Widzę że niektórym tutaj się wydaje że reżyser to jest taki sobie ziomek co krzyczy: "CIĘCIE!' i zgarnia za to miliony monet.
W praktyce w produkcji teatralnej i pochodnych (filmy, seriale, gry, wydarzenia sportowe, esport) reżyser jest drugi po Bogu. To jest osoba która nie tylko jako pierwsza widzi dzieło w postaci surowej, ale jest odpowiedzialna za interpretację scenariusza, jego wcielenie w życie, uformowanie ze zbitków dialogów, opisów scen i didaskaliów, pełnego, surowego obrazu, oraz po wykonaniu zdjęć (w przypadku gier - głównie mocapu i nagrań dialogów) jego postprodukcji. A przed produkcją odpowiada za casting aktorów.
Bez reżysera, który od początku do końca pracuje nad dziełem, nie ma spójnej wizji, która dociera na ekrany, monitory i te dziwne stoiska, na których esportowcy udają że nie cheatują.
W zasadzie to pan Bruce Straley powinien już się oburzyć przy artykułach o grze tytułowanych jako dzieło po prostu firmy Naughty Dog, a nie sygnowanej nazwiskiem jednego z reżyserów.
Gra The Last of Us nie byłaby tak wielkim sukcesem gdyby nie bardzo, bardzo dobra reżyseria, ponieważ nie opierała się na gameplayu, a na warstwie "filmowej" i klimacie który był wyśmienicie przedstawiony.
I w sumie Straley był odpowiedzialny tylko za gameplay w TLoU, ale mam wrażenie, że gdyby nie jego wkład, to nie mielibyśmy tak dobrych animacji walki wręcz, zachowań klikaczy i innych oponentów. I przerywniki filmowe były by ok, ale po oddaniu sterów graczom cała immersja by się posypała.
Więc choćby mikroskopijna tantiema rzędu 1/1000 procenta i uwzględnienie nazwiska tego człowieka w napisach byłaby po prostu rzeczą uczciwą, przyzwoitą.
Niestety jak to zwykle bywa, zamiast zbadać jak działa miecz by wykonać niezniszczalną tarczę, stworzą miecz któremu nie oprze się żadna tarcza.
Tym razem deepfake'i będą kompletnie nie do odróżnienia i szykuje się katastrofa dezinformacyjna.
Trochę podzielam to zdanie ale zamiast kontynuacji serii wolałbym prequel, spinoff albo totalne odświeżenie jedynki DMC, takie jakie dostał RE2 Remake.
Panie redaktor, gdzie Pan tam widzisz "spieczone kalifornijskim słońcem ulice"? Przecież na tym filmiku jest cały czas mokro jak w Świnoujściu po tsunami.
Szczerze nie rozumiem nagonki na Lauren S. Hissrich, jako głównej winnej zmian w scenariuszu. Nie ona wydaje pieniążki na produkcję i nie ona zażyczyła sobie drastycznych zmian bazujących na "analizie rynku", a producent który wydaje pieniążki na gaże dla aktorów, który jako główny beneficjent sprzedaży serialu wymaga od swoich podwładnych zmian dążących do większego zysku.
Zawsze, ale to ZAWSZE, gdy film/serial bazujący na prozie, komiksach i innych dobrych materiałach źródłowych jest ruinowany przez zmiany kompletnie nie mające sensu ale "przypadkowo" pasujące do potrzeb docelowego rynku, to produkcja takiego filmu/serialu kładzie łapę na scenariuszu i forsuje zmiany.
W tym przypadku nie winiłbym Lauren, bo babeczka dostała wytyczne od Netfliksa, bo ich analityk-geniusz odkrył, że 50% rynku odbiorców stanowią kobiety, następnie pewien spory odsetek to nastolatkowie, dzieci poniżej lat 10 i ososby z mniejszości etnicznych lub popierające różnorodność. W ten sposób dostaliśmy superbohaterską, profeministyczną bajkę- papkę, która niczym innym (lepszym) być nie mogła właśnie przez naciski z góry.
