Jedynym prawakiem w jakimkolwiek rozumieniu tego słowa, jest tu Matt Walsh. Po prostu jest dość niereformowalnym, sztywnym konserwatystą, niczym więcej, takim rodzaju, że jak postanowi, że zwierzęta to po prostu mięso, to będzie tak do końca życia pewnie myślał. Dlatego napisałem, że gościa na wielu poziom nie trawię, ale i tak wiele spostrzeżeń ma bardzo trafnych, a przede wszystkim wynajduje tematy o jakich nie usłyszysz w CNN
Ale masz rację, to są skrajni prawicowcy. Dwóch gejów (jeden kiedyś skrajnie lewicowy), Afroamerykanin, były minister Australii, lewicowy wykładowca biologii ewolucyjnej, i psycholog kliniczny z dekadami dorobku z Kanady. Sama śmietanka KKK.
A tzw. lewacki spisek istnieje. To nie żaden mit. To jest wprost opisane w tekstach, których nie raczyłeś przeczytac, nie? Dlaczego? Bo to spisek, więc nie będziesz czytał! Planowali marsz przez instytucje i to zrobili. Dawno nie żyją. To co się obecnie dzieje nawet często o tych gościach nie wie. Po prostu wychowanie tak poszło (i o tym dokładnie "ojcowie" założyciele pisali, o wypaczeniu struktur!). Ręce załamać jak ciężko niektórym coś pojąć.
Ale to jest bez znaczenia. Znaczenie ma to co realnie się dzieje. na twoich oczach, a ty robisz wszystko żeby nic o tym nie wiedzieć! Ciekawe skąd wziąłeś tą ideę? Hmm? Ktoś Ci przypadkiem nie powiedział, że jak zaczniesz węszyć to dlatego, że jesteś skrajnym prawicowcem? LOL
To są miliard razy bardziej wyważone opinie niż Twoja. W US jak masz inne obecnie, to nie istniejesz. Część tych ludzi to klasyczni liberałowie, a i tak są określani mianem faszystów! Tak teraz jest w US!
Właśnie to chociażby, warto wiedzieć. Posłuchaj tych ludzi, a potem sobie uświadom, że są uważani za skrajny ekstremizm w niektórych środowiskach. Dla skrajnej lewicy która zaczyna dominowac w US, już nawet lewica jest skrajną prawicą!
US są na granicy rewolucji i zapaści społecznej. Jestem prawie pewien, że z tego wyjdą (mieli już takie jazdy w historii), ogarną tą patologię, ale na razie wygląda to groźnie. I kto wie.
To są akurat obecnie znacznie ważniejsze tematy niż to co się dzieje w Polsce. Bo to może przetasować stosunki globalne.
Nie, ale wypowiedź powinna być też uporządkowana logicznie i naturalnie wypływać akapit po akapicie. Być możliwie precyzyjna, zwięzła, ścisła pod względem tego co chcesz na każdym kolejnym etapie powiedzieć. W szczególności jak masz zamiar machnąć taki wywód.
Z innych ciekawych kanałów, możesz np. śledzić
Larry Elder (kwestie rasowe głównie i polityka w US),
Rubin Report (głównie polityka w US i cała ta patologia skrajnie lewicowa),
John Anderson (były minister kanadyjski, ciekawe rozmowy z różnymi ludźmi, najczęściej pod koniec skróconej rozmowy może kliknąć w link do pełnej, znacznie dłuższej, więc nie trać czasu),
Douglas Murray (nie przypominam żeby miał własny kanał, ale sporo znajdziesz wpisując w wyszukanie, skrajnie krytyczny wobec tej całej ideologii)
Bret Weinstein (lewicujący wariat z pretensjami trochę, ale czasami ma ciekawe spostrzeżenia)
Jordan Peteron (ale to już wiesz)
Wielu innych których znajdziesz po drodze np. na podstawie uczestnictwa w rozmowach.
