Najlepszym mrugnięciem okiem jest chyba umieszczenie logotypu 501 Legionu na knajpie Maz. Chwalili się już tym na swoim fanpage'u :)
Az sie chyba skusze na to wydawnictwo, chociaz nie jestem najwiekszym fanem tego typu rzeczy.
Moim zdaniem brakuje Jericho. Ten tez konczyl sie niezamowicie, a wyblagany przez fanow nastepny sezon (ultra-krotki) w sumie atmosfere tylko podgrzewal.
Hmmm... a znasz jakies dobre ksiazki (naukowe lub popularno-naukowe) o historii Korei? Z jezykow preferowanych polski, angielski lub niemiecki :)
Dziewczyna kupiła sobie ten pierwszy tom z Avengersami i muszę przyznać, że prezentuje się fajnie, lecz, w porównaniu do konkurencji, trochę biednie. Liczę, że jak seria się przyjmie i ludzie zaczną to kupować w większych liczbach, to i wydawna odwdzięczy się bogatszym wydaniem.
Problem z EU jest taki, że więszkość rzeczy, która budowała ten wszechświat, to był i jest niebotyczny badziew, napisany na kolanie w przerwie między innymi zajęciami autorów (i tak nieszczególnie utalentowanych). Jasne, są niektóre perełki, które warto byłoby włączyć na stałe do kanonu (wspomniana trylogia Thrawana, kilka innych książek, fabułę z obu KOTOR-ów), ale stanowią one raczej wyjątek, niż regułę. Inna sprawa, że Disney na dzień dobry do kanonu wsadza w ch*j słabych Rebeliantów. Ale to temat na inną dyskusję ;)
Trzech autorów historii - to przecież już teraz można ten film spisać na starty.
Wybrać się trzeba będzie na 100%. Szkoda rzeczywiście, że mniej wygodne wątki z biografii pierwowzoru filmowego bohatera zostały pominięte - postać mogłaby być wtedy głębsza. Warto też zwrócić uwagę jak film ten spolaryzował ponoć amerykańskie dziennikarstwo i pokazał głębokie podziały między republikanami a demokratami. Bodajże w nowym "Newsweeku" cytowali recenzje prawicowców (zachwyty) i lewicy (mniej zachwytów) - w sumie ciekawa sprawa.
A ja jestem przeciwny mieszaniu przy kolorach skóry. Nie chodzi o to, że jestem rasistą (bo jest to nienormalne), ale kolor skóry Parkera to taka sama cecha co wiek czy miejsce zamieszkania. Jeżeli Spider-Man może być czarny, to dlaczego nie może mieć np. 50 lat i mieszkać w Los Angeles czy Seattle? Naturalnie to działa też w drugą stronę - nie powinno być np. białego aktora grającego Czarną Panterę.
Dla mnie w wypadku IWŚ nie ma znaczenia czy wierzę w GMH, czy nie. IWŚ wybuchłaby i tak - do tego cały czas zmierzam. Jasne, część ludzi nie chciała wojny (na czele z WB, która była prawdziwym hegemonem i chciała zachować status quo), a większość szarych obywateli była zaskoczona jej wybuchem. Ale to nie zmienia faktu, że jej wybuch był skutkiem czynników dużo bardziej skomplikowanych i większych niż morderstwo Arcyksięcia ;)
Właśnie I WŚ to co, co dość dobrze znam ;) Tekst Twój czytałem, bardzo fajny. Jednak totalnie nie zgadzam się z tezą, że on cokolwiek uwolnił. Bez niego I WŚ też by wybuchła. Może później, może w inny sposób. Ale samo zabójstwo arcyksięcia nie sprawiło, że pokojowo nastawione do siebie państwa nagle skoczyły sobie do gardeł. To sprawił konflikt niemiecko-francuski (Alzacja i Lotaryngia - odwieczna kość niezgody między nimi) oraz niemiecko-brytyjski (o kolonie). To też tylko moja opinia, ale wielu historyków zgadza się, że rola Principa jest znacznie przeceniania. To tak jakby powiedzieć, że wojna w Iraku to pokłosie 11 września. Propagandowo - jak najbardziej. Ten zamach był świetną zasłoną, dla innych, prawdziwych celów USA. Ale i bez niego można byłoby się spodziewać II wojny w Zatoce.
Świetny tekst, gratuluję. Tylko jedno "ale" - nie potrafię zrozumieć czemu Princip ma być jedną z dwóch najbardziej wpływowych osób w historii świata ;)
Hah, a ja mam (nie)ciekawe wspomnienia z tą grą. Kupiłem ją zaraz po premierze i nie odpaliła. Oczywiście smutek był, 100 zł w piach, ale nie załamałem się, tylko próbowałem ją zainstalować na innym dysku/komputerze/kontaktowałem się z dystrybutorem polskim - i nic. Od tej pory kilkukrotnie nachodziła mnie na nią ochota i za każdym razem próbowałem ją zainstalować (nasuwa się tutaj Vaas i jego definicja szaleństwa :P) - bez skutku. Czemu gra mi nie poszła? Nie wiem. Ale po jakimś czasie straciłem już zupełnie ochotę, wiec nawet jak chodziła po dyszkę, to już nie brałem.
Kurde, jest coś w tych gościach z BBC, że jak się za coś wezmą, to powstaje rzecz świetna. Kiedyś oglądałem 6-odcinkowy serial od BBC właśnie, chyba "Survivors" mu było. Epidemia, wirus, źli ludzie - to wszystko zanim nastała moda na zombie :)
PS. *Wysp Brytyjskich :)
Co do branży to się nie wypowiadam, bo zdecydowanie odstaję już od tego, co się u Was dzieje. Tylko naprawdę wydaje mi się, że Rasgul podszedł do tematu na spokonie, bez żadnych hejterskiej misji, to wszystko. Plus zdziwiło mnie to, że napisałeś, że nie zgadzasz się z artykułem, a potem, że czytałeś tylko jeden fragment. O - i teraz to wszystko.
Jaki hejt dla hejtu? To przecież jeden z najbardziej wyważonych tekstów o Ubi jaki można przeczytać w sieci. Dali dupy z Watch Dogs? Dali. Unity było w pierwszej chwili niegrywalne? Było. Nie wiem co Wy macie z tym Ubisoftem, ale w czym problem, jeżeli krytyka jest uzasadniona i naprawdę daleka od tępego hejtu?
Mnie też się film podobał (byłem dziś). Dobre kino, które jest ambitniejsze, ale nie przesadza w tym jak 99% niezależnych filmów europejskich. Jest jazz, są świetne kreacje aktorskie, jest bardzo fajny pomysł. I, co ważne, film nie udziela (Bogu dzięki!) odpowiedzi na pytanie, które jest w nim zadane (niebezpośrednio) - jak daleko można się posunąć w drodze do doskonałości. To już musimy sobie sami przemyśleć ;)
PS. Wg. mnie Fletcher się myli, a prawdziwe talenty tylko rozwija się pracą, a ci naprawdę utalentowani mogą czerpać z tego radość nawet na super-profesjonalnym poziomie.
PS2. Z tym rockiem (w Twoim tekście) to nie do końca prawda - jest wielu muzyków w rocku/metalu, którzy są wybitnymi muzykami. Starczy wspomnieć klawiszowca Dream Theater, który jest muzykiem z wykształcenia, a zanim wybrał metal szedł ostro jako wybitny pianista związany z muzyką dawną. Ponoć kariera w tej branży stała przed nim otworem.
Świetny tekst, gratuluję. Co do samej gry, to jej mistrzem na pewno nie zostanę; nie jestem wybitnie uzdolniony matematycznie, a od działań matematycznych dużo łatwiej przychodzą mi analizy tekstów/źródeł historycznych/tego typu rzeczy. Fajnie jednak coś takiego sobie obczaić ;)
A ja się z tezą o braku objawień muzycznych nie zgadzam. Objawienia są, tylko nie w tej muzyce z głównego nurtu. Ale jak człowiek dobrze pogrzebie już po konkretnych gatunkach, to wyciągnie dobre rzeczy :)
Podsumowanie ciekawe, jest kilka krążków, które chciałbym przesłuchać (z tych, które poleciłeś). Ale obecnością Linkin Park czy Kasabian jestem zaskoczony delikatnie ;)
Hej!
Jak chcesz o tym pogadać to napisz do mnie na maila ([email protected]), bo tu nie ma co offtopu robić ;)
Ja również się cieszę na nowe Star Warsy, a teaser uważam za ciekawy. A miecz rządzi!
Pozycja ta jest naprawdę fajna, ale prawdziwy Neal Stephenson to dla mnie "Peanatema". Wybitna książka, polecam :)
Dlatego nie powinno być ocen gwiazdkowych (czy ogólnie z punktami) - ludzie nie czytają tekstu, gapią się tylko na oceny i tyle. Dlatego m.in. w świecie gier przepadły takie wybitne tytuły jak "Spec Ops: The Line", które dostawało 7/10 i 8/10 (lub mniej), bo gameplay rzeczywiście był toporny. Kij z tym, że w recenzji autorzy zachwycali się genialną, głęboką fabułą, z którą powinien zapoznać się każdy dorosły fan gier - liczy się tylko jaka cyferka przy danym tytule jest.
