rozumiesz, to że ja właśnie mówiłem o "wklepywaniu w google i odsłonach", bo ludzie pomstujący nawet na darmowe DLC biorą się właśnie z wklepywania w googlach i z atakowania marketingiem z każdej strony. W Polsce W2 jest tematem nr 1; na Zachodzie niekoniecznie. A takie komentarze wrzucają ludzie zwyczajnie zmęczeni medialną wrzawą, która jest U NAS, a na Zachodzie już nie (tam to bardziej się patrzy w stylu "wow, niewielkie studio z Polski robi TAKĄ grę? Szacun"; u nas REDzi mają status półbogów od dawna). Zastanów się o czym właściwie dyskutujesz zanim odpiszesz.
Albo najlepiej w ogóle nie odpisuj, bo bredni nie na temat na tym forum naprawdę starczy
[47] Wiem, co wygaduję. Buzz na IGN poziom 5/5 osiągnął... ekhm... dzisiaj, czyli na dwa dni przed premierą. Na gamespocie mają tabelkę "Most Popular" - W2 jest dopiero na siódmej pozycji w sekcji "Coming Soon", za oboma wersjami LA Noire, TORem, Catherine, Soul Calibur V i Shadows of the Damned. Z czego tylko LA Noire wychodzi lada chwila. W materiale wideo podsumowującym przyszły tydzień Gamespot wymienił jako dwa najważniejsze tytuły LA Noire i wersję PC Fable III (ten fragment na samym początku, "including LA Noire and Fable III on PC"). W2 został wspomniany po... DLC do New Vegas. Czy wymaga to komentarza?
Nie twierdzę, że na Zachodzie NIKOGO nie obchodzi Wiesiek, ale Ty patrzysz na wycinki. Ja na statystyki podawane przez serwisy. U nas w Polsce Geralt pcha się z każdej strony, to i komentują ludzie średnio grą zainteresowani a zwyczajnie zmęczeni medialną wrzawą. Na Zachodzie żeby natknąć się na Wieśka trzeba się nim interesować. Ergo, nie wpada nikt kto ma powyżej uszu cycków Triss w każdym kiosku i nie wrzuca byle jak na byle co związanego z W2.
Akurat lair of the shadow broker to marny przyklad, ten DLC, jak cala reszta DLC do ME2 to byla kupa na kolkach
http://www.metacritic.com/game/xbox-360/mass-effect-2-lair-of-the-shadow-broker
To ci dopiero ;)
Co, pewnie oceny nie są ważne? Powiedz to REDom. ;) Zresztą wszystkie recki userów też są pozytywne.
[44] - bo na tych serwisach generalnie W2 nie budzi aż takich emocji, mniej ludzi na niego czeka a marketing nie jest tak natrętny, żeby powodować irytację jak w PL.
Co do darmowych DLC, to fajnie, tylko że to pewnie będą pierdoły. No i one są takie "darmowe"; za preordery, za CDA, za lubienie na Facebooku...
Jakby zrobili sensowną przygodę pokroju Lair of the Shadow Broker do ME2 i to by było za darmo, to byłby naprawdę szacun. A tak to oznacza raczej, że fabularnych DLC po prostu nie będzie. No nic. Osobiście liczyłem, że W2 będzie miał płatne, "duże" DLC, ale w sposób typowy dla CDP wyznaczy standardy w kwestii polskich cen i jakoś to ucywilizuje.
Coś na XBLA związanego z marką? Pracuje nad tym tylko część zespołu deweloperskiego, a część pewnie robi Alana 2.
Konwersja odpada, skoro ma się spodobać fanom, to raczej ludziom którzy już w to grali. Jestem fanem Alana i pomysł, że Remedy traci czas na konwersje zamiast robić kontynuację mi się nie podoba. ;)
Zresztą Remedy po premierze Alana potwierdzało wierność X360.
Czekam z niecierpliwością, pierwszy Alan był rewelacyjny. Przeszedłem trzy razy, tyleż samo ograłem oba epizody DLC. Uwielbiam tę markę i uwielbiam wszystko, co robi Remedy.
cRPG nigdy nie miały jednej, spójnej definicji. Geniusz Fallouta polega na czymś zupełnie innym niż geniusz Tormenta (no bo jaka fabuła była w Falloucie? Idź znajdź hydroprocesor a potem wybij mutanty. Ta gra to przede wszystkim boski, otwarty i interaktywny świat, porządnej opowieści tam tyle, co kot napłakał), a jeszcze o coś innego idzie w Icewindzie*. No i patrzenie na RPG tylko przez pryzmat postfalloutowych produkcji to jednak ograniczanie się, chociaż rozumiem, że jakby się cofać do źródeł, to pogadanka by ponad godzinę trwała, a wnioski jeszcze trudniej by było wyciągnąć.
Mi się coraz bardziej zaczyna wydawać, że cRPG w ogóle nie mają tożsamości gatunkowej, przynajmniej gdzieś tak od początku XXI wieku. W dzisiejszym ujęciu to sposób narracji, który sprawdza się zarówno w bardziej klasycznych produkcjach, jak i w grach przypominających jako żywo rozgrywką gry akcji.
*a na czym innym jeszcze polega geniusz Mass Effecta : >
[106] nie chce mi się już na cały ten hardkorowy bełt odpowiadać (ileż można walczyć z wiatrakami), więc tylko najbardziej mnie irytujący sztandarowy fragment każdego Wielkiego RPG Hardkora:
w ślad za statystykami podąża cała reszta. Na przykład miałka warstwa fabularna
A taki Baldur to niby głęboki był? Dwójka, ta lepsza, z grubsza polegała na tym, żeby znaleźć i unieszkodliwić faceta, któremu znudziło się posuwanie królowej elfów i w napadzie megalomanii zachciało się być bogiem.
Jakoś narastające konflikty światopoglądowe i kulturowe w Dragon Age II wydają mi się bardziej porywające. Het, ale mam "zaniżone standardy".
Torment Tormentem, rodzynek w cieście z naprawdę niesamowitą fabułą, najlepszą w historii RPG. Dość dobrą, by uczynić zeń genialną grę mimo fatalnych mechanizmów rozgrywki. Reszta klasyków RPG naprawdę nie ma się czym chwalić. No chyba że za RPG przyjmiemy Deus Eksa, ale tu wiele osób ma wątpliwości.
@Irek22: Jak takie tendencyjne porównania do Ciebie trafiają, to diagnoza lordapilota jest słuszna. Lecz się. Licząc tak jak to było liczone w tym porównaniu, w DA2 jest zwykle 6-10 opcji dialogowych. Tak wychodzi, jak wrzucamy do jednego wora opcje investigate i posuwające dialog do przodu...
Już pomijam skrajną umysłową impotencję człowieka, który określa wartość RPG po liczbie opcji dialogowych.
Zresztą, na miłość boską, co mają dialogi do mechaniki? Torment to AD&D okrojone ze wszystkiego, co się nawinęło, rozwój postaci ledwie istnieje, balansu nie ma żadnego. To, że akurat czarów nie wycięli i jest ich sporo (beznadziejnie zbalansowanych, jak zwykle w D&D) i że piszą 2k8 zamiast 2-16 nie oznacza jeszcze rozbudowania. Seria Dragon Age czy KotORy wyglądają przy Tormencie jak kompleksowe RPGi.
PS I żeby nie było, uwielbiam PT. Za to, za co należy go uwielbiać, bo jest tam wykonane dobrze. Fabuła, dialogi, art-design, muzyka. Wciskając go jako "skomplikowanego RPGa", jeszcze mówiąc o mechanice, wydurniasz się.
@Irek22: mechanika Planescape Torment skomplikowana. Aha.
Co do Deus Eksa, to powiem tyle, że przez wiele lat ta gra mi uciekała, podszedłem do niej dopiero w 2009. I zakochałem się. Nie zestarzała się ani trochę. Tu nie chodzi o to, czy gry wyewoluowały, czy nie; rozwiązania z DX były po prostu DOBRE.
Z drugiej strony, Human Revolution so far wygląda na sensowną kontynuację. I to z bardziej interaktywnymi dialogami, co jest gigantycznym plusem (główny mankament DX1 - co z tego, że nie wiesz, komu ufać, skoro... i tak nie możesz zdecydować z kim współpracujesz, bo scenariusz jest liniowy ; ) poza zakończeniem ofc).
Mam PC i konsolę. LA Noire pasuje mi bardziej pod względem stylistyki, pomysłu na rozgrywkę plus bardziej ufam Rockstarowi niż REDom że gra będzie dopracowana. Ale mimo wszystko na premierę biorę Wieśka. Why? For money. ; ) W2 jest dwa razy tańszy. A jak go skończę wzdłuż i wszerz, testując na wszystkie strony tę zachwycającą nieliniowość to na Allegro pewnie LA Noire też już będzie za stówę.
Słowem szykują się tłuste czasy. :]
Bardzo przyzwoity wynik. To znaczy, biorąc pod uwagę standardy. Bo co powoduje ludźmi, którzy kupują genialną grę i jej nie kończą, to ja nie rozumiem.
Jak już rzucamy statystykami, to kojarzę, że Heavy Rain miał wyjątkowo wysoką liczbę ukończeń, bodaj 80%... No ale co tu się dziwić, jak to produkcja ładna, efektowna i gra się sama.
Zagram. Kiedyś. W tym roku jest jednak tyle rewelacyjnych tytułów, że chyba nie sprawdzę, czy hack'n'slash może jeszcze nie być nudne. Bo przez ostatnie dwa lata moje przygody z każdym tytułem z tego gatunku - włącznie z próbą ponownego przejścia Diablo II - kończyły się tak samo: pobawiłem się ze 3-4h i wyłączałem, bo na dłuższą metę to nudne po prostu jest.
Więcej, więcej antyDA2-owego flame'u, za mało go na tym forum przecież!
Sam pierdół pokroju itemów nie kupuję, bo są dla mnie zupełnie nieistotne. Za to DLC fabularne z chęcią wezmę, z przyjemnością powrócę do Kirkwall, bo świetnie się przy tej grze bawiłem.
[6] Popieram, przecież ME1 był prostszy od ME2. Co nie zmienia faktu, że ME2 też do najtrudniejszych nie należał. Trochę wyzwania było vanguardem na Insanity, ale w innych wypadkach grało się bez problemu.
Ustawiliby poziomy trudności jak w Gearsach i by było OK.
Dobrze. Sam nie skorzystam, ale w ten sposób gra może zainteresuje hardkorowych fanów przygodówek.
Inna sprawa, że hardkorowi fani przygodówek pewnie raczej z rzadka posiadają konsole.
[16]Pisałeś, że konsolowcy wolą gry, które same się przechodzą. To jest bullshit fanboja, na co dowodem choćby w/w tytuły, niezależnie od gatunku.
[14] Co tłumaczy sukcesy Demon's Souls czy Ninja Gaiden.
Casualizacja jest zjawiskiem niepowiązanym z żadną platformą. Niestety, niewielu wydawców decyduje się na eksploatowanie tej bardziej hardkorowej, wymagającej niszy. Szczególnie że gros hardcore'owców i tak samograja kupi, bo a to fabuła dobra, a to art-design ciekawy i nawet jak nie będzie zadowolona z poziomu trudności, to znajdzie sporo innych zalet.
Stan RPG zdecydowanie zależy od przyjętej definicji RPG... ze zrobionych na klasyczną baldursowatą modłę rozgrywki to faktycznie będzie tylko Dragon Age II, a ten pod względem wykonania może pozostawiać sporo do życzenia (co nie zmienia faktu, że mi się podobał). Jeśli jednak zerknąć na action-RPG, to mamy ich regularny zalew. Wiedźmin 2, Dungeon Siege III (Obsi ma zamiar nadać temu hack'n'slashowi sporo RPGowej głębi), Deus Ex: Human Revolution, TES V: Skyrim, Mass Effect 3, Kingdoms of Amalur, Risen 2...
Notabene, złote lata cRPG to okres dominacji Black Isle, czyli 1995-2000. Fallouty, Torment, Baldury... Później już trudno o takie brylanty w klasycznym cRPG. A jak ktoś wymieni KotORa, to śmiechem zabiję, bo przy BG2, który pokazał, że walka w D&D może być naprawdę świetna mimo wad tego systemu, wygląda on jak kiepska podróbka.
Przygodówki są w stanie "permanentnego kryzysu" od ponad dekady. I IMO teraz po paru gorszych latach wychodzą na prostą - było kapitalne Gray Matter i świetne zwieńczenie sagi Runaway, dostaliśmy fajowe The Next BIG Thing... Do tego te gry mogą złapać drugi oddech i przystosować się do nowych czasów, tak jak to zrobiły RPGi - a szansę tę zyskają dzięki LA Noire, które czerpie sporo mechanizmów z klasycznej przygodówki, a niektóre (dialogi) rozbudowuje.
Gry logiczne - sa ale tylko wsrod tytulow indie, pamietasz jakikolwiek dobry znany tytul z ostatnich lat poza World of Goo/ Puzzle Quest?
Portal? :P
Stacking i Catherine też np. - i to są gry tylko z tego roku.
Dopiero w 2012? Damn. Liczyłem, że na jesieni.
Z drugiej strony, jesienią i tak będę musiał wybierać między trzecimi gyrosami a efektem, to może niech maksiu faktycznie wyjdzie na początek końca świata. ;)
No i "ponieważ taka kolej rzeczy", to mówię, że nie mam nic przeciwko, żeby ta kolej trochę zwolniła i w hiciory dało się pograć na current genach jeszcze kilka lat. Ba, nawet się z tego tytułu bardzo cieszę.
Zagwarantujesz mi to?
Zagwarantujesz, że jak next gen stanie się faktem, to na X360 i PS3 nie będą lądować tylko żałosne porty jak TR Underworld na PS2 tylko pełnoprawne tytuły?
