Po tym, jak "skutecznie" strona działała w czasie rozpoczęcia promocji na Switcha przynajmniej upewniłem się w tym, żeby absolutnie nigdy z ich sklepu nie skorzystać XD
Ciekawi nas za to, co stanie się z nową adaptacją Batmana z Robertem Pattinsonem w roli głównej.
Nie ma na to szans, ponieważ Batman jest za silną marką i włodarze z WB nie pozwolą sobie na ryzyko, żeby dzieciaki nie mogły iść na film same.
Ale nie porównuj po pierwsze Blizzarda do CDPR, bo to kompletnie nie ta liga, a po drugie zwróć uwagę jakie pieniądze są w grach usługach a jakie w grach single playerowych. Zarobki są kompletnie inne i w obecnych czasach, moloch wielkości Blizzarda Diablo 4 robi tylko i wyłącznie ze względów wizerunkowych
Dobra, nie załapałem przy pierwszym komentarzu, że Tobie chodziło tylko i wyłącznie o popularność tych seriali a nie o poziom wykonania. Swoją drogą, na zadane pytanie jaki gatunek prezentuje BB i wzmiankę o tym, że dramat to gatunek uniwersalny, Ty tylko podałeś kolejny przykład czegoś co zwiększ dramatem XD
Czy mógłbyś proszę przybliżyć, jaki gatunek prezentuje Breaking Bad i jakie inne seriale powstałe w tej konwencji nie odniosły sukcesu? Dramat to uniwersalny gatunek i można podczepic właściwie pod wszystko. Ponadto, Lost jak sam zauważyłeś, swój sukces opiera na powoli budowanej intrydze i stworzonym wokół temu suspensowi, podobnie jak Dark, Stranger Things, The 100, poniekąd Mr Robot i Fargo oraz, przede wszystkim, Twin peaks, które stały się bardzo chwalone zarówno przez recenzentów jak i widownię. Właściwie do każdej wspomnianej przez Ciebie produkcji można znaleźć podobne przykłady, więc podsumowując, mylisz się i to w znacznym stopniu kolego
Dzień przed zapisami miałem challengera na koncie EUNE. Następnego dnia miałem decay do D1 na 75LP przez brak czasu na grę, ale widać, że trzeba było zrobić miejsce dla streamerów XD Dobry, sprawiedliwy system, ewidentnie skupiony wokół promocji gry wokół umiejętności graczy. Pozdrawiam serdecznie
Ktoś się orientuje, czy do grania w Read Dead Online na ps4 potrzebna jest subskrypcja PS+?
Houser nie ukrywał, że nie brakowało innych pracowników, którzy decydowali się na pracę po godzinach. Podkreślił jednak, że firma w żaden sposób nie wymuszała takiej postawy
Znając życie, to nauczeni sytuacją sprzed 8 lat kazali pracownikom podpisać odpowiednią klauzulę, dzięki której nie mogliby prowadzić żadnych roszczeń względem firmy.
Bardzo lubię Gwinta i gram w niego regularnie od zamkniętej bety, ale tak jak już parę osób wspomniało, wybranie pojedynków karcianych w grze nie wydaje się najlepszym pomysłem. Jest to super zabieg marketingowy pod względem wypromowania Gwinta, który twórcy na pewno chcieliby, aby dawał jakieś zyski, ale w tym przypadku jest to wóz albo przewóz. Wiadomym jest, że jeżeli po Homecoming karcianka Redów się nie przyjmie, to trzeba będzie ją ściągać z rynku aby nie ponosić dalszych strat, ale ryzykowanie czymś takim przy grze, która jednocześnie ma być i nie być powiązana z Gwintem wydaje się być bezsensowne.
Popatrzmy na to z tej perspektywy, że twórcy dają (przynajmniej na tę chwilę) możliwość przejścia gry w sposób omijający elementy karcianki i analogicznie, wplatające je do walki. W przypadku, jeżeli gracz ominie wszystkie bitwy, bo go po prostu nie interesują, dostaje poprawną graficznie historię, która gameplayowo nie zachwyca, zaś fabularnie wątpię, aby miała przypominać oryginał, chociażby ze względu na kategorię wiekową. Cena 100 złotych za coś takiego nie wydaje się być szczególnie kusząca.
Osobiście bardzo czekam na Wojnę Krwi i z pewnością ją kupię, ale staram się patrzeć na to z drugiej perspektywy. Do Gwinta twórcy mogli dodać, podobnie jak w przeszłości, odpowiednie wydarzenie sezonowe związane z premierą gry, karty oraz wszelkiej maści tytuły czy ramki. Samą rozgrywkę w grze single mogli jednak, jak już sporo osób zasugerowało, zmienić na coś w stylu chociażby HoMM czy innej strategii turowej, nie mówiąc już o wszelkiej maści RPG. Szczerze życzę Redom sukcesu z tym i kolejnymi projektami, ale wątpię, aby to był najlepszy pomysł w rozwijaniu uniwersum i swojego portfolio.
Gdybym mógł prosić o sprostowanie jednej rzeczy, bo nie do końca orientuję się ile może trwać proces przejścia do kolejnych etapów produkcji. Autor tekstu wspomina, iż zaprezentowany fragment gry był z wczesnej fazy beta. Z tego co rozumiem, do "ozłocenia" gry jeszcze trochę może potrwać. Jak duża jest szansa na to, że wszystkie błędy zostaną naprawione do czasu premiery bez konieczności późniejszego patchowania? Zdaję sobie sprawę, że to Rockstar, który mnie jeszcze zawiódł pod względem swoich gier, ale ta sprawa akurat mocno mnie zaciekawiła.
w ramach ciekawostki warto zauważyć, że stosowne trofeum autorzy przewidzieli też za obsadzenie okrętu wyłącznie kobietami). Ponadto jak zapewne wiecie, Assassin's Creed Odyssey będzie pierwszą odsłoną cyklu, w której pojawi się opcja romansowania z rozmaitymi postaciami – należy więc odnotować, że za pójście z kimś do łóżka również otrzymamy nagrodę.
Ubisoft - jesteśmy poważną firmą, więc implementujemy poważne rozwiązania i poważne osiągnięcia.
Wszystko spoko, tylko gdzie właściwie zostały przedstawione te wybory? XD Znając życie, to Ubi poza wyborem na początku gry bohatera/bohaterki, kilku iluzorycznych decyzji w kwestiach politycznych i obowiązkowym wyborze zakończenie z kategorią "dobry-zły", nie doświadczymy na tym polu nic głębszego. Oczywiście bardzo chciałbym się mylić, ale zwracając uwagę na to, że po bądź co bądź rewolucyjnym dla serii pod względem gameplaye'u Origins, producent znowu wypuszcza serię po roku, gdzie jedynymi "dużymi" zmianami jakie ma gra zaprezentować będą opcje dialogowe (XD) i nie do końca określone wybory, to nie oczekuję po Odyssey rewelacji.
jaro1986: Tak jak już wspominałem, nierealnym jest, aby to było jedyne możliwe rozwiązanie. W dobie smartfonów, wciąż są produkowane telefony na klawisze. W dobie Netflixa, wciąż największą popularnością cieszą się premiery kinowe, zaś dystrybucja DVD i Blu Ray nie podupada. Przy istnieniu Steam'a, gracze wciąż kupują gry w pudełkach. To, że coś jest trendem nie oznacza, że całkowicie wypchnie z miejsca starsze rozwiązania.
Załóżmy tutaj jednak, że cena, jaką podałeś, stałaby się realna. Płacisz raz na miesiąc 250 zł mając wciąż możliwość wykupienia tytułu, jaki interesuje Ciebie, na wyłączność. Logicznym rozwiązaniem będzie kupienie tej jednej gry i odpuszczenie sobie z wykupieniem usługi tylko po to. Jeżeli jednak interesują Cię wtedy inne pozycje, jakie są w ofercie, biorąc pod uwagę podejście, iż grasz w coś raz a potem odkładasz na półkę, wykupienie abonamentu wcale tragicznym rozwiązaniem nie jest. Warto przy tym też zwrócić uwagę na to, co sam napisałeś, że ludzi nie byłoby na coś takiego stać, więc producenci musieliby liczyć się z dalszym funkcjonowaniem gier w drugim obiegu, co nie wspomaga rozszerzaniu się wizji streamingu gier jako wschodzącego trendu. Jedynym sensownym rozwiązaniem w takim przypadku byłoby zmniejszenie ceny albo zagwarantowanie dodatkowych bonusów za wykupienie tak drogiej usługi (vide PSN, gdzie dla zachęty do opłaty abonamentu za grę online mamy dostęp do niektórych tytułów w formie wypożyczenia).
XoniC: Masz rację, ale zwróć uwagę, że to wciąż strata (wiadomo, że lepiej jest cokolwiek zarobić, niż nic, ale strata to strata). Osobiście przy zakupie czegokolwiek staram się zwracać uwagę na opłacalność tego względem przyszłości zaś gry, oprócz wartości sentymentalnej, której nie będę podważać, z roku na rok tracą na wartości, o czym sam zresztą napisałeś wspominając GTA.
Danuel: Z pierwszym zdaniem się zgodzę, ale dlaczego uważasz, że korpo i tak ściągnie tę kasę? Jeżeli na platformie byłaby możliwość przechodzenia dowolnej ilości gier (patrzę tutaj na rozwiązania Netflixowe, które zresztą były przytaczane w artykule) wtedy za miesięczny abonament możesz przejść nie jedną a kilka gier. Patrząc jeszcze raz na ceny gier, wielu graczy nie może sobie pozwolić na kupno nowych tytułów, bo nie mają na to pieniędzy albo po prostu jest im ich szkoda, jeżeli mają świadomość nieopłacalności tego wydatku. Jedyne możliwe rozwiązanie, kiedy abonament rzeczywiście byłby złym pomysłem, to tak jak wspomniałeś, gdy weźmiemy pod uwagę gry, które można przechodzić miesiącami, jak nie latami. Wtedy, jeszcze raz to powtórzę, byłaby możliwość wykupienia gry na własność, zaś tego wątpię, aby ktokolwiek odważył się ludziom odebrać.
Mi ten pomysł szczerze się podoba. Zwróćmy uwagę na obecne ceny najnowszych gier konsolowych - 200 zł z hakiem to absolutna norma. Zazwyczaj, gdy gra kogoś pochłonie, przejdzie się ją w kilka dni, może tydzień. Następnie mamy do wyboru: maksowanie wszystkich osiągnięć, co wedle statystyk nie jest zbyt popularne, odłożyć ją na półkę, odsprzedać lub wymienić (dwie ostatnie opcje w praktyce wiem, że są nieopłacalne). W tym momencie pojawia się opcja "wypożyczania gier" właśnie na zasadzie streamingu, gdzie abonament wykupuje się tylko wtedy, kiedy chce się w coś zagrać a następnie odłożyć to na półkę. Zwracając uwagę na podobne rozwiązania obecne na rynku, abonament oscylowałby w okolicach 40-50zł za miesiąc, gdzie gracze, którzy mają zamiar przejść więcej niż jeden tytuł, mogą to zrobić dzięki tejże usłudze i oszczędzają, zaś ludzie chcący przejść daną grę tylko raz, również zatrzymują kasę w kieszeni, nie musząc wydawać kroci na coś, co zaraz będzie widnieć na półce jako ozdobnik. Sama sprzedaż gier w formie pudełkowej najpewniej by nie zniknęła całkowicie, bo nadal byliby ludzie chcący kupować je w ten sposób, podobnie myślę, że można by było wykupić grę w wersji cyfrowej na tej samej zasadzie jak dzieje się to obecnie. Oczywistym jest też, że grę, którą przejdziemy można odsprzedać bądź przejść ją dopiero po jakimś czasie, ale po raz kolejny warto tutaj zwrócić uwagę na rynek - ludzie najchętniej kupują gry zaraz po premierze, nie chcąc ciągle unikać spoilerów związanych z fabułą bądź po prostu hype marketingowy tak na nich wpłynął, że nie zamierzają z tym czekać. Co do odsprzedaży, kto tego próbował ten zapewne wie, że nie jest to super lukratywny rynek i niemalże zawsze się na tym traci. Tak czy inaczej, wizja serwisów streamujących gry mogłaby być naprawdę dobrym rozwiązaniem. Zwracając również uwagę na to, jak ludzie narzekali przy rozpoczynającej się ekspansji Netflixa - a to abonament za drogi, a to nie wszystkie filmy są dostępne na świecie, a to zaraz się pojawi konkurencja i trzeba będzie wykupywać 10 takich serwisów czy jeszcze inne bzdury. Jak ostatecznie wyszło, wszyscy doskonale wiedzą.
Nie do końca rozumiem oburzenie związane z tym postem. To, że Fortnite jest kasowym hitem to fakt, ludzie zagrywają się w niego niemiłosiernie a system płatności jest dostosowany tak, aby pełnią rozgrywki można było cieszyć się za darmo. Abstrahując od poziomu gier wydawanych przez EA w ostatnich latach to pod względem finansowym zawsze potrafili sobie poradzić i nigdy specjalnie nie ukrywali, że na tym im najmocniej zależy produkując kolejne tytuły. Jaki jest sens w tym, gdy widzi się, że dana produkcja zgarnia krocie i wciąż przypływa pula grających osób, aby krytykować ten system? Oczywistym jest, że konkurencja będzie chciała również eksploatować to pole aby coś na tym zarobić. Sam chciałbym widzieć tylko i wyłącznie gry pokroju nowego God of Wara, ale to jest nierealne, ponieważ tworzenie gier to wciąż biznes, na dodatek niesamowicie wręcz dochodowy i omijanie trendu może zakończyć się dla danej firmy fatalnie. Reasumując, to są podstawy ekonomii i narzekanie, że koleś jest taki i owaki, bo zwrócił uwagę na niewyczerpaną jeszcze kopalnię złota, jest bezsensowne.
Takie epic games moze zaraz zniknac jak przejdzie moda na battle royal.
XDDDDDDD No tak, bo przecież Epic nic nie stworzył przed Fortnitem. Jakiś tam Unreal, Gears of War czy ich silniki graficzne to były niezauważalne pchły na rynku.
"Strażnicy..." w reżyserii Gunna były naprawdę ciekawymi filmami akcji, ale jeżeli Disney pójdzie twórcy na rękę po czymś takim to jednoznacznie da pokaz tego, że w Hollywood panuje dwójmyślenie.
Gdyby patrzeć tylko na to, co było najlepsze/najgorsze, to w tej pierwszej kategorii uplasowałbym The Last of Us 2. Graficznie, narracyjnie i gameplayowo Naughty Dog skradło te targi, nawet mimo prezentacji Cyberpunka, w której mimo wszystko brakowało pokazania samej rozgrywki reszcie świata. Odnośnie "najgorszej gry" określiłbym to bardziej największym rozczarowaniem, którym było dla mnie Ghost of Tsushima. Gra wyglądała jak mix Wiedźmina, Asasynów i Dark Souls. O ile nie mam nic do powtarzalności w grach (szczególnie patrząc, że uważam sequel za najlepszą grę targów) o tyle gra od Sucker Punch miała być czymś w pewien sposób przełomowym, natomiast to, co zobaczyłem, było po prostu nudne i powtarzalne.
Bardzo fajny tekst, też się zastanawiałem nad kwestią immersji w omawianym materiale, przy czym tak jak ktoś wspomniał wcześniej, gry ND zawsze wyróżniały się znacząco wyższym poziomem trudności dla osób lubujących się w takiej rozgrywce, dlatego też jeżeli ktoś rzeczywiście będzie chciał odczuć hiperrealizm i doświadczać grę w sposób jak największy, wtedy może to odpalić na "Ultra Hard" i sprawa załatwiona :D
Lekkie sprostowanie - dodatek wyjdzie w Polsce 11, nie 10 sierpnia (10-ty to data premiery w Stanach). Niżej wrzucam link z tematem ze strony Blizzarda
Witam. Mam problem w jednym miejscu w grze i byłbym bardzo wdzięczny, gdyby ktoś potrafił mi z tym pomóc :) Otóż na Korriban w momencie, gdy jestem w jaskini przed którą wstępnie ostrzega Kreia, trafiam do podziemi Sithów i przechodzę kilka "prób". Przy jednej z kolejnych trafiam na Dartha Revana i po pokonaniu ucznia, którego na mnie wysyła, pojawia się coś w stylu okna dialogowego, jednakże bez żadnych opcji wyboru. Przechodzę to któryś raz z rzędu i nie mogę za bardzo znaleźć informacji na ten temat. Czy ktoś się może spotkał z tym bugiem i wie, jak go ominąć? Grę kupiłem razem z CD-Action, zainstalowałem fanowski patch i spolszczenie
Witam, mam takie szybkie pytanie. Czy ktoś mógłby mi polecić jakiś darmowy program do zlepiania/modyfikowania filmów (zależy mi też na dodaniu ewentualnej ścieżki dźwiękowej do filmu). Fajnie by było, gdyby program był łatwy w obsłudze, gdyż nie miałem z takowymi wcześniej styczności :)
Skoro tam zauważyłeś spoilery, to powinienem chyba jeszcze tytuł filmu wyspoilować, bo widzę, że pedanteria co do szczegółów nowego Batmana co u niektórych jest wyjątkowo wysoka :)

Wczoraj w końcu udało mi się zobaczyć jeden z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie (i zakładam, że nie tylko :P) film tego roku
Mroczny Rycerz Powstaje / The Dark Knight Rises [2012] - Nolan postawił sobie bardzo trudne zadanie - stworzyć Batmana, który nie dość, że będzie odzwierciedlał to, co fani kochają w komiksach z tej serii najbardziej, to dodatkowo przyciągnie uwagę "szarej masy", która z ów bohaterem nie miała większej styczności. Już przy "Batmanie Początek" reżyserowi udało się mit o człowieku-nietoperzu stworzyć prawie że na nowo, pokazując stronę Gotham i jej bohaterów, która była jako tako pokazana przez Burtona, jednak on zajął się głównie swoją fantazją twórczą, groteskowością i pewnego rodzaju kiczem, zaś Nolan sprowadził wszystkich do poziomu mniej lub bardziej zwykłych ludzi borykających się ze swoimi problemami. Następnie "Mroczny Rycerz". Film kultywowany z każdej strony, z genialnym Ledgerem w roli Jokera, który z miejsca trafił do panteonu najlepszych czarnych charakterów w historii kina. Tutaj mieliśmy znaczną poprawę idąc z ideą „więcej, lepiej, ładniej”. Najgorsze jednak miał przed sobą, bo jak mówi stare przysłowie, nie ważne jak się zaczyna, ważne jak się kończy. Jak mu się udało?
Po śmierci Harvy'ego Dent'a Batman przyjmuje całą winę na siebie, zło przestaje się panoszyć po ulicach Gotham, wszyscy są szczęśliwi. Jednak wszystko jest tylko powierzchowne, gdyż Bruce Wayne straciwszy swą ukochaną zamyka się przed całym światem a komisarz Gordon boryka się z wewnętrznymi rozterkami a pro po sytuacji sprzed kilku lat. Stabilizacja ta ulega całkowitej zmianie, gdy do miasta trafia Bane, zamaskowany terrorysta o niespotykanej sile i inteligencji. Batman znów wyrusza na ulice aby ratować swe miasto, jednak po tak długiej przerwie i złamanym duchu ciężko jest wrócić na szczyt podium, co bardzo boleśnie odczuje główny bohater...