Eh, u mnie podobnie - szkoda w każdym razie ;) Tak mi jeszcze przyszło do głowy, że Tobie lato z niczym się nie kojarzy silnie muzycznie, natomiast mi kojarzy się super-mocno z typowymi hitami z lat 80. Gdy jest ciepło, to tylko tego bym słuchał, najlepiej jeszcze nad jakimś morzem ;)
Ciekawi mnie te rozdźwięk pomiędzy ocenami różnych serwisów/blogerów/graczy. Część osób grą się zachwyca, część zaś mówi, że jest zwyczajnie średnia. Może te średnie oceny wynikają z tego, że ktoś jest słabym graczem?
Żyj hipokryzjo! Mordujemy wirtualnie miliony istnień, ale dopiero to Wam przeszkadza? Ciekawe :)
Nie dla płyt! Podrożeje pismo, ludzie i tak nie będą zadowoleni, a to ma być dwumiesięcznik z prawdziwym contentem. Chociaż ten wypadł mocno średnio tym razem.
A mi się na przykład nie podobał ten odcinek. Ale to chyba kwestia tego, że nie "czaję" FG (Simpsonów uwielbiam), a ten 40-minutowy seans przebiegł właśnie (jak się można było spodziewać) w duchu FG. Także rzecz dla fanów tego serialu, ludzie od Simpsonów pewnie odejdą zniesmaczeni (chociaż scena z autobusem potrącającym bliźniaczki była zabawna :) ).
Właśnie miałem coś pisać o Potopie, ale się zamknę lepiej. Jeszcze znów zostanę oskarżony o robienie sobie nowych kont ;)
Jest i seks, i... (o zgrozo!) nagie piersi, a jak wiadomo gimnazjaliści ześwirują na widok cycków ;)
Ah, świetna nuta. Pamiętam, jak dawno już w sumie ją odkryłem. Katowałem i katowałem non-stop. Chociaż w sumie, tak koniec końców, imho to Malukah robi lepsze utwory inspirowane grami (i gra na lutni!).
A mi też "Ralph..." się nie podobał. Nudny dla mnie był po prostu, a mrugnięcia do graczy sprawiały wrażenie wymuszonych.
Prawda to. Artykul porusza kilka ciekawych kwestii. Na pewno ocena skalowana to glupota. Wiem, ze ludzie sa konserwatywni i chca ja zostawic, ale imo robia sobie sami krzywde. Ciekawa jest tez teza o dlugosci tekstow - powiem szczerze, ze nigdy tego tak nie rozpatrywalem. Na sam koniec chcialbym zapytac czy wiesz jak .a sie sytuacja w DOBRYCH drukowanych pismach z Zachodu?
Słuchając po raz pierwszy tego krążka miałem wrażenie, że podmienili gdzieś nazwy i pobrałem nową płytę Coldplay'a. Tak dużo popu :(
Powiem to mojej 10-letniej siostrze, że jest ćwierćinteligentem. Na bank się Tobą przejmie :)
Tak - artbook formatowo jest jak ten z ME2 i ME3. Jasne, że lepszy byłby większy, ale kompaktowa forma pudełka to uniemożliwia.
A co do zdjęcia - próbowałem je zrobić, ale trudno dobrze oddać "fajność" tego gadżetu (na zdjęciu wychodzi 1/2 gorzej niż w rzeczywistości), a nie chciałem tego dodatku po prostu krzywdzić :)
Świeci się na dwa kolory. Nawet napisałem o tym ;)
"Świeci on albo na zielono, albo na biało i w ciemności prezentuje się naprawdę wdzięcznie."
Tak czy siak wyszło to, co niektórzy mówili, a wszyscy wtedy lali z tego, że to "niemodne": chmura to głupota :) I mnie to akurat cieszy - pomijając już moje "jestem-audiofilem-i-chcę-dobrego-dźwięku" skrzywienia takie rzeczy jak iCloud są, jak widać, zwyczajnie niepotrzebne i narażają ludzi na dodatkowe (i tak wysokie w XXI wieku) ryzyko utraty jakiejkolwiek prywatności.
DM widzę twardo broni Apple'a, ale prawda jest taka, że dali dupy z tym iCloud (a różne brednie pijarowcy firmy Jobsa mówili) i że trzymanie czegokolwiek prywatnego w chmurze to pierdoła i debilizm.
Nie żartowałeś z tym "Krótko..." ;)
Ja tam tylko żałuję, że (ZNOWU) nic o Mass Effect 4 nie było. Te strzępki informacji z E3 się nie liczą. Wciąż czekam na jakiś porządny trailer, pewnie będzie na gali VGA w grudniu, tak samo jak ten genialny filmik reklamujący Mass Effecta 3.
Świetny album, jak (prawie) wszystkie od DM ;) Co więcej - nie można przecenić wagi Brytyjczyków dla rozwoju muzyki z pogranicza rocka i elektroniki, o czym ludzie czasami zdają się zapominać.
Pamiętam, że Łukasz Konatowicz, przyjaciel Krzysztofa Gonciarza, zrobił kiedyś odcinek "Klasycznej Płyty" o tym (jak jeszcze ta seria była dobra), teraz piszesz o tym Ty - czas chyba się zainteresować ;)
PS. "Pacuły" jak coś ;)
Ja też czekam, ale raczej z ciekawości jak tam kolejna rockowa legenda ma się w drugiej dekadzie XXI wieku ;)
I to, i to, i jeszcze "Countdown...". Są to płyty naprawdę bardzo dobre, pokazujące, że Mustaine jest dobrym muzykiem z jasną wizją swoich dzieł. To co się dzieje teraz z Megadeth lepiej przemilczeć, natomiast ich przeszłość jest więcej niż chlubmna.
Dlatego też napisałem, że uznałem to jako projekt poboczny. Jak np. OST od Petera Gabriela. Znakomite krążki, soundtrack z Ostatniego Kuszenia... wybitny - ale nie traktuje się tego zawsze jak normalne "studyjne" płyty ;)
Wiem co to - oglądałem nawet, chociaż dawno. To dobra pora żeby sobie odświeżyć :)
Bardzo dziękuję za tekst. Super, że ktoś ich tu zna i dobrze, że to autor(ka), który o tym napisał :)
@Dukato - tak, to prawda - była lepsza, ale tylko na Metallice (na Alice in Chains za to była chyba najgorsza w historii tego obiektu) i to wcale nie oznacza, że była dobra.
Kwestia zamknietego dachu robi oczywiscie swoje, ale wszyscy fachowcy jednym glosem mowia, ze Narodowy jako calosc jest do koncertow nieprzystosowany ;)
Tak - masz rację. Ludzie nagłośniający (wiem z doświadczenia, znam wielu) koncerty albo są świetni oraz wykształceni w tym kierunku (to ważne) i nagłaśniają klasykę/jazz (wbrew pozorom sporo pieniędzy i świetny, genialne wyzwanie), natomiast ludzie od rocka i metalu (nie wszyscy, ale znakomita większość) są raczej samoukami, na dodatek rzadko słyszącymi i nie rozumiejącymi istoty rzeczy (czyli nawalają jak najgłośniej, "bo metal to głośna muzyka"). Natomiast byłem w naprawdę wielu obiektach na koncertach - w niektórych po kilka razy - i w różnych miejscach było różnie, ale to właśnie na Narodowym było po prostu fatalnie. I o ile większość zespołów ma słabych nagłośniających, to myślę, że Watersa/McCartney'a/Metę stać na prawdziwych fachowców. Tym bardziej, że nie ma takiego narzekania na ich brzmienie w innych krajach.
Reasumując: rzeczywiście mało ludzi z rocka/metalu umie dobrze nagłośnić, ale na Narodowym fizycznie się tego nie da zrobić. Tak mówi historia budowania tego obiektu (który został pomyślany jako stadion, nie obiekt widowiskowo-sportowy), fachowcy od akustyki (pomiary są ponoć miażdżące dla SN) oraz doświadczenie moje i wielu, wielu ludzi będących na Narodowym choć raz ;)
Ponoć dźwięk na Kraków Arenie jest bardzo fajny. Zostali do tego obiektu wynajęci prawdziwi akustycy i został on zbudowany wg. ich wytycznych. To nadal nie będzie genialna jakość, ale na pewno będzie przyjemna. Nawet Atlas Arena w Łodzi oferuje już przyzwoite brzmienie.
