Zaszło tutaj jakieś, bardzo delikatnie rzecz ujmując, nieporozumienie.
Po 1 - nie jestem żadnym dziennikarzem
Po 2 - uczciwie by było cytować większy fragment tekstu aby nie tracić kontekstu:
"Natomiast w kontekście broni jako takiej do dyspozycji pozostaje sprzęt „neutralny” klasowo. Nekromanta, odziany w powyższe zestawy legendarne, a nawet w elementy zestawu Blackthorna, Borna, Ashery czy Caina, do tego dzierżący w dłoniach potężny Piec czy Maximus, potrafi dość szybko poradzić sobie z tabunem piekielnych pomiotów."
Nikt nie mówi, że Piec czy Maximus są przykładem broni epickiej, niemniej w zaistniałej sytuacji (patrz pierwsze zdanie powyższego cytatu) zbyt dużego wyboru się nie miało. Fakt jest taki, że wiele broni dwuręcznych uległo dewaluacji nie od kilku sezonów a od łatki 2.0, kiedy nikt jeszcze żadnego sezonu nie uświadczył. Ewidentnym przykładem jest tutaj Skorn. Poza tym pisząc "potężny Piec czy Maximus" miałem na myśli wylosowane statystyki (no ale tego akurat nie mogłeś wiedzieć). Swoją drogą broń, która daje +50% do dmg wobec elit uznać za crap...?
Po 3 - Zastosowany spójnik "nawet" w powyższym cytacie sugeruje (a przynajmniej powinien sugerować), że to co po nim, nie jest czymś nadzwyczajnym. Innymi słowy zestawy Blackthorna, Borna, Ashery czy Caina, przy swych lichych profitach (na tle zestawów klasowych) pozwoliły na swobodną ciekę choćby na Udręce VIII. A że akurat miałem te elementy w skrzyni jeszcze z czasów dawnych rozgrywek, to pozwoliłem sobie na ich odkurzenie.
Co do GR - to mapa (w sensie układu pomieszczeń) jest tylko jedną ze zmiennych determinujących sukces. Liczą się jeszcze takie drobnostki jak rozmieszczenie "pylonów", ich rodzaj, rozmieszczenie elit, liczba tych elit, ich rodzaj, stosowane przez nie zdolności oraz rodzaj finalnego bossa. Sama postać naszego bohatera to jakieś 50% sukcesu (oczywiście mowa o bardzo wysokich poziomach GR)
A już miałem kupować wersję na PC. Dobrze (choć de facto niedobrze) wiedzieć, że port PC póki co woła o pomstę do nieba. Warto nadmienić, że Tajny Agent, w kontekście scenariusza, nie jest wyjątkiem na tle Batmanów, Marvelów, Star Warsów czy Władcy Pierścieni. W mojej opinii w tym kontekście szlak został przetarty przez znakomite Lego: The Movie (chyba w żadnej innej grze spod szyldu Lego rozgrywka nie jest tak dynamiczna). Ok, gra powstała na podstawie filmu animowanego pod tym samym tytułem. Niemniej ta produkcja nie miała przecież nic wspólnego ze słynnymi universami czy to świata komiksów, książek czy wreszcie kina. Tak tylko mówię... ;)
Ta gra jest po prostu kapitalna. Już dawno żadna produkcja nie wciągnęła mnie tak mocno. Cieszę, że z roku na rok nasz pokręcony kraj coraz lepszymi grami stoi :)
Swoją drogą nieco zdumiewa, że coś, co kiedyś było standardem graficznym (mniejsza o kwestię estetyki) dziś określane jest mianem "pixel art'u" ;)
Pierwsze gry Lego zwłaszcza Władca Pierścieni? Hm, akurat Władca Pierścieni jest jednym z relatywnie ostatnich (w sensie daty wydania) tytułów serii ;) W jakimś sensie zgadzam się z autorem recenzji - na dłuższą metę wieje nudą. M.in dlatego, że to całe kreowania (lub dewastowanie) świata w dużej mierze jest "dla sportu", bo nie wiąże się z jakimkolwiek "wątkiem fabularnym" czy w żaden sposób nie determinuje funkcjonowania naszego ludzika. Poza tym Lego Worlds, w odróżnieniu od tematycznych odsłon serii (Star Wars, Indiana Jones, The Movie etc.) oferuje bardziej złożone (czyt. w większości przypadków po prostu upierdliwe) sterowanie.
@tanato,
Skoro mnie wysyłają na leczenie, to dla Ciebie nie ma już żadnego ratunku ;)
@tr3mm0r,
Nie ma co się tak cisnąć. Przecież ta wypowiedź z 5000h była ironiczna (a przynajmniej ja ją tak odczytałem) ;)
MMO - Massive Multiplayer Online. Diablo III moim zdaniem jak najbardziej pasuje do w/w definicji. Jest swoistą hybrydą, bo niby singiel ale wymaga bycia on-line, w każdej chwili można pograć w drużynie oraz skupia w jednej chwili na serwerach niemałą liczbę osób a to,że jest utrzymany w konwencji H&S stanowi jedynie tło, jedną ze znanych mechanik. MMO to nie tylko online'owa rpg'i ;)
@GimbusomNie,
Tak z czystej ciekawości: dlaczego 12 klas...? Co do reszty to nawet można się zgodzić ;)
O YEAH!! :) Toż to old school w nowoczesnej oprawie audio wizualnej :) Ostatnim razem grałem w coś podobnego; zwało się Operation Wolf (C64). Między czasie wpadło Virtua Cop i jakiś terminator jeszcze na Amigę. Mi się podoba :)
(...)szalenie irytującą pracą kamery. Jeżeli wariująca perspektywa denerwowała Was poprzednio, przed graniem w XCOM 2 zaopatrzcie się w porządny zapas tabletek (...)
A tego nie da się wyłączyć w menu? Jak grałem w "pierwszego" XCOM'a, to na dzień dobry wyłączyłem te badziewne widoki "zza pleców" i inne "epickie" najazdy kamery. Po okrojeniu ostał się ino elegancki izometrycznych rzucik ;)
Hmm... z pewnością rok 2000 łapie się jeszcze w XX wieku, ale czy można powiedzieć, że to lata 90-te? Mi się wydawało, że ten okres miał miejsce pomiędzy latami 1990 a 1999. Kto to rozkmini? ;)
Ziemas, zarówno BG2, jak i Diablo II są z pewnością godne wspomnienia, jednak obie produkcje miały swe narodziny w 2000 roku ;)
Fajne zestawienie. Prawdę mówiąc te kolejne numery są jak dla mnie całkowicie obojętne. W miażdżącą większość przypomnianych tytułów miałem przyjemność pograć (niektóre co jakiś czas sobie odpalam: UFO Enemy Unknown, DOOM, Heart of Darkness czy Dungeon Keeper) i w jakimś sensie jestem wdzięczny rodzicom, że miałem okazję na własne oczy poznać te znakomite gry w czasach ich świetności. Dla mnie nie ma tu gier lepszych czy gorszych. Każda z nich na swój sposób już na stałe zapisała się w annałach wirtualnej rozgrywki. Oczywiście można się zapytać czemu w zestawieniu zabrakło choćby Prince of Persia, którejś części Goblins, Sensible Soccer, Megalomani, Need for Speed, K-240, Reuniona (pierwowzoru Imperium Galactica i innych w tym gatunku), Comanche, Master of Orion, Panzer General czy chyba najlepszej polskiej produkcji tamtego okresu czyli Franko: Crazy Revenge ;) W każdym razie chwała różnorakim portalom, chwała niektórym developerom i oczywiście chwała samym fanom, że spora część tych gier doczekała się "zremasterowania" czy możliwości odpalenia na aktualnym sprzęcie i to często za free :)
Żeby był jasność. Co do miodności Diablo III nic się nie zmieniło. Jest to wciąż, moim zdaniem, najlepszy tytuł z gatunku H&S. Poza tym nie pisałem, że gra stała się prostsza bo dodano nowe poziomy trudności. Napisałem, że mimo dodania takowych, dla sporej rzeszy starych wyjadaczy, co to mają 1000+ paragon i setki przegranych godzin, ta cała Udręka X nie robi wrażenia. Owszem jest trudniej, elity nie składają się na dwa hity, ale daleko tu jeszcze do uskuteczniania ćwiczenia "padnij-powstań".
Cyniczny Rewolwerowiec: tekst pisałem w oparciu o własne doświadczenia z tym tytułem, w który gram od dnia jego premiery; byłem, świadkiem wszystkich łatek, patchy, aktualizacji, tych udanych i tych kompletnie z czapy i po prostu dla mnie gra dzięki Kostce Kanaiego stała się łatwiejsza. Albo inaczej: Kostka ułatwia całą zabawę. Zatem dla kogoś, kto ma już za sobą grubo ponad 1000 godzin, te całe 25 Oddechów Śmierci czy 50 Zapomnianych dusz naprawdę nie robi wrażenia. Z prostej przyczyny - we własnej skrzynce można to liczyć w tysiącach. Poza tym materiały z bounties, nie używa się do tworzenia legend (a chyba właśnie w nie każdy chce się ubrać) tylko do pozyskania legendarnego affixu oraz do przekucia legendy. Zresztą nie bierz tego jednego zdania z całego tekstu tak do siebie. Specjalnie trochę podkoloryzowałem. Napiszę jeszcze raz - teraz jest jeszcze łatwiej o sprzęt niż przed wprowadzeniem Kostki.
@kuba
Na prawo od bramy wejściowej na budowę, stoi mały żółty spychacz a obok niego czerwono-czarna skrzynka. Rozwal ją a z powstałych elementów będzie można zbudować maszynkę dla Lorda Biznesa.
A mi się bardzo podoba. Grę tworzy studio odpowiedzialne za dwa pierwsze rozszerzenia do Heroes VI. Jak dla mnie bardzo dobre rozszerzenia. Choćby tylko z tego względu ufam, że najnowszy projekt nie zawiedzie. Natomiast interesująco zapowiada się rozwiązanie polegające na wyborze spomiędzy dwóch budynków tego samego rzędu możliwych do postawienia. Wprawdzie żadna to nowość (na pewno w kontekście legowisk), gdyż takowy system pojawił się już w Heroes IV, jednak ciekawe czy w VII ta alternatywa dotyka tylko najlepszych jednostek czy również tych niższego szczebla (jak w "czwórce")?
Cholerka... dokładnie tak zapamiętałem Homeworlda II, jak prezentują to fotki w artykule. Ergo: ta gra już wtedy miażdżyła :)
@bboy -
"Wprawdzie niektórzy uważają ten dodatek za ordynarną kopię poprzednika, ale w mojej opinii Attila wobec Rome II jest tym, czym stał się Napoleon względem Empire – bardzo miodnym i ciekawym uzupełnieniem."
Raczej jest jak Barbarian Invasion wobec pierwszej części Rome. No chyba, że Pan Recenzent takich czasów nie pamięta.
Dzięki za zachowanie formy grzecznościowej Panie Czytelniku ;) Masz rację - Rome II oraz Attyla w prostej linii jest analogiczny do Rome oraz Barbarian Invasion (tak, pamiętam te czasy, podobnie jak te, w których operowano kartkami na mięcho czy fajki...). Sęk w tym, iż w kontekście podsumowania, jak i całej recenzji Twój przykład mija się z sensem zacytowanego zdania. Chodziło o to, że niezwykle skrytykowany przez graczy Rome II, jak i Empire w swoim czasie (niemal za wszystko, włącznie za ukazanie się na Steam'ie) został uzupełniony przez poprawiony, choćby technicznie, dodatek / uzupełnienie / chronologiczny ciąg (niepotrzebne skreślić) przez Attylę / Napoleona. Nie przypominam sobie aby na pierwszego Rome wylano tyle wiader krytyki ile na jego następcę.