Zejdźcie proszę z tej Hissrich i zacznijcie bojkotować Netflixa
Imię prototypowego dziecka jest tak niestandardowe, że w komentarzach na GoLu druga litera(?) jest automatycznie zamieniana na duże "Ć"
Tymczasem mija 10 lat od wydania Skyrima, a owieczki kupują badziewie robione ekstremalnie niskim kosztem dając zielone światło jedynie szkodliwym taktykom marketingowym, niczemu innemu. Todd Howard zrozumie jedynie tyle że nie ma po co wydawać TES 6 skoro ten sam przekręt można robić co 2 lata i strumyczek płynie. I będzie przesuwał premierę kolejnej odsłony o miesiące aż do następnej dekady. Ci ludzie patrzą tylko na słupki a "zadowoleni gracze" nie dostają w zamian nic.
A co do wyzywania to jedynie przytoczyłem synonimy których redakcja mogłaby używać by nie zamykać ogarniętych ludzi w jednej szufladce z oszołomami.
Wnoszę o zmianę tytułu z "(...)gracze w większości zadowoleni" na "owce w większości zadowolone z kolejnego golenia".
Męczy mnie już wrzucanie do jednego wora z bezmyślnymi osobnikami głosującymi portfelami za kilkukrotnie
odgrzewanymi kotletami zamiast upominać się o nową odsłonę. Ba, nawet o wsparcie techniczne się żadna owca nie upomni bo po co, skoro moderzy sami naprawią i zbalansują wszystko co nie gra.
Proszę nie nazywanie nigdy więcej takich osób graczami. Proponuję "owce", "frajerzy", "drzewa na których rosną pieniądze" itd. Coś wymyślicie, tylko proszę nie obrażajcie myślących graczy i nie wsadzajcie ich do jednego wora z podludźmi.
Jak powszechnie wiadomo Dumbledore był najsłynniejszym fantastycznym zwierzęciem. Zaraz za nim plasuje się Grindenwald.
Najbardziej irytuje mnie w grach mechanika misji Rambo tj. wrzucania gracza pomiędzy 50 przeciwników, zupełnie bez jakiejkolwiek osłony i bez ostrzeżenia.
Zwłaszcza w serii Far Cry gdzie mogłeś luźno decydować czy obozy przejmujesz po cichu czy na głośno albo pół na pół. A w misji dostajesz w ciry bo nie spakowałeś LMG.
A co do mechaniki przeciążania to nigdy mnie to tak naprawdę nie irytowało, bo zawsze starałem się trzymać poniżej limitu i zawsze mieć zapas na nowy loot. Dziwiło mnie tylko dlaczego postać przy 60 kilo niemal stoi w miejscu a przy 59,99 skacze i biega jak wesoły kotek. Czemu stopniowo ciężar nie spowalnia pomiędzy pewnymi ramami?
Ba, z tej precyzyjnej, wikipediowej definicji wynika że powinniśmy niedługo być świadkami założenia Polskiego Związku Chlania Wódki. Bądź co bądź jest to najwspanialsza dyscyplina w której uczestnictwo doraźne lub zorganizowane wpływa na wypracowanie lub poprawienie kondycji fizycznej i psychicznej (tzw. mocnego łba), rozwój stosunków społecznych (co jest chyba oczywiste) lub osiągnięcie wyników sportowych na wszelkich poziomach. A wyniki przecież można liczyć nie tylko w kieliszkach, ale i procentach, promilach.
Podoba mi się ta definicja.
