Praca "Nie powinna być". Myślę, że nie powinno być z tym problemu. W końcu na przykład nie powinniśmy również siedzieć zbyt długo przy grach ;) Więc liczę na wyrozumiałość Jurorów ;D
Proszę nie brać pod uwagę mojej wcześniejszej pracy (komentarz nr 117) Ponieważ moja praca znajduje się tutaj:
Na początku pracę pisemną wstawiłem,
Lecz po krótkiej chwili już się rozmyśliłem
Stwierdziłem, że zamienię ją bowiem
Sam z wielką chęcią historię opowiem
I choć Pan mój Stolnik mi czasu poskąpił
Ja szczerze bym w to wątpił
By praca moja bezdennie upadła
Bo 50 sekund z życia ukradła
W końcu gdyby w tekście została
i tak by w tym czasie została przeczytana!
Jeszcze gra słowna tutaj dochodzi
Bo: "Nie powinna" to nie: "się nie godzi"
Opowiem Wam teraz rzecz się sama prosi
O nocy po zręczynach Soplicy i Zosi
Trzeźwym był jak dziecko, znam ja umiar wszelki
Zarówno tabakiery jako też butelki
Skończył się polonez, tańce i gonitwy
Jak tu coś nie wrzaśnie! Patrzę! Pole bitwy!
Przy boku mym Scyzoryk, choć ostał w Gablotce
A przy mnie stanął Geralt, Riv na Płotce
Dalej rycerz z łukiem jak sam Aleksander
Nie miał jednak zbroi miał nanoskafander
Była postać barwna, prawie jak z kreskówki
Raymanem go wołali – królem platformówki
Dalej był osiłek Wojak bardzo cenny
Spytałem o imię, odparł: Bezimienny
Był z nami i Snajper i inni rodacy
Po drugiej zaś stronie stanęli Kozacy
I można by tak woja wymienić każdego
Lecz by atramentu brakło do pióra mojego
I jużeśmy zaczęli szturmować ich Twierdzę
Gdy wyszedł na dziedziniec sam Ryszard Lwie Serce
I topór podnosząc już na znak zwycięstwa,
Potęgi, królewskości oraz swego męstwa
Zaczął Armiji wydawać rozkazy
Pamiętać do śmierci będę te obrazy
Gdym powiew strzał czół na swojej twarzy
A pojęcia nie miałem co się dalej zdarzy
Walczyłem z moimi lecz ich nie poznałem
Choć nie raz w teatrze ich wypatrywałem
Gdy artyści na dworze sztukę wystawiali
Którą wszyscy jako TVGRY poznali
Lecz w głowie nie sztuka i huczne orczyki
A zagwostka jak poprawić swoje statystyki
Wojskowi na longu ośmiu już zabili
Przy czym nawet jednego hp nie stracili
Kule latały mi za uszami
Zapach prochu wdychałem pełnymi nozdrzami
Nie było to Wilno, ni Kraków ni Berno
Gdyż walka toczyła się już na Inferno
I jeszcześmy my się nie przeformowali
Gdy oni pakę na B splantowali
I wtedy to Zygfryd von Płonąca Różna
Oznajmił donośnie „Pany! Mam Defusa”
I właśnieśmy rozpoczynali najprawdziwszy pressing
Gdy z pomocą nam przyszedł sam Hrabia Van Helsing
Nagle ogień straszny – koktajl mołotowa
To Ryszard Lwie Serce wezwał Makarowa
Był on jednak groźny jak mała dziewczyna
Jechał z lotniska – nie miał magazynka
Geralt go magiczną mocą uspokoił
A zakonnik Zygfryd wnet bombę rozbroił
Byłem na tej wojnie i w szeregu z braćmi
Chwały dostąpiłem nic tego nie zaćmi
Z Prorokiem i Rivem żółwika przybiłem
Poznałem ich lepiej, marzenie spełniłem
To nie sen był, nie mara, czy inne złudzenie
Lecz w świat wirtualny pełne zanurzenie
Kto by pomyślał, że Jacek Soplica
Będzie niczym Wiedźmin, lub postać z Crysisa
MSI sprawiło jak pewnie już wiecie
Że zostać możecie kim tylko zechcecie
Choć może dobrze, że nie każdego to rusza
Bo nie było by Krzyżaków ani Tadeusza
No a Sienkiewicza literacka kariera
Zamieniła by się zaraz w drogę Pro Gamera