No i trzeba mieć na uwadze to, że łącze internetowe musi charakteryzować się "przyzwoitymi" parametrami niewielkich opóźnień z czym często lokalni ISP mają problem.
"Ludzie grają w SSF, bez trade'u, i w pierwszym tygodniu ubijają wszystkich uber bossów więc gdzie ty mi wyskakujesz z jakimiś 6 latami grindu XD
podobno ludzie widzą też gorejące krzewy... ale nikt tego nie udowodnił... zresztą gdyby tak łatwo było "ubić" tych bosów to po co ten hiper-duper-super sprzęt?
Nie ważne czy to poe1, czy poe2... bo logika tych gier to swoisty clickbajt polegający na jak najdłuższym rozciąganiu rozgrywki poprzez zasypywanie graczy tonami kontentu, który i tak musisz mieć w większości, a aby go mieć musisz kupić (za realne) pieniądze - skrzynie, który ten content pozwolą przechowywać. Gra sugeruje prostotę rozgrywki, a prawda jest taka, że wiele mechanik jest bardzo niejasnych, a balans postaci praktycznie - zerowy, a całe to czarowanie tylko po to by gracz najpóźniej zorientował się, że wszystko po to by poić developera - kasą. Gra to nic innego jak przykryty ladnym papierkiem i skomplikowanym opisem (by nie za szybko zrozumieć logikę) - gra typu P2W
Ta gra to totalny przekrętem! Najgorsze jednak, że gracz dowiaduje się o tym dopiero po rozegraniu bardzo dużej ilości gier i straceniu mnóstwa czasu na coś co ostatecznie nie prowadzi do żadnego pozytywnego celu i okazuje się być oszustwem. Nie wiem czy od początku tak było, ale można zauważyć, że sami twórcy gry trolują graczy. Wystarczy napisać, że RIOT zmienił postacie, które były bezwzględnie OP (Fiddlestick, Swain) dopiero po 7 latach - zmieniając po jednym ich skilu: Dark Wind (ociszenie i 5krotne odbicie między worgami... działało jak drugi ULT) i Ravenous Flock, który czynił z Swaina self-healing tank. W grze nie istnieje żaden balans między postaciami. Można jedynie próbować go wyrównać poprzez wybranie counterpick (przeciw-wage dla wyboru przeciwnika), co i tak nie jest zawsze możliwe gdyż jest bardzo wiele postaci over-powered. Co więcej z powodu młodego wieku graczy lub niedoświadczenia w grze, gracze nie wybierają "przeciwwagi" postaci dla wrogiej, a wybierają po prostu taką którą ... lubią, co jest oczywiście - szkodliwe dla całej drużyny. System gry ukrywa brak balansu poprzez sztuczny dobór graczy do zespołów podając, że niby gracze dobierani są na podstawie statystyki MMR. Tyle, że RIOT nie podaje - ani jak MMR jest obliczany, ani tego ile wynosi MMR którykolwiek z graczy. Każdy z graczy zostaje więc ZMUSZONY wierzyć, że gra jest sprawiedliwa - co prawdą nie jest. Efektem tak działającego systemu jest to, że w niskich dywizjach (które według założenia powinny gromadzić niedoświadczonych lub słabych graczy) znajduje się mnóstwo bardzo dobrych i doświadczonych graczy którzy służą dla RIOT jako narzędzie dla balansu rozgrywki poprzez zwiększenie szansy słabiutkiego zespołu, który tego gracza będzie miał w swoich szeregach. W związku z tym cała idea dywizji - traci jakikolwiek sens gdyż w niskich i wysokich dywizjach znajdują się tak samo bardzo słabi gracze i bardzo silni (to więc, że określony gracz znajduje się w najsłabszej nie musi oznaczać absolutnie nic i gracz ten sam gracz może równie dobrze sprawdzić się w