Darth Angel

Darth Angel ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

20.02.2023 20:10
Darth Angel
Darth Angel
41

Jeśli jeszcze tego nie znalazłeś, to w którymś ze sklepów w startowym obozie jest do kupienia łuk, jak mnie pamięć nie myli kosztuje 15 tys. sztuk złota - warte każdego miedziaka. Dodaje bonus z siły do obrażeń, więc warto dać silnym postaciom.
Oprócz głównej ekipy uderzeniowej utworzyłem sobie dodatkową drużynę, której zadaniem było "magazynowanie fantów". Wszystko co nie było mi potrzebne na już, ale żal było się pozbyć, oddawałem im na przechowanie (mieli obiecany udział w łupach po zakończeniu przygody ;).

Ja podchodzę do tematu inaczej niż Ty, jeśli jest możliwość importu postaci z poprzedniczek to chętnie korzystam, ale tutaj miałem niezłe wyzwanie przez posiadanie w drużynie tylko jednego człowieka, reszta to multiklasowcy nie-ludzie. Jeśli dobrze pamiętam, półelf przestał już awansować bodajże w POR, a reszta poza człowiekiem przestała w drugiej albo trzeciej części. Jedyna korzyść była taka, że w kolejnych odsłonach moja drużyna potrafiła przyłożyć pięcioma fireballami w turze.

Aha, jest respawn, po jakimś z góry określonym czasie (pół roku? rok?). Wyciągnąłem to chodząc non stop na SEARCH, oraz badając krok za krokiem teren poza miastem (tam czas zasuwa dużo szybciej).

post wyedytowany przez Darth Angel 2023-02-20 20:14:43
04.02.2022 18:21
Darth Angel
Darth Angel
41

Faktycznie łatwiej znaleźć te łatwe niż te trudne cRPGi, jeśli chodzi o walki. Czasem co najwyżej może być ciężko jeśli w jakiś region zapuścimy się "za wcześnie". No i dobry dobór drużyny i taktyki. Rzeczony ToEE nie dał mi w kość specjalnie, moją taktyką były wszelkiego typu czary kontroli przeciwników oraz tworzenia nieumarlaków - rzucałem taką masę naprzód i siekałem resztą z daleka, głównie czarami. Chyba tylko jedną osobę miałem typowo do walki wręcz. No może jeszcze złodzieja, w sumie też walczący w krótkim dystansie.

Dla mnie zmorą, przez którą rzuciłem w diabły grę, były walki w Dark Souls. Znajdzie się pewnie milion osób które powiedzą że walka tam to był pryszcz, ale ja się chwilę pomęczyłem i stwierdziłem że to nie dla mnie. Zaintrygowało mnie intro, chciałem poznać ten świat, ale męczyć się z walkami to ja już od co najmniej 15 lat nie lubię. Wolę w grach inne aspekty i wyzwania.

Verify -> nie no, w Wizardry IV wystarczyło samemu zabić ich wcześniej jednym strzałem :). Takie sztuczki jak piszesz potrafili na szczęście tylko kapłani i magowie od pewnego poziomu, sami byli na jeden dobry strzał. Z perspektywy czasu to nawet jest zabawne. Niezabawna była dla mnie za to kolejna część.

Bogas -> odpowiadając na Twoje wcześniejsze pytanie, czasu niby dalej na granie tyle co wcześniej, ale doszedłem do wniosku że coś od życia też trzeba mieć, te wszystkie posiadane gry same się nie przejdą, a latka lecą ;). Na razie w M&M9 stworzyłem drużynę. Tradycyjnie, większość to rzucający zaklęcia, skuteczne u mnie podejście od lat. Zobaczę czy i tu się sprawdzi.

22.01.2022 21:28
Darth Angel
odpowiedz
3 odpowiedzi
Darth Angel
41

A ja się pochwalę, dwie może i krótkie pozycje, ale mam na koncie w tym roku. Skończyłem The Deep Paths: Labyrinth of Andokost. Poziom wg mnie taki jak Heroes of the Monkey Tavern, niektóre aspekty lepsze, inne gorsze. Generalnie dalej daleko za Grimrockami, mimo że się wciągnąłem nawet. Z podobnych gier, Coldfire Keep podobał mi się jednak bardziej.

Druga pozycja to Stories: The Path of Destinies. Przypadł mi do gustu bardzo sposób opowiedzenia historii. Walka nie była uciążliwa, z czasem nasz dzielny lis szedł jak przecinak, co dla mnie jest na plus, że nie musiałem się katować żmudnymi walkami jak np. w Bastion. Przypadły mi też do gustu humor tej pozycji. Ponadto przyjemna, kolorowa oprawa. Bardzo przyjemna pozycja. W pewnym momencie zaczęło mi doskwierać ciągłe powtarzanie fragmentów historii w poszukiwaniu ostatecznego końca, ale na szczęście w porę go odnalazłem.

Teraz przymierzam się do M&M9. Raczej nie będzie to jedna z tych szybkich gier, ale mam ochotę zamknąć sagę M&M, a pozostała mi już tylko 9 i 10 (chociaż nie powiem, 6 też bym sobie chętnie odświeżył - najdawniej przechodzona pozycja - ale na razie tego nie podejmę).

01.01.2022 17:21
Darth Angel
Darth Angel
41

No to ja w 2021 roku z eRPeGie zaliczyłem:
- Coldfire Keep
- Heroes of the Monkey Tavern (w zasadzie skończyłem ją dziś, no ale podciągam ją pod ubiegły bo prawe całą przechodziłem w ostatnich tygodniach).
I to by było na tyle. Poziom obu pozycji jak dla mnie taki sam, w zasadzie oba zamykają ranking nowożytnich dungeon crawlerów które ograłem.
Oprócz nich zaliczyłem "jeszcze" dodatek Deathkings of the Dark Citadel do pierwszego Hexena; jeśli zaliczyć go jako samodzielną pozycję, to przeszedłem w ub. roku trzy gry. O całe trzy więcej niż w 2020.

Może poprawię się w bieżącym (dojdę do sześciu? ;).

01.01.2022 17:05
Darth Angel
Darth Angel
41

Ja mimo wszystko, bez względu na efektywność konkretnych technik/narzędzi mordu, najlepiej w tej grze wspominam podjazdy konno i siekanie w galopie mieczem wrogie hordy. Może i są systemy gdzie to lepiej rozwiązano, ale ten aspekt wrył mi się w pamięć najbardziej.

17.10.2021 23:37
Darth Angel
odpowiedz
3 odpowiedzi
Darth Angel
41

Ale żeś mnie Iselor nabrał... Nie dodałeś do poprzedniego wątku, cz. 241 linku do tego, i ja tak od dwóch miesięcy zaglądam tam i patrzę że coś zamarło. Po pierwszym miesiącu zacząłem się poważnie martwić. Dziś postanowiłem wyściubić nos i poszukać czy aby nie stało się to, co się jednak stało. Całe szczęście wątek żyje, wszyscy w komplecie ;).

SpecShadow: jesteś w stanie rozwinąć wątek M&M X? Na Steamie to ma się pojawić/pojawiło się? Wcześniej było tylko na UPlay'u bodajże, i jak czytałem wykastrowali to (a nie zdążyłem zagrać jeszcze, mimo że mam).

04.08.2021 18:04
Darth Angel
Darth Angel
41

Ja trochę w błogiej nieświadomości żyję, czytam tylko ten wątek i mam w ulubionych wątek drenza o nieznanych grach, czy jakoś tak, na wszelki wypadek jakby mnie na coś nieerpegowatego naszło. A tak zero społecznościówek i innych takich serwisów. Chociaż i tu się zdarzyły niepotrzebne przepychanki, ale na szczęście rozeszło się po kościach.

02.08.2021 19:55
Darth Angel
Darth Angel
41
Wideo

W ciągu bodajże dwóch miesięcy kolejna osoba udzielająca się w wątku anonimizuje się. Co się w tych internetach dzieje? Zapytam niczym bodajże Oskar w jednym filmie:
https://youtu.be/-h057K7E3io?t=11

29.07.2021 21:44
Darth Angel
Darth Angel
41

"(...) do pobrania do 31 czerwca."
Warunek ciężki do spełnienia, czyli co, wieczna promocja? ;)
Dzięki za cynk.

post wyedytowany przez Darth Angel 2021-07-29 21:46:56
19.04.2021 17:45
Darth Angel
Darth Angel
41

Dzięki za odzew. Nie powiem, 1/3 z wymienionych tytułów chodziła mi po głowie.
Zaskoczyliście mnie natomiast z tym Falloutem. Ćwierć wieku temu nie miałem ku temu serca, ale pamiętam jak kumpel grał. to nie wyglądało to na nic szybkiego i krótkiego. Nie mówiąc o zasłyszanych setkach godzin poświęconych przez niektórych. Być może to dotyczyło dwójki. No nic, zmierzę się z tym w takim razie szybciej niż się spodziewałem. Tak po prawdzie, myślałem że AoD to też rozwlekła gra niczym brazylijska telenowela.

18.04.2021 14:16
Darth Angel
odpowiedz
12 odpowiedzi
Darth Angel
41

Dobra lista drenz, ja przestałem jakiś czas temu update'ować swoję wishlistę zawierającą też tytuły w produkcji, dobrze wiedzieć że jakby co zawsze można na kogoś liczyć :).

Trochę się nie odzywałem, bo nie miałem nic nowego do powiedzenia od kiedy skończyłem BAK-a w grudniu 2019, chociaż regularnie tu zaglądam przez cały czas. Zarzuciłem od tego czasu granie na poczet innych spraw, chociaż ciągnęło mnie nie raz. Miesiąc temu miałem moment że musiałem coś odpalić i pograć chociaż kilka godzin. Nie mogłem zdecydować się na szybko na żadnego cRPGa, a chciałem coś względnie krótkiego, co nie pochłonęłoby mnie bez reszty na długi czas. Padło na dodatek do Hexena, Deathkings of the Dark Citadel. W sumie po trochu przez trzy weekendy i ukończyłem, po jakichś 23 latach od zakończenia podstawki. Było fajnie, ale jak mnie najdzie wolałbym być lepiej przygotowany. I może mi coś poradzicie. Coś w co jeszcze nie grałem, coś krótkiego, niewymagającego. Najchętniej wziąłbym na warsztat cRPGa, ale te nie spełniają z reguły pierwszego warunku. Ale może coś się znajdzie? Odpadają gry pokroju Pillarsy czy takie tam, w których, jak domniemam, za rok bym może do połowy doszedł. Odpadają gry z krótkim wątkiem głównym i masą niezobowiązujących terenów do eksploracji - moja natura szwędacza zawsze wygra i pójdę do granic albo i poza nie. Diablo i jego pochodne przestały mnie bawić... po którymś krotnym przejściu Diablo prawie ćwierć wieku temu. Od jakiegoś czasu nie mam w zwyczaju rozpoczynać kolejnej gry z serii przez zaliczeniem lub chociażby ograniem poprzedniczki. Wiek gry nie ma znaczenia; grafika, tryb prowadzenia walki, perspektywa, setting też. Brak walki lub jej niewielka ilość nie jest wadą, może być wadą jej nadmiar lub nadmierna upierdliwość. Nie chcę kupować nic, mam wystarczający na razie zapas tytułów do ogrania, poniżej link do listy posiadanych cRPG-ów (w moim mniemaniu, nawiązując do powyższej dyskusji ;) z odfiltrowanymi niezaliczonymi tytułami. Co z listy byście polecili spełniającego powyższe kryteria, co bez skrupułów mógłbym sobie na trzy godziny w tygodniu odpalić i nie utknąć na lata?
https://www.dropbox.com/s/m2didh6xh95udfe/K.xlsx?dl=0

post wyedytowany przez Darth Angel 2021-04-18 14:17:22
02.01.2021 00:44
Darth Angel
Darth Angel
41

Pozazdraszczać. Ostatnią zaliczoną grą był BAK w grudniu 2019 - odstawiłem gry by skupić się na możliwie najszybszej realizacji kilku zamierzeń i mimo że mnie ciągnie, to się nie daję, bo wiem że jak zacznę grać to utonę. Może w 2021 w coś pogierczę, ale mam pojęcia co to mogłoby być - moje zachciewajki sięgają do różnych gatunków. Tak więc póki co tylko regularnie tutaj sobie czytam i zbieram co dają za darmo.

23.12.2020 21:32
Darth Angel
Darth Angel
41

Uwielbiam tę serię. Wciągnąłem ten zestaw, chociaż na Steamie już miałem (ponoć coś tam jest lepiej na GOGu rozwiązane niż na Steamie - nie roztrząsałem co, wciągnąłem, kiedyś na pewno jeszcze pogram). Z zestawu nie przeszedłem - w zasadzie w ogóle nie grałem - w Deathkings-ów, nigdy nie wpadł w moje ręce. Jeśli chodzi o ciężki klimat, pierwszy Hexen niszczy dla mnie pozostałe części i w zasadzie wszystkie inne gry w takich realiach. A D'Sparil na końcu Heretica - najdłużej tłuczony przeze mnie boss ever, zużyłem na niego chyba wszystkie możliwe zasoby jakie wniosłem i jakie znalazłem w jego leżu. Heretic to jedna z pierwszych gier jakie odpaliłem na moim nowym kompie w '96 - kupiłem w Vobisie płytkę z shareware'ami i demami dziesiątek gier, m.in. Heretica, RotT, Dark Forces... ech...
Z Portal of Praevus i Heretic II są chyba jakieś problemy licencyjne, dlatego nie ma ich na żadnych platformach.

11.12.2020 16:00
Darth Angel
Darth Angel
41

Cie nie mogę, 64 GB. Tak mnie naszło: jak spakowałoby się ARJ-em, to ile potrzebnych byłoby dyskietek, by od kolegi grę "pożyczyć"?

Wspominano o tym powyżej, teraz jest już dostępne na EpicGame Store w mojej ulubionej cenie Tyranny i Pillars of Eternity (w tej cenie refund to grzech).

09.12.2020 09:04
Darth Angel
odpowiedz
Darth Angel
41

Jeszcze przez 10 godzin na Humble Bundle dają Seven: Enchanced Edition na GOGa - nie dają klucza, trzeba wskazać konto na poczet którego zostanie przypisana gra (i ewentualne kolejne).

28.11.2020 17:34
Darth Angel
Darth Angel
41

Racje z reguły są zepsute, nie zatrute (zatrute to rzadkość). Jak dobrze pamiętam powodują wówczas chorobę, nie zatrucie. Jeśli byłeś zatruty, to z dużą dozą prawdopodobieństwa możesz założyć, że przydarzyło Ci się to podczas walki z zabójcami lub Moredhelami.
A racje żywnościowe zawsze najpierw sprawdzaj, nim zjesz ;).

post wyedytowany przez Darth Angel 2020-11-28 17:36:34
11.11.2020 22:59
Darth Angel
Darth Angel
41

twostupiddogs -> szczerze "zazdraszczam" koledze. Ja szlifowałem angielski od roku, bo nie byłem zadowolony ze słyszenia i mówienia (miałem tylko bierną znajomość), skończył mi się kurs i przerzuciłem się na hiszpański, piłuję go w każdej wolnej chwili od całkowitego zera począwszy od kwietnia (znałem tylko "mieć cojones" i "hasta lavista baby" ;), i właśnie się zastanawiałem czy kiedykolwiek dojdę do momentu, by móc obejrzeć ze zrozumieniem film czy pograć w grę po hiszpańsku. Długo się uczyłeś? Ja póki co jestem co najwyżej w stanie zapytać o drogę i poradzić sobie w restauracji.

07.11.2020 23:27
Darth Angel
Darth Angel
41

Grafika szóstki nie jest tak bardzo w tyle za siódemkami. Od piątki do szóstki to faktycznie przepaść, ale dwie następne są wg mnie względnie zbliżone. Bliżej szóstce do siódemek niż siódemkom do ósemki. No i są o niebo lepsze, chociaż poprzeczki ta ostatnio nie postawiła za wysoko.
Iselor - dałeś szanse Wiedźminom, chociaż się od nich odżegnywałeś - może powinieneś dać szansę chociażby U7? Nie ręczę że Ci się spodoba, bo formuła kojarzy mi się bardziej z BG 1 niż BG2, a wiem że za pierwszym nie przepadasz, ale może jednak.

30.09.2020 19:09
Darth Angel
Darth Angel
41

Ja w ogóle niespecjalnie przepadam za walkami w cRPGach. Tzn. lubię mieć postać której nikt nie podskoczy, ale jak mogę ugrać swoje w inny sposób to korzystam. DE:HR był dla mnie rozczarowujący, po trailerach promujących ten tytuł spodziewałem się czegoś... lepszego. W zasadzie z całej gry najbardziej podobały mi się przedpremierowe trailery ;). Dex za to był przyjemny, a walki, jako mało dla mnie istotny aspekt, praktycznie już nie pamiętam, więc ciężko mi odpowiedzieć na Twoje pytanie. Na pewno nie była uciążliwa lub nadmiernie upierdliwia, bo bym ją zapamiętał właśnie za to.

28.09.2020 20:45
Darth Angel
Darth Angel
41

Dobrze wspominam Dexa, zdecydowanie lepiej mi się w toto grało niż w klimatem podobnego Deus Ex: HR.

16.09.2020 22:47
Darth Angel
Darth Angel
41

Ja jestem na odwyku, od grudnia, po zakończeniu BaKa, nie tknąłem żadnej gry. Nie żebym nie miał ochoty, bo mam, i to nieraz piekielną, by odpalić jakiegoś cRPG-a - czy to starocia czy coś z ostatnich kilku lat. Dziś rano np. ni stąd ni zowąd naszła mnie chęć na Hexena. No ale poświęcam cały wolny czas na coś zupełnie innego, i póki co z harmonogramu mi wychodzi, że może i z 1,5 roku jeszcze potrwa ta przerwa. Ale do wątku regularnie zaglądam, taki mały substytut grania.

02.09.2020 15:33
Darth Angel
odpowiedz
4 odpowiedzi
Darth Angel
41

Na Humble Bundle w ramach paczki od 1C PUBLISHING, w wyższych paczkach jest m.in. Conglomerate 451, Fell Seal: Arbiter's Mark i dodatek do niego, Stygian: Reign of the Old Ones i coś takiego jak Eternity: The Last Unicorn.

01.09.2020 22:17
Darth Angel
Darth Angel
41

Z tego co pamiętam przechodzi część ekwipunku, chyba do maks. +3 i na pewno nie Mighty Bow czy jak tam się zwał (ten bez magicznego bonusa, ale z bonusem za siłę postaci). Odpadają też wszystkie rękawice siły i takie tam. Nie mam w tej chwili dostępu do zarchiwizowanych savek, bo mógłbym sprawdzić aby CI to potwierdzić.

01.09.2020 16:29
Darth Angel
Darth Angel
41

Ja "zrobiłem" całą serię w na przestrzeni ostatnich 15 lat, chronologicznie, z czego U8 i U IX to ostatnie 2-3 lata. Ogólnie ostatnia część podobała mi się, ale kulała spójność koncepcji fabuły, wg mnie, stąd też zastanawia mnie, jak inni to odebrali. A przy okazji rozbudziłeś moją ciekawość, czy przypadkiem nie pominąłem jakichś fabularnych faktów.

28.08.2020 23:19
Darth Angel
odpowiedz
3 odpowiedzi
Darth Angel
41

Zabierałem się już któryś tydzień za odniesienie się do Twojego tekstu Adamus odnośnie historii cRPG. Chodzi mi głównie o Ultimę, aczkolwiek ciekawi mnie również, na jakich platformach grywałeś np. w Wizardry. Moja ciekawość bierze się stąd, że mam odmienne wspomnienia z Wizardry V. Piątka Wizardry nie różniła się pod względem technicznym od poprzedniczek, a przynajmniej w wersji na PC nie zauważyłem większych zmian. Miała za to najgorsze do zmapowania poziomy, ale to już inna historia, tak czy owak to moja najbardziej znielubiona cześć całej serii. I patrząc na datę premiery i inne wydane w tym czasie gry była, w wersji PC, okrutnie zacofana.
Chciałem jednak przede wszystkim nawiązać do sekcji dot. Ultimy. Jak ktoś uważa że może polecieć spoiler, to poproszę o uwagę, na razie wydaje mi się że nie będzie to tak daleko szło. A więc, napisałeś że w U4 mamy pierwsze spotkanie z Guardianem. Albo ja tego nie odkryłem (lub grając nie wiedziałem że to wątek który się w późniejszych częściach rozwinie), albo wziąłeś kogoś innego za niego. To jak to jest? Ja dopiero w VII części, co oczywiste, poznałem go. Jeśli by trzymać się teorii z IX odnośnie Guardiana, to wręcz nie byłoby szans spotkania go w IV. Bo wg tej teorii obecność Guardiana jest wypadkową wydarzeń z IV. Swoją drogą ta koncepcja strasznie mi nie leży i nie układa mi się we spójną historię z tego co dowiadujemy się w obu odsłonach VII oraz w VIII. Jak Ty i inni to odbieracie/pamiętacie?

30.06.2020 17:01
Darth Angel
Darth Angel
41

Hmmm, to MM ze ścianami tekstu i ekranami kojarzącymi mi się z MS Works traci coś ze swojego prymitywnego uroku, tak wg mnie.

25.06.2020 22:33
Darth Angel
Darth Angel
41

Wersję z GOGa instalujesz, odpalasz i grasz (grałem tylko w trójkę z GOGowej wersji, ale wątpię by pozostałe wymagały grzebania - przynajmniej na zdecydowanej większości konfiguracji). Jedynie zarchiwizowany save z dwójki sam się nie przerzucił do folderu EOB3 ;).

18.05.2020 22:49
Darth Angel
Darth Angel
41

A właśnie tak z tydzień temu zastanawiałem jak tam ten crawler sobie poczyna, pamiętałem że miał coś z czaszką w nazwie. Jak trwają prace?

22.04.2020 18:56
Darth Angel
Darth Angel
41

Ja listę zrobiłem po tym, jak kiedyś napaliłem się na zakup w promocji jednej gry na steamie, dodałem czym prędzej do koszyka, a tu komunikat że już to mam. A że w taki sposób już wcześniej kupiłem kilka gier które jak się okazywało miałem na innej platformie, no to postanowiłem to usystematyzować za pomocą Excela. Więc o ile coś nie jest za darmo, to konsultuję z arkuszem.

post wyedytowany przez Darth Angel 2020-04-22 18:57:20
22.04.2020 13:46
Darth Angel
2
Darth Angel
41

Wyciągnąłem z powyższej listy na szybko, nie analizując co to jest, wszystko czego nie znałem. Wyszło 30 tytułów. To teraz mam na liście przed premierą 106 pozycji, 82 po premierze ale jeszcze nie posiadane, + 137 posiadanych niezaliczonych. To daje mi 325 cRPGowatych gier - zakładając że zostało mi 30 lat życia, mając świadomość że ciągle wychodzą kolejne... jestem na przerąbanej pozycji. Mając świadomość że ich wszystkich nie przeszedłem, nie zaznam spokoju. Dzięki drenz, serdeczne dzięki. Kolega. Może za miesiąc rzucisz kolejną odsłoną listy, by pogrążyć mnie w jeszcze głębiej w czarnej rozpaczy?

24.03.2020 08:15
Darth Angel
odpowiedz
Darth Angel
41

StarCrawlers na Steam w cenie 7,19 zł (-90%).

17.03.2020 07:59
Darth Angel
Darth Angel
41

GOG nie jest Redów, tylko CD PROJEKT, tak jak Redzi. A cdp.pl zostało dawno wydzielone i sprzedane przez CD PROJEKT, więc to ten jest wyrzutkiem. Pozostali to jedna rodzina. Chyba że coś się ostatnio zmieniło.

08.03.2020 11:43
Darth Angel
1
Darth Angel
41

Bastion oceniam podobnie jak Silvaren, z tym że gameplay był dla mnie zwyczajnie męczący. Jak dla mnie gra byłaby lepsza gdyby oferowała 'story mode'. Przeszedłem, ale tych dodatkowych poziomów z ciekawymi dopowiedzeniami do historii w większości przypadków nie odwiedzałem bo nie miałem do tego cierpliwości.

26.02.2020 21:16
Darth Angel
Darth Angel
41

Tarjan znowu wraca? Ma tupet.
Co to jest TLoU? Nie mogę coś zaskoczyć.

20.02.2020 08:18
Darth Angel
Darth Angel
41

Były dwie prawie identyczne gry? Kumpel miał Magię i Miecz, jeśli dobrze kojarzę. Ogrywaliśmy toto godzinami, takie preludium do późniejszych sesji eRPeGowych :). W drugiej połowie lat '90 kumpel z liceum wyciągnął z szafy jakiś dodatek, skończyło się na może dwóch sesjach, nie zaiskrzyło.
Jak dzieciaki podrosną to pograłbym z nimi w takie coś, ale mój młodszy to nawet Chińczyka jeszcze nie ogarnia. Tak czy owak wybrałbym wersje analogową, cyfrowych rozrywek i tak będą mieli pewnie pod dostatkiem.

12.02.2020 08:32
Darth Angel
Darth Angel
41

W następnym rzucie za darmo na Epicu będzie, tyle że na pewno bez dodatków. Wiem że ludzie bojkotują tę platformę, ja na razie zbieram co dają. Jeszcze w nic stamtąd nie ograłem, nawet klienta nie instalowałem.

11.02.2020 01:12
Darth Angel
Darth Angel
41

Mam dwa takie konkretnie duże i nie planuję więcej. Pierwsze to TES III Edycja Kolekcjonerska czy jakoś tak, moja pierwsza niekradziona gra (pomijając M&M6 z ŚGK z 2001 roku). Od tej gry i wkrótce od programu MSDN AA rozpoczęło się moje legalne życie. Drugie pudło to zdobyta w jakiejś super promocji kolekcjonerka Drakensang: The Dark Eye, w którą do dziś nie zagrałem. Obecnie preferuję tylko półki wirtualne, chyba że cena fizyczna jest naprawdę niezła (jak niedawno Technomancera - w normalnym boxie).