@Ukito - dziękuję za dobre słowa. A co do Jarocina - nie, nie będzie mnie tam. Praca w wakacje dopada człowieka i czasami nie daje mu możliwości niestety ;)
@koosa i HuberT - festiwale z poprzednich lat były ponoć dobre, co Wy potwierdzacie. Tym bardziej szkoda tego, co się działo w tym roku :(
No i super. "Geneza" bardzo mi się podobała, dziś wybieram się na "Ewolucję" i tym bardziej nie mogę się doczekać ;)
To o kasie to tylko domysły/złośliwość. Głównym problemem jest to, czemu Gilmour w ogóle zdecydował się na wydanie tej płyty? I to już po śmierci Ricka itd. Watersa też do tego nie zaprosi (w końcu Watersa już wtedy dawno w PF nie było). Jestem ciekaw jak to wyjdzie, ale z jednym muszę się zgodzić w 100% - czego by Floydzi teraz nie wydali, to i tak spadnie na nich krytyka - zbyt duże będą oczekiwania i zbyt wiele hype'u na ten krążek.
Wbrew pozorom nie ma nas tak mało ;) Tylko inni krzyczą głośniej. Szczególnie ci, którzy odsłuchali TYLKO TDSOTM albo The Wall.
Szczerze, to spodziewam się trasy PF, ale nie mam pojęcia jak wielkim rozmachem będzie się ona charakteryzowała. Może zrobią coś jak Kate Bush i objadą tyko UK, a może, wzorem Watersa, zwiedzą pół świata.
A co do Narodowego - myślę, że będzie tam naprawę WIELE koncertów. Jest to największy tego typu obiekt w Polsce, na dodatek leży praktycznie w samym centrum, gdzie cały kraj ma chociaż przyzwoity dojazd. Do niezłej Ergo Areny pół Polski ma za daleko, a Kraków Arena, chociaż ponoć akustycznie znakomita, jest po prostu za mała dla niektórych.
Ja mam niestety tak samo - THB uwielbiam (i nie tylko za "High Hopes", ale za wiele innych rzeczy również), a ludzie patrzą się na mnie jakbym był upośledzony. A może nawet jestem, bo uwielbiam również "Animals" ("DOGS"!!!) ;) Tak czy siak - nie dawajmy się stłamsić :)
Myślę, że się nie zawiedziesz. Szczególnie jeśli masz gramofon ;) Bo wtedy odpływ gwarantowany.
Czy cena, którą widzę na Allegro (okolice 50 zł) to dobra cena, czy znasz lepsze miejsce, by ten komiks nabyć? :)
aope - to prawda. I myślę, że się to nie zmieni już do końca roku, chociaż kto tam tych ludzi z popu zna. Może Lorde wyskoczy z kolejną płytą nagle?
HubertT - linkować trzeba zawsze, dobrze jest rzucić więcej niż jeden pogląd (nawet jeśli zbieżny) na jakąś sprawę.
A co do Floydów - 600 zł (około) za pudło to cena dość spora, mógłbym je nabyć, ale wolałem zachować pieniądze na box od Queen (Live at Rainbow '74), który się ma ukazać za kilka miesięcy. Na szczęście takich rozterek nie miał mój tata, który box mi pożyczył i dał obfotografować/obejrzeć. Unboxing już dziś nawet :)
Tak już kończąc - dostałem właśnie na FB wiadomość z kimś, kto na płyty się skusił, dlatego sprawa już nieaktualna. Zakończmy tę rozmowę, bo traci to sens. Tak, uważam, że Spotify nie jest najlepsze i jest wiele fajniejszych (łącznie ze streamerem WiMP-a) sposobów, żeby muzykę poznawać. Nikt nie musi się ze mną zgadzać, co nawet napisałem pod koniec tekstu, i tyle. Żyjmy sobie dalej.
Hej, miałeś już mnie nie czytać ;)
"Jaka słaba jakość dźwieku?... Używam aplikacji od kilku dni i jakość jest wręcz bardzo dobra."
"320kbs czy FLAC, 30fps czy 60 fps odbiór będzie ten sam."
aope - ależ jeśli by było tak jak mówisz, to by było świetnie. Przecież są tutaj ludzie, którzy twierdzą, że Spotify oferuje super jakość dźwięku ;) I nie próbuję ośmieszać niczyich gustów, naprawdę. Jeżeli tak wyszło, to nie było to moim zamiarem. W przeciwieństwie do tych, którzy próbowali ośmieszyć fakt, że słucham muzyki na audiofilskim sprzęcie.
Ok, jeden kod poszedł, został jeszcze jeden. Ponadto mogę do chętnego (a co mi tam) wysłać 2 audiofislko nagrane płyty z wytwórni Naim label. Ten ktoś może je odpalić na CD/zripować oraz ściągnąć na próbę mp3, żeby sobie porównać. Zawsze jestem chętny do takich konfrontacji, ale popartych dowodami, doświadczeniami, próbami. Inaczej to bez sensu. To co - ktoś chętny na poświęcenie dosłownie 15 minut na testy? Czy lepiej poświęcić tylko 5 na "zwykły" hejt?
Słuchajcie: jest prosty i szybki sposób, żeby się przekonać czy lepiej słuchać w 320 kbps czy w lepszej jakości. I czy słychać różnice na "normalnym" sprzęcie. Na stronie, którą podałem na końcu (WiMP) jest możliwość wypróbowania całkowicie za darmo biblioteki albumów w wyższej rozdzielczości - WiMP HiFi. Na dodatek mam możliwość podarowania komuś miesięcznego abonamentu za 40 zł na to. Tak chyba będzie najlepiej/najszybciej - żeby każdy sobie to porównał i tyle. Jeżeli ktoś chce ten abonament, to niech napisze tutaj/na maila. Bo zrobić proste, niezależne porównania bez skakania sobie do gardeł chyba możemy ;)
Eh, znowu to samo. Bo jak rozumiem Ty takie porównanie zrobiłeś? :)
A - i nikt nie uważa, że pojawiają się "jakieś nowe dane", ale po co czytać dokładnie.
U.V. Impaler - słuchaj, rozmawiamy o jakości dźwięku. Swoje opinie budowaliśmy na podstawie jakiś doświadczeń. Jeżeli tak szybko i chętnie mnie krytykujesz, to chciałbym wiedzieć na jakiej podstawie opierasz swoje tezy - i tyle.
aope - pisałem już wiele razy ;) Sprawdź sobie, jeżeli tak bardzo Ci zależy, żeby to wiedzieć.
Inquistio - zdajesz sobie sprawę, że te "mikro" zespoły NIC nie zarobią? Coś w tym wypadku oznacza dosłownie grosze. I po to też pisałem o wersjach cyfrowych płyt (HD Tracks), żeby uniknąć hejtu, że "płyty lepsze, bo pudełko".
Bo uważam, że coś jest słabe na podstawie swojego doświadczenia? Może Ty się pochwalisz swoim (w muzyce)?
Dla mnie Spotify to coś, co wyrządziło niekwestionowane szkody całej branży muzycznej, jak chyba nic innego w historii. Chyba nawet tekst o tym napiszę ;)
Woo, po takim tytule wpisu jesteś przygotowany na hejt? Za 3,2,1... :)
Inche używane są na Zachodzie i tak też nazywają się te płyty. Wolę tutaj nie kombinować z nazewnictwem i tyle. Ale nie sądzę, żeby to miało jakieś ogromne znaczenie dla całej sprawy. Jeśli ktoś niewymownie będzie chciał nazywać to wydaniami 7-calowymi to niech to robi.
A dla mnie nazywanie wojny w Iraku/Afganistanie "misją pokojową" to jawna kpina. Ordery za walkę tam się należą, bo to wojna jak każda inna.
Zawsze biorę w ciemno. Odsłuch via Spotify/YT jest zbyt słaby jakościowo, by naprawdę sensownie ocenić to. A jakość nagrania, jak pokazuje życie, jest szalenie ważna przy ocenie jakości płyty ;) Tak jak na krążku o Sknerusie, gdzie jasne nagranie kompletnie spartoliło obiecującą muzykę.
Ja też jeszcze powróciłem i to nagranie mnie dobija. Tak złego dawno nie słyszałem. Muzyka rzeczywiście może zacząć wchodzić, ale barwa przekreśla sensowność słuchania tego krążka.
Haha, cóż - u mnie sytuacja wyglądała inaczej. Ja po pierwszym odsłuchu byłem gotowy zmiażdżyć ten krążek. I to totalnie. Jakbym stosował skalę punktową, to 3/10 poszłoby na 100%. Dopiero po następnych odsłuchach załapałem trochę o co chodzi w tym albumie, skupiłem się także zdecydowanie bardziej na jakości nagrania, przez co odkryłem to co odkryłem i z czym się zgadzasz :)
Też niedawno odsłuchałem, moja recenzja pewnie pojawi się na dniach na HeavyRock, dlatego tutaj rzucę tylko ogólne wrażenia:
- płyta jest bardzo nierówna - ma świetne, ale ma też słabe kawałki
- rzeczywiście jest ostrzejsza od poprzednich dokonań
- ale nie jest AŻ tak ostra jak panowie z LP obiecywali ;)
A co do albumów na YT - sprzedaż płyt i tak spada, a nowe albumy mają teraz w głównej mierze prowokować i reklamować trasy koncertowe, więc pozostawianie ich na YT ma z punktu widzenia kasy sens. Niestety ;)
"Ja, Ozzy" jest odrobinę inną książką, u Casha jest więcej momentów spokoju (to nie znaczy, że nudy!), ale jeśli tamta Ci się spodobała, to Cash też powinien przypaść Ci do gustu.