Największy problem odnośnie oceny ostatniej części trylogii Nolana jest zbyt duży natłok materiału. W niecałych 3h reżyser chciał upchnąć niesamowitą ilość materiału, bohaterów, wszystko spiąć jedną schludną klamrą i wyjaśnić wszystkie wątki z 3 części. W gruncie rzeczy bardzo duży szacunek należy się za taki zabieg, gdyż twórca trylogii nie poszedł z duchem czasu i nie rozbił końca swojej serii na 2 odrębne części, co ostatnio stało się wyjątkowo modne. Jednak każda zaleta ma swoją wadę i tutaj bardzo ciężko kwestionować, czy takie zachowanie w przypadku Nolana było w 100% dobre. Czas leci niesamowicie szybko, spora część bohaterów dostała za mało ekranowego czasu, przez co bardzo ważne dla serii postacie zostały zrównane z rangą nic nie znaczących maskotek, zaś twisty z ich osobą powodują krótkie "aha". Kolejnym elementem, przez który negatywnie odbieram nowego Batmana są nielogiczności. Sporo osób zarzuca tę wadę i bynajmniej nie jest to dziwne, bo przepraszam bardzo, ale jeżeli ponad 3 tys policjantów zaczyna walczyć z po zęby uzbrojonymi terrorystami a w pewnym momencie wszyscy rzucają broń i naparzają się po mordach to coś tu jest nie tak. Takich baboli jest sporo i odbierają frajdę z oglądania filmu. Kolejnym mankamentem jest przemoc, a właściwie jej brak. Walka Bane'a z Batmanem, w której główny złoczyńca tej części naparza bardzo solidnie gacka po japie a ten nie ma nawet najmniejszego zadrapania to kpina. Rozumiem, kasa, kasa, kasa, ale czemu nie można było zastosować działania jak w "Mrocznym Rycerzu", iż brak krwi czy przemocy przenieść po prostu na psychikę bohaterów czy ich działania? Wspominana jeszcze często wada "braku Batmana" na ekranie akurat moim zdaniem tak nie boli, motyw powrotu na podium po przegranej, chociaż ograny tysiące razy, dobrze zrealizowany zawsze cieszy i nie inaczej jest tutaj.
Po solidnym wyciskaniu minusów z nowego Batmana pora przejść do zalet. Niewątpliwą zaletą jest gra aktorska. Obsada się nie zmieniła, co niestety stało się w poprzedniej części i zamiast fajnie zagranej Rachel przez Holmes zamieniono na beznadziejną Gyllehnal (ale to nie problem samego reżysera lecz problemów osobistych aktorki z wcześniejszej części). Bale gra typowo jak w poprzednich częściach, chociaż elementy, w których zdejmuje maskę są o niebo lepsze od jego chrypki. Hardy w roli Bane'a nie jest takim badassem jak Joker, ale to problem z innej beczki, Ledger miał postać, której mógł i brylował na ekranie, mógł się zagłębić w psychikę bohatera, zaś Hardy choć i tak świetnie wcielił się w Bane'a i przedstawił go nie tylko jako górę mięśni, ale jako człowieka z krwi i kości bardzo fajnie się spisał. Szkoda jedynie, że na koniec Nolan ułaskawił jego złe czyny, które były motywowane pewnymi wydarzeniami z przeszłości, ale można to jednak wybaczyć. Trio staruszków z najwyższej hollywoodzkiej ligi - Oldman, Caine, Freeman jak zwykle świetnie, każdego bardzo miło się ogląda, nawet jak mówią zdania pełne patosu (szczególnie Caine) to jakoś bardzo nie przeszkadza. Tak naprawdę elementy patosu w Batmanach Nolana zawsze fajnie się spisywały i dodawały tylko chęci na zwycięstwo dobra. Świetnie zagrana Kobieta-Kot przez Hathaway to również spory plus, mógłbym polemizować nawet nad faktem, czy nie osiągnęła poziomu Pfeiffer z „Powrotu Batmana” Burtona. Co do kwestii technicznej dostajemy bardzo ładny pokaz sztucznych ogni, strzelanin i czego tylko dusza zapragnie. Nowe zabawki Batmana fajnie się spisują, boli jedynie brak Batmobilu, ale Bat (nazwa mimo wszystko głupia) rekompensuje tę stratę. Dużo lepiej spisuje się muzyka stworzona przez Hansa Zimmera. Ten jak zwykle nie zawiódł a motyw przewodni wyszedł wręcz rewelacyjnie.
Co do samego zakończenia zdania będą na pewno bardzo podzielone. Mnie osobiście przypadło do gustu, chociaż było jak najbardziej przewidywalne, wszystkie wątki zostały zamknięte. To co miało zostać powiedziane, zostało, ciekawi mnie jedynie jak zachowają się producenci serii i czy zachowają się z klasą i odpuszczą rozdmuchiwanie serii, czy zakończą to jak zrobił to Nolan. Wracając jeszcze do wcześniejszych fragmentów filmu szczególnie przypadła mi do gustu scena w "powstania" Batmana. Ciarki na plecach gwarantowane ;).
Emocje co do finału trylogii Batmana są bardzo ciężkie do określenie. Od olbrzymiego zachwytu, do ironicznego uśmiechu. Oczywiście, jest to film akcji, jednak Nolan obniżył troszkę poziom sprzed 4 lat. Szkoda, bo mogło wyjść coś naprawdę znakomitego, zaś w ten sposób dostajemy kino "jedynie" bardzo dobre. "Powrót Króla" to nie jest, ale na seans i tak bardzo serdecznie zapraszam (chociaż w sumie i tak każdy ten film zapewne zobaczy :P). Reżyser zakończył swą historię znowu zdobywając medal, niestety tym razem srebrny.
Ocena: 8/10
W taki sposób twórcy chcą jeszcze więcej wyciągnąć. Czekam na wiadomość, że gra zostanie oznaczona przez PEGI jako odpowiednia dla osób powyżej 16 roku życia
Star Wars The Force Unleashed w konwencji pierwszej misji 1-ej części - całość przejść jako Darth Vader. Reszta badassów jest mi niepotrzebna :D
Ciężko stwierdzić, czy drugi sezon jest lepszy od pierwszego. W pierwszym intryga nakręcała się powoli, jednak finał był bardzo mocny (mówię to jako osoba, która nie czytała pierwowzoru) i nakręcał do kontynuacji bardzo mocno. W drugim sezonie jeszcze lepiej niż w pierwszym poradziła sobie obsada, w tym oczywiście genialny Peter Dinklage. Jak najbardziej zgodzę się z Tobą sathorn co do najlepszego odcinka - gdybm miał komuś wskazać jeden odcinek, który opisuje czym jest "Gra o tron", powiedziałbym, aby ten ktoś obejrzał przedostatni odcinek. Klimat, krew, sex, bluzgi, klimat, aktorstwo, wypowiedzi, epickość bitwy, klimat - sam miód. Jak dla mnie, najlepszy obecnie serial w tv, przebił nawet "Zakazane imperium" oraz "Sons of anarchy". Może nie jest to mistrzostwo świata, może można by było zrobić coś z tym lepiej itp. itd. ale ja nie potrafię takich cech wskazać, aby powiedzieć, iż jest to słaba produkcja.
Czemu nie wydadzą po prostu nowego Burnouta? EA na siłę chce chyba pokazać, że mogą upaść równie nisko jak Activision. Most Wanted był w swojej koncepcji tak prosty i przystępny, że mimo 7-letniego okresu od wydania na rynek wciąż jest to moja ulubiona "wyścigówka". EA szczególnie powinno zdawać sobie sprawę, że z koncepcją nie powinno się mieszać. Przykład - C&C 4. Niemalże całkowite odejście od oryginalnego pomysłu i po co? Ludzie mimo faktu, że chcą dostać coś świeżego to koncepcję chcą mieć zachowaną. Czemu w nowym Most Wanted nie można zrobić wszystkiego jak po staremu, tylko z ideą więcej, ładniej, lepiej? Już nawet przeboleje nasrane wszędzie rankingi internetowe, byleby tylko zostać przy tym, co nadal jest fajne. No i to, co już pare osób wspomniało - fizyka aut. Ja rozumiem, że w pierwszym MW było to co najmniej śmieszne, jeżeli uderzyliśmy w samochód a on leciał kilkanaście metrów przed nas, ale przepraszam bardzo, po prawie 10-letnim progresie w gatunku powinno się to zmienić. Jedyne, co mnie napawa optymizmem to fakt, że gra jest w fazie alpha, więc wiele może się zmienić. Nachodzi mnie myśl, czy w dzisiejszych czasach nie powinno się robić częściej jak w przypadku Mass Effect 3(w którego nie grałem, ale przytaczam tylko jako przykład działania), iż powinno się napisać petycję do twórców, że gracze chcą dostać to samo co kiedyś, wtedy wszyscy byliby zadowoleni. Oczywiście marketing, zmiana koncepcji na nową itp. itd. to co innego niż zmiana zakończenia gry, ale jeżeli producent robi błąd, to konsumenci powinni wytoczyć swoje racje w tej sprawie
Ludzie się śmieją, że gra jest tak bardzo u nas wychwalana ze względu na nasz patriotyzm. Prawda jest taka, że mimo niesamowicie mocnej konkurencji w postaci zeszłorocznych killerów pokroju Skyrima, Dark Souls czy tegorocznego finału serii Mass Effect, to właśnie Wiedźmin jest jedyną grą, na którą tak mocno czekam. Wiedźmin reprezentuje wszystkie te aspekty, które tak bardzo cenię w grach RPG - rewelacyjna, wielowątkowa a przede wszystkim dojrzała fabuła, charyzmatyczny główny bohater, świetny system walki, rozwój postaci, masa zadań, znakomita grafika etc... Reasumując, Wiedźmin, choć Polski, jest grą po prostu diabelnie dobrą, w którą zagrać powinien każdy fan RPG. No i w końcu będę miał swój egzemplarz, bo pecet widząc wymagania sprzętowe zapłakał razem ze mną :P
Jak dla mnie - pierwsze filmy Finchera, od "Obcego 3" do "Fight Club", wszystkiego to majstersztyki w zakończeniach. Na pewno też znajdzie się "Imperium kontratakuje" chociaż to bardziej z szacunku, bo sam za pierwszym razem nie miałem mindfucka, gdyż mój szanowny ojciec zdążył streścić wszystkie części Star Wars zanim je obejrzałem ;). Pare filmów Nolana z absolutnie genialnym zakończeniem wymienionego tu "Memento" czy też znakomity "Harry Angel" również są obowiązkowe na tego typu liście
Mnie tam cieszy fakt, iż nowa część będzie się rozgrywać w tym konkretnym okresie, jednak tak jak Ty raziel uważam, że Desmond jest trochę na uboczu. Z samą jego eksploatacją poszedłbym o krok dalej w Twoim myśleniu - otóż, mi się marzyło, aby twórcy zrezygnowali przynajmniej w tej części z innych bohaterów i zajęli się tylko przyszłością, tym bardziej, iż wiadomym jest, że Ubisoft nie zabije swojej kochanej kurki, więc następne części są tak samo pewne jak pojawienie się kolejnych części CoD. Może w swoich marzeniach i fanatyzmie do innej słynnej serii pójdę za daleko, ale widziałbym III część na wzór a la Star Wars, oczywiście nie dosłownie tak samo, ale skakanie po podniebnych wieżowcach, przemieszczanie się futurystycznymi pojazdami i cała masa tego typu rzeczy świetnie by urozmaiciła rozgrywkę i z pewnością pokazała graczom, iż nie czekali na marne i nie wydawali swoich pieniędzy na trochę większe dodatki, jakimi były 2 ostatnie części serii. Albo cyberpunkowy świat przyszłości... Dużo tego można by było zrobić, ale wątpię, abyśmy kiedykolwiek doczekali się takiej części serii, no chyba, że przy wydaniu 50 kontynuacji z rzędu
Może to źle określiłem - chodziło mi o to, iż Irene była w samej budowie podobna do stereotypu niewinnej dziewczyny w westernach, a tam większość z nich nosiła krzyżyki, co do samego wyznania Irene się zgodzę, bo nie ma nigdzie jasno powiedzianie w co lub kogo wierzy ;)
Dla mnie ogół ery disco jest kiczem - muzyka, ubiór, styl życia. Świetnym przykładem tego są 2 najbardziej znane filmy o tym okresie - Grace i Gorączka sobotniej nocy. Wylewający się ze wsząd róż i głupawe stroje po prostu mnie denerwują. Co do plakatu, to akurat ten który wstawiłem znalazłem jakiś czas po obejrzeniu filmu i jest dla mnie rewelacyjny, w opisie chodziło mi o ten najbardziej popularny, gdzie Kierowca siedzi w samochodzie z wykałaczką w ustach. Kolejne, jestem szczerze przekonany, iż gdyby na 100 zebranych osób z ulicy 30% odpowiedziało, że słyszało o Drive to byłoby dobrze, zaś o Pusher nie wiem, czy 10% z tego by coś powiedziała ;) No a na koniec Irene, która dla mnie mimo wszystko jest kobietą, może akurat nie tyle zniszczoną co wyniszczoną. W gruncie rzeczy teraz zmieniam w pewnym stopniu znaczenie tego co powiedziałem, jednak i tak kobieta, która wyszła za kryminaliste, ledwo wiąże koniec z końcem a na dodatek wciąż od życia dostaje kop za kopem, to łatwego życia nie ma ;)
Jeżeli informacje się potwierdzą, to w końcu dostaniemy pełnoprawnego AC 3. W szczególności cieszy mnie powiększenie terenu, wolna przestrzeń(może tym razem twórcy nie popełnią tego błędu co w 1-ej części w terenach poza odrębnymi miastami), nowy silnik graficzny oraz przede wszystkim oś fabularna. Boję się natomiast stwierdzenia kontry i bloki są teraz przypisane do jednego przycisku, przez co twórcy za bardzo mogli zapatrzyć się na Batmana, który grą złą bynajmniej nie był, jednakże nie chcę, aby to była zwykła kalka. Już teraz nie mogę się doczekać dalszych wieści to nie wiem, co będzie przy wydaniu trailera lub gameplayu :D

Ze względu, iż oscary zostały już rozdane, chciałbym napisać coś o filmie, którego brak w samych nominacjach (nie wspominając nagrody) jest dla mnie pomyłką, to na dodatek stojąc na uboczu stał się najlepszym filmem 2011 roku i jak na razie jednym z lepszych całego XXI wieku
Drive [2011] - W swoim życiu obejrzałem parę takich filmów, po których spodziewałem się co najwyżej czegoś poprawnego. Tak było ze "Szkołą uwodzenia", "Helikopterze w ogniu" czy "Panu życia i śmieci". Tematy, aktorzy czy sama otoczka tych obrazów od razu mnie odrzucała, jednak po obejrzeniu moje nastawienie zmieniło się o 180 stopni, dlatego też ostrożniej podchodzę do stwierdzenia, iż nie ocenia się książki po okładce. Jednak ta rutyna wdarła się do usłyszanego gdzie niegdzie Drive, filmu, którego sam plakat odrzuca różowym, kiczowatym napisem i pseudo tajemniczym bohaterem. Oczywiście, po seanie zdanie zmieniłem tak jak w przypadku wcześniejszych filmów, tyle, że to była już zupełnie inna odmiana.
Drive rozpoczyna się sceną napadu, w której jednocześnie "poznajemy" głównego bohatera. Rzujący wykałaczkę cwaniak instruuje kilku rabusiów o tym, jak wygląda odgrywana przez niego rola w całej sytuacji. Jest kierowcą, dowozi złodziei do określonego punktu, czeka 5 minut i jeżeli pracodawcy się nie zjawią, on odjeżdża. Proste stwierdzenie a jednak działa na odbiorców piorunująco. Po wykonanej robocie Kierowca spokojnie odjeżdża z miejsca zbrodni, ukrywając się w ciemnościach Miasta Aniołów. Szukająca ich policja, mimo kilku sytuacji, w których miała złodziei na ogonie, nie może złapać Kierowcy. Kierowca ucieka. Całość trwa może 20 minut, jest cicha, czasem wręcz ślamazarna a mimo to emocji jest w niej więcej niż w we wszystkich blockbusterach z zeszłego roku razem wziętych. Następnie poznajemy Kierowcę od trochę innej strony, pracującego za dnia w warsztacie samochodowym, lecz tak samo małomównego jak w scenie otwierającej obraz. Coś jednak się zmienia, kiedy poznaje nową sąsiadkę, Irene, kobietą zniszczoną i uprzedzoną przez ludzi, którzy razem znajdują pewną nić porozumienia prowadzącą do kolejnych, coraz to bardziej dramatycznych wydarzeń.
Główną obawą co do filmu był dla mnie fakt, iż recenzenci bardzo odbiegali od swoich ocen i gdzie jeden dał 8, tam drugi 3, stawiając ten sam wielki plus za największą bolączkę. Podstawowym faktem z jakim trzeba się zmierzyć to to, że film jest powolny. Cała historia mimo, iż mogłaby zostać opisana w godzinnym filmie, tutaj jest przedstawiona w czasie prawie dwu godzinnego seansu. Mamy tutaj klimat podobny do Głodu McQueena, gdzie mimo powolnego przebiegu zdarzeń i spokojnych rozmów dostajemy zdecydowanie większą dawkę emocji niż możnaby było się spodziewać. Co więc tak w tym filmie napędza? Przede wszystkim główny bohater. Mogę zostać zagryziony tym stwierdzeniem, ale dla mnie Kierowca ma tyle charyzmy co Bezimienny Rewolwerowiec. Mimo faktu, iż przez cały film nie wydaje z siebie zbyt wielu zdań, to gdy już coś powie, nikt nie odważy się mu przerwać. Samo spojrzenie Kierowcy budzi respekt. Dodatkowym argumentem dla zestawiania tych dwóch postaci jest ich powierzchowna bezuczuciowość. Obaj panowie martwią się przede wszystkim o siebie i chociaż na tym poletku Eastwood bardziej zasługuje na laury skurwielowatości, gdyż nie znalazł miłości dla której mógłby poświęcić nawet własne życie etc. to jednak obaj bohaterowie nie byli obojętni na cierpienie niewinnych. No i tajemniczość. O Kierowcy nie wiemy praktycznie nic, nie znamy jego imienia, skąd pochodzi, na dodatek jego rozstroje emocjonalne budzą jednoczesną fasynację jak i przerażenie. Nie wiadomo, czemu konkretnie jest aż tak nieufny względem ludzi, czemu jest nieśmiały i czemu praktyczne nic nie czuje. Jednak, jak już wspomniałem, coś się w nim odradza po poznaniu Irene, młodej matki, której mąż trafił do więzienia. Samotna w wielkim mieście kobieta jest równie zagubiona co główny bohater. Między Kierowcą i Irene budzi się bardzo silne uczucie, mimo, iż nie wie ona o nim praktycznie nic. Ta więź i to uczucie jest znakomicie przedstawioną historią miłosną, która naprawdę urzeka. Wszelkie komedie romatyczne czy melodramaty mogą się schować, bo scena w windzie miażdży je równie dobitnie co Kierowca głowę swojego oponenta.