@Tuminure
"oprawa muzyczna poniżej oczekiwań"
Jest w recenzji jakaś wzmianka o tym? Czy może autor wstawił to w skrót recenzji, a w samej recenzji już o tym nie wspomniał?
A co tu wspominać w recenzji o tym? Po prostu - jak dla mnie muzyka w Attyli nie podbija klimatu. Nie jest to wprawdzie jakaś kakofonia, jednak moim zdaniem bliżej jej do Shoguna niż choćby Rome'a
@grontix
Co to za tytuł? Europa na kolanach? WTF? Taki tytuł to w przypadku World War Total War/ III Reich Total War, a nie w grze o Hunach.
Którzy z tego co wiem dostali łomot na Polach Katalaunijskich w 451.
Oczywiście, bo Hunowie spadli na Pola Katalounijskie wprost z Księżyca... Co więcej Twoja propozycja tytułowa w kontekście "Europy na kolanach", podążając Twoją logiką, również mija się z celem, bo z tego co wiem, to hitlerowcy w pewnym momencie na wszystkich frontach dostali łomot. Zatem WTF? Co to za tytuł?! Zamiast czepiać się bezpodstawnie poczytaj trochę na temat epoki i samej bitwy...
Drogi Autorze,
Bardzo dobry pomysł na artykuł. Przedstawienie historycznego tła produkcji, dla której rzeczone tło jest nie tylko dekoracją ale i nadaje ton oraz klimat rozgrywce, uważam za dobre uzupełnienie wiadomości o kolejnym Assassinie. Mam tylko zastrzeżenie do opisywanych przez Ciebie wydarzeń w kontekście zawiązania tzw. I Koalicji Antyfrancuskiej. Słusznie napisałeś, że państwa Europy Zachodniej zareagowały dopiero po ścięciu króla Francji Ludwika XVI. Nie rozumiem tylko dlaczego słowem nie wspomniałeś, że głównym orężem stricte militarnym tej unii były Prusy oraz Austria. To one wzięły na swój garb gro działań militarnych i niemal całą kampanię (Anglia jedynie zaatakowała z morza od południa, na zdaje się Tulon, czy inne miasto portowe). Poza tym właśnie Prusom i Austrii najbardziej zależało na tym aby jak najszybciej zdusić rewolucję, gdyż same były monarchiami absolutystycznymi i po prostu obawiały się podobnych wzburzeń ludności (delikatnie rzecz ujmując) na własnym terytorium. Dodatkowo o głowę została skrócona żona Ludwika XVI - pochodząca przecież z austriackich Habsburgów córka władcy Austrii. To również przyczyniło się do jeszcze większego zaangażowania jednego z trzech naszych zaborców. Notabene Austria nie wzięła udziału w drugim rozbiorze Polski właśnie ze względu na prowadzenie wojny z Francją. Niemniej jak pisałem wyżej - ciekawy artykuł :)
ww1990ww [ 36 ] - Pretorianin
Nie mogę się z Tobą nie zgodzić w kwestii nauczania u nas historii i w ogóle kształcenia się. No ale to już problem tych z MEN'u. Ja akurat jestem z tego pokolenia, które miało 8 klas podstawówki oraz 4 klasy ogólniaka i pamiętam, że nauka historii została zamknięta na 1989 roku, czyli de facto program mieliśmy zrealizowany.
Soplic [ 85 ] - Generał
Hmm... moim zdaniem jest właśnie nad czym główkować. Twoje wytłumaczenie (w 100% słuszne i zasadne - dlaczego w dotychczasowych rządach Niemiec nie było nikogo z dawnego kierownictwa czy choćby z ostatniego szeregu NSDAP - zapytam retorycznie...) jest dla mnie do ogarnięcia ale tylko jakby było adresowane do mieszkańców takiej Francji czy Anglii, gdzie komunizm nigdy się nie zagnieździł tak, jak w Polsce. To jest właśnie dla mnie paradoksem. Znamy to, czyt. nasi rodzice znają, dziadkowie znają a i tak oko jest na to przymykane. To tak, jakby do naszej mentalności wkradł się syndrom ofiary - byliśmy na tyle długo pod butem, że w pewnym momencie ucisk nam spowszedniał i stał się... czymś naturalnym, czymś bez czego nie wyobrażaliśmy sobie funkcjonowania. Ta patologiczna sytuacja w momencie jej wygaśnięcia obudziła tęsknotę? Nie wiem, pytam...
Cóż za gorący temat.
Widać, że mimowolnie został wsadzony kij w mrowisko. Jednak spójrzmy na to nieco obiektywnie. Ze strategicznego punktu widzenia nie da się ukryć, że armia czerwona miała spory wkład w pokonaniu III Rzeszy - również mimowolnie, bo imbecyl Hitler, nie słuchając swoich generałów i marszałków, postanowił zaatakować ZSRR nie mając w gruncie rzeczy jasnej sytuacji na zachodzie Europy, a ściślej Anglia wciąż była niepokonana. Wprawdzie na Atlantyku operowały wilcze stada w postaci U-Bootów, a ich dowódca Karl Donitz wyłaził se skóry aby przekonać Hitlera, że tak naprawdę walka o Anglię winna się rozegrać na wodach Oceanu Atlantyckiego a nie w powietrzu, jednak tutaj również Hitler wykazał się całkowitą ignorancją, twierdząc, że armia Niemiec to przede wszystkim czołgi, broń pancerna i samoloty a nie łodzie podwodne (działające jego zdaniem zbyt wolno, bez wyraźnych i szybkich efektów). Stąd nie zdecydował się przerzucić większego ciężaru na dozbrojenie podwodnych formacji III Rzeszy. Poza tym głównodowodzący sztabu, Keitel, na wszystkie pomysły wodza, w tym te najgłupsze, zawsze miał jedną odpowiedź: "Ja!"
Krótko mówiąc armia niemiecka ugrzęzła w ZSRR, dając tym samym wytchnienie aliantom zachodnim. Sowieci mając niemal nieograniczone zasoby ludzkie, pomoc ze Stanów (Lend Lease), nie zajęte przez Niemców złoża ropy i nie zajęte przez nich jakieś 15/16 własnego kraju, powoli aczkolwiek konsekwentnie odbudowała (czy raczej stworzyła) własny potencjał militarny. W tej sytuacji klęska Niemców w ZSRR była jedynie kwestią czasu.
A wracając na nasze podwórko. Nie rozumiem jednej rzeczy. Jak to jest, że mimo tak a nie inaczej napisanej Konstytucji, jasno opisującej, że propagowanie ideologii faszystowskiej oraz bolszewickiej, jest definitywnie zakazane, nikt u nas nie ma problemu z tym, by np. otworzyć lokal gastronomiczny o wybitnym, czołobitnym charakterze wobec komunizmu. Swego czasu taka knajpa prężnie działania na rynku jednego z największych miast w Polsce. W środku czerwień biła po oczach, na ścianach wisiały obrazy ilustrujące m.in. Stalina, Lenina, Mao, Chruszczowa, po rogach sterczały flagi ZSRR a z głośników wydobywały się skoczne rytmy międzynarodówki. Czy wyobrażacie sobie taki pub ale w konwencji nazistowskiej? Flagi ze swastykami, dyndający na ścianach Hitler, Himmler, Goebbles, Goering, Heidrisch, Hess a za barem stałby facet w brunatnej koszuli, ze swastyką na ramieniu serwujący drinki pt. blitzkrieg? Przecież taka buda zostałaby zamknięta w 24 godziny, TVN grzałoby na żywo a właściciel przybytku gęsto by się tłumaczył przed prokuratorem. Inna sytuacja: cholerne koszulki z wizerunkiem Che Guevary... Przecież to komunista, morderca, facet mający krew na rękach a mimo to, tego typu koszulki nie wzbudzają niemal u nikogo niesmaku i ochoczo zdobią pierś niejednego młodego człowieka. Jak to możliwe, że mamy taki rozdźwięk, tym bardziej, że Polska w równym stopniu posmakowała aż za bardzo zarówno swastyki jak i sierpa i młota. Moim zdaniem odpowiedź jest prosta - to niedouczenie, a dodatkowo wspominki niektórych starszych osób, które tzw. komunę w Polsce uznają dziś za całkiem niezłą przygodę. Porażka.
I właśnie na owym niedouczeniu bazują producenci gier komputerowych. Prawda jest taka, że na Zachodzie (w tym USA) panuje przekonanie, że hekatombą w I połowie XX wieku, był tylko Hitler, jego III Rzesza, niemieckie obozy koncentracyjne, naziści i od biedy Japonia (otworzono oczy dopiero po zapadnięciu tzw. żelaznej kurtyny). Raczej mało kto tam wie kim był Lenin, Dzierżyński dalej Stalin, Beria, Kaganowicz, Woroszyłow czy Żdanow, czym było NKWD, gułag, i ta cała wydumana rewolucja światowa. Stąd w grach takie a nie inne ukazanie ZSRR (kłania się choćby seria Red Alert) czy absolutny brak tytułu w którym jako np. żołnierz wermachtu naparzamy do czerwonoarmistów. Jednym z niewielu tytułów, w którym możemy walczyć z siłami ZSRR (mowa o II wojnie światowej) i to jako oddziały niemieckie, stanowi "jedynka" Panzers, tytuł, który w naszym kraju również wywołał niemałe zamieszanie. Tak czy siak obraz tzw. komunizmu w grach video, na tle takiego faszyzmu, jest wciąż bardzo wyretuszowany. W moim przekonaniu oba te zbrodnicze systemy powinny być traktowane w identyczny sposób i to bez względu na medium czy jakiekolwiek okoliczności.
Piszecie o zróżnicowanych ocenach takich czy innych portali. Ale czy zagłębialiście się w treść czy raczej było tylko szybkie łypnięcie okiem na cyferki? Przeczytałem co na temat Alien Isolation miał do powiedzenia m.in. ING, Guardian (to raczej przemilczę - ot, rozbudowana ulotka reklamowa), Eurogamer, Pcgamer czy Gamespot. Oczywiście wszyscy zachwalają oprawę, klimat, "filmowość" etc, ale niższe oceny pojawiają się w recenzjach, w których autorzy, jak tutaj, zwrócili uwagę na zachowanie się obcego czy reżyserię takich czy innych zadań. Słowem zagłębienie się w analizę mechaniki tej gry przełożyło się (niestety) na bardziej krytyczną opinię a w konsekwencji na jej ocenę.
Może Secret Service, pisząc w swojej "relacji" z gamescom'u, że w najnowszym Obcym przeciwnik ukazany będzie w liczbie mnogiej, nie aż tak bardzo oderwał się od rzeczywistości ;)
A tak już serio pisząc, o co chodzi z tym obowiązkiem walki czy unikania ocalałych ludzi? O ile, jak pokazał film, android może nam wykręcić niejeden numer, o tyle ludzie jako wrogowie? Dlaczego? Tekst tego nie wyjaśnia. Chodzi o korporacyjnych dupków typu Burke (Aliens) czy o co?