Zagwarantujesz, że moi ulubieni deweloperzy - BioWare, Rockstar, Remedy, Obsidian - nie będą tworzyć nowych gier tylko pod 8th gen już w rok po jej premierze?
Jeśli tak miałoby wyglądać wprowadzenie ósmej generacji, to spoko. Ale doświadczenie uczy, że przy wprowadzeniu nowych konsol stare są marginalizowane. PS2 może wciąż żyć, ale w GTA IV na nim nie zagrasz, choć gra miała premierę 'ledwie' w rok po wprowadzeniu na rynek PS3.
@Fristron z autkami chodzilo o to ze nawet jak masz ten za 40k to w kazdej chwili mozesz sobie zaczac zbierac na ten za 100k. Bo masz taka mozliwosc bo nikt Cie sztucznie nie wstrzymuje tak jak to robi S i MS ktorzy juz dawno mogliby albo i w tym momencie wypuscic nowa konsole.
Przeczytaj jeszcze raz, to, co napisałem, bo znowu od rzeczy bredzisz.
Powiedzmy, że w 2012 wychodzi Xbox 3. I co? I Nie "mam taką możliwość" żeby go kupić, tylko "muszę", jeśli chcę zagrać w GTA V, Alan Wake 2, czy co tam fajnego wyjdzie. To jest sytuacja w ogóle nieprzystająca do motoryzacji. To porównanie jest z gruntu i w całości do bani. Wyrzuć je do śmieci.
Wybacz, ale wolę odpalić te gry na swojej trzystasześćdziesiątce. Nawet jeśli nie będą tak fajne graficznie. Bo za cenę nowej platformy mogę sobie wziąć 10 pre-orderów. O grach z tańszych źródeł nie wspomnę.
Powtórzę się - mi się aktualnie grafika podoba w stopniu wystarczającym, jak patrzę na filmiki z Arkham City, LA Noire czy FF Versus XIII to mi się oczka śmieją i nie odczuwam potrzeby skoku do przodu. Jasne, ładny ten BF3 i w ogóle, ale wywalać na to 2k? Nie, nie chcę. A jakby wprowadzili nową generację, to bym musiał. Może trochę później, może jak konsola potanieje, ale tak czy siak, w nowe hiciory bym nie mógł grać bez ponownego wywalania kasy. A do tego mi nieśpieszno.
@Emisariusz: Jak ja kocham yntelygentów porównujących beztrosko motoryzację do rynku gier. Na miłość boską, w tym momencie, jeśli wprowadzona zostałaby nowa generacja, X360 i PS3 przestałyby zapewne być wspierane/zaczęłaby się ich marginalizacja jak w przypadku PS2. A ja chcę grać w nowe gry na platformach, które kupiłem za ciężkie pieniądze. Tak samo jak właściciel autka za 40k chce nim jeździć nawet jeśli wychodzą fajniejsze.
Wybacz, ale potrafię sobie wyobrazić sensowniejsze sposoby na zużycie 2 tysiów niż ładniejsze wizualia. Choćby kupić sobie za tę kasę DSa z masą oryginalnych gier - nieoszałamiających grafiką jak te na NGP, ale kapitalnych dzięki swym pomysłom. Ale jeśli wprowadzą nową generację, to prędzej czy później zostanę do wymiany konsoli zmuszony, bo mocne produkcje po prostu przestaną wychodzić na starsze platformy, a ja lubię nowe gry. Tu nie ma takiego prostego przełożenia z motoryzacji jak próbujesz wcisnąć. Autkiem za parę tysięcy złociszy też sobie pojeździsz, nie ma dróg budowanych tylko dla 100k+.
Dlatego CIESZĘ SIĘ, jeśli PS4 i Xbox 3 wyjdą dopiero w 2014, bo to oznacza, że przez kilka lat będę mógł grać we wszystkie nowe gry, wydając kasę NA NIE, a nie na platformy (z których zresztą każda mogłaby w sumie udźwignąć te gry, ale polityka firm sprawia, że na jednej ich nie odpalę :/ ). I nie jestem w tym odosobniony. I co mi zrobisz?
I przy tym, cieszę się, że urodziłeś się parę lat wcześniej niż ja (na X360 zapracowałem w wakacje btw, nie kupiłem go za kasę od rodziców) i już pracujesz. Brawo. Fajnie by było jakbyś mógł się czymś więcej niż rocznikiem pochwalić. Na przykład sensownymi postami, dobrym stylem, kulturą dyskusji... Nawołujesz do stosowania kontrargumentów a jakoś kontrargumentu na kwestię rosnących kosztów produkcji i związanego z tym jeszcze mocniej posuniętego dojenia klienta nie widzę.
Aha - jest jeszcze kwestia kosztów produkcji. Już w tej generacji są tak wysokie, że premierze towarzyszą rozmaite durne płatne DLC i tym podobne pierepałki. Jak w ósmej generacji znowu podskoczą, to możemy się naprawdę spodziewać, że pół gry będzie do kupienia w DLC. Albo po prostu ceny też pójdą w górę.
Siódma generacjo, trwaj.
@Emisariusz: A kto powiedział, że gracz na tym traci? : o Jeśli ktoś nie jest graphic-whore, to taka sytuacja jest bardzo wygodna. W tej chwili ceny wszystkich platform tej generacji są na tyle niskie, że realną opcją staje się posiadanie całej trójcy (czy nawet "czwórcy", z Wii). Mi np. totalnie nie jest na rękę wywalanie znowu kasy na silniejszego PC, wymienianie Xboksa na nowy... grafika w tym momencie jest imho bardzo OK i niespecjalnie odczuwam potrzebę skoku w górę, bardziej mi odpowiada sytuacja, w której gry muszą się wyróżniać przede wszystkich art-designem. Gdybym miał pewność, że PS4 nie wyjdzie do 2014, to kupiłbym w tym roku PS3 i miałbym święty spokój z tym całym cyrkiem z ekskluzywnością gier, mógłbym sobie pograć we wszystko, co wychodzi. I taka opcja wydaje mi się dużo atrakcyjniejsza niż kupowanie jednej nowej konsoli/PC za ~2000 zł (ceny PS3 i X360 przy premierze bodaj w takich granicach były?) po to, żeby się trochę pozachwycać ładniejszymi teksturami, co po paru miesiącach i tak mi spowszednieje i jedyny efekt będzie taki, że gry siódmej generacji będą się wydawały brzydsze. I jeszcze znowu bym musiał zerkać z zazdrością na exy na konkurencyjne platformy. Nie, dzięki.
Jestem zdecydowanie ZA spowolnieniem owczego pędu graficznego, który chcą nam zafundować M$ i Sony.
[35]: "Są niezależni od zachodnich wydawców", sa niezalezni bo celuja w low costy a nie kategorie Premium. Zaden zachodni duzy wydawca nie jest zainteresowany kategoria nonpremium, wiec musza sprzedawac tam sami.
No i? Lepiej im to wychodzi niż "dużym zachodnim wydawcom" wyszło sprzedawanie "dużego" Wiedźmina. Skoro "duzi zachodni wydawcy" nie są zainteresowani kategorią nonpremium, to widać ich strata, bo kasa z tego jest niezła.
Czy to jest tylko kwestia celowania w inny segment rynku, to się przekonamy. Nie sądzę, żeby CryEngine3 miał im służyć do robienia budżetówki, a o kontraktach z wydawcami na razie cicho-sza. ; )
@smuggler: Prawda jest taka, że CI walczy o swoje, tu nie bardzo chodzi o opinie i "moje na wierzchu", tylko o inwestorów, którzy potrzebują jasnych informacji. CDP RED w swoich planach zawarło informację nieprawdziwą (jakoby w Polsce branżowej firmy o światowym zasięgu nie było), CI grzecznie i stanowczo zaś zaprotestowało. Na miejscu by było, gdyby REDzi wycofali się z "pierwszego".
Jakkolwiek wolałbym, żeby wizytówką Polski był Wiedźmin 2 (przynajmniej jeśli wierzyć temu, co o grze wiemy - bo pierwszego Wiedźmina za wizytówkę uważam średnią), to chłopaki z City Interactive mają po prostu rację. Są niezależni od zachodnich wydawców, rozwijają się szybko jak diabli i są po prostu skuteczni. CDP RED ma problem ze zrobieniem dla swojego "hitu" symultanicznej premiery wersji konsolowej, co podczas trwania (hell, u schyłku, vide "Project Cafe") siódmej generacji, przy action RPG jest po prostu śmieszne. O ustaleniu daty premiery tak, że konkurują z gigantem, jakim jest Rockstar i jego LA Noire już mówić się nie chce...
W Polsce, jasne, W2 będzie wydarzeniem roku i nie zdziwiłbym się, gdyby sprzedał się powyżej tych rekordowych 210k. Ale obawiam się, że na Zachodzie może się okazać "wielkim niedocenionym". A CI sprzedaje doskonale swoje średniaki na całym świecie. Reality Pump zresztą też. A Techland...? Oni robią dobre i dobrze się sprzedające gry (i jeszcze z genialną, przykuwającą uwagę mediów na całym świecie reklamą - vide trailer Dead Island) a to już naprawdę, jak nie z Polski...
@nani321: To nie ma nic wspólnego z klasą, Izabela jest w Wisielcu w I akcie. Warunki jej pojawienia są dwa, dość proste - po pierwsze, najpierw trzeba zwerbować Andersa; po drugie, trzeba do karczmy udać się nocą.
Tylko warto zwrócić uwagę na jeden fakt - nie wisi nad nią WIELKA STRZAŁKA, tylko trzeba samemu ją zauważyć i kliknąć. Zabawne, jak wielu graczom w tym zbyt zkażualizowanym i w ogóle do bani DA2 brakuje tej postaci bo są tak hardkorowi, że aż jej nie zauważyli bez wskazującego na nią radaru.
A warto ją mieć, bo z jej postacią związany jest jeden z dwóch najlepszych twistów fabularnych gry.
Zacząłem sobie ponownie grać w DA2 i stwierdzam, że na Nightmare gra jest całkiem wymagająca... niestety, o ile na hardzie sztywna kamera mi średnio przeszkadzała, o tyle na nightmare doprowadza miejscami do białej gorączki. :/ Poza tym jednak gra jest dalej kapitalna, wzruszająca, intrygująca i piękna. Teraz, kiedy znam już rozwój wypadków w dalszej części gry, widzę jak przemyślaną konstrukcją jest scenariusz tej produkcji, jak kolejne ważne wątki są z początku ledwie sygnalizowane i potem w miarę rozwoju wypadków narastają, jak gra przewrotnie marginalizuje wątki, których rozwoju się spodziewamy (Flemeth, efekty wyprawy na Głębokie Ścieżki) i nadaje tonu tym, które wcześniej grały rolę tła - i z jakim pozytywnym skutkiem jej to wychodzi.
Perełka. Ech, BioWare, czemu jak wreszcie zrobiliście grę z naprawdę kapitalną fabułą, to proste, rzemieślnicze elementy jak lokacje są wykonane źle?
@Irek22: Tak, w przypadku DA: O anglojęzyczne DLC (Leliana's Song, Golems of Amgarrak i Witch Hunt) da się zainstalować na polskiej wersji - po prostu wyświetla wtedy content z DLC po angielsku.
W przypadku ME2 trzeba już grzebać w plikach.
[2]:
Z aprobatą EA Polska? A co oni mają do gadania?
Z racji tego, że marka Dragon Age należy do EA mają do gadania... hm... wszystko? Wedle ich widzimisię mogliby robić problemy, bo polityka firmy, bo to, bo tamto, bla, bla, bla. Mało takich chorych sytuacji było? Tu jest gwarancja, że nikt fanom nie będzie bruździł.
[3] - skąd informacje, że DLC do DA2 nie będą w polskiej wersji językowej? O ile kojarzę problemy z DAO i ME2 dotyczyły przede wszystkim dubbingu (w PL mało kto kupuje DLC, nie opłaca się trzymać aktorów na kontrakcie), a tego w DA2 nie ma.
@Demilisz: Nie "poszły w stronę" tylko sobie przystosowały dodatkowo gatunki. Slashery, jRPGi, gry taneczne i rytmiczne, platformówki, bijatyki, wyścigi - to wszystko przecież dalej wychodzi (tylko ewoluuje, np. gry taneczne pofrunęły masowo na Kinecta), a że obok tego pojawiły się shootery, europejskie RPGi etc. to ewolucja rynku. Duża w tym rola Xboksa, który faktycznie stał się dzięki swojemu zorientowaniu na shootery swego rodzaju pomostem pomiędzy pecetem a konsolami.
Poza tym to nie konsole przystosowały się do gatunków pecetowych - to gatunki pecetowe przystosowały się do konsol. Cover system, auto-regen w strzelaninach czy niemal całkowity zanik klasycznych RPG na rzecz action RPG (czyli de facto gier akcji z rozwojem postaci i nieliniowymi dialogami) to właśnie efekt tego, że priorytetem są gry konsolowe.
I grając na tych, ważniejszych dla deweloperów platformach okazuje się, że to, co było do bani na PC na konsoli jest naprawdę fajne. W końcu 3/4 fenomenu pierwszego Halo to fakt, że dobrze się w niego grało na konsoli... na PC gra była taka sobie.
Jasne że Crytek teraz przesunął się w stronę konsol - przecież ich następny projekt, Codename Kingdoms ma być tytułem ekskluzywnym na Xboksa 360 (i odgrażają się, że to będzie najładniejsza gra na tę platformę).
@TCPiP: Wut? GTA IV wyszło w 2008, EfLC w 2009, dwuletnia nieobecność marki na rynku (portów PS3 i PC Epizodów nie liczę) to jedna z najdłuższych w historii serii.