najsilniejszej dywizji). Najłatwiej to sprawdzić poprzez sprawdzenie statystyk graczy które który nas interesuje. Statystyki takie znajdują się... NIGDZIE! (LOL) Taka funkcjonalność podobno została usunięta z gry (WTF) w 2019 roku! (ROTFL) Wchodząc w profil gracza chcąc wyświetlić jego statystyki... wyświetlają się... nasze własne (facepalm). Kolejny przekręt RIOTu objawia się w tym, że wcale nie możemy być pewni w ogóle, że gramy z ludźmi, a nie botami. Często zauważyć to można poprzez brak jakiejkolwiek komunikacji z zespołem. Brak pingowania (wskazywania swoich działań), komunikowania się na chacie lub wykonywanie nielogicznych czynności jest sugestią istnienia takich botów. Co najśmieszniejsze i zastanawiające jest to, że od początku istnienia LOLa, gra udostępnia (w grze niestandardowej) boty początkujące i średniozaawansowane... od raz nachdzi na myśl pytanie, że skoro RIOT nazwał boty średniozaawansowane to gdzie są te boty "zaawansowane". No i można pomysleć, że to jest ten kolejny przekręt RIOTu. Bo gdyby RIOT przyznał się do istnienia takich botów (a istnieją na pewno) to pokazałby, że są równie "zaawansowane" jak ludzie i nie można ich odróżnić od człowieka... a jeśłi moga grać tak dobrze to kto je kontroluje? No oczywiście RIOT, co prowadzi do myśli, że RIOT ma mozliwość kontrolowania pod kontem dogodnego dla niego rezultatu. Ani RIOT temu nie jest w stanie zaprzeczyć, ani tak naprawdę my jako gracze tego udowodnić, ale z obserwacji jaką dokonałem w tym sezonie mogę stwierdzić, że to jest bardzo prawdopodobne, a także i to, że RIOT... ustawia gry. Po prostu to która drużyna wygra pojedynek - w największym stopniu zależy od tego w jaki sposób RIOT utworzy zespoły (ranked solo/duo) i to kogo do tych zespołów dobierze. Najbardziej jednak szkodliwe dla graczy jest to, że RIOT obwinia graczy za negatywne zachowanie w grze, które to "flame" i "harassment" najczęściej wynika z niezrozumienia się graczy lub braku ich doświadczenia. Zadać jednak należy pytanie kto dobiera tych graczy? No i już wiadomo przecież, że to sam RIOT jest tym kto to robi, czyli to sam RIOT jest przyczyną nękania, za którą obwinia samych graczy. System raportowania nie może więc działać właściwie i działa wyłącznie na krzywdę graczy co często tworzy poczucie winy w określonym graczu z powodu narzuconych na niego kar. NIE GRAĆ! NIE MYŚLEĆ O TYM! NIE DOTYKAĆ NAWET KIJEM!
No i zaliczona !!! :) Mogę w końcu napisac o grze w całokształcie. Nie jestem jednak w stanie ocenić tej gry inaczej niż porównując ja do Planescape Torment.
Podobnie jak u starszego brata w "Tides of numenera" jest "w cholerę" czytania i czytania... i czytania !!! ;) Byłem jednak gotowy by poznać 9 świat dokładniej, w końcu sama idea wydaje się fantastyczna.
Ciekawe też były te pseudo-filozoficzne ;) dywagacje. Mam jednak wrażenie, że zaczepienie o "tę" właśnie myśl przewodnią gry było troche niebezpieczne i mieszane odczucie wywarło na mnie samo przesłanie (mam wrażenie ukryte) filozofii gry. I tak w P:T było to niewinne "Co może zmienić naturę człowieka" tak w "ToN" niebezpiecznym wydaje się już pytanie "Co warte jest ludzkie życie"... później w grze sugerując różne alternatywy odpowiedzi, które mogłyby być różnie interpretowane.