A co do samej gry, to faktycznie szkoda. Skoro Obcy zachowuje się tak, jak opisał to autor recki (szczególnie zabiło mnie to deptanie po ogonie), to o kant zada z tym całym klimatem, dźwiękiem, aranżacją wnętrz, słowem "nostromowatością made in 1979". Sądziłem, że motywem przewodnim, czego zresztą producent nie krył w materiałach promocyjnych, będzie zaszczucie, strach, niepewność tego co za rogiem, zwierzęce wręcz pożądanie wyrwania się z tego piekła. A tu okazuje się, że to my trzymamy Obcego za... ogon :/
Po raz kolejny Alien pokazał nam środkowego palucha :/
Gra przedstawia się bardzo interesująco. Jakoś tak nastręcza wspomnień z ostatniego Anno ;)
Aha, ...TEN satelita... TEGO satelitę...
Cześć Arasz,
Odnoszę wrażenie, że ostatnio nie za często otwierałeś wrota "Twierdzy". Nijak nie mogę się z Tobą zgodzić, szczególnie w kontekście zarządzania i operowania armią. Niemal wszystko co na ten temat powiedziałeś nie jest wcale domeną Krzyżowca II tylko całej serii. Owszem, zbijanie się jednostek "w kupę" w czasie ich postoju pojawiło się jeszcze przy okazji "dwójki" i zgoda - patrząc na to można dostać oczopląsu. Jednak już "pierwsza" Twierdza pokazała, że poruszające się jednostki tworzą właśnie zbity wężyk z niemożliwą do określenia liczną wojaków - szczególnie przy forsowaniu wąskich przejść, wyrwy w murze itp. To samo dotyczy pojawiania się wrogich sił w jednym (czy kilku) i tym samym miejscu na mapie. Właściwie 90% misji w starej Twierdzy polegało odpieraniu takich właśnie ataków. Również nie zgodzę się co do zasady, że zawsze wygrywa liczniejsza armia. Owszem liczba jednostek też ma znacznie ale jest jedną z kilku składowych wygranej/porażki. Ważną rolę odgrywają rodzaje jednostek, ich usytuowanie (bród rzeki, wzgórze, wąska przestrzeń itp.) czy sprawne operowanie konnicą, szczególnie tą operującą łukami. Dodatkowo Krzyżowiec II wprowadził jednostki wsparcia: sierżanta sztabowego czy nadzorcę niewolników. Tego typu czynników jest więcej. Co do ataku wrogów na nasz zamek to racja - takowi nie prezentują kunsztu Juliusza Cezara ani zmysłu taktycznego Napoleona, ale przecież to żadna nowość dla tej serii ;)
No dobra, a co do pytania na koniec. Powiem tak: jak dla mnie to możesz opowiadać o grach, mikserach, rowerach, uprawie ryżu w Wietnamie czy o rozmnażaniu się pantofelka. Świetnie się Ciebie słucha. Masz charakterystyczną barwę głosu i bardzo dobrą dykcję.
Decydując się na kupno "pierwszego" Assassins Creed zaraz po premierze, na pierwszym miejscu stawiałem dokładnie te argumenty, o których wspomina autor tego tekstu. Możliwość działania na terenach średniowiecznej Syrii oraz Palestyny, a do tego w czasie ogólnie pojętych wypraw krzyżowych, stała się dla mnie perspektywą nie do przegapienia. Niestety - empiryzm w tym przypadku okazał się totalnym zawodem i rozczarowaniem. Przykro to pisać, ale te wspaniałe widoki, dbałość o detale architektoniczne i ogólny klimat tamtej epoki, w zderzeniu z niezwykle nudnym gamelplayem, przegrały z kretesem. Z tego właśnie powodu nigdy nie sięgnąłem po kolejne odsłony serii. Szkoda, bo nowożytna Wenecja, Konstantynopol czy Rzym na prezentowanych fotkach wyglądały naprawdę kapitalnie. Niezwykle wysoko cenię sobie produkcje, dla których kanwą są wydarzenia historyczne czy nawet całe epoki. Dlatego właśnie, mimo mniejszych czy większych baboli w tym kontekście, w moim osobistym rankingi pierwsze miejsce zajmuje seria Total War.
Natomiast ciekawi mnie na jakiej podstawie autor stwierdził, że historia Syrii czy Palestyny okresu krucjat, "nie należy do najlepiej udokumentowanych". Z tego co wiem, to akurat jest odwrotnie. Ilość źródeł pochodzenia łacińskiego, greckiego, arabskiego czy ormiańskiego jest dość pokaźna. Co ciekawe i chyba oczywiste, często te same wydarzenia opisywane z perspektywy "przybyszów" z Zachodu stoją w sprzeczności lub uwypuklają inne wątki w porównaniu z relacjami choćby kronikarzy islamskich.
A ja wczoraj utłukłem tęczowego Goblina w Oazie Dalgura - nie dość, że ładując w niego słychać dźwięk piszcząco-gumowej zabawki dla dzieci (albo dla zwierząt ;) ), to po zgonie pajac otwiera portal do Kaprysowa :D Dar Ramandali - nowy itemek, jak dla mnie niezłe cacko. Dodaje gniazdo do broni, zostawiając pozostały garnitur affiksów bez zmian :D Wieszczka w tym kontekście wymięka. Zajarany uknułem szatan-plan: zrobiłem Ramandalą gniazdo i poleciałem do Wieszczki co by jakąś pozostałą zdolność broni podmienić na drugą dziurkę. Niestety - w tej sytuacji okazało się, babeczka w ogóle nie oferowała zamiany żadnej zdolności na gniazdo :/ Czyli póki co Mantykora jest jedyną bronią z dwiema dziurami. Tak czy siak w Diablo III gra mi się wyśmienicie. Chyba żadna gra w historii mego żywota nie przykuła mnie na tak długo do monitora. Jedną tylko postacią mam już za sobą prawie 1000 godzin. Czy należy się już konsultować ze specjalistą? ;p
@Likfidator:
"Wszyscy jako pierwszy i jedyny argument do gry w sezonach podają "fresh start", ale ja się pytam wtf? skoro tak bardzo chcecie zacząc od zera bo nudzą was wasze wymaxowane mainy to nic nie stoi na przeszkodzie żeby wykasować obecne chary i zacząć od zera...
To nie jest to samo! W sezonie zaczynasz z zerowym paragonem, zrestartowanymi rzemieślnikami i bez skrytki. To naprawdę czyni początkową grę ciekawszą, bo chyba każdy kto wbijał Crusem ten 70 poziom nudził się niezmiernie. Topowy rubin w broń i śmigamy T1 od 15 do 60 poziomu na luzie. Brak złota i rzemieślników uniemożliwi craftowanie od razu po wbiciu wyższego poziomu.
Mówiąc inaczej sezon pozwoli ponownie przeżyć to co w Diablo 3 od zawsze było najlepsze. Przyjemność z levelowania i upgrade'owania przedmiotów."
Racja, rozpoczynając zabawę w sezonie nasza postać jest goła i wesoła. Totalna tabula rasa. Tak, jak w dniu premiery. Zero gratów, namiastka pustej skrzynki, zero aczików itp. Wszystko ładnie, pięknie. Faktycznie taka sytuacja daje niesamowitą frajdę. Swego rodzaju deja vu. Jednak Blizzard w jednym miejscu dał ciała. Otóż rozpoczynając tryb sezonowy dostajemy możliwość pogrania w kampanii oraz... w Trybie Przygody. Przypomnę tylko, że rzeczony tryb był możliwy do odblokowania, gdy którejś z naszych postaci "stuknęła 70-siątka". A tutaj na dzień dobry, nie ruszając nawet pierwszej misji bezproblemowo wskakujemy w wir zleceń, szczelin i innych atrakcji Trybu Przygody. Co więcej - wejście w ów Tryb z automatu odblokowuje rzemieślników, czyli Kowala, Złotnika i Wieszczkę. To ja się teraz pytam: jaki sens ma drążenie kampanii, mozolne wypełnianie questów, ODBLOKOWYWANIE rzemieślników, skoro w sekundę dostajemy ich na tacy. Rzecz jasna takowi ze swoimi możliwościami są w powijakach i trzeba ich levelować ale tak czy siak są! Wieszczka pojawia się dopiero w V Akcie, a tak możemy mieć ją już w Tristram. Złotnik pojawia się w II Akcie. Zanim kampania pozwoli na jego spotkanie, różnorakie klejnoty już dawno będą gościć w naszym ekwipunku - teoretycznie nic nie możemy z nimi zrobić. Nie da się ich wyjąć, nie da się też łączyć. Dlaczego? Ponieważ Złotnik siedzi jeszcze w kanałach w swojej beczce. Niedopatrzenie Blizzarda pozwala cieszyć się jego usługami od samego początku... Uwierzcie, że to cholernie ułatwia całą zabawę. A przecież w sezonach miało być jak tuż po premierze DIII.
Blizzard, aby zupełnie nie zabić sensu zabawy w kampanii, powinien Tryb Przygody zablokować do momentu osiągnięcia np. 60 levelu.
Rozpoczynając lekturę tego artykułu sądziłem, że odnawianie gier (chodzi o trend) poprzedniej generacji będzie ujęte w kontekście starych DOOM'ów czy Quake'a ;d Kolejne zdanie, że w rzeczywistości mowa m.in. o Sleeping Dogs autentycznie mnie rozczarowało ;)
Mnie tylko zastanawia co będzie jeśli kiedyś tam, te wszystkie serwery steam, origin czy uplay szlag trafi i wszystkie gry tam zarejestrowane/przypisane pójdą się... no wiadomo co...
A wracając do tematu artykułu, to myślę, że dysonans pomiędzy dystrybucją elektroniczną a pudełkową (z przewagą na korzyść tej pierwszej) nie jest jakimś specjalnym odkryciem. Dziwić może jedynie skala dysproporcji. Zresztą trudno powiedzieć czy ludzie badający to "zjawisko" wzięli pod uwagę fakt, iż dystrybucja cyfrowa daje o niebo większy wachlarz możliwości "zbycia" towaru, czyt. klucza. Praktycznie nie ma tygodnia, ba - nie ma dnia, aby jakiś serwis czy sklep nie ogłosił, choćby na jeden dzień, przeceny/obniżki, takiego czy innego towaru. Do tego dochodzą cykliczne, coroczne wyprzedaże na wszystkich powszechnie znanych platformach takiej właśnie dystrybucji. Nierzadko mówimy o obniżkach rzędu 80-90%. W takiej sytuacji jakakolwiek gra pudełkowa odpada w przedbiegach. Dodatkowo dochodzi jeszcze zwyczajna mentalność gracza. Takowy widzi całkiem niezłą gierkę za małe pieniądze w sprzedaży elektronicznej. Pomyśli, "a co mi szkodzi? To tylko 20zł" i już - kupione. Niech taka samo pomyśli 100 tys innych osób. I już statystyka się nakręca. Niedawno sam byłem w takiej sytuacji. W jednym ze sklepów można było za 25zł kupić paczkę kluczy (steam) z serii X-COM (5 klasycznych gier). W innym sklepie za podobne pieniądze można było kupić DOOM'a 3 BFG. W obu przypadkach nad decyzją nie zastanawiałem się nawet pół minuty. Sądzę, że nie byłem jedynym, który wówczas pomyślał podobnie. To są właśnie przykłady na wspomniany wyżej szeroki wachlarz możliwości kupowania kluczy. No i jeszcze jeden drobniutki element. Dystrybucja elektroniczna jest po prostu wygodniejsza dla konsumenta. Kilka kliknięć i w zależności od prędkości łącza internetowego, względnie niewiele czasu by cieszyć się zakupioną w ten sposób grą.