Mógłbym Ci polecić mnóstwo takich filmików i kanałów które o tym co się dzieje na zachodzie (głównie w krajach anglojęzyczny obecnie, bo to już sięga nawet Australii), ale teraz do głowy przyszedł mi jeden, jedna z świeższych rozmów Petersona po jego chorobie:
Jordan Peterson - Irreversible Damage
Gdybyś nie napisał tej ściany niesformatowanego w żaden sensowny sposób tekstu (właściwie wyrzugu myśli), może ktoś by to przeczytał. Ale zważywszy, że coś może być na rzeczy. A czemu ty się dziwisz? To idzie do nas z zachodu.
Patrz np. co się dzieje w US.
1. Co robi Disney: "The Wokest Place on Earth" - Christopher F. Rufo (city-journal albo jego własna strona). Przeczytaj oryginalne dokumenty. To akurat kwestia rasowa głównie, ale dokładnie tak samo wygląda tresura seksualna, nawet już w przedszkolach powoli w US.
2. Chociażby ostatni odcinek z kanału Matt Walsh na yt (część Daily Wire) zatytułowany Drag Queen Indoctrination Hour. Gościa pod wieloma względami nie trawię (jego stosunku do zwierząt, UFO, wybiórczego podejścia do nauki itd), ale można się wiele z jego kanału dowiedzieć, bo znajduje np. właśnie takie kwiatki. Tysiące.
Przeczytaj w całości mojego poprzedniego posta (tym razem ze zrozumieniem) i przestań udawać, że napisałeś co innego niż napisałeś. I ponownie, czekam na polecane przez Ciebie, lepsze komedie (będzie się można pośmiać).
Jak typowy mędrek internetowy nie tylko uważasz też, ale wmawiasz młodym pokoleniom, że są zbyt głupie, żeby rozumieć trochę bardziej (nawet zważywszy na to, że to sitcom) poczucie humoru i że lepiej pewnie oglądać współczesną szytą tak grubymi niciami, że niedobrze się robi, popelinę, bo to oznaka czasów. Innymi słowy, mierzysz innych miarą swojego braku gustu.
Czekam na seriale jakie miałes polecić! Tylko mi nie pisz, że Teorię Wielkiego Podrywu (chociaż to jeszcze niezły serial dla miłośników komiksu, filmów sci-fi i ogólnie geekowatości), czy o wyjątkowo cenionym przez pseudo-intelektualistów Arrested Development, bo umrę ze śmiechu.
Niemal nadal z chęcią usłyszę jakież to seriale późniejsze są tak wybitnie śmieszne według Ciebie, że miałbym tracić na nie czas. Szukam takich od lat, więc z chęcią się zapoznam!
Moim zdaniem bredzisz. Serial nie zestarzał się na jotę, albo rozumiesz czym jest sitcom, albo nie. To nie jest formuła, tylko gatunek filmowy. Taki na poziomie Friendsów praktycznie nie uświadczysz. Jeszcze może Seinfelda warto polecić. I "formuła" może była nowa dla ciebie w Polsce w tamtych czasach. Sama "formuła" (gatunek) jest znana co najmniej od połowy XX wieku.
Nikt go nie odkupuje jako kultowego, nieodmiennie jest najchętniej (albo jednym z najchętniej) oglądanym serialem na każdym serwisie streamingowym jaki ma do niego prawa.
Podaj te wybitnie śmieszne "arcydzieła" współczesne, z chęcią obejrzę!
No jak to jak. Joey mieszkałby nad garażem u Chandlera i popijał. Phoebie zostałaby już po babci całkiem sado maso (dominą), Chandler byłby pantoflarzem, bo inaczje nie mogłoby być, Rachel i Ross znowu by się rozeszli i właśnie w tym epizodzie do siebie wracali po separacji (jak zwykle). Rdzeń odcinka. Jak mogli zmarnowac taką okazję!
Przeczytaj sobie definicję słowa simp, nawet Ci pomogę: "someone who does way too much for a person they like", bo ewidentnie masz jakieś problemy z jego rozumieniem. Płacenie jakieś internautce za to, że coś tam pokaże nie ma nic wspólnego z tym pojęciem. Ono oznacza zachowania w związkach, albo podrywie. Najbardziej zbliżone nasze pojęcie: pantoflarz.
