
Dopadli go , nie wiedział czemu , Sokól zwiadowca był sprytny powinien go ostrzec, ale stało się, i tak w przygrunwaldzkim lesie spotkała go pułapka - idealny trakt - zbyt idealny( powinienem to wyczuć ) skrywał pułapke - dół głęboki i śliski wypełniony ciernistymi krzewami, które poharatały jego dłonie, nie było mowy o wydostaniu się
Mów - kim jesteś ? - zapytał rycerz Dobek
Milczał - oczekując tortur jakim z pewnością go poddadzą
Zyndramie! czyń do czegoś stworzony - uśmiech pojawił się na twarzy mistrza w zadawaniu cierpienia.
Wedle rozkazu mój panie !
Znajdował się na kamiennym siedzisku, związano mu ręce i nogi
Wyjawie im swoje imię - ta myśl przefruneła mu tak szybko jak zadawane mieczem obrażenia, bo przecież zdarzało się, że dawali, a raczej darowai życie ale też je odbierali.
Jam jest Serpo - moje imię to krew i pożoga- moc ma pochodzi od Boga.
Co knujecie ? Wedle mych informatorów powinniście już znikać z kart historii.
Wzburzony asasyn wykrzyknął: jesteśmy jak hydra, zostawicie głowę a wkrótce wszystkie jej odrosną.Błyskawicznie wysuneły się sztylety spod połów jego tuniki. Reakcja rycerza byłą jednak niewyobrażalnie szybka, cienki jak skrzydłow ważki miecz ściął ob szpikulce.
Mimo tortur cielesnych : biczowania i oblewania go lodowatą wodą był jak twardy jak granit.Złamiecie tylko me ciało, nigdy mego ducha !
Rycerz Dobek powiedział wtem - Tortura Ognia, nogi asasyna spięto żelazną ramą a podbicie stóp posmarowano tłuszczem i umieszczano nad ogniem.
Ból był nie do opisania, w pewnej chwili, rozgrzana krew trysneła z jego ran, tworząc na posadzce znak szkarłatnego Krzyża.
Wydając ostatnie tchnienie powiedział "vigilate itaque, quia nescitis diem neque horam"*
Do konca był wierny, swojemu bractwu, z takimi herosami podbilibyśmy świat - podsumował Zyndram.
Pochówek urządź mu godny bohatera - rzekł Dobek.
Krwawo czerwona kula słonca przebijała się przez zakratowaną okiennice. Co przyniesie 15 lipca ?
*czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny
Chodź Gustaw Petarda robił zadymy (1) to jednak wolał te nie stadionowe, tym razem był to misja typu ORGIA - Odbij Rozpierdziel Granat I Akcja. Kolesie (2,3,4) udawali, że się na porwaniach znają, ale byli jak dupa węża - cieniutcy. Ja wiedziałem tylko, że muszę uratować tą dziewczynę - Anioł Marietta - działa na zmysły jak Whisky na faceta. Moi wrogowie śmieszni byli - niby strzelali niby walczyli. Ale ogólnie widać, że nigdy goście w Contra lub Metal Slug nie grali, lepiej niż miotły z dyskontu my sprawę pozamiatali. Marietta uratowana (7) coś będziemy robić aż do rana.
Lepiej se człeku zrób kąpiel w musztardzie niż stawaj do walki przeciw Petardzie
EŁK - Elektroniczny Łowca Kanalii. Hasło reklamowe : Wszystkie męty wyślemy w odmęty