Oczywiście, to wszystko nie zostałoby tak świetnie przedstawione gdyby nie rewelacyjne trio: Nicolas Winding Refn, czyli reżyser, Ryan Gosling wcielający się w Kierowcę oraz Carey Mulligan grająca Irene. O ile o grze Goslinga i Mulligan mogę się wypowiedzieć na podstawie tego, co napisałem wcześniej, to samego reżysera jeszcze nie opisałem. Pierwszy film tego reżysera, który został zauważony przez szerszą publiczność i od razu tak dobry. Refn stojący za kamerą miał nie lada wyzwanie - otóż z pozornie prostej historii wydobyć to, co jest warte wydobycia. Ot, prosta zasada, która jest przypisana od zawsze każdemu reżyserowi, jednak wspominam ją dlatego, że Refnowi z prostego scenariusza udało się stworzyć absolutne arcydzieło. Bardzo długie, niezwykle subiektywne ujęcia kamer uwydatniają wszelkie emocje bohaterów. Choćby scena, w której Kierowca i Irene patrzą sobie w oczy. Niby prosta, normalna czynność, ale milczenie tej dwójki i przenikliwe spojrzenie kamery pokazało coś, co inni twórcy powinni oglądać godzinami i brać z tego przykład, prawdziwą magię kina. W wielu apsektach reżyser brał przykład od starszego kolegi po fachu, niejakiego Tarantino, przez co stworzył mieszaninę kina gatunkowego. Jeżeli leje się krew, to na wszystkie strony, jeżeli mamy bohaterów, to zawsze, niczym w westernie, trzymają się swoich ról. Mamy więc Kierowcę, tajemniczego i niebojącego się niczego rewolwerowca, który przez serię niefortunnych zdarzeń zadziera z mafią. Irene, białogłową katoliczkę z synkiem, usposobienie wszelkiego dobra, gangsterów, którzy niczym trzymający twardą rękąmiasteczko biurokraci nie martwią się losem innych a jedynie swoimi pieniędzmi. Film jest brutalny, jednak przemoc jest pokazana w tak dosadny sposób, że niemalże bawi. Mimo to, co dzieje się na ekranie nie powoduje u widza salw śmiechu. Chyba to jedyny punkt, w którym Refn ustępuję Tarantino, iż obaj, mimo znakomitych dialogów (chociaż w przypadku Drive jest ich jak na lekarstwo) to twórca znakomitego Pulp Fiction nawet najbardziej brutalną czy wręcz obrzydliwą scenę potrafił przekolorować zgrabnym komentarzem bohaterów, zaś Drive od początku aż do samego końca jest poważny. Reżyser dokładnie wiedział, co chce pokazać, jeżeli chciał, abyśmy poczuli gniew Kierowcy szukającego sposobu wyciągnięcia się z bagna, robił zbliżenie na ściskającą dłoń młotek. Zdjęcia są równie ważnym elementem tego filmu co inne, wcześniej wymienione, który znakomicie się w nim komponuje. Oblane nocą LA, wschody słońca, nieruchoma obserwacja bohaterów, morze... Dodatkowo soundtrack, który jest do bólu kiczowaty a jednak znakomicie się komponujący w otoczenie. Utwór "Real Hero" lecący w tle wycieczki Kierowcy z Irene do nieznanej nikomu, ostatniej oazy spokoju Los Angeles robi piorunujące wrażenie. Całość jest w klimatach disco i chociaż nie ukrywam, że nie lubię tego gatunku i chętnie bym usłyszał Stonesów w Drive, to jednak w ostatecznym rozrachunku nie zamieniłbym tego soundtracku na nic innego.
Naprawdę rzadko się zdarza, aby w filmie każdy element współgrał ze sobą tak idealnie, że jedyne co pozostaje po seansie to chwila ciszy, bo chciałoby się jeszcze i jeszcze a to już koniec. Chyba właśnie ten koniec jest jedynym poważnym mankamentem całego filmu. Z jednej strony oczekiwałem supersłodkiego happyendu, z drugiej rozczulającego dramatu ze smutnym finishem. Całość niestety aby nie zdradzać zbyt wiele, chwieje się gdzieś pomiędzy i chyba za to miałem do Refna pewien żal, chociaż po głębszym zastanowieniu zdałem sobie sprawę, iż w tym filmie po prostu kocham wszystko, reżyserię, bohaterów(nie wspomniałem o znakomitej roli Brooksa, ale musiałbym pisać o tym kolejny esej), zdjęcia, montaż, muzykę etc. etc... Tym bardziej go uwielbiam, iż nie spodziewałem się po nim praktycznie nic konkretnego a dostałem jeden z najlepszych filmów w moim życiu, którego bohater będzie wspominany pośród panteonu najwybitniejszych bohaterów filmowych XXI wieku, o ile nie wszech czasów. Mam jedynie nadzieję, iż reżyser nie spocznie na laurach i jego następny film będzie równie dobry.
Ocena: 10
Wybieranie Batmana i Ezia na podstawie popularności gier, yeah... Obaj bohaterowie to buce i nic specjalnego w nich nie ma. Gdyby postać Batmana została wykreowana specjalnie dla tej konkretnej gry, płakałbym ze śmiechu, iż można wpaść na pomysł człowieka, który jedyne co ma większe od swoich mięśni to ciśnienie krwi, zaś Ezio to po prostu kretyn z beznadziejnym lektorem. Dla mnie najlepszą postacią z tu wymienionych jest bezsprzecznie Dante - jego cwaniactwo, cynizm, wirtuozeria walk i jeszcze raz cwaniactwo budzi u mnie zawsze uśmiech na twarzy
Nie ukrywam, że Mass Effect to dla mnie głównie znakomita fabuła, świetnie opowiedziana i odpowiednio patetyczna, więc pierwszy fragment dema był naprawdę fajny i widok tego chłopca chociaż naciągany strasznie mnie zachęcił do poznania dalszych losów bohaterów. Co do samej rozgrywki no to cóż, ME ma to do siebie, że wszystkie smaczki i uroki rozgrywki poznaje się po dłuższym graniu, odpowiednio zbierając uzbrojenie i wybierając potrzebne nam atrybuty, zaś w ciągu 20min gry raczej ciężko się czemuś dokładniej przypatrzyć. To tak jakby dostać wspaniały obiad w drogiej restauracji a mieć możliwość zjedzenia samej przystawki, która mimo, iż jest smaczna to i tak wszyscy czekają na danie główne. Wracając, brakowało mi w demie chociaż jednej sytuacji skrajnie dobrej lub złej jak to miało miejsce w poprzedniej części w paru momentach gry, ale to już to co wspomniałem, to tylko demo. Pewnie na premierę nie będę mieć kasy i trzeba będzie czekać aż potanieje, ale jeżeli nadarzy się okazja, gra od razu ląduje u mnie na półce :)
Spadkobiercy i Moneyball wglądają spoko Jeszcze z Moneyball się zgodzę, ale Spadkobiercy? Przecież ten film to jakiś dowcip, jedynym atutem tego "dzieła" są całkiem niezłe zdjęcia, płacz Clooneya bardziej irytuje niż wzrusza a scenariusz pisał ktoś chyba przed pracą przy porannej kawie. Nie obejrzałem wszystkich nominacji (został mi Hugo, Strasznie głośno i Drzewo życia) ale na chwilę obecną faworytami dla mnie są Artysta i Służące
Vaas lepszy niż cały trailer. Co do cholery robi tam dubstep? W sumie to mnie najbardziej razi w zwiastunie, bo gdyby nie to, miałbym o nim kompletnie inne zdanie
Trochę przypomina mi to nagonkę z czasów wojny w Wietnamie, kiedy to weterani i kaleki były wielce oburzone, bo jacyś tam hipisi śmieją się z nich i uważają za kretynów, bo ci myśleli, że walczą w imię słusznej sprawy. O ile sprawa z Wietnamem mogłabyć jeszcze sporna przez przymusowy pobór do wojska, tak teraz, gdy nie dość, że armia jest w pełni zawodowa i idą do niej tylko ochotnicy to jeszcze dostają za to bardzo przyzwoite wynagrodzenie (bardzo zabawnym wydaje się fakt, iż w Ameryce do armii można dołączyć w wieku 18 lat a w wielu stanach alkohol można spożywać dopiero po ukończeniu 21) więc taka wypowiedź jest co najmniej głupia. Oczywistym jest, że trailer nie był robiony dla ludzi, którzy lubią iść do opery, wypić lampkę dobrego wina i zastanowić się nad sensem życia, tylko dla ludzi, którzy po prostu chcą się rozerwać przy popularnym produkcie. Marketing był, jest i będzie kontrowersyjny, zaś ta reklama jest co najwyżej głupia a obrazobórcza może być jedynie dla osoby, która chcąc wywołać kolejną burzę medialną gada głupoty
Ja tam wciąż czekam na Most Wanted 2, imo po Carbon (które i tak było średnie) ta seria się skończyła
Wolę poczekać trochę dłużej, ale aby zaserwowano nam innowację w stylu AC2 w stosunku do części pierwszej, nie zaś "kopiuj-wklej" jak przy Brotherhood i Revelations. Poza tym, ja chciałbym pograć w końcu Desmondem i zobaczyć świat niczym z "1984" lub chociaż "Equilibrium", chociaż nie ukrywam, że feudalna Japonia czy kolonizacja Ameryki to pomysły ciekawe
Czegoś tu nie rozumiem, skoro w grze nia ma nic przełomowego, multi jest tak samo średnie (o ile nie słabe) jak było, to skąd te 9.5? Mam nadzieję, że to dzięki fabule, bo w sumie jej jestem najbardziej ciekaw ;)
Kurde, czy wam też trailer pauzuje się w 1:11 i nie idzie dalej? W każdym bądź razie, trailer mega, przez ten bufor czuję jedynie brak końcówki ale z tego co przygotowało Rockstar wynika właśnie to, na co czekam - słoneczne miejsce, ogromny teren, przepiękna grafika, znakomita ścieżka dźwiękowa. No i po prostu, to nowe GTA, nieważne jak, gdzie, kiedy, ważne, że będzie.
P.S. Bardzo raduje mnie widok przelatującego w pewnym momencie odrzutowca :D
[edit] Dobra, dzięki Stalin_SAN, bo w końcu mogłem obejrzeć trailer do końca ;) Jedyne co jeszcze mogę dodać, to że czekam, czekam i jeszcze raz zaczynam zbierać kasę :P
Kurde, mam olbrzymi kłopot. Wkrótce dostanę wypłatę za październik i kupię sobie z niej jedną nową grę, biorę pod uwagę Batmana, Uncharted 3 i AC:R, jednak nie wiem którą wybrać. Najbardziej ciągnie mnie do Batmana, chociaż gdyby ktoś podał mi jakieś sensowne kontrargumenty na to to byłbym wdzięczny :)
Sory bardzo, ale jak przeczytałem tytuł to myślałem, że dzisiaj jest prima aprilis. Brotherhood to zdecydowanie najgorsza część, z beznadziejnym zakończeniem, kompletnie zmarnowanym potencjalne kontroli i odbudowy miasta oraz posiadająca nijakiego bohatera. "Jedynka" bynajmniej grą idealną nie była, jednak klimatem, bohaterem, wolnością przemieszczania się i systemem walki gniotła każdą grę na śniadanie, nawet mimo swej porażającej powtarzalności. 2 część pokazała bardzo fajne przejście "from zero to hero", dodatkowo podsycając to chęcią zemsty na mordercach rodziny (chociaż to akurat było średnio wykonane), ale co najważniejsze, mechanika gry została świetnie przemodelowana a renesansowe Włochy dały bardzo fajny klimat. Zaś Brotherhood? Brotherhood to nic innego jak odcinanie kuponów z multiplayerem, który jest żal jakiegokolwiek słowa. Revelations kupię ze względu na uwielbienie do poprzednich odsłon jednak nie zmienia to faktu, iż jeżeli twórcy nie wydadzą w następnej kolejności "trójki" to stracą zaufanie wielu klientów (a na pewno jednego)
P.S. Oczywiście każdemu wolno wypowiedzieć swoje zdanie na dany temat, więc jbc to nic nie mam do Twojej opinii Łosiu, mi gra po prostu się nie podoba i tyle ;)
Acti popełniło spory błąd, gdyż siłą napędową trailerów kolejnych Call of Duty była znakomita ścieżka dźwiękowa i mimo faktu, iż widzieliśmy wszystko kolejny raz to miło było popatrzeć na to z "Gimme Shelter" w tle, zaś tutaj mamy suchy blockbuster. EA zrobiło w sumie to samo, tyle, że dodało swój kapitalny theme na podkład, bardzo dobrą oprawę i świetnych lektorów pod postacie. Mimo faktu, iż żadnej gry nie kupię (MW3 po prostu nie mam zamiaru zaś BF3 mnie na chwilę obecną zawiódł betą, chociaż zapewne przy nadmiarze gotówki go kupię) to trailer bardziej podobał mi się do nowej części Battlefield'a
Taikun44 tutaj zbieramy się od premiery Dżirsów z ludźmi na hordę i jakoś nic nie widać nic nie słychać :P
Rozum mówi nie, serce mówi TAK DO CHOLERY. Assassin's Creed jest moim zdaniem wyznacznikiem bierzącej generacji konsol, serią, która zmieniła oblicze platformówek i sandboxów. Chcę poznać dalsze losy bohaterów, jednak mam nadzieję, iż zakończenie będzie lepsze niż w Brotherhood
Jedyne czego się boję, to aby Bioware nie przesadziło z reklamowaniem multi i nie popełnili tego błędu co Ubisoft, które promując nowe części AC skupia się w 80% na multi, które jest po prostu nudne i zbyt przekombinowane, przez co nie mam takiej ochoty kupować tej gry, bo przypomina mi się sytuacja z Brotherhood, gdzie twórcy zrobili byle zrobić single, zaś całą uwagę poświęcili na multi. No ale nie ma co gdybać za wczasu, może się jeszcze okaże, iż multi będzie czymś po prostu fajnym i dostaniemy coś a la GoW, przez co grę kupią nie tylko fani RPG ale i shooterów :)
Znajdą się chętni na HORDĘ w Gears of War 3?
Termin: Do ustalenia :)
Skład:
1. EnX (EnixPL)
2. dresX94 (dresXpl)
3.
4.
5.
Od siebie proponuję niedziele godz. 18:00, max 20
Termin: Piątek (07.10.2011), godzina: 20:00
I Ty wierzysz, że kogoś znajdziesz? :D Ja się nadal piszę, ale inny termin ;)
U mnie beta BF3 wywołuje mieszane uczucia. Gdy wyszła beta BC2 to grałem w nią niemal non stop, świetny gameplay i miodność mimo ograniczeń bety dawał ogrom frajdy, zaś w nowym Battlefieldzie... No cóż. Pierwsze i zdecydowanie najważniejsze co się rzuca w oczy to fakt, iż NIE MA systemu zniszczeń znanego z poprzedniej odsłony. Co jak co, ale to właśnie poziom destrukcji mapy nadal przyciąga mnie w BC2, zaś w Battlefieldzie mimo licznych zapowiedzi owego systemu nie ma. Kolejnym punktem (chociaż to było oczywiste) jest grafika. Problem polega na tym, że na terenach otwartych gra wygląda mocno przeciętnie, zaś w ostatnim fragmencie mapy wręcz fatalnie. Strasznie wymieszano elementy gameplayi BF2 i BC2, przez co wyszedł dziwny taktyczno-arcade'owy misz masz. Z jednej strony mamy tę samą mechanikę co w poprzedniej odsłonie serii, z drugiej nie możemy już tak szarżować i lecieć w stylu Rambo, w czym bardzo pomaga opcja czołgania się. Nie muszę chyba mówić, iż na mapie jest sporo snajperów, chociaż i tak fajnie, iż osoba leżąca na ziemii trochę odstaje od otoczenia. Teraz pora na plusy. Zdecydowanym plusem gry jest fakt, iż to po prostu Battlefield ;) Gra się fajnie, mimo pewnych zmian rozgrywka jest wyborna a dobrze zgrana drużyna tworzy świetne akcje. Także bardzo dobrze prezentuje się ekran ekwipunku. Wszystko jest podzielone jak w BC2 (chociaż akurat w tej wersji trochę za mało klarownie), zaś po przyciśnięciu X wyświetla się dokładne wyposażenie dla danej klasy, z bronią, perkami etc. Po kliknięciu na broń mamy dodatkowy ekran, umożliwiający jej modyfikacje w 3 specyfikacjach. Mnie wyjątkowo zaciekawiła latarka, która z bliskiej odległości po prostu nas oślepia, przez co musimy strzelać często w powietrze.
W sumie wszystkie wątpliwości zostaną rozwiane przy premierze. Nie ukrywam, grę kupię, ponieważ jest po prostu fajna, jednak po paru meczach w becie mam pewne obawy co do produktu końcowego. Ale jak to mówią, pożyjemy, zobaczymy
Pan P. to się nawet dobrze składa, bo ja dopiero co do domu przyszedłem i też nie byłbym w stanie zagrać :) Jeżeli Ci pasuje to wybierzemy inny termin a jak nie to niech ktoś inny wbije na listę. Tylko tym razem ustalmy jeden, definitywny termin, ja od siebie proponuję niedzielne popołudnie ;)
Odnośnie tej hordy to proponuję zacząć we wtorek. Jeszcze kogoś się załatwi "na gorąco".