11.02.2020 00:47
Darth Angel
Darth Angel
41

Adamus -> Pierwszy komputer, chociaż ciężko to teraz tak nazwać kupiłem w 1987 roku za całe 103000zł, czyli moje trzy pensje młodszego projektanta w Biurze Projektowym Stoczni Szczecińskiej
A ja zaledwie kilka lat później kupiłem bodajże za 120 000 zł sześciostrzałowego kapiszoniaka: https://allegro.pl/oferta/metalowy-pistolet-policyjny-kapiszony-gonher-124-6-8581609623
na targowisku Turzyn :). Za kasę odpaloną siostrzeńcowi, stanowiącą jakiś ułamek pensji cioci pracującej pewnie za plus-minus medianę ówczesnych wynagrodzeń.

11.02.2020 00:26
Darth Angel
1
Darth Angel
41

Nie no, Ultima I to zlepek wszystkiego co przyszło do głowy Garriottowi w danym momencie, bez większego ładu i składu. Do tego perspektywa jaką zastosował w podziemiach była niezwykle nieprecyzyjna i wg mnie nie przynosząca satysfakcji w eksploracji, w przeciwieństwie do równoległej mu Wizardry, która odwzorowywała perspektywę bezbłędnie. Dwójka miała całkiem ciekawy koncept, ale osobiście dalej wybierałem Wizardry. Trójka to kolejne zmiany, ale np. prowadzenie drużyny podczas starć było dla mnie mordęgą. Dopiero pojawienie się U4 było wg mnie prawdziwym objawieniem dla serii i nie tylko. Dla mnie Ultimy I-III przegrywały z kretesem z pierwszym M&M. Z U4 nie, ale ciężko je porównywać. To trochę jakby porównywać Tormenta i Morrowinda - w każdym o co innego chodzi a oba zarąbiste. I swoją drogą, odnośnie sugestii Ultimy co do dalszych kroków, coś jak przez mgłę kojarzę wątek ze zdobyciem tytułu Ace of Space bodajże, i zbyt oczywiste toto chyba nie było. I ratowanie księżniczek z baz Związku Radzieckiego :) też. Jak na grę na kilka wieczorów, to za wiele wskazówek tam ogólnie nie było. Dokładnie jak w późniejszym M&M, z tym że skala dużo mniejsza. M&M jeśli chodzi o świat był bardziej spójny.
A co do fabuły, to w M&M obowiązkowe do przeczytania wg mnie są wprowadzenia do historii z manuala. Nabiera to trochę kolorów, zwłaszcza jak się przebija przez kolejne części. Nawet jeśli "Mitologia", w którą, dajmy na to, wszyscy w danym świecie wierzą, rozmija się z prawdą fundamentalną (którą to cechę na poprzedniej odsłonie wątku drenz wskazuje jako wadę koncepcji świata). Tak czy owak przy M&M bawiłem się bardzo dobrze. Jeśli chodzi o całokształt tych trzech filarów cRPG, jak sobie te najstarsze z długich serii kiedyś nazwałem, dla mnie M&M są najlepsze (nie grałem tylko w IX i X, za co najmniej dobre uważam wszystkie z wyjątkiem VIII). Dalej właśnie Ultimy (bez części I-III i 8) i na końcu, ale tuż za nią Wizardry, pomijając męczące dla mnie części V i VII.

23.01.2020 07:57
Darth Angel
Darth Angel
41

SpecShadow -> Zdecydowanie KOTOR 2.
Nie wiem jak można twierdzić inaczej.

Można, ja tak mam :).
A z Malakiem, poza wyżej wymienionymi działają też błyskawice; nie pamiętam też czy znajomy który nie miał tych "lepszych" mocy ;), nie używał rzucania mieczem. A może granatami? Nie pamiętam. A o Destroy Droid to nawet nie wiedziałem że też działa. Zresztą prawie nigdy tego nie brałem podczas różnych rozgrywek.

23.01.2020 07:47
Darth Angel
odpowiedz
2 odpowiedzi
Darth Angel
41

Kojarzycie film z lat '80 The Dark Crystal? Właśnie GOG mi objawił, że za dwa tygodnie ma mieć premiera The Dark Crystal: Age of Resistance Tactics, taktycznego (jak wskazuje nazwa) cRPGa osadzonego w tymże świecie.

18.01.2020 09:20
Darth Angel
Darth Angel
41

Mnie osobiście nie napawają zbytnim optymizmem mangowe postaci, ale na dźwięk tych japońskich okrzyków rodem z anime to wręcz dostaję dreszczy. Moja wiara w podołanie zadaniu przejścia tego jest znikoma.
Wolałbym wrócić do Paper Sorcerer. Tyle że tam eksploracja jest szczątkowa, w W:LoLS widzę że mapy zbliżone do oryginalnej serii.

12.01.2020 17:46
Darth Angel
Darth Angel
41

Drawngeon: Dungeons of ink and paper? Mary Skelter: Nightmares?
Pierwsze słyszę, w wolniejszej chwili sprawdzę cóż to, ale wrażenia ogólne z tych gier są OK?
drenz -> mógłbym poprosić Cię o zarządzanie moim czasem, ale, kurcze, wiele punktów robię co najmniej tak samo "dobrze": nie oglądam żadnych seriali i prawie w ogóle filmów; nie przeczytałem w całym 2019 ani jednej książki (wiem, nie ma się czym chwalić); jedyne social media to ten wątek; youtube służy mi prawie wyłącznie do słuchania muzyki, nie oglądania; neta też przestałem przeglądać bezcelowo dawno temu; zbieranie osiągnięć wyznaczonych przez twórców gier to też nie moja bajka; co do snu, też normalnie śpię 5.5-6 godzin i jest ok, ale bywa że się nie da - zwłaszcza jak roześpię się podczas czytania książeczki dzieciakom - to potem nie mogę się pozbierać i próba pogrania czy zrobienia czegokolwiek sensownego bardziej przypomina nawlekanie nici na igłę przez zombie niż właściwe czynności.
Ale widzę pewną rozbieżność, a mianowicie: póki nie ma jeszcze dziecka, bo jak się pojawi, tak wtedy czas na granie baaaardzo się skurczy.
Nie, no co ty, to nie tak. Przy jednym dziecku jest jeszcze kupa wolnego czasu :).

09.01.2020 23:38
Darth Angel
Darth Angel
41

Blackthorn -> Szukasz problemu tam gdzie go nie ma. Komentarz odnośnie DM nie ma nic wspólnego z LoG, ot rzuciłem komentarz że protoplastę EoB będę prawdopodobnie rozgrywał w jednym z dwóch wariantów, verify wskazał w jaki sposób da się go spokojnie ograć, więc zostaje mi czekać aż trafi na GOGa. Koniec. Bez wiązania z LoG.

Całość o LoG zaczęła się od tego, że sugerowałem Iselorowi, by nie korzystał bez potrzeby z solucji (czyli MAPY, bo ciężko mi wyobrazić sobie sensowną solucję tej gry bez mapy), chyba że konkretniej utknie. Bo, jak napisałeś - i z czym się zgadzam (nigdzie nie napisałem inaczej) - ukończenie gry (razem z ukrytym, prawdziwym zakończeniem) bez poradników i solucji to jest jakieś osiągnięcie, zaliczając przy tym większość sekretów. Zasugerowałem jednak, by nie pozbywał się AUTOMAPY, bo to prawdopodobnie przy jego niechęci do łamigłówek odepchnie go już do reszty od tej zacnej, moim zdaniem, produkcji. Przez MAPĘ rozumiałem solucję, przez AUTOMAPĘ - no, automapę.

Więc wg mnie przepychanki nie było. Zarzuciłeś mi co prawda, że nie lubię automap, wskazałem jednak że to nie tak, chociaż są pewne gry, gdzie z nich nie korzystam, bo tak lubię i już. I suchy fakt, że LoG2 się da tak ograć. Nie, że trzeba, bo inaczej to się nie liczy. To tak, jak np. Silvaren marzący o obsidianowej ścianie sławy czy jakoś tak; jak to kiedyś osiągnie, czy sprawi tym, że inni którzy przejdą PoE samodzielnie na najniższym poziomie trudności powinni się czuć gorzej? Ja wiem że jak zagram to maks. na normalu, bo od dawna nie gram w nic powyżej tego. I nie będę miał z tym kompleksów. On będzie, szczęśliwy ze swojej rozgrywki, ja ze swojej. Ja powiem jakie miałem uwagi co do konstrukcji gry, zadań i takie tam, on, jeśli jeszcze będzie pamiętał tę grę skomentuje to i tyle, wątpię by mnie zjechał że źle grałem. Ale nie powiem też, że zaliczenie tak tej gry jest niemożliwe, skoro ktoś tak przeszedł. W tożsamym przypadku, czy powinienem mieć wyrzuty, że w ostatniej walce Pools of Darkness zmniejszyłem poziom ze średniego na najłatwiejszy, ma wywoływać we mnie wyrzuty sumienia, wiedząc że istnieją tysiące ludzi którzy przeszli na najwyższym? Bynajmniej. Wyrzuty mam co najwyżej, że jest tak wiele gier, a tak mało czasu.
Więc proszę nie szukaj problemu gdzie go nie ma. I myślałem że temat skończyliśmy już poprzednio, ale ponieważ z Twojego ostatniego posta bije jakaś gorycz, czuję potrzebę wyjaśnienia tego, bo nie masz ku temu podstaw. Więc pogdybajmy lepiej o tym, co powinni poprawić w LoG3 (tak, wiem że to póki co mało prawdopodobne).

Albo zapytajmy przy okazji drenza - bo się nawinął w międzyczasie jak się tu rozpisuję, a zapomniałem poprzednio przy jego wpisie - skąd bierze czas na granie. 65 gier + dwie na tapecie, z czego "raptem" dziesięć to cRPG-i. Ja zaliczyłem też dziesięć, co mi się wydaje dużą liczbą, + jedną krótką grę spoza gatunku. "Zazdraszczam" koledze :).

post wyedytowany przez Darth Angel 2020-01-09 23:39:52
08.01.2020 00:10
Darth Angel
Darth Angel
41

Bynajmniej. Ale w tych konkretnych grach dobrze się bawiłem właśnie w takiej formie. Tak grałem w EoBy, grało mi się bardzo dobrze, więc gdy zobaczyłem spadkobiercę (w moim mniemaniu) w postaci Grimrocka, podszedłem do niego tak samo i się nie zawiodłem. Dwójka to w zasadzie dalej dungeon pod względem konstrukcji, z tym że z większą ilością połączeń z innymi sublevelami i ściany korytarzy zastąpiono w części przeszkodami naturalnymi, ale samo podejście nie jest odmienne, to po prostu bardziej rozwinięta formuła tego samego. I jak kiedyś zagram w Dungeon Mastery, też pewnie tak będę grał. Chyba że nie podołam, to podejdę do tego jak do wczesnych Wizardry/BT, czyli z kartką i ołówkiem. Wszystko dla mnie jest kwestią tego, na co kładziony jest nacisk w danej grze. I tak, konkretne labiryntówki mogę mapować ręcznie. I w obu podejściach do projektu poziomów moim głównym wrogiem jest właśnie loch, nie maszkary je zamieszkujące, więc czuję satysfakcję z samodzielnego uporania się z nim doświadczając go, rzekłbym, empirycznie.

Inaczej czułem serię M&M. Już od pierwszej części był tu nacisk na eksplorację otwartego świata, nie na rozwiązaniu drogi przez labirynt. Tam używałem wydrukowane mapy dołączone do gry, bez opisów, tylko gołe kontury, na które nanosiłem samodzielnie opisy co i jak. W dwójce była już umiejętność kartografii, co wykorzystywałem. Ale wydruki też chyba wykorzystywałem. W kolejnych częściach korzystałem z automapy, ułatwiała określenie gdzie mnie jeszcze nie było. Analogicznie podchodziłem do tematu w innych otwartych światach (TES, Two Worlds, ostatnio Dungeon Lords). Goldboxy podobnie, ułatwiały ogarnięcie gdzie jestem, a że tam nacisk był położony jeszcze na co innego, to nawet nie rozważałem rysowania map.

I może to jest jednak hipsterskie, ale nie bardziej niż np. utrudnianie walk poprzez podniesienie poziomu trudności. Niektórzy czują się lepiej jeśli zmłócą trudniejszych przeciwników, ja czuję się lepiej jak rozsupłam samodzielnie labirynt w grach, w których, moim subiektywnym zdaniem, właśnie o to chodzi, a w otwartych światach zajrzę pod każdy kamień. Wszystko niestety kosztem czasu, ale jakoś nie mogę sobie odpuścić takiej zabawy.

05.01.2020 22:03
Darth Angel
Darth Angel
41

Po prostu liczyłem kroki. Tak naprawdę problematyczna była zagadka z meteorytem. Jak w końcu rozgryzłem o co może w niej chodzić, obrałem dany kierunek na zasadzie osi w układzie współrzędnych i liczyłem każde odstępstwa od tej osi zmierzając naprzód. Co jakiś czas zostawiałem fanty dokładnie na tej wyliczonej osi, tak dla pewności. Ostatecznie i tak nie trafiłem dokładnie w swoich wyliczeniach, ale po rozkopaniu obszaru 3x3 znalazłem. Rozważałem rozrysowanie tego, ale uznałem że tak będzie szybciej.

04.01.2020 23:06
Darth Angel
Darth Angel
41

A, to byłeś chyba Ty Blackthorn, od którego wiem o tych notatkach na automapie. Wracając do tematu - Grimrocki da się rozgrywać bez automapy i jednocześnie bez konieczności rysowania map. Powiedziałbym wręcz, że trudniej niż zorientować się po prostu kręcąc się po okolicy, byłoby składać z fragmentów całą mapę (po tych wszystkich teleportach, bez możliwości natychmiastowego określenia swojej pozycji na siatce), by dojść co i jak. I zwyczajnie mniej czasochłonne. Miejscówki są na tyle charakterystyczne, że nie jest to nadzwyczajnie skomplikowane zadanie, a z pewnością nie od razu hipsterskie. Chociaż rozumiem że nie dla każdego, wydaje mi się że to kwestia orientacji przestrzennej. Mój ojciec nie potrafi ogarnąć żadnego planu jeśli kierunki na planie nie pokrywają się z kierunkiem w którym patrzy, więc nie poradziłby sobie nawet z automapą, gdyby nie obracała się wraz z nim (gdyby grał na kompie), ja Eye of Beholder jechałem dokładnie tak samo jak w Grimrocki, tylko na pamięć. Po zrobieniu map do Wizardry czy BT, po kilkukrotnym przejściu danych ścieżek też jechałem już bez zaglądania w nie. I nie wydaje mi się to nadzwyczajną umiejętnością. Wychodzę z założenia, że jak gra nie posiada mapy, to znaczy że jej nie potrzeba i da się jechać na pamięć, chyba że to naprawdę konkretny labirynt. Pewnym wyzwaniem były dla mnie, co prawda przed ponad dwudziestu laty, niektóre podziemia w Daggerfallu. Tam potrafiłem gubić się od samego patrzenia na tę trójwymiarową mapę.

02.01.2020 12:38
Darth Angel
Darth Angel
41

A, Iselor, z Twoimi preferencjami nie polecam trybu 'old school mode', z tego co pisał bodajże Adamus, na automapie można nawet nanosić notatki.

02.01.2020 11:54
Darth Angel
Darth Angel
41

W pierwszym Grimrocku zagadki są łatwiejsze. Najważniejsze jest to, że w zasadzie wszystko co jest potrzebne do rozwiązania łamigłówki na danym poziomie jest zawarte tylko w ramach tego poziomu. Pierwszy Grimrock jest też krótszy, i pewnie tańszy, więc jak chcesz podjąć wyzwanie, możesz zacząć bezpieczniej od niego, tylko na bogów, dopóki konkretnie nie utkniesz, nie korzystaj z solucji, bo cała satysfakcja moim zdaniem z tej gry to właśnie samodzielna eksploracja i łamigłówki. Bo nie fabuła i nie walki. Labirynty nie są także aż tak skomplikowane, żeby trzeba było korzystać z map, przynajmniej wg mnie. Jechałem na "old school mode", czyli bez automapy, i nie rysowałem też jej ręcznie, i nie gubiłem się. To nie poziom pierwszych pięciu Wizardry czy oryginalnej trylogii Bard's Tale.
Dwójka jest dla mnie lepsza, ale zagadki są trudniejsze i rozwiązania są porozrzucane po wielu poziomach.
SpecShadow -> nie wiem jakie było rozwiązanie z cmentarzem, bo moje podstawowe wyliczenie zawiodło. Byłem w trakcie próbowania kolejnego wariantu układanki i tak w trakcie, niespodziewanie, trafiłem. Najwięcej czasu straciłem w piramidzie, gdzie długo nie wpadłem na to, by wykorzystać jeszcze raz przedmiot użyty już gdzie indziej. A, i całkowicie nie ogarnąłem pewnej komnaty z całą mozaiką do wciskania i dwoma kratami. Tę prawą otworzyłem, była chyba zresztą niezbędna do pchnięcia fabuły, ale skarbca po lewej nie ogarnąłem.

31.12.2019 23:43
Darth Angel
Darth Angel
41

Oba Grimrocki po zdjęciu zagadek i łamigłówek tracą cały swój główny urok wg mnie, więc nie wiem czy jest sens grania z rozwiązaniami/mapami. No bo cóż tam wówczas pozostaje? Oglądanie widoków? No bo chyba nie walka?
W BT IV nie grałem, ale po trzydziestu latach od trójki nie ma szans by twórcy wymagali znajomości od graczy znajomości poprzednich. Ale nawiązania na pewno są, jakieś smaczki itp. Na pewno wiem że przewija się coś o kulcie głównego badassa z dwójki, bo widziałem w jakimś promocyjnym filmiku wprowadzającym do rozgrywki.

23.12.2019 19:46
Darth Angel
Darth Angel
41

Zdrowych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia i wszelkiej pomyślności w Nowym Roku, realizacji wszystkich planów osobistych jak i zawodowych, i tyle dobrych gier, ile tylko wasze tradycyjne i wirtualne półki udźwigną.

post wyedytowany przez Darth Angel 2019-12-23 19:48:52
23.12.2019 19:24
Darth Angel
2
odpowiedz
1 odpowiedź
Darth Angel
41

Znów popełnię rozliczenie planów upublicznionych w styczniu br. Autocytat, (pogrubienia w nawiasie to bieżący komentarz do pozycji):

Plany retro na 2019:
- Gateway to the Savage Frontier
(zaliczone)
- Pools of Darkness (zaliczone)
- The Dark Queen of Krynn (zaliczone)
- Treasures of the Savage Frontier (zaliczone)
- Betrayal at Krondor (do trzech razy sztuka, może się uda) (zaliczone)
- Forgotten Realms: Unlimited Adventures (nie jestem pewny czy to jest coś w co się da grać, czy jakiś kreator przygód, no ale sprawdzę) (zaliczone)
- Dungeon Hack (zaliczone)
- Dark Sun: Shattered Lands
- Realms of Arkania: Blade of Destiny
- Menzoberranzan
- Dark Sun: Wake of the Ravager
- Realms of Arkania: Star Trail
Do tego oczywiście dokończenie Frayed Knights
(zaliczone), M&M IX i M&M X. Jeżeli bogowie oraz sprzęt pozwolą, to na obecną chwilę wziąłbym jeszcze na warsztat, np. Of Orcs And Men, Gra o tron, The Fall of the Dungeon Guardians, 7 Mages. Znów ambitnie, nierealnie, ale jest do czego dążyć :).

Spoza planowanej listy załatwiłem jeszcze "nowości" pokroju Temple of Elemental Evil, Dungeon Lords. Wydawało mi się że poszło mi gorzej w tym roku, ale nie było tak źle, chociaż nie tak dobrze jak liczyłem, tyle że od końcówki sierpnia piłowałem BaKa, podejrzewam że gdyby nie on skubnąłbym jeszcze ze dwie, a krótsze może i cztery pozycje. No ale nie ma tego złego, legenda pokonana, mogę się teraz wymądrzać na forum :).

Jak rok temu, mój dorobek podzieliłem na trzy worki: od tych bardziej naj, do najmniej:

1.
The Dark Queen of Krynn
- nie aż tak dobra jak Champions of Krynn, ale dalej całkiem udane zwieńczenie udanej trylogii Krynnu. Liniowa, ale całkiem nienajgorzej opowiedziana historia i najlepsza póki co poznana przez ze mnie odsłona AD&D w GoldBoxach. Polecam całą trylogię.
Betrayal at Krondor - gra pozbawiła mnie bez mała ostatnie pół roku. Jeśli chodzi o wrażenia, to ten, kto odpowiadał za stronę techniczną prezentowanego widoku (FOV ustawione chyba na jakieś 30 albo mniej), powinien smażyć się w piekle - zdarzało mi się, że przechodziłem koło całego domu i go nie zauważałem. Były jeszcze inne męczące cechy (pomijam bugi), które powodowały że w przeszłości dwukrotnie porzucałem grę. Tym razem zacisnąłem zęby i udało mi się wciągnąć w świat. I stwierdzam że historia jest w tej grze świetnie poprowadzona, książkowo zgodnie z intencją twórców i autora książek, który był zaangażowany w produkcję. Jest tu niesamowita ilość wszelkich opisów przedmiotów, sytuacji, dialogów napisanych w genialny sposób. A poprzez poszukiwanie kolejnych ciekawostek ciągnęło mnie do eksplorowania świata, który sam w sobie nie był ciekawy do zwiedzania, ale krył masę smaczków. I w moim przypadku to przyćmiło mankamenty na tyle, żebym uznał tę grę za naprawdę dobrą. Nie bardzo dobrą, ale w zasadzie najlepszą jaką w tym roku przeszedłem.
2.
Pools of Darkness
- przyjemnie się grało, ale było trochę założeń które były co najmniej irytujące. Część wynikała z ograniczeń AD&D, część z koncepcji, no i generalnie narracja to już nie ta półka co powyższe dwie gry, i nie tak dobre jak Pool of Radiance. Ale grać warto.
Gateway to the Savage Frontier - fajnie, fajnie, ale nie nadzyczajnie. Bardziej nastawione na opowiedzenie historii niż seria Poolsów, ale trochę to kulało pod wzgledem logiki. Doskwierała mi tutaj, zwłaszcza na początku, implementacja AD&D w swej wrednej formie jeśli chodzi o rozwój bohaterów - generalnie Krynny rozwiązały to o niebo lepiej.
Treasures of the Savage Frontier - utrzymana formuła pierwszej części, trzyma jej poziom, no i przy tym wygląda lepiej. Ogólnie przeciętniaki, ale warte zagrania.
Forgotten Realms: Unlimited Adventures - krótkie, nieskomplikowane, spodziewałem się zapchajdziury danej do narzędzi moderskich, ale jednak kampania prezentacyjna wyszła całkiem całkiem, trzymając poziom powyższych dwóch GoldBoxów, czyli wspominam i tak lepiej niż CotAB czy SotSB. Gdyby było dłuższe to by się pewnie nużąco rozwlekło, a tak, poszło całkiem nienajgorzej.
Frayed Knights: The Skull of S'makh-Daon - słaby technicznie, z plastusiowymi przeciwnikami, otoczeniem przywodzącym skojarzenia z późniejszymi M&M, całkiem zmyślny system rozwoju postaci i jak dla mnie genialnym humorem prezentowanym w formie komiksowych dialogów pomiędzy predefiniowanymi postaciami naszej drużyny. Czekam na zapowiedzianą kontynuację.
Temple of Elemental Evil - niby fajnie, ale nie bardzo. Całkiem przyzwoite wykorzystanie systemu D&D3.5 w walce nie przekładało się na oczekiwany przeze mnie wpływ systemu, czy logiki, na inne aspekty rozgrywki. Rozczarowujące, ale sama eksploracja miłych dla oka lokacji i łupienie przeciwników z użyciem bogactwa atutów/czarów itp. dość satysfakcjonująca.
3.
Dungeon Hack
- taki ubogi fabularnie, bez zagadek i w ogóle biedny, generowany proceduralnie Eye of the Beholder. Znajduj klucze do kolejnych drzwi, by schodzić niżej. Jak będziesz mieć pecha, może na którymś poziomie wylosują Ci przeciwników których nie będziesz mógł załatwić żadną posiadaną konwencjonalną bronią, więc ostrożnie z tworzeniem postaci bez magii. Nie polecam.
Dungeon Lords - po nastu latach wróciłem, zaliczyłem, zapomnę. Nic nadzwyczajnego. Niby duży świat, ale strasznie hermetyczny, podzielony na sztuczne sekcje albo wręcz "tunelowe" lasy, bagna czy takie tam. Niby bogaty system, ale miałem wrażenie że przełożenie tego w grze było niemiarodajne do tego, jak to wyglądało "na papierze". Mogło być coś fajnego, ale nie jest. Nie traktuję tego jako straty czasu, ale polecić nie mogę.

Plany na rok 2020? Te niezrealizowane z 2019. Może jeszcze dodałbym TES: Arenę.

post wyedytowany przez Darth Angel 2019-12-23 19:32:24
19.12.2019 20:16
Darth Angel
Darth Angel
41

Ja przestałem grać w gry zaliczone przeszło dekadę temu. Jest kilka gier, które planuję powtórzyć w bliżej nieokreślonej przyszłości, ale cały czas pierwszeństwo mają te nietknięte lub nieukończone (na liście cRPGów "Mam, ale jeszcze nie grałem" mam aktualnie 126 pozycji; ogrywane, ale nieskończone to zaledwie 8). Z Twoich ogranych tytułów przeszedłem raptem 16 pozycji.

post wyedytowany przez Darth Angel 2019-12-19 20:21:11
19.12.2019 20:06
Darth Angel
Darth Angel
41

Annelotte
ad. 3 - Ishar 3 -> Ja rozpoczynałem dwukrotnie, bo okazało się że za szybko przyszedłem do maga, bodajże w południowo-wschodnim rogu miasta, i przy kolejnej wizycie już z przedmiotem questowym wywalał mnie bez możliwości pchnięcia fabuły do przodu. Dało się przejść wersję PC, ale od tamtej pory robiłem masę zapasowych stanów gry, i jeśli za długo gdzieś błądziłem, to zaglądałem do solucji, chociaż normalnie tego unikam jak się da. Tutaj uległem.