Trzeba było w końcu zacząć reklamować siebie, a nie swój nick, którego używam tylko w grach, na GOL-u i [ link zabroniony przez regulamin forum ] ;)
Według mnie warto było. Nie wiem czy dobijać Cię w takim razie dalej czy nie? ;) Jeśli nie to nic nie czytaj, a tak, to zachęcam do przeczytania mojej relacji z Gabriela (http://gameplay.pl/news.asp?ID=85414), w której opisałem jak za**biście było.
Napisałem, ale nie na GP ;) http://heavyrock.eu/blog/nine-inch-nails-relacja-z-koncertu-w-katowickim-spodku-10-06-2014/
Takie pytanie - czy wie ktoś gdzie można dostać tapetę na komputer z tą grafiką, która kończy trailer Unity (4 asasynów na tle genialnego Paryża)? ;)
Zagranicą też nie jest wcale wspaniale, trzeba to zaznaczyć. Ale kurde - część hal widowiskowo-sportowych została tam zbudowana z wszystkimi bajerami akustycznymi (u nas tylko Kraków Arena, co zresztą ocenię już pod koniec roku), na dodatek będąc na kilku koncertach rockowych nie w Polsce nie mogłem nie zauważyć, że są one nagłośnione po prostu LEPIEJ. Nie wspaniale, dobrze, genialnie, ale bez wątpienia lepiej.
W niektórych miejscach były luki, ale raczej było pełno. Jak patrzyłem na Eventim przed koncertem to prawie wszystko było wykupione :)
A co do reklamy - tak, natrafiłem na to, ale to chyba tylko dlatego, że jestem na takie rzeczy wyczulony. Normalnie chyba bym nie zwrócił na nią uwagi, bo była naprawdę malutka. Ale z drugiej strony Sala Kongresowa to nie Narodowy, gdzie jest 35k miejsc do zapełnienia i trzeba trąbić o koncercie przez rok.
Tylko błagam - nie "bronie" ;) "Rodzaje broni", ale na Boga - nie "bronie"! :)
Brak dragów albo ich wiek. Musisz pamiętać, że oni już w 2007 roku mieli swoje lata i jasnym było, że nie będą szaleć jak w latach 60. czy 70. :)
A ja czekam na Mass Effecta 4. Jak to zapowiedzą, to nic innego już mnie fizycznie nie ruszy. No, może poza HL 3, ale to i tak ME4 wzbudza we mnie najwięcej dobrych emocji (no i czekam na jakiś ultra-epicki trailer jak ten do 3). :)
Dzięki za dobre słowa!
Co do długości tekstu - pisałem kiedy na Gameplay'u "Historię Pink Floyd". Miała ona osiem części, każda z nich była dłuższa od tego tekstu. Jednak to było potwornie czasochłonne, a także rozwalone na 16 tygodni - wpisy z tego cyklu pojawiały się co 14 dni. Ten tutaj miał być po prostu krótką historią dla mniej wtajemniczonych i miał na celu nakręcić nas wszystkich jeszcze bardziej na Ledów.
A co do tej płyty - mi się bardzo nie podoba, ale tego info z okładkami nie znałem - dzięki wielkie za tę ciekawostkę :)
Właśnie dziś miałem zamiar się na to wybrać - teraz czekam na ten moment z jeszcze większą niecierpliwością ;)
No wersje Tomity różnych dzieł to też już swego rodzaju klasyka ;) The Planets są świetne, Obrazki z wystawy też znakomite.
Sorry, że tak z dupy (pewnie tego już nie przeczytasz nawet :P), ale właśnie dorwałem specjalną, 3-płytową edycję tego albumu w tłoczeniu japońskim - i sobie przypomniałem, że kiedyś o Grace pisałeś ;) Jest dokładnie tak, jak mówisz - płyta jest naprawdę dobra, a ja pewnie pomęczę ją jeszcze nie raz, nie dwa.
Jednego tylko nie rozumiem - czemu akurat tę płytę warto przesłuchać na dobrej jakości sprzęcie? Nie lepiej wszystkich tak słuchać? ;)
Też tak myślałem, ale część znawców I WŚ nazywa front w Salonikach kampanią na Wschodzie, więc w takim kontekście to chyba może być. Jak nie, to poprawię ;)
Prawda, już zmienili. A co do systemu 5.1 - to ściema, więc mnie to zupełnie nie jara akurat ;)
Jakie ja mam? Nie chcę wchodzić w taką dyskusję, bo zwykle są one bezowocne ;) Mam swoje pojęcie gównianej muzyki, po odsłuchaniu iluś tysięcy albumów uważam, że mam większe prawo się o czymś tak wypowiadać, niż ktoś kto przesłuchał w życiu 3 płyty i kilka piosenek z radia. :) Ale jak mówię - nie chcę wchodzić w takie dyskusje ;)
Wolę nie wypowiadać się na temat Behemotha - jeśli Ruscy chcieli ich wywalić, to i tak by ich jakoś wywalili ;)
Ale postęp techniczny nie ma tu nic do rzeczy - remastery z tymi samymi (!) narzędziami można zrobić zupełnie inaczej. Zupełnie. A te tekturki wybitne nie są - to fakt. Dźwiękowo też niespecjalne - dlatego tak czekam na ten nowy remaster, nawet jeśli jestem w posiadaniu starszej edycji z Japonii (bardzo fajnej).
Kurde, nikt nie komentuje, a potem będzie płacz, że na świecie panuje sama gówniana muzyka.
Więc - jako fan Hey bardzo mnie tą pozycją zainteresowałeś, pewnie się koło tego zakręcę. Można toto nromalnie nabyć w E/MM/S?
To zależy - na pewno będą to nowe remastery. Na pewno będzie ciekawie zobaczyć jak to zrobili, a i jest szansa na lepiej zrealizowany album. To raz. Po drugie te singlowe winyle High Hopes na 100% mają sporą wartość artystyczną i kolekcjonerską. I finalnie - jest to rzecz dla kolekcjonerów, maniaków, oddanych fanów. Dla nich nigdy nie będzie to wyciąganie kasy, jeśli edycja będzie zrobiona fajnie. Trudno mówić, że ta nie jest ;)
@up - pirackie filmy są o tyle dobrze przetłumaczone, że nikt tam nie udaje, że to profesjonalna robota. I za to nikt kasy nie bierze (to, że pirackie filmy to kradzież to już inna sprawa).
Plus czytam ten tekst i czytam, i nadal nie wiem o jakim"olśnieniu" Ty mówisz. Serio. I nadal nie wiem gdzie jadę Conchitę. Też serio. I nadal nie wiem w czym jestem podobny do oszołomów na prawicy. Późne czytanie nie wszystkim ewidentnie służy ;)
Gdzie jadę po Wursicie? Że słaba pisoenkę miała? ;) Późno jest, życzę dobrej nocy.
Dzięki wielkie za dobre słowa ;)
To jest taka karteczka na bok mini lp, na której zazwyczaj są informacje o danym wydaniu itd. W Japonii po japońsku oczywiście, w innych wersjach zazwyczaj po angielsku :)
http://www.ebay.com/itm/THE-BEATLES-20-GREATEST-HITS-CD-MINI-LP-/281334297181?pt=Music_CDs&hash=item4180d4b25d - tutaj masz aukcję z mini lp. To czarne to właśnie obi. Zajmuje taką część okładki (z przodu i z tyłu).
To prawda. Czasami coś im nie siądzie, ale z tego co zdążyłem obczaić ten najnowszy krążek może być naprawdę dobry ;)
Śpiewa, śpiewa. Niestety. Dlatego ich najlepszą płytą jest ta, gdzie o Polsce nie ma ani jednego słowa ;)
Ale w sumie - tak z czystej ciekawości - ile Ty zrobiłeś prób porównujących płyty CD/ pliki WAV/pliki FLAC? Na jakich płytach, na jakich nagraniach? Na jakim sprzęcie? Na ilu systemach? Co przyjąłeś jako punkt odniesienia swoich testów? Bo widzę, że się na ten temat wypowiadasz, zakładam więc, że takie poważne porównania robiłeś. Podziel się więc, błagam, swoimi wynikami.