Dobranoc
Nieco ironicznie i z planowaną przekorą, wyjedź do USA, tam się dopiero świetnie dzieje:
"The Wokest Place on Earth" - Christopher F. Rufo (city-journal lub jego własna strona). Poczytaj dokumenty z tego "szkolenia".
Tak przy okazji, jeśli wiecie co to jest cron (bardzo proste, a jednocześnie popularne narzędzie do tworzenia harmonogramu zadań systemowych na systemach ala unix) , znacie może jakiś algorytm, który z wyznaczonych na cronie dat jest w stanie znaleźć najbliższą obecnego momentu w czasie?
Sam zapis już sobie przeparsowałem na możliwe minuty, godziny, dni miesiąca, miesiące, dni tygodnia, więc mam te dane. Ale teraz muszę wyznaczyć jak najprościej timestamp z tego najbliższej wyznaczonej tak daty. Próbuję to pisac z palca i dochodze do wniosku, że ilośc warunków, pętli itp. jaka przy tym powstaje przyprawia mnie o zawrót głowy. Może ktoś to jakoś uogólnił?
Dobra, przyznam, może trochę poleciałem z ta matmą, ale prędzej czy później się tego nie uniknie. Jasne, że trzeba zaczynać od prostych rzeczy. Stąd pisałem o tetrisie czy arcanoidzie, a nie rzucaniu się na gierkę 3d (nonsens!).
Ale jak już się coś takiego napisze, wyrobi się sobie ogólna opinię od podstawach 2d, potem coś tam liźnie 3d, a ma się do tego zacięcie i talent, to moim zdaniem jest bardzo dobrym pomysłem spróbować napisac własny renderer, tak jak to się robiło dekady temu standardowo. To daje po prostu inny poziom zrozumienia wielu etapów, które się dzieją pod spodem. Inne też docenienie zagadnień.
A im więcej matmy znasz i fizy, tym tak naprawdę lepiej. Obecnie wszyscy udają, że każdy może być Bóg wie kim. Ja wiem, że wieloma osobami nie mógłbym być. Po prostu przyjrzałem się z czym to się wiąże. Nie mam na tyle inteligencji i/lub zaparcia.
Ja potrafię nawet robotę zawalać, bo chcę coś zrobić sam, zbadać, wyważyć te otwarte drzwi których niby się nie powinno. I co? Bardzo często to potem procentuje, nawet w zdawałoby się głupich zagadnieniach. Gdybym tego nie robił, to potem często tematy, które właśnie dlatego ogarnąłem w miarę szybko, zajęłyby mi w cholerę czasu.
Ale tego się współcześnie nie docenia. Nie wyważaj otwartych drzwi, kursik, piecząteczka i niby jesteś gotów. Jasne... Szkoda, że to wszystko zacząłem jako już "stary" człowiek, bo bym wam udowodnił jak to podejście procentuje, gdybym zaczął to 2 dekady temu!
No chyba że gośc w ogóle nie programował, to owszem, masz rację, wówczas taka książka może być dobrym pomysłem.
Zresztą napisałem w pierwszym zdaniu: dokumentacja i praktyka. Reszta to tylko pomoce. I oczywiście społeczność internetowa. Stackexchange, stackoverflow, tak to w praktyce działa. W każdym informatycznym zagadnieniu.
I żadnej książki bym nie dotykał, bez wstępnego poczytania o co w ogóle chodzi i jakie są podstawowe idee w programowaniu gier. Jak w ogóle działa rendering, jakie sa jego kolejne stopnie, czym jest scena, czym kamera, co to w ogóle jest engine itd. Nie po to, żeby to znać na wylot, a po to, żeby mieć rozeznanie jakie klocki wchodzą w grę!
Ale fakt, nie czytałem tej książki. Może to jakiś wyjątek. Aczkolwie zajęło mi lata często, żeby znaleźć podręcznik, który wyjaśniał jakąś trapiąco mnie kwestię (zazwyczaj z lat 70-tych, albo 80-tych), bo tak się współczesnie książki pisze: jak tutoriale - zostań programista w weekend.
Zreszta napisałem w pierwszym zdaniu: dokumentacja i praktyka. Reszta to tylko pomoce.
