Wczoraj skończyłem SH2 w wersji Enchanted (całe dobrodziejstwo). I nie. Fenomen, to był na początku lat dwutysięcznych. Ćwierć wieku temu (mniej więcej). Tam nie ma żadnego fenomenu, odbieranego w dzisiejszy sposób. Żeby nie było, mam 40+, PS2 miałem na premierę, grałem w SH2 kiedyś kiedyś itd. Ale dziś ta gra jest toporna, męcząca, ma dobrą fabułę i ten...dryg, ale to już nie to.
Dokładnie. Zresztą nie każde odświeżenie ma sens. Np. film "Koszmar z ulicy wiązów" - kiedyś to było coś, oglądałem za małolata, ale dziś? Był ten sprzed 14 lat chyba, i co, lipa? Nie ten klimat. Silent Hill walił w dekiel na przełomie lat 90/2000 - dziś? Ok, bez szału.
Nie oceniam gry, bo nie grałem, oceniam podejście do remasterów, rimejków, ri...
Dziwne, że nikt tego nie napisał, ale ta gra to powinien być John Wick. Twórcy gry powinni wejść w kooperację z twórcami filmu, bo właśnie tak to wygląda. John Wick dostał, z adaptacji growych, jakiegoś VR'a i "taktyczną" grę akcji. Ogólnie badziew. Tak powinna wyglądać gra ze świata Johna Wicka, troszkę podrasowana, ale koncept jak najbardziej już był. Niestety, nie jest. Ogólnie jest to gra ze swojego świata, ale dalej przyzwoita - jak lubisz bijatyki nie "na pałę", to bardzo fajny produkt.