Vice City robili chyba rok, a i trójkę i SA kładzie klimatem, designem, zróżnicowaniem... no i muzyką. :P
@AlienShooter: No na to bym nie liczył, bo każde GTA od 3 wzwyż na PC było portem z konsoli
[10] Bzdura, była też wersja X360, jako osobny produkt. Polecam nie sugerować się tym, co piszą na stronie CDA, a na Polygamii zawsze przeglądać źródła, bo oba serwisy lubią przeinaczać informacje. GOL jest chyba najbardziej rzetelny.
Swoją drogą, po odwołaniu PS3 ekskluzywności LA Noire, po czasowej X360 ekskluzywności EfLC ludzie mogliby wreszcie zrozumieć, że Rockstar nie robi exów... Osobiście wątpię czy Agent wyjdzie, przynajmniej w najbliższych latach (kto go miałby robić? North pracuje nad GTA V, San Diego nad kontynuacją RDR, London, Vienna i Vancouver jako mniejsze studia siedzą wspólnie nad MP3, Leeds robi gry tylko na przenośne konsole i prawdopodobnie szykuje coś na NGP), a jak wyjdzie, to pewnie multiplatformowy.
Może będzie jakieś mniejsze DLC do LA Noire ekskluzywne na PS3, ale nie zdziwiłbym się, gdyby też tylko czasowo, jak to było przy Mafii II (nie Rockstar, ale też Take Two).
Co do GTA V, to czekam. Ta seria jest Wielka. A ponieważ Rockstar jest Wielki jako taki, czekam też na LA Noire i Max Payne 3.
A co do ew. wersji pecetowej - z jednej strony wszystkie dotychczasowe odsłony na PC wychodziły. Z drugiej, GTA IV na PC sprzedawało się słabo, i to nie tylko względem konsol, ale i na standardy rynku pecetowego. Nie zdziwiłbym się, gdyby dali sobie spokój z portem, szczególnie, że i tak mają oszałamiające wyniki na samych konsolach (8 mln RDR w pół roku... a to prawie-że nowe IP).
@DOM: New Vegas, Arcania... I o ile Gothic 4 to crap, o tyle New Vegas też się świetnie sprzedało (chyba 5 mln).
Heh, a Chmielarz się dalej pluje, że Bulletstorm to największy polski hit ever. Taa.
Gratuluję Reality Pump, REDzi niech się uczą, że gry w dzisiejszych czasach wydaje się równocześnie na PC i konsole. Bo pewnie ich produkcja będzie o jakieś dwie klasy lepsza i sprzeda się gorzej, szczególnie na Zachodzie.
[5] - bullshit. To są szacunkowe dane analityków i dotyczą czegoś zupełnie innego niż sprzedaży.
Z "bardzo blisko" też bym nie przesadzał - X360 było 50 mln sprzedanych w styczniu, PS3 jest 50 mln dostarczonych do sklepów 3 miesiące później. Pytanie ile leży w sklepach i ile czasu PS3 zajmie zdobycie 50 mln sprzedaży.
Co mnie w sumie trochę dziwi, bo patrząc z boku, PS3 jest maszynką bardziej uniwersalną i przeznaczoną dla szerszego grona odbiorców niż X360. Pewnie Kinect poprawił M$ statystyki. Żeby nie było, sam posiadam klocka, ale to dlatego, że nie jestem w targecie większości zalet PS3 (np. w ogóle nie gram w multi).
Anyway, gratulacje GOL za rzetelność, inne serwisy piszą na ten temat takie bzdury, że się czytać nie chce.
Słabe to było, obok singla NWN chyba najgorsza gra BioWare'u... początkowo podobał mi się system walki, ale szybko przez kiepski balans sprowadził się w 99% walk do mashowania LPM. Dialogi drętwe, questy w większości słabe i głupawe, fabuła średnia (choć z fajnym zwrotem akcji). Na plus tylko ciekawy świat.
Niech się nie rozpraszają - zdecydowanie wolę epickiego Mass Effecta i pełnego odcieni szarości Dragon Age'a.
Pewne aspekty graficzne, jak gra świateł i cieni, w Alanie są po prostu najlepsze (pamiętacie wspinaczkę do latarni w "The Writer"?... mistrzostwo). Mimika postaci w jedynce była najgorszym elementem though, podobno robiło ją jakieś zewnętrzne studio... nie obraziłbym się, gdyby tym razem było pod tym względem lepiej, choć wątpię, czy osiągną poziom LA Noire.
Zapowiadają się smakowite czasy pod względem graficznym dla X360 - nowe Fable prawdopodobnie na nowym silniku graficznym Lionheadu, Alan Wake 2/inna gra od Remedy na poprawionym silniku AW1 (który sam w sobie był przepiękny), Codename Kingdoms od CryTeku który "wyciśnie z Xboksa 110% możliwości"...
Jaki Dragon Age III by nie był, po kapitalnym DA2 biorę w ciemno. Wolałbym jednak, żeby skupili się na singlu.
A przede wszystkim, wolałbym, żeby mieli czas dopracować każdy element DA3, bo DA2, choć samo w sobie świetne, mogło być sporo lepsze w prosty sposób...
@Irek22: Henrar mówił o zlikwidowaniu części studia pracującej nad Dragon Age.
BTW, ja grałem w BG, Fallouty, Tormenta (lubię w kolejności rosnącej), również w wiele niedocenianych cRPG ubiegłej dekady jak VTMB, Arcanum czy KotOR II i DA2 też mi się podobał bardziej niż DA: O. Również pod względem gameplayowym. Balans w Początku był beznadziejny, w Przebudzeniu w ogóle nie istniał (właśnie gram i na Nightmare idę przed siebie bezmyślnie bez aktywnej pauzy, chyba że walczę z bossem, bo wtedy coś poklikam na oślep i kreatura pada), a niespodzianka, w DA2 nie tak łatwo natknąć na skille które by były overpowered i wszystkie klasy są przydatne. No more Mage Age.
Z oczywistymi wadami, jak recykling lokacji, spierać się nie zamierzam, bo się zgadzam i w sumie mam uczucie podobne jak w KotOR II, AP czy VTMB (przy czym DA2 jest lepszą grą od w/w) - kurde, potencjał był świetny, co bardziej wysublimowane elementy zrealizowano zjawiskowo, a na takich prostych rzeczach się wyłożono.
Gdyby tak połączyć zalety DA: O i DA2, (no i wywalić hordy trash moba ukrywanego lvl scallingiem, bo to jest wada obu części), to mielibyśmy grę lepszą od BG2...
Przy całym moim zadowoleniu z DA2 i zachwycie nad pewnymi jego aspektami - nie wygląda na produkcję, w którą wpakowano przesadnie dużo pieniędzy. :p Również czas produkcji nie sugeruje nadzwyczajnych środków (półtora roku? Come on).
Gry RPG, które sprzedają się w milionie egzemplarzy w przeciągu dwóch tygodni nie są klapą. To jest dobry wynik. Może być najwyżej "poniżej oczekiwań" (jeśli faktycznie długofalowo sprzeda się gorzej niż Origins, czego nie wykluczam), co raczej nie sprowokuje zarżnięcia popularnej serii, tylko próbę ugryzienia tematu z innej strony.
No ale pożyjemy, zobaczymy. Póki co ja sobie wypiję zdrówko za sukces BioWare i zacznę drugi walkthrough DA2, a Ty wyniki finansowe interpretuj jak sobie chcesz.
PS Ktoś tam pytał czy nie można lubić Wiedźmina i Dragon Age'a. Pewnie można. Mi się pierwszy Wiedźmin nie podobał jeszcze zanim zagrałem w DA. Niemniej, daję REDom drugą szansę i zamówiłem W2. ; )
No to pogadamy, jak BioWare zaliczy klapę finansową. Bo DA2 taką w żadnym wypadku nie jest, na co dowodem news, pod którym dyskutujemy.
I ME2 też sprzedaż poleciała na łeb na szyję - according to VGC (czyli: patrzeć z dystansem) w drugim tygodniu spadło z 600k do 150k na x360. W przypadku DA2 w drugim tygodniu jest niemal 100k na samym X360 przy niecałych 300k w pierwszych, a gra się sprzedaje też znakomicie na PC (ponad 20% sprzedaży!) i jako-tako na PS3 (portu ME2 nie było, so wszyscy multiplatformowcy kupowali na x-a).
http://www.chart-track.co.uk/index.jsp?c=p/software/uk/latest/index_test.jsp&ct=110015 - KZ3 czy chociażby AC:B wyprzedzają produkcję Bio.
Przecież dokładnie ta sama historia była z Mass Effect 2. W pierwszym tygodniu chyba poszły 2 miliony, a potem sprzedaż poleciała na łeb na szyję.
BioWare ma bardzo konkretny fandom i ich gry mają w zasadzie pewną sprzedaż na poziomie 2-3mln +, ale niewiele więcej.
I wybacz, ale jeśli ich gra sprzedaje się w 1mln egz w 2 tygodnie, to masz prosty powód, dla którego żadne studio BioWare NIE zostanie rozwiązane. ; ) BW jest oczkiem w głowie EA, chyba TOR musiałby zaliczyć spektakularną klapę (BioWare + uniwersum Gwiezdnych Wojen + marketing... to się może nie udać?), żeby tak przestało być. Pierwszy Dragon Age sprzedał się powyżej wszelkich oczekiwań, więc nawet jeśli dwójce nie uda się przeskoczyć tego progu, to na pewno nie przyniesie strat (szczególnie, że przy tak krótkim czasie produkcji koszta też pewnie nie były oszałamiające). A póki co dwójka sprzedaje się od DA: O lepiej.
@Henrar: Dane z VGChartz są, jak to często bywa, g... warte. Ten serwis potrafi przy większych tytułach mylić się o miliony (choćby Halo Reach - z początku twierdzili, że zeszło 4 mln w US w pierwszym tygodniu, podczas gdy M$ potwierdził, że w pierwszym tygodniu 4 mln poszło, i owszem, ale worldwide). Tu również jest sprzeczny z wypowiedziami dewelopera, bo wynika z niego, że milion stuknął po dłuższym czasie niż dwa tygodnie.
I już widzę jak ktoś rozwiązuje BioWare, taa. Może wyjdzie na dobre, następnym razem EA nie będzie tak naciskać z terminem premiery (Zurowi się o tym chlapnęło) = dostaniemy grę z każdej strony wyśmienitą, a nie w pewnych elementach genialną, a w innych będącą półproduktem.
@Ptaq_69 - czytanie ze zrozumieniem. Milion pękł już po dwóch tygodniach, co jest wynikiem lepszym niż w przypadku części pierwszej.
@Tuminure: Jeśli idzie o zarzut dotyczący tempa zdobywania towarzyszy, to, szczerze mówiąc, nie czuję się na siłach ustosunkować. Grałem i w BG2, gdzie trzeba było wybrać max 5 postaci z 16, i te do drużyny w rozdziałach II/III pojawiały się naprawdę co chwila, grałem i w ME2, gdzie zbieranie drużyny trwa całą grę. IMO nie jest to element w jakikolwiek sposób wpływający na jakość gry.
Natomiast sami towarzysze w DA2 mają bardziej rozbudowane wątki i questy, często ciągnące się przez wszystkie akty. Są też chyba nawet jeszcze mocniej osadzeni w fabule niż w Origins - z Izabelą i Andersem związane są wszak dwa główne twisty fabularne.
Mi się drużynka z DA2 podobała overall bardziej, świetne konflikty wynikające z poglądów i historii postaci (moja ulubiona parka - Anders/Fenris, fajnie wygląda też ewolucja relacji Aveliny z Izabelą). Nie ma co prawda tak niesamowitej postaci jak Zevran z jedynki (genialna antyteza stereotypowego elfa!), ale jest dobrze.
Co do choices'n'consequences, to jest lepiej niż gdziekolwiek u BioWare. Od II aktu gra cały czas rzuca w nas mniejszymi i większymi skutkami naszych poczynań, powracają dawne wątki, wiążą się z głównym nieraz w zaskakujący sposób i układają w spójną całość.
Na trzeźwo, na poważnie, na nietrollująco.
Ale czego ja oczekuję -- merytorycznej dyskusji na forum GOLa. Jeszcze z fanami cRPG, którzy w 90% są zapatrzonymi w przeszłość snobami powtarzającymi bezmyślnie utarte opinie... Zmykam.
[5] O gustach się nie dyskutuje. DA:O była, however, grą fabularnie koszmarnie wręcz WTÓRNĄ, do tego przez ponad pół gry w głównym wątku nie działo się nic, bo zbieraliśmy sobie sojuszników.
DA2 za to, uważam za drugi najlepszy cRPG pod względem fabularnym w historii (po Planescape: Torment). Opowieść przede wszystkim o ludziach, nie o wyrzynaniu bezmózgich kreatur. O ścierających się światopoglądach i systemach wartości. Mało tu "zła złego bo tak"; zazwyczaj paskudne czyny, przynajmniej te ważniejsze, wynikają z porządku tego świata, systemu, ze stawiania ludzi w sytuacji ostatecznego wyboru. Każdy ma tu swoje racje, a to, kto bardziej, zależy od naszych poglądów.
Jeśli idzie o scenariusz, to Wiedźmin ze swoim oh-so-mature "no oni są ofiarami ucisku, ale też potrafią być źli" może się schować, a Dragon Age: Origins nawet butów czyścić swojemu sequelowi nie jest godzien. DA2 to najlepiej skonstruowane, najbardziej nieoczywiste dark fantasy w grach.
No i spoko. Mam nadzieję, że dzięki recenzjom i strasznym zjechaniu przez userów na metacritics zrezygnują z pewnych ZŁYCH elementów (recykling lokacji! :/ ), dopracują następną część bardziej, bo zabugowanie jest okropne, ale jednocześnie zostawią to, co w DA2 jest dobre - przede wszystkim mam na myśli nieepicką, personalną historię, tricki narracyjne i tempo akcji.