A potem rozmawiam z Polakiem młodym w UK, który mówi, że studiuje programowanie gier na licencjacie, a nie wie co to jest Directx, nie mówiąc już o podstawach matmy.
Macierzy używa się nawet w zwykłych animacjach css, a ty się zachowujesz jakbym polecił mu podręcznik z uniwersyteckiej analizy liniowej. Nie, książka którą poleciłem, to po prostu kompedium podstaowywch narzędzi matematycznych jakich się używa w programowaniu gier, dość powierzchowna zresztą, taki punkt orientacji.
Jest jasne, że nie musi tego wszystkiego znać! Ale warto wiedzieć co będzie trzeba z czasem na pewno znać! W ogóle co wchodzi w grę.
Na pewno się przyda.
Jak rzeczywiście nigdy nie pisałeś żadnej gry, nawet najprostszej, real-time, to przyda Ci się na pewno też stronka: gameprogrammingpatterns. Na początek np. ich artykuł o game loop.
Gość prawdopodobnie nie pisał nigdy nawet tetrisa, a ty chcesz żeby zaczynał od książek od Unity? Niech wpierw w ogóle wyrobi sobie ogólny obraz czegokolwiek.
Ogólnie, zanim się za coś weźmiesz, kiedykolwiek w programowaniu, wpierw zbuduj sobie ogólny obraz z czym to się je. Tak jest znacznie łatwiej.
Potem poczytaj o samych narzędziach o których wspomniałeś. Dopiero potem wymyśl jakiś prosty projekt, na początek jak najprostszy (jak nie pisałeś gier 2d, to nie zaczynaj od 3d! napisz chociażby tetrisa czy arcanoid), a dopiero potem się bierz za coś poważniejszego!
Jak chcesz mieć podstawy, a moim zdaniem bez tego to nie ma najmniejszego sensu, gry - nawet na współczesnych zaawansowanych gotowych engine'ach i api - to nadal matma i fiza w znaczącej mierze, możesz zacząć od tej książki (całkiem dobre wprowadzenie):
Mathematics for 3D Game Programming and Computer Graphics - Eric Lengyel (do znalezienia w sieci w wersji pdf)
Jest wiele innych dobrych książek. Nie musisz oczywiście poznawać każdego zagadnienia z góry, ani tym bardziej w szczegółach, wpierw rzeczy najważniejsze (żeby wyrobić sobie wyobrażenie jak to w ogóle działa i co wchodzi w grę).
------
Jest też świetna strona internetowa o tym jak napisac własny prosty engine 3D (a przynajmniej jego podstawowe elementy dotyczące renderingu): scratchapixel. Też nie musisz tego wszystkiego wiedzieć, ale poczytaj żeby rozumiec co się dzieje pod maską jak używasz gotowych narzędzi.
Tracisz naprawdę dobry serial z idiotycznych powodów. Bezos? A co Netflix czy HBO to według ciebie normalne instytucje? Chyba żarty sobie stroisz. Z Google pewnie też nie korzystasz? Facebooczka nie masz?
Tak jak się wszystko w programowaniu ogarnia. Dokumentacja i praktyka. "W matematyce nie ma drogi specjalnie dla królów.“ - Euklides.
Nie będę ci polecał, żeby zacząć od prawdziwych podstaw z lat 80/90-tych kiedy pisało się własne software renderery od wyświetlenia piksela, po pełne środowisko 3d, bo wiem że współcześnie mało kogo na to stać (chociaż takie podstawy ogarniają człowieka jak nic innego), a nie jest to też niezbędne, żeby wskoczyć na rynek.
Masz w ogóle podstawy chociażby w geometrii analitycznej, algebrze liniowej (macierze, przekształcenia liniowe), elementarnej fizyce newtonowskiej, czymkolwiek takim?
Jak oglądasz na youtubie streamy zamiast poważnych treści (co normalnym ludziom zazwyczaj do głowy by nie przyszło), to możesz tak sądzić. Rozsądni ludzie zazwyczaj oglądają programy (audycje), a nie streamy. Poważnych rzeczy się nie streamuje.