Hahaha - niespełniony pseudo-audiofil na Gameplay'u. Nie sądziłem, że coś takiego napotkam :)
Ale nie będę tu wchodził w żadne utarczki - widać myślenia wolisz nie używać przy czytaniu, a za miast tego wolisz tylko uruchamiać mózg do hejtowania i odczuwania bólu dupy, że nie stać Cię na sprzęt/nic nie słyszysz. Więc to chyba bez sensu :)
Pozdrawiam i życzę pieniędzy na dobry sprzęt, by ten ból dupy zniknął.
Zgadzam się, niestety, z Maurycym. No dobra - z jednym wyjątkiem. PotF nagrało czaderski i świetny kawałek Poet and the Muse na OST z Alana Wake'a. Ale tylko na tyle było ich stać.
Hah, już zmieniam. Taką informację dostałem od nich gdzieś w necie, ale nie upieram się :)
http://allegro.pl/show_user.php?uid=33827968 - Ci są ok, ale to jest sklep skupujący używki, także trzeba uważać.
naimlabel.pl - tutaj wprawdzie nie tylko LP, ale rzeczy od Naima są świetnie wydane i zawsze genialnie nagrane, więc jeśli zależy Ci na jakości dźwięku, to wbijaj śmiało tutaj.
Piszę tylko, by wyrazić poparcie dla Czarnego Wilka. W sensie - komuś może się coś podobać, komuś nie, ale prawdą jest, że przynajmniej część osób ocenia ten komiks na podstawie sentymentów, które do niego żywią i nie są w stanie sobie wyobrazić, że komuś ich ukochana rzecz z dzieciństwa może się nie podobać. Plus nie zapominajmy wszyscy, że Gameplay to serwis blogowy - czyli, UWAGA!, z blogami. Blog ma to do siebie, że można pisać o czym się chce i jak się chce. To nie jest "poważny"serwis/magazyn poświęcony tylko jednemu zagadnieniu - także wszyscy się może wyluzujmy. I niech fani komiksu idą go sobie poczytać, a autor tekstu wróci do amerykańskich i japońskich rzeczy. I wszyscy będą szczęśliwi i spokojni na święta :)
Widzę, że trafiłem na fana, który nie potrafi przyjąć do wiadomości, że komuś Kaczmarski może się nie podobać AŻ tak :) Trudno.
A co do ogniskowych melodii - 99% jego rzeczy to są właśnie tego typu melodie. Jasne, ambitne też miał, ale w ogólnym rozrachunku te proste przeważają - i to znacznie. Aha - jeszcze jedno. Ja nie mówię, że to źle, że ma takie melodie, tylko stwierdzam fakt ;)
Ależ ja go znam bdb ;) Naprawdę. Opowidałem tylko historię swojego życia, czemu z nim długo nie miałem kontaktu, to wszystko ;) I piosenek antysytemowych nie lubię, bo są dla mnie najsłabsze, po prostu.
Nie mogę teraz znaleźć tej strony, ale faktycznie - na innych widnieje sam Fish. Przepraszam za błąd i ide szukać tej strony ;)
Gra świetna, ale ma jakieś dzikie problemy ze stabilnością. I na Androidzie, i na iOS wielokrotnie mi się niestety zawiesiła.
Eh - i kolejna rzecz, z którą trzeba się zapoznać. Gdyby nie fakt, że pracuję w branży muzycznej, to chyba fizycznie bym się z tym nie wyrobił ;) Polecasz od NIN coś jeszcze?
To prawda - codziennie nie mógłbym tego słuchać. Ale jeśli żyjemy w czasach, gdzie na Hot 100 Rock Songs Billboardu w Top 10 są trzy piosenki Lorde (dobre, swoją drogą, ale to obok rocka nie stało), to Pylo powinno być dużo bardziej popularne niż tacy Imagine Dragons.
HAHAHA - ja też obstawiam, że wpis dla beki. Inaczej wytłumaczyć się tego nie da ;)
Temat wałkowany i wałkowany, a ludzie nadal myślą, że rozrywka jest stratą czasu. Jak czytam niektóre opinie na ten temat, niekoniecznie pod Twoim tekstem, to myślę, że dla części ludzi idealne życie bez straconego czasu to byłaby praca, praca, praca, praca. Na rzecz firmy, państwa - to nie ma znaczenia. Praca. Dla nich chyba nawet sen jest stratą czasu.
Ankieta jest źle zrobiona - powinna być jeszcze opcja "Tak, ale tylko zaufanym osobom" ;) Z książkami, filmami, muzyką, grami - wszędzie mam tak samo. Jeśli ktoś umie zadbać (a mam kilka takich osób) to czemu nie? Tak samo z pożyczaniem mnie - jeśli ktoś uzna, że jestem godnym do tego człowiekiem, to mi pożycza. A część ludzi nauczyła się nawet, że dobrze jest mi pożyczać płyty, bo je dodatkowo zwaloryzuję, umyję drogimi chemikaliami itd. ;)
Hah, do płyty wrócę na pewno kiedyś, by zrewidować moją opinię. Jednak dobra płyta powinna być dobra niezależnie od pogody, prawda? ;)
Nie było tak zawsze - np. w 2008 roku wygrała słaba piosenka do Slumdoga, a przegrał P. Gabriel za utwór do filmu Disney'a ;)
U audiofili zasada jest banalna - albo szukaj pierwszych wydan, albo japonskich. A w wypadku tej plyty sprawa jest jeszcze prostsza - nie ma innej wersji poki co, bo to nowosc, wiec ten argument w tym wypadku traci racje bytu.
Wiem, widzialem ;) chcialem tylko napisac, ze nie widze sensu posilkowania sie takimi stronami i tyle.
Zle mnie zrozumiales. Mnie chodzilo o to, ze swoj werdykt dot. jakosci nagrania dales dopirto po sprawdzeniu trgo na jakiejs stronie. I to mnie, jako osoby ktora slucha muzyki na audiofilskim sprzecie, wlasnie dziwi.
Powiem szczerze, że po raz pierwszy napotkałem tę dziwną stronę. Nie lepie bazować na tym co się po prostu słyszy? ;)
Rozumiem, ale jeśli ktoś słucha sobie od czasu do czasu disco-polo to nie mam z tym najmniejszego problemu. Gorzej jeśli zaczyna mnie przekonywać, że to najlepsza muzyka - bo wtedy rzeczywiście coś dziwnego się dzieje. Ale póki słuchacz disco-polo jest świadom mierności tego całego gatunku i po prostu się dobrze bawi, to co mnie to obchodzi? ;)
@Abacab - siadłem do kompa, więc mogę odpisać coś więcej. Po pierwsze - naprawdę nie rozumiem skąd wpadłaś na pomysł, że nie znam jego dyskografii? Bo zrecenzowałem tylko 3 (nie 4 nawet!) krążki? A widziałaś u mnie recenzje jakiejś płyty Queen? Czy to znaczy, że w ogóle ich nie znam? Po drugie - to moja recenzja i moja opinia. Tak, wg. mnie Mike powinien posłuchać tego głosu, który zagłuszył po Igrzyskach i nie nagrywać tego. Możesz się nie zgodzić, jasne. Ale nie mów mi, proszę, że to wynika z mojej nieznajomości Oldfielda (bo to tylko insynuacje), albo że nie mam prawa tak mówić. Mam i mówię :)
@wysiak - czekam w takim razie na głębsze przemyślenia po lepszym zapoznaniu się z płytą ;)
Ja nie odsluchalem tylko 2 albumow Oldfielda, wiec skad pomysl, ze nie znam jego dyskografii??? ;)
Nie, ja syn ;) I tak - części płyt słucham na tym systemie, najczęściej korzystając z CD jako źródła.
Hahahaha - muszę powiedzieć, że nie wiem od czego zacząć. Albo wiem - od sprzętu. Źle trafiłeś z tym chłopcze, bo ja pracuję i utrzymuje się ze znania na sprzęcie z segmentu hi-end. Także daruj sobie te teksty o boomboxach, bo nie wiesz o mnie nic ;) To raz. Dwa - ewidentnie nie tylko mnie nie spodobał się ten album, o czym możesz się przekonać czytając powyższe komemntarze.
I po trzecie - to MOJA recenzja, MOJA opinia - i Tobie nic do niej. Możesz mieć swoją, ale pozwól mi wyrazić moją ;)
EDIT: Żeby nie być gołosłownym - wejdź tu: http://www.highfidelity.pl/@main-1970&lang= i zjedź na sam dół. Tam masz system, na którym odsłuchałem tej płyty.
Proste - wystarczy wiedzieć dokładnie czego się oczekuje. Ja nie mam absolutnie problemu, by zapodać sobie np. Milesa Davisa, a potem rypnąc serię z Manowarem, Sabatonem i innymi power metalowymi bandami ;) Fakt - technicznie, muzycznie, tekstowo itd. są one na żałosnym poziomie, ale co z tego, skoro bawię się przy nich świetnie?