A mi się akurat Prometheus bardzo podobał. Czy jest to kanon czy nie, to akurat mnie nie interesuje. Film miał traktować o wydarzeniach sprzed "jedynki" i w jakiś sposób (czasami przekombinowany) wyjaśnił to i owo. Szczerze powiedziawszy za najmniej udaną produkcję z całej serii uważam "czwórkę", gdzie z obcych zrobiono jakiś przerośniętych gremlinów (plus to człeko-podobne białe coś) - kwas przeżerający kilka pokładów nagle stał się niczym solidny detergent wywołujący drobne podrażnienia skóry ;p. Niemniej jednak czy obcy w Isolation ma węch czy nie, całość tej produkcji zapowiada się fenomenalnie
@_@
Ten tekst tylko utwierdził mnie jeszcze bardziej w przekonaniu, że jest na co czekać. Jaram się jak szczerbaty sucharami :D
Realistyczny styl jak w Heroes 3? Myślę, że styl był taki, na jaki pozwalały ówczesne (i obecne) możliwości technologiczne. Paradoksalnie najmniej cukierkową oprawą charakteryzowała się, ta odsądzana od czci i wiary, "szóstka". Jasne, nic nie stoi na przeszkodzie aby świat Heoresów przedstawić w aranżacji analogicznej choćby do Disciples, jednak wiązałoby się to z pitoleniem na temat braku własnej wizji i perfidnego zrzynania od konkurencji.
Aha, Mangi nie trawię (żeby była jasność).
Zapowiada się bardzo fajnie - taki miks III / V na podwoziu VI ;) Ciekawe tylko czy Gildia Magów będzie oferować całkowicie losowe czary (bez względu na obraną rasę) czy też będą wprowadzone szkoły magii przyporządkowane konkretnej frakcji (jak w IV)?
Aż dziw bierze, że jeszcze nie rozpoczęło się pieprzenie, że III i tak najlepsza...
Spokojna głowa. Po pierwsze kto tak naprawdę pamięta wszystkie niuanse serii King's Quest, czy szerzej przygodówek Sierry? Po drugie sądzę, że The Odd Gentelmen stworzą nowego King's Questa, który będzie dostosowany raczej do dzisiejszych odbiorców. A wiadomym jest, iż takowi nie lubią za często ginąć czy utkwić na tydzień z zagwozdką pt. "co teraz?". Fajnie by było aby ta gra nie straciła klimatu serii i aby twórcy nie przekombinowali z oprawą graficzną. W sumie styl "odświeżonych" dwóch pierwszych Monkey Island bardzo by mi tutaj pasował :)
"Wróg"... Do tego filmu bez wcześniejszych kilku głębszych nie ma co zasiadać ;) O ile początek jest dość intrygujący i nie powiem - wciągający, o tyle końcówka, a ściślej ostatnia scena jest kompletnie tak bez sensu, jak poniższy "dowcip":
Lipiec, 1410, Grunwald.
Nieuchronnie zbliża się wielka bitwa. Akurat tak się złożyło, że w noc poprzedzającą starcie, polska załoga ostro pochlała. Z samego rana wszyscy, włącznie z Jagiełłą, na mega kacu. Król siedzi na tronie, ciężką głowę podbiera ręka, w oddali widać zbliżające się poselstwo krzyżackie. Przybywszy, dwóch jeźdźców dzierżąc miecze wygłasza słynną przemowę: "W IMIENIU ZAKONU KRZYŻACKIEGO...". Na to Jagiełło: "Siszej, chłopie, po co się drzesz?!". Krzyżak kontynuuje: "...PRZEKAZUJEMY WAM TE DWA NAGIE MIECZE...". Polski król wtrąca: "ok, ok, walnijcie je gdzieś tam, tylko cicho, błagam...!" Skonsternowany krzyżak zrobił jak król kazał. Nagle wszyscy usłyszeli dźwięk: "Psssss.....". Załamany Jagiełło: "Rany, tylko nie w ponton...".
@damianyk
@Cziczaki
@Dead Men
Bardzo dziękuję za dobitne zwrócenie uwagi. Mój błąd. Bardzo przepraszam.
Słusznie piszecie. Chodzi o Maz'a 537 i Maz'a 7310 oraz Ural'a 4320 a nie Ziła o tych numerach.
Mam nadzieję, że stosowna korekta pojawi się w tekście jak najszybciej.
Czytając ten, skądinąd ciekawy, artykuł, nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że granica wrażliwości, zarówno graczy, jak i twórców gier została mocno przesunięta. Oto bowiem na nikim nie robi specjalnego wrażenia po prostu zabijanie ludzi. Nie mam tu na myśli tych wszystkich wymyślnych i wyszukanych sposobów, jakie autor przytoczył w swym tekście ale pospolite posłanie kulki między oczy w byle Call of Duty czy Medal of Honor, a przecież gry jako takie są rozrywką. Znamienne jest, że brutalna rozgrywka stała się rozrywką i upowszechniła się na tyle, by co najwyżej uznać, że animacja czy fizyka takiej gry jest jej największą słabością...
Odpowiedź jest prosta. Wszystkim światowym stronom producent gry zapłacił recenzję i za oceny. Przecież to oczywiste...
Każdemu, kogo zaciekawiła ta gra polecam odpalić demo (steam). Z fragmentem Among the Sleep spędziłem niemal godzinę i muszę powiedzieć, że od bardzo dawna żadna produkcja nie wzbudziła we mnie takich emocji. Wiedziałem, że to horror ale doprawdy nie spodziewałem się aż tak dużego natężenia poczucia osamotnienia, strachu, do tego wspartego wszech ogarniającą ciemnicą podkutą dziwacznymi odgłosami, trzeszczeniem. dźwiękiem tłuczonego szkła, jakiś jęków, chichotania, skomlenia psa i... nucenia kołysanki. W scenie, w której ponownie wchodzimy do salonu, po uprzednim odkryciu braku mamy w jej łóżku, myślałem, że (tutaj zacytuję H. Sienkiewicza z "Krzyżaków") "popuszczę gnojem"... Miazga. To tylko demo ale za to olbrzymią masą emocji. Myślę, że takowe dodatkowo były podkręcane kołaczącą się gdzieś w tyle głowy świadomością, że w takiej paskudnej i przerażającej rzeczywistości znalazło się małe i bezbronne dziecko.
Jednak pewna rzecz mnie mocno zdziwiła - jakim cudem dwulatek nocuje w pokoju na piętrze a sypialnia jego mamy jest piętro niżej? O_o
No proszę, z zaprezentowanego tekstu wyłania się faktycznie nowatorski pomysł nie tylko na horror ale produkcję komputerową w ogóle. Chęć sięgnięcia po Among the Sleep jest tym większa, iż z autopsji wiem, co to znaczy mieć w domu takiego berbecia. Spojrzenie na otaczający świat z perspektywy gaworząco-raczkująco-zaplutego malucha wydaje się cholernie ciekawe. Zastanawia mnie jednak o co właściwie w tej grze chodzi? Trzeba znaleźć mamę, tak? No i czy to coś a'la "survival" horror czy przygodówka? Dodatkowo cieszy fakt, że autorzy wysilili się trochę a nie tylko wsadzili w buty głównego bohatera małego chłopca bez przygotowania odpowiedniego "zaplecza". Te motywy związane z wyobraźnią, projekcją przyjemnych chwil czy ciepłych wspomnień... Fajnie, że w grze zostało ujęta próba wyobrażenia sobie...wyobraźni tak małego dziecka. Muszę powiedzieć Luc, że zachęciłeś do zabawy :)
Zgadza się
http://eu.battle.net/d3/pl/blog/10974978/przysz%C5%82o%C5%9B%C4%87-domu-aukcyjnego-w-diablo-iii-17-09-2013
Ciekawe ile w tym będzie prawdy. Tak czy siak i tak kupię ten dodatek.
Czyli można uznać, że system dropu w konsolowej edycji jest niejako próbką czy generalnie tym, z czym będzie się miało do czynienia na PC po wypuszczeniu dodatku?
Chodzi zapewne o bitwę pod Rafią, no ale jestem poważnie zniesmaczony i zdegustowany :/ Wśród bitew historycznych nie ma takich perełek jak Kanny czy Akcjum?! Nie ma bata - nie kupuję! To prawdziwy policzek dla prawdziwych fanów RTW! :P
@Asmodeusz,
Dzięki za objaśnienia ale czy aby Knossos było (jest?) miejscowością na wyspie Krecie? ;) Wiesz, król Minos, Minotaur i inne Dedale ;p
BTW, czy senat zleca misje do wykonania? No i jak to wygląda w przypadku innych frakcji - są misje? Kto je zleca, Zgromadzenie Ludowe? ;)
Czy wzorem "jedynki", pojawiły się na mapie zabytki sztuki antycznej (np. Kolos Rodyjski, Latarnia Morska w Faros), a jeśli tak, to czy również niosą ze sobą jakieś bonusy dla regionu/prowincji?
Jak przedstawia się sprawa rozpoczęcia akcji dyplomatycznych - czy wzorem Shoguna II by zagadać do innej frakcji trzeba najpierw odkryć jej ziemie agentami, czy może jest jak w Empire, gdzie już wraz z gongiem pierwszej tury mieliśmy w oknie dyplomacji pełny indeks frakcji uczestniczących w kampanii i niczym nieskrępowaną możliwość zapytania o pakt handlowy z prowincją ulokowaną na drugim krańcu mapy?
Co (poza podbojem) determinuje całkowite wyeliminowanie danego państwa z gry? Innymi słowy czy można wytłuc zabójcami kastę rządzącą i tym samym doprowadzić do zagłady frakcji?
Czy istnieje możliwość restauracji wcześniej pokonanej nacji? Np. w wyniku buntu mieszkańców w mieście należącym do okupowanych przez nas ziem?
Czy w grze pojawiają tzw. rebelianci, czyli "frakcja" bez przynależności geopolitycznej?
Jak dla mnie wygląda OK. Wreszcie jakaś "szczelanka" w II wojennej rzeczywistości, a to, że nowy Wolf graficznie może będzie odstawiać od dajmy na to BF3, akurat mnie nie rusza. Podobnie zresztą jak zarzucana grze liniowość... Nieliniowy FPS? Nieliniowe Wolfenstein'y? To były takie? ;)
Potworek nr 2 z indeksu nowych szkarad przypomina jednego z przeciwników w Return to Castle Wolfenstein, lokacje tak jakby znajome - nie zaskakują, niemniej i tak jestem zajarany jak szczerbaty sucharami :D
Mi tam się podoba - Diablo III nigdy za wiele ;) Rozumiem, że na podobieństwo "dwójki" nowa historia będzie po prost u kolejnym Aktem. Ciekawe tylko czy aby w niego zagrać trzeba będzie odbębnić "podstawkę"? W duchu myślę, że nie, bo skoro grający mają już od dawna wymaksowane postacie, raczej bez trudu mogli by wskoczyć do kolejnej historyjki.
