Sam zmagam się z podobnymi rzeczami, a także innymi jak różnego rodzaju nerwice czy powracające co jakiś czas stany depresyjne. Moja psychika już od wielu lat jest w strzępach. Nie leczę się w ogóle, jakoś ciężko mi sobie wyobrazić siebie samego rozmawiającego z psychiatrą - obcą osobą - o moich problemach. A jak patrzę na znajomych, jak układają sobie życie, zakładają rodziny, pracują, uczą się, idą po prostu do przodu to zazdroszczę im. Zazdroszczę im tego co osiągają, tego co mogą osiągnąć, tego, że są zdrowi, że mogą coś zdziałać i działają, a ja natomiast stoję w miejscu i nie mogę się przemóc by zrobić cokolwiek ze swoim życiem. Jak napisałeś RossoNero: to taki los, inni mają gorzej, ale inni mają też lepiej...