18.12.2019 23:58
Darth Angel
Darth Angel
41

Planów tym razem brak. Planuję wręcz na razie nie grać, chcę ogarnąć trochę innych tematów.
Póki co, pochwalę się, właśnie przeszedłem Betrayal at Krondor. Zasada "do trzech razy sztuka" zadziałała. I tym samym właśnie rozpykałem swojego okrągłego, setnego cRPGa.
A kolejnym tytułem prawdopodobnie może stać się Dark Sun: Shattered Lands.

post wyedytowany przez Darth Angel 2019-12-18 23:59:40
16.12.2019 00:06
Darth Angel
Darth Angel
41

Ja z kolei z wydanych w ostatnich pięciu latach gier tylko w Dex grałem, więc mało rzetelnym graczem jestem w drugą stronę.

15.12.2019 17:33
Darth Angel
Darth Angel
41

Ad.1. Nie polecam: https://www.rp.pl/artykul/1039318-Spozywanie-alkoholu-na-lodkach-i-zaglowkach-jest-zabronione.html
Ad.2. Jak przejdę jeszcze 100 cRPGów, to będę miał sumienie głosować, teraz nie. I dlaczego 1990+? Wyciąłeś Pool of Radiance, Ultima IV i inne bardzo dobre tytuły. I przy silniku tego forum wydaje mi się że w tym wątku zrobi się delikatnie mówiąc bajzel.
BTW: Dziś nad ranem dotarłem do 9 rozdziału BaK.

11.12.2019 18:09
Darth Angel
Darth Angel
41

Liczyłem na to, że kiedyś cena spadnie do takiego poziomu ;).
BTW, jedno kliknięcie dodaje Wasteland 2 i Wastelamd 2: Director's Cut. Myślałem że ja druga zastępuje pierwszą na zasadzie patcha. Skoro są dwie wersje, to chyba zakładają, że ktoś może chcieć grać w wersję premierową. Jest jakiś argument za, o ile się nie jest pasjonatem bugów?

post wyedytowany przez Darth Angel 2019-12-11 18:10:27
02.12.2019 22:00
Darth Angel
Darth Angel
41

Jak wiele zapomniałem już z tej gry, większość przypomniałem sobie dopiero jak odczytałem ich imiona, a takiego Hanharra musiałem wręcz sobie wygooglować. To pewnie nawet dobrze, jak miałbym ponownie ją przejść, ale też znaczy, że nie oczarowała mnie za bardzo, bo dawniej ograne gry potrafię lepiej kojarzyć.

02.12.2019 20:03
Darth Angel
Darth Angel
41

Z powodów które wymienił Silvaren, bardziej podobała mi się sztampowa fabuła jedynki. Pozwalała mi po prostu być dokładnie tym kim chciałem grać w tę grę, a nieczęsto się to udaje, a u BioWare to już prawie nigdy.
Natomiast co do Sith Lords, najbardziej pochłaniało mnie poszukiwanie wszystkich strzępków informacji o tym, co się stało z moją ekipą po zakończeniu jedynki. W ogóle przy pierwszym podejściu przeszedłem grę jako neutralny,

spoiler start

a skoro byłem wygnańcem, miałem focha na Zakon

spoiler stop

i konsekwentnie nie używałem przez całą grę miecza świetlnego jako symbolu jedi bądź sithów. Używałem tylko maczety. No i Mocy. Drugie, dłuższe, bo bardziej nastawione na znalezienie wszystkiego poza głównym wątkiem przejście zaliczyłem jako kobieta. I powiem Ci Silvaren, nie mam pojęcia o czym piszesz z płciami. Już nie pamiętam tak dobrze tej gry, ograłem ją tylko dwa razy, ostatni raz grałem w nią nie bliżej niż 14 lat temu, i co prawda w jedynkę grałem ostatnio jeszcze jakieś maksymalnie 2 lata później, to tam pamiętam wszystkie postaci. Co do dwójki, to chwilę musiałem się wysilić by przypomnieć sobie kogoś więcej niż

spoiler start

Kreyę i Mandalora

spoiler stop

.
Co mi się nie podobało w tej serii? W jedynce w zasadzie tego nie odczułem, ale już w Sith Lords było to zauważalne: level scaling. Pomijając niedokończone wątki w tym drugim. Kiedyś może zagram z tym modem przywracającym zaszyte w kodzie pozostałości innych wątków.

01.12.2019 22:12
Darth Angel
Darth Angel
41

No w końcu :). Gratulacje. Pewnie przeszedłeś po jasnej stronie mocy, ja od siebie życzę przejścia po tej właściwszej stronie :). Pierwszy KotOR jest w moim TOP5. Niegdyś marzyłem by powstała trójka, teraz nie wiem czy dobrze by się stało gdyby ktoś ją aktualnie stworzył.

27.11.2019 14:38
Darth Angel
odpowiedz
2 odpowiedzi
Darth Angel
41

Steam robi wyprzedaż jesienną, m.in. Underworld: Ascendant za 16 zł.

27.11.2019 13:30
Darth Angel
Darth Angel
41

Są zwyczajnie ok. Nie jest to oszałamiający poziom, ani skomplikowania, ani projektu. Czasem jakaś łamigłówka, ale niezbyt wymagająca. Taka Ultima IX była pod tym względem wg mnie znacznie lepsza. Za duży nacisk położono tutaj wg mnie na nudną walkę, resztę zrobili rozległe, ale jak pisałem zbyt mało charakterystyczne.
W&W dopiero przede mną.

27.11.2019 08:52
Darth Angel
Darth Angel
41

Czy w ten sam deseń nie było Heavy Rain? Nie grałem, tylko słyszałem że to miało właśnie konstrukcję w tym stylu.

26.11.2019 20:12
Darth Angel
odpowiedz
3 odpowiedzi
Darth Angel
41

Dungeon Lords w wersji CE zaliczony. Po drugim podejściu do gry po nastu latach przerwy nie spodziewałem się wiele i w zasadzie właśnie tyle dostałem. Z pierwszego podejścia nie pamiętałem prawie nic z wyjątkiem salt w pełnej płytówce, elfów lutujących do mnie z łuku na jakichś polach, i jakiejś platformy która nie chciała zjechać na dno pomieszczenia, w którym utknąłem z jedynym zapisanym stanem gry właśnie w tym pomieszczeniu. Myślę że za kolejną dekadę nie będę pamiętał z tej gry wiele więcej, gdyż nie ma w niej niczego charakterystycznego. W sumie świat był większy niż się spodziewałem, ale strasznie hermetycznie podzielony i nie dający przyjemności z eksploracji jak w Two Words czy TESach. Ostatecznie nie było to całkowicie kiepskie doświadczenie, chociaż był moment zwątpienia, jak coś się skopało jeszcze w kanałach Fargrove i przeciwnicy zaczęli się respawnować z częstotliwością 0,5 do 1 minuty. Czasem nie zdążyłem rozprawić się z jedną grupą a już kolejna atakowała. Krótko po wyjściu z Fargrove doszło nawet do tego, że na jeden krok do przodu robiłem dwa do tyłu jeśli chodzi o eksplorację, bo musiałem ustępować kolejnym hordom. W końcu zmieniłem w opcjach respawn i poziom trudności na minimum, co by się nie męczyć. Dzięki temu przestałem się cofać. Z czasem to się unormowało, ale nie przywróciłem opcji, bo walki nie były na tyle ciekawe, bym za nimi w nadmiarze tęsknił albo chciałbym, by dłużej trwały.
W zasadzie nie mogę wskazać żadnego elementu gry naprawdę wartego uwagi. Może z wyjątkiem córki Davenmora :). No dobra, rozwój postaci był nie najgorszy, przynajmniej w teorii.

26.11.2019 00:44
Darth Angel
Darth Angel
41

Dla mnie w pełni nieliniowy wątek główny to taki, którego jeśli nie zechcę to nie muszę podejmować, a i tak mogę grać dziesiątki godzin. Wzorcowym przykładem jest dla mnie Morrowind. Jak chcę, mogę podjąć rolę cesarskiego agenta i tak dalej, ale jak nie chcę, mogę nigdy nie pójść do Cassiusa czy jak mu tam i grać w najlepsze. Nikt mi nie zabroni ukatrupienia jakiejkolwiek postaci (jak np. w NWN, gdzie próbując zadźgać kogoś kto cuchnie zdradą otrzymujesz tylko komunikat "Twoja broń jest nieskuteczna"), co najwyżej dostanę komunikat o "zerwaniu nici przeznaczenia i życiu w świecie bez nadziei". I co? Dalej mogę zrealizować ostateczny cel na co najmniej dwa sposoby, bez całego bagażu w postaci przeznaczenia (czytaj: łańcuszka zadań) - o ile w ogóle najdzie mnie taka ochota.
Oczywiście są gry o mniejszym poziomie nieliniowości wątku głównego, przedstawiające np. inne skutki dla postaci/świata w zależności od wcześniej podjętych działań, co przekreśla czasem podjęcie innej ścieżki. Czasem ta nieliniowość objawia się tym (raczej rzadko), że podjęte działania nie pozwalają poznać całej prawdy, i nie sposób jej poznać całej za jednym przejściem.

Ja również nie akceptuję definicji Lu'Mersey nieliniowości. Liniowość nie oznacza przewidywalności. W przypadku gier zazwyczaj regułą jest to, że im bardziej liniowa gra tym scenarzyści mogą się pokusić o lepsze zwroty akcji. I odwrotnie, im bardziej nieliniowa fabuła tym trudniej zrealizować dobry zwrot akcji.

post wyedytowany przez Darth Angel 2019-11-26 00:45:58
24.11.2019 21:30
Darth Angel
Darth Angel
41

4Q2021 ;).

19.11.2019 23:25
Darth Angel
Darth Angel
41

Ciężko tu mówić o inspiracji, to żywcem przeniesienie na nowszy silnik rozwiązań BaKa, przynajmniej na pierwszy rzut oka.
BaKa mam właśnie na warsztacie, stoję na progu szóstego rozdziału. Trzecie podejście było bardziej fortunne niż w minionych latach, w których nie wyszedłem poza pierwszy rozdział, i już od końca lipca prę do przodu. Jest trochę słabych elementów, ale sposób opowiadania historii jest naprawdę świetny. No i idzie mi trochę dłużej niż powinno, bo postawiłem sobie przy okazji za cel... szlifowanie angielskiego. Jest masa naprawdę świetnego wg mnie słownictwa. Generalnie rozumiem z kontekstu wszystko co istotne, ale postanowiłem sobie za cel przetłumaczyć każde jedno słowo, co więcej, wrzucam je do tłumacza googlowego aby je odsłuchać, bo mój angielski brzmiał inaczej niż ten oficjalny :). Oczywiście nie robię tego wszystkiego w trakcie gry, robię zrzuty z każdego unikalnego tekstu i rozgryzam to później, np. po zakończeniu pierwszego rozdziału czytałem ponownie prawie 1350 zrzutów, zapisując dodatkowo wszystkie ciekawe - z różnych powodów - słowa. Zajęło mi to około półtora miesiąca. W miarę możliwości czytam wszystko na głos. Aktualnie mam już ponad trzy tysiące zrzutów. Czasem są na nich tylko dwie lub trzy linijki tekstu, ale bywają i pełne strony. Nie kojarzę innej gry z taką ilością tekstu. Tutaj nawet wypicie różnych mikstur nie kończy się tylko standardowym "gulp!", ale opisem smaku i mniej lub bardziej odczuwalnego dla postaci efektu. Tak czy owak może do wiosny to przejdę. Może niektórzy uznają że taki sposób gry musi psuć immersję czy coś, ja nie mam z tym problemu, bo ta gra, zgodnie z intencjami autorów, ma coś w sobie z książki.

05.11.2019 22:25
Darth Angel
Darth Angel
41

Jeśli chodzi o Bastion, to jak dla mnie ma fatalną walkę. Gra byłaby znacznie bardziej przyjemna, gdyby miała 'story mode'. Kilka pobocznych lokacji, mimo że oferowały pewnie fajne dopowiedzenia do głównej historii pomijałem, bo nie chciało mi przebijać przez ogromne ilości nudnych do zabijania potworów. Zapadły mi za to w pamięć dwa utwory muzyczne, z czego jeden w dwóch aranżacjach.

02.10.2019 08:30
Darth Angel
Darth Angel
41

Ten Iratus wygląda klimatycznie. Koncepcja trąci "trochę" The Return of Werdna.

29.09.2019 15:58
Darth Angel
Darth Angel
41

Podstawkę ogrywałem świeżo po premierze, dobrąłem do drugiego aktu i rzuciłem w diabły. Później znajomy zdobył HotU, okazało się że można zaczynać od 15 poziomu, dla zabawy odwzorowałem sobie wymarzonego w papierowym D&D3e złego kapłana. Nie wczuwając się pustoszyłem wszystko, jakbym grał w Diablo, i było ok. Ale podstawkę uznawałem za najgorsze cRPG od czasu upadku imperium rzymskiego. Bodajże dwa lata temu postanowiłem zmierzyć się ponownie z tytułem, ale podszedłem do tematu jak z HotU. Przebrnąłem, przeszedłem tą samą postacią SoU (gra była dostosowana do niskiego poziomu, ja zacząłem jako 17-to poziomowy mnich, ale nie przejmowałem się tym, nie jest to gra po której miałbym wyrzuty sumienia), na końcu ponownie HotU. Ostatecznie gra dla mnie nadal słaba, ale jak inaczej do niej podszedłem, to nawet stała się grywalna na tyle, bym chciał zobaczyć jak to się wszystko zakończy.

20.09.2019 18:17
Darth Angel
Darth Angel
41

To kiepsko, bo reszta w ogóle mnie nie pociąga.
drenz -> Dungeon Rats i Monkey Tavern właśnie mam, dlatego z tamtego bundla nic skorzystałem.

20.09.2019 10:38
Darth Angel
odpowiedz
3 odpowiedzi
Darth Angel
41

Dzielcie się opiniami na temat gier do wyboru z https://www.fanatical.com/en/pick-and-mix/rpg-pick-and-mix
Rozważam zakup za najniższą stawkę Valnir Rok, Grotesque Tactics 1 i 2, Holy Avatar i Battlepaths.

17.09.2019 08:08
Darth Angel
Darth Angel
41

Zazwyczaj mam podobnie, Silvaren. Z reguły pada na wersje MS-DOS, które często są portami, ale wydane względnie niedługo po premierze, więc w zasadzie są niejako "pierwotną wizją twórców". Ale jak mam do wyboru różnego typu release'y (np. Wizardry VII: CotDS vs. Wizardry 7 Gold), wybieram oryginał. Chociaż ze Skyrimem czekam na bardzo dobrą cenę na Special Edition, nie planuję zakupu oryginalnego wydania.

17.09.2019 00:34
Darth Angel
Darth Angel
41

Wersja DOSowska ma zepsuty system levelowania - przy każdym poziomie skacze wiek postaci, a statystyki częściej się obniżają niż podnoszą.
Musiałbym sprawdzić, bo o ile statystyki rzeczywiście mnie... wkurzały (stosowałem najwredniejszy cheat: odpalałem grę od nowa jak mi bilans po awansie nie pasował), o tyle nie pamiętam żebym dziadkami chodził.

Etrian Odyssey
Pierwsze słyszę, to na jakieś handheldy?

16.09.2019 11:23
Darth Angel
Darth Angel
41

Annelotte ->
Wersja na DOS
Nieco lepsza graficznie od tej na Apple, niestety, posiada kilka poważnych bugów związanych ze statystykami, co czyni ją niegrywalną.

Możesz rozwinąć?
Swoją drogą, z tego co widzę to wersja na NES jest graficznie całą dekadę przed wersjami DOSowymi Wizardry 1-5. Wygląda co najmniej tak dobrze jak DOSowy M&M1. Zastanawiałem się, dlaczego do piątej części włącznie grafika wyglądała niemalże identycznie jak w jedynce, a inne gry jakoś się dało przedstawić dużo lepiej (M&M, BT). Pewnie te ładniejsze wersie Wizardry ukazały się później, w końcu wersja na PSX siłą rzeczy musiała powstać przeszło dekadę później.
W Wizardry świetnie ogarnęli perspektywę, dzięki czemu można było łatwo zmapować to, co się widziało. Przy tym pseudo perspektywa którą zaserwowano w podziemiach w Ultimie to straszna bieda.

Ale gdy grałam, to wyobrażałam sobie ludzi, którzy musieli sami badać te lochy, rysować to sobie, upewniać się, że nie popełnili błędów itd. Wyzwanie, trzeba przyznać.
Następnym razem nie wyobrażaj sobie, po prostu weź kartkę, ołówek (i gumkę, nie zapomnij o gumce! :) i zacznij odwzorowywać mapę. Chcesz w pełni te gry "poczuć", zagraj na takich właśnie warunkach. Moim zdaniem wczesne Wizardry (bez piątki, tam to już masochizm) i trylogia Bard's Tale dają niesamowicie wiele frajdy przy mapowaniu, samodzielnym przemierzaniu labiryntu. Sednem jest w obu seriach pokonanie samego labiryntu, inne cele są drugorzędne, więc granie na gotowych mapach zubaża ich rozgrywkę. Namawiam, ale nie zmuszam, co kto lubi.

13.09.2019 12:37
Darth Angel
Darth Angel
41

Z tym, że to nie są wg mojej wiedzy kontynuacje, tylko kolejne remake.

12.09.2019 22:11
Darth Angel
Darth Angel
41

O kuchnia, w końcówce lat 90 na potęgę ściągałem w olbrzymich jak na tamte czasy rozdzielczościach dzieła tych artystów. Może znów zacznę sobie tapety zmieniać, jestem pewien że mam je wszystkie zarchiwizowane na jednym dysku. Oprócz pudełek gier te małe arcydzieła zdobiły okładki niezliczonej ilości książek, przyjemniej było odwiedzić Empik niż Louvre.

12.09.2019 22:03
Darth Angel
Darth Angel
41

@drenz stoi za tym tak świetny człowiek (...). I to jeszcze z żoną. Szczęściarz. Moja przyszła za bardzo za nimi nie przepada
Ale dlaczego nie przepada za Vogelem i jego żoną? ;) (wybacz, nie mogłem się powstrzymać)
U mnie Avernumy, Geneforge, i Avadony (bez trzeciego) czekają na swoją chwilę, która jeszcze nie nadeszła. Avernum mam z tej GOGowej paczki sześciu części, to chyba druga edycja, zgadza się?
Trochę mnie dziwi, że średnio co dekadę gość robi nową wersję tego samego, z tego co kiedyś czytałem coraz mniej skomplikowaną (rozbudowaną mechanicznie). Osobiście preferowałbym jednak całkowicie nowe przygody w danym settingu.

06.09.2019 12:49
Darth Angel
Darth Angel
41

Też na to patrzyłem, ale za bardzo kojarzy mi się (być może niesłusznie) z Dark Souls, więc musiałoby być jeszcze ze 3x taniej, abym kupił.

17.08.2019 00:08
Darth Angel
odpowiedz
Darth Angel
41

Na Epic Game Store za darmo wspomniany przez drenza i wcześniej bodajże Silvarena Mutant Year Zero.

13.08.2019 18:30
Darth Angel
Darth Angel
41

Rzeczywiście dobra grafika, ja miałem podróbkę Atarynki 2600, to tam gry wyglądały jak ta z 2030 roku :)

12.08.2019 12:35
Darth Angel
Darth Angel
41

To nie tak że nie lubię pikselowych gier, ale wspomniany LoA przegiął, bo modele przeciwników zrealizowane były znacznie gorzej niż poprzedniczki gier, na których się wzorował wykonawca. Nie oczekuję że wszystko będzie jak w LoG2, ale poziom M&M3, różnych Beholderów to już mogłoby trzymać. Pierwsze GoldBoxy miały lepsze portrety, wiem że większość to była statyczna bitmapa, ale mimo wszystko.
A Stone Story w moim przekonaniu wcale taki minimalistyczny nie jest, rzekłbym że ciężej toto było zaprojektować niż niejednego izometryka (takie gdybanie laika). Ciekawe. Dla mnie póki co za drogie, ale kiedyś, czemu nie?

06.08.2019 11:23
Darth Angel
2
Darth Angel
41

Problem z rankingami Iselor jest taki, przytaczając jako przykład wypowiedź Silvarena: "koledzy, którzy nigdy nie grali w cRPG powtarzali, że Gothic to najlepszy erpeg ever, ja wówczas grałem w Fallouty, Baldury i Arcanum", że oceniamy tylko to co znamy. Osobiście z tej listy zaliczyłem zaledwie 39 pozycji, a 5 ograłem w różnym stopniu (w tym Mount & Blade nigdy nie traktowałem jako cRPGa). I nigdy nie grałem w żadnego Fallouta i Arcanum, a w dwa Gothiki i owszem. Dając jakiekolwiek punkty sobie znanym przeciętniakom mógłbym "skrzywdzić" grę którą uznałbym za arcydzieło gdybym się z nią zapoznał. Stu takich jak ja i wypaczamy całą listę, przychodzi Iselor czy Silvaren i mówi że lista jest skopana. Pomijam już kwestie gustu.
Co do poszczególnych gier z rankingu, o Battle Brothers pierwsze słyszę, tak jak i o Sengoku Rance, ale w drugiej to sama nazwa coś mnie odrzuca, a styl anime nie polepsza tego odczucia.
Odnośnie Prey, to interesowałem się grą o takim tytule jak była zapowiedziana coś koło 2000 roku, na silniku bodajże Unreala, i toto miało być zwykłą strzelanką. Straciłem to z oczu zanim wyszła, bo prace ciągnęły się bodajże jak z Duke Nukem Forever. To jest to? Przekształciło się w cRPG?
A King of Dragon Pass wydawał mi się zawsze zbyt strategiczny by ją zaliczać do cRPGów (chociaż przyznaję nie grałem nawet minuty). Star Control, którego widziałem przelotnie w połowie lat '90 też nie kojarzył mi się z erpegami.

@Lessingham -> "porozmawiać o erpegie na odpowiednim poziomie, na pewno lepszym niż... to miejsce xD"
Ale to miejsce jest naprawdę dobre, skondensowane, jeden wątek - osobiście szkoda mi czasu na inne miejsca, każdą i tak wydartą siłą albo dzieciakom albo Morfeuszowi wolną chwilę zdecydowanie wolę spędzić na graniu niż na rozległych dysputach o graniu ;).

post wyedytowany przez Darth Angel 2019-08-06 11:24:15
18.07.2019 09:38
Darth Angel
Darth Angel
41

Zrobiłem Dungeon Hack'a i podstawowy moduł z Forgotten Realms: Unlimited Adventures.
DH jest zwyczajnie słabe. Gra się w toto jak w Eye of the Beholder, ale na próżno szukać fajnych łąmigłówek czy jakichkolwiek wyzwań innych niż walka. Najpierw zacząłem grać na poziomie normal, co ustawia m.in. 18 lochów. Po przejściu pierwszych pięciu wiedziałem, że gra będzie wyglądała tak samo do końca, czyli nuda. Ciekawy byłem, czy na końcu jest coś innego, więc zacząłem od nowa na easy, wojownikiem, licząc na szybkie dojście do dziesiątego lochu (minimalna ilość jaką można ustawić). Poszło sprawnie, z wyjątkiem ostatniego. W każdym lochu generowane są dwa rodzaje przeciwników, mi przypadły jakieś skorpionowate i Living mock'i. Te drugie bydlaki zżerały broń do walki wręcz po trafieniu, dystansową nic im nie robiłem (lub miałem jej za mało aby ubić chociaż jednego). Skuteczna była tylko magia (grałem wojownikiem). Używałem wszystkie możliwe różdżki (najpierw taką teleportującą wroga za swoje plecy, dzięki czemu mogłem biec dalej, a jak skończyły się ładunki to typowe strzelające, i tak przedarłem się do bossa. I tutaj gra sprawiła mi niespodziankę. Nie szło mi z nim, bydlak miał większy zasięg niż ja, prawie zawsze trafiał, jego trzy trafienia ubijały mnie a ja trafiałem go raz na kilka prób, za 10-ciokrotnie mniej obrażeń niż on mnie. Ustawiłem się przed teleportem, dzięki czemu blokowałem jego przejście do mnie. Miałem wówczas 9 poziom wojownika. Usnąłem. Rano obudziłem się, gra dalej odpalona, nawet nie zastopowałem gry w żaden sposób, po prostu stałem przed tym teleportem, ale żaden inny wędrujący potwór mnie nie znalazł. A ja miałem 14 poziom. Nie wiedząc o co chodzi, zapisałem grzecznie stan gry, zostawiłem wszystko tak jak w nocy i poszedłem do roboty. Po 8 godzinach roboty i kilku kolejnych na skuwaniu kafli miałem 20 poziom. Bossa usiekłem już bez większych problemów. Na końcu nic godnego uwagi z wyjątkiem outra równie naiwnego jak intro nie było. Z ciekawości wczytałem save jak już miałem te 20 poziomów, w statystykach z zabitych przeciwników okazało się, że z reguły na każdym z lochów zabijałem kilkudziesięciu przeciwników konkretnego typu, a dwa typy miały liczby ~1250 i ~1350. Jedne to Living mocki, drugie zgaduję że skorpionowate. Chyba popełniały rytualne samobójstwa, za które dostawałem PeDeki. Bo tych pierwszych to zabiłem osobiście max. 5. Jakby ktoś pytał, nie, nie mam problemuz tym, że w ten sposób ukończyłem grę.

