Kilka spostrzeżeń na temat gry. UWAGA - SPOJLERY
spoiler start
- HAKOWANIE: cała masa kitów do znalezienia, które pomagają w hakowaniu... ale prawda jest taka, że hakowanie jest tak proste, że w pewnym momencie się o tych pomocach zapomina - wystarczy przed kliknięciem czegokolwiek pomyśleć i jesteśmy w stanie hakować bez pomocy tych wszystkich dodatkowych programów. Czasami tylko (w krytycznych momentach) używałem robaka stop (na kilka sekund wstrzymywał czas) i programu anihilującego (od ręki przejmuje, nie trzeba czekać). Szkoda, że to takie proste...
- ULEPSZENIA: jest ich dużo, ale większości i tak nie będziesz używać. Skończyłem grę i ani razu nie użyłem eksperymentalnych ulepszeń poza zdalnym hakowaniem. Oddychanie w gazie kompletnie bezużyteczne (niemalże zawsze wystarczy wejść w gaz, przekręcić zawór, uciec, poczekać kilka sekund i gotowe). Ulepszanie życia oraz baterii zbędne jeśli gra się full stealth. Nawet niewidzialność się przydaje tylko w jednym momencie gry (kiedy na mieście jest godzina policyjna).
- BROŃ: każdy znajdzie coś dla siebie, ale nie ma sensu inwestować więcej niż w 3-4 gnaty. Bo po co? Amunicji jest cała masa. Zbierałem i zbierałem - ammo przeciwpancerne, granaty, miny... i 99% z tego nawet nie ruszyłem. Przez całą grę wystarcza tylko karabin usypiający i walenie z pięści - skończysz tak grę bez żadnych problemów. Do tego jeszcze jedno - zdecydowanie za mało modyfikacji do broni.
- PRZEDMIOTY: wszystkiego jest za dużo. Włącza ci się syndrom zbieracza, który myśli, że przechowa wszystko na cięższe momenty... a takich nie ma.
- KASA: znowu - za dużo. Kupiłem wszystkie praxisy, jakiś tłumik... a na końcu gry i tak zostało 35K kredytów. I na co mi to skoro nie można za to kupić czegoś super-duper-wypasionego?
Moim zdaniem gra ma jeden wielki problem (dokładnie taki sam jak MGS V) - jest tu cała masa itemów i możliwości, ale gra nie wymaga ich używania. Dla mnie ogromny minus - jeśli skupiłem się na stealth to 95% rzeczy jest kompletnie zbędnych. Zbieram je, ale i tak nie wiem po co. Można skończyć grę i ani razu nie użyć omniklucza (ba, do teraz nie wiem jak go użyć). Do tego dochodzi kompletny brak bossów czy wielkich, odpornych przeciwników. Każdego możemy uspać jednym strzałem (nie licząc typków w full pancerzach), całą resztę możemy hakować. Ostatniego i jedynego "bossa" akurat zabiłem jednym guzikiem... nawet z nim nie walczyłem - znalazłem sprzęt, którym można było go wyłączyć ;-)
Bardziej mi się podoba jak są momenty w których twórcy narzucają gameplay - teraz trzeba się poskradać albo cicho eliminować, a teraz zrobić siekę albo uciekać. Rozumiem, że mamy wolną rękę... ale przez to nie zobaczymy wszystkiego co twórcy przygotowali. Chyba, że ktoś lubi robić sieczkę, ale jak tak można grać w Deus Ex'a? ;-)
Po skończeniu gry jest new game plus. Zostaje cały ekwipunek, wszystkie wykupione skille i praxisy. Znika zawartość skrytki Jensen'a (a miałem tam fajne cacka...) i znalezione trójkody. Odpaliłem żeby zdobyć kilka trofeów, ale jak ktoś grał od deski do deski - ng+ nie ma za bardzo sensu. Można sprawdzić alternatywne ścieżki fabularne, ale nie są one tak drastyczne żeby grać tylko po to aby je zobaczyć. Można, ale trochę szkoda czasu. Gra na raz - zachwyca tylko przy pierwszym gameplayu. Później zostaje trochę bezpłciowe bieganie z punktu a do punktu b żeby tylko zaliczać questy i zdobywać kolejne bezużyteczne śmieci ;-)
Tak czy siak... gra wybitna. Dzięki fabule i klimatowi. Tu nie ma żadnych "ale". Kawał solidnej skradanki z poważną historią na wysokim poziomie. Czekam na dodatki i 3 część (musi być, bo filmik podczas napisów końcowych nieźle namieszał).
spoiler stop