Nie, no... jak Blizzard zrobi filmik to nie ma "tego-tamtego" we wsi ;)
Ciekawe też czy ruszą coś w mechanice gry i wprowadzą np. możliwość pojawienia się więcej niż jednego UFO "na globusie" ;)
@Ghost_
Daje radę - nie jest idealnie ale i tak to kilka klas wyżej niż zaraz po premierze ;)
@wojtek93
Dowodzić się będzie pojedynczymi jednostkami, aczkolwiek tacy podpalacze mają tworzyć kilku osobowe oddziały (tak, jak np. jednostki piechoty w C&C 3)
Child of Pain,
Rajuśku, chłopie, nieważne jest co i kiedy to studio wydało/spłodziło. Ubolewającym jest fakt, że po prostu przestało istnieć a chyba zgodzimy się, że mowa o prawdziwej legendzie, sławie i niezapomnianych tytułach. To wszystko.
Rozumiem, że jak pewnego dnia przyjdzie czas na np. Arnolda Schwarzeneggera, to raczej nikt nie będzie smęcić, że facet dawno już w niczym nie zagrał tylko przypomni się jego niezapomniane role. To oczywiste...chyba ;p
Heh...a która dzisiaj gra nie wyróżnia się wtórnością lub nie zawiera tego typu elementów? Czyli, że co? W takim wypadku każda gra powinna na wejściu dostawać trzy "oczka" mniej za wtórność? Czy może lepiej w ogóle nie dawać oceny, bo przecież i tak jest wtórnie, więc wszystko z gruntu jest do dupy?
Po drugie - jak coś jest dobre, tak jak rzeczony Heart of the Swarm, to guzik mnie interesuje czy to dodatek, rozszerzenie, expansion set, DLC, sequel czy "chgw" co jeszcze. Jakie to ma znaczenie? Bo kosztuje tyle co "pełnoprawna" gra a nią nie jest? Wiecie co? Życzyłbym sobie i Wam, by dodatek do każdej gry był właśnie tak podany jak Heart of the Swarm.
Twórcy również zapowiadali wprowadzenie systemu widocznych na twarzach wojowników emocji - mówiono o strachu, przerażeniu czy zaciśniętych zębach. Niby pierdółka ale znacząco może wpłynąć na klimat całości (o ile okaże się prawdą). Również AI naszych podwładnych ma ulec poprawie. Ponoć każdy z podległych nam oddziałów będzie mógł, w zależności od sytuacji na polu bitwy, samoistnie podjąć pewne działania - np. żołnierze stojący na drodze rozpędzonej konnicy nie będą już stali jak słupy soli, tylko się przegrupują by zminimalizować straty. Generalnie wojsko będzie trzymane w ryzach gracza, jednak w kryzysowych sytuacjach a dodatkowo gdy będziemy zajęci dowodzeniem na wybranym odcinku pola bitwy, zaimplementowany instynkt samozachowawczy wśród podkomendnych wydaje się strzałem w dziesiątkę - o ile to wszystko okaże się prawdą ;) Podobno również miasta w trakcie oblężeń mają być znacznie większe niż w poprzednich odsłonach, jak również aranżacja takowych nie będzie się ograniczać do czterech chałup na krzyż. CA też coś wspominało o możliwości połączenia bitew morskich z lądowymi a ściślej o dokonywaniu desantów z morza. Generalnie zapowiadanych zmian jest od groma. Fajnie by było aby chociaż połowa ujrzała światło dzienne ;)
"Amulety to kapitalna sprawa, wykułem do tej pory dziewięć, z czego dwa ubrałem. Inna sprawa, że kucie amuletów ma tylko sens na Żywotność, bo tylko Vit da lepszą konfigurację z atrybutem dedykowanym, np. Siłą, niż odwrotnie."
UV, niemal identycznie ma się sprawa z Pierścieniami Piekielnego Ognia - gram Czarownicą, stworzyłem cztery takie błyskotki pod inta i oczywiście wypadł crap. Zrobiłem kolejnego pod vita i od razu miał krytyki i szansę na takowe :D
Zmiany w najnowszej łatce dają radę. Wprawdzie to całe PvP nie wiadomo na cholerę komu potrzebne, jednak te schematy na amulety faktycznie są strzałem w dziesiątkę. Wprawdzie na 20 stworzonych raptem 3 okazały się tłuściutkie jednak i tak koszt ich wytworzenia to grosze w porównaniu z cenami np.analogicznego w statsach amuletu Tal Rashy na AH...
Niestety z archonckimi itemami już tak różowo nie jest. Mam chyba pecha, bo za każdym razem trafiał się kompletny shit.
Aen - ---> Demoniczna Esencja jest jednym ze składników potrzebnych do stworzenia bajerów ze schematów z najnowszej łatki (amulet czy archonckie przedmioty)
PS
Faktycznie coś bardzo dziwnego jest, że postać z paragonem rzędu 60 nie radzi sobie z elitami na mp3. Moja postać to ledwie 25 a bezproblemowo urządzam rzeźnię na mp7
Szczerze powiem, że takiej masakry to się nie spodziewałem :/ A już myślałem, że po występach naszej kadry w piłce nożnej, nic gorszego mnie nie spotka :( Zawód na całej linii. Treść rozdziału 'Kanon po zbóju" wku... mnie do granic zenitu. Co to ma być? Myślałem, że specami od nagłych ożywień bohaterów i debilnych wytłumaczeń fabularnych są, pożal się Boże, scenarzyści argentyńskich telenowel, a tu taka "niespodzianka". Kilka rodzajów Obcych (nie licząc "pajączka" i ostatecznej formy) a na dodatek bez kwasu bo będzie za trudno??? Klękajcie narody... Żeby jeszcze sam gameplay miał klimat, i techniczne ręce i nogi... - też dupa. Najgorsze jest to, że tyle nadziei było wiązanych z tym tytułem. Czy w grze występuje królowa? Pytam, bo skoro twórcy mają gdzieś filmową narrację, to może i nie był dla nich problemem fakt wywalenie jej w przestrzeń kosmiczną...
@kamilaskamilas--z uproszczeniami w ekonomii miałem na myśli to, że jeden budynek coś produkuje, w drugim sprzedajesz coś, co wyprodukowałeś, w trzecim ulepszasz działanie tego drugiego a w czwartym podnosisz wydajność wszystkich trzech pierwszych ;p Zero jakichkolwiek zewnętrznych czynników - choćby wahań giełdy na WallStreet determinujących wartość dolarów. Po pewnym czasie, gracz już wie, że pewnych budynków nie opłaca się w ogóle budować, gdyż ich wydajność jest po prostu mizerna. Co do wrogów "za plecami" - zdarzają się takie sytuacje, gdzie ni z tego, ni z owego, nagle przed lokalem, w którym jesteś, stoi czterech kolesi - po prostu nagle się pojawili na pasku inicjatywy - bez żadnego komunikatu, ot tak. System osłon: tutaj miałem ma myśli ilość miejscówek, przy/za którymi możemy się schować. W UFO, łatwiej było wskazać miejsca bez takich osłon - w Omercie jest zupełnie odwrotnie. Jednak, o czym napisał Asmodeusz, osłona (pudła, skrzynie) sama w sobie faktycznie utrudnia efektywne ustrzelenie. Pasek inicjatywy a'la HoMM - kwestia gustu i wrażliwości - gracz ma większe pole manewru jak w swojej turze ma pod kontrolą całość oddziału i wówczas może nimi dowolnie rozporządzać. Łatwiej wtedy cokolwiek zaplanować. Cholernie szkoda mi tej gry - segment zarządzania jest bardzo miodny, w to prostu chce się grać - w przeciwieństwie do trybu taktycznego.
UV ma rację - faktycznie kiedyś granie mogło się wydawać dłuższe, bo człek siedział przed telewizorem ze słownikiem ang/pol na kolanach. No i skala była inna - za gówniarza 45min na lekcji wydawało się wiecznością ;p A co do Amigi - dzięki sejwom można było przejść Dune II czy Gunship 2000 :D Każdy ma jakieś swoje dziwne młodzieńcze "przypadłości". Dla mnie dziwnym było ujrzenie w dwóch różnych filmach tego samego aktora, skoro w jednym z nich został zabity ;p
Rajuśku, patrząc po większości komentarzy, cieszę się, że jakoś nigdy seria DMC mnie nie zainteresowała. Zawsze to jeden stres mniej :P
W odpowiedzi na postawione w ankiecie pytanie odpowiem, że mocno w to wierzę ;)
Miło przeczytać, że jednak pojawi się opcja gry dla pojedynczego gracza. Jednocześnie szkoda, że wciąż tak mało wiadomo o samej kampanii :/
A swoją drogą C&C4 nie był aż tak bardzo skopany. Owszem - brak budowy bazy a co za tym idzie zbierania surowców i produkcji jednostek z prawdziwego, RTS'owego zdarzenia, można uznać za największe grzechy twórców, jednak (moim zdaniem) "czwórka" zaprezentowała niezwykle udane przerywniki filmowe a i linia narracyjna ewidentnie wybijała się na tle poprzednich odsłon. Osobiście nie jestem entuzjastą RTS'ów "bez bazy", gdzie prowadzi się do boju garstkę wojaków ale akurat w C&C4 grało mi się bardzo dobrze.
A podobno końcówka roku miała być do bani ;) A jak wygląda sprawa z dźwiękami? Co do skanera ruchu, to można być pewnym tego cudownego, głuchego "pykania" zamieniającego się na klimatyczne "pipczenie" ale jak wygląda sprawa w przypadku walenia z pukawek? Słychać ten miód na uszy znany choćby z AvP2 i oczywiście filmowych Aliensów?
Pełna zgoda - i dla mnie klockowy Władca Pierścieni jest jak do tej pory najlepszą odsłoną serii. Niewiele tylko wyprzedza Lego Star Wars: The Clone Wars - prawdziwą kopalnię innowacji w serii lecz niestety nie bazującą na hicie formatu produkcji Peter'a Jakson'a.
"Ten, który grę stworzył, powinien mieć działkę największą i jak się okazuje, pośrednicy nie są wcale potrzebni." Dobrze powiedziane. Szkoda tylko, że jak się patrzy na ceny gier w dniu ich premier, to jakoś tak przypadkiem ceny edycji pudełkowych są niemal identyczne jak tych w wersji digital... Niby odpada koszt wykonania pudełka, wytłoczenia płyt(y), instrukcji etc. a jednak w obu przypadkach dynda klasyczne 119zł... Wiadomo wtedy, którą edycję wybierze gracz (szczególnie w kontekście darmowej wysyłki w momencie uiszczenia przedpłaty - czyli płacimy tak jak za digital a otrzymujemy w pudełku). Jeśli jednak powyższa kwota jest zbyt wysoka można poczekać na obniżki właśnie na STEAM'ie. :)
BTW: co ma ilość pracowników do tworzenia solidnego produktu? ;) Liczą się umiejętności i kompetencje a nie lista płac.