Toż to czysty geniusz. I nie chodzi nawet o sam przełomowy koncept. Nikt nie wie kim jest i ile waluty kiedy nie wymagało to niemal żadnej mocy obliczeniowej sobie na początku nakopał.
Osoby niezaszczepione przenoszą choroby na... kogo dokładnie? Osoby zaszczepione? To po cholerę się szczepisz skoro to nie działa?
Ty chyba nie rozumiesz podstaw. To własnie sam twórca razem z całym Disney'em jest tu wcieleniem tej patologii. Dlatego się samobiczuje, bo podpadł dla swojej sekty, a zresztą zawsze dobrze pokazać jak się jest wiernym wyznawcą (virtue signaling)! Taki rytuał. Coś jak składanie samokrytyki w za sowietów, albo w Korei Płn.
Bełkocze, a nie mądrze prawi. Jest zasadnicza róznica między onanizmem, a onanizmem na tle nerwicowym i będącym uzależnieniem.
I chyba nie bardzo rozumiesz pojęcia simpowania. Ono absolutnie nie dotyczy takich zjawisk, a relacji w związkach, albo podrywie, kiedy to facet/chłopak jest gotowy niemal dowolnie się poniżyć i zrobić dla obiektu swoich westchnień wszystko, stajać się ostatecznie zazwyczaj przedmiotem wyzysku.
U nas coś takiego określa się w zależności od kontekstu albo chorobliwym zauroczeniem, albo pantoflarstwem (nie są to precyzyjnie odpowiedniki, ale najbliższe).
Cóż, na Amazonie kiedyś przypadkiem natknąłem się na książkę: jak zarabiać na stopach ;) Jako zadeklarowany fetyszysta w tym względzie jestem pewien, że da się zarobić naprawdę niezłe sumy. Także co w tym dziwnego? Na świecie jest nas niemal 8 miliardów ludności.
Seinfeld. W US do tej pory uchodzi to dość powszechnie za najlepszy sitcom w historii i nie bez przyczyny. Do niedawna nie było w Polsce tej serii z przyzwoitym tłumaczeniem (tworzone przez internautów było tragiczne i wybrakowane). - Amazon Prime
Świetnym sitcomem jest też, w Polsce znacznie mnie znany, w Stanach wręcz kultowy: Seinfeld (Kroniki Seinfelda). Pierwszy raz w historii ma to zdaje się (obejrzałem tam parę odcinków, jest ok) przyzwoite polskie tłumaczenie, bo jest na streamingu Amazon Prime. Polecam.
Nie twierdzę, ze koronawirus nie jest poważnych schorzeniem (grypa też jest!), ale reakcja na tę pandemię jest moim zdaniem całkowicie niewspółmierna do realnego zagrożenia.
A co z tą naszą szumnie zapowiadaną elektrownią jądrową? Jest już wybrana lokacja, czy nadal pobiera się miliony za kolejne "ekspertyzy"?
Obie te rzeczy wystąpiły z dokładnie tych samych przyczyn: oczadzenia producentów skrajnie niebezpieczną, rasistowską i totalitarną w swoich zapędach ideologią (dokładnie na odwrót niż uważają jej "wyznawcy", bo to w istocie przypomina już kult!). Jak możesz przeczytać w artykule, postaci nie zagrał azjatycki aktor, ponieważ.... nie chciano powielać stereotypów! Teraz im się odwidziało.
Przestań więc bredzić i się doinformuj co się na świecie dzieje, dzieciaku.
"Co do linku który wkleiłeś, jakie znaczenie ma jakaś walnięta burmistrz z USA do filmów o komiksach?" -- Takie, że studia produkujące takie filmy są wprost przejęte przez tzw. ideologię woke?
A wygadując brednie, że ktoś ma nie czytać o tym co się dzieje w USA, kompletnie się kompromitujesz. Nie jest żadną tajemnicą, że niemal wszystko co najgorszego wymyśli się tam, prędzej czy później dociera do Europy i nam truje życie. Zasadniczo do wielu krajów już to dotarło. Analogiczne nastawienia stają się dominujące w UK chociażby.
Ten drugi to nie brytyjski Primeval? Chociaż nie przypominam sobie tam żadnego specjalnego samochodu i trudno ocenić co rozumiesz przez "młodych".
