Life is Strange jest wręcz wspaniałą produkcją. Pamiętam kiedy wychodził pierwszy epizod: "jakaś" gra od "jakiegoś" studia. Po pierwszych minutach gry zakochałem się w Max... która jak dla mnie, jest jedną z najlepszych kobiecych bohaterek. Gra zwaliła mnie z nóg, pokazuje tak wiele, czerpie prosto z życia.
Po czym możemy poznać znakomitą produkcję? Po tym, że człowiek rozkleja się na zakończeniu jak małe dziecko.
Life is Strange stała się moją ulubioną produkcją, z niecierpliwością czekam na kolejną odsłonę tego arcydzieła.