Jestem za
Uaktualnienie:
Ekipa do hordy
1. dresXpl
2. EnixPL
3. Serek
4. --------
5. --------
Widzę, że piszecie o tytułach, których oczekujecie to w sumie też się wtrące :P Dla mnie numero uno to zdecydowanie Batman Arkham City. Nawet nowy Uncharted mnie tak nie nakręca, co jest o tyle zabawne, że dla drugiej części tej gry kupowałem plejaka ;) Na drugim miejscu właśnie Uncharted, bo nie ukrywajmy, gra po prostu skopie dupsko niczym wspomniana poprzedniczka. Trzecie miejsce to BF3, chociaż paradoksalnie mógłby znaleźć się i na pierwszym miejscu, bo patrząc, jak było u mnie w domu ogrywane BC2, to jest pewne, że przy nowym Battlefieldzie spędzę troszkę czasu :P Na deser zostawiam nowe Assassin's Creed i chociaż nie czuję presji kupowania tej gry to zapewne będzie tak samo jak przy premierze AC 2 i Brotherhood, gdy jeszcze tydzień przed premierą nie czułem potrzeby zagrania a 2-3 dni przed premierą nastawienie się zmieniło na "BOŻE, KIEDY TO WYCHODZI?!" :P No a reszta hitów typu Skyrim, Rage czy MW3 zagram w bardzo dużym przypływie gotówki (który raczej nie nastąpi :P)
W sumie mi to obojętne, ale jeśli już to najlepiej jakoś w ciągu tygodnia po 17 :)
[edit] Taki mały offtop - nie wiem czy ktoś zauważył, ale na ponad 50 postów w tej części 2, może 3 są na inny temat niż Gearsy :P
Oryginalny nie będę, wypowiem się o Gearsach :P Nowa gra Epic to w sumie gra idealna, to co irytowało w dwójce zostało tutaj naprawione. Od fabuły, która może nie jest jakaś wyjątkowo skomplikowana, ale jest naprawdę zajebista przez poprawiony silnik na gameplayu kończąc gra ma wszystko usprawnione. Kampanię zaliczyłem ciurkiem w dwa dni, po prostu nie mogłem odejść od telewizora, każdy kolejny etap to było coś nowego. Nie miałem już takiego uczucia jak w pierwszych Dżirsach, że chodzę po tych samych lokacjach, tutaj cały czas się coś zmienia. Zniszczone miasta po prostu są kapitalne i zapadają w pamięć.
spoiler start
Moim ulubionym etapem pod względem wizualnym było spopielone miasto w bodajże 4 akcie. Ciekaw jestem, ilu z was strzelało do spopielonych ludzi :P
spoiler stop
Na pierwsze miejsce wybija się jednak multi, które zostało po prostu przeorane od góry do dołu. Przez Horde, która mimo swojej fajności po pewnym czasie się nudziła, tutaj mamy zabawę bardziej w "Tower defense". Jednak podstawą jest dobra ekipa i zgranie, jeżeli ludzie latają po całej mapie aby nabijać kasę dla siebie to gra nie ma wielkiego sensu. Co do "tradycyjnego" multi sprawa wygląda tak samo. W końcu zmniejszono znaczenie shotguna (chociaż IMO wciąż za mało) dzięki czemu można polatać sobie i pofragować z Lancerem, nie plując po brodą, ile to władowało się amunicji w gościa, aby ten tylko podrapał się po tyłku i jednym strzałem z shotguna nas zabił. Zdenerwowało mnie jedynie zagranie ze strony Epic, które umożliwia odblokowanie skórek do broni za opłatą. Sory wielkie, ale boję się pod tym względem o przyszłość multi do GoW. Na plus trzeba też zaliczyć nowe rodzaje egzekucji, które są naprawdę miodne (moje ulubione to nowa egzekucja z Lancera :)) oraz poniekąd tryb Bestia. Niby Bestia miała być czymś wielkim, jednak tak jak się spodziewałem, jest jedynie ciekawostką. Gra się przyjemnie, ale rozgrywka jest trochę zbyt chaotyczna. No i na koniec jako plus dam trzy sceny z single'a, które dla mnie są po prostu majstersztykiem całkowitym
spoiler start
Rozpoczęcie gry, gdzie Marcus traci ojca a Szarańcza jest wciągana przez czarną dziurę. ŚMIERĆ DOMA, które jak dla mnie już teraz jest jedną z najlepszych scen z gier jakie widziałem, a podkład do "Mad World" lecący w tle to po prostu geniusz. No i na deser oczywiście finał, może nie taki jaki sobie wyobrażałem, ale był miodny, zabicie królowej cieszyło jak cholera no i scena na plaży też była niczego sobie
spoiler stop
W sumie to nie wiem czy muszę kogoś przekonywać do kupna, bo to jest oczywiste :) Jeżeli lubicie Gearsy, MUSICIE to kupić, jeżeli za nimi nie przepadacie to mimo wszystko dajcie im szansę, gdyż zmiany są na tyle fajne, że gra zainteresuje też malkontentów.
P.S. Dobra a teraz przejdźmy do konkretów, kto jest chętny na zagranie w Hordę? :D
Jbc to zrobię liste
Ekipa do hordy
1. dresX94
2. --------
3. --------
4. --------
5. --------
Po powyższych wpisach wnioskuję jedno - ludzie to idioci. Jak można powiedzieć, że ocena 9 to ocena słaba? Ludzie, taka nota to jest sam w sobie znak, że jutro nie będę jechał na marne do sklepu (no ale to w sumie to już sam stwierdzę po zagraniu ;)) a wy chcecie 10? Coś was pogięło, może nowe Gearsy dostały "tylko" 9, ponieważ jest to kolokwialnie rzecz ujmując zajebista strzelanka, ale nie ma jakiegoś OGROMNEGO skoku jakości względem dwójki. Zresztą, nie obchodzi mnie co idiota powie, niedługo trzeba będzie zebrać ekipę do Hordy 2.0 i tyle :D
Jeżeli ktoś kupuje nowe Gearsy w Warszawie
spoiler start
to polecam Świat-gier koło Złotych Tarasów, podobno będą mieli polskie egzemplarze już w poniedziałek za 165zł
spoiler stop
Wielkie brawa za dobór lektora i wstawkę "Mad World". Już odliczam dni do premiery :D
Rockstar to Rockstar, gdyby wydali swoją wersję przygód Sponge Boba to i tak sprzedałoby się w wielomilionowym nakładzie. Panowie wiedzą, co lubią gracze, jednak nie atakują nas cały czas tymi samymi tytułami (pozdrowienia dla Acti) tylko z każdą kolejną produkcją pokazują wielką klasę. Ja obie części Maxa bardzo cenię nie tylko za gameplay, co za fabułę i klimat i trzecia część zapewne też znajdzie się na mojej półce :)
Właśnie jestem po seansie pierwszego odcinka 4 sezonu "Sons of Anarchy" i jedyne co mogę stwierdzić, iż jeżeli cały sezon będzie jak ten odcinek to po raz kolejny dostaniemy genialny serial
spoiler start
Końcowa scena z coverem "Wonderful world", w której SoA zabijają ruskich - miażdży
spoiler stop
Kurde, tak dużo gier, tak mało kasy... Ja bardzo chętnie bym zobaczył inną postać, najlepiej taką ze specjalizacją na broń palną (o ile w tej grze jest), jazdę pojazdami wszelakimi, jedną misję od początku do końca no i na deser jakąś WIELKĄ rozwałkę, granaty, wyrzutnie, masa zombiaków ludzi itp. :)
29 - wiedeński kurier
25 - HUtH
18 - peterkarel
13 - Ziecik
10 - Poohatch
9 - tomazzi
7 - osaa12,marcus alex fenix, Kazuya_3, dresX94
6 - bezi47, Nazgrel
5 - ppaatt1
4 - eJay, Łyczek
3 - Freeman992
2 - Aen
1 - Roxon, Mac94, Roniq
Hasło: Torba z pieniędzmi w przebieralni
4. Osoby złe, opętane przez demony, potrafią się żywić miłościami, niczym lwy antylopami.
Czyżby ksiądz Natanek założył konto na GOLu?
27 - wiedeński kurier
25 - HUtH
18 - peterkarel
13 - Ziecik
9 - Poohatch, tomazzi
7 - osaa12,marcus alex fenix, Kazuya_3
6 - bezi47, Nazgrel, dresX94
5 - ppaatt1
4 - eJay, Łyczek
3 - Freeman992
2 - Aen
1 - Roxon, Mac94, Roniq
Hasło: Przećpany Bateman
Tak btw co do [13], to z tego co pamiętam Sharon tam miała spódnice a nie sukienkę ;)
Łyczek jakbyś mógł (i jeżeli masz :P) to podaj numer gg, bo chętnie bym się dogadał co do L.A. Noire a przez gg po prostu jest mi wygodniej :)
Łał, zakończenie Efektu Motyla rzeczywiście jest INNE, szkoda tylko, że pozostałe alternatywy są kiepskie. O ile wredne zakończenie Dodgeball mogę zrozumieć, to zakończenie Terminatora 2 niszczy cały film (chociaż nie aż tak jak część 3) zaś końcówka I am Legend ze słabego filmu robi film tragiczny. Ja bardzo chętnie bym zobaczył alternatywne zakończenia filmów Finchera, tam to dopiero byłaby jazda :D
Siema, szukam kogoś do co-opa w Gearsach 2 na Hardzie i zapewne później na Insane. Chętnych w sumie zapraszam już teraz na XBL, bo zaraz sobie usiąde do kampanii :P Jbc, login jest w sygnaturce
Piszą, że miażdży Killzone 3
W tej grze nie było w sumie nic poza grafiką do miażdżenia... Beta multi nowego Resistance bynajmniej ciekawa nie jest, niby to CoD, niby Killzone, ale wszystko takie nijakie i nudne. Modele postaci jak i map są beznadziejne. Krótko mówiąc multi w Resistance 3 jest tak drewniane jak w CoD 2, gdzie wszystko też było bezbarwne
Kurde, aż wstyd się przyznać, iż wątpiłem w swój zakup Gearsów 3 w dniu premiery, a teraz tylko odliczam dni do premiery :P No i btw, trailery tej gry miażdżą :D
22 - HUtH
20 - wiedeński kurier
13 - peterkarel
11 - Ziecik
8 - tomazzi, Poohatch
7 - osaa12,marcus alex fenix, Kazuya_3
6 - bezi47
5 - Nazgrel, ppaatt1 , dresX94
4 - eJay
3 - Łyczek, Freeman992
1 - Roxon, Mac94, Roniq
Hasło: Atak na rezydencję dyktatora
Uważasz, że wzrost nie ma nic do "ogólnego lubienia"? Kompleksy to się takim kurduplom to z nieba się wzięły, co?? Bzdura. Wzrost ma bardzo duże znacznie.
Potem zacznie myśleć, co by tu zmienić, co zrobić, żebyś jej nie olewał. Musi mieć każdego po swojej stronie. W końcu wpadnie w twoją pułapkę i będzie robić to co ty chcesz.
Ja to nie wiem, co się z tym forum dzieje... Po pierwsze, kompleksy mają tylko pierdoły, które nie mają charyzmy i nie potrafią rozmawiać z innymi ludźmi. Ja sam jak już wspomniałem mam 170cm i jakoś kompleksów u mnie nie ma, tak samo znam sporo osób mniejszych ode mnie, które TEŻ kompleksów nie mają. Co do "owijania kobiety wokół palca" to nawet nie wiem co powiedzieć. Nie wierzyłem w reinkarnacje, dopóki Marlon Brando nie zaczął pisać na GOLu
Lachony nawet lubią takie olewanie, zresztą to ona ma o ciebie powalczyć, nie na odwrót.
Stary, gdzie Ty mieszkasz, na Syberii?
Ja w wieku 17 lat mam 170cm i jakoś z tego powodu nie płacze. Bawią mnie jedynie ludzi którzy myślą, że wzrost ma coś do ogólnego "lubienia" wśród ludzi
Kobiety ogólnie nie potrafią śpiewać
WTF? Ty mówisz serio? To chyba mało muzyki słuchasz :)
Co do samej piosenki to strasznie słaba, głos Twojej koleżanki dobrze nadaje się na wesela
To tak samo jak z Guitar Hero, aby mieć calaka trzeba mieć wszystkie instrumenty :)
Ludzie bez jaj, widziałem cwaniaków co mieli po 80-90 pare pkt z testów a nie zdali lub pisali poprawki a ludzie z 60 pkt przeszli spokojnie dalej. Co do samego rozpoczęcia szkoły to mam to w dupie, spotkam ludzi z klasy i to jest pozytywne :)
No i tak btw to niezłe jazdy tutaj są, buractwo przekrzykuje się kto jest większym wieśniakiem samemu się ośmieszając
Ludzie tak narzekają a przy DMC 4 było podobnie, że dodali jakiegoś nowego młokosa itp. a patrząc po graczach to większość teraz wybiera właśnie tego "młokosa". Przyznaję, że zmiana image'u Dantego jest co najmniej dziwna i nie wiem czy to się uda czy nie, ale tak naprawdę DMC 4 było jedną z gier dla których koniecznie chciałem mieć konsolę i nowej części po prostu nie odpuszczę :)
Dlatego też ja mam w dupie pre-ordery (no może poza Gearsami, bo w gramie dodają nieśmiertelnik :P) i kupuję w dniu premiery w sprawdzonych sklepach, tyle, że ja mam to udogodnienie, że mieszkam w Pruszkowie i kupuję gry w Warszawie a tam sklep jest praktycznie na każdym rogu ;) No ale przyznam, że nowego Deusa jestem wielce ciekaw, ale bardziej od strony "rozwałki", bo chociaż skradanki bardzo lubię to nie ukrywam, że recenzje są mocno irytujące, gdy 90% recenzentów przeszło grę "po cichu" i samym strzelaniu mówią tyle, że jest
Niech jeszcze chociaż jedna osoba się złoży na Dragon Age'a, to przynajmniej złożymy się po 25 od łba i będzie git
Wojna polsko-ruska
Dobra, jestem pewien, że dobra odpowiedź więc zadaje pytanie :P (jbc to najwyżej odejmie mi się punkt, chociaż nie wierzę, że to zła odpowiedź)
12 - HUtH
10 - peterkarel
9 - wiedeński kurier
7 - osaa12,marcus alex fenix, tomazzi
6 - bezi47
5 - Nazgrel, Poohatch
4 - Kazuya_3, dresX94
3 - Ziecik, ppaatt1, eJay
2 - Łyczek, Freeman992
1 - Roxon
Ludzki tygrys
11 - HUtH
10 - peterkarel
9 - wiedeński kurier
7 - osaa12,marcus alex fenix, tomazzi
6 - bezi47
5 - Nazgrel, Poohatch
4 - Kazuya_3
3 - Ziecik, ppaatt1, eJay, dreX94
2 - Łyczek, Freeman992
1 - Roxon
Basen pod napięciem
Nie mam innej odpowiedzi więc:
Juno
Teraz będę no'life'ił, aż nie dostanę punkcika!!!11
[edit] Niech jeszcze tak z 5 osób napisze Juno...
Kurde, musiałem przeoczyć ten link wcześniej ;) Dzięki Michael za info, już wiem, w co będę grał do premiery Dżirsów 3 :) (sory, że mówię o tej grze w wątku o ps3, wiem, jak to na wielu ludzi działa drażniąco :P)
No chodziło mi o dolarową trylogię, więc akurat obie odpowiedzi były dobre, ale marcus alex fenix był pierwszy :) Więc:
marcus alex fenix +1
Nie mam na razie co do roboty to myślę, że trochę tutaj nabije :P
Hasło:
Cygaro + kapelusz
Desmond, lepiej dać z 2-3 stówki więcej i kupić na allegro Premiuma z dyskiem twardym, bo ot co, jest to olbrzymie ułatwienie. Paru moich znajomych pokusiło się właśnie na niższe ceny arcade'a i potem pluli sobie w brodę, że nie dozbierali tej kasy na droższą wersję
iLLusionist szkoda, że nie powiedziałeś o tej Castlevanii tydzień temu to bym chętnie kupił a tak to już załatwiłem sobie nówke :/
kiedy możesz to zrobić tu i powiedzieć to Krzysztofowi prosto w oczy
A co, spotkają się na mieście i będą wymieniać dissami?
Pewnie kiedyś się tym zainteresuje, ale patrząc jak zawiódł mnie pierwszy Prototype zakładam, że albo musiałoby w tym okresie naprawdę nic ciekawe nie wychodzić a ja miałbym nadmiar gotówki, albo po prostu zaczekać do znaczącej przeceny
Może Shepard założy czarną pelerynkę i będzie panował nad galaktyką razem ze Żniwiarzami? :]
Z dieslem jest większa zabawa przy naprawach, ale jest bardziej oszczędny i to jest już na plus. Gaz niby jest najtańszy, ale trzeba przy nim bardziej uważać, tym bardziej, że "gaziaki" szybciej się psują niż inne silniki
Witam, niedługo będę wymieniać telefon i mam w ofercie kilka propozycji:
Samsung Wave II
HTC Desire
HTC Desire Z
Motorola Defy
HTC Wildifre
Ogólnie rzecz biorąc, biorę telefon na abonament i mogę dopłacić do niego max 400-500zł. No i przy okazji gdyby ktoś mi mógł powiedzieć, jakie konkretne różnice są poza Desire i Desire Z(poza klawiaturą qwerty oczywiście), bo w salonie nikt nie mógł mi tego sensownie wytłumaczyć
Sorki, nie zauważyłem, że jest już full :P
3. Guns N' Roses - Welcome To The Jungle +3 [adam11$13]
Tak btw, czemu w liście zwycięzców są userzy a nie same piosenki? Takie rozwiązanie jest co najmniej głupie
[edit] Ludzie, ale wy tutaj mieszacie ;)
Ja mam 2 pytania odnośnie Beatles Rock Band, pierwsze jest takie czy mikrofony są bezprzewodowe, a drugie - czy są kompatybilne z singstarami
Mikrofony są przewodowe ale są kompatybilne ze wszystkimi "śpiewanymi" grami, w tym z Singstar
Mam złe przeczucie, że Beast Mode będzie tylko ciekawostką i mało kto będzie w to grał. Ja tam czekam na Horde 2.0 i tyle :P
Witam. W końcu skończyła się moja umowa z Erą, wróć, T-Mobile i mam mały problem w wyborze nowej oferty. Przy nowej ofercie niestety będę musiał zmienić numer, ponieważ teoretycznie oferta jest ważna do końca grudnia, jednak ze względu, że to była umowa na kartę to trochę (czytać - znacząco) ten proces się przyspieszył ;) W każdym bądź razie zamierzam wybrać jakiegoś smartfona, mój wybór padł na HTC (Wildfire i Desire) lub Sony Ericson (tutaj akurat nie mam konkretnego typu, biorę ją pod uwagę ze względu na swoje wcześniejsze dobre stosunki z tymi telefonami), oferta max do 70zł na abonament. W sumie wystarczy mi, jeżeli poleci ktoś jakiś dobry telefon z tych wymienionych, chociaż nie ukrywam, że szczególnie chętnie bym kupił iPhone'a, ale na niego brak funduszy :)
Kurde, teraz wychodzi Deus Ex, niedługo Dead Island i Gearsy, ja nie chcę pomyśleć, co będzie w okresie październik-listopad, bo wtedy będę musiał chyba sprzedać nerke aby pograć we wszystko co mnie interesuje
Zgadzam się z autorem. 3/4 tytułów, które jako tako są zjadliwe to sequele, zaś nowych produkcji jest bardzo mało. Najbardziej irytuje fakt powielania tych samych schematów, przez co po użyciu w Gearsach systemu osłon, takowy mamy w co drugiej grze. Multi z perkami i punktami a la CoD 4 też jest w niemal każdej produkcji, zaś gry akcji żywcem czerpią eksplorację miasta z GTA czy Assassin's Creed. Mimo wszystko nie mogę się zgodzić jednak z autorem, iż najlepsze mamy za sobą. Może po części mówię tak ze względu, iż gdy jako tako zainteresowałem się grami była już epoka PS2, zaś na starszych platformach grałem bardzo sporadycznie, jednak i tak nie można powiedzieć, iż takie Uncharted czy God of War (sory za rzucanie ex'ami z PS3, ale są po prostu lepsze) nie daje masy frajdy
W ogóle to czekam aż wreszcie pokażą gameplay BF3 z konsol. Jasne, niby są filmiki z coopa w wersji na PS3, ale w tak żałosnej jakości że nic po tym nie można ocenić.