Doskonale rozumie i doskonale wie w co gra. To Ty nie masz pojęcia co się w Stanach Zjednoczonych obecnie dzieje. Przykład akurat z Disney'a właśnie, z ostatnich tygodni: "The Wokest Place on Earth" - Christopher F. Rufo, city-journal (lub bezpośrednio na jego stronie). Przejrzyj oryginalne dokumenty! (w drugim akapicie masz link, kliknięcie wejdzie w ten sam artykuł, ale z dokumentacją zamiast komentarzy pod artykułem).
Was to jeszcze dziwi? To ewidentnie nie macie pojęcia o czym mówicie. "The Wokest Place on Earth" - Christopher F. Rufo, city-journal. Przejrzyjcie oryginalne dokumenty! (w drugim akapicie macie link, kliknięcie wejdzie w ten sam artykuł, ale z dokumentacją zamiast komentarzy pod artykułem).
Pierd... od rzeczy. Każdy inteligentny i myślący człowiek dochodzi w pewnym momencie życia do wniosku, że abstrakcyjnie rzecz biorąc, życie nie ma absolutnie żadnego sensu. Pytanie co zrobi potem. Czy uwolni się (w fałszu) od tej abstrakcji, np. popadając w jakieś hobby, czy skupiając się nieprzytomnie na życiu rodzinnym, czy też nie.
Jedyne osoby których być może to nie dotyczy, to osoby, które nigdy nie utraciły wmówionej w dzieciństwie wiary w Boga. Stąd pewnie też wyniki badań, że osoby wierzące są - wbrew temu co bredzi "postępowa" lewica wszelkiej maści - statystycznie znacznie zdrowsze psychicznie.
Sam twój post świadczy, że podświadomie pojmujesz, że ogólnie chodzi o eskapizm (czyli ucieczkę od pewnych myśli). Tylko usiłujesz wartościowac jego rodzaje. Nie uważaj się za Bóg wie kogo.
Dokładnie. Ja doszedłem do tego wniosku zbyt wcześnie, bo jeszcze w początkach liceum i zajęło mi przez to lata, żeby się ogarnąć. Byłem na granicy palnięcia sobie przysłowiowo w łeb.
Nie, nie ma. Absolutnie żadnego sensu z odpowiednio abstrakcyjnego punktu widzenia. Twój punkt widzenia to wartość przeżywania, a nie życia. Natomiast właśnie o to chodzi - zejdź człowieku z abstrakcji i żyj, albo w końcu palniesz sobie w łeb, zamiast się bawić.
I jeszcze jedno. Jeśli uważasz, że wciskam Ci jakiś staroć, to przypomnę, że jak umarł Leonard Nimoy, grający Spocka w klasycznej serii z lat 60-tych, to odnotowane zostało to nawet na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej gestem wziętym z tej serii (i postaci którą grał), jest w cholerę ludzi w NASA i podobnych instytucjach czy uczelniach, którzy świadczą, że właśnie te seriale (klasyczne, nie to gówno co teraz się ludziom wciska) zainspirowały ich do tego kim zostali. To fakt, te klasyczne serie potrafią zmienić nawet podejście do życia, sam mogę to poświadczyć. Nie dlatego, że Ci będą wciskać gotową papkę, a dlatego, że zaczniesz zadawać pewne pytania, o których wcześniej nie myślałeś. Spróbuj.
Gombrowicza, ale koniecznie zacznij od opowiadań (któtkie, a świetne), a nie jakiegoś Ferdydurke, potem Transatlantyk. Jak tylko znasz z kina, sięgnij do Sapkowskiego opowiadań i sagi. Tak samo jak nie czytałeś, machnij Władcę Pierścieni, a nie się zdajesz na kino. Josepha Conrada wszystko co możliwe przeczytaj, genialne pisarstwo, chociaż depresyjne. Świat Dysku poznaj, jak lubisz się abstrakcyjnie pośmiać. Asimova. Chłopów wreszcie przeczytaj, czy Ziemię Obiecaną. Nanę - Emila Zoli. Trylogię - Sienkiewicza! Kur... cokolwiek. Pewnie masz braki na każdym etapie, bo tak się współcześnie wychowuje ludzi.