@Kazioo: Z grami jest dokładnie tak samo, jeśli idzie o ESRB - "dorosłe" gry robi się tak, żeby były na M, ale broń Boże na AO. Stąd seks w bieliźnie w Dragon Age czy ukrywanie hot coffee w GTA: San Andreas (jak się okazało, że to się znajduje w grze bezpośrednio, to ESRB chciało zmieniać kategorię z M na AO). Większość amerykańskich sieci handlowych odmawia sprzedawania gier oznaczanych AO. Dlatego jedyne poważne produkcje sensownie poruszające tematy erotyczne powstają w Japonii (Catherine np).
Europejskie PEGI jest bardziej w porządku, bo ma tylko charakter doradczy.
[9]: GoW3 przecież wychodzi w 2011.
W 2012 jeszcze Fable IV może wyjść na tej nowej technologii, bo Lionhead od wydania F3 już nad nową częścią pracuje. Chodzą też słuchy o PGR 5 i Crackdown 3.
Xbox has no gamez. ; )
Dawać mi tę grę i wtedy mam gdzieś zylion dobrych exów na PS3 -- kocham Remedy do niemożliwości, zarówno za obie części Maksa, jak i za pierwszego Alana z dodatkami. Pod względem tworzenia scenariusza są po prostu najlepsi.
Miejscami to wygląda gorzej od oryginału... Ambitnie, ok, ale dlaczego tak brzydko? Już wolę odpalić po raz n-ty Vice City.
Raczej w 95% oczywistym jest, że nowa część GTA wyjdzie na nową generację konsol.
Co za bzdury. Tylko dlatego, że GTA IV wyszło na nową generację to tak zawsze musi być? GTA 2 wyszło dwa lata po oryginalnym GTA, w przeciągu tej samej generacji (obie części są na PSX).
Zresztą, nazwa nie jest ważna. Może to nie będzie GTA V, ale w takim wypadku "jakieś nowe GTA".
Co do maxa to właśnie już od dawna krązą plotki, że nowe GTA wstrzymało prace nad tą grą
Przecież nad MP3 pracował Rockstar Vancouver, pomniejsze i mało utytułowane studio podległe gigantowi. Na pewno nie zajmuje się kontynuacją jednej z najsilniejszych marek gier w historii.
Więc jak już to oni robią Agenta. Ale nie sądzę. Przecież jeszcze w pudełkach z RDR były reklamówki MP3.
@Kreek: To mają do gadania, że GTA to najbardziej zyskowna marka w rękach całego Take-Two i po prostu nową odsłonę najwięcej graczy kupi. RDR robiło głównie Rockstar San Diego, ludzie z North tylko sprawowali pieczę i paru tamtejszych wizjonerskich scenarzystów zajmowało się fabułą. Cała ekipa R* North na bank skupia się na GTA.
"Jeśli wierzyć plotkom, Agenta robi główny oddział Rockstara, Rockstar North."
"Jeśli wierzyć plotkom."
Na exy od R* też bym się nie napalał. L.A. Noire zostało początkowo zapowiedziane jako ex na PS3 a wychodzi na X360. Podobnie EfLC były wielkimi wołami "exclusively on Xbox 360" a jak się skończyło, wiadomo.
IMO ostatnie plotki jasno wskazują na GTA V (bo pewnie po dwóch Epizodach nie będą się już bawić w żadne spin offy) i to na tym teraz Rockstar się skupia. Zresztą oczywiste jest, że prace na GTA V trwają już od dnia skończenia TBoGT. Ludzie, to seria, która sprzedała się w 100 mln egz, z czego 20mln przypada na GTA IV. Kto przy zdrowych zmysłach dawałby jej nowej odsłonie mniejszy priorytet niż nowemu IP i to jeszcze exowi na PS3? Na bank cała para idzie w GTA, a Agent... no powstaje. I wątpię, by pracował przy nim R* North.
Moje pytanie zaś brzmi - co z tym Max Payne 3?
Kolejny po dostępności w PL wyłącznie konsolowych Augmented Edition i achievementach powód, by kupić wersję X360.
Postać chyba najmniej ciekawa spośród drużyny, ale i tak całkiem interesująca. Sebastian dodał ciężaru i klimatu podczas finałowych scen, do tego spotkanie z pewną starą znajomą też należy policzyć na plus. Sam quest, ten główny, w II akcie jest jednak taki sobie...
Zdajecie sobie sprawę, że aktywne elementy były oznaczane również w DX1 (ramki) i gadkami o konsolizacji robicie z siebie wszyscy, jak jeden mąż, idiotów?
A gameplay na przykładzie króciutkiego dwuminutowego fragmentu potwierdza to, co już wiadomo. W rozgrywce gra będzie Deus Eksem. Ja jestem ciekaw jak scenariusz, bo z tego co czytałem wynika, że gra będzie DUŻO bardziej nieliniowa od dość straightforward jedynki pod tym względem. Ciekaw jestem czy pod tym względem najfajniejszy w tym roku będzie Human Revolution czy "gópi konsolowy" mesjasz przygodówek - LA Noire. A może Dragon Age II który ni stąd ni zowąd okazał się niewiele gorszy pod względem choices'n'consequences od Alpha Protocol... (wątek rodzeństwa - 6 możliwości!)
Co do sprawy średniej ocen na metacritic - a czemu nikt nie mówi o tym, że średnia ocen Dragon Age II z 6000 głosów na angielskim Xbox LIVE wynosi 4,6/5 i jest wyższa od Origins?
Zaniżające średnią oceny i recenzje to była akcja 4chana.
Jak dla mnie gra jest lepsza od Origins. Lepsze tempo rozgrywki, dużo ciekawsze fabuła i lore, wrażenie rzeczywistego znaczenia podejmowanych decyzji.
[6] -> Mam. EA załapało u mnie od początku roku przy premierach Dead Space 2 i Dragon Age II tyle minusów, że już nawet nie pamiętam wszystkich... Co znowu zaczął wyrabiać ten wydawca przechodzi ludzkie pojęcie.
Liczę że oceny niemal 10% niższe niż w przypadku Origins odstraszą EA od takich praktyk, a nie zniechęcą BioWare'u do robienia ambitniejszych historii niż "tam jest smok, idź go zabij tylko wcześniej sobie pozbieraj kumpli".
[23] -> W Polsce wszelkie tytuły gry RPG roku na pewno zgarnie W2, niezależnie od rzeczywistej jakości gry. : p Nie sądzę jednak, by DA2 zgarnęło szczególnie dużo nagród. Poza Skyrim i Mass Effect 3 (którego, mam nadzieję, opóźnią - nie mogę się doczekać tej gry, ale nie wybaczyłbym BW gdyby była tak zrushowana jak DA2) jest jeszcze nowy Deus Ex, no i Wiesiek też może zostać zauważony na Zachodzie jeśli będzie naprawdę dobry. DA2 choć ogólnie świetny, ma parę niezaprzeczalnych i poważnych wad.
Dobra gra, znana marka, mocny marketing, dobra sprzedaż. Simple.
Haters gonna hate. Ja tylko żałuję, że BioWare nie miało jeszcze paru miesięcy na popracowanie nad grą, zrobienie paru nowych lokacji etc. Poza tym jestem Dragon Age'em Dwa zachwycony.
Ja mam nadzieję, że gra z jednej strony sprzeda się na tyle dobrze, by BioWare robiło DA3 i widziało sens w rozwoju marki w obranym kierunku (fabuła DA2 łamie większość klisz fabularnych, na które niektórzy lubią sobie ponarzekać - kurde, tu nawet świata nie ratujesz!), a EA wzięło sobie do serca rage wokół tej gry i niższe oceny i nie cisnęło BioWare tak bardzo z terminami. Dragon Age II ZASŁUGIWAŁ na to, by jeszcze nad nim posiedzieć i popracować, bo tak to sytuacji analogiczna do KotOR - "dwójka" ma sporo lepszą fabułę i scenariusz niż "jedynka", ale jest pod wieloma względami po prostu niedorobiona. Potencjał został zmarnowany.
Chociaż Dragon Age II jest świetny anyway.
Jakoś mam dobre przeczucia względem DA2 (z tego co widzę i rozumiem, poprawia większość podstawowych błędów Origins, szczególnie rażąco rozwlekłość fabularną) mimo umiarkowanych recenzji. Czyżby pierwsza niedoceniona gra BioWare'u, dla równowagi względem kilku przehajpowanych?
Czekam, chętnie się przekonam, jak to wygląda. Do piątku jeszcze tak daleko... : )
Czekam z niecierpliwością na recenzje - tutaj i gdzie indziej. Sam w tym tygodniu odbieram swoje BioWare Signature Edition i ruszam w podróż po Kirkwall, jestem mocno nakręcony. : )
A komentarze są, jak zwykle przy grach BW przezabawne. Krytycy wytykający BioWare'owi wtórność sami są tak obrzydliwie wtórni w swoim narzekaniu, a przy tym to takie zrzędzenie by zrzędzić. Schemat BioWare'u jest, ale cały czas ewoluuje, DA2 już na pierwszy rzut oka wprowadza kupę nowych rzeczy (narracja w formie przesłuchania naszego towarzysza, rozpięcie wydarzeń na 10 lat z przeskokami czasowymi). No ale marudzić trzeba. : p
@up: znajomy dzwonił na grama, podobno mają jutro wysyłać. I tak przed piątkiem nie zagrasz, bo jest blokada regionalna i nie odpalisz - no chyba że kupujesz wersję konsolową.
Strasznie mi się podobają twierdzenia tego pana, dużo bardziej niż Davida Cage'a, który chce wywalić całą rozgrywkę żeby fajniej opowiadać opowieści (choć też trochę racji ten pan miał, choćby o trupie bez znaczenia).
Takie elementy? Hmm. Mass Effect 2, misja samobójcza - dowolną rolę możemy przypisać dowolnej postaci, co mimo iż jest technicznie prostym skryptem (ten i ten da sobie radę, reszta nie), wywołuje ogromne emocje, bo właśnie uwalnia nas z tej klatki wyboru z kilku przygotowanych przez scenarzystę opcji.
W Deus Ex było rzecz jasna DUŻO więcej takich scen, w których scenariusz reagował na nasze poczynania i w ten sposób dokonywaliśmy wyboru. Choćby wspaniałe zakończenie - etap finałowy zawiera w sobie 3 różne zadania do 3 zwieńczeń opowieści, dokonując wyboru nie podajemy po prostu opcji dialogowej - robimy to, co wymaga od nas Illuminati/New Dark Age/Helios.
Alpha Protocol, o ile pamiętam też żeby uratować babkę z Grayboksa, trzeba było po prostu oderwać się od celu misji i ruszyć tyłek do niej, kiedy się o tym pojawiła informacja. Zresztą, w tej grze przeplatająca się sieć wyborów moralnych naprawdę dawała nam wrażenie panowania nad historią, choć to była tylko suma przygotowanych przez scenarzystę bramek.
Mass Effect 2 pozamiatał... i słusznie, bo to absolutny geniusz. RDR jest bardzo bardzo fajny, ale z zeszłego roku bardziej mi się - poza ME2 - podobały Alan Wake (szkoda, że nie wygrał na X360, no ale wiadomo, że to niedoceniona gra) i BioShock 2.
A w 2011 najbardziej czekam na ME3 i DXHR. Wiedźmin mi się nie podobał przez beznadziejną walkę, dwójka wygląda obiecująco, ale raz sparzony podchodzę jak pies do jeża.
[23]: A ja spadłem z krzesła od tekstu "w Fahrenheicie jest za dużo myślenia". Tak, tak, niekończąca się sekwencja QTE opowiadająca idiotyczną i pełną dziur fabularnych historyjkę niesie ze sobą nadzwyczajny wysiłek intelektualny. Nie to co jakieś szajsy pokroju Grim Fandango czy Syberii.
I sterowanie w tym crapie JEST niewygodne. Kamera ładnie operuje od strony artystycznej, nie powiem, ale funkcjonalnie jest beznadziejna. To jest właśnie efekt tej bezkompromisowości Cage'a, fajnie się to ogląda (pod warunkiem że ktoś lubi widok ludzi wpadających na meble, ale za to z ładnych ujęć), ale kiepsko gra.
Miałem styczność z Fahrenheitem i uważam Cage'a za koszmarnego grafomana. Tak złej fabuły jak w owym tworze w grze biorącej się na serio chyba jeszcze nie widziałem.
Okej, ale dorobek dorobkiem (zresztą w największe dzieło tego pana - HR - okazji zagrać nie miałem), a poglądy poglądami. I część postulatów mi się podoba. Większe emocje - tak; wybory moralne - tak, sterowalne dialogi nie tylko w RPG - tak! Mechanika do kosza... czy on zdurniał? QTE jest głupią, bezmyślną zabawą, która ma czymś zająć gracza podczas gdy twórca robi cokolwiek. To jest właśnie obniżanie stopnia interaktywności zabawy. I nieliniowością się tego nie przykryje. To IMO podstawowy błąd Quantic Dream, ich gry to bezmyślne samograje. Niektórzy twierdzą, że Fahrenheit to przygodówka - IMO to antyprzygodówka, gra zakazująca myśleć, w której nie powinno się tego robić, powinno się tylko nawalać kolejne Quick Time Eventy.
Dlatego IMO najlepiej, żeby gry pozostały grami, a w miarę posuwania się technologii coraz bardziej przypominały pozostałe założenia Cage'a. Póki co najlepiej to wykonał IMO Mass Effect 2, ale mam ogromne oczekiwania co do nowego Deus Eksa (który wzorem części pierwszej ma mieć wybory moralne i role-playing wkomponowany w mechanikę, a do tego poruszać fabułą poważne tematy) i L.A. Noire.