Dokładnie. Po pierwsze wiadomym było, że PC to nie to samo co PS3 i ocenianie samej grafiki to głupota, tym bardziej, że na piecach pokazali multi 64-osobowe, to jakby na konsoli też pokazali multi, wtedy zdania byłyby zupełnie inne ;)
upnę ofertę na Dragon Age
Dragon Age: Początek
Cena: 99 zł
Cena jednostkowa: 19,8 zł
1. dresX94 (bk)
2. Piotrek K. (karta)
3. Sage
4.
5.
Michael JA CHCĘ!!!11
A tak poważnie, to byłbym Ci bardzo wdzięczny za ten kod :)
W nowego Deus Ex'a chętnie bym zagrał, ale gotówkę odłożyłem na inne gry i zapewne albo kupię używkę albo zaczekam do obniżenia ceny
Mogliby zrobić jakieś barowe mini-gierki do Kinecta i jako rekwizyt byłby niezbędny 4-ro pak. Jestem pewien, że sprzedaż Kinecta diametralnie by wzrosła
Uniwersum jest nieważne, o ile gra jest dobra :) No ale jeżeli na siłę miałbym jeden wybierać, to może nie tyle uniwersum co klimat noire a szczególnie neo-noire("Łowca Androidów", a jak :D), dlatego też bardzo liczę na to, iż to, co zaprezentował Epic w dopieszczonej wersji Unreal Engine 3, to ich następny większy tytuł :)
Bardzo ważne jest, ile chcesz wydać. Jeżeli patrzysz pod kątem 1000zł (czyli w przedziale konsolowym) to kupno komputera nie ma większego sensu, bo nie pograsz w nowe tytuły. Jeżeli kasa to sprawa drugorzędna, to patrzysz w co i jak chcesz grać. PC ma ogromną zaletę w postaci strategii i gier MMO (chociaż tych drugich nie lubię) czy tanie serie gier, zaś konsola to sprzęt przede wszystkim do bijatyk, wyścigów i gier akcji. Oczywiście w inne gry też pograsz i przykładowo FPS'y choć są domeną PeCetów są bardzo grywalne na konsolach. Musisz też patrzeć pod względem wydawanych gier, ponieważ bardzo dużo świetnych tytułów z konsol nie wychodzi na komputery i chociaż wszyscy chwalą, że grają w Wiedźmina 2 na max detalach to niestety, ale w takie Demon's Souls sobie już nie pograją ;) Komputer jest oczywiście też świetnym narzędziem do pracy, zaś konsola jest typowo nastawiona na granie. Podsumowując, musisz się jeszcze zastanowić, przemyśleć sprawę, ile chcesz wydać, jak będziesz korzystać z danego sprzętu, jeżeli głównie do gier to jakie gatunki preferujesz itp. itd.
Ja tam zawsze polecałem, polecam i będę polecać wszelakie bijatyki. Granie w Tekkena z płcią przeciwną daje morze frajdy a radość z pokonania jakiegoś wymiatacza przez dziewczynę jest bezcenna :D
[239] ----> Zobaczę, jak pójdzie sprawa z Dragon Age, ale jeżeli wszystko będzie dobrze, to ja jestem chętny :)
Ten rok wypada naprawdę znakomicie w branży gier i nawet fakt, że listy wydawnicze zawojowały sequele mi nie przeszkadza a wręcz cieszy, jednak gdyby na gamescomie zapowiedziano GTA V z premierą na przyszły rok, to mimo pewniaków typu Batman: AC, Uncharted 3 czy Battlefielda 3, to właśnie gra od Rockstara byłaby grą tego roku za samą jej zapowiedź :P
A propos tego stawiania się - zauważcie, że dresy to gatunek typowo stadny
Niby tak, ale wtedy od razu wali się w pysk największego cwaniaka, wtedy morale reszty spadają :P
Dobra nie zamierzam czytać wypowiedzi ludzi z zaćmieniem mózgu z przerzutem na jądra.
A ktoś Ci kazał to tutaj wrzucać? 90% wrzucanych materiałów przez innych userów jest gnojona, więc liczyłeś, że będziesz wychwalany pod niebiosa? Jeszcze jakby to co tworzysz było dobre, to może by coś wyszło, ale jeżeli wrzucasz piosenkę, mówisz, że to underground, który brzmi jak niepublikowane bity Peji czy Tedego to sory wielkie, ale coś jest nie tak. Podrośnij, słuchaj więcej muzyki, ćwicz, ale na razie odpuść sobie z szerszą publikacją
Kurde, gdybym miał wymieniać wszystko co chciałbym zmieniać w grach, musiałbym siedzieć pół dnia. Z tego co na pewno chciałbym zmienić, to aby seria CoD nie ukazywała się co roku i aby twórcy wydawali jedną grę na parę lat ale taką, aby gracze czekali na nią jak na pierwsze MW. W pierwszym Assassin's Creed'zie większe zróżnicowanie zadań pobocznych i wykorzystanie świata, który został znakomicie stworzony ale źle rozporządzony. Bardzo bym również chciał (choć to nie jest kwestia zmieniania jako takiego) wydania kontynuacji KOTOR'a. Tak wiem, będzie TOR, który ma starczyć na lata, ale ja chciałbym zobaczyć KOTOR'a 3 w pełnym tego słowa znaczeniu, z zamkniętą i ciekawą fabułą, efektownymi walkami na miecze świetlne i oprawy w HD
Tylko, że DA:O nie opłaca się brać na PSS. DA:O UE można mieć za około 100 zł. (wersja ze wszystkimi DLC).
To jak mi jeszcze powiesz gdzie to będę Ci bardzo wdzięczny :)
Pierwsze co mi nachodzi na myśl, to czemu nie dodałeś żadnych screenów? Chyba nie muszę Ci tłumaczyć, że jakiekolwiek opisy gier czy filmów lepiej się prezentują z fajnymi zdjęciami :) Co do samej gry, to Burnout ma jeden ogromny minus, którego po prostu nie mogę znieść - brak zabawy ma split screenie. W samochodówkach najbardziej lubiłem siadać z kilkoma znajomymi do jednej konsoli i po prostu grać, zaś tutaj jest jakieś durne podawanie pada następnej osobie i zliczanie najlepszych czasów... Dużo fajniejsze rozwiązanie było w Burnoucie 3, w którym takowy split-screen był. No ale pomijając ten fakt, to gra jest wyborna, prędkość zawrotna, samochody choć nie licencjonowane są fajnie zaprojektowane a pościg za samochodem po górskich szlakach przy "Paradise City" Gunsów to coś wspaniałego :) Czekam na pełnoprawnego następce, nie to coś co ma wyjść na XBL/PSN
Do końca roku mogę sobie pozwolić tylko na 2 gry premierowe. Jedną z nich będzie Modern Warfare 3
Sory, ale za tę wypowiedź Ci nie doradze, po prostu sobie przesrałeś chłopie
Na baner może po prostu gamescom?
diman00 ----> Ja tam wszystkie osiągnięcia, które ponoć można zablokować grając z kodami zrobiłem za wczasu i chociaż sam kodów nie używam, to podobno osiągnięć wcale nie blokują (chociaż ręki uciąć sobie za to nie dam :P)
Wszyscy narzekają na ludzi, jacy to popieprzeni, jacy to debile etc. ale popatrzmy z innego punktu widzenia. Ja przez wiele lat zadawałem się (zresztą po części nadal się zadaje) z ludźmi, których śmiało można nazwać szkolnymi debilami, którzy gnębili słabszych ludzi (stąd zresztą mój nick :P). Nie mam najmniejszego zamiaru bronić tych ludzi, ponieważ większość ich "zabaw" nie ma najmniejszego uzasadnienia i jest po prostu cholernie tępa, jednak wina za to, iż dana osoba jest gnębiona jest obupulna. Uściślając - typowa dresiarnia wybiera najsłabsze ogniwo, którego trzyma się do momentu, aż im się nie znudzi, proste, ale co jeżeli nawet najsłabsze ogniwo się postawi? Zapewne wielu z was powie - Co tam, przecież i tak będą gnębić, tyle że z większą natarczywością, ale będziecie wtedy w błędzie. Owszem, ludzie takiego pokroju nie zawsze dadzą za wygraną, tym bardziej, jeżeli opór będzie na zasadzie "Ej, odczepcie się!", jednak osoba, która nie będzie się bała walnąć dresa w pysk będzie miała zdecydowanie lepsze życie od innych "gnębionych", ponieważ wtedy wiedzą, że ta osoba się postawi. Widziałem naprawdę dużą ilość gnojonych ludzi i ZAWSZE najlepszym rozwiązaniem na agresję niestety była agresja
Dobra, pierwszy raz podchodzę do tematu, więc jakby co to prosiłbym o pomoc ew. o przychylność w związku z osobą "niewtajemniczoną" :P
Dragon Age: Początek
Cena: 99 zł
Cena jednostkowa: 19,8 zł
1. dresX94 (bk)
2.
3.
4.
5.
Obecnie jedyny exclusive, dla którego z czystym sumieniem warto kupić tę konsolę. Coś mi się zdaje, że nie wytrzymam i zamówię pre-order :P
Ja jako fan slasherów muszę się wypowiedzieć :P DI to wielki zawód, gra nudna i bezpłciowa, walka jest schematyczna i monotonna zaś jedyne co w grze jest wartego uwagi to sama wizja piekła stworzona przez twórców. Z tego gatunku to jedna ze słabszych gier i nie ma co się umywać do God of War czy DMC
Dobra, kolejny wieczór z Gearsami i kolejne przemyślenia ;) (tak btw, chyba zbiorę wszystkie te przemyślenia i zrobię jakiś felietion typu "Pierwszy tydzień z multi GoW 2" :P). Mechanika gry już nie boli i tryby gry są niezłe. Nadal niemiłosiernie boli niedociągnięcie w sprawie broni, przez co 3/4 graczy lata po mapie z shotgunami a aby zabić kogoś z Lancerem trzeba władować celnie cały magazynek. No ale muszę przyznać rację lajtowemu, że mimo wszelakich bluzgów lecących w czasie gry, multi wciąga, dobrze zgrana ekipa potrafi nieźle namieszać i gdyby tylko nie te cholerne hitboxy, to gra byłaby naprawdę bardzo dobra. Idąc taką drogą ewolucji, za tydzień stwierdzę, że nie ma nic lepszego od gyrosów :P No ale mimo wszystko, kto chciałby zagrać dzisiaj o 20 meczyk? ;)
Wiedziałem, że jak powiem coś złego o gyrosach to dostanę tutaj za to bęcki :P
Pojawiły się perki, więc wnioskuję że grałeś w CoD'a i Ci ich brakuje. Skoro się tak nad brakiem taktyki w Gyrosach użalasz to wyjaśnij proszę jakich przemyślanych zagrań używasz się w CoD-ach?:D
A i owszem, grałem w CoD'a, którego jednak nie lubię. Teraz w sumie kiedy się mówi o perkach to powinno się patrzyć na wszystkie multiki a nie tylko to z CoD'a. No ale popatrzmy np. na takie multi Uncharted 3, które też jakieś idealne nie jest, to jednak ma fajnie zrobione system lvl'owania i właśnie perków, które wzmagają chęć dalszej gry. Mimo to siadam za chwilę do multi, jeżeli ktoś chce się pośmiać z mojego ratio to zapraszam - nick na XBL w sygnaturce ;)
TAK! W końcu, po ponad roku braku golda, wykupiłem dostęp na 14 miechów ;) Pierwsze co poszło na celownik, to GoW 2, które mam z 1,5 roku i zagrałem może z 3 mecze w multi. Wrażenia? Mocno przeciętne. Przede wszystkim boli brak typowych trybów jak deathmatch z respawnami. Kolejnym minusem jest czysto postępowy mankament, a dokładnie brak wszelakich perków itd. Niby są lvl'e i exp, ale po co to, skoro nie ma żadnych usprawnień? Przez to gra nie mobilizuje do dalszej rozgrywki, mecze są przeciętne, hitboxy katastrofalne a cała "taktyka" dżirsów polega na ciągłym campieniu lub lataniu z piłą po mapie. Możliwe, że to marudzenie nooba i z czasem mi to przejdzie, ale na chwilę obecną Gearsy mnie do siebie nie przekonują
Każda tego typu strona ma bardzo duży minus, czyli tendencję obrzydliwie spadkową. Na początku jest fajnie - zabawne lub "mądre" obrazki przyciągają swoją prostotą oraz przystępnością. Potem mamy etap drugi takich stron, czyli wszelaka komercjalizacja i odejście od wcześniej narzuconych norm. Zdecydowanie największy taki "postęp" zaszedł na kwejku i właśnie demotywatorach. Na demotywatorach to co mnie przyciągało to trafne i wredne komentarze dotyczące życia/świata, dzisiaj mamy pokrzepiające cytaty czy ściągane z podpisów ze zdjęć na nk miłosne frazesy. Tak samo jest teraz z kwejkiem, strona, która na początku była wielką bazą idiotycznie śmiesznych obrazków i gifów zmieniła się w śmietnik typu Top gity grona i teraz zdecydowana większość obrazków to białe napisy na czarnym tle. Dobrze, że nie dodali forum, bo wtedy kwejk zmienił by się w mega śmietnik typu 4chan
Wie ktoś może, czy Dragon Age Origins jest dostępny na PSN w wersji PL, bo jeżeli tak to chętnie bym się deklarował na pierwszą moją składkę :)
[286] - A i owszem. Gitary z Guitar Hero/Rock Band współgrają ze sobą we wszelakich częściach
Legenda głosi, że ktoś kiedyś zaznaczył swoją prawdziwą datę urodzenia przed filmem. A co do zagadki, to wydaje mi się, iż jest to Morrowind
cswthomas93pl --->
spoiler start
www.electronicdreams.pl
www.4console.pl
www.swiat-gier.com
spoiler stop
Tyle, że to warszawskie sklepy, to nie wiem czy jakoś Ci przeszkadza
W BC2 nie dość, że gra sporo osób to na dodatek matchmaking to cudo, dzięki czemu mecz znajduje w kilka sekund. No i chyba nie muszę mówić, że obecnie na rynku nie ma lepszego FPS'a sieciowego od BC2 a jedynym jego konkretnym konkurentem jest Battlefield 3 :P
Dragon Age 2 jest nastawione przede wszystkim do ludzi, dla których "jedynka" była zbyt hardkorowa. Moim zdaniem to trochę minus, bo jak już robi się coś dla określonego odbiorcy, to powinno się nie iść na ustępstwa, zaś Bioware trochę się kolokwialnie mówiąc zeszmaciło tworząc Dragon Age 2 ver. casual. Co do poziomu grafiki to jest to trochę zabawne, bo w sumie obie gry wyglądają tak samo ale jak kto woli ;) Najbardziej jednak boli mnie w Twojej opinii(bo, z całym szacunkiem, ale recenzją to tego nie nazwę) co mówisz o systemie walki. Że niby w jedynce były nudne i wciąż te same animacje? Na tym polega rpg, jeżeli chce się oglądać wyrafinowane i szybkie combosy to warto pograć w slashery. Kończąc, mi właśnie bardziej podobała się jedynka, ze względu, że Bioware stworzyło RPG'a z jajami, bazującego na starych zasadach, na taktyce, otwartym świecie, kompletowaniu towarzyszy i genialnej fabule. Oczywiście w dwójce niektóre z tych rzeczy się pojawiają, ale zmiana, jaka zaszła z jedynki do dwójki to masakra i gdy nigdy nie potrafiłem powiedzieć czegokolwiek złego na temat Bioware, to za Dragon Age 2 powinni dostać porządnie w łeb
[edit][11] - Chyba sobie żartujesz? Może jestem jakiś dziwny, ale niech mi ktoś wytłumaczy, co w tej niespodziewanej i wyrafinowanej wrzucie jest godnego pochwały?
Bo Edgar to kawał skurwiela był i złamał umowę, wobec której miał zostawić Marstona w spokoju po złapaniu jego dawnej bandy. Niestety, ale dla Rossa Marston nadal był gwoździem w tyłku i go załatwił. Przynajmniej tyle pamiętam, grę przeszedłem raz, zaraz po premierze więc głowy uciąć sobie za to nie daje :P
IMO lepiej dopłacić te bodajże 200zł i kupić wersję z 250gb dyskiem, jest to naprawdę bardzo duża wygoda i wielu moich znajomych bez większych dysków zawsze narzeka na to, iż za wczasu nie dozbierali i nie kupili trochę droższej wersji. Co do samej "nowej generacji" to nie ma to większego znaczenia. Owszem, wszyscy się rzucą na nowe konsole itp. ale Xbox jest zbyt ważną konsolą dla MS aby z dnia na dzień ją porzucili, więc zakładam, iż jeszcze pare lat wspierania tej maszynki przed nami. Tym bardziej, że jeżeli nawet wyjdzie nowa generacja to baaardzo duża ilość gier stanieje i za niewielkie pieniądze będziesz mógł zagrać w sporo konsolowych klasyków
Proponuję rozejrzeć się za markowymi ubraniami, teraz większość sieci ma spore wyprzedaże i za względnie niewielkie pieniądze można dostać sporo fajnych ubrań. Jeżeli nie mieszkasz na wsi do 1000 mieszkańców, proponuję poszukać w H&M, New Yorkerze czu Croppie. Jeżeli budżet jest mniejszy lub po prostu nie masz żadnych tego typu sklepów w mieście, możesz też poszukać w różnych hipermarketach, w których mimo panującej opinii można dostać sporo fajnych ubrań
jeśli podobał Ci się Dantes Inferno , na Castlevanie nie będziesz narzekał
Cały problem w tym, że poza prezentacją świata gra była strasznie nijaka :P No ale ponoć Castlevania każdy punkt ma na plus, więc mój wybór zmniejszył się do Demon's Souls vs. Castlevania :P
A może mógłby ktoś jeszcze coś o niej powiedzieć? Im więcej informacji tym lepiej :)
[5] No dobra, niech wam będzie. W każdym bądź razie, wielkie dzięki za pomoc
Witam. W najbliższym czasie zamierzam zabrać się za parę klasyków i jako pierwszy do zapoznania się ma iść Demon's Souls. Cały problem polega na tym, że w sumie o grze nie wiem większych konkretów poza tym, że jest ze wszech miar zachwalana i bardzo trudna. Obejrzałem jednak pare gameplay'i i wydaje mi się całkiem ciekawą produkcją. Mimo to byłbym bardzo wdzięczny, gdyby ktoś mógłby mi powiedzieć o grze troszkę więcej - ile jest klas, jak wygląda walka od strony technicznej, jak gra prezentuje się na żywo pod względem wizualnym, czy poziom trudności jest naprawdę aż tak wyśrubowany itp. itd. Im więcej info tym lepiej :)
Michael_999 ---> Próbowałem to już wcześniej zrobić, ale wątek jest w archiwum. Chyba najlepszym rozwiązaniem będzie po prostu założenie wątku z pytaniami dotyczącymi tej gry
Dobra, po kolei :P W Alpha Protocol grałem na PC ale mi nie podeszło. Nad Oblivionem bardzo mocno rozważam, jednak słyszałem opinie, iż gra jest irytująca przez skalowanie lvl'i. DMC 4, Ninja Gaiden 1 i 2 oraz Dante's Inferno mam za sobą, zastanawiam się właśnie nad Castlevanią i Bayonettą, ale po demach te gry mi średnio podeszły, chociaż zbierają świetne opinie. Co do Wiedźmina 2 to go i tak kupię, po prostu dawno nie kupowałem żadnej nowej gry a przed jesiennym zatrzęsieniem chciałbym kupić sobie jakiegoś klasyka za niewielkie pieniądze. Więc kończąc:
Którą z tych gier najlepiej wybrać?
