Człowieku, ta gra to jest arcydzieło!!!!! W ogóle nie wspomniałeś o fabule a to ona jest sercem tej gry. Historia Arthura Morgana to jeden z najlepiej napisanych wątków w grach ostatnich lat, pełna dramatyzmu i genialnie rozpisanych postaci. Właśnie za narrację gra dostała mnóstwo nagród i nie bez powodu. Nie ukrywam ze sam się wzruszyłem pod koniec gry. Stwierdzenie, że to 1,5/10 i że powinno być rozdawane w gazetach, jest bardzo przesadzone i bardzo na wyrost. Technicznie, fabularnie i artystycznie to jedno z największych osiągnięć Rockstara i całej branży gier.
Piszesz, że świat jest ogromny, a jednocześnie pusty i zamknięty. A tak naprawdę w RDR2 świat jest jednym z najbardziej dopracowanych w historii gier, z setkami losowych wydarzeń, szczegółową przyrodą, zmieniającym się klimatem i reakcjami NPC zależnymi od naszego zachowania. Są dziesiątki aktywności pobocznych, polowania, wędkarstwo, poker, kolekcjonowanie, tropienie legendarnych zwierząt. Tego naprawdę jest ogrom, a gra była nagradzana właśnie za żywy i spójny świat.
To, że po rozróbie NPC wracają na swoje miejsca, to normalne w grach open-world. Nawet w Skyrim bandyci odradzają się w obozach. Gdyby Rockstar zrobił system uśmiercania na wszystkich NPC w mieście, to po kilku godzinach nie byłoby tam żywego ducha i świat by się sypał.
RDR2 ma jeden z najbardziej rozbudowanych systemów prawa i świadków, gdzie ludzie faktycznie mogą Cię sprzedać nawet z daleka, jeśli usłyszą strzały. Bywa, że działa to trochę topornie, ale porównując do Skyrima, gdzie strażnik w innym mieście wie o Twojej kradzieży w sekundę, to i tak jest bardziej logiczne.
Sterowanie Arthurem jest powolne i ciężkawe, ale to nie przypadek rockstar chciał, żeby czuć było ciężar faceta w westernowym klimacie, a nie superzwinnego asasyna. Ten ociężały styl sterowania nie każdemu pasuje, ale jest celowy.
Jeśli chodzi o bronie, to każda ma w tej grze inne parametry, trzeba ją czyścić, zużywa się, ma inny odrzut, a system dead Eye daje możliwość klasycznych westernowych akcji. Do tego ragdoll oparty na silniku Euphoria daje bardzo realistyczne reakcje przeciwników na strzały i tu akurat RDR2 było często chwalone.
Piszesz, że nie ma przywiązania do NPC, ale w tej grze jest cała masa rozbudowanych postaci w gangu, które poznajesz powoli ,Dutch, Sadie, Hosea, Charles, Javier, Micah. Wystarczy pograć trochę dłużej niż 8 godzin, żeby zobaczyć jak się rozwijają. Ten gang to jeden z filarów fabuły i emocji w tej grze.
RDR2 ma ogromny system polowań, ponad 200 gatunków zwierząt, unikalne trofea, crafting amunicji, lekarstw, ulepszania obozu to wszystko jest rozbudowane i bardziej realistyczne niż w Skyrim, gdzie alchemia jest dużo bardziej umowna
To trochę nie fair porównywać westernowe RDR2 do fantasy RPG jak Skyrim. Skyrim daje budowanie własnej postaci i rozwój w dowolnym kierunku, a RDR2 opowiada konkretną historię Arthura Morgana to zupełnie inny typ gry, więc nie ma sensu wrzucać ich do jednego worka.
Twierdzisz, że nie ma progresji ale jest rozwijasz Dead Eye, zdrowie, wytrzymałość, relacje z gangiem, honor, ulepszasz broń i ubrania. Owszem, nie ma klasycznych drzewek umiejętności, ale progres czuć, tylko w innej formie niż w typowym RPG.
Gościu, serio? Napoleon: Total War totalny badziew? Chociaż byś jakoś uargumentował czemu to totalny badziew, chyba nie ogarnąłeś, o co tam chodzi, ta gra to klasyk, świetna strategia, klimat epoki i epickie bitwy. Zamiast rzucać opiniami na podstawie niczego, spróbuj się wgłębić w rozgrywkę, bo to naprawdę dobra gra.
Świetny pomysł z osadzeniem gry w starożytności, wygląda na to, że szykuje się kolejny mocny tytuł. Seria Anno 1800 była dobra produkcją więc myślę ze się nie zawiedziemy.
Super, Takanashi Kiara zrobiła sobie ładnego awatarka, czyli inZOI osiągnęło dokładnie to, do czego się nadaje: jako zabawka dla v-tuberek i contentu pod kliknięcia. Dla graczy szukających faktycznej rozgrywki, to dalej wydmuszka z ładnym filtrem.
Nie zgodzę się. EA i The Sims mogą spać spokojnie. inZOI to zdecydowanie nie jest „zabójca Simsów”, jak niektórzy próbowali to przedstawiać. W teorii miał być hit, ale po pierwszych materiałach i gameplayach widać wyraźnie, że hype był na wyrost.The Sims, mimo swoich wad i wieku, to jednak ogromny ekosystem, masa dodatków, rozwinięte interakcje i przede wszystkim żywa społeczność. inZOI na razie tego nie ma i wygląda na to, że długo mieć nie będzie.
