136km^2 w Wiedźminie 3 to mit. Nie wiem skąd wzięły się te dane, ale ostatecznie cały Wiedźmin bez dodatków ma około 40km^2 z czego ponad połowa to Velen. Jest to zmierzone przez graczy i jest to też odczuwalne podczas gry. W sumie raz sam też to zmierzyłem, wystarczy się przejść wzdłuż mapy i zmierzyć czas, a potem założyć z jaką prędkością mogła się poruszać postać. Oczywiście w ten sposób skala błędu jest dosyć duża, jednak i tak gołym okiem widać, że ten świat nie ma 100km^2. Assasin Creed Origins ma jakoś właśnie około 100km^2, gdzie mapa jest nieporównywalnie większa od Wiedźmina.
Myślę, że najlepsza opcja to poczekać na ewentualne załatanie błędów i poprawę optymalizacji i mamy bardzo dobrą grę, co z resztą wynika z samej recenzji. Poczekam trochę z zakupem ;)
Nie zgadzam się do końca z autorem materiału. Grałem we wszystkie odsłony Twierdzy i SHC II zajmuje miejsce zaraz za SHC i SH. To na prawdę przyzwoita gra i na prawdę przypomina rozgrywką pierwszego krzyżowca. A już najbardziej rozbawił mnie fragment, gdzie mówi, że w SH wojska biły się przejrzyście, a w SHC II była nieczytelność walk... kurde, kolega chyba nigdy nie grał w MP. Tam 150 jednostek na obszarze 10-20 "kratek" to norma. W SHC II właśnie wszystko jest przejrzyste i wojska biją się miedzy sobą trochę czasu, a nie znikają w tłumie w kilka sekund. Największy minus SHC II to lagi, ale możliwe, że już to poprawiono (dawno nie grałem). Jakby ktoś chciał wrócić do pierwszej Twierdzy to polecam od siebie fanowską kampanie, która nie dawno powstała, znajdziecie ją na [link] przeglądając stronę główną z newsami.
Najlepsza mapa z Battlefielda 3? Zdecydowanie Kaspijska granica! Każda z map miała swoje uroki i każdą za coś lubiłem, jednak to z "granicą" wiążę najwięcej ciekawych i śmiesznych wspomnień. Zawsze urzekały mnie ładne widoki na mapach, a na Kaspijskiej granicy zdecydowanie było na co popatrzeć, zwłaszcza z pokładu myśliwca, którego często katowałem na tej planszy. To dzięki tej mapie przekonałem się do podboju, wcześniej grając tylko szturm. Pamiętam jak pierwszy raz odpaliłem ją na PC (wcześniej grałem tylko na konsoli), zaintrygował mnie widok walącego się masztu. Później próbowałem kilkukrotnie wysadzić go za pomocą c4, jednak po chwili zorientowałem się, że mapa mnie strollowała i efektowna destrukcja jest zwykłym skryptem, który uruchamia się pod koniec rozgrywki. Bardzo podobał mi się układ punktów, zdecydowanie lubiłem buszować w "lesie" i upatrywać upragnionego headshota lub pilnować, bądź zdobywać "wzgórze". Pamiętam jak umierałem razem z kumplami to od razu odradzaliśmy się w lesie, kontrolując sytuację między masztem, lasem i wzgórzem. Czasami wychodziły z tego niezłe akcje. Miło wspominam też sytuacje z trollowaniem graczy przy respawnie Rosjan, gdzie czaiłem się za skałami z c4. Dla mnie ta mapa miała po prostu wszystko z dużych map Battlefielda, na których toczyły się bitwy piechoty, pancerne i powietrzne, dlatego najmilej ją wspominam.