Slasher:
Bayonetta
Castlevania
inna, ciekawa propozycja
RPG:
Demon's Souls (PS3)
Dragon Age
Oblivion
inna, ciekawa propozycja
DMC 4 i GoW 3 już przeszedłem, mógłbyś powiedzieć coś więcej o Castlevanii? No i czy Bayonetta jest warta uwagi? Gdyby ktoś jeszcze mógł mi powiedzieć alternatywe dla "RPG do 100zł" lub krótko powiedzieć o mocnych stronach Demon's Souls byłbym wdzięczny :)
Pytanko takie samo jak w temacie o PS3: Jakie RPG lub slashera polecacie do granicy 100zł?
Mógłby ktoś polecić jakieś dobre RPG lub slasher do 100zł?
[228] No właśnie też nad tym myślałem, ale ponoć poziom trudności jest wręcz niemożliwy

Coś dawno tutaj nie pisałem, pora to chociaż trochę nadrobić :P
Zapaśnik / The Wrestler [2008] - Darren Aronofsky, przez jednych wielbiony za swój styl łączenia styli, dodawania elementów psychologicznych i filozoficznych, przez drugich nazywany typowym, szarym twórcą bez większej wyobraźni. Czy "Zapaśnik", który jest zgoła odmienny od poprzednich filmów tego twórcy się udał?
Randy "The Ram" Robinson to słynny w latach 80-tych zapaśnik. Niestety, ale 20 lat później Randy jest tylko cieniem dawnego siebie - pracujący w hipermarkecie, podstarzały i napompowany sterydami facet chwilę sławy ma już za sobą. Zapaśnik jednak nie potrafi zerwać z dawnym życiem, wciąż bierze sterydy i w weekendy walczy przed skromną widownią dla marnych pieniędzy. Jednak po jednej z walk, gdy Randy jest o krok od śmierci, postanawia naprawić swoje błędy i zmienić swoje życie, idąc śladem zasady "nigdy nie jest za późno...".
"Zapaśnik" to w sumie kilka filmów w jednym. Mamy przedstawiony zarys ogólny, w jakim Aronofsky czuł się zawsze najlepiej, czyli marazmu życia oraz ślepego punktu widzenia bohaterów, którzy ślepo kierują się ku samozniszczeniu. Mamy sam obraz zapasów jako sportu całkowicie wyreżyserowanego a także typowy dramat obyczajowy, chęć naprawienia spraw po zmarnowanym życiu. Jednak przede wszystkim jest to obraz bardzo osobisty i emocjonalny, mieszanina wszystkich tych elementów połączona z rewelacyjnym aktorstwem, montażem oraz soundtrackiem. Główny bohater to człowiek, który zatrzymał się w ślepym punkcie i nie widzi dla siebie żadnej zbliżającej się zmiany. Przyczepa Randy'ego jest obklejona plakatami z lat jego świetności, zaś on sam wciąż stara się czuć jak gwiazda, mimo faktu, że świat o nim zapomniał. Kluczowym elementem w fabule jest walka, po której Randy jest poddany operacji wszczepienia bajpasów, przez co nie może już dłużej walczyć. Wtedy mamy kolejny element filmu, w którym główny bohater próbuje się wzbić "od zera do bohatera". Motyw jak najbardziej oklepany, zwykle postać robi smutne oczka, przeprasza wszystkich za swe uczynki i wszyscy których olewał znów go kochają, jednak nie tutaj. "The Ram" ponosi ciągłe porażki, fani o nim zapomnieli, zdrowie mu nie dopisuje, kobieta którą kochanie nie chce odwzajemnić swoich uczuć, zaś córka go nienawidzi. Z czasem próbuje to wszystko w mniejszy lub większy sposób poukładać, jednak wciąż prowadzi go to do autodestrukcji. Kolejne porażki coraz bardziej przygnębiają i tak już zmarnowanego bohatera. I nagle zdajemy sobie sprawę, że oklepany motyw wcale nie jest tak oklepany - zamiast szczęśliwych rozwiązań, wciąż czujemy się przygnębieni. Ostatnim elementem fabuły jest sam wrestling zza kulis, pokazujący ten sport jako robiony typowo pod publiczność, w którym przeciwnicy na ringu są przyjaciółmi poza nim. Każdy element walk jest ustalony i robiony ku uciesze widzów.
Mimo wspaniałości i zawiłości fabuły, to nie ją uznaję za najlepszy element filmu. Największy popis dał reżyser w kwestii montażu. Obraz kręcony niemalże na styl dokumentu, z użyciem jednej kamery wciąż podążającej przy bohaterze. Czujemy się dzięki temu niezwykle związani z postaciami, Aronofsky chce zaangażować widza jak najbardziej w swą opowieść. Dodatkowej więzi emocjonalnej dodaje sama obsada aktorska, na której czele stoi Mickey Rourke w roli Randy'ego. Wielki, zmęczony cień samego siebie - niczym sam Rourke. Może właśnie dlatego jego postać jest tak ekspresywna, gdyż aktor widział po części w swym bohaterze samego siebie? Bohatera dawnych lat, który odszedł trochę w zapomnienie. Kolejna Wielka rola z tego filmu to postać striptizerki Cassidy, w którą wcieliła się Marisa Tomei. Zamknięta w sobie i trzymająca świat oraz facetów na dystans Cassidy to kobieta typowo po przejściach, chcąca miłości, lecz bojąca się zranienia. Razem z Randym tworzy niemal idealnie zniszczoną parę, chociaż i tak boi się roczarowania. Aż dziw bierze, że średnia rola Penelope Cruz z "Vicky Cristina Barcelona" wygrała z Marisą Tomei w bitwie o Oscara. Od strony technicznej należy również wspomnieć o soundtracku, idealnie pasującym do filmu. Przez 80% obrazu nie dostajemy żadnej muzyki, jednak gdy zaczyna coś grać w tle, to już naprawdę dobrego. Połączona muzyka autorstwa jak zwykle genialnego Clinta Mansella oraz hard rockowe kawałki przedstawiają charakter bohatera, z zewnątrz starodawnego i twardego, z drugiej delikatnego i chcącego akceptacji.
"Zapaśnik" to film zdecydowanie godny polecenia. Ma w sobie proste elementy, jednak świetnie połączone przez znakomitego reżysera. Zwykła historia o facecie chcącym zmienić swoje życie wcale nie jest tak zwykła (co zresztą finalnie pokazuje w rewelacyjnej scenie kończącej) jak mogłoby się wydawać. Jest przesycony bólem i ludzką ułomnością do rzeczy ważnych. Jest to film zdecydowanie inny od "Requiem dla snu" czy ostatniego "Czarnego łabędzia", problemy psychologiczne bohatera nie są aż tak uwydatnione na rzecz jego emocji. I dobrze, bo dla TAKIEGO Rourke'a warto łamać schematy, nawet jeżeli dotyczą one samego reżysera. 9/10
Rok 2009 należał do "Avatara", 2010 do "Incepcji". Nie wiem, do kogo będzie należał ten rok, ale jestem pewien, że 2012 to będzie czas "Prometheusa".
Hola hola, nie wybiegajmy tak do przodu. Przypominam, że w przyszłym roku swoją premierę mieć będzie pierwszy "Hobbit" no i zwieńczenie trylogii "Batmana" Nolana, które jest napędzane przez olbrzymią fascynację fanów do części poprzedniej. Nie mówię, że "Prometheus" nie ma szans, po prostu uważam, iż nie będzie aż takim hitem (przynajmniej od strony komercyjnej i reklamowej) co dwa wcześniej wymienione filmy. Co do samego "Prometheusa", to jest niemal pewne, że Scott będzie chciał coś namieszać w uniwersum "Obcego" poprzez ten film. Może to Scottowski sposób rozreklamowania swojego filmu i podniecenia fanów, którzy wciąż szukają nowych informacji na temat filmu, może ludzie po prostu tak usilnie chcą zobaczyć nowego (i dobrego!) Obcego, że sami sobie dopisują informacje i widzą to, co chcą widzieć. W każdym bądź razie, fanem potwora o zielonej krwi nie jestem, jednak projekt zapowiada się ciekawie a twórca filmu jest mistrzem w tworzeniu bardzo dobrych historii zmiksowanych z przystępnością i efektownością kina block-busterowego
Donnie to jeden z tych filmów, którym daje mocne 9/10 chociaż mało brakuje im do pełnej dychy. Dlaczego nie daje maxymalnej oceny? Ponieważ brakuje mi w tym filmie tego "czegoś", nie ma on w sumie żadnych minusów, każda postać została świetnie stworzona i zagrana, postać królika do dzisiaj przeraża i intryguje a zakończenie to poezja. Może trochę do "dyszki" zniechęcił mnie pewien rodzaj szarości i obojętności wylewający się z ekranu, przez co nie czuć większej więzi czy też sympatii do bohatera a jednak odbiór filmu zawsze jest lepszy jeżeli wczujemy się w bohaterów. Oczywiście jest to czepialstwo, przykładowo w "Star Wars" do żadnego z bohaterów w gruncie rzeczy nie można poczuć więzi a film kopie dupe itd. itp. Podsumowując, Donnie to film wspaniały, jednak nie jest to moim skromnym zdaniem arcydzieło, co "najwyżej" rewelacja
Typowo Nolanowski plakat, pokazukący monumentalny kawałek metropolii połączone z efekciarstwem. Czy jakieś większe przesłanie w nim jest? Nie sądzę. Nolan w swoich plakatach nigdy nie zawierał żadnego przesłania ani nie zostawiał miejsca do interpretacji, po prostu były to typowe plakaty. Ciekaw jestem, czy WB da reżyserowi wolną rękę i dostaniemy zwieńczenie trylogii kopiące zadki, czy też rozwlekanie marki i zapowiedź kolejnej części a la "Batman Begins". Co do samego polskiego tłumaczenia, jestem niemalże pewny, że będzie brzmieć "Powstanie Mrocznego Rycerza"
Komentarz końcowy trochę mało czytelny i zagmatwany. Wyniki jak to wyniki, mijają się z moimi gustami, chociaż 2. miejsce "Ojca Chrzestnego" satysfakcjonuje. Mimo wszystko w ciągu 50 lat powstało sporo znacznie lepszych filmów niż opowieść o szczęśliwie-nieszcześliwym chłopcu. No i ponawiam propozycję karczmy o najlepszych elementach filmów
Ta zamiana Anakina w VI części to strzał w stope i odłamek w kolano ;) W sumie Star Wars mają to do siebie, że nie można ich nie lubić. Darth Vader + Yoda + miecze świetlne + Dawno dawno temu... + niech moc będzie z Tobą +... Może po prostu powiem, że każdy element starej trylogii jest na ten plus :P Mimo wszystko nowa trylogia też tragiczna nie jest, jedynym prawdziwym błędem twórców było stworzenie Jar Jar Bingsa oraz wybór aktora wcielającego się w Anakina. No i stworzenie "Ataku klonów", bo w sumie cały ten film to jedna wielka porażka :P
mam zamiar niedługo zrobić sobie całonocny seans wszystkich sześciu części.
Przypomina mi się jak robiliśmy ze znajomymi seans wszystkich części "Władcy pierścieni", które trwały łącznie bagatela 12h. Takie oglądanie jest fajne, ale trzeba być wytrwałym, mieć towarzystwo, dobre filmy do obejrzenia i masę pi...staszków ;P
Robin troszkę przesadził z raket fjulem, no ale jeszcze się zobaczy. W końcu arty to jedno, gameplay to drugie. Mam jedynie nadzieję, że jeżeli będzie pełnił jakąś większą rolę w samej grze aniżeli tylko dodatkowe misje zapowiedziane przez twórców to nie okaże się takim bucem jak Batman
Z adaptacji komiksów w moim osobistym rankingu rządzą 3 pozycje - "Watchmen", "Dark Knight" oraz "Sin City". "Watchmen" mimo kilku aspektów po prostu słabych (odbiegający od reszty Dr. Manhattan) zawiera masę znakomitych ról, znakomity wątek główny oraz masę pobocznych, GENIALNY soundtrack, rewelacyjne zakończenie... Ciągnąć można długo. Nolanowska wizja Batmana przez jednych wychwalana pod niebiosa przez drugich gnojona za tandeciarstwo i odbieganie od ogólnie przyjętej formy, pokazało bohaterów żyjących w Gotham jako ludzi, których można złamać, nie zaś jako bohaterów z super mocami lub jak w przypadku Batmana Burtona, za bardzo przerysowanych. Mroczny Rycerz to człowiek z krwi i kości, próbujący walczyć z burdelem, którego i tak zatrzymać się nie da. Do tego dochodzi Joker, kierujący się najniższymi instynktami, szukający wszędzie zabawy i wszczynający chaos. Nic o nim nie wiadomo, skąd jest, jak się nazywa, jaki jest jego cel, jedyne co chce, to wszystko niszczyć, i właśnie za ten pojedynek ten film uwielbiam. "Sin City" w sumie od żadnego z dwóch wymienionych wydawnict nie jest, jednak w tym temacie na wzmiankę zasługuje. Genialny klimat oraz kolorystyka filmu tworzą genialny efekt. Przerysowani do granic możliwości bohaterowie, wciąż panoszący się smutek i świadomość o zepsuciu tytułowego miasta grzechu oraz plejada gwiazd - od kręcącej tyłkiem Jessici Alby, przez skorumpowanego gliniarza Del Toro, po jedną z najlepszych ról w dorobku Bruce'a Willisa, zmęczonego życiem i służbą policjanta. Do tego dochodzi wielowątkowość, genialne dialogi oraz jeszcze raz klimat, mieszanina komiksowych barw z przygnębieniem i depresją filmów noire. Oczywiście poza tymi trzema ekranizacjami zdarzały się inne ciekawe, jak chociażby trzeci Spider-Man, Iron Man z bardzo fajnym soundtrackiem i rolą Downey Jr., efektowny Blade czy też całkiem niezły "X-Men: First Class", który jednak zawiódł moje oczekiwania
Chciałbym zagrać w tym roku (kolejność nieprzypadkowa):
1. Batman: Arkham City
2. Uncharted 3
3. Assassin's Creed: Revelations
4. Wiedźmin 2 (Xbox 360)
5. Battlefield 3
6. Gears of War 3
7. TES: Skyrim
Tytuły ograne:
1. inFamous 2
Gry, w jakie pogram:
1. Batman: Arkham City
2. Uncharted 3
3. Assassin's Creed: Revelations
Pare ładnych lat temu, kiedy dopiero Ogame miał największą popularność chciałem mieć jakiś fajny i pasujący do mnie nick. Ze względu, iż chodziłem cały czas w bawełnianych dresach, mój znajomy powiedział, że pasowałby dres, wtedy dodaliśmy jeszcze "X", by było bardziej kul. A data na końcu nicku pojawiła się ze względu, iż wcześniej miałem już konto na GOL'u, ale z przyczyn, jakich już nie pamiętam zablokowano mi je (nie napisałem wtedy nawet jednego posta). Miałem kiedyś zmienić nick, ale już się do niego za mocno przyzwyczaiłem :)
Dobra, to jeżeli mój pomysł się spodobał, to proponuję, aby zrobić przykładową część z tematem "Najciekawsza postać". Jako prowadzącego typuje Raresa ;)
Temat już mocno tutaj opisywany ale co tam, też powiem troszkę więcej. Beta U3 działa w najlepsze, większość bugów została poprawiona, przyzwyczaiłem się do gameplaya i zasad panujących w grze. Zdecydowanie największym plusem jaki został zaimplementowany w multi jest budowanie własnych postaci i modyfikacja uzbrojenia. Ten element był wałkowany dziesiątki razy, ale dla mnie nigdy nie jest go za dużo. Miło jest stworzyć postać oraz ekwipunek wg swojego "widzimisie". Kolejnym plusem są zmieniające się w trakcie grzy plansze. Nie są to zmiany na skale Split/Second, ale fajnie jest, jeżeli nagle stara posiadłość zaczyna płonąć czy gruzy na lotnisku udostępniają nam dojście do nowych elementów otoczenia. Szkoda, że twórcy nie poszli o krok dalej (albo i poszli, ale będzie to dopiero w pełnej wersji) i nie rozbudowali tego elementu, ponieważ jest naprawdę bardzo fajny i ma spory potencjał, tym bardziej, gdyby zmiany były losowo generowane. Tak naprawdę są to jedyne pozytywne zmiany w multi, a minusy? Wciąż tragiczne hitboxy, trafienie headshota z tradycyjnego kałacha czy MP9 przy całej mobliności postaci jest niesamowicie trudne a nawet jeżeli trafimy gościa w głowę, nie mamy żadnej satysfakcji, gdyż tradycyjny headshot na nie wiele się zdaje. Kolejnym minusem są zaimplementowane kickbacki, power-upy wzorowane na serii zabójstw w serii CoD. Pomysł fajny, wykonanie już nie. Za zdobycie odpowiedniej ilości medali dostajemy odpowiednio wybraną moc, które są zrobione na odwal sie, bez pomysłu i zainteresowania ze strony graczy. Skoro twórcy idą w kierunku lvl'owania i tego typu urozmaiceń, to byłoby fajnie gdyby te urozmaicenia zwiększały przyjemność z zabawy, dawały rzeczywistą przewagę i satysfkacje ze zdobycia danego power-upa. Niestety, ale tego w becie nie ma. No i na koniec irytujący element przydziału gotówki (odpowiednika exp'a w Uncharted). Otóż w co-opie gotówka jest przydzielana zbyt rozrzutnie, przez co rozgrywka w tradycyjnym team deatmatchu po pewnym czasie traci sens, jeżeli za bota, w którego wystarczy wpakować kilka kul dostajemy tyle samo pkt. co za gracza, na którego należy poświęcić pół magazynka, zaś jeżeli z dobrą drużyną w co-opie możemy zabić po 50 czy nawet 100 wrogów + premie zaś w team deatmatchu przy dobrym skillu 20, to puenta jest prosta. Mimo wszystko podstawowe tryby sprawiają mase frajdy, parkour jest znakomity, rozgrywka szybka i wciągająca, dająca nadzieję i zwiększająca apetyt na jeszcze więcej. Na dzień dzisiejszy becie daje 7, jednak mam nadzieję, że moja końcowa ocena wzrośnie co najmniej do 8 :)