Więc nie, EA nie musi się pakować. Póki co inZOI może co najwyżej podpatrzeć, jak robi się gry, które zostają z ludźmi na dłużej.
Zgadzam sie z Tobą na chwile obecną, z początku jest efekt „wow”, bo edytor postaci czy miasto wyglądają świetnie, ale po godzinie/dwóch zaczyna się nuda. Mało interakcji, sporo ograniczeń, i ogólnie niewiele do roboty, poza cyklicznym klikaniem. Mam wrażenie, że gra bardziej celuje w odbiorców szukających ładnych wizualizacji i customizacji postaci niż w typowych graczy.
Jeśli to miała być symulacja życia nowej generacji, to jeszcze sporo brakuje. Może po paru aktualizacjach coś się poprawi, ale na ten moment, mocno przeciętna
Tu kluczowe jest właściwe planowanie, odpowiedni dobór jednostek i umiejętne wykorzystanie terenu. To nie gra, w której „pojazdy giną jak muchy” chyba że są wysyłane bez wsparcia, w nieodpowiednie miejsce, bez rozpoznania. Wtedy tak, mogą zostać zniszczone w kilka sekund i właśnie to czyni grę realistyczną.
To nie jest typowy RTS, gdzie liczy się tylko szybkie klikanie. Tu sukces zależy od taktyki, synchronizacji sił, zarządzania zasobami i znajomości możliwości jednostek. Co więcej, jednostki piechoty w budynkach nie są jedynym sposobem na zadanie strat, lotnictwo, artyleria, rozpoznanie i dobrze przeprowadzona flanka potrafią całkowicie odmienić przebieg starcia. Rozumiem, że turowe strategie dają większe poczucie kontroli, ale tu gra stawia na dynamikę i decyzje podejmowane pod presją. To zupełnie inny styl rozgrywki.
Warto dać tej grze więcej czasu, bo jej system walki naprawdę wynagradza cierpliwość i taktyczne podejście.
Ja nie miałem problemu przejęcia ziem od Bałkan aż do Hiszpani. Gra jest dobra i trzeba planować, mądrze zawierać sojusze i tworzyć taktyke.
Mam juz 700h przegranych na zmodowanych serwerach Nato/rosja i musze przyznać ze świetnie się gra. Śmiało można polecić ten symulator wojenny.
Gra dzieciństwa, do dzisiaj jestem fanem Fallouta, mam jeszcze oryginalne pudełko składające się z paru płyt.
Piękne wspomnienia, polecam każdemu. Ja zaczynałem w dzieciństwie od Fallout 1,2 a fanem jestem do dzisiaj tej sagi.
Fallout 3 z całym otwartym światem zrobił wtedy na mnie bardzo duże wrażenie.
Pamiętam mająć 10 lat kupiłem na bazarze Battlefielda 1942 w 2002 roku i myslalem ze on jest oryginalny i grałem caly czas z botami i nigdy tak świetnie sie nie bawiłem.
Pamiętam jak w to grałem w 2002 roku. Świetna gra to była i wiele czasu przy niej spędziłem.
Po przejsciu dema bardzo fajnie sie przedstawia. Szary klimat przestępczości na blokach.
Szczerze mówiąc jestem zrażony do całej tej serii od czasu, gdy naciąłem się na AC Valhalla. I to co ja widzę, to to, że Ubisoft zmienia co prawda tło historyczne, bo trudno tu mówić o "realiach", ale ani o jotę nie poprawią samego game play`u, który tak jak był nudny, tak dalej jest do urzygu nudny. Dalej mamy kretyńsko nudne dialogi, nijakich bohaterów uwikłanych w jakieś pseudo istotne rozterki. Dalej mamy niezbalansowany rozwój postaci, miliony zbędnych gadżetów, które niczego do rozgrywki nie wnoszą i nijak nie cieszą, setki znaczników na mapie za którymi tak naprawdę nic się nie kryje i których po prostu nie chce się poznawać, dalej mamy mikropłatności na bzdety jak nowe ubranka w Simsach. Ubisoft po prostu na niczym się nie uczy. Oni myśleli, że kiedyś stworzyli tak genialny produkt, że mogą go wydawać co parę, lat niczego w nim w praktyce nie zmieniając poza otoczeniem. To jest gra dla najmniej wymagających graczy. Idziesz i wyrzynasz wrogów, jak to ci wystarcza, to jest pewnie OK
Podchodziłem do różnych wędkarskich gier ale jednak zostałem przy Fishing Planet! "Ultimate Fishing Simulator" nie ma podjazdu, nawet sobie jaj nie róbcie! Sztos
Gra spoko ale czołgi radzieckie które nigdy nie były stworzone jedynie na papierze biją na głowę niemieckie które brały czynny udział w bitwach.
Kolejna dyszka leci ode mnie poza Hell Let Loose. Mocno wciąga, bardzo rozbudowany świat.
Arcadówka ale nie taka zła jak na darmową gre ale jednak zostaje przy Hell Let Loose
Najlepsza gra drugowojenna multi w jaką grałem do tej pory, duży nacisk postawiony na team-play, można powiedzieć obowiązkowy mikrofon do kontaktu z drużyną, dowódcą i innymi graczami na froncie, duże mapy długie bitwy i wiele taktyk ustalanych przez graczy. Fajna gra taktyczna a nie typowa arcadówka jak Battefield.
Nie wiem czemu taka niska ocena, bardzo dobra gra i równie dobrze sie bawiłem przy niej jak przy Expeditions: Viking