Gambrinus---> muszę przyznać, że lektura Twojej recki nasunęła mi skojarzenie z degustacją trunku pt. "wściekły piesek", gdzie początkowa gorycz "czystej" szybko została zalana słodkim posmakiem nektaru malinowego wymieszanym z pikanterią sosu Tabasco ;p Krótko mówiąc ostre zderzenie kontrastów. No ale chyba taki urok i tego trunku i tej serii gier ;) W każdym razie mam pytanie: o co dokładnie chodzi z tym rozwojem umiejętności naszej postaci i modernizacją sprzętu. Czy to pierwsze, to coś na zasadzie "+10 do celności" a to drugie działa na zasadzie patentu z MoH: Airborne (w miarę używania konkretnej pukawki nagle pojawiają się pojemniejsze magazynki, lepsze zamki, lunety itd)? Mógłbyś nieco wtajemniczyć?
Do dyskusji nad np. znaczeniem kampanii w CoD (cokolwiek by to miało znaczyć) każdy moment jest dobry - niekoniecznie musi nim być premiera Black Ops II. Niemniej jednak i mnie ciekawi dokąd ta seria zabrnie. Kiedy, właśnie w kontekście konstrukcji fabuły twórcy napotkają na mur? Jakby nie było, jest to jak dotąd jedyna seria FPS serwująca graczom motywy z przeszłości, teraźniejszości a ostatnio i z przyszłości. Trudno sobie wyobrazić co może być następne ;)
Świetnie się zapowiada - szczególnie areał do odwiedzenia i narracyjne przenikane się bohaterów wybija się przed szereg nowości. O muzykę się nie martwię - co jak co ale repertuar utworów w serii GTA zawsze stał na wysokim poziomie. Wprawdzie maniakiem serii nie jestem jednak tak naprawdę najlepiej wspominam chwile spędzone z GTA III. Vice City oraz San Andreas nie specjalnie mi podeszły. "Czwórce" z kolei w mojej ocenie najbliżej było ulubionej części trzeciej, jednak na dłuższą metę okazała się nudna. Mam nadzieję, że GTA V wniesie nieco więcej finezji i polotu ;)
TobiAlex - "szymonel7900 ta, nie ma jak to kupować grę za 129 zł dla 5h singleplayer, gdzie w multi spędzi się jakieś 50x tyle (vide Battlefield czy CoD czy nowy Warfighter). Nawet nowego StarCrafta II tak naprawdę kupuje się dla multi. Po co on kupuje grę? Właśnie dla multi (wymienione przeze mnie gry kupuje się przede wszystkim do rozgrywek multiplayerowych. To ja się mogę ciebie zapytać - po co ty chcesz kupić Battlefield 3 skoro to gra typowo multiplayerowa a singleplayer do dodatek i to jeszcze dodany na siłę? I przestań już pieprzyć, że w multi to grają dzieci, bo się tylko ośmieszasz. Nie wrzucaj wszystkich gier do jednego worka!"
Oczywiście, że w multi nie grają tylko dzieci. Jednak to na co ktoś wydaje "stówę" jest jego prywatną sprawą. Jeden wyda na kilku godzinną kampanię w BF3, drugi na godzinę z prostytutką w przydrożnym hotelu. Po drugie, z łaski swojej mów za siebie - tak się składa, że nie głosisz prawdy objawionej i gadki typu "tę grę się kupuje dla multi a tę nie" są delikatnie rzecz ujmując przejawem ignorancji. StarCrafta II i Battlefielda 3 kupiłem właśnie dla rozgrywki w singlu? I co? Jestem debilem trwoniącym własne pieniądze? Może kampania w BF3 jest wtórna (w końcu to FPS) ale tej ze SCII to ze świeczką szukać w innych produkcjach strategicznych. A to, że w jednym daleko wschodnim kraju uczyniono z tej ostatniej sport narodowy, nie musi i jest jednoznaczne z postawą i aspiracjami każdego innego sięgającego po StarCrafta II. Cała ta dyskusja na temat prymu singla nad multi i odwrotnie, jest jałowa i z góry skazana na porażkę. Równie dobrze można by się użerać na temat wyższości poszczególnych funkcji smarftonów nad tą jaką daje każdy inny telefon, czyli "zwykłego" zadzwonienia do drugiego człowieka...
Widać, że konflikt pomiędzy ideą gry w singlu Vs multi ciągle jest gorący. Szczerze powiedziawszy to nie rozumiem za bardzo takiego twardego definiowania gier tych na "singla" oraz tych na "multi" (z wiadomych względów poza MMO). Każdy gra tak jak lubi i w co lubi. Zamiast użerać się między sobą wyślijcie zapytanie do tego czy innego studia i zapytajcie z myślą o którym trybie taka czy inna gra powstała. Jednocześnie nie da się ukryć, że tym czym kampania reklamowa nadchodzącego hiciora (wstawcie sobie tutaj dowolny tytuł) ma przyciągnąć potencjalnych nabywców jest właśnie kampania / single player. Każda z reklamówek chwali się urywkami z takowej - bo jest efektownie, bo jest filmowo, bo jest wyreżyserowane itp. Z drugiej strony zaprawieni w boju gracze tej czy innej serii doskonale znają możliwości danego studia i wiedzą, że to co widzieli na filmikach, trailerach itd. starczy raptem na kilka godzin (oczywiście istnieją wyjątki, np. gry strategiczne). Zatem co można robić po przejściu gry w jeden wieczór? Uruchomić multi, zetrzeć się z innymi graczami po drugiej stronie kabla. Wprawdzie nie uświadczymy tam "kina akcji" i gatki-szmatki pomiędzy bohaterami ale za to wejdziemy na zupełnie inny poziom emocji - emocji silniejszych, bardziej wyrazistych. Tam faktycznie człowiek czuje, że jego bohater (a w istocie on sam) żyje a postacie z otoczenia nie są zaprogramowanymi robotami lecz takimi samymi graczami jak my. W takim wypadku żadna kampania single player nie da odbiorcy takiego poziomu adrenaliny i wyczuwalnego walenia serducha jak własnie rozgrywka wieloosobowa. Z tego punktu widzenia słuszność mają ci, dla których taka czy inna gra to przede wszystkim multi player. Mi osobiście aż takie wrażenia nie są potrzebna. Zawsze bardziej ceniłem sobie kampanie w singlu. Multi praktycznie nie ruszam. Nie wiem jak to wyjaśnić ale single jest dla mnie o tyle atrakcyjniejszy, że stawia przed graczem jakieś zadania, ma się jakiś cel, trzeba zrobić coś by zaistniało coś jeszcze innego. W multi nie widzę tego. Rozgrywka tam wydaje się monotonna. To po prostu kwestia gustu. Niemniej rozumiem obie strony tego "konfliktu" single Vs multi. Mam w tym kontekście swój wyjątek: seria Heroes of Might&Magic. Tutaj zdecydowanie stawiam wyżej rozgrywkę z kilkoma osobami nad zabawą w kampaniach. Dlatego uważam, że nazywanie głąbami osób preferujących ten a nie inny tryb rozgrywki, z automatu wystawia autorowi tej błyskotliwej refleksji stosowną cenzurkę.
Jak na skrytobójcę przystało, główny bohater swym strojem w ogóle nie zwraca na siebie uwagę ;p
UV --->Czyli wniosek w kontekście jednej z wad "trójki" może być taki, że twórcy nieopacznie wybrali sobie Boston oraz Nowy Jork rodem z końcówki XVIII wieku i tym samym siłą rzeczy sprowadzili głównego bohatera do parteru i to dosłownie? Czy według Ciebie można zaryzykować tezę, iż np. Londyn z tego samego okresu sprawdziłby się lepiej? Przyznasz chyba, że stolica imperium w Sherlock'u (2009) z Downey'em Jr. została ukazana kapitalnie i spokojnie mogłaby być tłem dla Assassina. Pytam o to, gdyż ciekawi mnie na ile rzeczone tło, architektura itp. przekłada się na linię fabularną oraz uwiarygodnienie akrobatycznych zdolności głównego bohatera. To z kolei wiąże się z kolejnym pytaniem - co jest istotą całej tej serii? Efektowne Unikanie bruku czy skrytobójstwo na tle zabytków naszej cywilizacji?
Mój problem z serią Assassins Creed jest prosty do zdefiniowania. Każda z kolejnych części była dla mnie koszmarnie nudna. Jest to o tyle frustrujące i smutne, że bardzo lubię wszelkiej maści smaczki czy wątki historyczne wplecione w rozgrywkę komputerową. Średniowieczna Palestyna, nowożytna Wenecja, takowy Rzym czy wreszcie Konstantynopol (czy raczej powinienem rzec Istambuł) a teraz wojna o niepodległość Stanów Zjednoczonych, tworzą niespotykane i ciekawe tło. Do tego ukazana w grze architektura tych metropolii czy strojów napotykanych postaci potrafi wytworzyć w odbiorcy wrażenie podobne jakie towarzyszy widzowi solidnego kina kostiumowego. Mówię oczywiście o własnych wrażeniach. Seria Assassins Creed obok cyklu Total War, właśnie w kontekście przelania na ekran monitora historycznego tła z całym dobrodziejstwem jego inwentarza (mniej czy bardziej naszpikowanego inwencją twórczą scenarzystów), są jedyne w swoim rodzaju. Szkoda tylko, że Assassin tak szybko zanudził mnie niemal na śmierć...
"Fajny tez jest patent z wychylaniem sie, niby nic, a jednak" - o co dokładnie chodzi? W "Warfighter'a" nie grałem ale wychylanie się zza winkla było już w "Return to Castle Wolfenstein" (2001)
xand ---> nie sądziłem, że będę musiał wytłumaczyć, że mój wcześniejszy wpis w ogromnej większości jest pastiszem i niezwykle ironicznym spojrzeniem na komentarze użytkowników, którzy właśnie nie czytają artykułów z głową (albo w ogóle ich nie czytają) a jednocześnie nie mają żadnych skrupułów by autora czy autorów piszących dla GOL' zmieszać z błotem, obrazić czy zwyzywać. Życzę dalszej pomyślności.
Heh... nawet nie wiedziałem, że znakomite "Operation Stealth", przekabacono za oceanem na jakieś "James Bond: The Stealth Affair"...
Jedynkę przelazłem chyba z 10 razy - KAPITALNA GRA. Mam tylko jedno pytanie co do "dwójki" : czy coś wiadomo na temat wyścigów Le Mans czyli najbardziej stresogennego rajdu ever? ;)
Dla mnie GRID 2 może być nawet kalką "jedynki" :) Grunt by grało się jak wcześniej.
@BurbonoPL - nie spinaj się tak - to tylko muzyka ;) A co do Heroes, to racja ale muza części II i IV a nie V ;)
Szkoda, że powyższej ankiecie nie znalazły się:
"Hell March" z Red Alert
http://www.youtube.com/watch?v=Tb-gI_pFog0
"Act on Instinct" z "pierwszego" Command & Conquer
http://www.youtube.com/watch?v=n4AUY-v1nsE
czy przypomniany przez Avera "Descent in to Cerberon" (Quake 2)
Generalnie soundtracki do powyższych produkcji są najlepszymi z jakimi się spotkałem.
Niemniej z zaprezentowanego indeksu najbardziej mi się podoba kawałek do nowego Deus Ex
Krótko mówiąc: chcesz bardziej poczuć stare UFO, to graj w trybie classic i wyłącz dynamiczną kamerę? ;)
Jak dla mnie nadchodzące UFO będzie kolejnym obok HoM&M V, kapitalnie zrealizowanym remake'iem legendarnego tytułu.