Z literatury to sobie Lema wpierw poczytaj. Tylko nie zaczynaj od Solaris, bo Cię wynudzi pewnie. Potem możesz Witkacego (jak przeczytasz grafomański bełkot, który jednak ma mnóstwo antyutopijnego sensu w postaci Nienasycenia, to jesteś guru) i Mrożka machnąć.
To że poleciał. Chociaż w sumie gość pytał o coś co nas zszokowało i może powinienem tak samo, ale mam zahamowania ;)
BTW. Jestem pod 40-stkę, zaszczepiony Pfizerem (jedna dawka). Z własnego wyboru.
Wszystkie klasyczne Treki masz od ręki dostępne na Netflixie. Polecam oglądać po kolei (pomijając wstepnie Oryginalną Serię z lat 60-tych) i z napisami, albo w ogóle bez jak znasz angielski (nie są to wymagające seriale pod tym względem).
PS. Jak naprawdę jesteś młody, a nie oglądałeś, jak umiesz przeboleć nędzne (szczególnie na początku) efekty i nastawienie na debatę i teatralność (teatr to zasadniczo wyższa, bo bardziej abstrakcyjna forma sztuki niż kino, nb. na czym w skrócie polega teatr? nie ważne jest jak przedstawiona jest bójka, bo nie jest istototna sama w sobie, istotne jest to że do niej doszło, ten poziom myślenia!), a nie akcję, jak umiesz przyjąć do wiadomości, że z czasem serial tylko się rozkręca i lubisz myśleć, oraz potrafisz zrozumieć, że coś oglądane od środka traci połowę treści w kontekstach, więc nawet jak słabo zaczyna, trzeba oglądać po kolei i od początku, to serio:
Obejrzyj Star Trek: The Next Generation (oryginalna seria jest już naprawdę zbyt stara na początek, nawet The Next Generation trudno strawić na początku). Jak Cię wciągnie, to będziesz miał oglądania i rozkmin na długi czas, bo jest parę innych klasycznych serii Treka, które są na całkiem wysokim poziomie, szczególnie w zestawieniu z tym jaką papkę się współcześnie ludziom oferuje.
Nie będę twierdził, że to jakiś geniusz wcielony, ale moim zdaniem z seriali sci-fi, najwyższa półka jak się umie do tego odpowiednio podejść i pamięta, że to nadal po prostu serial.
Nawet nie próbuj zaczynać od współczesnych Treków, bo mają z klasyką wspólną tylko nazwę, zrzygać się można!
Trudno o bardziej przereklamowane, zarazem czysto pseudo-intelektualne, udające znacznie więcej, niż jest kino współcześnie (a może nawet w historii), niż filmy Nolana. Widzowie dzielą się na tych którzy to rozumieją i tych co nie. Po tym możesz wyrobić sobie najczęściej zdanie na temat głębi ich charakteru wręcz, a na pewno gustów.
Skąd charakter? Otóz zdarzają się np. ludzie bardzo skądinąd inteligentni, którzy są zarazem puści na każdym poziomie poza zdolnością do formalnych manipulacji (coś jak autyzm). Ich taka płycizna, ale z zagadką zazwyczaj wyjątkowo kręci (ale głównie kręci pozerów, którzy myślą, że nikt poza nimi takiej np. Incepcji nie zrozumiał i wyłącznie dlatego może uważać ją za ledwie przeciętne, chociaż całkiem widowiskowe, kino akcji i nic więcej - już wolę Szklane Pułapki, miliard razy!).
Filmy? Parę podstaw rodem ze sci-fi: Łowca Androidów, Alien i Aliens, Terminator (1, 2), Brazil, Contact, Straship Troopers (jako groteska), Donnie Darko (na psychojebę ostatecznie bez sensu, ale działającą na wyobraźnię), Moon, 12 Małp, oryginalne Total Recall, Gattaca, Matrix (jedynka), czy nawet pierwszy Robocop, albo nawet Minority Report (chociaż dla fanów totalny zawód, sam w sobie się da obejrzeć), AI Artificial Intelligence (czy inne filmy Spielberga z gatunku).