Jak pisałem, ukończyłem także Heirs of Skull Crag, czyli domyślny moduł do wspomnianego wyżej FR:UA. Generalnie formuła dobrze znanego Goldboxa. Nie jest to tylko prezentacja możliwości tworzenia własnych modułów. Sam HoSC nie jest dużo krótszy od CotAB czy SotSB. Niby można chodzić po całej dostępnej części mapy, ale nawet po przeczesaniu całej, dopiero po odebraniu kolejnego zlecenia, pojawia się nowa lokacja, z tym że nie wiadomo gdzie (niby Elminster wspomina raz ogólnie o kierunkach, ale dalej bez przeszukiwania krok po kroku mapy się nie obędzie). A, pojawiają się przelotnie niektórzy NPC z poprzednich serii Forgottenów, a także portrety postaci z trylogii Krynnu, chociaż nie przeszkadzało mi to, mając świadomość czym jest FRUA w założeniu. Generalnie grało mi się równie przyjemnie jak w poprzednie Goldboxy, nie przejadła mi się najwyraźniej ta formuła, zdecydowanie lepiej niż w DH (mimo dobrego wzorca z któego czerpał) czy ToEE (przy któym mimo nalepszych chęci przysypiałem).

Teraz planuję podejść do Betrayal at Krondor. Mam nadzieję tym razem pokonać go. Już odświeżyłem sobie historię z manuala odnośnie Riftwar saga oraz ogólnie mechanikę. Zobaczymy.

Przy okazji, ostatnio trafiłem do Media Markt, postanowiłem przejść się po dziale z grami, od lat już nie zaglądałem na nie. Bardziej z ciekawości, bo nie planuję nic kupować fizycznego. Rzucił mi się oczy Technomancer, na jednym regale za 15 zł, a na drugim, za plecami, za 23 zł (edycja Extra klasyki czy coś). Jakby kogoś interesowało. Osobiście wolę poczekać na jeszcze tańszą cyfrową. Chyba że warto? Nawet -75% z ceny Steamowej to dalej 30 zł.

03.07.2019 09:13
Darth Angel
1
Darth Angel
41

Dlatego ja nigdy nic nie wsparłem, nie jestem skłonny do kupowania kota w worku. Grzecznie czekam, jak petemut, aż cena porządnie spadnie, bez znaczenia w jakich okolicznościach i z jakich funduszy powstała gra. Oczywiście mogę kibicować jakimś projektom, jak np. Starflight 3, któremu się nie powiodło ze zbiórką (twórcy nie poddają się jednak), ale mam samych tylko już posiadanych cRPGów do ogrania na przeszło 15 lat.
Nawet nie wiedziałem że LoG był z Kickstartera. Kupiłem go od razu po premierze. Smutnym jest że LoG2, będącym wg mnie rewelacyjnym rozwinięciem tej formuły, nie dał dobrze zarobić twórcom. Sam przyłożyłem do tego rękę, bo poczekałem na promocję - założyłem że gra sama się obroni.

Pytanie, czy Dead State: Reanimated jest warte 11,59 zł (aktualnie na GOGu)? Rozważam wzięcie wraz z Dungeon Rats, które w końcu spadło poniżej 10 zł.

27.06.2019 11:11
Darth Angel
Darth Angel
41

W papierowej edycji D&D 3e preferowałem GH nad FR. Mimo że jest gorzej opisany. Ale to kwestia gustu.

27.06.2019 00:23
Darth Angel
odpowiedz
6 odpowiedzi
Darth Angel
41

Przedwczoraj zrobiłem Temple of Elemental Evil. Póki co zaliczyłem tylko chyba najprostsze zakończenie, sprawdziłem że mogę jeszcze spróbować zmłócić tę ostatnią poczwarę, ale było już na to za późno. Dziś zbadam jeszcze cały ostatni poziom i spróbuję ukatrupić bydlactwo.
Gra nie szła mi za bardzo. Pewnie m.in. poprzez sentyment do D&D3e ciągnęło mnie do gry niesamowicie, naprawdę nieźle odwzorowany system, naprawdę klimatyczne lokalizacje (mimo że nie jestem fanem użytej perspektywy), a mimo to odlatywałem notorycznie ledwo tylko odpaliłem grę, czasem kończyło się tylko na wczytaniu gry i nawet kroku nie zrobiłem, a i kilka razy menu nie zdążyłem nawet przejść i już spałem. Aż zrobiłem sobie badania na cukier, czy aby to nie problemy zdrowotne. Jedno co, to zacząłem grać bez dźwięku, bo zauważyłem że nie poprawia to mojej kondycji. Jedynie kiedy udawało mi się po ludzku grać, to za dnia, a na taki komfort mogłem pozwolić sobie tylko w niektóre weekendy czy święta, i to ze 2-3, czasem rwane, godziny.
Ale przebrnąłem. Ogólne wrażenia? Spodziewałem się czegoś więcej. Podobało mi się wykorzystywanie wszelkich umiejętności typu Blef, Zastraszanie, Wyczucie pobudek, chociaż de facto wnosiło to znacznie mniej niż oczekiwałem. Podobało mi się "przywłaszczanie" dowolnych przeciwników, chociaż gra nie radziła sobie z tym do końca. Po pierwszym wypadzie za miasto wróciłem do Hommlet z bandą szkieletów - myślałem że mnie ludzie przegonią, ale nie, nikt nie zwracał na nie uwagi. Ale gdy innym razem wróciłem z trollem czy bugbearem, z tym że troll zwerbowany normalnie, zaś bugbear za pomocą Dominate person, więc oboje byli "sterowalnymi NPC". I nagle prawie nikt nie chciał ze mną rozmawiać. A jak słusznie usiekłem kogoś w mieście, to jego poplecznicy od razu w całym mieście mnie atakowali (nie znoszę tego w grach).
Opisy właściwości przedmiotów są zbyt ograniczone. Aha, pisaliście że limit poziomów postaci to 10. Dobrnąłem do 12, więc grałem w zmodyfikowaną wersję (chociaż gra nie była na nią w przygotowana - raptem dwa czary 6 poziomu kapłana, zero domenowych, zaś czarodzieje mieli trzy czary, zaś atuty Forge ring czy Craft staff miały czyste listy potencjalnych możliwości przedmiotów do stworzenia). Wersja gry była GOGowa. Po nieudanych próbach z CO8 przywróciłem wersję bez moda, ale najwyraźniej była to już podrasowana. Wskazywałby na to również Read magic, który pozwalał identyfikować też napoje, tak jak pisaliście o pierwszej wprowadzonej zmianie.
Z doboru drużyny jestem bardzo zadowolony: człowiek-wojownik wyznawca Hextora, krasnolud-łotr ateista, człowiek kapłan Nerulla (lider drużyny od gadania), gnom-zaklinacz wyznawca Wee-Jas, elfka-czarodziej wyznawczyni Vecny. Generalnie nie zostawiałem świadków swego przejścia przez świątynię, nawet jeśli jakiegoś NPCa nie zlikwidowałem od razu, to przyjąłem go do drużyny i wystawiałem jako tarczę bez skrupułów. Wyjątek zrobiłem dla półdemonicy, zaintrygowała mnie na tyle, żeby zostawić ją u swego boku. A tak wędruję na stałe z wspomnianym łotrem bugbearem, prawdopodobnie najlepszym ogrem (chieftain) jakiego spotkałem, i o tych dbam, a resztę to z łapanki (aktualnie ze cztery gargulcowate Kapo-cośtam). Skorzystałem z waszych porad odnośnie craftingu: kapłan tworzy cudowne przedmioty, czarodziej broń.
No i to tyle, niestety miałem poważne problemy techniczne w Earth Node (nawet nie wiem jak to tłumaczyć), zazwyczaj musiałem ubić proces, dwukrotnie musiałem potraktować kompa twardym resetem.
Sumując całość wrażeń, klasyfikuję grę jako przeciętną o niewykorzystanym potencjale. Ostatnio ogrywane Goldboxy były ciekawsze w odbiorze. Wszystkie.

Teraz rozważam wzięcie na tapetę Dungeon Hacka, lub trzecie podejście do Betrayal at Krondor. Tego drugiego trochę się boję, już dwukrotnie porzucałem grę w pierwszym rozdziale, wzięcie jej po wymęczonym ToEE może być niefortunne.

25.06.2019 19:30
Darth Angel
Darth Angel
41

Mam chyba totalną amnezję, bo z łamigłówek kojarzę tylko te zagadki z BT3. Plus na jednej mapie labirynt niewidzialnych ścian do przekraczalnych częściowo w jedną stronę. Też w BT3. A w poprzedniczkach, to pamiętam poszczególne mapy, teleporty przenoszące np. z piwnic do zamku, z którego przenosiło się do wieży, w której dostawało się klucz do kolejnej. Wystarczyło tylko zmapować całe poziomy, by pozaznaczać sobie wszystkie teleporty, przejścia itp. Zero innych wyzwań niż eksploracyjno-kartograficzne. Chociaż ciężko mi się sprzeczać z projektantem.

18.06.2019 22:49
Darth Angel
Darth Angel
41

"Łamigłówki są kolejną wizytówką serii Bard’s Tale". Nie są. Tam głównie chodziło o eksplorację celem znalezienia drogi do celu. Jak mnie pamięć nie myli to jedynie w BT3 było kilka zagadek słownych. To jeszcze nie te lata. Oczywiście gdyby konsekwentnie zabrakło łamigłówek w BT4, byłoby to... niefortunne. Na szczęście jest jak jest.

18.06.2019 22:39
Darth Angel
Darth Angel
41

Nie wiecie o remasterze Wasteland, bo nie pisali tutaj wcześniej ;).
Pamiętam tę lokalizację ze screena, ten koleś z wagonu to ktoś ważny bodajże był. Ciekawe czy zaimplementują makra, nie wiem czy oparłbym się pokusie przy ewentualnym przejściu przycwaniaczenia jak przed laty (ja byłem w szkole, a moi ludzie zdobywali doświadczenie w domu ;). W Wasteland 2 były makra?

post wyedytowany przez Darth Angel 2019-06-18 22:40:05
27.05.2019 11:07
Darth Angel
Darth Angel
41

Mi właśnie szkoda tej stówki za przedmiot płacić, wolę odkładać na zwoje, tylko zastanawiałem się czy jak się wypłuczę z kasy na tychże zwojach, to czy nie będę tego żałował. Jest limit w poziomach, bo nie wiem jak rozplanować feats'y?
Read magic zerowego poziomu było do zwojów (przynajmniej w podręczniku), chodziło Ci o pierwszopoziomowy Identify ;).

27.05.2019 09:39
Darth Angel
Darth Angel
41

Silvaren -> "Walka to rdzeń tej gry, a w Hommlet jej nie znajdziesz, no chyba, że zaatakujesz arcykapłana św. Cuthberta ;p"
Ja go nie atakowałem, to on zaatakował mnie. Przy kolejnej rozmowie pominąłem pewien szczegół :).
A, jakiś sklepikarz i jego obstawa też mnie zaatakowali, przyczepili się do mnie że niby myszkowałem przy skrzyni,, no i dzięki temu wpadły w moje ręce magiczne miecze. Jedyne kogo zaatakowałem, to żona, bo nie chciała po dobroci oddać tasaka (czyli w sumie też jej wina).
SpecShadow -> W zasadzie nie wiem dlaczego ten drugi poziom jest taki ważny przed pójściem dalej (za ciężko dalej dla 1-szo poziomowca?), ale mając tę sugestię na uwadze, znalazłem skrzynię u druida. Nie mogłem rozbroić jej zabezpieczenia (za wysoki poziom trudności), odpalałem pułapkę praktycznie za każdym razem, ale dzięki Evasion unikałem obrażeń. Za każde uniknięcie obrażeń cała drużyna dostawała 210 EXP. Dojechałem tak do trzeciego poziomu, aż ją rozbroiłem. Nie złupiłem jej, bo druid ma chyba monitoring w domu i od razu atakował (mimo że skrzynia nie była w jego polu widzenia), a nie chciałem z nim walczyć (w sumie nie wiem czemu nie sprawdziłem czy dałbym mu radę).

Pytanie, czy wszystkie magiczne przedmioty mają przed identyfikacją w nazwie informację, że są magiczne? Bo na razie nie załapałem jak działa 'Detect magic', przedmioty u moich postaci nie dają znać że coś mam, tylko ten radar świeci po okolicy. W sumie mogłem położyć coś na ziemi i wtedy sprawdzić jak to się zachowa. Tak chyba zrobię. Bo póki co, to próbowałem niepotrzebnie identyfikować zwyczajny sprzęt zakładając, że jest magiczny.

Drugie pytanie, warto kasę zbierać, czy mogę na bieżąco ją wydawać chociażby do zera? Nakupowałbym interesujących zwojów do wyuczenia czarodzieja.

25.05.2019 22:01
Darth Angel
Darth Angel
41

Musisz REMOVE ludzi z drużyny. Później pliki z imionami w nazwie przerzucić do katalogu CotAB i tam dodać do drużyny. Od którejś odsłony GoldBoxa nie trzeba się tak bawić, wystarczy przekopiować save'a i z menu wczytywania wybrać którą grę wczytujesz i tyle.

Ja topornie brnę przez ToEE, kiepsko mi idzie, ze dwa razy udało mi się opuścić Hommlet na dwa krótkie spacery. Gram w wersję gog-ową, bez CO8, bo jak ostatnio napisałem że udało mi się to odpalić, to już przy kolejnym odpaleniu znów coś zdechło. Stwierdziłem że szkoda mi czasu na kombinowanie. Do gry mnie ciągnie, ale zdarza mi się przysnąć podczas pierwszej rozmowy z kimkolwiek, jak próbuję zwiedzić Hommlet. Na razie bardzo podoba mi się że mieszkańcy są bardzo tolerancyjni. Wróciłem z przechadzki poza miasto w towarzystwie pięciu szkieletów, ale nikt sobie z tego kompletnie nic nie robi. Nawet w świątyni St. Cuthberta, który jeśli dobrze pamiętam z podręcznika do Greyhawka ochoczo tłukł nieumarłych, udają chyba że nie widzą moich kościstych towarzyszy.

12.05.2019 16:09
Darth Angel
Darth Angel
41

Ja staram się zawsze grać chronologicznie wg daty wydania. Co do Baldurów, osobiście polecam zagrać po kolei. Obie pozycje to zupełnie różne gry. Może bardziej przypadnie Ci do gustu dwójka, a może jednak jedynka. Osobiście wolę jedynkę. Raz że klimat (jakby zagubienia, niepewności, tajemnicy), dwa, otwarta struktura (jestem typem obieżyświata, lubiłem po kolei zwiedzać kolejne lokacie by dojść do jakiegoś celu, niż skacząc na mapie pomiędzy lokacjami), trzy, "normalności" (poziomy są umiarkowane, dzięki czemu nie ma przesady w stylu "w co drugiej piwnicy w mieście mieszka licz, drakolicz, demilicz, czy inne arcy cośtam"), gra nie każe ratować mi nikogo, kto jest dla mnie nikim i takie tam.

11.05.2019 23:51
Darth Angel
Darth Angel
41

Chcąc sprawdzić ten pomysł ze zgodnością zainstalowałem ponownie moda na kopii z GOG-a, odpaliłem bez większych złudzeń, i zadziałało. Mam dziś trochę sił, idę walczyć z potworami (może przebrnę przez tworzenie postaci?).

11.05.2019 23:23
Darth Angel
odpowiedz
2 odpowiedzi
Darth Angel
41

A ja tak z jeszcze innej beczki. Pod poniedziałku zabieram się nieudolnie za ToEE. Pierwszego dnia zainstalowałem podstawkę z GOGa, ściągnąłem CO8 i usnąłem. Drugiego dnia zainstalowałem CO8 i Javę, przeczytałem kawałek readme i znów odpadłem. Trzeciego dnia udało mi się nawet podjąć próby odpalenia tego - zgodnie z instrukcją uruchamiałem jako admin - komp przełącza rozdziałki, widać że się coś dzieje, z tym że wszystko się odpala w tle, na pasku mam toee, ale jest jakby zminimalizowane, bez możliwości tego przywrócenia, wyłączenie możliwe tylko przez ubicie procesu z poziomu menagera zadań. O dziwo, w trybie okienkowym odpaliło się bez problemu (tzn. odpaliło się w tle, pod wszystkimi możliwymi oknami, i tutaj dopatruję się problemu. Tak czy owak nie jestem usatysfakcjonowany, bo chcę grać w full screenie. Odpadłem. Wczoraj ponowiłem próby ze wszystkimi exe-kami, bez zmian. Sprawdziłem czystą, nie zmienioną wersją z GOGa - działa bez zarzutu. Przyznam się że nie chce mi się aktualnie przeszukiwać internetów, nie mam takiego parcia, więc albo zagram w czystą wersję z GOGa (da się przejść?), albo poczekam na lepsze czasy (może latem, gdy nie będę odpadał wkrótce po położeniu dzieciaków spać, gdy nie jestem zajęty czymś naprawdę wciągającym - a przetrząsanie sieci do takich czynności nie należy).
Teraz jeszcze przyszło mi do głowy, by przetestować ze zgodnością z jakąś starszą wersją Windowsa.
Miał ktoś takie sytuacje? Co radzicie? Grać w wersję niezmodyfikowaną?

03.05.2019 22:48
Darth Angel
Darth Angel
41

Pokręciłem się chwilę po mieście, zwiedziłem kilka miejsc poza, i rzuciłem w cholerę. Na automaty się nadaje bardziej. Jako że można zaimportować postać z PoR, a następnie wyeksportować do CotAB, myślałem że to jakoś wplątany w ten ciąg niezależny wątek w postaci cRPG-a, a tu zwykłe arcade wyszło.

post wyedytowany przez Darth Angel 2019-05-03 22:49:00
03.05.2019 20:34
Darth Angel
Darth Angel
41

FR: Unlimited Adventures mam, ale nic o tym nie wiem. Tak z opisu obstawiałem że to taki zestaw narzędzi do tworzenia modów. Na czek-liście to mam, ale prawdopodobnie nie poświęcę temu wiele czasu.
verify -> EoBy zaliczone, dwa pierwsze z dekadę temu, ostatni dwa lata temu. Z Forgotten Realms sprzed Baldura do sprawdzenia zostało mi chyba już tylko wspomniane Unlimited Adventures, Dungeon Hack i Menzoberranzan, chociaż do tego ostatniego raczej w tym roku nie dobrnę.

03.05.2019 09:15
Darth Angel
odpowiedz
8 odpowiedzi
Darth Angel
41

Treasure of the Savage Frontier za mną, wszystkie posiadane GoldBoxy odhaczone. Sama gra całkiem całkiem, w zasadzie trzyma poziom poprzedniczki. Umieściłbym ją spokojnie powyżej CotAB i SotSB. Założenia historii całkiem niezłe, ale sposób jej prezentacji - podobnie jak w GttSF - naciągane. Gra dociera do niższych poziomów niż seria Poolsów, więc nie czuć praktycznie problemu z limitami rasowymi klas postaci (chociaż i tak profilaktycznie miałem połowę drużyny ludzi, z których dwójkę jeszcze w GttSF zdualclassowałem na Magów z Rangera i Kapłanki. Bo pięć fireballi na rundę to jednak siła. Do tego dużo podróżowałem z NPCami, z jedną mój Paladyn miał nawet romans (tzn. ma dalej ;). Od strony technicznej DQoK jest niedoścignione. Swoją drogą niektóre zaklęcia działały inaczej niż w Krynnach, nie wiem która gra coś pomieszała. Niektóre też po prostu nie działały, albo czegoś nie zrozumiałem. Brak tutaj różnorodności sprzętu z pozostałych serii. Ogólnie, pomimo dużo niższych poziomów, rozgrywką i prezentacją historii (z jej plusami i minusami) bliżej obu Savage Frontier do PoD, niż poprzedniczkom samej PoD. Jako serie, zdecydowanie najbardziej przypadły mi do gustu Krynny, później chyba jednak Savage Frontier, i tuż za nią, ale jednak na końcu, Pools'y.

Z Goldboxami się rozstaję póki co, może kiedyś GOG zdobędzie Spelljammera czy Buck Rogers, to się z nimi zmierzę. Grał ktoś? Póki co nie pozostaje mi nic innego, tylko zająć się TotEE.
P.S. Ten powyższy Arbiter's Mark to taki trochę Sędzia Dredd, co?

post wyedytowany przez Darth Angel 2019-05-03 09:16:21
01.05.2019 21:14
Darth Angel
Darth Angel
41

Jest jakaś misja z dziedzictwem rodu Cardonów, z tego co kojarzę.
Zwoje obciążają w bardzo nikłym stopniu, ale dalej zajmują miejsce.

01.05.2019 11:13
Darth Angel
Darth Angel
41

Do biblioteki raczej inaczej się nie dostaniesz. Ja nie znalazłem alternatywnego wejścia. W środku wydaje mi się, że warto było chodzić na SEARCHu. Jest tam w ogóle przedmiot (zwój albo książka, nie pamiętam), który zwiększa Endurance o jeden. Trzeba go najpierw odczytać, a dopiero użyć. Nie dzieje się to od razu, tylko po jakimś czasie, ale długie błąkanie się po Phlan nie zwiększyło tej wartości. A gdy tylko przeszedłem się poza miastem, zwiększyło się. Jeśli czekasz na 5 poziom to pewnie wszyscy wówczas będą już na piątym poziomie, więc wyciągniesz tylko jeden dodatkowy HP przy wejściu na 6 poziom. A po imporcie do CotAB, jeśli podniosłeś komuś do 19, to i tak zostanie ścięte do 18.
Jeden z minusów wielu starych gier, to częsty brak jakiegokolwiek opisu co do znalezionego złomu - dla kogo jest przeznaczony, jak działa itp. Czasem można coś testować metodą prób i błędów, ale czasem odpuszczam i sprawdzam w sieci co ja w ogóle znalazłem.

30.04.2019 22:10
Darth Angel
Darth Angel
41

Zwoje możesz identyfikować rzucając Read Magic, identyfikuje wszystkie zwoje u postaci, tyle że muszą być READY. Stosowałem w pierwszych dwóch grach GoldBoxowych, później zawsze płaciłem bo nie chciało mi się identyfikować, a w Krynnach bodajże wszystkie były już zidentyfikowane.

Wykrycie magii jest bardzo przydatne, bo jak rozniesiesz dużą grupę wrogów, którzy wyrzucili dużo sprzętu, a masz zapchane różnym sprzętem miejsce w ekwipunku, to wówczas wykrycie pomaga Ci zgarnąć tylko potencjalnie ciekawszy sprzęt, odrzucając rupiecie.

30.04.2019 18:45
Darth Angel
Darth Angel
41

Jak to czytam, to chyba nie zdecyduję się na dodatkową zawartość, jeśli zainstaluję CO8.

30.04.2019 18:37
Darth Angel
Darth Angel
41

Jest jeden sposób odciążenia: DROP :).
A, jeszcze jeden sposób, pisałem Ci już o tym. Kup coś taniego (np. strzały za 1GP). Wszystkie klepaki są zamieniane za równowartość w najwartościowszej walucie, jaką się da.

post wyedytowany przez Darth Angel 2019-04-30 18:41:03
22.04.2019 12:33
Darth Angel
Darth Angel
41

Ale czysty kapłan jest w starych edycjach strasznie kiepski moim zdaniem, ma parę przydatnych czarów, owszem, ale później kolejne awanse nic mu sensownego nie dają. Dociągnąłbym do PoD i wymieszałbym z czymś efektywnieszym. W sumie właśnie to zrobiłem :).
Co do tezy o kiepskich multiklasowcach w GoldBoxach - nie w przypadku Krynnu. Tam sobie świetnie radzą aż do samego końca, ale tam są rozsądniejsze limity.

22.04.2019 00:18
Darth Angel
Darth Angel
41

Cztery sekundy to jak sobie przypominam właśnie tyle, ile gra dawała na odpowiedź, tzn. na wybór odpowiedniej postawy. Gra nie daje szansy na spokojne zastanowienie się, przemyślenie swojej wypowiedzi. Szybko wybierasz ton wypowiedzi, bo inaczej idzie domyślna. Czyli prawdopodobnie to nie kwestia nowego OS.

21.04.2019 23:54
Darth Angel
Darth Angel
41

Ni grzyba nie kojarzę sytuacji, grałem dawno, jeszcze nie było tych dodatków o których pisał SpecShadow. Byłem Ventrue z wymaksowaną dominacją, jest szansa że to o czym piszesz zrobił ktoś za mnie :). Jak Ci poszło z Alpha Protocol?

21.04.2019 22:48
Darth Angel
Darth Angel
41

Opisy mechaniki to nie solucje. To akurat obowiązkowy punkt przy każdej, zwłaszcza nowo rozpoczynanej serii (wyjątki to np. manuale w kolejnych odsłonach poolsów czy Krynnów, przelatywałem je pobieżnie, by upewnić się że nic nowego nie doszło). Oprócz istotnego rysu historycznego, czytałem od deski do deski wszystko związane z mechaniką, z wyjątkiem czarów (do tych wracałem dopiero jak je zyskiwałem) i wspomnianego bestiariusza. Nie zrobiłem tego w PoR i CotAB i później żałowałem (zignorowałem Appendixy, założyłem że w tych tabelkach nie ma nic istotnego dla rozgrywki, zwłaszcza że były nie w manualach, tylko w Journalach, co moim zdaniem było błędem - Journala traktowałem jako dot. fabuły, nie mechaniki).

Wspominasz rozwój postaci w Wizardry - to już nie rozbudowany system, to coś, za co powinno się karać. Przy awansie możliwe było zyskanie losowo jakiegoś bonusu do dowolnego atrybutu, ale także do jego utraty, ot tak, bez wyraźnego powodu. To przykład gier, gdzie przed awansem zawsze robię obowiązkowy save, sprawdzam czy korzyści są akceptowalne, jeśli nie to load i od nowa. Może to mało uczciwe względem komputera, ale cóż, życie :).

