Dreamfall. Taki pierwszy tytuł, który wpada mi do głowy.
Bardzo fajny artykuł, będę musiał sprawdzić Second Sight.
Jeremy Brett był znakomitym Holmesem już daaawno temu, właściwie dopiero Cumberbatch mu dorównał według mnie.
Ale pieprzenie. Po pierwsze - o ile w przypadku beznadziejnego kinowego Sherlocka mogę się zgodzić, o tyle w przypadku serialowej kreacji już nie, bo Cumberbatch nijak się ma do tego, co prezentuje Laurie (kwestię tego, że sam House był oparty na Sherlocku już pomijam). Po drugie i najważniejsze - tego typu postacie pojawiały się wcześniej, przede wszystkim dr Cox ze Scrubsów, któremu House może co najwyżej buty czyścić ze swoimi tanimi, filozoficznymi tekstami.
The owls are not what they seem.
Klimat, symbolika, groza, aktorstwo, fabuła, bohaterowie... Jeden z najlepszych seriali, jaki widziałem, ale niestety pozostawia lekki niedosyt, bo chciałbym się dowiedzieć jak to się skończyło, a tak niestety serial trochę się urywa. Chociaż osobiście lubię myśleć, że zakończenie było totalnie negatywne, szczególnie biorąc pod uwagę słowa majora Briggsa, który powiedział, że najbardziej na świecie boi się możliwości, że miłość nie wystarczy. Swoją drogą chyba mój ulubiony cytat z Twin Peaks.
Tak czy siak - Dale Cooper to jeden z najbardziej zajebistych bohaterów serialowych ever.
A moim zdaniem Assassin's Creed stał się popularny ze względu na bohatera. Tak, tak - ma grafikę, klimat i przyjemny gameplay, ale według mnie najbardziej ludziom podobają się wyczyny Altaira. Łatwo przecież utożsamić się z bohaterem, który jest szybko, walczy na miecze niczym Zorro, a także potrafi robić zapierajace dech w piersiach akrobacje. No i te skoki wiary...
A ja uwielbiam... ta-dam-da-dam...
...DEADPOOL-a!
Jedni ratują świat, a ten typek dba o własny tyłek. I jak go nie lubić.
Polscy wydawcy i dystrybutorzy po prostu mają gdzieś klienta, dlatego też opóźniają premiery i podchodzą do nich lakonicznie, np. zawalając jakieś formalności (vide bark numerów seryjnych w Fuel), nie walcząc o nasze prawa (vide brak Live w tym chorym kraju) oraz przesuwając cichaczem premiery. I to największych hitów! Na szczęście takich numerów nie ma z firmami, które mają swoje filie i bezpośrednią dystrybucję w Polsce, np Electronic Arts oraz Ubisoft.
Drugą sprawą jest to, że Polska jest krajem rozpi...raconym na maksa. Tylko Chińczycy nasz wyprzedzają w tym "szlachetnym" procederze. Niestety taka mentalność Polaka - po co płacić, jak można za darmo. Kto zrozumie, że taka kradzież idzie w miliony? Parafrazując Stalina - "Piractwo jednej gry to kradzież. Piractwo milionów tytułów to czysta statystyka."
Ja ukończyłem podstawkę na moim kompie z 512 mb RAM :P. Nie czułem się jednak jak masochista - nie miałem w co grać, więc ładowania po kilka minut i zacinające się teleportacje przecierpiałem. Potem dla porównania grałem jeszcze na tym samym kompie, lecz już z 2,5 GB RAM.
Electronic Arts rzuca się od zawsze na kasę jak pies na kiełbasę. Dlatego wszystkie gry robią na wszystkie platformy (są wyjątki, ale potwierdzają regułę). Mimo tych wszystkich zwolnień, zamknięć i przymknięć nie zwolnią tempa i będą hurtowo robić gry. Moim zdaniem kryzys odczuli, ale sami ogromnych kłopotów mieć nie będą. Chcieli się odciąć trochę od kolejnych sequeli dając Mirror's Edge i Dead Space, ale te gry słabo się sprzedały. Nadrabiają jednak właśnie sequelami. Patrz: sprzedaż Fify, Undercovera etc.