Ten Alec Baldwin to bardzo agresywny człowiek. Nie mam dowodu na swoją teorię, ale nie zdziwiłbym się, gdyby ten "wypadek" wcale nie był wypadkiem. Po takich jak on można spodziewać się wszystkiego.
W ogóle całe te hollywoodzkie środowisko jest toksyczne do szpiku kości. Ciągle pedofilia, molestowanie seksualne kobiet, śmierci w dziwnych okolicznościach. No ale rzadko zdarza się, żeby ludzie ich pokroju dostali zasłużoną karę. Pieniądze i sława stoją nad sprawiedliwością w tym świecie.
Spędziłem z grą niespełna 55 godzin i muszę przyznać, że dla mnie jest to jedna z najgorszych odsłon serii Far Cry.
Fabuła gry jest nudna, a postacie, które nam towarzyszą podczas rozgrywki są słabo napisane. Pewnie za kilka dni nie będę w stanie podać imienia chociaż jednej postaci, która pojawiła się w grze. Sam Anton Castillo to chyba najgorszy, a już z pewnością jeden z najgorszych antagonistów w tej serii. Nie wywołał on we mnie żadnych emocji. Byłem wobec niego zupełnie obojętny. Nie żywiłem do niego sympatii, ani nienawiści. Nic. Anton był sobie w tej grze, bo po prostu sobie był. Wiem, że wiele osób pewnie spróbuje bronić tej postaci za wszelką cenę, tylko dlatego, że zagrał go w miarę sławny aktor, a jak wiemy ludzie kochają swoich fałszywych idoli i z pianą na ustach będą bronić ich do upadłego.
W ogóle cała ta moda zatrudniania sławnych aktorów, żeby przyciągnąć ludzi do gry mi się nie podoba. Sławny aktor wcale nie sprawi, że gra będzie dobra i tutaj tak właśnie się stało.
Oczywiście Far Cry 6 ma też trochę plusów.
Strzelanie jest przyjemne, świat jest ładnie zaprojektowany, supremo też super. Bardzo polubiłem misję, które polegały na szukaniu skarbów. Rozwiązywanie tych łamigłówek było ciekawe. Misję Los Bandidos były też interesujące do czasu.
Niestety, powtarzalność aktywności zabija przyjemność z gry po kilkunastu godzinach. Far Cry 6 cierpi na tą samą bolączkę, na którą cierpiała Valhalla i Oddysey, czyli mapa jest zbyt duża, a aktywności zbyt powtarzalne. Jeżeli masz robić to samo setki raz to nie dziwię się, że gracze się nudzą i porzucają te gry, bo faktycznie ciężko to wytrzymać. Ubisoft ma taką amerykańską mentalność, czyli więcej = lepiej. Nie tędy droga, Ubisofcie.
Moim zdaniem najlepiej jest samemu zagrać w grę i ją ocenić, a opinie innych osób warto traktować z pewnym dystansem, ale jeśli mogę wam coś doradzić to nie kupujcie tej gry za obecną cenę.