Co do U4 - cnoty wymagały przestrzegania zasad, ale były one dość jasno wytyczone. Najtrudniej było do pierwszej cechy, bo nigdy nie wiedziałem czy to już blisko czy nie. Później już miałem punkt odniesienia. I najważniejsze, trzeba po prostu żyć tymi zasadami, faktycznie dążyć do stania się uosobieniem tych cnót, a nie tylko kalkulować ile czego zrobić, by odblokować kolejny ołtarz. Dlatego to moja ulubiona część na równi z U7 (ciężko mi wybrać która jest lepsza).

Do solucji sięgnąłem bodajże w Wizardry V, bo mnie już szlag trafiał przy ręcznym mapowaniu, w Isharach, gdy krążąc zbyt długo w jakimś miejscu wietrzyłem że być może zrobiłem coś w innej kolejności niż zaplanowali twórcy i mogłem sobie uniemożliwić przejście gry.
Korzystałem też z dołączonych do danej gry opisów w M&M, konkretnie do szablonów map. Były to plany wszystkich miast, jaskiń czy bezdroży, bez jakiegokolwiek oznaczenia. Drukowałem je i nanosiłem na nie wszystkie istotne opisy, które odnajdywałem w grze. Założyłem, że gra ma inny cel niż Wizardry czy Bard's Tale, bo tam właśnie ręczne mapowanie to kwintesencja. Tutaj nie labirynty były sednem, stąd też inne podejście i wykorzystanie "podkładów".

Generalnie unikam sięgania po cokolwiek innego, niż dodanego do danej gry. Są wyjątki, jak chociażby taki Darklands, przed stworzeniem postaci wyszperałem kilka porad w sieci, bo to jest dopiero skomplikowany dla początkującego system, a nie chciałem czegoś istotnego skopać.

Starałem się unikać solucji, czuję że odzierają mnie z mojego prawa do samodzielnego rozgryzienia fabuły gry czy łamigłówek. W ostatnich latach nawet recenzji unikam, bo czasem zdradzają za dużo. Możecie się ze mną nie zgadzać, ale nawet recenzja KotORa, którą ostatnio Silvaren podlinkował, - wszedłem z czystej ciekawości cóż tam napisał (pamiętam nagonkę z jego recenzją bodajże PoE) - wg mnie już we wstępie za dużo wyjaśnia tła historii, która nie jest może wiele wnosząca do rozstrzygnięcia gry, jednak nie były one wyłożone na dzień dobry, ta historia się z czasem sama ujawniała. I czułbym się chociażby z tego drobnego samodzielnego odkrycia odarty.

Nie bierz tego do siebie Silvaren, to tak, jak chociażby w filmie LotR uważam, że błędem było na początku wyłożenie wszystkiego o pierścieniach, sauronach i takich tam. W książce to się dopiero rozwinęło (zwłaszcza jeśli najpierw się Hobbita przerobiło), a w filmie niczym obuchem na dzień dobry wszystko wyłożone. Nie dobry film, nie dobry.

Muszę nauczyć pisać się krótsze posty.

21.04.2019 19:42
Darth Angel
Darth Angel
41

Pierwsza Ultima to mi ze dwa - maks. trzy wieczory zajęła ;).
Patrząc po savkach, tydzień ogrywałem U2, 10 dni U3, 17 dni U4, ale to było w czasach kiedy nie miałem dzieciaków. Nie jestem w stanie tego przeliczyć na godziny. Bez solucji, tylko sobie mapy drukowałem i oznaczałem na nich co potrzebne. A w U4 zapisywałem sobie wszystko co tylko napotykałem, imiona każdego NPC-a w każdym mieście i z każdym pytaniem które mu zadałem wraz z odpowiedziami na te pytania. A jak przyszła mi do głowy nowa rzecz do zapytania, to znów pytałem o to każdego kogo spotykałem, na zasadzie "a nuż ktoś coś wie".

21.04.2019 19:13
Darth Angel
Darth Angel
41

Na początku głównie LOOKałem, w dalszych etapach trochę więcej SEARCHowałem. Od CotAB poprzez wszystkie gry prawie non stop SEARCHowałem. I tak nie kojarzę jakieś różnicy, która była opisana (że niby dłużej-trudniej). Oczywiście to musiałoby być zweryfikowane przy kolejnym podejściu, ale nie jest z pewnością tak ciężko, żeby nie dać sobie rady. Największy upływ czasu tak naprawdę zachodzi, gdy chodzisz poza miastem. Tam jeśli ma to znaczenie (nie pamiętam czy tak można), chodź bez SEARCHa. I tyle.
Przy okazji, jaką zmontowałeś drużynę?

21.04.2019 13:04
Darth Angel
Darth Angel
41

Na początku, gdy z wrogów wypadają jakieś kopiejki, 6 tys. GP za całą drużynę to jednak duży koszt. A w poszczególnych częściach to różnie wygląda. Raz jest za darmo, raz za klejnoty, raz za 100 GP a raz za 1000.
Jeszcze jedna sprawa, kontroluj ilość PeDeków, od któregoś GldBoxa wszedł "ficzer", który oznacza wizualnie postać która może awansować, ale w PoR (i CotAB chyba też) nie, co w połączeniu z przycinaniem "nadmiarowego" doświadczenia jest nader wredne.

20.04.2019 22:02
Darth Angel
Darth Angel
41

Pamiętaj także, że przechodzi praktycznie cały ekwipunek z SotSB, Twój pierwszopoziomowiec może mieć wypasiony sprzęt. Ja już byłem przygotowany ze zwojami, by uczyć się wszystkich istotnych czarów, jak tylko osiągałem odpowiedni poziom, oraz najlepsze ochronne przedmioty, które będzie mógł używać mag. Podobnie wszystkie różdżki i takie tam, chociaż one były koszmarnie kiepskie w porównaniu do moich i tak nie wybitnych magów. Największy problem to odnalezienie Hall of Training. Jak ją się znajdzie, to praktycznie przez jakiś czas co walka to poziom. Niewymagający grind jest tu wręcz wskazany. I myślę że do zrobienia nawet czterema "początkującymi" postaciami.

A tak w ogóle, moim zdaniem, Hall of Training to jedna z większych bolączek wszystkich GoldBoxów. Mogli to zrobić w sposób mniej upierdliwy. Albo czasem nie można awansować, bo nawet nie wiesz gdzie ona jest, albo nie możesz awansować, bo nie stać Cię na to, bo koszt w niektórych grach jest olbrzymi względem niewielkiego budżetu drużyny, albo lądujesz w miejscu gdzie po prostu nie ma Hali i tyle. W ostatnim DQoK przepadło mi tak przeszło milion punktów za jednym zamachem (nie można awansować o więcej niż jeden poziom, punkty powyżej obcinane są do 1 punktu przed kolejnym awansem). To i ograniczenia rasowe to największe "bugi koncepcyjne" wszystkich Goldboxów.

Z porad na początek:
- w PoR klejnoty i biżuteria nie jest potrzebna, więc jak będziesz miał potrzebę, to możesz spokojnie opchnąć, aby się dorobić 15 tys. złotych ;). Jedną sztukę biżuterii to się nawet zdarza za 5 tys. opchnąć. Nigdy nie wybieraj opcji KEEP przy wycenie, bo po prostu przepada bez korzyści. Nie wymieniaj jednak jeśli nie masz konkretnych rzeczy do wymiany, bo kasą najłatwiej dociążyć postać. Lepiej trzymać właśnie biżuterię, klejnoty oraz dobre magiczne przedmioty, sprzedawać jak jest coś konkretnego do kupienia (lub awansowania)
- rzeczone 15 tys. to odpowiednia kwota, aby zainwestować je w łuk (nie pamiętam nazwy) do kupienia w jednym ze sklepów (nie tym z ogólnym ekwipunkiem bojowym). Jest lepszy niż którykolwiek łuk magiczny do znalezienia w grze, bo daje premię z siły do obrażeń. Do kolejnej gry jednak nie przejdzie.
- kasa cholernie waży, więc jak będziesz miał dużo klepaków, to kup cokolwiek w sklepie, np. strzały za 1 GP. Cała Twoja kasa która się tylko da zostanie wymieniona na platynę, później na złoto itd.
- jeśli chcesz więcej naładować towaru niż bohater jest w stanie dźwignąć, możesz rzucić zaklęcie zwiększające siłę i wtedy go dociążyć do oporu. Jak efekt zaklęcia przeminie, postać dalej będzie nosić ten nadmiar i poruszać się z minimalną prędkością 3 kroków na rundę walki.
- w kolejnych częściach pojawiają się instytucje w których można zdeponować kasę/ekwipunek, ale w PoR nie. Tutaj pozwalałem sobie, podobnie jak wcześniej m.in. w M&M-ach, utworzyć kilka dodatkowych postaci, które miały przyjemność przechowywać ekwipunek i skarby prawdziwych bohaterów. Punkt wymiany to oczywiście Hall of Training.
- przez wszystkie GoldBoxy chodzę z włączonym SEARCHem. Co prawda wszystkie dopalacze szybko gasną, bo każdy krok to 20 min. zamiast 1, ale postacie wyszukują ukryte przejścia, znajźdźki i takie tam. Problem miałem przy włączonej tej opcji tylko w finale PoD i DQoK, ale to opowieść na inne czasy ;).

post wyedytowany przez Darth Angel 2019-04-20 22:15:06
20.04.2019 15:47
Darth Angel
Darth Angel
41

Jedna rzecz, jaką zawsze robię w każdym nowym GolBoxie, to MODIFY po zrobieniu drużyny, ale działa to zanim wyjdziesz na miasto, później przepada. Można ustawić wszystkim cechy na maksa. Taki cheat wbudowany w menu główne ;). W PoR ustawiłem też tak kobiecie Siłę na 18/00. I po importach do kolejnych części nic się tu nie zmienia. Widzę w seriach Krynnu i Savage Frontier że kobiety są przycięte na sile, ale w PoR nie. Co do limitów poziomów: maksymalnie jest 40 poziom dla ludzi w PoD, ja miałem tylko jednego człowieka i po zdualclassowaniu (piękne słowo :) zaraz po pierwszym starciu, który umożliwiał mi awans mojej Kapłanki na nowy, 17 poziom, dobrnąłem pod koniec gry do 31 poziomu maga (i był to największy masowy niszczyciel w grze). Tak więc ludzie to świetna sprawa i robiąc Savage Frontier zrobiłem już trzech. Poza tym zawsze lubię mieć dużo magów, bo co sześć fireballi to nie jeden, więc elfów miałem aż czterech. Ale błędem było rozbić trzech z nich zaledwie na dwie klasy (mag i wojownik). Czwarty elf, który był złamany dodatkowo ze złodziejem, rozwijał się do końca serii w tej klasie, no i też w znikomym zakresie w HP, reszta osiągnęła max. w CotAB. Gdybym miał takich czterech, co każdemu okrążonemu wrogowi mieliby szanse dodatkowo wepchnąć backstabba, to byłoby zdecydowanie efektywniejsze. Ich wolniejszy rozwój byłby akceptowalny (i tak każda z postaci dobijała do maksa nałożonego na daną część na długo przed jej końcem - pomijam oczywiście PoD). Nasłabszym ogniwem był półelf wojownik/mag/kapłan. Był gorszym magiem, kiepskim kapłanem i 8 poziomów wojownika nie rekompensowało tego wszystkiego. Jedyne co, to pozwalał mi FIX-ować w czasie dualclassowania na maga mojej kapłanki, zanim nie odzyskałem moich czarów. Być może tak nie jest, że musi być jakikolwiek kapłan aby FIX działał, ale tak interpretuję opis tej funkcji. Jak coś łatwo można to zweryfikować. Jako że jechałem tymi samymi postaciami od części pierwszej, nie powiem CI jak sprawują się dodatkowe, późniejsze klasy. Te wykorzystuję aktualnie w Savage Frontier.

Gdybym zaczynał ponownie, wziąłbym co najmniej czterech ludzi, i resztę uzupełniłbym złamanymi na trzy klasy (mag/wojownik/złodziej) elfami. I każdego człowieka albo bym dociągnął do PoD na magach i wtedy rozwijał jako wojowników czy innych walczących, lub zaczął jako ci inni by przejść na magów. Pytanie tylko jak jest z tym FIXem bez kapłana, jak chcesz mogę sprawdzić, mam jeszcze wszystkie te gry poinstalowane, wszystkie save'y zarchiwizowane.

"Z tego co się orientuję, to kwestie eksportu do sequelu w Pool of Radiance dość mocno zależą od przebiegu finału gry"
Nie słyszałem.

Co do ToEE, ciągnie mnie przez tę rozmowę o światach D&D. Osobiście odbiłem się kiedyś od dema. W zasadzie nie wiem dlaczego (może dlatego, że jakieś ropuchy mnie zaatakowały na początku, zamiast szczurów jak zawsze ;). Pewnie miałem inne gry na głowie. Tak czy owak jestem raczej zielony w temacie. Circle of Eight to dodatek nieoficjalny, tak? Modyfikuje on znacznie rozgrywkę? O Temple+ w ogóle nie słyszałem. Często staram się grać w gry w wersje jak najbardziej się da oficjalne (np. do Ultimy IX instalowałem nieoficjalne łatki, ale to po to, żeby zmniejszyć szanse na te legendarne bugi). Dlatego chętnie przyjmę uwagi, abym wiedział jak się dobrać ostatecznie do tego tytułu.

post wyedytowany przez Darth Angel 2019-04-20 15:49:42
16.04.2019 14:04
Darth Angel
Darth Angel
41

Całościowo jako seria wybieram Krynn. Pewien wpływ na to mieć może sentyment do sztandarowych nowel osadzonych w świecie Dragonlance, czyli Kronik, które kiedyś pochłonęły mnie (dziś co prawda potrafię spojrzeć na nie bardziej trzeźwo). FR też czytałem, nawet więcej niż DL, ale mimo wszystko fabuły gier i ogólnie klimat był moim zdaniem lepiej odwzorowany w Krynnie, niż w Poolsach. Co prawda ma na to wpływ specyficzność DL, przy którym FR jest typowym n-tym światem (aczkolwiek bogatym we wszystko co się da). Tak czy owak gdyby nie nazwy miejscowości, równie dobrze można by osadzić całą serię poolsów w innym świecie i wg mnie też by przeszło.
Papierowego FR ledwo liznąłem, DL wcale, dużo czasu przegraliśmy w Greyhawku na D&D 3e. Hmm... apropo GH, naszło mnie właśnie na ToEE ;). Chyba muszę skorygować swoją listę To-do.

post wyedytowany przez Darth Angel 2019-04-16 14:17:37
16.04.2019 12:40
Darth Angel
odpowiedz
23 odpowiedzi
Darth Angel
41

Pierwsze podejście do The Dark Queen of Krynn robiłem coś w okolicach 2000 roku, ale gra zasuwała na moim ówczesnym sprzęcie tak, że nie miałem ochoty tego ogarniać. Tym razem zacząłem całą serię jak Pan Bóg przykazał od części pierwszej, włącznie z importami postaci, i tym razem DQoK przeszedłem. Tym samym druga seria Goldboxowa przerobiona. Wrażenia bardzo pozytywne. Początek bardzo liniowy, później niby mniej, pod koniec znów idziemy z góry określonym szlakiem, ale wynika to wprost ze snutej opowieści, podobnie jak było w części pierwszej. Lokacji pobocznych, nie wnoszących nic do wątku głównego brak. W ostatecznym rozrachunku Champions of Krynn bardziej mi się podobał, ale już starcie z Deathknights of Krynn wygrywa Dark Queen. Podobała mi się również bardziej od pools'owych CotAB i SotSB (co akurat nie jest wyczynem) a nawet od PoD. Postawiłbym go w równym rzędzie z PoR, chociaż każda ma inne mocne strony.
Różnice pomiędzy tymi seriami dotyczą nawet samego systemu - niby obie AD&D, ale wersje z Krynnu mają dużo rozsądniejsze limity klasowe dla nieludzi oraz różne smaczki: wybór bóstwa ma wpływ na dodatkowe ficzersy kapłana, fazy poszczególnych księżyców mają wpływ na ilość dostępnych zaklęć magów (przynależność do odpowiednich zakonów magii ogranicza co prawda listy czarów). No i nie można grać złymi. Ze złymi się walczy, trzeba być dobrym lub neutralnym i już. Co ma sens. W CoK i DQoK do walki trzeba podchodzić bardziej taktycznie niż w DKoK, pools'ach czy Savage Frontier, głównie przez obecność smokowców, którzy potrafią nieźle dowalić umierając, tudzież magów z zawsze odpalonymi czarami ochronnymi. Zupełnie inaczej prezentuje się szata graficzna niż w pozostałych wymienionych grach, jest bardziej zróżnicowana, chociaż teraz, po rozpoczęciu Treasure of the Savage Frontier, jakoś przyjemnie wrócić do tych prostszych widoczków, chyba przesyt miałem tamtych odcieni (tam nawet interfejs się dostosowywał do kolorystyki lokacji). To czego mi obecnie w TotSF brakuje, to rozwiązań upraszczających/przyspieszających rozgrywkę, np. wyeliminowanie funkcji MOVE - ruchu nie trzeba wywołać, jest domyślny, chyba że wybierze się inną funkcję.
Tak przy okazji, nie ceeRPeGowo, na GameSession dają za darmo Epistory: Typing Chronicle. Warunek: trzeba pograć w grę przez 5 minut. Wciągnąłem tak wcześniej dwie inne gry, z jednej nie wychodząc nawet z menu. Wymagane pięć minut minęło, a ja już byłem pochłonięty. Wciąga jak bagno. Takie nowe wydanie Mistrza klawiatury, opowieść o dziewczynce podróżującej na lisie. Tylko trzeba pisać bezwzrokowo, bez tego to musi być mordęga.

29.03.2019 12:49
Darth Angel
odpowiedz
Darth Angel
41

Kolejny bundle na Fanaticu - w drugim progu za 23 zł 11 gier, w tym Ash of Gods: Redemption.
https://www.fanatical.com/pl/bundle/alliance-bundle
I zaczęło się wiosnobranie na muve.

post wyedytowany przez Darth Angel 2019-03-29 13:00:13
29.03.2019 08:29
Darth Angel
Darth Angel
41

Jako rzecze meelosh, daj szansę AP. Na technikalia mam zawsze dużą tolerancję, a poza tym to dla mnie ta gra to perełka, szkoda że tradycyjnie zawiera niedokończone wątki, no i na sequel nie ma co liczyć. Od kiedy przeszedłem ciągnie mnie, by ruszyć raz jeszcze, a grałem zaraz po premierze (jak przeszedł to zadzwonił, że już mogę grać ;). Też nie pamiętam, abym miał problemy w hakowaniu, rozwijałeś umiejętność? Może na początku po prostu trzeba przywyknąć. Albo olać hakowanie i iść innymi ścieżkami?
W Dex-sie faktycznie szlag mnie trafiał na początku z hakowaniem, ale po każdym rozwinięciu danej umiejętności postęp był ogromny na tyle, że w późniejszych etapach szło już łatwo (chociaż dalej nieciekawie). No i nauczyłem się rozsądnie korzystać z dodatkowego softu.

28.03.2019 18:43
Darth Angel
Darth Angel
41

Na tej liście o której wspominałem widziałem System Shocki, więc geneza sięga najwyraźniej dalej niż Deus Ex.

26.03.2019 21:35
Darth Angel
Darth Angel
41

Nigdy o tym kodzie nie słyszałem, chociaż jak sprawdziłem listę gier gdzie to występuje, to musiałem go nie raz używać. Świat już nigdy nie będzie taki sam, wszędzie będę ten kod wypróbowywał...

26.03.2019 21:30
Darth Angel
Darth Angel
41

Bez tej zniżki to bliżej ceną do trzykrotności. Wg opisu gra inspirowana jest M&M3-5, Beholderami, Pools-ami itp, szkoda że producent nie przyłożył się by dorównać im szatą graficzną, bo o ile rozumiem wzorowanie się rozgrywką, o tyle na siłę ubrzydzanie gry to moim zdaniem lenistwo.

25.03.2019 15:34
Darth Angel
Darth Angel
41

Szczerze? Dla mnie gorszym (pod każdym względem: trudności, grywalności itp.) było Wizardry V. Czwórka była całkiem całkiem. Owszem, duża część walk była na zasadzie kto pierwszy przywali ten idzie dalej, ale nie było tak źle (rozwiązanie walki było szybkie - nasz protagonista miał na tyle mało HP-ków, że jeśli nie poszło z inicjatywą, to, zwłaszcza później, pojedynczy czar przeciwnika mógł zdjąć nas jednym strzałem. Walki były zatem szybkie, z tego co pamiętam, była określona ilość walk na każdym poziomie lochów, i o ile nie postanowisz zapisać gry/przyzwać kolejne potwory w jednym na cały poziom pentagramie (lub pójść wyżej/zejść niżej), to mogłeś sobie do woli chodzić po poziomie. I tu trzeba było podjąć ryzyko, zapis gry i więcej walk, czy liczyć na łut szczęścia że dobrniesz na kolejny poziom. Mapy były dość proste, nic nadzwyczajnego jak się zmapowało poprzednie części - w przeciwieństwie właśnie do Wizardry V, to dopiero była mordęga. Jak się wdepnęło w pułapkę, to na mapie się ją odhaczało i omijało to w następnym podejściu, trudniejsze były łamigłówki rodem z przygodówek. Największy problem to sobie sam stworzyłem, bo ubzudrałem sobie, że "Carrot" to z angielskiego dywan :). Skończyło się na tym, że wszędzie wszystko co miałem próbowałem użyć, no i na napotkanym króliku użyłem m.in. tego mojego domniemanego dywanu i rozwikłałem łamigłówkę (i jeszcze jakiś czas po skończeniu gry nie rozumiałem dlaczego, kto taką bezmózgą zagadkę wymyślił ;). Nie było niezwykle ciężkich walk, jak miałeś pecha to nie przeszedłeś. Jak nie za trzecim razem, to za czwartym pierwszy przywaliłeś i rozniosłeś wrogich czarowników, albo przetrwałeś jakoś ich atak i rozniosłeś wrogich czarowników. Jeśli oni przetrwali do drugiej rundy i byli przed tobą, to po Tobie. Trzeciej rundy raczej nie powinno już być, chyba że dobijanie niemagicznych przeciwników, bo oni też mogli dowalić, ale nie na taką skalę. I tak przez całą grę, nie było męczarni jak miałem np. w Pools of Darkness, gdzie do finałowej walki podchodziłem, bo ja wiem? Ze 30-40 razy?
Generalnie ciepło wspominam tę część, mimo że jest w niej najmniej cRPGa ze wszystkich części. W sumie mechanika była mocno okrojona - za każdy nowy pentagram dostawało się 10 HP i kolejny poziom czarów do dyspozycji. I mocniejsze stwory do przyzwania. Koniec. Może nasi wrogowie mieli więcej mechaniki, w końcu to byli bohaterowie. Oni mieli chociażby ekwipunek, my nie.
Pod względem trudności wolę takie pozycje, niż takie przykładowy Dark Souls. Intro zaintrygowało mnie, chciałem zobaczyć co będzie dalej, ale jak kmioty rozwalały mnie z powodu małych (wg mnie) uchybień zręcznościowych, a sama walka nie jest dla mnie motorem napędowym do grania, to stwierdziłem że olewam tytuł. Pewnie cześć wyżeraczy soulowych nie rozgryzłaby Wizardry IV, ja w drugą stronę, nie mam cierpliwości do nawalania w pada, jeśli sednem gry jest tylko walka.

24.03.2019 23:17
Darth Angel
Darth Angel
41

W Wizardry I-IV grało mi się zdecydowanie lepiej niż w Ultimę I-III. Na tamtym etapie wg mnie były zwyczajnie miodniejsze (przeplatałem obie serie równolegle). Nawet perspektywa w lochach była lepiej zrobiona, dzięki czemu robienie map było zwyczajnie satysfakcjonujące. Jedyny problem, to znikomy postęp do części V włącznie, podczas gdy każda kolejna Ultima wnosiła wiele nowego. Z Wizardry fajnie wyewoluował Bard's Tale oraz M&M. Przechodziłem je wszystkie chronologicznie wg roku wydania, dzięki czemu mam jakiś obraz jak się rozwijała każda z serii. Niestety w tamtym czasie nie dane mi było GoldBoxów rozpracowywać, ale część już nadrobiłem.

post wyedytowany przez Darth Angel 2019-03-24 23:17:52
24.03.2019 19:20
Darth Angel
Darth Angel
41

W kwestii Ultim, moim zdaniem najgorsze masz za sobą. Z tego twojego zestawu tylko czwórka jest naprawdę udana, bardziej mi się podobała niż piątka, może nawet od szóstki, koncepcyjnie nawet od dziewiątki (wykonaniem oczywiście nie może konkurować). Tak czy owak wszystkie pozostałe są lepsze niż 1-3 i 8.
Osobiście nie zaliczyłem Akalabeth, porzuciłem po pół godziny, i Martian Dreams (w pewnym momencie nie mogłem już więcej zapisywać stanu gry, coś się zrypało i nawet wcześniejsze savy nie pomagały (coś na zasadzie "zostało ci jeszcze tysiąc kroków i nie zapiszesz więcej gry"). Nie byłem w stanie przejść tak gry, więc to są ostatnie niedobitki ze spin-offów, odłożone na "kiedy skończę wszystkie pozostałe cRPeGi na świecie".

20.03.2019 13:34
Darth Angel
odpowiedz
Darth Angel
41

Co jakiś czas (np. teraz) jest promocja na ostatni dodatek do Two Worlds II, czyli Call of the Tenebrae. Są dwie wersje, HD (stand alone) i jako DLC. Czy ktoś wie czy jest między nimi jakakolwiek różnica? Z reguły stand-alone jest tańszy. Czekam na jeszcze lepszą ofertę, ale wolałbym wiedzieć, czy ma znaczenie w którą wersję celować.
Jak mniemam nawet wersja DLC nie jest rozszerzeniem integrującym dodatkową zawartość bezpośrednio w podstawce. Obstawiam bardziej jako odpalany niezależnie moduł, mylę się? Jak jest z postacią? Trzeba grać nową czy można ją importować?
Zaznaczę że nie grałem w podstawkę, jest gdzieś w planie dwuletnim.