A gry Quantic Dream niech pozostaną rodzajem ciekawostki przyrodniczej, która z jednej strony pokazuje, że tak można, ale z drugiej uświadamia - co trzeba poświęcić.
Może i rośnie w siłę, ale strona, w którą zmierza zupełnie mi się nie podoba. Mocno się trzymają tylko strategie i MMO, które niezbyt lubię, reszta mainstreamowych gatunków jest albo multiplatformowa (RPG, hack'n'slash) albo rządzą w nich konsole (FPS, wszelkiego rodzaju gry akcji). Mam na myśli już nie sam poziom zabawy, ale po prostu bibliotekę nowych tytułów.
Dobrze, że od zeszłego roku mam Xboksa, koniec z tym zamartwianiem się "a wyjdzie/a nie wyjdzie". :)
Nie mogę się doczekać, liczę, że najdalej do premiery LA Noire R* wyjawi swoje dalsze plany. Gra na bank będzie wspaniała, pytanie, czy przebije właściwie perfekcyjne GTA IV? RDR - mimo całej swojej świeżości i bardzo dużej grywalności - nie udało się IMO przejąć korony króla sandboksów.
RDR w zeszłym roku, LA Noire w tym, GTA V w przyszłym?
Rockstar, uwielbiam Cię.
@Benitonater: Miałem na myśli bibliotekę tytułów... czy na PC jest Killzone? The Darkness? Halo 3, ODST i Reach? rozszerzając do TPP - Gears of War 2 i nadchodzące 3, Vanquish, Alan Wake, Resistance? I pewnie masa innych shooterów, których nie pomnę, bo mnie ten gatunek średnio interesuje...
Wprawa to kwestia wprawy, jak dwie osoby grają na padzie przeciwko sobie to ma to taki sam sens jak dwaj gracze na myszce. Analogi są mniej precyzyjne i... właśnie dlatego na konsolach gra się lepiej, bo dzisiejsze gry i są za proste na myszkę, podczas gdy większość portów jest słaba i ma kiepsko dostosowany poziom trudności do PCta.
Waćpan ograniczony pecetowy fanboj jesteś. Case closed.
A pecety były, są i będą. Tylko że zamieniają się w platformę do strategii, gier facebookowych, MMO i niszowych gatunków jak "rogale" czy przygodówki. Na tych polach, gdzie grę da się dobrze zrobić na konsole, PC nie wytrzymuje konkurencji.
@Biofan: ...
@news: Mam wrażenie, że połowę planowanego ekwipunku do Dragon Age II przeznaczono do promocji gry w ramach 341465 darmowych DLC jeśli zrobisz cośtam. Mi to w sumie nie przeszkadza, przerzucanie złomu nigdy nie było moim ulubionym zajęciem w cRPG, mogę biegać nawet w jednej zbroi całą grę, byle fabuła była dobra - ale podejrzewam, że dla lubiących zróżnicowany loot DA2 bez tych wszystkich DLC może się okazać rozczarowujący.
A demo ofc ściągnę.
@up: A jak skomentujesz waćpan LA Noire? ]:->
Next-genowy pecet to platforma tylko do strategii. Następne dwa gatunki, gdzie przewodzi PC: MMORPG i przygodówki są robione tak, że odpalą na ostatnim rzęchu. Wiedźmin i NWN2 działają na sprzętach rodem z początków dekady, a to ostatnie argumenty dla RPGowców, bo że W2 wyjdzie na konsole jest już z lekka oczywiste. No chyba że komuś mocno zależy na mocno takim sobie Drakensangu, ale to już lepiej stoi X360, bo ma Fable II. Że o jRPG na konsolach nie wspomnę.
W innych mainstreamowych gatunkach prym wiodą konsole. FPSy, sandboksy, wszelkiego rodzaju gry akcji, bijatyki, slashery.
Najwięcej gier na PC? Nic nowego, tu schronienie znajdują wszystkie nisze, choćby przygodówek jest od groma. Tylko że większość z tych rzeczy ruszy na komputerze sprzed premiery X360, a takie coś ma właściwie każdy.
Mam next-genowego PCta i X360 i chętnie bym zamienił tego PC-ta na swojego poprzedniego, rodem z 2004 roku, a zamiast tego wziął PS3. Ponieważ nie lubię strategii, i tak mógłbym grać we wszystko co mnie kręci z exów PCtowych.
@Maham: [sarcasm] Bo jak wiadomo, seria Diablo to złożona i skomplikowana saga podejmująca poważną i dojrzałą tematykę, a do zrozumienia jej przesłania potrzebne jest co najmniej 30 lat na karku i IQ >150. I gry Blizzarda nigdy, ale to nigdy nie są przereklamowane, a nastolatki (które jak wiadomo uosabiają zło wcielone dla każdego dojrzałego dwudziestolatka) nawet ich nie tykają.[/sarcasm]
[40], [41]: Już bez przesady z tym sceptycyzmem. Wiedźmin 2 jest zauważany na zagranicznych portalach (8 miejsce w "najbardziej oczekiwanych grach PC 2011", przed Shogunem), co nie zmienia faktu, że prawie cała konkurencja (biołery, skyrim, deus ex) jest wyczekiwana jeszcze bardziej, a Geraltowi nikt nie buduje posągów ku czci, jak to się dzieje w PL.
A sukces komercyjny W2 zależy głównie od jakości samej gry (myślę, że będzie minimum o klasę lepsza od jedynki, która była niezła, ale to jednak strasznie zmarnowany potencjał), bo przecież tymi szczątkami marketingu się nie obroni. No i od tego, jak szybko wyjdą porty konsolowe. Z tego co mówili REDzi ludziom z IGN, przynajmniej port X360 się robi. Najlepiej by było dla Wieśka, żeby wersja X360 wyszła latem... Bo że premiera wersji PC, wetknięta między Duke Nukem Forever a LA Noire jest dość nieszczęśliwa, jest chyba jasne.
Wy się naprawdę dziwicie, że nie ma W2? Już pomijając kwestię konsol (nie przeszkodziło TORowi); weźcie pod uwagę, że w zestawieniu są 3 RPGi, no i jedno MMO czyli TOR. I te trzy to są dzieła deweloperów o ugruntowanej pozycji, których pozycje są zawsze mocno hajpowane - Bethesdy i BioWare'u. Nie ma tu takich rzeczy jak nowy Deus Ex, który też zapowiada się fenomenalnie, a na dodatek jest kontynuacją dużo bardziej respektowanej, właściwie to kultowej marki (i jest multiplatformowy), czy Guild Wars 2, które zapowiada się na rewolucję w MMO.
Poza tym promocja W2 na Zachodzie jest słaba.
Niech zrobią serial! Aktualnie trwa masowy exodus kreatywnych ludzi z Hollywood do stacji telewizyjnych, gdzie nie ma politycznej poprawności, gdzie liczy się pomysł. Produkcje 18+ biją rekordy popularności, a zarówno budżety, jak i artystyczny poziom wykonania zbliża się do hollywoodzkich superprodukcji. Nowa fala seriali amerykańskich to naprawdę chyba najlepsza rzecz, która przytrafiła się popkulturze w XXI wieku.
Konkurencja jest wyjątkowo mocna, ale Human Revolution tak czy owak to chyba niemal najmocniejszy kandydat do najlepszego RPGa 2011. Poważna, społeczno-polityczna tematyka z typowymi dla cyberpunku pytaniami o przyszłość ludzkości i stającymi się rzeczywistością teoriami spiskowymi. Z całym szacunkiem dla konkurencji, to dużo bardziej zachęcające niż kolejne "bardzo dorosłe" popierdy o elfach i kosmitach, i mówię to mimo iż uwielbiam uniwersum Mass Effecta i na trójkę czekam z wywieszonym jęzorem.
Jak wszystkie założenia wypalą, to szykuje się GOTY. No chyba że Rockstarowi też wszystkie założenia wypalą z LA Noire... Ech, szykuje się naprawdę boski rok.
@Henrar: No okej, były te małpiszonowate wypowiedzi, ale to raczej interesujący i fajny ficzer (swoją drogą, w żadnym wypadku nie chciałem tu dewaluować wartości artystycznej Falloutów czy innych wspaniałych RPG!). I bynajmniej nie jest to rzecz nie do zaimplementowania do systemu dialogowego w stylu Mass Effecta.
A ogólna tendencja zawsze była taka, że postać albo była miła, albo niemiła w dialogach. Mass Effect nic nie zmienił, raczej pokazał jak na dłoni, jak prosta jest ta konstrukcja dialogów w 99% RPGów. I dopiero teraz małobystrzy się obudzili, że się wybiera między miłym a niemiłym. ;)
Zawsze mnie bawią wypowiedzi ćwierćinteligentów, którzy psioczą na "uproszczenie" systemu dialogowego w Mass Effect, nie dostrzegając prostej i okrutnej prawdy; to tylko graficzna interpretacja tego, co w cRPG już od lat było. Fallout, Baldur's Gate, Arcanum, VTMB, KotOR, NWN2, Gothic, Wiedźmin Dragon Age - wszędzie wybieraliśmy między dobrą i złą odpowiedzią, opcjonalnie neutralna, wypytywanie i pójście sobie. Jedyną znaną mi grą cRPG, w której dialogów nie dałoby się bezproblemowo przełożyć na pierścień jest Planescape: Torment. Tam faktycznie wypowiedzi potrafiły być rozbudowane, skomplikowane, niejednoznaczne. Jak cała gra.
A Dragon Age II? Szykuje się kawał mięsistego, dobrego "epika" w sosie dark fantasy od znakomitego dewelopera. Mam nadzieję, że przebiją DA:O, który choć fajny (spędziłem łącznie w Fereldenie ~100h), jednak był lekkim rozczarowaniem.
A.l.e.X.: Wielkie dzięki za przeklejenie tego streszczenia!
90+? Żadne zaskoczenie, wiadomo, że gra jest przynajmniej bardzo dobra (to BioWare), a i hype jest na Zachodzie spory. Średnia ocen pewnie też będzie w tych granicach, może ciut poniżej.
Obejrzałem pierwsze 7 minut live chata (więcej nie chciałem sobie spoilerować) i byłem bardzo zadowolony. Kirkwall wydaje się mieć dużo bardziej "miejski" klimat niż dowolne miasto z DAO, reżyseria cut-scenki z Isabell była kapitalna, system dialogowy ma dość subtelną i fajną różnicę od tego z ME, mianowicie mamy więcej postaw (sygnowanych ikonkami), co jest zresztą typowe, skoro nie ma archetypów dobra/zła czy tam idealisty/renegata.
Nie mogę się doczekać. Dobry writing dialogów jest w zasadzie pewny, interesujące postacie raczej też. Oby tylko było mniej nudnego trash moba i lepszy level design, bo szereg takich samych potyczek w DAO zabijał lwią część funu. Jeszcze 10 dni i demo!
No to sobie poczekasz, bo na razie nie wyszedł jeszcze Dragon Age 2, a Ty piszesz o Dragon Age 3. I czy ja pisałem, że cokolwiek zamówiłeś? O czym Ty w ogóle do mnie rozmawiasz?
Jeśli ktoś tu powinien ogarnąć, który rok teraz mamy i o jakiej grze rozmawiamy, to raczej nie ja.
@zompi: Myślę, że pit-bullowi jednak coś się pochrzaniło/pisze do nas z roku 2012, bo wyraźnie napisał, że czeka już na Dragon Age III.
A Elroden mówił, że podchodził do Wiedźmina, nie że go przechodził...
@Ictius: Nie chce mi się po raz n-ty pisać tego samego, więc przekleję swoją wypowiedź z innej dyskusji - mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko
Nie da się zrobić bardziej powtarzalnej walki niż w Wiedźminie. System walki z W1 opiera się na sekwencji quick time eventów, w związku z czym udział gracza w potyczce wygląda cały czas tak samo - polega na rytmicznym klikaniu.
Sekwencje ciosów różnią się od siebie li tylko animacją i mnożnikiem dmg w "kostkowej" mechanice za tym. Wyprowadzasz je dokładnie tak samo, za pomocą QTE. Gameplayowo nie zmienia się NIC. Potencjał, jaki jest w systemie styli został zmarnowany, bo cała filozofia jest typowo czarno-biała; albo mob będzie obrywał od zręcznego, albo od silnego. Paprotka by sobie poradziła. Grupowy wprowadza minimum urozmaicenia, ale nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek miał wątpliwości, który styl jest właściwy.
I to jest właśnie największa porażka Wiedźmina - tak naprawdę w momencie walki gracz ma niewiele do roboty; liczy się wyłącznie to, jak rozwinął postać i ew. buffy. Gra rzuca nam QTE, żebyśmy się czymś zajęli, podczas gdy ona sobie w spokoju przekostkuje wynik, który ew. modyfikuje się, jeśli gracz schrzani QTE. Jedynym, co możemy przedsięwziąć, jest ucieczka. Ja tego kompletnie nie kupuję.
Całość ratują trochę Znaki. Tak właściwie to jedyne konkretne skille, które posiada Geralt i to one dają najwięcej funu. Co nie zmienia faktu, że walka w Wiedźminie to na dobrą sprawę Diablo z marnymi pięcioma umiejętnościami aktywnymi. I to jest słabe.
Dobrze, że REDzi całkowicie porzucili tę poronioną koncepcję i W2 będzie miał zupełnie inny system. Dzięki temu to może być coś więcej niż kolejny zmarnowany potencjał.
"Natomiast Dragon Age 1 bardzo mnie wciągnął. I szczerze uważam, że zasługuje na miano następcy Baldur's Gate. Dla wszystkich co idealizują polecam przejść Dragona a potem Baldura. Bo też tak zawsze myślałem, że tej gry nic nie prześcignie ale po przejściu teraz po paru latach nie wydaje mi się już tak rewelacyjny."