Ba. Guardians of the galaxy jako nawiązanie do starych magazynów pulp ze stylem i humorem.
To tylko powierzchnia i to łatwostrawna. Interstellar? Please! Nie rozśmieszaj mnie!
Skrajnie głupie, naciągane i przewidywalne jako puzzle movie filmy cię kręcą (niech zgadnę, Lost ci też się podobał, a zakończenie Battlestar Galactica wcale nie wydało ci się głupie? Incepcja też jest czymś więcej, niż papką kina akcji?).
Na twoim miejscu - ale wątpię, że to zrobisz, bo wydaje mi się, że rozpoznaję twój typ nastawienia - wróciłbym raczej do naprawdę inteligentnego, ale nadal tylko kina (bo książki to co innego). Jak np. do klasycznych Star Treków. Seriale takie jak The Next Generation mają w jednym ledwie wyrastającym ponad przeciętną epizodzie więcej treści, niż te filmy nad którymi się tak rozwodzisz wszystkie razem wzięte i przemnożone przez sporą wielkość (tak, większą od 1).
Takie są fakty, ale oczywiście większość współczesnych dorosłych dzieci potrzebuje efekcików i wartkiej pustej akcji. Albo celowego mylenia treści z udawaniem, że ona istnieje (tajemniczość). Nie potrafią odróżnić mięsa od waty.
To chyba oczywiste i chyba dobrze, że nie mydli oczu? A myślisz, że jak ludzkość wyszła z jaskiń? Bojąc się śmierci? To może być kontrowersyjne stwierdzenie wyłącznie wśród współczesnego społeczeństwa przestraszonych własnego cienia infantylnych dorosłych dzieci, którym się przez całe życie wydaje, że będą wieczni, póki nie dostaną raka.
Oczywiście, że powinni mieć równe prawa. Godząc się na cokolwiek innego godzimy się na totalitaryzm. To nie podlega żadnej dyskusji. To jest po prostu banalny fakt.
I jestem w 100% pewien, że gdybyśmy nie mieli do czynienia z koronawirusem, a naprawdę wyniszczającą chorobą, to 99% tych co teraz się nie szczepią, biegłoby po szczepionki.
Więcej nawet, jestem przekonany, że wymaganie, a nawet namawianie do szczepień pewnych grup np. małych dzieci, co się obecnie w wielu krajach próbuje wprowadzać, jest całkowitym złamaniem przysięgi Hipokratesa (która w przypadku szczepień oznacza, że nie szczepi się osób, jeśli ryzyko powikłań poszczepiennych jest zbliżone lub większe co ryzyko zapadnięcia na daną chorobę ze skutkiem w postaci porównywalnych skutków zdrowotnych). Trudno to wymierzyć dokładnie, ale obecnie to zaczyna przypominać powili patologizację medialnie i politycznie akceptowanego establishemntu medycznego.
O ile nie masz wyjątkowo silnego charakteru, nic z tym nie zrobisz bez piguł uspokajających.
Problem jest taki, że one robią z ciebie, czasowo, quasi-psychopatę tzn. nie przejmujesz się, bo mało czujesz. Założenie jest proste. Jak będziesz tak funkcjonował dłuższy czas, z natury rzeczy przebuduje ci to ściezki nerunalne (sposób myślenia).
Ale. Można się od tego uzależnić. Można nie umieć wypośrodkować i z osoby nieśmiałej i zagubionej zostać bezczelnym chamem. W szczególności jak łączysz to z jakąś psychoterapią, bo większość psychoterapeutów nie nadaje się do wychowania nawet własnego psa i ciągnie ludzi w nieprzytomne kierunki.
Tyle ostrzeżeń, ale moim zdaniem mimo wszystko, mając tego świadomość, powinieneś spróbować.
Oczywiście że nie ma z dostatecznie abstrakcyjnego punktu widzenia - deal with it. Wszystko co poza tym usłyszysz to zawsze kłamstwa. Sposobem jest zejść z tej abstrakcji i znaleźć sobie coś do roboty. Nie ma innego rozwiązania.