E=MC Vagina pokazała mi rok temu moja dziewczyna. Świetna nuta, genialny pomysł, ale w odróżnieniu od utworów które wymieniłem (no - może w części poza Bombą) ten jest od podstaw "dla beki". A te są na poważnie. ;) Ale dzięki za przypomnienie tego - już sobie to zapuszczam ;)
Z tym podziałem - przyznaję rację, choć jakoś z przyzwyczajenia dzielę już jego twórczość na rzeczy długie oraz rzeczy krótkie. Poza tym ten etap elektroniki mam obadany najsłabiej, czas będzie to zmienić ;)
No nie zgadzam się, ale nie możesz mi powiedzieć, że to z wyniku braku wiedzy/ignorancji ;)
O części wiem, ale ciągle zastanawiam się, czy jest sens rozdrabniać to wszystko na taką drobnicę, czy skupić się tylko na tych większych rzeczach i festiwalach.
Znam i regularnie słucham wielu polskich zespołów - i są one rzeczywiście świetne. Ale ogólnie to tak - polski przemysł muzyczny to kibel, do którego wpadło kilka kamieni szlachetnych, w tym Peszek. Nie napisałem nigdzie, że to jedyna fajna rzecz u nas - ale sam przyznaj, że nie ma ich za wiele.
W ogóle systemy 2.1 mega rzadko kiedykolwiek grają sensownie ;) I to w hi-endzie też.
Hmm... słyszałem kilka zetawów Onkio + Tannoy i żaden nie zgarał dobrze. W ogóle te wszystkie rzeczy MM/Saturna nie grają specjalnie fajnie, a drogie są czasami ponad miarę. Mirolaby są, to prawda, naprawdę przyjemne, a 400 zł to cena dla nich jak najbardziej odpowiednia. :) Także uwaga celna i cenna, dziękuję.
Ogólnie chodzi mi o to, że nie można, po prostu, mówić o świetnym dźwięku za 130 zł. :) I że nie doszukiwałbym się tej świetności w czymkolwiek, co jest dedykowanym PC-tom - choć oczywiście są rzeczy naprawdę miłe - jak to, co napisałeś.
Jako ktoś, kto ma stałą styczność ze sprzętem audio wysokiej klasy - muszę wtrącić swoje trzy grosze.
Po pierwsze - nie ma fizycznej możliwości, by kolumny za 130 zł grały "świetnie". Po prostu nie ma. Jeśli chcemy być w tym uczciwi, to można napisać, że grają miło/przyjemnie/fajnie.
Po drugie - nie znam żadnych kolumn dedykowanych komputerom, które zagrałyby dobrze. A podejść miałem naprawdę wiele. Duż lepszym rozwiązaniem jest zainwestowanie w "normalne" kolumny, najlepiej malutkie monitory, których cena zaczyna się w okolicy 300 zł(oczywiście kończy się na chorych setkach tysięcy). Lepiej, moim zdaniem, polecać coś takiego, bo kolumny komputerowe są gadżetem - ale nic więcej. I nie ma co obiecywać świetnego dźwięku. Nawet te moniotry za 300 zł nie zagrają w żaden sposób "świetnie" - ale tu możemy mówić o przyzwoitej i godnej jakości dźwięku.
I na koniec - ta ładna dziura to tzw. bass reflex. Ale mam nadzieję, że to wiesz :)
Będą jeszcze okazje do tego. Ogólnie mam, i ciągle nabywam również, kilka płyt, które nie są mi potrzebne do niczego, więc raz na jakiś czas będą na FB lądowały naprawdę fajne rzeczy. :) Także warto śledzić.
Autokorekta - na nią zawsze można liczyć.
Co do płyt - jeśli dwie pierwsze Ci się podobały, to dwie ostatnie będą podobały Ci się co najmniej tak samo. Świetna rzecz to jest - obok Hey i Kasi Nosowskiej solo obecnie chyba najlepsza muzyka po Polsku.
Po kolei :)
Deep Purple to zespół, przed którym dłuugo się broniłem, lecz gdy już mnie dopadł, to zostawił naprawdę świetne wrażenie. Także myślę, że warto ich obadać ;)
Co do Maidenów - ja sobie spokojnie puszczam płytę-dwie, raz na miesiąc, gdy wpadam w fazę na taką muzykę i jest to bardzo przyjemne doświadczenie. W większej ilości jednak nie wyobrażam sobie ich słuchania ;)
Black Sabbath bez Ozzy'ego to rzecz naprawdę godna uwagi, szczególnie że Dio wnosi naprawdę świetnego rock'n'rollowego ducha, który kopie po dupie ;) Resztę zespołów znam prawie/totalnie w całości albo mam do nadrobienia, z tego co wymieniłeś najbardziej chyba The Who, ale punk w ogóle do mnie nie przemawia.
Koncertów będzie wiele, jakby FSM wymieniał je wszystkie, to dalej byśmy przewijali ten tekst ;)
Rok świetny, ale moim zdaniem 2013 był lepszy za sprawą dwóch gigantów rocka - Watersa i McCartney'a i chyba tego w PL długo nie przebijemy. Ja osobiście mam póki co bilety na Gabriela, Yes i Dominica Millera, w drodze są na Manowara i The Crimson ProjeKct + bilety na rzeczy z klasyki (fesitwal Misteria... w Krk się zbliża w końcu). Życze powodzenia w dalszym kupowaniu biletów! ;)
Drackula - tekst o studiowaniu napisałem w jeszcze w lipcu ;) Także totalnie tego nie rozumiem, skąd powyciągałeś takie wnioski.
DM - sprawa jest prosta. Poproszę dowowdy, że to moje konto drugie ;) Ot, wszystko. Czarno na białym ma być, że to moje konto - wtedy przeproszę, pokajam się itd.
siwy - dlatego też kończę tę serię. Bo jeszcze mnie to nie rusza, że się dowalacie do tekstów - Wasze prawo. Ale żeby nagle dojebać się do tego co studiuję? :)
Hahahaha :) Po kolei więc.
Z tym kontem naprawdę nie mam nic wspólnego. Ale jak rozumiem każdy komu się podoba ten cykl musi zostać zjebany?
Po drugie - Dracula - naprawdę musisz się dojebać do moich studiów też? ;) Naprawdę w dupie mam to, co Ty sądzisz o moich studiach, więc możesz sobie takie komentarze darować. ;)
Po trzecie - siwy346 - interesujące jest to, że innych tekstów nie komentujesz(w ogóle). Nie czujesz się na siłach, by podjąć ze mną rozmowy na poważne tematy, które gdzie indziej proszuam?
Powiem tak: ja rzeczywiście skończę tę serię, bo jeśli Wy się djebujecie już do tego co studiuję, to sprawa robi się dziwna. A chyba nie o to chodzi ;) Pozdrawiam i dziękuje za cenne lekcje.
Ej, ale nikt nie musi być chamski. Sir Xan to i tak wybitnie genialny przypadek jeśli chodzi o tego typu rozmowy - większość by już szła, by mnie spopielić za taką recenzję ;)
Ja się w sumie waham między IM, a Manowarem ;) Zobaczy się jeszcze :)
Co do Heinekena - to była swego czasu głośna sprawa nawet, że ich olał, ale rzeczywiście Open'er to już uznana marka, więc de facto stracili tylko część pieniędzy, które ewidentnie i tak pozyskali ;)
Tekturki są zajebiste, bo jak się umie o nie zadbać, to wyglądają po prostu czadowo ;) Poza tym w japońskich wydaniach pyta jest zabezpieczona tak, że się nie niszczy. Oni o wszystkim pomyśleli ;) A w Behemocie tego być może nie ma, ale koszt takiej jednej folii na samą płytę to jakieś 20 groszy.
Co do walorów dźwiękowych - jasne, że to decydujący czynnik, ale są różne wydania japońskich płyt(jewel case, tekturowe mini lp właśnie) i to te drugie są "topem" ;)
up@ - jeśli wie się, jak można to zwaloryzować fajnie, to tekturka to najlepsze wydanie. Wszystkie najlepsze japońskie wydania to tekturki i to one cieszą się największym pożądaniem pośród wszystkich kolekcjonerów.
O żesz! Nie wiedziałem, że ten sympatyczny bibliotekarz z najnowszego Spier-Mana to sam Stan Lee! :) Dzięki za info.
Nie, absolutnie nie o to mi chodzi, że coś mi tu psuje ;) Tylko sposób pisania był w pierwszym odczuciu bardzo botowy. ;)
Kończąc dyskusję: w ogóle nie podzielam Twojego zdania, gdyż uważam, że jeśli ktoś zechce być czymś obrażonym na punkcie wiary, to zawsze sobie znajdzie powód(połowa religijnych wojen dokładnie tak się zaczynała), a sama muzyka nie ma żadnej "mocy" do konwertowania młodych chrześcijańskich chłopców na satanistów ;) Tyle. Rozmawiajmy już o samej muzyce ;)
Sir Xan - bo właśnie te przedziwne błędy sprawiły, że myślałem różne rzeczy na ten temat ;)
Ludzie, ludzie! :) Nie karmcie trola, proszę :) To bez sensu. Jego opinia(pomijając przedziwne braki gramatyczne) pozbawiona jest jakiegokolwiek sensu, więc po co to ruszać? ;)
Pewnie, że się zrobi. Już jeden koleś z Kanady umarł(i to przy piwie). Ale to decyzje ludzi, którzy chcą się w to bawić, nie ma co się spinać o to.