Popieram. Pierwszy Baldur's Gate miał rozwlekłą fabułę (rozdziały 2, 3 i 4 to tak perfidne zapychanie scenariusza, że aż zatyka), miejscami tragiczny level design, już w momencie wydania nie był szczególnie ładny, a do tego było tam całe mnóstwo nudnego trash moba, co niszczyło radość z walki. I wiecie co? Dragon Age'owi mógłbym zarzucić dokładnie to samo. I nawet wolę DAO od BG1, bo w tym pierwszym są chociaż rozbudowane relacje z postaciami, poważne wybory moralne i cały dorobek współczesnych RPG (z systemem influence na czele) którego zrzędy widać nie dostrzegają. ;) Jeśli postęp między DAO a DA2 będzie taki, jak przy poprzednich sequelach BioWare - BG1 a BG2 i ME1 a ME2, to to w sumie mógłby być równie dobrze kandydat do gry roku... Aż takim optymistą co prawda nie jestem, ale myślę, że coś wartego dania 9/10 dostanę. DAO i BG1 mają u mnie 8/10.
Aha. System walki z pierwszego Wiedźmina to była katastrofa. Liczyły się tylko statystyki i buffy, a nie to, co robiliśmy - a przy tym nie było w tym za grosz walki taktycznej, dzięki której gry w ten sposób skonstruowane (BG, IWD, DAO) potrafiły być w trakcie wojowania interesujące. Całkowita zmiana tego systemu w W2 na dynamiczne potyczki to powód, dla którego w ogóle interesuję się nową produkcją REDów, bo - niezależnie od tego, jak dobra mogłaby być fabuła - drugi raz z tym QTE-wannabe poronionym pomysłem na walkę bym się nie przemęczył.
Bla, bla, bla. Grałem w Fallouty. Grałem w Baldury. Grałem w Tormenta. Ten ostatni jest na drugiej pozycji na liście moich ulubionych gier. Do niedawna był na pierwszej. Wiecie, co go przebiło? Mass Effect 2.
Gra, która zaoferowała całą masę tak niejednoznacznych wyborów moralnych, (z których niektóre, jak problem genofagium, przygotowywane były od czasu "jedynki"), że "odcienie szarości" Wiedźmina się chowają. Gra, w której po raz pierwszy od czasu Baldur's Gate 2 poświęcono tak dużo uwagi drużynie - każda ma nie tylko jakąś swoją historię, którą opowiada; tym razem w ich historii dane jest nam uczestniczyć. Gra, która ma gigantyczną liczbę permutacji w całej finałowej misji, co uczyniło ten etap najbardziej emocjonującymi dla mnie chwilami spędzonymi przy grach w ogóle. Gra, która przy całym swym role-playowym storytellingu jest rewelacyjnie wykonanym shooterem, w którym samo strzelanie przynosiło mi więcej radochy niż w Gears of War.
I nie. Mass Effecty nie odtwarzają wiernie schematu, różnice w części pierwszej są dość subtelne, w drugiej - oczywiste. BioWare w ME2 wreszcie połapało się, że zrobienie środka gry w postaci "idź w X miejsc zrobić Y rzeczy a potem popchniemy główny wątek" to kiepski pomysł i pomiędzy misje ze zbieraniem drużyny wpakowało misje fabularne. Dzięki temu fabuła jest wciągająca i nie ma takiego wrażenia statyczności jak w poprzednich BioWare'ach. DA2 chyba idzie dalej tą drogą.
Aha - i twierdzenie, że w RPGach najważniejsza jest dobra fabuła to jakaś kpina. Coś poza Tormentem było tu naprawdę wybitne? Wiele gier RPG miało ciekawy setting (Fallout, Arcanum, VTMB), ale mało która starała się naprawdę mieć jakieś przesłanie i głębszy sens. W przeciwieństwie do wielu przygodówek, czy nawet kilku strzelanek...
Wierzę w tę grę. BioWare jak dla mnie ostatnio ma dobrą passę, do tego podpatruje pewne rzeczy u Obsidianu i dopasowuje je do swoich gier. Efekt - nawet rozwleczony na siłę Dragon Age: Origins mi się dosyć podobał. Ponieważ dwójka ma być krótsza (= bardziej skoncentrowana) i czerpać sporo z Mass Effecta, jestem pełen nadziei na grę która naprawdę fajnie połączy zacne elementy nextgenowych RPGów z tym, co fajne w tradycyjnych produkcjach gatunku.
I tak, BioWare to mistrzowie. Każda ich gra, poza Jade Empire, może pochwalić się średnią ocen na macierzystej platformie powyżej 90%. Ta "czarna owca" JE ma na macierzystym Xboksie... 89%.
Naprawdę życzę REDom i innym konkurentom BW, by mając na koncie 8 znakomitych RPGów dalej szukali nowych rozwiązań (w DA2 - przeskoki czasowe, rozłożenie fabuły na przestrzeni dekady, większa rola rodziny bohatera) i ich "wypalanie się" odbywało się z taką klasą, jaką pokazał Mass Effect 2... BioWare wywrócił gatunek cRPG do góry nogami już trzy razy (Baldur's Gate, Neverwinter Nights, Mass Effect) i pewnie zrobi to ponownie. Może nie akurat za pomocą DA2, ale pewnie jeszcze w trakcie tej generacji.
@soviet666: Zdajesz sobie sprawę, że bardzo podobne "przecieki" były na temat Red Dead Redemption? Niecały rok przed premierą ktoś wypisywał, że gra jest w fatalnym stanie, na pewno nie wyjdzie w 2010 i w ogóle zasysa. Tymczasem RDR zgarnął większość najbardziej prestiżowych nagród 2010 roku.
A w grę wierzę. To będzie nr 2, pierwszy, który zdoła uszczknąć kawał tortu pt. "abonamentowe MMO" dość duży, by nie przechodzić na f2p. Czy będzie mógł zagrozić WoWowi? To już pewnie będzie zależeć od tego, jak TOR będzie rozwijany.
[27][28]ARGH... czytanie ze zrozumieniem, ludzie! To nie BioWare się chwali, jaka ich gra będzie niegrzeczna i że będzie w niej seks oralny. To ESRB, Amerykańska wersja PEGI wstawiła taką notkę, streszczając cały "mature content".
[30]Obejrzyj no gameplay z wersji PC z ukazaną taktyczną rozgrywką. Dragon Age II jest w linii prostej kontynuacją DA:O z kilkoma konkretnymi zmianami (błyskawiczna reakcja postaci na skille, mniej liniowy rozwój postaci), którym trudno zarzucić braku sensu. Jedyne, czego nie rozumiem, to czemu BioWare tak się uparło, żeby wersje konsolowe były okrojone gameplayowo z rozgrywki taktycznej (która, jak przypomnę, już w części pierwszej była opcją). Przecież przy aktywnej pauzie precyzja sterowania nie ma znaczenia.
[32]Rrrrany... A nie przyszło Ci do głowy, że szybki numerek z prostytutką jakoś tak nie pasuje do kreacji szukającego odkupienia w życiu Marstona, który robi wszystko, żeby wrócić do swojej rodziny? John nie jest typem faceta, który zdradziłby Abigail.
Przecież akurat Rockstar nigdy się nie szczypał, już w GTA 3 można było posuwać panie lekkich obyczajów w aucie.
W pierwszym akapicie stwierdziłeś, że gra jest survival horrorem, a w drugim uzasadniłeś, dlaczego nim nie jest. Gdzie sens, gdzie logika? Alan w żadnym momencie nie straszył, ale tak naprawdę nie przypominam sobie momentu, który miałby straszyć. Natomiast stosował całe mrowie tricków narracyjnych, posiadał lepki klimat i wiarygodne postacie (nie jak pewna gra na F od pewnego dewelopera na Q gdzie pewna bohaterka na C nagle ni stąd ni zowąd zaczyna postępować zupełnie sprzecznie ze wszystkim, czego do tej pory o niej się dowiedzieliśmy) do końca pozostał niejednoznaczny, trzymał w napięciu za pomocą mnóstwa twistów i cliffhangerów a do tego stale wymagał myślenia - dokładnie to, czego należy oczekiwać od thrillera psychologicznego. W końcu thriller to nie jest gatunek gry, bardziej fabuły. A żeby tę oceniać, trzeba przejść całą grę, a nie "poczytać o niej trochę i zobaczyć parę gameplayów na YouTube". Fabularnie gra bardzo mocno przypomina 90% prozy Stephena Kinga - horroru jako takiego tam tyle co nic, ale nie dlatego, że twórcom coś nie wyszło. Po prostu punkt ciężkości jest zupełnie gdzie indziej.
Jedyne co wiąże Alana z horrorami to to, że gra jest jednym wielkim hołdem dla popkulturowych dzieł tego nurtu i wokół niego oscylujących - od Lovecrafta, przez Kinga, Poego, Kubricka, Lyncha aż po Hitchcocka. Od nawiązań najzwyczajniej w świecie się roi.
Zresztą nie bez powodu AW jest jedynym reprezentantem konwencji thrillera psychologicznego pośród gier na odpowiedniej stronie Wikipedii:
http://en.wikipedia.org/wiki/Psychological_thrillers
W zasadzie żaden news... Od Mass Effecta BioWare wrzuca mniej lub bardziej sugestywne i ładne sceny erotyczne i wszystkie ich gry tej generacji mają 18+. To było oczywiste.
@Marcines18: Tak, nauczyliby się dymania po młynach i kolekcjonowania kart za to... Daj pan spokój...
W CDA jakiś czas temu była mowa o tym, że w Obsidianie aktualnie pracują trzy zespoły. Jeden robi DLC do New Vegas, drugi tworzy Dungeon Siege III, a trzeci coś tajemniczego. I w tym trzecim są największe "gwiazdy" Obsi, jak np. Chris Avellone (autor scenariuszy do Planescape: Torment, KotOR II i Maski Zdrajcy). Cokolwiek od tego studia na pewno będzie zasługiwało na uwagę. Cieszy, że wyjdzie toto jeszcze w 2011, pewnie gdzieś w okolicach Gwiazdki. Obsydianowi się rozpędzili, w zeszłym roku bardzo dobry Alpha Protocol i świetne New Vegas, teraz nadchodzi Dungeon Siege III i coś jeszcze... pewnie zapowiedzą na E3.
The Writer. Za niesamowite lokacje (pamiętacie narkotyczne wizje z Maksa Payne'a? Well, tu szaleństwo idzie dalej), kolejne nowe elementy gameplaya, obłędny klimat i kapitalne zakończenie.
@nadolle: Fahrenheit obok Alana nawet nie stał. Obie gry są zdecydowanie story-driven, przy czym Fahrenheit to pozbawiony pomysłu na rozgrywkę crap z kretyńską, nielogiczną, niespójną i, mówiąc krótko, beznadziejną fabułą. Natomiast Alan Wake to solidny shooter i mocny pretendent do "najlepszego scenariusza w grach jaki widziałem". Historii nowojorskiego pisarza dorównać może chyba tylko filozoficzna wędrówka Bezimiennego w Planescape: Torment i emocjonalna, piękna i enigmatyczna podróż Zoe, April i Kiana w Dreamfall: The Longest Journey. Genialna narracja, wspaniały koncept, perfekcyjne wykonanie. Fabuła jest tak skonstruowana, że wymaga od gracza myślenia i interpretacji - i jest to ewenement, z którym wiele osób sobie nie radzi, nie rozumie scenariusza i go krytykuje bądź nie chwali dostatecznie mocno.
Grafika to akurat jedna z mniej ważnych zalet. Poza niesamowitą fabułą wyżej od niej stawiam jeszcze prześwietny soundtrack.
Krótko: Alan Wake = must-have dla każdego posiadacza X360. Tylko ludzie, myślcie śledząc tę fabułę, to nie jest Mass Effect czy inny Red Dead Redemption, gdzie wszystko Wam podadzą na tacy!
Fakt faktem że pośród popularnych sieciowych shooterów FPP stylistyką mocniej wyróżniają się tylko exy na X360 i PS3, odpowiednio Halo i Killzone. M.in. dlatego nie trawię tego gatunku.
Wiadomo, że SE nie miało jakiś wyjątkowych wyników w 2010 - nic szczególnego nie wydali. W 2011 z Deus Ex: Human Revolution, restartem Tomb Raidera i trzema grami z Final Fantasy (XIII-2, Type-0 i nowa Dissidia) pewnie zgarną furę kasy. Oby tylko te tytuły były tak dobre, na jakie się zapowiadają.
Gra roku - Mass Effect 2
Gra roku PC - Mass Effect 2
Gra roku X360 - Alan Wake (w ME2 grałem na PC, więc nie wiem, jak się na niego gra na klocku + musiałem jakoś uhonorować fenomenalnego Alana, który jest dla mnie nr 2 tego roku)
Najlepsza gra do ściągnięcia - Super Meat Boy
Najlepsze DLC - Alan Wake: The Writer
Najlepsza gra w którą nikt nie grał - brakowało mi tu Alana Wake'a, który sprzedał się kiepsko jak na tak oczekiwaną i fenomenalną grę. Z podanych nominacji - Enslaved.
Najlepsza grafika (oprawa artystyczna) - Enslaved. Swoją drogą, w tej kategorii ME2 bardziej by pasował niż do technologii. To po prostu kolejna gra na Unreal Engine 3, nie zachwyca technologicznie, za to projekt Illium, Omegi czy bazy Collectorów to mistrzostwo.
Najlepsza grafika (technologia) - God of War 3 (nie mam PS3, ale gołym okiem imho widać, że GoW3 zamiata)
Najlepsza muzyka oryginalna - Mass Effect 2. Ogólnie bardziej mi się podobało chyba w RDR, ale tam sporo dawały numery na licencji.
