ElPahako

ElPahako ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

16.11.2017 21:39
odpowiedz
ElPahako
1

Dochodziła dwunasta, kiedy młody Jankiel zauważył na dachu budynku dwie zakapturzone postaci, nerwowo zerkające w dół. Tutaj, na rogu Nowego Światu i Wareckiej, rzadkim widokiem były osoby w kapturach. Tutejsi bywalcy nosili raczej proste kapelusze.

Jankiel jednak nie zwracał uwagi na kapelusze. Napatrzył się na nie aż nadto podczas swoich codziennych wycieczek z Karmelickiej na Krakowskie Przedmieście. Najwięcej, o dziwo, widywał ich w połowie drogi, przy Grzybowskiej. Tam każdy panicz musiał się pokazać, taka okolica. Przyzwyczaił się do tego odkąd cztery lata temu, zaledwie miesiąc po przyjeździe Piłsudskiego do miasta, przeprowadził się z matką i dwójką braci z Płockiej. Matka tłumaczyła mu wtedy, że Żydom żyje się lepiej na Muranowie. Posłuchał więc matki, wziął pod pachę swój worek wypełniony wszelkiego rodzaju osprzętem i ruszył z rodziną w stronę Wisły.

Od tamtej pory z woreczka pozostały mu tylko wytrychy, z których dwa spoczywały teraz w jego kieszeni. Spoglądał co chwilę w górę, na odzianych w szare szaty brodaczy, i zastanawiał się – czego oni tak wypatrują? Zżerała go ciekawość, ale kompletnie nie miał pomysłu, jak się do nich dostać, żeby coś podsłuchać. Przypominali mu tych skrytobójców, o których krążyły na mieście legendy. Kolega z podwórka, Stasiek, opowiedział mu w maju tego roku, że istnieje pewne Bractwo, tajna sekta, której członkowie za dnia sypiają w podziemiu, a nocą biegają po dachach i okradają najbogatszych z ich kosztowności. Opowiedział o tej plotce swojemu ojczymowi, Jeremiemu, który po pijaku zaczął coś majaczyć o spisku Zamoyskiego, ale Jankiel kompletnie nie rozumiał o co mu chodziło. Naturalnie wielokrotnie wraz ze Staśkiem wypatrywał tych łowców po nocach, ale nigdy żadnego nie zauważył. Teraz aż go nosiło, żeby sprawdzić co to za jedni.

W końcu przyszedł mu do głowy pewien plan. Zebrał z ziemi trochę śniegu, ulepił kulę i rzucił nią w handlującego drobną galanterią sprzedawcę po drugiej stronie ulicy. Tego aż zamroczyło od uderzenia. Jankiel szybko podbiegł, złapał pierwszy lepszy materiał i ile sił w nogach popędził w stronę budynku, na dachu którego wypatrzył wcześniej dwóch mężczyzn w kapturach. Jeszcze w drodze zorientował się, że złapał za szalik, a nie rękawiczki, jak miał w zamiarze. „Szlag by to!” – zaklął pod nosem i po chwili już miał obie ręce obwiązane szalikiem. Na szczęście materiał był długi, więc nadal miał sporo luzu, żeby wspinać się po rynnie. Nie robił tego mniej więcej od połowy listopada, kiedy zrobiło się za zimno na chwytanie czegokolwiek gołymi rękoma. Na szczęście przez te parę tygodni nie wyszedł z wprawy i już po chwili wpełznął przez otwarte okno na strych. Pamiętając układ budynku podszedł do zamkniętego okna, przez które miał największe szanse coś podsłuchać. Otworzył je wytrychem i delikatnie uchylił szybę. Jednocześnie zauważył, że od południa nadjeżdża jakiś samochód. Zaczął nasłuchiwać.

„Jedzie Narutowicz” – odezwał się nerwowo jeden z zakapturzonych.
„Czas najwyższy, już się bałem że coś zwęszyli. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, Eligiusz będzie miał łatwą robotę” – zauważył drugi, o wiele spokojniejszy od swojego towarzysza.
„Nie mam nic przeciwko – byle skarbnik Maurycego się wypłacił”

Chwilę później Jankiel zobaczył, jak obaj mężczyźni skaczą w dół i lądują bezpiecznie na zataszczonym w jedno miejsce śniegu. Kiwnął głową z uznaniem – „Muszę zapamiętać ten trik”.

Następnego dnia stołeczne gazety poinformowały o udanym zamachu na prezydenta Gabriela Narutowicza.

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl