Z Mafią II jest tak samo jak z Max Payne 3. Po tylu latach powrócić na stare śmieci... Różnica polega na tym, że Maxowi stare śmieci już tak nie śmierdzą. Twórcy umieścili go w aktualnych warunkach i standardach, tworząc nowe danie polane sprawdzonym sosem. Smakuje wyśmienicie. Mafia II to dla mnie również danie polane sprawdzonym sosem, z tym, że samo danie to odgrzany kotlet sprzed dobrych kilku lat. I już zaczęło się psuć.
też tak uważam. hordy przeciwników, których młóci się bez opamiętania. dla mnie gra jest łatwa. za łatwa. przeszedłem ją bez największych problemów. kilka razy zdarzyło się, że zatrzymało mnie na kilka chwil w jakiejś lokacji. zagadki logiczne? no jeśli po minucie zastanowienia towarzysze mówią ci co masz dokładnie zrobić... chyba nie o to chodzi. trzeba przyznać tej grze świetne lokacje i rozmach niejednego blockbustera kinowego. mnóstwo przerywników filmowych. ogólnie cała historia jest ciekawa i zasadzie tylko dla niej dobrnąłem do końca. chciałem wiedzieć co będzie dalej. sama rozgrywka już mniej mnie pochłaniała. a co do złomowiska to obczajcie to w tomb raider.
niech mi ktoś powie, bo wygląda na to, że nie zrozumiałem. jak lara budzi się w kokonie i zaczyna uciekać z jaskini to ktoś ją goni i krzyczy, że chce jej pomóc. co ta za kolo jest? hmm?
By the way, to nie wiem gdzie znaleźć bobry. Potrzebne są do ukończenia misji z Dedalem. Jakieś pomysły?
Brak słów.Totalny brak słów.Gram już czternaście godzin z przerwami na jedzenie i fajki i ani trochę mi się nie znudziło. Jest piąta rano. Za godzinę zbieram się do pracy. Zero snu ale warto. Bez dwóch zdań. Ta gra jak do tej pory nie ma złych momentów. Aktualnie chodzę w ponczo więc wyglądam jak Clint E.astwood w trylogii dolarowej. Cudo
Nie wiem. Byłeś? Jeśli tak to brawa dla twórców. Tak a propos to mój post temu nie przeczy.
Prost piłka, krótki kaszel. Grałem tylko kampanię. Nie jest źle, a wręcz dobrze. To fakt - jest krótko. To fakt jest liniowo, że bardziej się nie da. Ale wydaje mi się, że to przemyślana decyzja twórców. Po prostu postawili na czystą nawałkę, a ta jest bardzo przyjemna. Fabuła niezbyt rozbudowana, ale przyjemnie wciąga. Można się zżyć z kompanami od karabinu. Muzyka podzielona na dwie sfery. W momentach podniosłych klasyczna. Dla mnie średnio wypada. Lepiej brzmi z tej drugiej. Mniej patetyczna, ale bardzo fajnie się wtedy pokłada zastępy talibów. Nie wiem dlaczego, ale polubiłem bardzo Dusty,ego /to ten z brodą z okładki/. Jakoś wzbudził moją sympatię. Aha. Jeszcze jedno. Scena spadania śmigłowca ze mną w środku jest po prostu prześwietna. Cudo. To nie jest gra wybitna. I jeśli ktoś podchodzi do niej w ten sposób to się sparzy. To jest tylko rozrywka, a w szczególności rozrywka talibów.