Najbardziej oczekiwana gra 2011 - dlaczego nie można wybrać gdzieś tak ośmiu? : P Z tego wszystkiego najbardziej Mass Effect 3, ale z zapartym tchem czekam też na Portal 2, LA Noire, Dragon Age II i Deus Ex: Human Revolution.
nie głosowałem w ps3, kontrolerach ruchowych, platformach mobilnych, trybie sieciowym i rozwijaniu gry mmo. W multi i mmo nie gram, reszty nie mam.
Nie wierzę, że Obsi mogłoby tak zjechać co-opa. Ci goście mogą coś zawalić na płaszczyźnie wykonania technicznego (chociaż to pierwsza gra na autorskim engine - w którejś zapowiedzi cieszyli się z tego, bo twierdzili, że inne engine'y nie są dostosowane do ich potrzeb), ale pomysły zawsze mają dobre.
A reszta, pasuje. Większy nacisk na dialogi zrobi z tej gry action RPGa. I jak dla mnie fajnie, hack'n'slashe mi się znudziły.
Argh...! DA2 NIE będzie "Mass Effectem fantasy", do cholery. Jeśli coś wygląda na zasługujące na taki przydomek, to Wiedźmin 2 - i jest to dla produkcji REDów komplement btw.
W Dragon Age'u 2 serducho serii pozostaje niezmienione - taktyczna walka, którą można, zależnie od preferencji, rozgrywać w TPP z ustawionymi taktykami dla towarzyszy lub na modłę Baldur's Gate'a, posługując się aktywną pauzą. Podstawowe zmiany to po pierwsze błyskawiczny czas reakcji postaci na użycie skilla, co jest logicznym elementem, skoro w systemie z DAO jest mierzony czas rzeczywisty, a nie tury - nie mam pojęcia, dlaczego tego nie było już w Origins. Po drugie, rozwój postaci będzie mniej liniowy, co umożliwi większą customizację. Po trzecie, i to jedyne uproszczenie - tylko Hawke będzie miał dostęp do różnych części z ekwipunku, towarzysze dostaną presety. To ostatnie mnie ni ziębi, ni grzeje, ale chyba nawet największe "chartkory" nie mogą bardzo mocno narzekać, skoro cały złom i tak będzie zbierany, tyle że tylko dla Hawke'a.
Jedyne miejsce, gdzie DA2 idzie mocno w Mass Effecta to sposób prezentacji dialogów.
Co do dema - byłoby super. Ja swój preorder i tak już złożyłem - BioWare po fenomenalnych Mass Effectach i bardzo dobrym DA:O ma u mnie spory kredyt zaufania. Niemniej, wcielić się w Hawke'a już jutro... mniam. :)
Bardzo lubię The Dark Tower, jestem wstępnie zaintrygowany. Ale w newsie ktoś się kopnął, i to mocno. Roland, do diaska, nie Ronald!
Jakieś DLC jak w Dead Space pewnie. Przecież FF XIII jest skrajnie liniowy, to nie Mass Effect, gdzie przenosiny save'a były konieczne do ciągłości fabularnej.
Przyznam szczerze, że zaczynam wiązać nadzieję z tą grą. Przede wszystkim z fabułą. Pewnie polski wydawca się nie znajdzie i gra poniżej 100 zł będzie nie do zdobycia przez długi czas po premierze, ale kurczę... chyba się skuszę, jeśli będzie EU wydanie.
Klapy nie będzie. To BioWare i Star Wars.
Wielkiego sukcesu nie będzie. WoW mocno się trzyma i raczej się utrzyma.
Obstawiam kilka razy mniej abonentów niż WoW, ale wystarczająco, by gra przynosiła konkretne zyski, rozwijała się i wykopała sobie sensowne drugie miejsce wśród abonamentowych MMO.
[5]: No, bo przecież ci złodzieje z SE zaprojektowali grę, która trwa tylko 60h. Skandal!
FF XIII było kompletną grą z satysfakcjonującym zakończeniem, więc o co chodzi? Fajnie by było, jakby w drugiej częsci poprawili tę liniowość i wprowadzili do gameplaya coś poza ciągłą walką i walką przeplataną walką. :f
OK, system walki zostaje, czyli jest już solidny plus, system ATB mi przypadł do gustu. Pytanie, czy gra dalej będzie tak upiornie liniowa i czy znowu całą mechanikę dostaniemy w połowie gry? (nie wspominając o tym, że pełny rozwój odblokowywany był dopiero po zakończeniu kampanii... sic) FF XIII mi się całkiem podobał, głównie przez bardzo fajny system walki, ale ta liniowość zabiła potencjał na absolutny klasyk. Anyway, czekam na FF XIII-2 i cieszę się na tę grę.
Przydałby się jeszcze Versus na Xboksa... ;x
Nie bardzo rozumiem, po co EA rozdmuchuje na siłę Dead Space'a, który jest świetny jako shooter, OK jako horror, ale wybaczcie, fabuła tam w ogóle się nie liczy. Przecież mają w łapach wypchane po brzegi lore uniwersum Mass Effecta, które zdecydowanie jest materiałem na dziesiątki komiksów, filmów, książek, a na dodatek trzyma się kupy dużo bardziej niż DS. Mogliby się na nim skupić, zamiast próbować zrobić uniwersum z czegoś, co uniwersum w żadnym wypadku nie jest.
@up: Żeby Fallout też był slasherem? ; )
Na pierwszy rzut oka fenomenalnie sprawdzałaby się autorska technologia Obsidianu używana w Dungeon Siege III - Onyx. Wygląda toto naprawdę ładnie, z widokiem z lotu ptaka, ale dialogami w filmowym stylu... Gdyby użyć tego do Fallout 4, wrzucić całą turową mechanikę klasycznych odsłon, najlepiej z kontrolą nad wszystkimi postaciami w drużynie podczas walki jak w Fallout Tactics... Ech, rozmarzyłem się.
A Bethesda niech trzyma łapy precz od Fallouta.
@Voltron: Oczywiście, że będzie się dało. Co więcej, zależnie od zmian, jakie wprowadzisz w wyglądzie samego Hawke'a zmieniać się będzie również wygląd Twojej rodziny. :) Same możliwości edytora mają być nie tylko większe niż w ME, ale i przebijać te z DA:O. Czymś musieli zrekompensować brak wyboru rasy...
Rany, jeszcze półtora miesiąca... Tylko i aż. :P
Życzę Bethesdzie jak najgorzej. Ci goście nie czują Fallouta. Niech wróci do Interplaya albo niech chociaż wszystkie kolejne części robi Obsidian, najlepiej jak najmocniej wracając do klasycznej mechaniki.
Trzymam kciuki, że chociaż tutaj Alan Wake dostanie nagrodę za najlepszą fabułę. Dziełu Remedy należy się ona jak psu buda, za inteligentną, skomplikowaną, niejednoznaczną i iskrzącą się od nawiązań do popkultury historię.
Poza tym standard - gra roku i RPG roku dla Mass Effect 2, gra akcji dla RDR i będzie git. Swoją drogą zabawne, w kategorii "gra przygodowa roku" nie ma ani jednej gry przygodowej. 3 gry akcji (AW, ACB, Enslaved), interaktywny film (Heavy Rain) i prosta gierka logiczna (LIMBO). O Gray Matter oczywiście ani słowa.
W sumie to akurat w serii DX lvl scaling by nie przeszkadzał. Poczucie mocy tutaj bierze się z augów, które dają nowe możliwości rozwiązania sytuacji (wcześniej musiałem kombinować jak zejść z wysokiej półki - teraz odpalam aug, który minimalizuje obrażenia od upadku i wio). Ale za jego brakiem nie będę płakał. Swoją drogą mam nadzieję, że rodzajów przeciwników będzie trochę więcej niż w oryginale.
Human Revolution przechodzę na hardzie, przy dobrych wiatrach będzie tak wymagający jak oryginał na normalu, co powinno dawać satysfakcję z pokonywania przeszkód i zmuszać do obierania najbardziej pasującej do rozwoju postaci ścieżki. Oby.
coś z rpg musieli w końcu pokazać, aby tacy jak ty mogli sie tym jednym momentem podpierać
Brak tego "czegoś" jest powodem, dla którego oryginalny Deus przez wielu jest szufladkowany jako shooter z elementami RPG. Eidos twierdzi, że tak się da w wielu miejscach, pokazali przykładowy etap, da się - czego jeszcze chcesz? Całą grę mają zaspoilerować?
w pierwszym DE wybór mieliśmy cały czas - czy przejść wentylacją przy pomocy wytrychów lub bez zabawy w szczura wyłączyć kamerę multitoolem i przejść środkiem a może wogóle nie marnować mt ale zamiast niego skorzystać z implantu i poszukać terminalu aby kamerę wyłączyć
Dokładnie. I dorównanie pod tym względem oryginałowi jest dla Eidosu od samego początku i pierwszej zapowiedzi priorytetem. Podkreślają to właściwie w każdym wywiadzie.
Czy się udało? Nie wiadomo. Zobaczymy po premierze.
Natomiast Ty wyskakujesz z tekstami, że to prosta strzelanka w stylu Invisible War, jakbyś JUŻ wiedział. Jest różnica między rezerwą wobec zapowiedzi a stetryczałym zrzędzeniem na coś, co jeszcze się nie ukazało. Na potwierdzenie swoich tez podajesz element, który jest w serii od początku (ładowanie implantów przez roboty w DX, w HR mają być stacje) i fakt, że gra będzie również na konsole (tak jakby na konsolach nie było rozbudowanych, ambitnych i wymagających gier, taa). Sorry facet, to niepoważne.
3 miesiące do premiery a tu cisza - nie jest to dziwne ?
Deus Ex: Human Revolution nie ma oficjalnej daty premiery.
I nawet jeśli wyjdzie w kwietniu - nie, nie jest to dziwne. Większość materiałów z gier pojawia się niedługo przed premierą, aby nakręcić hype. Wcześniej z reguły pokazuje się jedną-dwie mocne rzeczy, żeby złapać uwagę mediów i graczy.
Mam parę innych typów (Planescape: Torment, The Longest Journey, Mass Effect 2), ale wszystkie zaszczyty, jakie przypadają arcydziełu Warrena Spectora są absolutnie uzasadnione. Klimat, rozgrywka, fabuła, muzyka miażdżą do dziś. Wiem co mówię, bo pierwszy raz zagrałem w DX w 2009, właśnie kończę go po raz drugi. Gra się w ogóle nie zestarzała (poza grafiką rzecz jasna).
DE:HR bliżej jednak do części drugiej niż pierwszej - głównie widzimy walkę, wiele uproszczeń w rozgrywce (stacje ładujące implanty)
Głównie widzimy walkę... gdzie? Na tych dwóch oficjalnych gameplayach, na których mało co było i bynajmniej niezwiązane z samą walką?
Przypomnieć mam relacje z GamesComu o możliwości przejścia misji na 3 sposoby? Human Revolution nie tylko ma czerpać wszystkie doskonałe wzorce z oryginalnego Deusa, ale na dodatek wprowadzić Falloutowo-Tormentowe możliwości "wygadania się" i naprawdę kontrolowane dialogi (w DX to były głównie cut-scenki, z rzadka podejmowaliśmy jakąś decyzję co do wyboru opcji dialogowej), co jest - IMO - krokiem w stronę RPG, a nie strzelanki. No ale wszystkie nowe gry są zue, więc ponarzekać trzeba.
Stacje ładujące implanty... W części pierwszej przecież też były roboty, które co minutę ładowały 75% bioenergii, do tego o ile multitools, apteczek czy lockpicków zawsze było tak w sam raz, żeby ich używać z głową, o tyle biobateries JCD nosił na kilogramy, więc jakie znowu uproszczenia w rozgrywce? Inne przykłady, sire.
Co do teorii spiskowych, że Square Enix posmarował... a twórzcie, akurat w przypadku Deusa to jest bardzo adekwatne, w końcu cała fabuła to tak naprawdę eksperyment "a co jakby wszystkie teorie spiskowe były prawdą" ;) .
@up: No bo ludziom różną ilość czasu ta sama gra zajmuje... jaskrawym przykładem jest Dragon Age - niektórzy potrafią go ograć (ze wszystkimi questami!) w ~30h, innym zajmuje to koło setki. Ja GTA IV też coś pod 30h grałem, za to RDR zajął mi 20, a robiłem więcej rzeczy dodatkowych... a większość ludzi mówi, że RDR to spokojnie 30h jest.
Piszcie dalej w newsach Human Revolution... oczy parzą od tej abominacji, którą popełniła Cenega. Bunt Ludzkości, brzmi jak nazwa trzecioligowego cyberpunkowego/sci-fic powieścidła...
Hmm. Mass Effect 2 miał 200h dialogów, a trwał jakieś 30h jak się go robiło na maksa... No ale tutaj chyba opcje dialogowe do wyboru będą rzadziej.
@APTS: Nowy sposób narracji (story within a story), zmiana systemu wpływu na taki, który umożliwi kłócenie się bez osłabiania drużyny od strony mechaniki, przeskoki czasowe, błyskawiczna reakcja postaci na posunięcia gracza podczas walki, dialogi zrealizowane w Mass Effectowym stylu. mniej liniowy rozwój postaci... Jak dla mnie to całkiem spora lista zmian.
@Ortodox86: Osobiście nie łapię w ogóle narzekań na grafikę. Jest sporo lepiej niż w DA:O, szczególnie jeśli idzie o modele postaci. Nie jest to najładniejsza gra na rynku, ale należy pamiętać, że u podstaw silnika Eclipse, na którym działa seria Dragon Age leży jak największa łatwość tworzenia modyfikacji. Jak dla mnie już teraz jest nieźle - nie jest to poziom graficzny W2 czy innych Crysisów, ale wygląda ładnie, a ludzie, którzy mieli okazję w to zagrać odnosili się do oprawy wizualnej bardzo pozytywnie.
