Ciasny korytarz, pędzę przed siebie, wszędzie mrok, słyszę kroki wroga... Pozbawiona kończyn moja postać z ogromną trudnością próbuje uciekać przez oponentami. Prowadzony przez "drogę" z kropek na ziemi staram się wydostać z przeklętego labiryntu. Widzę za sobą dwóch przeciwników, z obku jeden próbuje mi odciąć drogę, o ułamek sekundy udaje mi się go ominąć po czym dochodzę do upragnionego bonusu. Teraz to ja jestem zwierzyną. Natychmiast zawracam i zaczynam gonić moich prześladowców. Rzucam się na nich i siłą własnych szczęk rozrywam na kawałki pierwszego, potem drugiego przeciwnika. Zjedzenie ich to jedyne wyjście. Został jeszcze jeden. Z całych sił staram się do niego dotrzeć, jeszcze kawałek, kilka centymetrów, powoli moja moc "pożerania" wrogów się kończy. Ale zdążę, muszę, nie mogę teraz odpuścić. I JEB! Wróg zawraca i w ułamku sekundy moja przygoda się kończy. Zawsze mnie frustrowała tak śmierć w PACMANIE :/