W sumie metale i elektronicy to grupy ludzi w najbardziej widoczny sposób związana z danym gatunkiem muzyki(nie licząc hip-hopu, bo teraz jak hip-hopowiec ubierają się ludzie słuchający klasycznego rocka czy nawet metalu). Dodatkowo oba te obozy nie lubią siebie w sumie z zasady. Jedni uważają muzykę i styl drugich za debilny, drudzy odpowiadają pierwszym tym samym. W sumie bardzo często nie ma to sensu, gdyż znam sporo normalnych ludzi z obu tych "obozów" i nie mówią "ooo, metal to gófno" czy to samo, ale w wersji z elektroniką. Sama mentalność zależy też od człowieka. Nazywanie metalu muzykę dla inteligentnych to śmiech na sali. Nawet mimo faktu, że w odróżnieniu od sporej ilości elektroniki słowa mają jakieś większe znaczenie, to w zdecydowanej większości nie mają one jakieś monumentalnego znaczenia, jednak jeżeli taka Metallica nagra "Nothing Else Matters", to nagle wszyscy widzą ich emocjonalność i geniusz twórczy, zaś Daft Punk, w których utworach słowa "Harder, Better, Faster, Stronger" to i tak już spory nadmiar werbalny, to jest to muzyka dla idiotów, bo nie ma żadnego przesłania, nawet pomijając umiejętności twórcze obu panów. Jednak słowa słowami, a wszystko pozostaje takie samo. W sumie szkoda, bo szufladkowanie ludzi jest strasznie irytujące i nie każdy metal czy elektronik (jak zwał tak zwał) to kretyn i fanboy swojego gatunku muzycznego
Mam propozycję, w sumie nie wiem czy mogłaby wypalić, ale myślę, że można było by spróbować kontynuować wątek ale w innym wydaniu, czyli zbierać poszczególne elementy filmów jak "Najlepszy soundtrack", "Najlepsze intro", "Najlepsze zakończenie", "Najlepszy serial"etc. Już bez tych lat, tylko jedna część poświęcona danemu tematowi, 10-15 propozycji i potem tradycyjne głosowanie
Ważne w tym temacie jest, czy grałeś w poprzednie części. Fabularnie "Brotherhood" to najgorsza część, na dodatek sama historia nie wciąga tak jak w częściach poprzednich. Nie oznacza to, że jest jakaś tragiczna, ale jeżeli nie grałeś we wcześniejsze części to warto byłoby się z nimi wpierw zapoznać, tym bardziej, że na warunki konsilowe nie kosztuję one kroci. Co do gameplaya, to wprowadzono sporo nowości typu serie zabójstw, co bardzo upłynnia i uatrakcyjnia walkę, odbijanie kontroli dzielnic, misje odblokowywane poprzez 100% frekwencje w innych misjach (czyli wykonanie konkretnych celów w danej misji, np. nie można dać się wykryć) czy możliwość wezwania pomocy od innych asasynów. Co do multi, to jest to kwestia sporna. Po pierwsze - multi jest inne od tych, co znajdują się obecnie na rynku. Nacisk jest położony na finezję i perfekcję zabójstw, nie zaś na ratio K/D. Jest typowe lvl'owanie z różnymi upgrade'ami, ulepszeniami itp. chociaż mi multi znudziło się po paru dniach i jedynie czasem zagram jeden, może 2 mecze. No i przede wszystkim, w multi jest beznadziejny match making, przez co czasem trzeba czekać i po 0.5 godziny aby znaleźć ludzi, a jeżeli znajdziemy graczy w mniej niż 10 min możemy nazywać się szczęściarzami. Ogólnie rzecz biorąc, ja przy "Brotherhood" bawiłem się nieźle, chociaż opadu szczęki na mnie nie wywołał
Na miłość Boską, ROJO, dzięki Ci, że robisz takie wątki, bo Great Northern pokochałem od pierwszego wysłuchania :D Ja sam zbyt wiele "nowego" nie odkryłem, jednak przez ostatni okres mocno katuje dyskografie White Stripes (szczególnie godne polecenia - "Icky Thump", "Elephant" i "White Blood Cells")
Jakby ktoś nie wiedział:
22:45 - Gala boksu zawodowego w Hamburgu na TVP 1
Mam nadzieję, że dostanę świetne widowisko, bo tak naprawdę nie mogę wytypować, który z panów dzisiaj wygra, obaj świetnie obijają mordy ;P
+10 Czas Apokalipsy / Apocalypse Now
+7 Ojciec Chrzestny / The Godfather
+5 Za kilka dolarów więcej / Per qualche dollaro in piu
+3 Podziemny krąg / Fight Club
+1 Wściekłe psy / Reservoir Dogs
Na starcie - dzięki Rares za zmienienie tego regulaminu ;) Co do samych filmów, wybór dla mnie był arcy trudny, wiele z filmów z tej listy musiałem pominąć a kilku w ogóle nie ma(gdzie jest Pulp Fiction?!). W każdym bądź razie, 2 pierwsze miejsca należą do Coppoli, którego filmy po prostu kocham. Nalot śmigłowców na wietnamską wioskę czy "koronowanie" Michaela mogę oglądać w kółko bez końca. "Za kilka dolarów więcej" przede wszystkim za rolę Eastwooda, który gdy tylko wyciągał kolejne cygaro przechodziły mnie ciary, a zakończenie... Po prostu miód, cud i orzeszki. "Podziemny krąg" za duet Norton-Pitt, za ukazanie wielu aspektów życia w sposób bardzo do mnie trafiający i rajcujący. "Wściekłe psy" w sumie trochę na podbudowanie mojego fanbojstwa do Tarantino :P Sam film genialny, scena tortur czy rozmów gangsterów między sobą to arcymistrzostwo, jednak jest kilka filmów na liście, które równie mocno zasługują na to miejsce. W każdym bądź razie, po prostu uwielbiam te filmy a sama karczma była bardzo fajna, lubiłem te poglądowe spiny pomiędzy piszącymi tutaj ludźmi :P
Cruise + Renner + całkowita rozwałka, a wszystko okraszone bitami Eminema i znakomitym motywem z części wcześniejszych. Nie ma co, do kina zajrze :)
Przyłączam się do bojkotu. Na liście jaką uzbieraliśmy jest sporo znakomitych filmów, a w liście najlepszych filmów dekad w sumie mogę zagłosować na dwa filmy. Mam nadzieję, że zmienisz Rares tą zasade to najwyżej później zagłosuje :)
Ja szczerze powiedziawszy nie doświadczyłem niczego o czym piszecie. W każdy tryb już sobie zagrałem, chociaż mimo wszystko matchmaking mógłby być bardziej precyzyjny, bo raz czeka się pare sekund na runde a raz 5 min.
Podłączam się do opinii wyżej, beta na razie bardzo fajna, sporo nowych rzeczy względem dwójki. Szkoda, że udostępinono tylko 2 mapy, bo teraz chce się więcej i więcej ;) No i może zrobimy listę ludzi, którzy się piszą na bete U3?
wide, nie wiem jak jest z wersją na PS3, ale ja w swojej na Xbox'a miałem passy, które dawały ściągnięcie niektórych dodatków za darmo. Chociaż zbyt wielkiego znaczenia one nie mają, to jednak proponuje zakup nówki, tym bardziej że chodzą teraz za śmieszne pieniądze
[123] W takim razie jeszcze nie dodali go do PSS
[edit] No i powtarzam pytanko z posta [101]
Jestem już trochę zmulony po kilkudniowym katowaniu inFamous 2, ale jakby co, to dodawajcie mnie do znajomych, też chętnie pogram w bete U3 :)
Jakby przeczytanie sygnaturki było zbyt trudne, nick na PSN - dresXpl
Mam pytanko - orientuje się ktoś może, czy jeżeli PSN+ aktywowałem 3 czerwca a beta Uncharted 3 dla plusowców trwa do 4, to nie będę mógł grać przez ten jeden dzień? Ogółem różnicy mi to nie robi, jeżeli tak jest to po prostu użyje kodu z inFamous 2, ale jeżeli będę mógł grać przez cały ten czas bez problemów, to oddam kod znajomemu

No, po chyba najdłuższym katowaniu jednego tytułu non stop od czasu DMC 4, przeszedłem inFamous 2. Moje wrażenia - jak najbardziej pozytywne. Twórcy wzięli narzekania fanów pod lupę dzięki czemu wyszedł sequel typowo większy, ładniejszy, bardziej miodny. Na początek, fabuła. Cole już zna swoje możliwości oraz zagrożenie, jakiemu musi stawić czoła. Wraz z agentką Kuo oraz Zekiem wyrusza do New Marais w celu zdobycia nowych mocy, aby pokonać Bestię - olbrzymiego stwora, chcącego (jakżeby inaczej) zniszczyć całą ludzkość. Mimo całej prostoty historia jest świetnie przedstawiona(powracają komiksowe przerywniki, chociaż w troszkę innej formie), jest smutniejsza i bardziej dojrzała.
Gdy rozpoczynamy grę, pierwsze co się rzuca w oczy to wzmocniony silnik gry oraz większe oskryptowanie rozgrywki, przez co gra jest jeszcze bardziej dynamiczna. Postacie wyglądają bardzo fajnie, wyglądają bardziej naturalnie, zresztą jak i wszystkie ruchy Cole'a. Świetnie wypadły nowe moce, które zostały troszkę pozmieniane. Na początku zesmucił mnie jedynie fakt, iż obiecane moce, jakie posiadaliśmy w "jedynce" zostaną od razu przerzucone na start do sequela, niestety, ale zdecydowaną większość i tak musimy odzyskiwać. Mimo to aspekt ten szczególnie nie przeszkadza, tym bardziej, że nowe moce są naprawdę świetnie przemyślane i dają masę frajdy. Nie będę zdradzać, jakie moce można zobaczyć grając w nowego inFamous'a, ale ja jako osoba grająca po jasnej stronie mocy wiele modyfikacji starych mocy + fajne nowości, szczególnie przy mocach dotyczących przemieszczania się po mieście. No właśnie - miasto. New Marais to miasto zdecydowanie inne od Empire City. Czy większe, szczerze powiedziawszy nie odczułem różnicy wielkości. Czy lepsze? Tutaj mogą pojawić się pewne wątpliwości, ponieważ mi osobiście nowe miasto wydało się znakomite, jednak nie każdemu może przypaść do gustu teren wzorowany na Nowym Orleanie, pełen bagien, biedy oraz starych cmentarzy i budynków. Troszkę zmieniono również system poruszania się po mieście. Brak już szyn, które umożliwiały nam okrążanie miasta. Oczywiście występują one, ale bardziej w formie przypomnienia, iż coś takiego w ogóle się wcześniej pojawiło. Zdecydowanie bardziej uwypuklono ułatwienie w podróżowaniu po dachach budynków (szczególnie w późniejszej fazie gry), poprzez dodanie m. in. szyn pionowych, które pozwalają wzbić się nam wysoko w powietrze, w pewien sposób "wystrzeliwując" z siebie Cole'a.
Nie obyło się jednak bez minusów. Szczególnie irytujące były dla mnie bugi występujące w grze. Pare razy zdarzyło mi się, iż grając w jedną z misji pobocznych (w których brak autosave'a) musiałem walczyć ze sporą liczbą wrogów a jako, że z niektórymi na początku nie radziłem sobie najlepiej, to pokonanie ich wszystkich zajmowało mi trochę czasu. Niektóre potwory zaś mają tendencję do łapania lub wybijania Cole'a w powietrze, a gdy nasz bohater trafi na jakąś przeszkodę i się "zablokuje" to misja zaczyna się od nowa. Kolejnym mankamentem jest właśnie miasto. Wszystko ładnie i pięknie, miasto super, ale czy mimo wszystko nie można było bardziej urozmaicić różnych części miasta? Oczywiście, widzimy, że zmieniamy część miast na inną, ale chodzi mi o coś szczególnie wyraźnego, np. zmiana barw. W tym temacie niejako ratuje honor teren podtopiony przez powódź, który wypadł zdecydowanie najlepiej. Kolejnym minusem jest dla mnie zasadniczy brak walk z bossami. Niby są więksi przeciwnicy, jednak pojawiają się oni często w zwykłych walkach i w późniejszej części gry nie robią już wrażenia. No i mankament już lokalny, czemu do jasnej cholery przetłumaczono tytuł? Czy naprawdę nie mogło się obyć bez tego "nieSławnego"?
Podsumowując, nowy inFamous to kawał znakomitej gry, bije jedynkę na głowę, gra sprawia naprawdę masę frajdy no i daje się poczuć jak pełnoprawny superbohater. Nie wspomniałem o wszystkich aspektach gry, jak chociażby edytorze poziomów, jednak nie zapoznałem się z nim na tyle aby móc powiedzieć coś o samym tworzeniu misji, chociaż po kilku rozegranych misjach innych graczy myślę, iż kryje się w tym olbrzymi potencjał (niektóre misje kryminalne kopią dupe). Krótko mówiąc, gra jest wyśmienia i każdej osobie szukającej fajnego sand-boxa, inFamous 2 przyniesie masę zabawy.
Plusy:
+ Wciągająca, bardziej dojrzała fabuła
+ Poprawiony gameplay, dodanie nowych mocy
+ Uatrakcyjnienie walki wręcz
+ Poprawiony silnik graficzny i fizyczny
+ Przyzwoita długość gry, wiele misji pobocznych
+ Znajdźki, których znajdywanie nie męczy
+ Ogromny potencjał w edytorze misji
+ Nowe, ładniejsze miasto...
Minusy:
- ...które nie każdemu może się podobać
- Spora ilość bugów
- Kiepsko rozwiązany system karmy - wybory nadal pozostają w sferze "czerni i bieli"
- Słaby dubbing oraz lokalizacja tytułu
Ocena: 9
Hackerzy mają fajne idee, jednak wg mnie robią to wszystko w większości aby się "pokazać". Nie próbują niczego zmieniać czy naprawiać, mówią o wolności słowa, czasem wręcz anarchistycznych przesłaniach, ale co z tego, skoro ich działanie idzie bardziej na ilośc a nie jakość. Nie krytykuję ich, to co robią nikomu specjalnie nie szkodzi a miło jest usłyszeć, jak ludzie i firmy z pierwszych stron gazet dostaję pstryczka w nos, ale wciąż widać, że mają pewne granice i wiedzą, czego nie mogą zrobić, nawet mimo faktu, że za to co zrobili spokojnie mogą trafić za kratki :) Bardziej chodzi mi o to, że zapewne gdyby hackerzy chcieli to ukradliby czy też opublikowali materiały, które mają większą wartość niż hasła "paru" Kowalskich. Bardzo podobała mi się akcja WikiLeaks z udostępnieniem rządowych informacji, jednak jak to ludzie mawiają, apetyt rośnie w miare jedzenia, zaś skoro hackerzy pokazali już, że mogą się wkraść na strony i ukraść dane dziesiątek tysięcy ludzi i nie boją się tego konsekwencji, to chciałoby się zobaczyć coś jeszcze bardziej spektakularnego. No ale tak czy siak, trochę anarchii w naszym systemie jest potrzebna i dobrze, że są ludzie, którzy potrafią ją urządzić w sposób fajny i nie krzywdzący przeciętnego człowieka oraz przede wszystkim nie boją się igrać z ogniem (akurat w ich przypadku z policją :P).
Sucker Punch to tak naprawdę sprytnie zamaskowany dramat
W takim razie musi być naprawdę MOCNO zamaskowany, bo z dramatem wiele wspólnego to nie ma ;)
Jimi Hendrix Experience 28
The Beatles 50 SAVE
Venom 28
Jethro Tull 6 KILL
Aerosmith 48
Foo Fighters 32
Nightwish 32
Ozzy Osbourne 26
Bathory 32
The Offspring 30
Dobry wątek - zaraz zleci się tuzin ludzi, którzy zaczną się przekrzykiwać, kto jest większym cwaniakiem w BC :P
Ashall ja pograłem parę etapów na PC i ogółem było fajnie. Grałem już parę lat temu więc ze szczegółowymi różnicami wyjeżdżać nie będę, ale z tego co pamiętam to gra była troszkę ładniejsza i szybsza na piecyku niż na X'ie. No jedyny mankament to ten, że gra nawet na PeCecie jest typowo konsolowa i lepiej jest grać na padzie
Największą wadą tego filmu było to, że dopiero w drugiej połowie było naprawdę ciekawie
Nie no, a posiadówka w barze, dialogi i taniec jednej z dziewczyn przed Russelem to już nie Tarantinowski styl? ;) Sam przyznaję, że "Death Proof" to jeden ze słabszych filmów Tarantino, tyle, że on jak robi film "słabszy", to i tak jest cholernie dobry
Akurat ostatnio myślałem o tym, że chętnie zobaczyłbym 3 pierwsze części Devila, więc jeżeli coś takiego się pojawi z pewnością to kupie
+5 Za kilka dolarów więcej / Per qualche dollaro in piu
+3 Dobry, zły i brzydki / The Good, the Bad and the Ugly
+1 Za garść dolarów / Per un pugno di dollari
W sumie, 5 filmów z listy nie obejrzałem, a pewnie nawet jakbym obejrzał wszystkie, to i tak "Za kilka dolarów więcej" znalazłoby się na podium :)
Słyszałem, że generał RAAM to dopiero masakra na Insane, już się boję.
Po tym, jak go raz pokonałem z pomocą brata, więcej do gry nie usiądę na tym poziomie. W momencie przechodzenia ostatniej walki padło więcej "kwiatków" z naszych ust niż przez cały rok. Jedynym wg mnie rozwiązaniem jest przejście gry razem z kimś, zawsze może Cię uzdrowić (czy jak to się w Gearsach zwie) no i zabawa jest przyjemniejsza. Chociaż na Insane Gearsów już nie nazywał bym zabawą, tylko męką, ale radość z przejścia gry na najwyższym poziomie - olbrzymia
Mam kilka pytań odnośnie Gears of Wara 2
1. Czy jeżeli nie przeszedłem jedynki to opłaca się grać w dwójkę?(pod względem fabuły)
W sumie można. Fabuła z jedynki specjalnie omawiana nie jest, chociaż dla samej satysfakcji można zagrać i w część pierwszą, tym bardziej, że można ją teraz dostać za grosze (oczywiście konsolowe grosze :P)
2. Czy gra ma multiplayer?
Tak (w sumie dla niektórych ta gra to przede wszystkim multi)
3. Czy gierka jest fajna i jest warta tych 7 dych :P
To zależy. Jeżeli ma się osobę do gry to gra jest znakomita, ale granie samemu męczy na potęgę. Dodatkowo, multi jest mocno średnie i przynajmniej mi kompletnie nie podeszło, chociaż mam nadzieję, że trójka to zmieni :P W każdym bądź razie, 70zł to jeszcze zgrzytu zębów nie ma, ale za te pieniądze można dostać lepsze gry. Chociaż przyznaję, że lepszego shootera nie ma :P

X-Men: Pierwsza Klasa / X-Men: First Class [2011] - Matthew Vaughn, człowiek odpowiedzialny za jedną z najlepszych filmowych adaptacji komiksu, czyli Kick Ass, bierze się za serię X-Men, zaś idąc z trendem, pokazuje historię na nowo. Jak wyszło? Średnio.