Co do wątpliwości czy gry mogą być sportem kilka przykładów:
Speedrun(przejście gry w jak najkrótszym czasie) - wynik mierzalny, stosowanie się do zasad łatwo weryfikowalne, cel określający zwycięstwo
Gry MOBA (LoL, DoTA2) - wynik mierzalny, binarny (wygrana lub przegrana, cel określający zwycięstwo), automatyczny (serwer gry na klarownych zasadach sam określa kto jest zwycięzcą)
Gry FPS (Counter Strike, Quake etc.) - wynik mierzalny, binarny, automatyczny
Lekkoatletyka - wynik mierzalny, łatwy do zweryfikowania, najlepszy wynik określa zwycięstwo
Jeździectwo: Sportowa jazda konna - wynik mierzalny
Piłka nożna - wynik mierzalny, zasady pozwalające na ustalenie konkretnej zwycięskiej drużyny gdy zachodzi potrzeba wyniku binarnego.
Szachy - wynik mierzalny, w znakomitej większości przypadków binarny
A teraz kilka przykładów typowo cyrkowego lub telewizyjnego show, przypadkowo uznanych za dyscypliny olimpijskie:
Gimnastyka sportowa(wszystkie dyscypliny) - wynik określający zwycięstwo niemierzalny, oparty na śreniej subiektwynej ocenie jury, podważalny przez opinię statystycznego Janusza, presja publiczności może wpłynąć na wynik
Łyżwiarstwo figurowe - jak wyżej
Skoki na trampolinie - jw.
Gimnastyka artystyczna (wszystkie dyscypliny) - jw.
BMX (wszystkie dyscypliny) - jw.
Jeździectwo: Woltyżerka - jw.
Jeździectwo: Powożenie - jw.
Podsumowując bliżej szachom i dowolnemu e-sportowi do sportu niż gimnastyce, woltyżerce, BMX i innym programom artystycznym .
Proszę, niech ktoś się nie zgodzi z moim zdaniem.
W grafice komputerowej jest taka technika która nazywa się instancjonowaniem. Jeśli potrzebujesz stworzyć dajmy na to scenę w której przedstawiony jest wielokrotnie ten sam obiekt, to kopiowanie go w całości spowoduje wielokrotnie większe zużycie pamięci równe wiekorotności wystąpienia tego obiektu.
Natomiast pojedyncza instancja zawiera tylko odniesienie do bazowego obiektu (czyli powiedzmy jego nazwę) i niewielką ilość informacji jakie zabiegi powinny być na niej (instancji) przeprowadzone, np. pozycja w przestrzeni, obrót, skala, operacje na teksturach, czy w przypadku animowanych postaci stan "kości", co zajmuje już znacznie mniej miejsca w pamięci niż kopia 1 do 1.
Obecnie podzespoły AMD są bardziej energooszczędne od konkurencji oferując przy tym podobną wydajność. Widocznie kolego spałeś pod kamieniem przez ostatnie 3 lata, więc proponuję nadrobić zaległości przed pisaniem bzdur.
Juź liczyłem na to że specjalnie stworzyli kategorię "Dissapointment of the Year". Sezon 8 nie przestaje zawodzić nawet w artykułach o sezonie 8.
Z lekkim wstydem przyznam że nie grałem w gry w tym uniwersum, ale słyszałem że mają ogólnie swoich fanów i nietrudno się zorientować że to do nich jest kierowana gra. Szkoda że czasy survivali się skończyły kilka dobrych lat temu a Stalker Online został wypuszczony tak późno po fakcie. O ile elementy MMO nie przyćmią wątpliwych uroków survivali to gra bardzo szybko umrze.
Na razie udało mi się zarejestrować i pobieram grę póki jest jeszcze ciepła żeby przekonać się czy powtarza błędy innych produkcji czy może jest dla niej jakiś cień nadziei.
Muszę dodać że przy rejestracji domyślnie przełącza się język rosyjski i nawet przy zmianie na angielski nie wszystko jest przetłumaczone (łącznie z treścią w e-mailu rejestracyjnym)
Ciekawostką jest to że pliki gry można pobrać przez sieć torrent, jednak transfery sięgają przynajmniej na tę chwilę góra 7MB/s (średnio 4MB/s) więc i tak wolniej niż gdyby pobieranie odbywało się przez Steam.