Ricky24 - a ja spotkałem się z informacją o ćpaniu ;) I co teraz? Jak chcesz to wierz, jak nie to nie :)
Co do koncertówki - ja za nią nie przepadam. Nie ma tu klimatu, atmosfery, a dobór utworów jest delikatnie rozczarowujący. Echoes może się podobać, ale wcale nie musi - mnie np. nie zachwyciła szczególnie i dużo bardziej wolę wersję z płyty.
Odopowiedzi na to pytanie są dwie ;) Jeśli pytasz o to, jaki album uważam za najlepszy to wskazałbym na Abbey Road albo Sgt. Pepper's...
Natomiast jeśli pytasz o mój prywatnie ulubiony album, to bez wahania wskazuję zawsze na Magical Mystery Tour :)
Poza tym o czym my tu gadamy?? Ja w artykule odniosłem się do stwierdzenia, że 1D to zespół lepszy od Beatlesów. Jeśli ktoś z Was chce mi powiedzieć, że to prawda, a przynajmniej że nie mogę napisać, że to nieprawda, to może skończmy tę dyskusję?
Eh, DM - wiesz co jest najlepsze z tą Beyonce? NIGDZIE nie napisałem, że ona jest słaba. Co więcej - przyznałem przecież, że sam glos ma naprawdę dobry. :) Czytanie ze zrozumieniem widzę naprawdę poszło się jebać w dzisiejszych czasach :) I jak rozumiem moje argumenty muszą być dowcipne, byś je przyjął? :) Serio mam wchodzić w jakieś głębokie porównania, typu: Eric Clapton w piosence Layla zastosował arcytrudną do zagrania figurę retoryczną, a faceci z 1D nie widzą nawet co to? ;) Ich muzyka jest blada, pusta, prosta muzycznie, lecz nie jest to zamierzone itd.
wysiak - powiem Ci szczerze, że porównywania 1D do Floydów to się już nie spodziewałem ;)
Ja myślałem, że oceniam to na podstawie tysięcy(dosłownie) odsłuchanych płyt na zajebistym sprzęcie, na podstawie mnóstwa przeczytanych książek i publikacji o muzyce, na podstawie swojego doświadczenia w pracy na scenie i za konsolą nagłaśniającą, na podstawie rozmów z świetnymi i słabymi muzykami, na podstawie moich(marnych, bo marnych, ale zawsze) doświadczeń w graniu na instrumencie itd. Jak widać myliłem się :)
I sorry, 1D są beznadziejni. Ich muzyka instrumentalnie leży, tekstowo jest pod toną piachu, covery sa nudne i bez polotu, a autorskie piosenki są jeszcze gorsze. Wokaliści są mierni i wyciągani w studio(porównaj ich głosy z płyty i te na live'ach), a ich image woła o pomstę do nieba. I tak - każdy słucha czego chce - to jasne. Każdy też np. ogląda to co chce, ale Klanu czy M jak Miłość wybitnymi serialami bym nie nazwał ;)
siwy346 - TAK! Trafiłeś w sedno, serio :) Rodzą się z dupy i bawią mnie na wielu płaszczyznach - i jak pokazała ankieta, w której zadałem pytanie o przyszłość serii nie tylko mnie ;)
A co do porównań - mi też do głowy nie przyszłoby porównanie tych dwóch zespołów i, co więcej, nie jest to mój wymysł. Ja ten wymysł tylko skomentowałem, tyle ;)
PS. Dziękuję za komentarz, też serio. Jakże inaczej czyta się Twoje komentarze teraz, a inaczej pod Beyonce :)
DM - jak mogę tracić wiarygodność pisząc, że coś mi się podoba lub nie? ;) Poza tym porównanie chybione - 1D i Beatlesi są mimo wszystko bardziej podobni niż Beatlesi i węgierski zespół ludowy ;)
Sam tekst może i tak, ale osobiście znam i słucham wielu nowych zespołów ;) Więc to nie tak, że hejtuję wszystko co ma mniej niż 20 lat ;)
Zapytałbym co taki krótki artykuł, ale że u mnie na topie wisi jeszcze krótszy, to nie powiem nic :)
A tak serio - mógłbyś pisać dłużej na te muzyczne tematy, bo fajnie się to czyta, ale zanim człowiek się rozkręci, to tekst się kończy ;)
Hah, miałem się nie odnosić do tego typu komentarzy, ale zdanie, że muzykę ciężko szufladkować na lepszą i gorszą mnie zniszczył :) I HS może takie tezy wygłaszać - nikt mu nie broni. Ale ja mogę za to wygłosić swoje zdanie - i też mi nie broń, proszę ;) A wątek Beyonce, owszem, pokazał mi dużo rzeczy, ale nie tą, o której mówisz :)
Pozdrawiam i dziękuję za wejście.
Nie wiadomo tak na prawdę o co w tym wszystkim chodzi. Jednak znając Dave'a i jego ekscesy to właśnie w jego zachowaniu dopatrywałbym się efektów całego tego cyrku ;)
Podczas trasy promującej A Momentary... Gilmour jechał ostro - na dodatek z tymi ciężkimi dragami. Cała trasa ponoć była nimi wypełniona(przysiągłbym, że to m.in. dlatego wszystkie utwory z koncertówki Delicate Sound... brzmią tak ostro i hardkorowo). Ogólnie Gilmour miał też swoje przygody w latach 60.(kto nie miał), ale takie ćpanie-ćpanie zaczęło się pod koniec lat 80.(kłopoty z Watersem, słaba dyspozycja Gilmoura, kłopoty z żoną). Swoją wiedzę opieram na książce pana Blake'a Prędzej świnie zacnzą latać. Książkę recenzowałem już na łamach Gameplay'a jak coś ;)
Z Load i Reload sprawa jest prosta. Reload do odrzuty z sesji Load uzupełnione o dwa prawdziwe hity - Fuel i Memory Remains. Gdyby do Load dorzucili kilka rzeczy z Reload(tylko nie te dwie piosenki), to album ten byłby naprawdę kijowy ;)
To z tym wydaniem rocznicowym to tylko moje przypuszczenia. Pozostaje mieć nadzieję, że się spełnią ;)
No i co z tego, że ich wpływy rosną? Przecież to ludzie decydują co czytają i jeśli wolą czytać bloga od poważnego portalu(a te swoją drogą często też nie są zbyt profesjonalne), to znaczy, że coś ich do tego przekonuje. A jeśli dziennikarzom nie podobają się psie pieniądze, to mogą zawsze przecież spróbować życia w blogowym świecie.
Nie, to ja dałem cenzurę na ten fragment, który jest widoczny z mojego bloga. Reszta w środku już jest nieruszana przez nikogo ;)
Bo cenzura poszła na ten fragment, który jest przed page breakiem ;) I tylko na tem.
Najlepszy serial ever. Łykam za każdym razem, za każdym razem jestem zachwycony. Piękna rzecz - są i walki, są wątki społeczne, gospodarcze, polityczne, religijne, militarne i kombinacje wyżej wymienionych. Czekam na jakąś kozacką edycję na BRD z głową Cylona czy coś - kupuję wtedy dwa egzemplarze - jeden dla siebie, a drugi dla taty, który mnie tym serialem zaraził.
Więc tak - po kolei :)
Po pierwsze - dziękuję za długi, przemyślany komentarz ;)
Po drugie -Esoteric to firma zajmująca się w 99% hi-endowym sprzętem audio. Jest to japońska firma i oni właśnie tym się zajmują, jednak wydają też płyty, w tym klasykę. Opisywany tu przeze mnie boks 4 Great Operas pochodzi właśnie od nich. Co do Ali Vox, to oczywiście masz rację, ale ja po prostu chciałem sobie ponarzekać, że w tak świetnych wydaniach nie ma czegoś lepszego ;) Nie pomyślałem jednak, że Savall rzeczywiście nie jest w stanie nagrać tego ;)
Po trzecie - co do Handela czy Handla - spotkałem się z kilkoma opcjami i specjalnie dzwoniłem do fana muzyki klasycznej przed wrzuceniem tekstu jak powinienem napisać. Ewidentnie temat wymaga zbadania ;) A i głowę dam sobię uciąć, że w jednym miejscu książki, którą kupiłem z okazji cyklu Misteria Paschalia w Krk figurowała tam(przynajmniej raz) moja wersja ;) Ale to jeszcze obczaję co i jak.