Ja się - w opozycji do tego całego modnego ostatnimi czasy wylewania kubłów pomyj na BioWare - bardzo na drugiego Dragon Age'a cieszę. Jedynka była fajna, a oba sequele stworzone dotychczas przez Kanadyjczyków - Baldur's Gate 2 i Mass Effect 2 - udowadniają, że akurat ci twórcy wiedzą jak zrobić sequel, który przebije część pierwszą pod wieloma względami, w tym tym najważniejszym; grywalności.
Bardzo mocno trzymam kciuki za LA Noire'a. Założenia są rewelacyjne i szalenie ambitne. Na pewno nie wezmę preordera - za dużo tu niewiadomych - ale jak będzie tak dobrze, jak się zapowiada, to must have i największy powód do radości z racji posiadania konsoli w 2011!
A grałeś w Crysis'a w ogóle? To jest jeden z najlepszych fps'ów wszech czasów. Może fabuły jakiejś skomplikowanej on nie ma, ale rozgrywką wymiata. Można go przejść na 2 sposoby - jeden jest taki ,że po prostu się skradamy ,a czasem robimy większą zadymę ,a drugi jest taki ,że robimy tylko zadymę.
Warren Spector na czele ION Storm wymyślił grę z taką rozgrywką 7 lat wcześniej i zrobił ją dużo lepiej. Na imię jej Deus Ex. W to arcydzieło da się grać superżołnierzem o którego rakiety będą się rozbijać, a da się ją przejść również nie zabijając ani jednego przeciwnika. Do każdego celu prowadzi przynajmniej kilka dróg. Fabuła jest fenomenalna, klimat (cyberpunkowy) - szalenie sugestywny.
Nie krytykuję Crysisa, bo to nie jest zła gra, ale polecam zapoznać się z pierwszym DX, jeśli w strzelance Cryteku spodobał Ci się faktycznie gameplay (i to na tę skradankową modłę), a nie grafika.
"W świecie Ashan, gdzie dzieją się wszystkie gry z serii Might & Magic" - po takim bullshicie miałem ochotę wyłączyć to dev diary. Brzmi jakby się totalnie odcinali od (Ho)M&M z okresu 3DO, patrząc tylko na piątkę i Dark Messiaha - poprzednie części działy się przecież w innych światach.
Dalej na szczęście było już lepiej i całkiem fajnie to wygląda.
Skąd wiesz, że to tylko dodatek? Grałeś?
W DA:O też na PC można było grać taktycznie albo opierając się na oskryptowanych postaciach rzezać moby, a na konsolach tylko opcja nr 2. Zmienił się wyłącznie czas reakcji pomiędzy użyciem skilla przez gracza, a jego odpaleniem w grze. Ja swoich przyzwyczajeń z klasycznych RPG nie zamierzam przy DA2 zmieniać. Na tę chwilę nie widzę żadnych przesłanek, by twierdzić, że DA2 będzie mniej wymagające od Origins. Naturalnie, może się okazać, że po prostu obniżyli poziom trudności, co byłoby dość niefortunne, bo ostatnio przeszedłem kawał DAO zupełnie nieświadom tego, że gram na Nightmare - i nawet specjalnie tego nie odczułem. :/ Anyway, zagramy, zobaczymy.
[19] Padłem pod naporem Twojej wyważonej, przemyślanej i konstruktywnej argumentacji, mającej jakże wiele wspólnego zarówno z przedmiotem dyskusji jak i z rzeczywistością. Tak, tak, DA2 to action RPG, a na gameplayu pewnie włączyli pauzę i domalowali w Paincie interface taktyczny. ; )
MYŚLENIA brakuje przede wszystkim większości antyfanów BioWare. Ten deweloper - jak każdy zresztą - ma swoje wady, nie przeczę, ale większość pomyj wylewanych na forach to taki pure bullshit, że głowa mała. Najlepsze, że taki osobnik jeden z drugim jak już pociska się na DAO i Mass Effecty, to potem uważa się z tego tytułu za wielkiego nonkonformistę i inteligenta... Naprawdę, zaglądając w takie dyskusje jak ta, można stracić wiarę w ludzkość. "Chociarz" w głębi ducha wierzę (pocieszam się?), że tacy "chartkorofi" gracze stanowią niewielką, a jedynie głośno ujadającą grupę...
Aha - jak mi zafundujesz Wii, to wezmę z chęcią! I w przerwie między kolejną rundką w Tormenta czy Deus Ex z chęcią ogram Epic Mickey, Super Mario Galaxy 2 czy The Last Story. Platforma zupełnie poza multiplatformowym mainstreamem, z naprawdę imponującą biblioteką doskonałych exclusive'ów - zastanawiam się jak ograniczone horyzonty trzeba mieć, żeby uważać propozycję grania na Wii za obelgę?
[16] 10 lat temu to gry na PC potrafiły kosztować i 200zł... jak ktoś nie wierzy, to niech odgrzebie preordery Diablo II.
[13] Co za bzdury.
Po pierwsze, pisałem o sposobie walki, przypominającym ten z klasyków na Infinity Engine.
Po drugie, DAO jest spadkobiercą BG w prostej linii; dość liniowe questy, duża rola postaci pobocznych, przewaga walki nad rozmowami. BG nigdy nie uważałem za żaden absolut jeśli idzie o role-playing; dużo większą swobodę w dialogach i o kilka długości lepszą fabułę miał Torment, nieliniowością i otwartością świata Baldura bił na głowę Fallout. BG broniło się dokładnie tym samym co DA:O - zrealizowaną z rozmachem epic fantasy historią, rozbudowaniem i przekonującymi kreacjami postaci w drużynie. Nie twierdzę, że DA:O jest tak dobre jak BG (przynajmniej rewelacyjne Cienie Amn, bo poziom Początku jest w moim odczuciu zbliżony do obarczonej garścią wkurzających wad pierwszej części Baldura), ale role play polega w obu tytułach mniej więcej na tym samym.
W Baldur's Gate, podobnie jak w inne gry na Infinity Engine przegrałem co najmniej kilkaset godzin na przestrzeni całej ubiegłej dekady. Dzięki za troskę, wiem o czym mówię, a jeśli jedynym, co masz do powiedzenia to slogany ukute przez trawionych hemoroidami "hardkoruf" RPG to właściwie nie mamy o czym rozmawiać. Ja już od dekady słyszę, że wszystko się stacza, gnije i plugawieje, a, niespodzianka, gry dostarczają mi coraz więcej zabawy. ; )
Ja złożyłem preorder już jakiś czas temu, ale może komuś się przyda.
A samo DA2 z każdym kolejnym materiałem zapowiada się coraz apetyczniej. Gameplay z wersji pecetowej udowodnił, że dalej będzie możliwe granie w taktycznym stylu a'la Baldur's Gate, ludzie zrzędzący na uslasherowienie brzmią jak zdarta płyta. A samo przyspieszenie czasu reakcji postaci na polecenie to przecież plus - ja w DA:O grałem "Baldurowo" i nieraz mi zagranie nie wyszło przez przydługie zbieranie się postaci do wyprowadzenia ciosu, bo sama gra tak w jedynce, jak i w dwójce nie była przecież oparta na turach, tylko czasie rzeczywistym.
Prawdę mówiąc, Human Revolution wygląda bardziej na cRPG niż oryginalny DX. W jedynce rozmowy to zwykle było tylko odfajkowanie jednej kwestii po drugiej, jak w przygodówce i ew. dobranie broni. Tymczasem HR ma umożliwiać "wygadanie" się z niejednej sytuacji niczym w Falloucie czy Tormencie.
Śmiesznie. Ani Davida Cage'a od Heavy Raina, ani Sama Lake'a od Alana Wake'a. Dwie najbardziej story driven gry 2010 pominięte. Mhm.
No ale po co komu nagrody, każdy, kto grał, ma swoich zwycięzców. Dla mnie Alan Wake jest fabularnie najlepszą grą tej generacji i mam gdzieś, co jacyś znafcy sobie wydumają.
[6]A, wybacz, już łapię... wyglądało tak jakbyś Ty przekręcił tytuł...
Cenega, dbałość o szczegóły i perfekcjonizm przede wszystkim! ; )
[1]: Chyba Amnesia... doskonały horror od twórców Penumbry. Bardziej ośmieszyłeś siebie niż Cenegę.
Ale z resztą się zgadzam. Nużą mnie już te coraz to nowe wydania i coraz większe pierdoły związane z tą marką. Legenda była rewelacyjna i wessała na wiele godzin, ale Wojownicza Księżniczka mnie znudziła w połowie, może kiedyś ją sobie dokończę. Na razie nawet nie myślę o pakiecie dodatków. Poproszę porządną dwójkę, najchętniej do dotychczasowych zalet dodającą dobrą fabułę i więcej elementów RPG. Ileż można sprzedawać to samo?
Na żadnego FPSa nie czekam tak bardzo jak na SS 3. Ogólnie nie przepadam za tym gatunkiem, ale Serious Sam to seria, która zawsze dawała mi ogromną furę radochy (nawet nieco słabsza dwójka) i trzymam kciuki za Croteam w projektowaniu części trzeciej.
Czekam na Deus Eksa, Dragon Age'a, Dead Space'a, GW2 i Gearsy. W tej kolejności.
I jeszcze parę innych, które wymienione będą dopiero później. Rok upłynie mi głównie pod znakiem oczekiwania na pewną grę na literkę M, która ma wyjść równo za rok - na przyszłe święta. : )
Pre-order na DA2 złożony w wersji PC, zastanawiam się jeszcze, ale chyba nie cofnę. Kierunek bardzo mi się podoba. Zostaje złożona, taktyczna rozgrywka i rozbudowany rozwój postaci. Z Mass Effecta wchodzi filmowa narracja, intuicyjny system dialogowy i pełen voice acting. Do tego gra ma być krótsza, co dla mnie jest... zaletą; podstawową wadą DAO było IMO sztuczne przeciąganie napakowanymi monotonną walką z takimi samymi mobami lokacjami. W Awakeningu tego nie było, i mimo iż wszystkiego było tam mniej - grało mi się lepiej niż w podstawkę. Liczę, że DA2 to będzie taki Awakening do potęgi - gra obszerna, satysfakcjonująca, ale jednocześnie skondensowana, równa w wysokim poziomie i wciągająca.
Wierzę w BioWare. Po słabszym okresie obejmującym NWN i KotOR (najbardziej przereklamowany RPG ever?) odzyskali wiatr w skrzydłach i Mass Effecty oraz Dragon Age to fenomenalne produkcje, które śmiało można postawić obok Baldurów. Z DA2 nie będzie inaczej.
Fajna lista, chociaż zupełnie inna od mojej. Z drugiej strony, moja się będzie jeszcze jakiś czas formować, bo grałem we 4-5 gier z tego roku, a tak z 10 dopiero mam zamiar... : ) Na pewno wszelkie zaszczyty, jakie dostaje Mass Effect 2 są zasłużone, mi osobiście strasznie podobał się też Alan Wake, za parę dni dobiorę się wreszcie do Red Dead Redemption i to mi pewnie chociaż podium wyklaruje. :P
Też uważam, że zasłużone. BioWare dało gatunkowi RPGów dwie gry, które go odmieniły - kiedyś Baldur's Gate, a teraz nie tak dawno, Mass Effecta. Można się spierać, czy te kierunki, które BioWare wyznaczyło są słuszne (IMO są), ale trudno im odmówić znaczącego wpływu na gatunek i całą branżę.
A poza tym, ich gry są po prostu rewelacyjne.
[304]: The Signal równie dobry, The Writer LEPSZY od podstawki. Ten drugi schizowymi lokacjami pobił narkotyczne wizje z pierwszej części Maksa Payne'a. Każdy DLC trwa mniej więcej tyle, co pojedynczy odcinek. Polecam, jedne z najlepszych DLC w jakie dane mi było zagrać. No i zakończenie The Writer po prostu niszczy, nie mogę się przez nie doczekać części drugiej. : )
[5] - żadnej ekskluzywnej misji dla PS3 nie będzie. Te dodatkowe 6h gameplaya to z dotychczasowych DLC, które peestrójkowcy dostaną za darmo + z komiksu interaktywnego opowiadającego historię ME1.
Wow. Miłe zaskoczenie. Alan to jedna z najbardziej niedocenianych gier roku. Dla mnie nr 2 po ME2. Podstawce dałbym 9+/10, bo trochę za krótka jest i brak jakiegoś gameplayowego pieprznięcia na koniec (fabularnie jest perfekcja, i załamuje mnie jak ktoś zakończenia nie załapał i twierdzi, że jest urwane... ~~ ), ale edycja z DLC The Signal i The Writer miałaby u mnie pełne 10/10 - szczególnie to drugie rozszerzenie jest fenomenalne. Swoją drogą w swojej wadze ciężkości (560 MSP) to chyba najlepsze DLC ever. Scalakowałem zarówno podstawkę jak i dodatki, a i tak niedługo sobie chyba przejdę znowu, tym razem z komentarzem twórców. :) Czekam na dwójkę.
@up: Jeszcze nowy Deus Ex, Wiedźmin 2, a na PC wyląduje Fable III... oj, szykuje się uczta. Nie wiadomo gdzie oczy podziać...
@Ksionim: Bo ja wiem? Wymagania teraz raczej nie pędzą w górę, zwróć uwagę, że ME2 miało NIŻSZE wymagania minimalne niż jedynka - bo silnik był lepiej zoptymalizowany. Na bank dalej będzie Unreal Engine 3, pewnie w większości wykorzystujący narzędzia z ME2, więc nie sądzę, żeby wymagania znacząco się różniły od dwójki.