15.03.2019 23:55
Darth Angel
Darth Angel
41

Nie no, nie taki potężny. Jeszcze do setnego poziomu nie dobiłem. Tutaj jest wielu innych którzy bardziej zasługują na własną podobiznę w Hall of Fame ;).
Dungeon Lords jakieś 15 lat temu ogrywałem, ale pokonał mnie jakiś błąd i brak zapasowych savek, przez co utknąłem w jakiejś komnacie. Prawdopodobnie było to gdzieś blisko początku. Tak więc wiem czego się mniej więcej spodziewać.

15.03.2019 22:04
Darth Angel
Darth Angel
41

Fakt, przy ewentualnym kolejnym podejściu ciekawie mogłoby być przy odświeżonej wersji (Bard's Tale na pewno wolałbym nowe, chociażby dlatego, że starych jednymi postaciami nie mogłem przejść - te za darmochę w BT'2004 były portami z różnych platform).
Ale obecnie bardziej bym się wkręcił nie w remake'i, tylko w następną część, analogicznie jak w BT4. Chociaż nie przeszłoby to pewnie zbyt łatwo ze względu na prawa do FR. Może tym tak zwanym duchowym spadkobiercą tej serii będzie Archaelund?

15.03.2019 15:19
Darth Angel
odpowiedz
6 odpowiedzi
Darth Angel
41

Pools of Darkness zaliczone. Udało mi się w końcu finałową walkę przetrwać. Pierwszą z serii walk pomagało mi przejść użycie Zwoju ochrony przed smoczym zionięciem o którym ostatnio pisałem, ale w drugiej walce większość zespołu roznoszona była w pył (lub w kamień), trzecia to zwykłe dobicie mnie przez przeciwników. Już rozważałem zrobienie klonów tego mojego jednego człowieka, mało honorowe rozwiązanie - nie wiem czy się da, ale podejrzewam że tak, w końcu na tym opiera się pewnie ten sposób z przemyceniem przedmiotów o którym pisałeś verify. Tak czy owak szukając czy da się zmienić imię postaci (pamiętałem że wygląd można było) znalazłem opcję "Level". Tam był zaszyty pięciostopniowy poziom trudności. Domyślnie jest na weteranie (3), zmniejszyłem na nowincjusza (1) i rozegrałem ponownie. Różnica polega w ilości HP-ków, przeciwnicy mieli ich dokładnie połowę mniej niż na weteranie. Pierwsze podejście zakończyłem znów na drugiej walce, doszczętnie mnie zmiotły (może poszłoby lepiej gdybym nie zapomniał odświeżyć haste'a). W drugim podejściu przetrwałem wszystkimi dwie pierwsze walki, w trzeciej straciłem połowę zespołu, ale zwyciężyłem.
Na koniec mamy możliwość odpłynięcia niczym Bilbo, albo podjęcia jeszcze jednego wyzwania. Sprawdziłem to. Gra się domyślnie przełączyła na najwyższy poziom trudności. Nie wiem czy jest jakieś większe uzasadnienie tego, ale wracają wszyscy bossowie - za pierwszym razem dostałem się do nich bez przechodzenia całości, chyba przez jakiś błąd - ot znajdowałem ukryte przejścia i od razu przez nie przechodziłem. Utłukli mnie. Pokręciłem się trochę, jedno wyzwanie zaliczyłem i sekretne wejście do bossów było już zamknięte. Kolejne wyzwanie wyczyściło mi wszystkie czary, utłukli mnie i stwierdziłem, że mam dość. Krainy ocalone, to najważniejsze. Nie czuję potrzeby sprawdzania się w tym.
Generalnie przyjemnie mi się w to grało, podobała mi się konstrukcja poziomów (wieża Marcusa, twierdza Zenthil). Na plus swobodna eksploracja świata, implementacja ułatwień w rozgrywce (które to dochodziły stopniowo w poszczególnych odsłonach BoldBoxów), zauważalnie ulepszona grafika (jak ktoś nie wierzy, niech odpali sobie po krótkiej sesji z tytm tytułem którąś z poprzedniczek :). Minusy: brak przenoszenia sprzętu (prawie całego) do i z innych wymiarów, finałowa walka (dwie pierwsze walki przegięte w stosunku do tego, co było przez wszystkie części, aczkolwiek akceptowalne, ale dokładając trzecią, w której w ogóle nie można rzucać zaklęć, to już przesada - może i powodem tego jest zły dobór drużyny, ale ten spowodowany był kolejnym minusem), mechanika (ostre ograniczenia klasowe nieludzi i system awansu - oczywiście to akurat spuścizna całej serii), fabuła (zbyt nadęte to, rozumiem, że Fantasy Role-playing Epic vol.IV, to trzeba było coś epickiego na koniec wymyślić, ale jakieś to, wraz z zakończeniem, mało sensowne). Mimo wszystko grało mi się w to przyjemnie, chociaż nie zbliżyło się to do poziomu, który wyznaczył PoR.

Aktualnie na warsztat biorę Dark Queen of Krynn i Dungeon Lords.

10.03.2019 21:46
Darth Angel
1
Darth Angel
41

Blackthorn -> Frayed Knights czy Pools of Darkness? Zakładam że to pierwsze, bo stałym bywalcom tego wątku raczej trudno chociażby nie słyszeć o PoD :). I nie ma za co, polecam się na przyszłość.

Co do mojej mordęgi w PoD, jestem kilkadziesiąt prób dalej, przypadkiem, gdy oberwałem w drugiej walce kulą ognia, przypomniało mi się, że jeszcze od wymiaru Thorne'a przeniosłem zwój Ochrony przed smoczym oddechem - to jedyny zwój który się nie rozsypuje. Licząc że mnie obroni przed atakami ogniowymi użyłem go - i o ile fireball dalej mnie normalnie krzywdził, o tyle stałem się niewrażliwy na wszystkie błyskawice minionków Bane'a i drakoliczy, które w istocie były zionięciami, a właśnie to dziesiątkowało moją drużynę. Co lepsze, użyłem go na każdego członka drużyny i jeszcze nie zniknął. Pierwszy etap stał się tym samym dużo prostszy. Dalej ciężki, ale do przejścia. Chociaż jakiś pech się mnie uczepił i za każdym razem traciłem co najmniej dwóch ludzi (nie zdawali testów przeciw dezintegracjom czy zamianie w kamień, rzadko od obrażeń fizycznych). Rekord to czterema bohaterami do drugiej walki doszedłem. Tam niestety znów zredukowali mnie do dwóch ludzi. No i w trzeciej walce kolejna niespodzianka - nie można w ogóle rzucać zaklęć. A bez tego ostatnia fala rozniosła mnie. Postanowiłem zmienić podejście, wymieniłem wiele zaklęć u całej szóstki, abym na koniec każdej walki mógł odświeżyć zaklęcia ochronne na kolejną walkę. Niestety, tego zwoju będę mógł tylko na jednej osobie użyć, gdy już zacznie się bitka. Zobaczymy, może te moje cieniasy jednak dadzą radę.

08.03.2019 15:37
Darth Angel
Darth Angel
41

Niby najpotężniejsze przedmioty się nie rozsypywały przy przejściu przez Limbo. W praktyce wszystko co miało do +5 włącznie znikało. Mam jeden miecz Vorpal, ten przechodzi, także pierścienie Ochrony przed złem, pierścień niepodatności na elektryczność (nie działa swoją drogą), pierścienie of Wizardry, pierścień of Blinking i dwa niemagiczne łuki Fine Long Bow (mają bonus z siły do obrażeń). Wszystkie buty szybkości, rękawice siły itp. kwitną w przechowalni. Wszystko pozostałe co mam to to, co zdobyłem w tym konkretnym wymiarze. Elminster zmagał się z balorem, po mojej wygranej drugiej rundzie on był wchłonięty przez sadzawkę, a balor wzywa resztki sił i jest trzecia walka. Dalszy ciąg zdarzeń na razie dla mnie niekorzystny :).

08.03.2019 15:36
Darth Angel
odpowiedz
Darth Angel
41

Można ten wpis usunąć?

post wyedytowany przez Darth Angel 2019-03-08 15:37:30
08.03.2019 14:44
Darth Angel
1
odpowiedz
5 odpowiedzi
Darth Angel
41
Image

Dwa tygodnie temu udało mi się zaliczyć Frayed Knights: The Skull of S'makh-Daon. Gra, jak pisze autor, inspirowana była serią Wizardry, zwłaszcza 7. Dla mnie eksploracja to takie M&M 6-9 (płynne, nie po siatce), wnętrza budynków dość ascetyczne, kojarzą mi się z Daggerfallem (aczkolwiek wystrój zdecydowanie bogatszy). Sama walka to system turowy, ale nie fazowy jak w Wizardry, z Wizardry to kojarzy mi się głównie dlatego, że wrogowie pojawiają się zazwyczaj "znikąd", losowo na zasadzie zasadzki czy też po otwarciu drzwi. Jedyni wrogowie którzy są non stop widoczni to patrole chodzące swoimi ścieżkami i nie zbaczającymi z niej, nawet jeśli stoimy na widoku lub wręcz na drodze, odradzający się każdorazowo po odwiedzeniu danej lokacji (czy też sekcji jakiejś większej lokacji). Aby doszło do konfrontacji, musimy na nich "nadepnąć". Rzeczeni wrogowie wyglądają trochę plastusiowato a ich animacja jest bardzo, bardzo uboga. Sama gra wygląda tak, jakby powstała w okolicy 2000 roku, aczkolwiek mnie osobiście to nie przeszkadza. Ma za to koszmarny interfejs: porażająco prymitywny ekwipunek, toporna księga m.in. z zaklęciami czy dziennikiem - to jest największa bolączka tej produkcji. Co tam jeszcze? Na początku niedoceniany przeze mnie system, jednak z czasem coraz bardziej się do niego przekonywałem. Całkiem zmyślny, dość bogaty, zwyczajnie satysfakcjonujący. Gramy czwórką predefiniowanych bohaterów, standardowe archetypy: wojownik, złodziej, druid, czarodzej. Nie mamy wpływu na to, kim są na początku przygody, ale samodzielnie możemy kształtować kim zostaną. Nic nie stoi na przeszkodzie by wojownik nauczył się czarów, chociaż nigdy nie osiągnie biegłości na poziomie rozwijającego się w tym kierunku czarodzieja. Osobiście druida nauczyłem magii czarodzieja, co przyniosło bardzo wymierne korzyści (głównie ofensywne). Opowieść którą snuje gra zaliczam na kolejny plus - niby szablon, ale nie do końca i przyzwoicie podany. Fabuła jest liniowa - jest kilka decyzji do podjęcia (typu zabić/nie zabić), ale nie wpływają one na wątek główny. No i otwarte zakończenie, czekające na kontynuację (jest w drodze). Postacie same powiedziały, żebym save'y zachował :). No i tu jest największy wg mnie plus - dialogi naszych pupili. Każdy z bohaterów nie jest tylko zbitkiem pikseli, portretem z przypisanym manekinem, któremu zakładamy zbroje i tarcze. Mają szczegółowo rozpisane osobowości, które determinują ich stosunek do samych siebie, kompanów, przygód, czy ogólnie życia. Wynikają z tego dialogi niczym w sitcomach (ale tych lepszych), przedstawionych w formie dymków niczym w komiksach, przy zmieniających się portretach w zależności od emocji, jakie w danej chwili odczuwa dana postać. I właśnie za humor mogę polecić tę grę, pomimo biedoty strony technicznej.

Jestem na finiszu Pools of Darkness. No i jest przegięty. Raz się już cofnąłem do wcześniejszego save'a, poszukując czegoś co mi pomoże. Udało się, mam wrażenie że mam o około 4 przeciwników mniej w pierwszych dwóch walkach mniej (i dzięki temu np. w pierwszej walce muszę wyciąć w pień tylko ~30 naprawdę wrednych typów, a nie ~34 - postęp). Tak czy owak udało mi się wczoraj doprowadzić do sytuacji, gdzie pierwszej rundy nie przeżył tylko jeden z pupili (spisany od razu na straty, wiem że dam radę go wskrzesić, chociaż i tak będzie po wszystkim skoro to ostatnia walka). Po kolejnym etapie zostałem już tylko z jednym bohaterem, liczyłem że to już koniec i wskrzeszę sobie dwójkę bohaterów i pójdziemy upić się do nieprzytomności aby uczcić pamięć po pozostałej trójce, ale była jeszcze trzecia walka i wspaniały plan trafił szlag zanim zdążyłem się ruszyć. Przy drugim podejściu zmietli mnie już w pierwszej walce.
Finał jest nieporównywalnie trudniejszy od czegokolwiek, czego można było doświadczyć przez wszystkie części, co tam, przez wszystkie GoldBoxy w które grałem. I problemem nie jest to, że postawili tych konkretnych przeciwników w takiej ilości. Problem jest w koncepcji, że do innych wymiarów nie mogę zabrać magicznych przedmiotów, bo niszczą się przy przejściu. Tym samym najtrudniejsze fragmenty w poszczególnych etapach gry chodziłem bez sprzętu, który właśnie tam przydałby się bardziej niż w normalnych Krainach. A więc musiałem liczyć na umiejętności moich ludzi. Tylko że z wyjątkiem jednego człowieka, z którego jestem bardziej niż zadowolony (na początku gry 17-poziomowego kapłana zdualklassowałem na maga, aktualnie dobiłem do 31 poziomu maga), reszta to: półelf wojownik/mag/kapłan (maksymalny poziom kapłana dla półelfa zdobył już w PoR, pozostałe dwa osiągnął w pierwszej połowie CotAB), trzech elfów wojownik/mag (wojownicy wymaksowani prawie od początku CotAB, mag gdzieś bliżej końca tej części) i jeden elf wojownik/mag/złodziej (pierwsze dwie klasy jak poprzednicy, jedynie złodziej rozwija się do tej pory, aktualnie 25). Pomijam fakt, że elfów, czyli 4 z moich postaci, nie można wskrzesić gdyby im się zeszło. Więc z 6 postaci 4 nie awansują od dwóch części w ogóle, co nadrabiałem dotychczas ekwipunkiem i deszczem fireballi, którymi pokrywałem zawsze pole walki. W tej części deszcze przestały być tak przydatne, bo dość dużo wrednych przeciwników było niewrażliwych na ogień lub posiadało odporność na magię - o was mówię paskudne drowy. Sytuację ratował tylko mój ludzki mag, który był w stanie przełamywać tę odporność. Teraz, na końcu gry, tym jednym magiem wycinam 80-90% tych przeciwników w pierwszej walce, jestem w stanie się samodzielnie wyleczyć, reszta drużyny jest tylko dodatkiem. Niezbędnym w następnej walce, gdzie liczy się tylko walka wręcz, a nie mogę przeciwnikom dać zbyt wiele czasu, bo po kilkudziesięciu testach w końcu obleję i zostanę zdezintegrowany lub zamieniony w kamień. A w trzeciej walce widziałem już, że potrzebuję tych pozostałych aby zrobić zaporę z fireballi, i dać więcej celów. Więc koncept ograniczeń klasowych + brak mojego sprzętu z Pierwszego Planu Materialnego sprawia, że mam teraz ciężki orzech do zgryzienia. Gdybym o tym od początku wiedział, każdego wieloklasowca bym robił w trzech klasach ze złodziejem (jedyna klasa która nie ma limitów rasowych), a może bym się pokusił o samych ludzi w różnych klasach, których z czasem zamieniłbym na magów. Pewnie byłoby trudniej we wcześniejszych częściach, ale finał byłby zdecydowanie prostszy.

28.02.2019 10:56
Darth Angel
Darth Angel
41

Aaa, czyli sprzedawali od początku jedną trzecią trylogii? Cwaniaczki. A w ogóle dawali to ludziom którzy wsparli BT4? Z tego co pamiętam, to była to jedna z obietnic z kampanii Kickstarterowej, z tym że inExile wycofał się z robienia tego na rzecz innego studia.

27.02.2019 11:15
Darth Angel
Darth Angel
41

Ta trylogia Barda jest dostępna już chyba z pół roku na GOGu.

Co do Operecii, ciągnie mnie do tej pozycji na podstawie raptem dwóch filmików, a od takiego Underworld Ascendant po też dwóch, też na etapie produkcji, coś mnie odrzucało.

Na Dungeon Mastery czekam cierpliwie, aż gdzieś się wydadzą, bo niestety nie grałem w żadnego.

27.02.2019 10:37
Darth Angel
Darth Angel
41

Mocno kojarzy mi się z ogrywanymi aktualnie GoldBoxami. Czy Realms of Arkania nie miały też podobnie?
Facet który odpowiada za Archaelund wydał wcześniej Exiled Kingdoms (osadzony w tym samym uniwersum) - grał ktoś? Warte dopisania do wishlisty?

21.02.2019 09:56
Darth Angel
Darth Angel
41
Wideo

Grać w grę Profesorowie Henry, Klaus czy Pedro Ci nie pomogą. Mogą Ci pomóc dość ze stacji kolejowej do kościoła, ale do gier to bez słownika pod ręką nie ruszysz. Teraz i tak jest wygodniej, bo szybko można google translatora zaprzęgnąć do pomocy, ale kiedyś to bez knigi obok klawiatury nie zabierałem się za Wastelanda, M&M-a czy Daggerfalla, jak również do anglojęzycznych podręczników do papierowych RPGów.. Dzięki temu mam teraz całkiem niezły zasób słownictwa nieużytecznego w życiowych sytuacjach :). Dalej korzystam, w każdej grze trafi się coś, co ogólnie z kontekstu zrozumiem, ale pojedyncze słowa są mi obce (lub zapomniane) i staram się je "zasymilować". Szczególnie tak miałem ostatnio w Lone Wolfie. Byle jakieś podstawy mieć
https://www.youtube.com/watch?v=suSK9KSPihg

Gorzej jeśli tekst jest czytany lub pisany i przelatuje bez zatrzymywania, no cóż, wtedy zaczynaj od starych M&M-ów, Wizardry, ogólnie Gold Boxów czy Bards' Tale-ów :). Czasu na przetłumaczenie będziesz miał pod dostatkiem :)

15.02.2019 23:08
Darth Angel
Darth Angel
41

Co do Shadowruna, kojarzę tylko krótki filmik (albo i zaledwie fragment) chyba z okazji premiery Returns, być może nawet sprzed. Dla mnie wszystko było tam jakieś takie zbyt sterylne, zbyt statyczne. Nie wiem jak się w to gra oczywiście, takie odczucia na podstawie raptem minuty oglądania. Kiedyś sprawdzę, mam póki co wszystkie.

25.01.2019 11:19
Darth Angel
Darth Angel
41

większość tych nowych skilli to zapychacze lub kompletnie nieprzydatne rzeczy
"większość" to i tak więcej niż to, co jest w AD&D. Milion razy lepsza wieloklasowość moim zdaniem, jaśniejsze poziomowanie - skalowanie doświadczenia robione przez automat totalnie mi nie wadzi, w papierowej wersji jest kijowe, to fakt, ale nigdy nie stosowaliśmy się to tego. No i doświadczenie na wyższych poziomach nie wygląda jak PLN sprzed denominacji. Nie, ja zdecydowanie wolę 3.0-3,5e.
Osobiście nie grałem w Enhancedy i nie planuję. Wydaje mi się że oryginały są wystarczająco grywalne, gdyby mnie naszło na powtórkę. Chociaż znajomy chwalił to sobie ze względu na odpalanie na tablecie czekając np. w kolejkach. Ale dla mnie to nie warunki do grania, wolałbym książkę.

post wyedytowany przez Darth Angel 2019-01-25 11:20:30
25.01.2019 09:47
Darth Angel
Darth Angel
41

Te gry poza settingiem nie mają ze sobą nic wspólnego, więc bez sensu :)
Wiem :).
A jeśli będzie np. jakiś easter egg, a ja go nie zrozumiem, to może mi to zniszczyć (późne) dzieciństwo ;).

25.01.2019 09:43
Darth Angel
Darth Angel
41

I jeszcze Coldfire Keep za 3,62 PLN, bodajże Adamus kiedyś uznał że nie warte toto uwagi, ale kosztuje to tyle co nic, więc wciągnąłem.

15.01.2019 12:27
Darth Angel
Darth Angel
41

Mistrzowie Gry z reguły nie ujawniają swoich wszystkich kart, więc w przypadku (ce)eRPeGów to żaden skandal. A co do strategii to nie gram, nie wnikam.

14.01.2019 13:30
Darth Angel
Darth Angel
41

Ja unikam spoilerów do tego stopnia, że nie zagram w Blackguardsy zanim nie przejdę Drakensangi, i nie ruszę Drakensangów zanim nie przejdę Realms of Arkania ;).
Wiedźmina 3 mam na liście do kupienia (może za darmo dadzą jak wyjdzie CP2077? :). Nie powiem, chętnie bym go ograł, aczkolwiek peceta do gier dokładnie jak napisałeś, mam z ubiegłej dekady, + budżetowy lapek kupiony rok temu (GoldBoxy śmigają na nim aż miło :) i póki co nie pali mi się do nowej maszyny do grania. Zgadzam się z opiniami, że fabularnie erpegi to dość słaby gatunek, no ale wolę już te wypociny scenarzystów samodzielnie odkryć, dlatego od biedy zwiastun jakiś obejrzę i tyle. Opinie takie jak tutaj jak najbardziej czytam, ale jeśli spojrzę na recenzję jakąś (w grę wchodzą tylko pisane), to tylko aby ogólny obraz gry, o której bardzo mało wiem, sobie wygenerować. I jeśli wietrzę spoiler, to przeskakuję dalej. Chyba że o grze "samoczynnie" wystarczająco, by obyć się bez recenzji - np. nie czytałem recenzji Skyrima, wiem jak wygląda gra, jak wyglądały poprzedniczki, i kiedyś bez wątpienia w niego zagram (w TES VI zresztą też); Wiedźmin podobał mi się głównie ze względu na klimat, dwójka już słabiej wypadała pod tym względem, a sama gra to taki przeciętniak dla mnie, ale trójkę i tak mam na celowniku (trochę zamglony ten cel, ale jest).

petemut -> Swoją drogą twist w pierwszej części KotORa rzeczywiście całkiem zgrabny, ale podejrzewam że również w tym wątku mógłby się znaleźć ktoś kto KotORów nie przechodził np. Iselor.
Iselor, zagraj. Tam nie ma żadnego twista, nic nie zauważyłem a przeszedłem go wielokrotnie ;).

14.01.2019 11:32
Darth Angel
Darth Angel
41

Silvaren -> bo tak wyliczył wzór dla tego konkretnego wyniku z ciągu otrzymanych liczb i nawet po wczytaniu gry i przeprowadzeniu dokładnie tego samego ataku, jego rezultat będzie identyczny.
Zaobserwowałem to bodajże w Ultimie VII.

petemut -> ten przykład z 95% na trafienie, to może jeszcze dodatkowe czynniki wchodzą w grę? Z tego co pamiętam jeśli chodzi o system Warhammera (przynajmniej Fantasy) to trafienie to jedno, a zadanie obrażeń to drugie, bo się mógł pięknie wyprowadzony cios toporem odbić od czaszki, bo zadane obrażenia były niższe niż Odporność ofiary (czy jakoś tak ;).

post wyedytowany przez Darth Angel 2019-01-14 11:34:10
10.01.2019 10:09
Darth Angel
Darth Angel
41

O HellRaida mi chodziło, zgadza się. Project Warlock po zwiastunach mi bardziej z Doomem się kojarzył niż z Hexeticami (chociaż sam Heretic to w sumie klon Dooma z różdżkami zamiast gnatów). Za to Amid Evil robi wrażenie, dzięki SpecShadow za wskazanie tytułu.