Nie wiem czy ktoś się ze mna zgodzi... ale mysle też, ze gra jest po prostu... krótka. A wydłużona została jedynie sztucznie przez mase tekstu, na którego czytanie poświęcić trzeba dużo czasu. Porównując do P:T, mniej jest w niej dostępnych lokacji. Duża część lokacji zaprezentowanych na trailerach jest po prostu śmiesznie "mała" (i był to jedynie "chwyt marketingowy" pokazując screenshot jakiegoś miejsca). Wierzyłem w ogromny "wodny świat", który okazał się... no właśnie. Miałem nadzieję na rozbudowany kosmiczny/astralny świat, który był jedynie małymi instancjami.
Mniej chyba jest tez questów. Po stworzeniu bohatera "inteligentnego" wiekszość zadań możnaby chyba rozwiązać rozmawiając... "wszędzie" z "każdym" - najłatwiej wybierając z listy najdłuższą wypowiedź i dla "odmóżdzenia" brakowało przymusowych starć z przeciwnikami. W całej grze walczyłem... 3 razy???... i nigdy nie zaczepił mnie żaden "zbir", a co najśmieszniejsze... w ostaniej "potyczce" z Rozpaczą żaden z członków mojej drużyny nie udeżył przeciwnika (bo nie musiał) ani razu. Mimo, że miałem w drużynie Glewię i Szelmę ich "wojenne umiejętności" wykorzystywałem jedynie do otwierania drzwi i niszczenia obiektów :P :D.
Jeśli chodzi o grafikę to rysowane lokacje są bardzo ładne i szczegółowe. Największe wrażenie wywarł na mnie Wykwit. SUper pomysł organicznego będącego żywym tworem miasta. Wszytkie pozostałe miejsca wykonane po prostu ładnie. Mimo to w 2017 roku z budzetem 5mln dolarow od gry RPG chciałoby się więcej... dużo więcej (tym bardziej gdy ma sie ta informacje, ze pelnoprawna gra miala juz powstac za 900tys, a sama ToN wykorzystywała już wcześniej sprawdzony silnik). I tak mimo ładnych lokacji... brakuje w nich animacji, które nadały by miastom życia. Wszystko wydaje się statyczne, a miasta wydają się w jakiś sposób wypustoszałe. Wrażenie to pogłębia możliwość oddalenia kamery, która pokazuje nam duży obszar z stojacymi w miejscu (czesto w grupach) postaciami. Az chciało by się zobaczyć chodzących klientów (na rynku) i bawiące się dzieci (na klifach) lub wiwatujacych/buntujacych sie widzow egzekucji. Efekty specjalne chociażby "czarów" natomiast są niezłe. Ich jakości nie można niczego zarzucić. Brakuje jednak wyraźnej widocznej różnicy między tym słabszymi i lepszymi, w sumie odnieść można wrażenie, żę tych lepszych... nie ma. Umiejętności/skile kończą się na lvl 4 (SIC!!!). Szkoda też, że zachowanie postaci na ekranie jest nieadekwatne do opisu (postacie zwyczajnie stoja w miejscu mimo, że w tym czasie mają skakać, czołgać się itp... a jedyna sytuacja gdy opis odpowiada ruchom jest... śmierć). "Motion capture" jest wykonany natomiast bardzo dobrze. Postacie poruszają się tak jak powinny.
Brakuje bardziej rozbudowanego interfejsu, który w obecnym stanie jest bardzo ascetyczny (i mi przywiódł na myśl, że to jeszcze beta gry) w trybie czytania zapelniajacy pol ekranu. Az chcialo by sie zobaczyc inny dla poszczegolnych klas postaci (coś jak interfejs ras w starcrafcie). Brakuje portretów naszych rozmówców nawet tych najważniejszych. Brakuje mapy z możliwością przeniesienia w kliknięte miejsce. Brakuje bestiariusza (słyszałem, że twórcy będą chcieli dodać tę opcję później... ale to nie jest gra "na kilka razy"... przynajmniej w obecnym stanie).