Film rozpoczyna się w roku 1944, gdzie w czasie wojny mały Erik wraz z matką przebywa w obozie koncentracyjnym. Chłopak widząc zabieraną przez nazistów matkę, w wybuchu szału niszczy stalową bramę, co przykuwa uwagę nadzorcy obozu. Wkrótce matka Erika umiera na jego oczach, zaś sam bohater poprzysięga zemstę oprawcom. W międzyczasie w Anglii, Charles, młody telepata, poznaje inną mutantkę, Mystique po czym zostają przyjaciółmi. Mija kilkanaście lat. Erik wciąż szuka oprawców swojej matki, zaś Charles prowadzi spokojne życie, ucząc się do obrony pracy na tytuł profesora. Losy tych dwóch bohaterów krzyżuje agentka CIA, chcąca zapobiec III wojnie światowej.
Nie będę ukrywać, iż wobec tego filmu miałem spore nadzieje. Jednak jeszcze miesiąc temu nadal uważałem go za zwykły zapychacz czasu, typu "obejrzeć-zapomnieć", ale w miare czytania co rusz bardziej pozytywnych recenzji miałem nadzieję, iż dostanę film odbiegający od schematów komiksów, chcący wnieść choć odrobinę powiewu świeżości w tę zatęchłą serię, a skoro za kamerą stoi człowiek odpowiedzialny za bardzo fajnego "Kick-Assa", to rzeczywiście mogło coś z tego wyjść. Niestety, ale wysokie noty dla tego filmu bardzo mnie dziwią. Zacznę może od tego co w filmie gra pierwsze skrzypce, czyli bohaterów. W tym punkcie leży zdecydowanie największy plus jak i minus całej produkcji. Niezaprzeczalnym plusem jest duet Fassbender - McAvoy, wcielający się kolejno w Magneto i Profesora X. Panowie spisali się naprawdę świetnie, ich role przekonują, gdy się ich ogląda nie czuć frustracji i zażenowania związanego z ciągłym zastanowieniem się "Kto kazał im tak mówić?", "Czemu tak dobrzy aktorzy grają w takim filmie?". Nawet ogrom patosu lecący z ust obu panów ciekawi i budzi szacunek. Obaj bohaterowie pokazują swoje oddzielne poglądy, inne nastawienie do zaistniałych sytuacji, jednak Fassbender wypadł najlepiej spośród wszystkich aktorów. Charyzmatyczny, kierowany uwielbianym przeze mnie motywem zemsty skurwiel, który mimo wielu popełnianych błędów nadal ma racje w swoim nastawieniu. Oczywiście nie ma co liczyć na zemstę chociażby jak w "Uprowadzonej", krwawą, szybką, bezkompromisową. Ze względu na target jakim była amerykańska młodzież w wieku gimnazjalnym, przez cały film nie dostajemy więcej niż kilka kropel krwi. Mimo tego minusa smuci mnie, iż reżyser nie chciał zająć się tylko tą postacią, ponieważ wtedy ten film nabrałby dodatkowych walorów i może też ładunku emocjonalnego, który tutaj był niwelowany przez bandę dzieciaków. Tutaj dochodzimy do największego mankamentu nowego filmu Vaughna, czyli pozostałych bohaterów(z małymi wyjątkami). Rozumiem co reżyser chciał pokazać, że to jeszcze dzieci, że jest to dla nich zabawa itp. ale podczas seansu czasem czułem się, jakbym wszedł na nową część "Małych agentów". Bohaterowie to zadufane w sobie dzieciaki, bez jakiejkolwiek umiejętności gry czy zachęcenia widza do poznania dalszych losów bohaterów. W tej "lidze wspaniałych" pierwsze skrzypce gra Nicholas Hoult, który wciela się w rolę Bestii. Jeszcze przed przemianą w niebieskiego sasquatcha był do zniesienia, ot co, nerdowaty chłopak chcący znaleźć lek na swój nienaturalny wygląd stóp. Jednak to, co robi po przemianie to już poezja beztalencia. Bestia w wykonaniu Houlta jest po pierwsze za krótko przedstawiona jako sama Bestia, po przemianie pokazuje się innym X-Menom, stwierdza, że się zmienił, oraz że to teraz on jest największym bad-assem w grupie. Szkoda tylko, że ciągłe szczerzenie zębów i stękanie bardziej przypomina osobę z niedorozwojem umysłowym aniżeli mającego budzić lęk potwora. Co się zaś tyczy innych X-Menów, to problem jest z nimi taki sam jak z Houltem - nie budzą sympatii, irytują, którzy nie zostali właściwie przedstawieni. Przykładowo, jeden z bohaterów zagrał w całym filmie max 20 min. zaś swoją moc pokazał raz, może 2 razy jednak użytku z niej nie było żadnego. Na dodatek wcielająca się w rolę agentki CIA, Rose Byrne, po raz kolejny używa swojej znakomitej zdolności(jaką razem z Kristen Stewart doprowadziły do perfekcji), czyli smętnego przechodzenia z kąta w kąt z kilkoma anemicznymi wybuchami emocji. Fajnie prezentowało się za to tło całej historii. Lata 60. XX wieku, Zimna Wojna oraz wszystko okraszone szpiegowskim sosem daje ciekawy obraz konfliktu mutantów z ludźmi. X-Meni jako przedstawiciele blockbusterów mieli duuuuży budżet na rozmaite sztuczki i wybuchy, dzięki czemu całość wygląda przyzwoicie. Wszelkie moce X-Menów zostały bardzo fajnie pokazane, dzięki czemu miło jest popatrzeć na to co przynajmniej część bohaterów potrafi zaprezentować. Stworzony dla filmu soundtrack również nie jest tragiczny, nie jest wybitny, jednak swoją rolę spełnia. W momencie, kiedy akcja przyspiesza, muzyka nabiera tempa, gdy zwalnia, to samo zrobiono z podkładem. Soundtrack tak samo jak strona wizualna buduje pozytywne nastawienie w czasie seansu, przez co do warstwy technicznej nie mam nic do zarzucenia.
Moje narzekanie zapewne wynika z faktu, iż jak wspomniałem na początku recenzji, na krótko przed seansem usłyszałem wiele pochwalnych opinii na temat filmu, że dobry, że nietuzinkowy, że świeży. Może gdybym podchodził do nowych X-Menów jak do zwykłego blockbustera to moje narzekania byłyby mniejsze a ja sam byłbym bardziej zadowolony z wydanych pieniędzy, niestety ale tak nie jest. Oczywiście nie twierdzę, że film jest do cna słaby, jest po prostu średni, elementy, które powinny zostać uwypuklone bledną na rzecz ogółu, który jest słaby. Moją ocenę podciągam o pół, ze względu na bardzo fajny gościnny występ jednego z bohaterów filmowej trylogii "X-Menów". Szkoda tylko, że to jedno zdanie jest lepsze niż połowa aktorów, jakich zatrudniono przy tym filmie. 5+/10

Poznałem jednak, że ta wieża na której chcą powiesić Ezio to ta sama, na której Altair wykonał skok wiary zostając prawdziwym asasynem w pierwszej części :)
Boże, tyle klasyków na liście a ja jedyne co obejrzałem z niej to Dr. No... Muszę w końcu nadrobić "trochę" zaległości :P
Coś mi się zdaje, że premiera będzie przesunięta na przyszły rok, ale wolę poczekać kolejne kilka miesięcy a dostać produkt maksymalnie dopracowany

Dobra, to aby reaktywować wątek coś prostego i monumentalnego ;)
1200 -- kurzew
771 -- anksma
721 -- mithos
671 -- Yaca Killer
602 -- ILEK
571 -- sparrhawk
546 -- Enc0re
545 -- Aceofbase
418 -- Goofy23
401 -- ZARA
369 -- Ronnie Soak
368 -- boro
342 -- remwal
336 -- w o y t e k
324 -- Lechiander
271 -- DexteRity
265 -- Mnieteq
257 -- ttomcioo
251 -- ^quqoch^
242 -- Emerald -- darek_dragon
229 -- rychu666
223 -- Stranger
213 -- rethar
212 -- CHESTER80
198 -- garrett
190 -- doniczka
184 -- gacek
160 -- *...:::JaRo:::...*
153 -- dorotka_l
150 -- wysiu
144 -- artrus
138 -- GeForce
135 -- rostov x
128 -- pan_qba
125 -- Justa
123 -- yazz_aka_maish
117 -- Crash8462
114 -- Smoleń
110 -- SPMKSJ
109 -- Him
104 -- artrak
099 -- niemcowa
098 -- naimad14
096 -- ZgReDeK
088 -- piokos
083 -- Mateck
080 -- AQA
078 -- Jade^1
067 -- Coolabor
064 -- .Brook
063 -- chreo
061 -- blazerx
052 -- Game Ove
051 -- franze
050 -- Solusar
049 -- katrin20 -- kaczmen
047 -- Coy2K -- FreemaN
044 -- pizmak
043 -- jackhammer777
042 -- Mortan
041 -- megaabol
040 -- Ramz
039 -- Yos_sarian -- musaidi1111
036 -- Torn -- ookie
035 -- TzymischePL -- CleaneR
033 -- Lukasar
032 -- techi 031 -- Kargulena
031 -- kojot__ -- WolverineX
030 -- Kozia -- Argenteus -- k42a_
029 -- Sulik -- TomeQ -- eXtreme86 -- Łyczek
028 -- Carnifex -- NathaN
027 -- Brisk -- gereg
024 -- zygi82
023 -- U.V. Impaler -- Isam -- ppaatt1
022 -- HopkinZ -- dresX94
021 -- J0T -- peeyack -- siurekm -- Xazaxus
020 -- dudka -- Schejki
019 -- Sparrow -- Hyde911
018 -- Catkin20 -- piotr w. -- ctp. Miller
017 -- Serafiel
016 -- m_ax -- Kubuś Fatalista -- PIL -- merry588
015 -- Gambit -- MartiniBianco -- mannan
014 -- Chejron -- Esqualante -- Kanon
013 -- soze -- joel -- yagienka -- Krondar -- _Szakal_
012 -- kwapiszon --Riperek -- newage300
011 -- Yans -- Moviex -- david_fc
010 -- milys
009 -- legrooch -- monixx -- _bubba_--tomcio006 -- DogGhost
008 -- soldamn -- coolcube -- turbo świnka -- scigall -- DarkStelix -- gester -- Taikun44
007 -- Pichtowy -- pXXq -- Silver Fox -- Archangel -- Hebron -- mario2005 -- anianella -- eJay--
006 -- StarWarsDroidWanabe -- PrEd4ToR -- haszek -- vorsten -- Książę_25 -- leszo -- Craym -- Psycho16 -- insomniac_krk--
005 -- Kush -- evs -- Soll -- dontforget -- Shadow^^^ -- MoUze -- koksbox/Violo -- banan91 -- Mr.Borys--peterkarel
004 -- Paudyn -- Fett -- Immothep -- leeloo7 -- m_a_c_k -- raczek16 -- Tomcio xD -- Hybrydos--
003 -- Mysza -- krejas -- flame -- Marek z Lechem -- kaies -- gromusek -- paciorus -- niv0let -- Filipesco -- Snopek -- yediii -- Solesar -- X-Cody -- Ward -- Fear0th -- MadaFakaMan -- pawkaz -- maniek_-- Tomas1987 - Kazuya_3 --Olderon -- TeRiKaY -- Papisotoromek -- karolzzr -- Montera -- jery1-- Mr. Orange --
002 -- Tofik20 -- Obergeist -- ^Piotrek^ -- PROMETEUSZ.. -- deser -- viesiek -- JRK -- peners -- okix -- M A J A -- Cubituss -- -=chudy=- -- Sayyadina Av'Lee -- awszerszen -- Zgred -- logadin -- Shadowmage -- SER-JONES^^^ -- TeadyBeeR -- kashtaneq -- Boroova -- Archee -- YackOO -- Sonny Silooy -- dolomith --Tomal_P -- Azazell3 -- jarekq1 -- matchaus -- Sebisław -- Master_2 -- ReMo18-- lewy rangers -- Michael-- -- radioMoscow -- martino_1 -- jagged_alliahdnbedffds -- hopkins -- Poohatch--
001 -- Okruch -- Mastyl -- rav76 -- EwUnIa_kR -- Verminus -- dudek101 -- jiker-- VinEze -- bilbo_B -- ŻoHoŚ -- [dRaXer] -- ..::amber::.. -- Yeenny -- filetx -- cronotrigger -- Diablomaniak -- Bunia -- ozimeczek -- amoreg1234 -- axel1 -- Nazgrel -- El_CormaC`us -- Trzepiskor -- qwertyyy -- tyciu -- azimuth -- Breżniew -- Deepdelver --Zarek00 -- maciej -- Alexej -- Mistrz Giętej Riposty -- krystian_|--bad_dream -- Marksman -- xmajorx -- KogU -- yakuz -- r_ADM + -- Riven -- Maccpol -- John_Kruger -- crac@ -- Hitman14 -- fredzio92 -- qaq -- B e n i O -- S L U -- pawcyk3 -- swee -- Van Gray -- mefisto2006 -- deTorquemada -- noname89 -- 50_cent -- Miczek[PL] -- Black_Angel -- Otorek -- Rozner99 --sinbad78 -- Doohu -- peter123456 -- majken -- Viper24122 -- Gandalf -- Ashaard -- ^Graczka^ -- Reality -- AvengerXXX -- nobby_nobb -- dranzer8 -- maciek 01
Lansdowne ale Twoje "odczulanie" na czym polega? Bo z tego co się orientuje to przy normalnej terapii zastrzykowej po 3-5 lat organizm przyswaja alergeny, które go potem nie drażnią i tylko przy kilku % przypadkó to nie działa, więc albo masz złą terapię (tak tak, zabawa w lekarza na forum GOLa :P) albo jesteś jedną z tych osób w "kilku %"
z tym że battlefiel 3 ma lepsz ą grafike,lepszy dzwięk,lepszy gameplay się zgodze ale to call of duty co roku daje nam najwięcej zabawy i o to chodzi o zabawe a nie nude jak w B3.a to że B3 nie wychodzi na XP to strzał w kolano
Taa, ja za tą ich "zabawe" podziękowałem przy Modern Warfare 2, więc jednak moje pieniądze wydam na porcję zabawy od panów z DICE ;)
Brakuje kategorii najlepszy zwiastun, a tych pojawiło się całkiem sporo. Co od poszczególnych kategorii, to dla mnie największą niespodzianką okazała się prezentacja nowego Ghost Recon sterowanego Kinectem, który zapowiada się kapitalnie. W końcu wyjdzie gra, dla której będzie warto uzbierać trochę kasy i zainwestować w to cudo. Najbardziej efektowne prezentacja to moim zdaniem nowy Assassin's Creed. Nie dość, że trailer oglądam po 10 razy dziennie, to na dodatek gameplay (mimo, że podobny do poprzednich części) jest znakomity, przez co z obojętności do nowych przygód Ezia znów zrodził się we mnie fanatyzm do tej serii ;P Największym rozczarowaniem (a właściwie rozczarowaniami) było dla mnie kiepskie zaprezentowanie Wiedźmina 2 na konsolach oraz brak portu na ps3. Rozumiem, że można nie mieć kasy na 2 konwersje, że to sporo więcej pracy itp. itd. ale jeżeli panowie z CD Projekt chcą, aby gra naprawdę zmiotła konkurencję to musi ją przekazać do jak największej liczby ludzi. Pozostaje jednak nadzieja, że gra później zostanie mimo wszystko wydana na konsolę Sony. Drugim największym rozczarowaniem jest brak nowego GTA, w które choć wątpiłem, iż zostanie pokazane to miałem nadzieję, że jednak się myle. Niestety, ale panowie z Rockstara nie kwapią się z szybką zapowiedzią swojego tytułu, przez co mam pewne obawy czy w nową część zagram jeszcze na konsolach obecnej generacji. Najsłabszą prezentację miało wg mnie Star Wars Kinect (do czego częściowo przyczynił się propagandowy film Lorda, jaka ta gra jest zła :P) w której z pokazanych materiałów wynikało tyle, że na Kinecta dobra gra z tego uniwersum zbyt szybko się nie ukaże (jeśli w ogóle się ukaże). 3 ostatnie punkty pozostawiam bez moich faworytów - nie było mnie na miejscu, więc nie wiem jak to wyglądało, zaś konkurent dla CoD'a to trochę naciągana kategoria, chyba zrobiona tylko dla ukazania po raz kolejny wyższości Battlefielda 3 nad Modern Warfare 3 :P
A szansa, że ktoś akurat jest uczulony i przeczyta ten wątek o tej porze w piątek jest jak 1:1000...
No może trochę większa :P Sam się odczulam prawie 5 lat i nie mam alergii na sierść psa, ale akurat kota. Wszelkie leki nie działają, ponieważ one zwykle nie wspomagają zmian skórnych i bardziej pomogą jeżeli po kontakcie z psem masz reakcje typu katar czy swędzenie w gardle nie zaś to co opisałeś. Ogółem jeżeli lekarz Ci nie może pomóc to też zbyt wiele Ci nie doradzę, ja po prostu często używałem maści sterydowych (przez co mam teraz zniszczoną skóre) oraz starałem się unikać kontaktu z kotami, zaś po pewnym czasie nie miałem już takich nasileń. A tak btw, w jaki sposób możesz się odczulać kolego 7 lat, skoro maksymalnie proces ten kończy się po 5 latach? ;)
Do ludzi którzy hejtują RED'ów, bo nie wypuszczają Wieśka na ps3 - wersja gry jaką pokazano to pre-alpha/alpha, a do premiery zostało pół roku, więc gra nie będzie wyglądać tak jak teraz
P.S. Tak, ja też mam konsolę Sony i bardzo bym chciał, aby gra została wydana również na nią, ale po prostu irytuje mnie czytanie komentarzy ludzi, którzy gnoją twórców gry tylko dlatego, że nie wyjdzie na ich konsolę
$erek47 ja obstawiam, że zrobią to jak w multi LoTR: Conquest, czyli po pewnym czasie najlepszy gracz z drużyny może wcielić się w mocniejszą postać
Jestem co do tych pomysłów sceptycznie nastawiony. Chociaż bardzo czekam na nową część Hitmana, to chyba lepiej byłoby zakończyć tę serię po finale Blood Money
Po wtórności i nudzie jaką zaserwowano mi przy pierwszej części tym bardziej irytującej, iż miałem wobec gry ogromne nadzieje, nie wiem co musieli by twórcy zrobić z sequelem abym go kupił
Z jednej strony świetnie zmontowany trailer i znakomity podkład muzyczny. Z drugiej obawia mnie to, iż akcja była trochę za szybka, co daje do zrozumienia, iż twórcy chcą pójść w stronę gier akcji. Jednak i tak mnie to nie obchodzi, nowy Agent 47 zawita u mnie na półce na 100%, a poprawianie krawata i obserwowanie ofiary to coś, na co czekałem od premiery Blood Money
Nawet jeżeli Bioware nie uda się stworzyć tej gry jak wyobrażają ją sobie gracze (w co nie wierze) to i tak TOR przejdzie do historii jako gra z jednymi z najlepszych zwiastunów prezentujących grę