I z Mesjaszem mnie poniosło, bo na okładkach moich dwóch wydań była ta wersja. Z nazewnictwem tych dzieł też chyba nie ma prostej sprawy. Masz np. Eine Kleine Nachtmusik Mozarta, a z drugiej strony spolszczone Jezioro łabędzie Czajkowskiego. Więc sam już, przyznam się, nie wiem o co chodzi ;)
Dziękuję. Co do sytuacji z Mesjaszem, to ja nadal jestem autentycznie zażenowany, jak sobie tylko to przypomnę. Szczególnie, że obecnie Mesjasz to jedno z moich ulubionych dzieł muzyki poważnej i chyba najbardziej lubiane oratorium ;)
Pierwsza połowa, gdzie główny bohater dorabia się fortuny jest świetna. Maksymalnie hedonistyczna, wyuzdana, pełna dragów i seksu, ale świetna. Niestety druga część filmu położyła go wg. mnie całkowicie. Było dość nudno, a film stał się fizycznie za długi. Jednak mam wielką nadzieję, że Leo doczeka się w końcu Oscara ;)
Nie słucham jej gustem taty, spokojnie. Tata ma tak kosmicznie inny gust ode mnie, że sobie nie wyobrażasz ;) Może skończymy już tę dyskusję? Bo naprawdę traci to sens ;)
Skąd takie przypuszczenie, że nie znam jej muzyki? Serio nie wiem. Kończę dyskusję, to nie ma sensu. Jak ktoś chce uważać ją za dobrą artystkę to nie bronię nikomu.
Hah, może i o to chodzi. Ale kurczę - stawiać ją w jednym rzędzie z takimi gigantami i geniuszami jak Floydzi czy Yesi to dla mnie przesada. ;) I serio już nie wchodzę w dyskusję o jej walorach, bo znowu zrobi się burdel. Jeśli ktoś chce dyskutować, to zapraszam na maila/GG/Skype'a ;)
Tak kończąc już zupełnie - po pierwsze wcale nie pisałem, że ma zły głos, przeczytaj raz jeszcze moje posty, proszę.
Po drugie - nie mam ochoty wchodzić tutaj w żadne utarczki itd. Nie mam też potrzeby posiadania zawsze racji, być może to, co piszecie o niej to racja, ale stawianie jej w jednym rzędzie z Pink Floyd to chyba jednak przesada.
Po trzecie - jeśli Ty lub ktoś inny ma niewymowną ochotę porozmawiać dlaczego Beyonce komuś może się podobać, a komuś nie i czemu nie uważam jej za wartościowej artystki, to zawsze może napisać na mojego maila - tam spokojnie o tym pogadamy - [email protected]
I już ostatnia rzecz - to prawda, że mi ciśnienie wczoraj skoczyło, ale nie dlatego, że zaczęliście walczyć ze mną, że nie lubię Beyonce, tylko że część ludzi robiła to w chamski sposób. Pisząc, że "Na moje dłuższe artykuły nikt nie wchodzi" nie miałem na myśli, ze nikt nie wchodzi, bo cieszą się dość sporym zainteresowaniem, a nawet dostaję różne maile w ich sprawie, gdzie gadam z zainteresowanymi, tylko że nieporównywalnie więcej ludzi odwiedza ten cykl, nabijając wejść i dziwiąc się, że coś takiego jest. Co więcej - pod poprzednimi wpisami z tego cyklu takiej burzy nigdy nie było, zgaduję więc, że nie chodzi tu o formułę cyklu, tylko o postać Beyonce i mój stosunek do niej. Jeśli więc chodzi o to, to odsyłam do punktu 3.
I tyle. Chodzi mi o formę krytyki, nie o sama krytykę.
Bo Wy też nie podajecie argumentów ;)O to się rozchodzi. Zostałem zjebany, że jebię Beyonce, ale sami nic nie piszecie sensownego w tej sprawie.
Co do słowa unikalny - właśnie jest tak jak napisałem, polecam zajrzeć do słownika wyrazów trudnych(serio). No, chyba że doktor filologi polskiej który mi kiedyś wytknął to też się myli jak ja ;)
I czytają moje dłuższe teksty ludzie, czytają. Ale po prostu czyta tego mniej ludzi. I nie oszukujmy się - dzieje się tak, bo ludzie sa leniwi i nie chcą czytać niczego sensownego.
Ej, czyli jak coś piszę dobrze, to mądruję, a jak mam swoje własne zdanie to pieprzę? Trudno Was zadowolić. Wy też jakoś nie umiecie podać argumentów za tym, że Beyonce jest dobra.
Wiem więc o co tutaj chodzi - nie potraficie zaakceptować, że Beyonce mi się nie podoba. Jej piosenki są nudne, nie powalają pomysłami, są tandetne niektóre, a jej niezły głos sprawy nie ratuje. I tyle. I rozumiem, że boli, gdy ktoś może mieć inne zdanie, ale żeby z tego powodu nazywać to miernotą? Serio? ;)
PS. Unikatowy, nie unikalny. Unikalny oznacza coś, co można uniknąć.
Znam i czytam ludzi, którzy by wyrazili się o tym jeszcze dosadniej ;)
A co do jej muzyki - o to mi chodzi, że ona próbuje zakryć swoją muzykę czymś innym - w tym wypadku nogami. A szajs jest szajsem zawsze. Tu nie ma co udawać, że jest inaczej. Rozumiem, że komuś się to podoba, mi też podoba się taki Manowar, któryy obiektywnie nie jest mistrzowski, ale co z tego, jeśli ta muzyka nie jest najwyższych lotów?
Bo ten wpis właśnie miał taki być. Reszta taka nie jest, ale to Tobie najwyraźniej nie przeszkadza.
Takie właśnie miały być te wpisy z tego cyku - śmieszne, żałosne, głupie. I tyle.
@siwy346 - a czemu nie mogę tak pisać? Kto tak powiedział?
Jak to nie można? Głos może ma niezły, ale muzycznie nie jest najlepsza. ;) Tak zupełnie serio - nie można mieć swojego zdania?
Rozumiem, że wejście na poważniejsze artykuły, zarówno moje jak i kolegów to dla Ciebie za duży wysiłek? Sami kreujecie to, co powstaje, ludzie. Wy i tylko Wy.
Wiecie co jest w tym zabawne? Na moje artykuły na 3000 słów nie wchodzi nikt, a na to sami wchodzicie, podbijacie wejścia i dziwicie się, że takie coś powstaje ;) Wasz wybór co czytacie.
Normalnie - jeśli są na plaży. Ogólnie to mi by to nie przeszkadzało, gdyby jej występ stał na jakimkolwiek poziomie muzycznym. Wtedy taki strój jest fajnym dodatkiem. Ale z taką miernotą to jest tylko chamskim odciągaczem ;)
Ok, siadłem do kompa i odpisuję po raz ostatni w tej sprawie.
Ceny, które porównywałem między MM/Saturn, a Amazon pochodzą nie ze strony, tylko z jednego Saturna. Watro zaznaczyć, że każdy z tyych sklepów może mieć co innego na przecenie i nie należy się przejmować cenami na necie. To raz. Dwa - nie polecam Amazonu, bo większość rzeczy właśnie w podobnych cenach można kupić w PL(30 zł różnicy za kilka płyt(!) i obawy czy Amazon ponownie nie wyśle mi czegoś niedojebanego - aż tak skąpi są ludzie??), a jeśli czegoś nie ma, to na 100% jest na Ebay'u, który wcale nie jest drogi, jeśli umie się szukać. A czasami jest szalenie tani. W moim rodzinie(lwia część jest taty, ale część zamawiałem ja) jest obecnie ok. 15 000 różnych płyt - winylowych, cd, kolekcjonerskich, polskich, japońskich - wszelakich. Myślę, że mogę się oprzeć na swoim doświadczeniu, które nie ogranicza się tylko do odwiedzenia Amazona.
@SpecShadow - zależy czego szukasz - jaki typ muzyki, czy strony internetowe, czy jakieś pisemka za 10 zł czy poważne czasopisma. Może się za to wezmę, ale nie chciałbym drażnić niektórych ludzi, którzy zarzucają mi, że się nie znam, bo ewidentnie się nudzą. Ale temat super - dzięki za pomysł ;)
To prawda, ale z drugiej strony w moim floydowym Top 3 zawsze było i jest miejsce na Dyvision Bell. Choć bliżej już temu do art rocka, niż do rocka progresywnego, to nie potrafię nie zachwycać się tą płytą ;)
Dziś z ciekawości wybrałem się do krakowskiego Saturna(GK) i popatrzyłem na ceny płyt Yesów, których obecnie nadrabiam. Oprócz jednej płyty reszta wychodziła taniej niż na Amazonie, więc gdzieś tutaj jest nieścisłość.
A co do Ebay'a - z całym szacunkiem, ale nie wiem jak Wy szukacie rzeczy tam ;)
Hah, ok - już rozumiem ;) Dzięki za ten komentarz, bo serio wiem już, że mogę olać to co piszesz. Pozdrawiam :)