Ekwipunek mógłby być obszerniejszy, bardziej różnorodny. Więcej broni, więcej pancerza. Szkoda też, że nie ma przemiotów, które wyróżniałyby się pośród innych swoją mocą i dostępnością. Dziwnym jest też fakt, iż mimo to, że możnaby zmienić pancerz członkom drużyny to taki nie istnieje... ??? Wyobraźcie sobie też, że przez całą grę nie użyłem ani jednego enigmatu mając na uwadzę to że są to potężne przemioty i prawdopodobnie najlepiej byłoby je zbierać na bardzo trudnych przeciwników, których... nigdy nie spotkałem, co spowodowało, że od ilości samych enigmatów rozchorowali mi się bohaterowie :D ;) Gdybym z kolei ich użył w tych niewielu potyczkach, trudność gry by nie istniała sprowadzając swój poziom do matematycznego 0 "zera".
Spodobały mi się natomiast niektóre części mechaniki rozgrywki. Nie jestem pewien czy dobrze zauważyłem, ale to od naszych poczynań/wyborów/dialogów (np uzywając retrospektorów) zależy późniejsza dostępność skili jakie moglibyśmy wybrać podczas awansu na wyższy poziom. Dziwnym jednak jest dodanie do gry tur i jedynym usprawiedliwieniem mogłyby się wydawać kryzysy w których bierze udział sama Rozpacz (i tylko ona, jako najpotężniejszy przeciwnik, który w normalnym trybie walki nie dałby nam żadnych szans... ten jej dmg ~ 456790 przy naszych "ogromnych" ~50 :D) i quest z wykradnieciem rdzenia (w ktorej to w jednym czasie trzeba było wykonać kilka czynności). W samych jednak turach (jeśli już są) brakuje też pol ruchu, przez co tworzy się pewnego rodzaju zamęt bo nie widać wyraźnej granicy ruchu (tym bardziej gdy stoimy za przeszkodą).
Nielogiczny jest także etap tworzenia postaci. Wybieramy klase, dobieramy specjalizacje, atrybuty... ale jaki ma to sens jesli budzimy sie nie wiedzac kim/czym jestesmy (tym bardziej jeśli wśród skili nie będziemy posiadali anastezy przypominającej nam o naszej "przeszłości")? Nasz tworca prawdopodobnie storzyl nas (jako "ostatnią wersje") doskonalymi... to najlepszym (i chyba najprostrzym) rozwiazaniem bylo by po prostu dać możliwość wyboru w trakcie już samej gry (tak jak to miało miejsce w starym P:t - gdzie to my podczas rozgrywki dowiadując się o sobie czegoś nowego mogliśmy wybrać to kim chcemy byc: wojownikiem, magiem czy zlodziejem), a dopiero to w które atrybuty wsadzilismy najwiecej punktów decydowało, w której klasnie sprawdzimy się najbardziej. Ale skoro chciano nam dac "rozbudowany" tryb tworzenia postaci to dlaczego nie ma mozliwosci wyboru zdjecia bohatera, jego glosu, "gabarytów" (przecież w samej grze nie ma żadnego nawiązania co do naszej fizyczności, a danie graczom takiej możliwości byłoby po prostu zaspokojeniem ich potrzeb). Niewazne czy jestesmy silnym Glewia, uniwersalnym Szelma, czy inteligentnym Nano - różnic nas bedzie jedynie ubiór. Z takimi mozliwościami jakie daje gra, też chciałoby się zagrać kimś innym niż tylko człowiekiem. W takim uniwersum możliwości są nieograniczone, a twórcy musieli mieć tego świadomość. Myślę jednak, że ich to przerosło... no chyba, że niebawem zobaczymy masę DLC uzupełniającyhc grę o to co powinna już posiadać na starcie... bo możliwości modyfikacji tej gry są teoretycznie nieograniczone. Ewentualnie można odnieść wrażenie, że twórcy grę mogli uprościć celowo - dostosowując ją do konsol. No ale to przecież nie jest gatunek pod pady !!!!!