08.01.2019 13:23
Darth Angel
odpowiedz
9 odpowiedzi
Darth Angel
41

Więc cześć Ci :).
Kiedyś też ogrywałem wielokrotnie różne tytuły (rzadko cRPGi), ale obecnie (zwłaszcza że gram prawie wyłącznie w cRPGi :) szkoda mi czasu na to, wolę poznawać kolejne. Ostatnia powtórka mogła być ok. 12 lat temu. Jest kilka tytułów które chętnie bym odświeżył (np. M&M6) lub inaczej rozegrał (Alpha Protocol), ale na razie wszystkie czekają.
Póki co przedwczoraj ukończyłem Gateway to the Savage Frontier. W zasadzie ukończyłem go o jeden wieczór wcześniej, ale wolałem jednak do kolejnej części przenieść wszystkich żywych członków drużyny, bez trupa. Nasz antagonista wraz ze swoją obstawą był dosyć wredny w obyciu, a że przed dojściem do niego trzeba było się przebić przez kilka walk bez przerwy, przechodząc przez kolejne pola walki będące labiryntem, to w sumie kilkanaście podejść miałem nim go utłukłem. Sama gra - rozgrywka to sprawdzone rozwiązania, z kilkoma usprawniaczami, niektóre z nich powodowały że niechcąco czasem odpuszczałem swoją rundę (nie przydarzało mi się to w poprzednich GoldBoxach). Wszystkie mapy wydają się płaskie, a nawet jeśli zdarzyły się raz czy dwa jakieś niby kondygnacje, to nie było to wyczuwalne. Generalnie ta część starała się bardzo opowiedzieć historię, i o ile jej zarzewie jest lepsze niż w CotAB czy SotSB, to jej wykorzystanie trochę kuleje. Finał to już w ogóle jest z czapy, wspominałem o labiryncie na drodze do ostatecznego celu, który inni osiągają bez problemu obchodząc labirynt jakby nigdy nic, ale mu musimy się przez niego przeturlać (pomijając sens budowania labiryntu który jest do obejścia). Po zakończeniu przygody poszedłem do jednego z lordów z miast, który dalej ostrzegał mnie przed niebezpieczeństwem, które już zażegnałem, a ponoć w każdym mieście wszyscy na rękach moich bohaterów nosili, palmami machali i takie tam. Albo on nie czytał internetów i nie wiedział, że już po wszystkim, albo to jedna z wielu widocznych niedoróbek. Przeciwnicy też dość monotematyczni byli. Mimo wszystko przyjemnie się grało. Nie to samo co, póki co, dwie przygody na Krynnie, ale ok. Tym razem drużynę inaczej rozpisałem - troje ludzi, z czego już dwójkę dualclassowałem, dwóch elfów i półelfa, w ostatniej trójce wszyscy po trzy klasy postaci. Jako że nieludzie nie mogą się rozwijać bez przeszkód postanowiłem wcisnąć jak najwięcej klas, by chociaż w ten sposób ich podrasować. Miałem przez to problemy na początku, bo poziomy po wyjściu z miasta wpadały jak oszalałe, ale brakowało kasy na awans. A jak wspominałem, nie można awansować o więcej niż jeden poziom na klasę postaci - przy awansie obcina punkty do maksimum w ramach zakresu tego nowego poziomu. A więc na początku znalazłem dobre źródło kasy, które szło niestety w parze z dobrym źródłem doświadczenia, i miałem naprawdę problem z takim rozwojem, aby jak najmniej mnie gra orżnęła z punktów. Chcąc nie chcąc przygrindowałem trochę do takiego punktu, gdzie do awansu potrzeba było więcej niż 4 walk, i zostało jeszcze trochę grosza na najbliższy awans. Później już grałem normalnie. Ach, nie wspomniałem że poprawiła się grafika - wyższa rozdziałka chyba i prawdopodobnie większa paleta kolorów - rzuciło się to w oczy od razu, ale szczególnie zauważalne to było, gdy odpaliłem po wszystkim starszego SotSB, aby sprawdzić który save jest do wczytania w mojej kolejnej przygodzie. Aczkolwiek odpaliłem teraz Pools of Darkness (ten sam rok produkcji co GttSF), aby sprawdzić czy widzi wspomniane save'y, i to dopiero jest progress. Tojuż wiecie za co się teraz zabieram, na razie skończyłem na oglądaniu intro i upewnieniu się że moje postacie są gotowe na finał przygody.

verify - > Dark Messiah to kwintesencja akcji - wykorzystywanie otoczenia, kopniaki - cud miód i orzeszki. No i sympatyczne dziewoje :). To jedna z tych ogranych kilkakrotnie pozycji. Pograłbym coś w takim klimacie. Rozwinięcie klasyków jak dla mnie pokroju Heretic/Hexen. Wiem że robił coś w ten deseń jakiś polski developer (tytuł to było hell-cośtam?), ale chyba umarło się produkcji.
A HoMMów też nie cierpię podobnie chyba jak SpecShadow. Oprócz tego że nie podchodziły mi, to obwiniałem tę serię za śmierć głównej serii M&M.

P.S. Znów miałem dać odpowiedź do powyższego posta, a dałem jako nowy - obsługa tego forum jest dla mnie trudniejsza i mniej intuicyjna niż rzucanie zaklęć w pierwszych Wizardry czy Bard's Tale'ach ;)

post wyedytowany przez Darth Angel 2019-01-08 13:29:11
27.12.2018 23:00
Darth Angel
Darth Angel
41

Jedynkę ogrywałem kiedyś, ale się gdzieś zaciąłem, nie pamiętam czy nie przy kopalniach jakichś. Później zaliczyłem Deadly Shadows i ciepło go wspominam (szczególnie odwiedziny w wariatkowie :). Po latach ponownie próbowałem ruszyć w wersji Gold jedynkę, ale gra była niema i ni grzyba nie udało mi się wykrzesać z niej dźwięku, więc sobie odpuściłem. Korci mnie od około roku by sprawdzić, czy się coś zmieniło, ale ma niski priorytet póki co.

24.12.2018 22:37
Darth Angel
1
Darth Angel
41

Ja podobnie, czytam tylko ten wątek oraz mam otwarty w przeglądarce GOLowy artykuł o darmowych grach, do którego zaglądam jak mi się przypomni (z reguły co kilka dni). Do tego raz na miesiąc albo rzadziej najdzie mnie na odwiedziny gram'a (którego nazwy najwyraźniej nie mogę podać :) - trochę z sentymentu, komputer mi dekadę temu kupili - i jeszcze rzadziej przypomina mi się o RPGCodex, to tam zobaczyłem ostatnio wspomniany przeze mnie Outer Worlds. A tak - jesteście mi całym światem :).

post wyedytowany przez Darth Angel 2018-12-24 22:39:30
24.12.2018 22:24
Darth Angel
1
Darth Angel
41

Czyli pierwszy etap jeszcze w nadchodzącym roku, zatem życzę realizacji planów :)
I graj póki co ile wlezie.

24.12.2018 14:40
Darth Angel
odpowiedz
2 odpowiedzi
Darth Angel
41

Jak najweselszych Świąt Bożego Narodzenia, szczęścia i spełnienia marzeń. Wielkich czynów i dziesiątek uratowanych/podbitych* światów.
No i pełnych worów Mikolaja :).
*) niepotrzebne skreślić

P.S. do Drenza - miałem zapytać Cię już wcześniej o:
póki dzieci jeszcze nie ma ;)
Pieśń bliżej nieokreślonej przyszłości, pozycja z aktualnej listy TO-DO czy może "już złożone zamówienie, tylko czekasz na dostawę"? O ile można zapytać :)

post wyedytowany przez Darth Angel 2018-12-24 14:46:20
21.12.2018 12:50
Darth Angel
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Darth Angel
41
Image

Mogę rozliczyć swój dorobek na podstawie założonego planu, mój wpis z 10.01.2018 (z bieżącym komentarzem):

A plan na 2018 miałem ambitny, po BT3 (zaliczone) na tapecie chronologicznie:
- Starflight [B
](zaliczone)
- Curse of the Azure Bonds (zaliczone)
- Hillsfar (ruszone, przełożone na 'nigdy')
- Starflight 2: Trade Routes of the Cloud Nebula (zaliczone)
- Secret of the Silver Blades (zaliczone)
- Champions of Krynn (zaliczone)
- Pools of Darkness
- Gateway to the Savage Frontier
(nie zdążyłem jeszcze opuścić pierwszej lokacji)
- Death Knights of Krynn (zaliczone)
- Treasures of the Savage Frontier
poprzetykane przez jakieś "nowsze" pozycje, typu Ultima IX
(zaliczone), M&M IX i może M&M X, wakacje w pracy to dokończenie Driftmoon (zaliczone) + Paper Sorcerer (zaliczone). Temu BaK-owi też mam zamiar dać szansę jeszcze.

Jak widać nie udało zaliczyć 6 pozycji z listy, ale zaliczyłem jedną spoza, Lone Wolfa. Do sierpnia jeszcze wierzyłem, że uda mi się przerobić wszystkie powyższe GoldBoxy + jeszcze Dark Queen, a tym czasem ledwo jednego DKoK zaliczyłem.
Mój dorobek podzieliłem na trzy worki: od tych bardziej naj, do najmniej:

1.
Champions of Krynn - GoldBox w najlepszym jak na razie wydaniu. Przebija Pool of Radiance pod względem rozgrywki, mechaniki. PoR miał bogatsze możliwości rozwiązywania problemów, tutaj jest droga bardziej po sznurku, z tym że bardziej dynamiczna (chociaż wydawałoby się że w GoldBoxach dynamiki nie da się zrobić). Za klimat wygrywa CoK (znajomość Kronik Dragonlance mogły podbić moją ocenę całej serii). Walki warto bardziej taktycznie rozgrywać w porównianiu do PoR i jego kontynuacji. W sumie najprzyjemniejsza gra tego roku.
Joe Dever's Lone Wolf HD Remastered - konwersja z tableta, ale bardzo klimatyczna. Ciekawa historia, ale dużo (naprawdę dużo) czytania, co może niektórych odrzucać - po przejściu można uznać że się przeszło grę i przeczytało książkę za jednym zamachem. Cała opowieść wraz z naszymi wyborami jest opisem na kolejnych stronach wirtualnej książki, do tego tradycyjny ekwipunek i karta postaci, mapa do wybierania kolejnych celów podróży. Walka to podzielona na tury o ograniczonym czasie reakcji, a QTE aby wyprowadzić wybrane przez nas ataki w ładnej trójwymiarowej oprawie.
Ultima IX - powrót do Brytannii po liftingu zaliczam na plus, świat w 3D skurczył się co prawda, ale co tam. Dużo przyjemniejsza część niż U8. Nie uświadczyłem większych problemów technicznych, ale grałem w wersję mocno spaczowaną. Rozwiązanie głównego wątku naciągane, nie pasujące wg mnie do tego co było w częściach 7-8, no ale jako całość ta ostatnia wizyta w Brytannii była przyjemna. Seria zaliczona :).

2.
Death Knights of Krynn - nie tak dobre jak CoK, ale dalej niezłe. Mniej dynamiczne, więcej do swobodnej eksploracji.
Starflight - ciekawy sandobxowy eksplorator kosmiczny, może nie ma rozwoju postaci, bo drużynę można za kasę szybko wyszkolić maksymalnie, ale nie to jest tu sednem. Gdyby nie problemy techniczne, mogłaby wylądować w powyższej grupie. Ponoć może za nie odpowiadać DosBox, ale to nieistotne. Sandboxowy protoplasta Mass Effecta z klimatem Star Treka. Ciekawa fabuła. Przednia zabawa jak ktoś nie ma wstrętu na grafikę AD '80.
Starflight 2: Trade Routes of the Cloud Nebula - nie doświadczyłem tutaj problemów technicznych poprzedniczki. W zasadzie poprawne rozwinięcie idei poprzedniczki. Przesadzili z tym, że trafiając w kosmosie na wrogie jednostki, to o ile się nie poddamy, to jesteśmy w zasadzie mięsem armatnim, bez możliwości ucieczki. Opowiadana historia również niezła, jak w poprzednicce.
Paper Sorcerer - historią i pewnymi założeniami hołd w stronę Wizardry IV, ale nie można go traktować jako remake, bo jednak założenia inne (problemem nie jest sam labirynt i łamigłówki, tylko kolejne walki w trybie turowym-fazowym). Ciekawa oprawa pasująca do fabuły - akcja dzieje się wewnątrz książki-artefaktu.
Driftmoon - taki prosty, lekki w odbiorze twór, w kwestii interacji ze światem ultimo(6-7)-podobny, największą zaletą to nienachalny, dobrze pasujący humor i dużo easter eggów.
Curse of the Azure Bonds - nie tak dobra jak PoR, ale jeszcze trzyma formę.

3.
Secret of the Silver Blades - póki co najsłabsza z całej serii, najbanalniejsza w rozgrywce i bez tego czegoś, co czyniło PoR niesamowitą przygodą.
Bard's Tale III - Thief of Fate - najsłabsza do tej pory z całej serii, wersja DOSowa zabugowana z poziomami postaci powyżej pewnego pułapu punktów doświadczenia, nawet rysowanie map to była udręka. Ale jestem już dobrze przygotowany na BT IV :).

A ponadto nie zaliczyłem Hillsfar - porzuciłem go diabły. Nieciekawa gra typu arkade, nie cRPG, powiązana z serią Pools-ów poprzez możliwości importu jednej postaci z PoR lub CotAB i eksport do CotAB, co w gruncie nic nie daje.

Przed Lone Wolfem zainstalowałem też Stories - The Path of Destinies, ale po pokazie slajdów po rozpoczęciu gry odłożyłem ją na czasy, gdy wymienię sprzęt.
Aktualnie poza Gateway of the Savage Frontier na rozkładówce jest Frayed Knights: The Skull of S'makh-Daon, z braku czasu ogrywany tak z godzinę na tydzień. Mocną stroną tego drugiego jest humor w dialogach, bo reszta jest mocno przeciętna.

Plany retro na 2019:
- Gateway to the Savage Frontier
- Pools of Darkness
- The Dark Queen of Krynn
- Treasures of the Savage Frontier

- Betrayal at Krondor (do trzech razy sztuka, może się uda)
- Forgotten Realms: Unlimited Adventures (nie jestem pewny czy to jest coś w co się da grać, czy jakiś kreator przygód, no ale sprawdzę)
- Dungeon Hack
- Dark Sun: Shattered Lands
- Realms of Arkania: Blade of Destiny
- Menzoberranzan
- Dark Sun: Wake of the Ravager
- Realms of Arkania: Star Trail

Do tego oczywiście dokończenie Frayed Knights, M&M IX i M&M X. Jeżeli bogowie oraz sprzęt pozwolą, to na obecną chwilę wziąłbym jeszcze na warsztat, np. Of Orcs And Men, Gra o tron, The Fall of the Dungeon Guardians, 7 Mages. Znów ambitnie, nierealnie, ale jest do czego dążyć :).

biernest -> Sami zachowujecie sie jak fanboye Morrowinda ;)
Nie, to nie ja! Nie grałem setek godzin, tylko godzinę i skasowałem! Nawet do ekranu startowego nie dotarłem tak w ogóle!

Sprzet do zbierania? jak kogos interesuje zeby zbierac syf w postaci talerzy i kubkow i jakiegos szrotu.
Wcale nie zbierałem wszystkich znalezionych butelek skoomy, ładnej zastawy, unikalnych broni ani zestawów zbroi, biżuterii czy innego szrotu. I wcale nie układałem ich później przez wiele godzin na półkach w kilku zajętych rezydencjach, słowo! Kompletnie nie rozumiem ludzi którzy tak robili. A poza tym nigdy tej gry nie lubiłem i nawet w nią nie grałem!

https://ibb.co/rsch3vV
https://ibb.co/2PbYqVV
https://ibb.co/xM7p183
https://ibb.co/88gZxpK
https://ibb.co/0hy5BRd
https://ibb.co/kS23pSS
https://ibb.co/hyRZdnx
https://ibb.co/cLNvsz6
https://ibb.co/BK6c53b
https://ibb.co/BcBt71N
https://ibb.co/nDGTL67
https://ibb.co/QYPn83m
https://ibb.co/pJ2yZcB
https://ibb.co/xJf1fM6
https://ibb.co/MshKjxm
https://ibb.co/YL91zRn
https://ibb.co/VHM3KN6

A co do Gothiców, grałem tylko w dwa pierwsze, podstawkę dwójki nawet przeszedłem. Podobała mi się w nich iluzja, że ten świat żyje. Coś, czego nie widziałem dotychczas, bo we wszystkich BG czy M&M-ach mieszkańcy byli przylutowani do lokacji i co najwyżej kręcili się wkoło przez 24h na dobę bez jakiegokolwiek celu. W Gothicu mieli jakiś dzienny cykl, i to mi się bardzo podobało (dopiero wiele lat później odkryłem, że Ultima przed nim to miała). Podobało mi się również wałęsanie po okolicy, chociaż do TESów nie mieli z tym startu, nie ta liga.
No i podobał mi się bug, przez który, początkowo nieświadomie, obrobiłem w G1 cały zamek i nie martwiłem się do końca gry o rudę, oraz o bug z walką, chyba w obu częściach, gdzie naprzemiennie nawalając w klawisz do przodu i w któryś bok nasz bohater bez rozwiniętej umiejętności walki ciął przeciwników mieczem niczym szlifierką kątową. Żaden wróg w pojedynkę nie był w stanie sprostać takiej nawałnicy ciosów, więc jedyne co to trzeba było ich pojedynczo wywabiać :).

Trafiłem na coś takiego jak The Outer Worlds, nie kojarzę by ktoś o nim wspominał:
https://www.youtube.com/watch?time_continue=129&v=MGLTgt0EEqc
Falloutów nie ograłem, ale ten zwiastun właśnie z nim mi się kojarzy.

post wyedytowany przez Darth Angel 2018-12-21 13:00:13
06.12.2018 11:16
Darth Angel
odpowiedz
2 odpowiedzi
Darth Angel
41

Na Fanatical bundle z m.in. KotOR 1+2, Age of Decadence, Shadowrun: Hong Kong - Extended Edition za 5,29 EUR dostępny przez najbliższe dwa tygodnie.
https://www.fanatical.com/en/bundle/kingslayer-bundle?utm_source=Fanatical+Newsletter&utm_campaign=6a3c21bcce-Kingslayer_12_05_2018&utm_medium=email&utm_term=0_3437eaaeba-6a3c21bcce-420276377&mc_cid=6a3c21bcce&mc_eid=09d6ec7ae9
Osobiście rozważam zakup ze względu na AoD oraz poza erpegowe Styx: Shards of Darkness i SW: The Force Unleashed.

drenz -> kurcze, nie pamiętam takiego motywu w Two Worlds. Pewnie nie trafiłem na tę wioskę, a myślałem że zwiedziłem wszystko co ciekawe. A może tam byłem, ale nie wróciłem już? Bladego pojęcia nie mam. Aż zajrzałem do jakiegoś walkthrough - wychodzi na to, że los tej wioski jest z góry przypieczętowany, chociaż znalazł się jeden, który obszedł to i sposobem "uratował" mieszkańców, ale nie miał z tego tytułu nawet słowa podziękowania, bo twórcy tego nie oprogramowali :).
Ten Monomyth o którym pisałeś wygląda klimatycznie, chociaż to tylko screeny. Jestem lepiej nastawiony do tego niż do Underworld Ascendant, coś mnie odrzucało w tej drugiej produkcji już od pierwszej zapowiedzi.
Annelotte -> zapomniałem wspomnieć ostatnio, widziałem że przymierzasz się do pierwszego Ishara. Zaliczyłaś już Crystals of Arborea? Tytuł tak na dwa wieczory jak dobrze pamiętam, akcja dzieje się przed Isharem. Powinnaś jako przystawkę ją najpierw zaliczyć, jeśli tego nie zrobiłaś. Nie żeby była jakaś rewelacyjna, generalnie słabo oceniam całą serię, ale ta gra to mniej więcej ten sam poziom rozrywki co reszta (tyle że mniej skomplikowana), a dzieje każdej z części wpływają znacząco (chociaż w sposób grubo naciągany) na świat w kolejnych odsłonach.

16.11.2018 12:38
Darth Angel
Darth Angel
41

Ten Outward budzi we mnie silne skojarzenia z Two Worlds, takie pozytywne, o ile gra nazbyt wybitna nie była, to przyjemnie mi się biegało / jeździło konno po ichnym świecie. Generalnie gry gdzie mogę się powałęsać mają u mnie na dzień dobry plusa :).

16.11.2018 12:24
Darth Angel
Darth Angel
41

Pierwsze dwa też podtrzymuję, co do trzeciego zgadzam się z petemutem.

13.11.2018 23:13
Darth Angel
Darth Angel
41

verify -> czemu nie Dark Queen? Z dwóch powodów. Pierwszy: postanowiłem zasadę że nie gram w gry z jednej serii pod rząd, trochę zachowawczo, aby się nie przesycić historią/klimatem/mechaniką. Drugi: przechodzę chronologicznie tytuły wg daty powstania. Z 1991 został mi do zrobienia Gateway of the Savage Frontier i Pools of Darkness, z 1992 Dark Queen of Krynn i Treasure of the Savage Frontier, właśnie w tej kolejności, co pozwoli mi (poza względnie równym zamknięciem trzech serii) wrócić ponownie do roku 1993 - już kiedyś dotarłem do tego punktu i ograłem trochę tych tytułów, ale później obkupiłem się na promocjach m.in. w GoldBoxy i Starflighty i znów się cofnąłem :). Takim upragnionym najbliższym kamieniem milowym jest dla mnie TES: Arena '94. Pobocznym "questem" zainicjowanym chyba coś koło 2010 jest zaliczenie filarów cRPG, którymi ochrzciłem Ultimy, Wizardry i M&M. Na obecną chwilę pokonałem już dwa filary, z trzeciego ostały się tylko M&M IX i X. Nie wszystko ogrywam chronologicznie, robię przeskoki w przód, planuję M&M IX wziąć jako najbliższą grę poza harmonogramem.
Jak widzicie, granie w gry to ciężka praca :). Trzeba to dobrze przemyśleć. A tak na serio Adamus, nie gryzie mnie w oczy grafika, chociaż jeśli twórcy w 2018 roku robią grę która wygląda jak na silniku Dooma w 320x200, to gra ma minusa na dzień dobry za lenistwo swoich ojców. Ciekawi mnie jak się to wszystko rozwijało. Chcę zagrać w takie Drakensangi, ale chętnie przeszedłbym wcześniej Realms of Arkania (na Shadows over Riva choruję, na szczęście nie bardzo dolegliwie, od czasu gdy widziałem opis w Secret Service lub Świecie Gier Komputerowych ze 20 lat temu). Takie zboczenie :).

13.11.2018 15:30
Darth Angel
Darth Angel
41

Szczęściarz, ja patrzę na swoją excelowską magiczną wish-listę, to są na niej do wyrwania 62 pozycje (różne platformy) + druga lista 45 ogłoszonych ale jeszcze nie wydanych (chociaż ta druga chyba jest trochę nieaktualna, mam na niej Willy-Nilly Knight, a powyżej drenz pisze że ją przeszedł :).
Do tego 119 posiadanych a nawet nie odpalonych i 9 naruszonych mniej lub bardziej, ale nie ukończonych, to w sumie zapewniłoby mi grania w same tylko cRPGi na najbliższe 20 lat. Jak żyć panie premierze!
W sumie przeszedłem Death Knights of Krynn, tzn. ukończyłem wątek główny, ale jak patrzę na mapę, to odwiedziłem może połowę lokalizacji, więc postanowiłem jeszcze się po nich przebłąkać. Ta część serii utrzymuje poziom poprzedniczki, ma bardziej otwartą strukturę, jest mniej liniowa, ale sama akcja też jest spokojniejsza, nie taki roller coster jakim potrafił być CoK. Jest też łatwiejsza, chociaż wysysanie poziomów przez nieumarłych... ekhem... denerwuje.
Jak się dostatecznie nabiegam w DKoK, to biorę na warsztat Gateway to the Savage Frontier.

08.11.2018 11:31
Darth Angel
Darth Angel
41

Mnie też pudełko zaintrygowało, a Volume I może sugerować, że mają plany kontynuować w razie sukcesu. Zresztą za sam wstęp z fragmentami starych gierek mają plusa :). Niechybnie kiedyś będę grał w Realms Beyond: Ashes of the Fallen, bo nie wierzę żeby nie udało się tego sfinansować.
Dungeon Kingdom: Sign of the Moon też mnie filmikiem urzekło. Czekam. Natomiast Das_Geisterschiff jest trochę... za czerwone, myślę że męczyłbym się w tej oprawie. Trochę przesadzili.
Ja dalej bardzo powoli ogrywam Death Knights of Krynn, póki co jako jako seria jest lepsza niż Pool'sy. W między czasie odpaliłem sobie Frayed Knights: The Skull of S'makh-Daon, na razie raptem godzinkę grałem w ub. tygodniu, ciężko coś więcej powiedzieć, z wyjątkiem tego że całkiem zabawne są dialogi pomiędzy postaciami, przedstawione całkiem ciekawie w formie dymków komiksowych. Miał ktoś doświadczenia z tytułem?

19.10.2018 15:33
Darth Angel
odpowiedz
2 odpowiedzi
Darth Angel
41

Wracam po przeszło dwumiesięcznym odwyku od gier, po zakończeniu Ultimy IX postanowiłem nie ruszać nic, aby nie ciągnęło mnie do kontynuowania kolejnej rozpoczętej gry, bo uwagę musiałem poświęcić na kilka innych tematów. Ale z tym już koniec, czas na zasłużony odpoczynek, na pierwszy ogień poszedł wczoraj Death Knights of Krynn.

Co do Ultimy IX, podobała mi się. Po opiniach jakie krążą wokół tej pozycji myślałem, że to będzie słabe, ale się pozytywnie rozczarowałem. Co prawda świat się trochę skurczył, ale całkiem przyjemnie się po nim biegało. Silnik graficzny podobał mi się, raz rozsypały mi się doszczętnie savki i wywalało mnie do pulpitu przy próbie ich załadowania, ale miałem kopie sprzed feralnego miejsca, odrobiłem stratę czasu w godzinę. Samo zakończenie wg mnie naciągane, no ale cóż poradzić. Jako całość gra podobała mi się dużo bardziej od U8.

Bogas -> widzę że była zbiórka na Starflight 3 zakończona niepowodzeniem, ale twórcy nie składają broni. Naprawdę jestem ciekaw jak wyszłoby przeniesienie starych zasad na nowy grunt, szkoda byłoby gdyby projekt całkowicie przepadł.

SpecShadow ->
(...) Arcanum każdy zna (...)
Może mnie zlinczujecie, ale nigdy w to nie grałem. Mam gdzieś na płycie dodanej do jakiegoś CD Actiona czy czegoś, ale nie zabrałem się za to jeszcze. Jak wyszło, to polecał mi to jeden znajomy z pracy, ale ja wtedy m. in. Gothica wolałem rozpracowywać w wolnym czasie. Podobnie z kultowymi dla wszystkich starych erpegowców Falloutami, kumpel ze szkoły pogrywał w jedynkę, ale mnie coś nie przekonywało, w tamtym czasie uwielbiałem Quake'a, Duke'a, Hexeny, Dark Forcesy, z romansami z Syndicate'ami, Warcraftem II czy Diablo, no i Daggerfallem. Fallout nie miał wówczas dla mnie szans z tamtymi pozycjami, a w ogóle klimat postapo był dla mnie nieatrakcyjny. Tak czy owak, aktualnie mam wszystkie części do NV włącznie, czekają na swoją kolejkę.

Na Bard's Tale IV czekam na promocję za maks. 15 zł. Do tego czasu powinna być połatana. Zagrałbym, nie powiem, przyjemnie widzieć, że są nawiązania do poprzedniczek (Lagoth Zanta, wieża Mangara, jak pisał drenz), no ale poczekam.

