"Po pierwsze, nie masz się czym chwalić, bo są ludzie którzy zarabiają takie sumy w 20 minut. Więc jesteś nikim, zwykłym zerem w porównaniu do nich" - idąc twoim tokiem myślenia - jeśli ktoś nie zarabia 6k tak jak on, to ci, co zarabiają mniej od niego też są zerami? Ty też?
"Po czwarte, kupno takiej kolekcjonerki przez Ciebie to marnotrawstwo, ponieważ takie rzeczy kupują pasjonaci - czemu marnotrawstwo? Jego pieniądze, jak ma ochotę kupić to sobie kupi. Figurka całkiem ładna, można sobie postawić na półce. Jeśli dla kogoś niecałe 1500 zł to nie tak dużo, to nie dziwi mnie chęć zakupu czegoś tylko i aż dlatego, że mu się podoba. Ludzie potrafią wydać kilkadziesiąt tysięcy na zegarek, choć taki za 20 zł pokaże tę samą godzinę :)
Ciężko mi jest tę grę ocenić jednoznacznie. Zacznę od tego, że pierwsze godziny z grą są naprawdę całkiem przyjemne. System walki jest satysfakcjonujący, optymalizacja znakomita (co podkreślam, bo słyszałem, że na PC na początku było z tym kiepsko - teraz na średnim sprzęcie wszystko ładuje się w moment), a dialogi potrafią rozbawić.
Czuć klimat Fallouta, trochę Mass Effecta. Jednak obie te serie są od The Outer World lepsze. Bo tutaj na dłuższą metę nic nie jest wybitne. To po prostu dobra gra, ale nic ponadto.
Fabuła miała potencjał na znacznie więcej, tak samo nasze relacje z drużyną - taki ME zrobił to zdecydowanie lepiej. Tu wszystko zbyt szybko się ucina, brakuje takiego dopieszczenia mechanik, historii, postaci drugoplanowych. Tak samo lokalizacje - jesteśmy w kosmosie, odwiedzamy różne miejsca, ale wszystkie jakieś takie podobne do siebie. Szkoda.
Nie mniej jednak dałem 7/10, bo dla mnie to po prostu dobra gra z fajnym klimatem. Jak na RPG krótka, ja byłem zdziwiony, że to już koniec - jak ominiecie dużo zadań dodatkowych, to główny wątek zrobicie w 10+ h na normalnym poziomie trudności.
Spędziłem przy niej przyjemnych kilkanaście godzin, a samą produkcję ograłem w Game Passie. Jeśli ktoś ma do niego dostęp, to polecam sprawdzić. Szału nie ma, ale jest całkiem solidnie.
Ciężko mi jest tę grę ocenić jednoznacznie. Zacznę od tego, że pierwsze godziny z grą są naprawdę całkiem przyjemne. System walki jest satysfakcjonujący, optymalizacja znakomita (co podkreślam, bo słyszałem, że na PC na początku było z tym kiepsko - teraz na średnim sprzęcie wszystko ładuje się w moment), a dialogi potrafią rozbawić.
Czuć klimat Fallouta, trochę Mass Effecta. Jednak obie te serie są od The Outer World lepsze. Bo tutaj na dłuższą metę nic nie jest wybitne. To po prostu dobra gra, ale nic ponadto. Ja ograłem w Game Passie i nie żałuję.
Potrzebowałem aż trzech podejść, żeby ją ukończyć. Sztucznie otwarty świat, frustrujący system walki. Na szczęście gra może pochwalić się dobrą fabułą.
Dla mnie najlepsze RPG, w jakie dane było mi zagrać. Fabuła, kreacja świata, odczuwalne wybory. I zakończenie, które pokazało, że nie zawsze można liczyć na cukierkowy finał.
Wiele spędzonych godzin, wspaniały mroźny klimat i liczne modyfikacje. Skyrim to gra, do której chętnie się wraca, najlepiej z coraz to nowymi modami.
Po grę sięgnąłem od razu z dodatkami - 70 godzin kapitalnej rozgrywki, od lat nie grałem w RPG, które przykułoby mnie do monitora na 8-10 godzin dziennie. Cóż jednak poradzić, od Wiedźmina 3 nie sposób się oderwać.
Mój pierwszy Total War od czasów Shoguna 2. Dobrze zoptymalizowany, więcej surowców, które należy brać pod uwagę, ciekawy kontekst fabularny. Minusem różnorodność jednostek i frakcji, do tego momentami słabo czytelna mapa.