Wyobraźcie sobie, że przez całą grę nie użyłem ani jednego enigmatu mając na uwadzę to że są to potężne przemioty i prawdopodobnie najlepiej byłoby je zbierać na bardzo trudnych przeciwników, których... nigdy nie spotkałem, co spowodowało, że od ilości samych enigmatów rozchorowali mi się bohaterowie :D ;)
Twórcy zagrali na naszej naiwności i był to typowy "skok na kasę". Po zainkasowaniu okrągłej już sumki nie mieli już motywacji by zrobić grę taką jaka powinna być w rzeczywistości. Żle nie jest, ale do P:T jej całe lata świetlne. Nie mniej - grę oceniam pozytywnie.
Zaczałem grac i musze powiedziec, ze czuc te sama filozoficzna glebie co w Planescape'ie co jest zreszta ogromnym plusem. Specificzny swiat robi ogromne wrazenie. Ale, ze jestem wielkim fanem/fanatykiem starego P:T musze opisac wady. Zbyt wiele jest niedociagniec jak dla gry tej wielkosci: wszystkie postacie sa jednakowe (wysokosc, sylwetka), wszystkie uzywaja chyba tez pajaczka przez co wszystkie stoja nienaturalnie wyprostowane z rekoma odchylonymi do tylu i "motylem" na plecach. Nie ma ludzi grubszych, chudszych, wyzszych, nizszych... wsyzscy sa tacy sami. W miastach brakuje ludzi... zycia (tragedii nie ma ale w starym Planescape'ie np na targowisku bylo czuc o wiele bardziej rumor/ruch chocby poprzez dzwieki rozmow itd). Mapa bez mozliwosci przeniesienia sie w klikniete miejsce? Przeciez to absolutna podstawa. Tury zamiast aktywnej pauzy? Nic to nie wnosi do gry bo Fallout Tactics to to nie jest, a i nawet jakby to pol ruchu brakuje. No i te enigmaty, ktore sa niczym innym jak swoistymi potionami/scrollami/zakleciami jednokrotnego uzytku tyle, ze inaczej sie nazywajace. Ta gra zarobila 5 razy wiecej niz docelowo zakladano, wiec gdy bede juz gleboko w "tym lesie" mam nadzieje, ze dostrzege ten 5mln dolcow.
Pozdrawiam Eninede... Sorry, ale nie mogłem się powstrzymać ;) Przepraszam Cie, jeśli przeze mnie jesteś zirytowany. Nie było moim zamiarem Cię zdenerwować. Pozdr... ;) (ehhh te ZŁE przyzwyczajenia ;))
"Jesteś naprawdę ślepy." idąc tą drogą... a "Ty masz muchy w nosie" :D.
Tego właśnie się obawiałem. Próbuję tworzyć konstruktywny dialog by zrozumieć Twoje racje Ty natomiast bierzesz to do siebie. Zaczynam się obawiać, że jeszcze trochę i zrobisz mi "wjazd na chatę" bo mam inną opinię niż Ty. Gdy proszę Cię jednak byś wskazał mi "Te" cechy, które upodobnią ToN do PT, Ty robisz uniki i rzucasz ogólnikami i bym sam poszukał sobie w tekście. Raz jeszcze napiszę ... cały tekst zawarty na stronie producenta przeczytałem i oprócz motywu nieśmiertelności, którego nie spotkałem w żadnej innej grze, nie znalazłem nic czego nie można by powiedzieć o innych RPGach. Grę Mass Effect podałem jako przykład gry z bardzo rozwiniętą fabułą dotyczącą wielu aspektów świata - co cechuje też PT. "No jak już mówiłem, czego mogłem się spodziewać jeśli dla Ciebie Mass Effect to rozwnięty rpg." Ehhh... pozostaje mieć już tylko nadzieje, że "kiedyś, gdzieś" jednak uda mi się Ciebie czymś zaskoczyć. Pozdrawiam Eninede
@Martius_GW.