Asmodeusz - czy możesz coś już powiedzieć na temat zróżnicowania statków obcych? Znalazłeś już jakąś bazę UFO? (czy w tej części są w ogóle bazy obcych?)
grogfeld - racja demo wymiata ale czy nie wydaje się Tobie, że jest nieco za łatwo? Nie wiem czy grałeś w "pierwsze" UFO, jednak akurat dla mnie, dziwnym jest fakt, iż żołnierze w najnowszym Enemy Unknown mogą na maskę zgarniać celne strzały z pistoletów plazmowych i przeżywać. Taka sytuacja w pierwowzorze była nie do pomyślenia. Nawet najlepszy pancerz w produkcji z ubiegłego wieku nie dawał 100% gwarancji wyjścia cało ze spotkania z pociskiem plazmowym. Tymczasem w nadchodzącej produkcji (mówię na podstawie własnej rozgrywki) moi wojacy kilka razy byli trafiani i nadal mieli się dobrze. Kolejna sprawa: celność żołnierzy XCOM'u. W pierwowzorze rekruci strzelali fatalnie (nawet z bliska). W gierce od Firaxis celność podopiecznych jest niemal perfekcyjna. Owszem, nie oznacza to, że ufoki to "jedno strzałowcy" ale każdy pocisk oddany przez "moich" zawsze trafiał w "światło bramki". Biorąc pod uwagę początkowe wyszkolenie żołnierzy i broń opartą "tylko" na ziemskiej technologii, taka sytuacja, w kontekście "pierwszego" UFO, wydaje się nad wyraz kontrowersyjna.
Sprawa z muzyką: toż to "wypisz-wymaluj' ostatni Deus Ex ;)
W każdym razie obraz całości bardzo mi się podoba. Demo może i krótkie ale bardzo wciągające. Wiem, że przy tej grze będę świetnie bawić :) Jak dla mnie najbardziej udany (póki co) remake świetnej produkcji.
Ten artykuł tylko potwierdził moje nadzieje na kolejne ekscytujące godziny z XCOM'em :) Widać, że pojawi się sporo zmian w porównaniu z pierwowzorem - choćby kondycja ciała zabitego obcego i jego wpływ na późniejsze badania nad nim w bazie. Pomysłowo.
A co z tym, o czym we wcześniejszym artykule pisał UV? Faktycznie np. z rakietnicy będzie można przywalić tylko raz na misję? Czy faktycznie niektóre misje będą stałymi fragmentami każdej nowo rozgrywanej kampanii? No i jak ze ścieżką dźwiękową a ściślej z muzyką? Polecą podobne nuty co w oryginale? ;)
Krondar - racja. Twórca Endless Space, Amplitude Studios, ma siedzibę we Francji - mea culpa
Aaa... to dlatego z co drugiej skrzynki wylatują prawie same niebieskie cacuszka ;)
Cieszą mnie te zmiany, gdyż z zasady nie korzystam z Domu Aukcyjnego.
@dweYn - kolego przytoczę Tobie tylko pewną treść:
"Art. 212 Kodeksu karnego:
§ 1. Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę
organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania
potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega
grzywnie albo karze ograniczenia wolności
§ 2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 za pomocą środków
masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo
pozbawienia wolności do roku."
To, że nazwałeś się "dweYn" nie oznacza, że jesteś tu anonimowy a co za tym idzie, że właściciel GryOnline S.A. nie zechce za nazwanie GOL'a "złodziejem" zadbać byś dostał "pozdrowienia" z sądu.
Zapowiada się wyśmienicie - "czwórka" była świetna ale z tego co można przeczytać w artykule zapowiada się iście spektakularny "come back" serii :)
@Naczelnyk - nie bądźmy tacy drobiazgowi. To, że desanty z morza (czyt. przystąpienie do bitwy z morza) nie były praktykowane w starożytności (bo filozofia tamtych armii polegała na rozwiniętym szyku), nie oznacza automatycznie, że nie można takiego manewru zastosować w grze ;) Bardziej by mnie zdziwiło (i pewnie zdziwi) prowadzenie akcji militarnych w porze zimowej, szczególnie w północnej części kontynentu. Natomiast z tymi atakami z morza na mury, to faktycznie kogoś w tym CA poniosła fantazja ułańska ;)
@ozoq - Empire jest tu chyba kiepskim porównaniem, gdyż XVIII-sto wieczna Europa zachodnia prezentowała raczej jednorodną "myśl zbrojeniową". Nie było wówczas (może poza angielską marynarką wojenną) zdecydowanego lidera w tym aspekcie. Poza tym Empire, mimo ogromu mapy, oferował ledwie kilka grywalnych nacji. Z takowych raptem imperium tureckie odbiegało garniturem posiadanych formacji militarnych. Dodatek ("Na wojennej ścieżce", czy jakoś tak) zaoferował rozgrywkę plemionami Indian ale już tylko na mapie Ameryki. Co innego Rome - tutaj raptem kilka cywilizacji wybijało się ponad przeciętną i to niemal w każdej dziedzinie. Dlatego właśnie to zapowiadane zróżnicowanie ze względu na drzewka rozwoju każdej (grywalnej jak sądzę) frakcji może być najciekawsze. Pytanie tylko iloma cywilizacjami dane nam będzie zagrać?
Najbardziej uradowała mnie informacja o osobnych drzewkach rozwoju dla każdej frakcji - bardzo brakowało mi tego elementu we wcześniejszych odsłonach serii. Co do zapowiedzi większego realizmu działania armii i szczegółowości m.in. wyglądu poszczególnych wojowników, to tu akurat podchodzę sceptycznie, gdyż każda poprzednia część cyklu w tym kontekście miała przynieść głębokie zmiany, żeby nie powiedzieć rewolucję a na końcu okazywało, że nadal prowadzimy do boju głupiutką armię klonów... Jedyne czego naprawdę się obawiam, to zbytni nacisk na oprawę wizualną. Cieszy fakt, iż Rome II wyrasta na najładniejszego Tota War'a w dziejach, jednak dobrze by było aby Creative Assembly nie wpadło w, bardzo modne ostatnimi czasy, przerastanie sfery wizualnej kosztem funkcjonalności całego produktu. Ciekawi mnie również mapa, jej podział administracyjny - świetnie, że ta w Rome II będzie większa od poprzedniczki. Pytanie tylko czy sieć prowincji będzie odpowiadać realiom tamtych czasów. Z tego typu elementami ekipa CA zawsze miał problem i praktycznie mapa każdego Total War'a naszpikowana była kartograficznymi kwiatkami. Jeszcze co do mapy: ciekawe jak będzie się przedstawiać struktura stolic poszczególnych regionów - czy dostaniemy miasta z miksem budowli społecznych i militarnych (jak w "jedynce") czy jednak nastąpi podział na miasta-metropolie oraz te "garnizonowe", a może będzie jak w ostatnich odsłonach serii: część budowli w miastach - reszta w regionie. Niemniej jednak i dla mnie czekanie na "dwójkę" będzie cholernie trudne ;)
Track & Field pamiętam z C64... Przepis na wygraną na 100m był bardzo prosty a jednocześnie dość oryginalny, szczególnie dla kogoś stojącego z boku. Otóż brało się "dżoja" za podstawę i za przeproszeniem trzepało się nią tak, by drążek latał jak najszybciej. Do tego mega skupienie w oczach, wystający z pomiędzy zębów jęzor i ognień ;) Przypominało to atak padaczki ale właśnie tak zdobywało się rekordy ;)
@Arcadius - tak jak wspomniał Raistand, ekrany miast dała nowa łatka a nie sam dodatek. Słowem, nie musisz mieć dodatku by oglądać nowe oblicze zameczków.
Tak przyglądam się tej dyskusji i momentalnie staje mi przed oczami polemika na temat zastosowania uproszczeń w Heroes VI (rzecz jasna głównie piję do ilości surowców) czy Diablo III (rozwój bohatera) Na papierze może brzmiało to złowieszczo i beznadziejnie, jednak w praniu okazało się, przynajmniej dla mnie, nie takie złe. Chcę przez to powiedzieć, że każdy dany produkt odbiera wedle swojej miary i zapowiadane rozwiązania jako denne, w praktyce mogą okazać się w porządku. Z oczywistych przyczyn w nadchodzące UFO nie grałem a co za tym idzie nie mam pojęcia czy propozycje Firaxis w tym momencie są godne potępienia.
@xsas - nie wiem czy dobrze Ciebie zrozumiałem ale w tej grze nie ma czegoś takiego jak rola (jaką musi odegrać) danej rasy. Każda z nich ma swoje atrybuty, cechy, zdolności i są one przypisane tylko jednej konkretnej rasie.
@xsas - jest osiem grywalnych ras oraz piraci. Ci ostatni nie są grywalni, nie mają swoich systemów a ich floty pojawiają się losowo (z obecności piratów można zrezygnować zaznaczając odpowiednią opcję w menu głównym).
Zapisu można dokonać w dowolnym momencie; również istnieją autosavey (identycznie jak w Heroesach czy Total War).
@Salko:
Trafiony-zatopiony :/ Masz rację, jednak miażdżąca większość modułów jest do opracowania w militarnej działce drzewka technologicznego. Zainteresowanych przepraszam za brak precyzji w tym względzie.
Co do poziomu trudności, powiem tak: komp gra na tyle, na ile mu się pozwoli :) Może porównanie takiego mechanizmu do multika w takiego StarCrafta II będzie mocno przesadzone, jednak takowe oddaje istotę rzeczy;)
@b4r4n - moim zdaniem kiepsko zaprojektowaną grą w kontekście wyśrubowanego poziomu trudności był choćby Stronghold 3, gdzie dostawało się w ciry nie ze względu na mechanikę a przez całą chmarę bugów i baboli.
Aha - też nie mam za wiele czasu na granie. Uwierz mi, nie taki Endless Space straszny jak go malują. Zerknij na YouTube - jest tam kilka gamelplayów z tej gry wraz z komentarzem.
A tak ogólnie rzecz biorąc, niech za swoiste memento w całym tym zamieszaniu z trudnością rozgrywki, posłużą komentarze pod tekstem UV Impalera dotyczącym ogrania dema nadchodzącego UFO. Jak dla mnie konkluzja jest następująca: gra wymagająca - źle, gra uproszczona - jeszcze gorzej... ;)
"W trakcie jednej z misji nie mogłem wykurzyć Sectoidów, którzy wycofali się do niewielkiej chatki, więc po prostu zrównałem ją z ziemią, oddając strzał z bazooki" - już mi się spodobało :) "Żołnierz ma szansę wystrzelić rakietę tylko raz w trakcie całej misji" - a miało być tak pięknie... A ta na serio, Krystian, czy coś wiadomo a propos łapania ufoków żywcem i badania ich w bazie? Jest w ogóle coś takiego jak Ufopedia?
Nieco przybiła mnie ta liniowość w misjach i ograczenia w czasie walki... Dziwne posunięcie twórców.
