W moim życiu najważniejsza grą była Mafia. Będąc jeszcze małym 10 letnim chłopcem ta gra niesamowicie szarpała moimi emocjami gdyż po prostu żyło się tą przepiękną historią i wszystkimi bohaterami. Niesamowicie wczuwałem się w ten cały klimat lat 30, uwielbiałem jeździć samochodami, parkować sobie, wysiadać wsiadać a co najważniejsze to wciąż odkrywać i poznawać świat gry, brnąć do przodu przez unikalne misje i zadania. Kiedy po raz pierwszy ukończyłem Mafię i oglądałem sceny końcowe to miałem świeczki w oczach, zwyczajnie się rozpłakałem ponieważ dotarło do mnie to, że jest to już koniec, koniec całej pięknej historii i już nigdy w niej nic nowego w niej nie odkryje bo wszystko poznałem. I pamiętam, że siedziałem taki zasmucony i oglądałem napisy końcowe. Grę darze ogromnym sentymentem właśnie za to, że odbierałem ją bardzo uczuciowo. Przez wiele lat uważałem, że lepszej gry nie ma, przechodziłem ją kilka razy i wciąż czułem się przy niej wspaniale, czasami wciąż słyszę tą smutną melodie z intra gry. Czekałem długie 8 lat kontynuację i w końcu się doczekałem.