OK. Krótkie pytanie... w czym ta gra jest podobna do PT (rozwiń proszę), a nie jest podobna do innych rozbudowanych RPG?
@Child of pain
Ale ja przecież tego tez nie napisałem. Nie miałbym jednak nic przeciwko temu by gra opowiadała jakąś inna historię z świata PT (chociażby rozwinięcie tematu Wojny Krwi)
"A story-driven CRPG crafted in the tradition of Planescape™: Torment" Co to oznacza? (info z strony gry)
Mam przeczucie (oby błędne), że nasza rozmowa idzie w złym kierunku. Nie zamierzam się z nikim spierać udowadniając komuś swoje racje, ale wg mnie to skok na bank poprzez dopisanie do tytułu TORMENT (sam byłem gotów dołożyć swoich kilka groszy do projektu, ale po dokładnym wczytaniu się w opis gry pomijając przy tym slogany zaczynające się od "Planescape to...", "Planescape tamto..." pomyślałem, że nie na to czekałem i z darowizną się jeszcze wstrzymam ;)) i stwierdzenie producenta, że "fabuła będzie czerpać z tradycji PT". Dla mnie jednak jako dla zagorzałego fana PT to "świętokradztwo" ;) Mam jednak nadzieje, że gra będzie świetna i trzymam kciuki za twórców bo coś ostatnio mało jest gier wielkiego kalibru. Pozdrawiam eninede
W takim razie wytłumacz mi proszę co - wg. Ciebie oznacza ów "duchowy spadkobierca" bo ja prosty człowiek jestem i nie rozumiem :), ale już i w swojej prostocie widzę, że poza wymienionymi przeze mnie cechami "nowy" Torment ze starym nie będzie miał NIC wspólnego zresztą sam to też napisałeś (chociaż już na stronie głównej kickstartera jest info, że fabuła będzie opierać się o idee Planescape więc chyba "ktoś" tu czegoś nie wie [tylko jaka tu fabuła skoro nic - nawet podstawowej idei światów równoległych/sfer w ToN nie będzie]).
A i jeszcze jedno "pokaż mi tu (http://www.kickstarter.com/projects/inxile/torment-tides-of-numenera) palcem bo chce uwierzyć, że śnie"... gdzie jest tu cecha upodabniająca ToN do PT, a nie robiąca tego z każdym innym rozwiniętym RPG (np. Mass Effect, Arcanum, Fallout itd.). Podpowiedź nr 1 - akapit "How Is Torment: Tides of Numenera Similar to Planescape: Torment?". Podpowiedź nr 2 - tam odpowiedzi nie znajdziesz ;) bo wszystkie podpunkty można przyrównać do każdego innego RPGa.
Ostatnie twoje zdanie pozostawię natomiast bez komentarza...
Pozdrawiam eninede
Hmmm... Od razu napisze... MAM ZAMIAR SIE CZEPIAC !!!
Jak tę grę można nazwać duchowym spadkobierca PT jeśli jedynymi cechami wspólnymi dla obu produkcji jest: nazwa (TORMENT), tworca muzyki, "idea" nieśmiertelności, kamera (rzut izometryczny), jakiś tam członek zespołu tworzącego dawnego PT i kilka innych drobiazgów ?????
A gdzie sfery (bator, outlands, sigil itd.), rasy (glabrezu, betezu, dabusy itd.), frakcje (czuciowcy, kaosyci (chaosyci?), itd.), swiatopoglad... albo może bardziej jego wielorakość.
To, że do np. Ghotica doda się motyw nieśmiertelności nie uczyni go TORMENTEM !!!
Ehhh... znowu te parcie na szkło...
Sorry, ale się zirytowałem... ;)
pozdrawiam
eninede