@GimbusomNIE - poradnik do Crusader Kings już od dawna jest opublikowany
@WlodarW - moim zdaniem gry są takie same jak kiedyś, tylko gracze starsi wiekiem są bogatsi o doświadczenie. Stąd być może wśród nich przeświadczenie, że obecne produkcje są dla półgłówków... Czy np. Diablo (jedynka) nie był aby tak samo "prosty" jak obecnie najnowsza odsłona tej serii? Ach... no pewnie, że nie - przecież nie był spolonizowany ;)
Auć! Pardon - nie zauważyłem Twojego posta Psycho_Mantis. W takim razie nic już nie piszę na temat wydarzeń w DIII ;p
Okej, mam już pełne dane na temat wydarzenia o którym wspominałem wyżej. Lokacja zwie się 'Komnata Zaginionego Bożka', z zewnątrz wygląda identycznie jak 'Niszczejąca krypta' i można się na nią natknąć na Kasających Piaskach. Wydarzenie polega na pomocy, napotkanemu wewnątrz Komnaty, Poltarowi (poszukiwacz skarbów) w odnalezieniu statuetki bóstwa, Posążka Rygnara.Po odnalezieniu artefaktu Poltar prosi nas o jego przechowanie - my bierzemy Bożka a z czterech stron pojawiają się Lodowi Strażnicy. Po ich pokonaniu Poltar wraz z posążkiem wraca do miasta przez uaktywniony portal.
Psycho Mantis - w identycznej lokacji co "Niszczejąca Krypta" (wygląda identycznie tylko nazwę ma chyba inną) można się natknąć na człowieka proszącego naszego bohatera o przeprowadzenie czy raczej pomoc w znalezieniu jakiegoś kamienia czy coś w tym stylu. W każdym razie, jak już rzeczony artefakcik odnajdziemy i będziemy chcieli go zabrać, pojawią się cztery potwory, które oczywiście należy skasować. Po wszystkim nasz poszukiwać uda się portalem do miasta a my zostaniemy uraczeni wykonaniem zdarzenia. Nie pamiętam tylko imienia tego gostka... Mam nadzieję, że znowu na to trafię i będę mógł się podzielić pełnymi nazwami itd.
Pytanko do autora: zdarzenia występujące w danej, tej samej lokacji (np. Kości matrony i Słój Dusz), pojawiają się losowo. Innymi słowy, w tym przypadku, będą albo Kości... albo Słój. I teraz pytanie - ile razy odwiedzałeś te wszystkie lokacje by natrafić na każde możliwe zdarzenie? :) To jest właśnie piękne w tej grze - "ente" przechodzenie tych samych lokacji nie okazuje się wyprane z jakiejkolwiek nudy (przynajmniej moim zdaniem).
Wow, strzelanka a my nie w roli "amrykańskiego chłopca"? Nie może być! ;) Fajnie, że polskie studia nie idą przetartym szlakiem, tylko tworzą własną, jak widać, niepowtarzalną, jakość. Bulletstorm, Hard Reset a teraz Adventurer. Oby tak dalej. PS. Pamięta ktoś starego shootera pt. Powerslave? Tak jakoś mi się ta gra skojarzyła z tym artykułem ;)
Ten świetny tycoon wylądował wreszcie na GOG'u :):) Gra jedyna w swoim rodzaju. Ciągle wkręca, ciągle zabawna, tytuł nieśmiertelny.
Zapowiada się bardzo smakowicie. Dla mnie akurat pierwszy Medal (tzn. 2010) jest bardzo dobrą produkcją. Zresztą jakoś tak sam tytuł działa na mnie, że już na starcie patrzę na całość przez różowe okulary ;)
Czy coś wiadomo na temat wymagań sprzętowych?
Dawno nie było strzelanki osadzonej w II wojnie światowej. Przypomina mi to mechanizm stosowany w kontekście zabawek dla małego dziecka, gdzie coś, co kiedyś tam się mu znudziło, schowaliśmy do szafy. Zabawka została zastąpiona nową ale po długim czasie znów mu się znudziła. Więc teraz wyciągamy z szafy starą zabaweczkę a dzieciaczek otwiera buźkę ze zdumienia i cieszy się "czymś nowym" ;) Co za czasy... ;)
@pr0gh0stpl - czy aby strzelanka nie polega na zabijaniu kolejnych hord przeciwników? ;)
"Nic, tylko czekać" - dokładnie tak :) To po prostu wygląda świetnie. Klasyczna, wyprana ze zbędnych pierdółek (zajmowanie budynków etc), RTS-owa rozpierducha :) Dla mnie gitara. Właśnie na taką mieszankę C&C i SC czekam.
Na horyzoncie pojawił się Generals 2, coraz bliżej jest też Heart of Swarm no i teraz End of Nations :) Oby tak dalej.
BTW: swego czasu też pojawiło się RTS-owe MMO... Battle Forge? No ale chyba bez większego echa.
@Mruqe - niech dobrze zrozumiem - ta cała otoczka z zarządzaniem swoim syndykatem, prowadzeniem badań itp. ma miejsce tylko w trybie kooperacji?
Co do singla: czy tutaj idziemy do boju sami czy jednak mamy ze sobą wsparcie? Jeśli to drugie, to czy zachodzi jakaś forma interakcji z resztą oddziału? Coś na zasadzie jak np. w "Vietcongu"?
Pisałeś o walkach z bossami: można to przyrównać do np. Duke Nukem Forever? Czy agenci dysponują podobnym sprzętem jak w pierwowzorze? Mam na myśli jakieś skanery czy aparaturę do "niemilitarnego" neutralizowania przeciwników itp.? Istnieje możliwość werbowania obcych agentów? Jak oceniasz wykonanie starych-nowych map?
Przyznam, że nigdy nie mogłem ogarnąć serii Europa Universalis i pochodnych. Mimo, że mam korbę na punkcie historii, to nijak nie mogłem się przekonać do tego cyklu. Zresztą w produkcjach Paradoxu, jak i grach firmowanych ich logiem, zawsze było coś magicznego, nęcącego i jednocześnie odstraszającego. To gry, które albo się lubi albo omija się je szerokim łukiem. Może tym razem w końcu się przekonam do Krzyżowca. Gra wielka, niestety nie dla wszystkich.
Takich gier się nie zapomina. Zgadzam się z autorem tekstu: poziom brutalności w Syndicate wówczas a i sporo później, nie miał sobie równych. Do tej pory pamiętam np. krzyki palących się ludzi. Generalnie poziom udźwiękowienia był całkiem niezły - strzał i przeładowanie w shotgunie, wybuchy czy ten charakterystyczny "hihot" urządzonka do przechwytywania ludzi (perskładraton? Jakoś tak ;p ) w jeszcze większym stopniu przykuwały do monitora. Co tu więcej mówić: Bullfrog to Bullfrog :)
@Wolf€x-
Paradoksalnie o wiele trudniejsza jest kampania gospodarcza. Tutaj naprawdę należy się porządnie nagimnastykować by sprostać celom danej misji.
Co do wody czy zarazy, to musisz mieć jakich błąd - u mnie oba te elementy były widoczne.
Podstawowym problemem "trójki" nie są wcale babole związane z walką - takowe są eliminowane wraz z kolejnymi dużymi łatkami ale sama mechanika gry: kuriozalny sposób przyrostu populacji oraz również niezrozumiały system budowy mieszkalnych chatek względem odległości od głównej siedziby. To są tak naprawdę podstawowi wrogowie rozgrywki. FireFly miało dobry pomysł na grę ale ich "innowacyjne" pomysły pogrzebały "Twierdzę 3".
Natomiast oprawa graficzna może nie jest na miarę "StarCrafta II" jednak błędem jest uznanie jej za przestarzałą.
Miejmy nadzieję, że kolejne odcinki ujawnią więcej informacji na temat nowych (starych?) elementów. Puki co poznaliśmy jedynie ogólniki, które zresztą od dawna fruwają w sieci.
Kolego Dracer - zanim postanowisz podzielić się ze światem swoimi przemyśleniami, naucz się chociaż podstaw poprawnej pisowni...
Jak najwięcej takich videorecenzji :) Piętnastominutowa prezentacja rozkłada na łopatki standardową, "pisaną", reckę.
Co do gry:
Dość oryginalna produkcja, na pewno wyróżniająca się spośród tłumu, warta uwagi. Element zręcznościowo logiczny przywiał mi wspomnienie o stareńkim Prince of Persia :)
Powiem tak:
CA, czyli twórcy min. "Empire Tota War", powinni się uczyć od Neocore Games jak powinno się robić tego typu gry, bo trzeba powiedzieć, że "Król Artur" pod względem optymalizacji, pracy silnika zostawia "Empire..." daleko w tyle. Gra nie ma żadnych bugów, zwieszeń, nie wysypuje się do Windy. A przy tym wygląda bardzo ładnie i tak samo działa. Słowem - od strony technicznej nie ma za bardzo o co się przyczepić. Sprawa z łucznikami - faktycznie są bardzo śmiercionośni. W menu jest opcja co by można obniżyć ich siejące zniszczenie zdolności. Jednak w żadnym razie ta formacja, w ostrzale wroga, nie prezentuje szybkości i skuteczności działania karabinu maszynowego. Autor tej recenzji chciał chyba być fajny, dlatego sięgnął do takiego obrazowego i nieco przerysowanego porównania. Poza tym jedni łucznicy mają mieć wpływ i mają stać się wykładnią całego zbalansowania/niezbalansowania jednostek w tej grze? Faktycznie, bardzo obiektywny pogląd. Szkoda, że zabrakło innych przykładów, dających solidniejszą podstawę pod teorię autora recenzji, bo argument typu "bo mnie to wkurzyło"/"bo sobie nie radziłem" czy coś w tym stylu, obrazuje jedynie pewną frustracje i żal. Poza tym w dzisiejszych czasach, stwierdzenie, że gracze to i owo widzieli już w tej czy innej grze i ubranie owego w negatywne szaty, staje się co najmniej groteskowe. Każda, nowo pojawiająca się gra w mniejszym bądź większym stopniu, czerpie z pomysłów, rozwiązań, znanych z innych tytułów a na temat "seriali" pt. "Medal of Honor", "Call of Duty" czy "The Sims" etc. już nawet nie będę pisał. Faktycznie! Każda kolejna odsłona powyższych serii była zaskakująca, niepowtarzalna, zupełnie niepodobna do poprzedniczki itd.
A czy jest choćby dzień nadziei na wydanie tej świetnej gry "po ludzku"? Mam tu na myśli pudełko z płytą... Już mi bokiem wychodzi "kupowanie" gier w sieci, polegające na zasysaniu plików...Nie dość, że człowiek wywala kasę, to jeszcze musi czekać na "download comple"...
Trainer do takiej gry??? Może jeszcze będzie wydana solucja?
Na prawdę nie wiem, co w tej grze jest takie trudne i nie do przeskoczenia, żeby posiłkować się trainer'em. Gram w "czwórkę" ale nie przyszło by mi do głowy bawić się trainer;em..."żenua".
Nie wiem dlaczego niektórzy się czepiają grafiki i generalnie wyglądu.
Racja - graficznie to SC Extreme nie różni się od "pierwszego" Stronghold 'a czy Crusader 'a ale w tej grze przecież nie o to chodzi - liczy się przecież klimat i przyjemnośc z grania.
Twórcy gry spróbowali z 3D w "dwójce" i Legends - i szczerze nie za bardzo dobrze wyszło to dla tej gry.
Ciekawi mnie natomiast jakie to nowe budynki zostaną wprowadzone do SC Extreme.
Zapowiadany "brak limitu" jednostek to świetne rozwiązanie.
Zobaczymy jak gra się sprawdzi w praniu.
Oczywiście będziemy musieli poczekac bo przecież na sklepowych półkach pojawi się tylko wersja PL - a to łączy się z dodatkowym czekaniem. Ale zbędna/niepotrzebna polonizacja to akurat wątek na inną dyskusję.