08.08.2018 00:21
Darth Angel
odpowiedz
Darth Angel
41

Fajnie toto wygląda. Ja w jedynkę BT grałem trochę w drugiej połowie lat '90, ale wówczas przegrał on z Daggerfallem. Przeszedłem go wraz z sequelem w ostatnich latach, trójkę zaliczyłem w ubiegłym roku. Mapy dokładnie wiem gdzie leżą, trzymam je z wszystkimi do Wizardry, Ultim, może nawet pierwsze dwa M&M też się tam znajdą, więc jeśli bym zagrał w remastery, to skorzystałbym ze swoich map, ciekawe czy są aktualne.
Mnie od Bard's Tale 2004 poprzez kontakt z demo odrzucało kiedyś, ale po przejściu dwóch pierwszych części trylogii dałem ponownie szansę i tej odsłonie, ale podszedłem do niej inaczej - grałem w to jakbym grał w DIablo (podobny zabieg pozwolił mi po latach przejść NWN). Niestety nie miałem polskiego dubbingu, ale humorystyczne odwołania do starych gier były naprawdę sympatyczne, chociaż nie sposób ich wychwycić bez znajomości rzeczonych gier.
Tak swoją drogą, wspominali w filmiku do BT IV Lagoth Zantę, bez wbijania się w szczegóły miałem wrażenie że mówią o kimś żywym, a po finale BT II żywy to ostatnia cecha, jaką można by go opisać.
Iselor -> te stare wersje dodane do BT 2004 są trochę oszukane - dwie pierwsze to emulacje z Apple IIGS, ponoć najładniejsze ze wszystkich wersji, można importować z I do II. Natomiast trzecia odsłona to chyba z Commodore czy coś, chyba paskudniejszej wersji nie było. Bez szans na import z wcześniejszych części. Zresztą nie tylko do tej wersji, na żadną inną nie można było zrobić importu z tamtych, a nie ma BT III na Apple IIGS. Więc jeśli się chce grać importowaną drużyną od 1 do 3, to nie polecam tej wersji z BT 2004. Ja sam grałem pierwsze dwie właśnie te applowe, trzecią przeszedłem normalną MS DOSową. A obecnie najlepiej pewnie zaliczyć zremasterowane :). Swoją stroną, jedynka moim zdaniem najlepsza z całej trylogii.
SpecShadow -> te 99 Bersekers, a dokładniej to chyba 4 x 99 występujących w zamku w pierwszej części, jeśli dobrze Cię zrozumiałem, to chyba zamierzone było, bez wpływu maszyny na której się grało.
To ja wracam do Ultimy IX (jestem już gdzieś blisko końca jak mniemam, oczyszczam ostatnią z kaplic).

29.06.2018 14:22
Darth Angel
Darth Angel
41

Jeśli to jest ta "piwnica" na początkowym cmentarzu, dostałem tam łupnia i się rzeczywiście zgubiłem (prawdopodobnie jakieś zagnieżdżone teleporty albo przesuwane ściany nadźbane są), więc poszedłem szukać szczęścia (czyt. broni i doświadczenia) gdzie indziej, w nadziei że wrócę i pokażę kto jest największym madafakerem w okolicy. Ale później zapomniałem o tym, a grę przeszedłem, więc potwierdzam, że nie jest to niezbędne do ukończenia gry. A reszta bez mapy była już do ogarnięcia dla mnie. EoBy czy Grimroocki oragniam, ale do Wizardry czy Bard's Tale-ów to musiałem już rysować mapy.

post wyedytowany przez Darth Angel 2018-06-29 14:25:40
29.06.2018 14:09
Darth Angel
1
odpowiedz
Darth Angel
41

Zadomowiłem się już tutaj, imponuje mi obeznanie się ludzi w przekroju gier od bieżących do niemal 40-tu lat wstecz. Ale jak coś informuj mnie.
Aha, nie wiem co to jest to "fejsie", chociaż słyszałem kiedyś o ospa-party, to coś w tym stylu? :)

Ok, mam kolejne dwa sukcesy na mojej "czekliście", i oba wg mnie godne polecenia. Pierwsze to Champions of Krynn, czyli Dosbox spotyka Dragonlance. Pierwsze dobre wrażenie nie prysło, to jest naprawdę kawał świetnej gry. Fabułę umieściłbym powyżej średniej w tym gatunku, a do tego jeszcze jest fajnie poprowadzona. Walka była łatwa jak się już ogarnia co i jak w Dosboxach i korzysta z opcji FIX, ale warto było podchodzić do niej bardziej taktycznie niż w PoR, CotAB czy SotSB. Chociażby przez zagrożenia jakie stanowili smokowcy w chwili swojej śmierci. PoR przebija tę pozycję tylko ilością możliwości wyboru postępowania w różych sytuacjach. Ale CoK jest w tym aspekcie tuż za nią, daleko przed wspomnianymi następczyniami PoR. Gra podoba mi się nawet bardziej niż PoR, do tego stopnia, że mam większą ochotę zagrania najpierw w jej kontynuacje, niż w Pools of Darkness.
Drugim zaliczonym tytułem jest Joe Dever's Lone Wolf HD Remastered. Konwersja z tableta, co widać, ale bardzo przyjemnie się w toto grało. Podobała mi się oprawa graficzna (całość jest przedstawiona w formie książki, która opisuje na kolejnych stronach co się aktualnie dzieje. Na to nakłada się tradycyjny interfejs ze statystykami postaci, dziennikiem czy ekwipunkiem. W międzyczasie dokonujemy różnych wyborów, korzystamy z różnych umiejętności, co wpływa na opis jaki dostajemy. Podejrzewam że wybory były naprawdę mało istotne, a gra jest pewnie diabelnie liniowa, ale jest tak świetnie opisana akcja, że miałem wrażenie, że gdybym wybrał coś innego to by poszczególne fragmenty opowieści mogły się zupełnie inaczej potoczyć. Scenariusz i w ogóle wszelkie słowo pisane popełnił Joe Dever, autor oryginalnych książek czy tam opowieści o tytułowym Lone Wolfie, napisanych dziesiątki lat wcześniej na potrzeby systemu RPG jeśli dobrze zrozumiałem, i to pewnie jego sprawna ręka w snuciu tej opowieści sprawia to wrażenie nieliniowości. Nie ośmielam się jednak sprawdzić swojej teorii, za dużo innych gier do przejścia. Walka polega na odpowiednim kliknięciu w pojawiający się punkt czy ruchu myszą w odpowiednim kierunku, aby skutecznie przeprowadzić akcję - i tu najbardziej widać spuściznę tabletu. Była miłą odskocznią od innych znanych mi systemów, walki wizualnie też wyglądała świetnie. No historia, w którą się wciągnąłem. Od groma czytania, jak ktoś ma z tym problem niech nawet nie próbuje tego instalować. W tym roku nie doczytałem żadnej książki do końca, ale po zaliczeniu tej gry odhaczam sobie że mam przeczytanie całej książki zaliczone :).
Teraz na warsztat biorę Ultimę IX. Póki co odpaliłem ją przedwczoraj aby sprawdzić czy działa. Na razie zostałem zaskoczony. U8 kończyłem opuszczając Pagan i przenosząc się do świata w którym Guardian jest co najmniej ważną personą, podejrzewałem natywny świat Guardiana lub ewentualnie podbitą Britannię, i tak spodziewałem się rozpocząć IX. Tymczasem wstajemy w kapciach z łóżka w swoim domu na Ziemi. Coś mi umknęło? Trochę jestem zawiedziony brakiem spójności.

22.06.2018 08:41
Darth Angel
odpowiedz
Darth Angel
41

Na Humble Bundle za darmo Shadowrun Returns Deluxe na Steama.

post wyedytowany przez Darth Angel 2018-06-22 08:41:31
08.06.2018 15:39
Darth Angel
Darth Angel
41

Pierwsza myśl była by przerobić kapłankę na wojownika, ale uświadomiłem sobie, że jeśli zostanę przy tych nieludziach-lamuchach, to nie będę miał ani jednego maga z czarami powyżej 5 poziomu. Wszystko zależy od tego czy pójdę w nową ekipę czy podejmę wyzwanie bieżącą.

08.06.2018 14:45
Darth Angel
Darth Angel
41

Jak załapałem że są te limity, to przeszło mi przez myśl by PoD stworzyć ludzką drużynę, ale nęci mnie by przejść całą serię jedną ekipą. Tak czy owak obawiam się, czy w grze gdzie limit maksymalnego poziomu ustawiony jest na 40, moja kombinacja da sobie radę. Z pamięci podając mam następujących nieludzi:
- 3x wojownik 7/mag 11
- wojownik 7/mag 11/złodziej (kilkanaście poziomów, nie pamiętam dokładnie)
- wojownik 8/mag 8/kapłan 5.
To daje średnio połowę niższy poziom niż jest do wyciągnięcia z gry, o dużo niższych HP nie wspominając. Zobaczymy.
Na pewno przeniosę swoją ludzką kapłankę, myślę żeby ją zdual classować, bo jako kapłan 15 osiągnęła już wszystko. Jeśli cię dobrze zrozumiałem, to zakładając że pójdę w maga, utracę możliwość czarowania jako kapłan, dopiero po zdobyciu 16 poziomu maga wrócą mi moce kapłańskie że tak powiem? Przekombinowane.

07.06.2018 11:44
Darth Angel
Darth Angel
41

Gdybym nie wiedział że to szczur, to bym myślał że to jakiś gad podchodzi, jakoś tak rusza się niemrawo. Animacja śmierci kojarzy mi się z tańcem tych gnomów z The Bards Tale 2004 śpiewających piosenki w trakcie gry. Jak na to patrzę, to myślę, że lepiej żeby walka nie była sednem tej gry. Co do uwagi Adamusa, może niech te czarowne pociski będą większe, żeby objęły rozmiarem stworzenia i niższe, i wyższe?

07.06.2018 11:31
Darth Angel
odpowiedz
6 odpowiedzi
Darth Angel
41

Tydzień temu udało mi się ostatecznie rozpykać Secret of the Silver Blades. Sama gra banalnie prosta, nie wiem czy to kwestia drużyny, na pewno wpływ ma opcja leczenia za pomocą FIX (była już w CotAB) i masa teleportów przy studni. Pieniądze były niepotrzebne w tej grze praktycznie od samego początku, wystarczyły drobniaki na identyfikację przedmiotów. Póki co najsłabsza część moim zdaniem, PoR jest niedościgła. W ogóle zatracili w kolejnych częściach to, co sprawiało miało się faktyczne wrażenie uczestnictwa w niesamowitej przygodzie, że nasze decyzje miały wpływ na pewne akcje (mnogość opcji reagowania na pewne sytuacje, bogatsze możliwości pertraktowania z nieprzyjaznymi istotami itp). Trudno to opisać.
Przy okazji, pisałem o problemach z rozwojem postaci w CotAB, zaobserwowane już w nawet w PoR, w SotSB nic się nie zmieniło, więc zaprzęgnąłem Google do pomocy odnośnie tego buga i znalazłem coś o limitach rasowych. Generalnie czytam całe manuale do gier sprzed AD 2000, ale akurat Appendixy z tych Goldboxowych gier pomijałem - tabelki odnośnie bonusów z cech, ilości czarów danego poziomu i takie tam, uznałem że nic istotnego dla historii czy rozgrywki. Sęk w tym że tam były też wyszczególnione limity nałożone na rasy, jaki maksymalny poziom może dana rasa zdobyć w danej klasie. I to jest ponoć spuścizna papierowego AD&D - grałem w różne cRPGi oparte na drugiej edycji, ale w żadnej nie było takich ograniczeń, najwyraźniej ktoś poszedł po rozum do głowy by olać limity. Tak czy owak, z sześciu postaci, cztery osiągnęły maksymalne poziomy we wszystkich klasach już w drugiej z czterech części tej serii. Tylko ludzie nie mają limitów klas, i żadna rasa nie ma limitów rozwoju złodzieja. Tym samym, pomijając ludzką kapłankę, tylko jeden z moich wieloklasowców może jeszcze się w Pools of Darkness rozwijać, ale tylko w klasie złodzieja (ale doświadczenie i tak mam dzielone na trzy klasy, także te już nierozwijalne). Jedyne dobre w tym wszystkim jest to, że wszystkich tych nieludzi miałem wieloklasowców, każdy miał maga i wojownika, czyli w starciu bezpośrednim sobie radzili a i na dzień dobry kulami ognia i podobnymi zaklęciami mogłem nawalać jak z katiuszy.
Aktualnie rozpocząłem przygodę z Champions of Krynn. Pierwsze wrażenia - jest ciekawiej niż w CotAB i SotSB. Byłem już przygotowany na limity poziomów postaci, ale tutaj są one wyższe. Wybór bóstwa daje kapłanom jakieś konkretne bonusy, nie jak PoR i spółce. Magowie mają ograniczony dostęp do różnych zaklęć w zależności od zakonu, fazy poszczególnych księżyców mają wpływ na efektywność magów odpowiadających im zakonów. Twórcy postanowili również, że nie można grać złymi postaciami, co jasno określa po której stronie barykady stoimy. Generalnie myślę że wskazane jest przeczytanie książek z serii Dragonlance, szczególnie Kroniki, łatwiej wtedy wczuć się w ten klimat.

16.05.2018 12:46
Darth Angel
Darth Angel
41

@SpecShadow - a nie chcesz może dwójki dzieciaków (5.5 i 1.5 lat)? Jak coś mogę dorzucić żonę :).

16.05.2018 12:32
Darth Angel
Darth Angel
41

Wciągnąłem wraz dodatkiem Road to Iron Forest + dodatkowo Eisenwald: Blood of November na GOGu, taniej ze 2 złote niż na Steamie.

15.05.2018 13:05
Darth Angel
odpowiedz
2 odpowiedzi
Darth Angel
41

Steam sprzedaje za 10,79 PLN Legend of Eisenwald. 85% obniżki to bardzo rozsądna promocja, ale nie wiem czy warto brać? Ktokolwiek wie coś o tym tworze? Z opisu kojarzy mi się dość silnie z Darklands, który był wg mnie rewelacyjną grą (zaliczoną ledwo półtora roku temu).

10.05.2018 13:05
Darth Angel
Darth Angel
41

Na Syndicate'a też bym się chyba nie porwał bez mychy, chociaż chodzić się chyba dało, a przynajmniej tak mi się wydaje. No i point'n'clicki. Ale najwięcej wtedy grałem w strzelanki, a tam faktycznie, kto by z myszki korzystał :).
To tak jak mysz i Norton Commander
Hehe, piękne porównanie :)

09.05.2018 13:00
Darth Angel
1
odpowiedz
4 odpowiedzi
Darth Angel
41

Czekam aż cena Definitive Full Complete Edition spadnie do rozsądnych ~15 PLN. Na razie na mojej check-liście widnieje 120 posiadanych, a nawet nie odpalonych cRPGów, więc mi się nie śpieszy.

W minioną niedzielę rozgromiłem ostatecznie Starflight 2: Trade Routes of the Cloud Nebula, początek był cięższy by się odnaleźć niż w części pierwszej, ale udało się rozpracować formułę na sukces. Zgodnie z tytułem należy przygotować się na handel. Nie polecam zbierania minerałów z planet - to nie część pierwsza, tutaj jest czysta loteria kto kupi od nas ten towar, marnujemy tylko czas i paliwo. Skupowanie specjalnych towarów i sprzedaż rasom najbardziej ich pożądającym przynosi większe profity, ale trzeba się dużo targować. Z czasem przekonałem się jednak, że najłatwiej wzbogacić się na rekomendacji planet do kolonizacji. Handel jest jednak o tyle ważny, że czasem aby kogoś przekonać do przekazania informacji albo odsprzedaży przydatnego sprzętu, należy zaskarbić sobie przychylność albo poprzez sprzedaż określonych dóbr, albo zwyczajnie oddając coś.
W sumie to powstał z tej gry jeszcze większy symulator niż poprzedniczka, ze spójną historią, z końcówką nawet zaskakującą. W grze nie powalczyłem za dużo, po kilku starciach z agresywnymi rasami zacząłem po prostu przy każdej styczności od nich uciekać, bo mają przewagę technologiczną i liczebną nie do przejścia. Dopiero w finale miałem okazję się wykazać. Grę oceniam na dobrą, fajny klimat obcowania z obcymi (nadmienię że interesującymi) rasami, ciekawie się odsłaniało obraz historii ze wszystkich strzępków zdobywanych informacji. W tej części również widzę źródło inspiracji dla Biowaru przy produkcji ichnej trylogii o Shepardzie. Technicznie dwójka bardziej dopracowana, nie doświadczyłem problemów jak w poprzedniczce. Zrobili też jakiś normalny system zapisu gry. Jak się ktoś nie boi wypalania oczu, polecam :).

Aktualnie przewerowałem na szybko Manuala i przeczytałem wstęp z Journala do Secret of the Silver Blades i zaimportowałem postaci z CotAB. Stanąłem na rozdzielaniu ekwipunku, nie zdążyłem póki co zrobić nawet kroku, ale zauważyłem, że dodano obsługę myszy. Wątpię bym się przekonał do korzystania z niej, przyzwyczaiłem się działać tylko z klawiaturą, ale zobaczymy. Jak z tym było w przypadku tej części i kontynuacji u bardziej doświadczonych kolegów? Używaliście myszy?

25.04.2018 09:16
Darth Angel
Darth Angel
41

Muzyka też wywarła na mnie pozytywne wrażenie, podobały mi się także lokacje zwłaszcza przedstawiające różne ruiny (chociaż tunelowatość poziomów już mniej, akceptowalna w ruinch czy podziemiach, ale w lasach już gorzej). Towarzysze uogólniając byli nienajgorsi (chociaż pomysłodawcę prezentów dla NPC powinni odstawić do sekcji pakowania gier do pudełek, więcej byłoby z niego pożytku - o ile nie dołożyłby do któregoś pudełka np. baraniego udźca). Pozawymiarowy obóz ze sprzedawcą DLC najmocniejszą stroną gry też nie był.
Ale co do fabuły - nie, no ta była właśnie taka jak w 90% innych cRPGów. To, że miała tło trochę inne niż w n-tej wariacji na temat Forgotten Realms, nie zmienia faktu że scenariusz był płytki. Zły smok zagraża światu, ubić smoka może tylko jakiś wybraniec, ale, żeby nie walić prosto na niego, idziemy coś zebrać. I tu ulubiony szablon BioWarów, czyli nie wystarczy zabrać jednego pałernego miecza, tylko: zbieramy 5 kawałków mapy / 4 czy 5 sojuszniczych armii / ileśtam jakichś niby wyjątkowych wykolejeńców, aby dotrzeć do głównego złego i obić mu pysk [czyli w skrócie KotOR/DA:O/ME2].
Oczywiście kij z fabułą, ale gra miała dla mnie większy problem w postaci ciągnięcia się niemiłosiernego. I grałem też w inne rozwlekłe gry, TES'y czy takie tam, i nawet po setkach godzin nie dręczyło mnie w nich pytanie "ile jeszcze?" A w DA:O męczyło mnie jak w żadnej innej grze.

20.04.2018 23:58
Darth Angel
Darth Angel
41

Ja się z DAO męczyłem przez pół roku, może nawet 9 m-cy, nie pamiętam za dobrze, tak czy owak niemiłosiernie ciągnęło mi się toto. Myślałem że będzie się jeszcze bardziej ciągnęło, bo jakiś wskaźnik ukończenia gry pokazywał ciągle niski poziom, ale na szczęście udało mi się skończyć grę gdy współczynnik ten dobił coś koło 60%. Dla mnie ta gra to przeciętniak. Ma mocne strony, ale ma też dużo słabych. Dla Ciebie Iselor zaleta w postaci w pełni samodzielnie tworzonej postaci była dla mnie wadą, bo Początek "obiecał" mi coś, czego nie mógł spełnić. Ale brnąłem do końca, przeszło dekadę temu postanowiłem że nie będę odpuszczał grom za które się wezmę, z kilkoma wyjątkami trzymam się tej zasady.
@SpecShadow - też jestem pod wrażeniem tempa - miesiąc nie minął od zakończenia tych tam Dragon Dogma, a rozpykałeś już kolejne dwie gry. Ja od zainstalowania Starflight 2 dwa tygodnie temu, ledwo udało mi się załogę stworzyć, sprzedać ładunek startowy i pogadać z dwoma rasami z sąsiednich systemów, co pewnie stanowi ze 2-3% gry. Jak się nie ogarnę, to mnie jesień zastanie przy tej grze.

post wyedytowany przez Darth Angel 2018-04-20 23:59:41
17.04.2018 15:13
Darth Angel
odpowiedz
3 odpowiedzi
Darth Angel
41

Na ten rok planuję właśnie przerobienie M&M IX, a także Ultimy IX.
Póki co, udało mi się rozpykać przed świętami Paper Sorcerer. Jak wspominałem wcześniej, sednem rozgrywki jest walka (w trybie turowym-fazowym, wzorem Wizardry), i o ile normalnie lubię gdy walki nie ma za wiele, o tyle tutaj było to całkiem przyjemne. Bardzo podobała mi się stylistyka gry, fajnie odzwierciedla specyfikę miejsca akcji (książka-artefakt, będąca pozawymiarowym więzieniem). Do tego ciekawe zakończenie - z krzesła nie zwala, ale pomysł całkiem całkiem.
Poza tym, pograłem trochę w Hillsfar, i porzuciłem w diabły. GoldBoxowa gra w której nie ma prawie nic z GoldBoxowych gier. Można zaimportować postać z Pool of Radiance (a także z Curse of the Azure Bonds). Tzn. można importować wiele postaci, ale gra się tylko jedną. Rozgrywka to zlepek kilku typowo arkadowych minigierek, połączonych w ciąg niby zadań do wykonania, najwyraźniej różnych w zależności od klasy postaci. Nie zaszedłem daleko, szybko znudziło mi się przeskakiwanie na koniu przez przeszkody, bieganie na czas po jakichś lokalizacjach z widokiem niczym w starym Wasteland, zrypanych walkach na arenie czy zabawach na strzelnicy. Importujemy postać, ale znaczenie ma to tylko ze względu na ilość HP, ponoć wyższe atrybuty też cośtam ułatwiają, poziomy z kolei nie wpływają na nic, nie można też podnieść poziomu postaci. Tak naprawdę to ten potworek nie jest nawet cRPGiem, tylko jest magicznie zazębiony z serią Pool-sów miejscem akcji i funkcjami importu/eksportu. Generalnie moja rada: omijać.
Po przygodzie z Hillsfar udało mi się zaliczyć Curse of the Azure Bonds zaimportowanymi postaciami z Pool of Radiance. Historia mniej lub bardziej sensowna, generalnie nienajgorsza, system trochę podrasowany, ale... Mechanika rozwoju postaci się posypała. Przede wszystkim PoR miał ograniczenia w ilości poziomów postaci - maksymalnie można było wyciągnąć 6, ale punkty zdobywało się dalej. No to jak w CotAB mogłem rozwinąć postacie, a punktów było u części postaci na dwa poziomy, to po treningu okazywało się że mogę "podnieść" się tylko o jeden poziom, bo w trakcie treningu ścinało doświadczenie z np. 250 tys. na 130 tys. Co więcej, nie stać mnie było na początku gry na awans multiklasowców nawet na ten jeden poziom dla wszystkich klas. Kiedy już miałem kasę oraz znalazłem punkt treningowy, to ci którzy nie awansowali poprzednio, a zdobyli wystarczająco doświadczenia na jeszcze następny poziom, znów tracili te dodatkowe punkty. Gra rżnęła mnie zatem na doświadczeniu, ale jeszcze bardziej sypało się to dla multiklasowców - a miałem tylko jedną jednoklasową postać. Dość, że przed końcem gry żaden multiklasowiec nie mógł awansować w więcej niż jednej klasie do poziomu, który wynikałby z doświadczenia. Jedyne co ratowało sytuację, to fakt, że wszystkim udawało się awansować maksymalnie jako magic-userzy, do poziomu 10 bodajże. Dla przykładu, mój jeden trójklasowiec miał dwa razy więcej poziomów jako mag niż jako kapłan, mimo że kapłan ma dużo niższe wymagania w poziomach. Po prostu gra sprawdzała czy mag ma dość punktów na awans, zlewając że powinien awansować również wojownik, który zatrzymał się ze dwa poziomy niżej, o kapłanie nie wspominając. Generalnie prawidłowości żadnej w tym nie znalazłem. Mam nadzieję że po imporcie do trzeciej części tamte mechanizmy pozwolą mi wrócić na właściwe tory, jak nie to będę grał takimi okrojonymi postaciami. Ogólnie gra pod względem rozrgrywki (eksploracja, interakcja, walka) całkiem przyjemna, ale pod względem wspomnianych problemów technicznych porażka. Może to ja miałem takiego pecha po prostu (ostatnio już mi Starflight i Bard's Tale III też płatały różne figle). Tak czy owak za wypadkową grywalności i technikaliów oceniam grę jako przeciętną. I gdybym grał kiedyś od nowa, to stworzyłbym jednoklasowe postaci.
Teraz na tapecie mam Starflight 2: Trade Routes of Nebula Cloud, dopiero zacząłem i za szybko na ocenę, na razie po prostu znacznie więcej jest tego tytułowego handlu, reszta bez zmian.
@Adamus - dzięki za cynk odnośnie W&W, może się zdecyduję ze względu na brak alternatywy, jednak mam uprzedzenia do używek :).

27.03.2018 08:11
Darth Angel
Darth Angel
41

Wiecznie zapominam o istnieniu W&W. Zdobyłem płyty jak byłem w wojsku, na przepustce pograłem z godzinę, ale w tamtym okresie ogrywałem również Morrowinda i KotORa, i W&W przegrał z nimi starcie o moją uwagę, a później przesiałem płyty. Czekam aż GOG to wrzuci, to nadrobię zaległości.

26.03.2018 12:05
Darth Angel
Darth Angel
41

Ładne buzie panienek są warte zdecydowanie więcej, więc ja w to wchodzę :).
A tak na serio, tu na GOLu napisane było że walka jest turowa, aż sprawdziłem na Steamie, napisali enigmatyczne "active turn-based combat", ale po filmiku wygląda mi na to, że cooldowna liczą jako te tury najwyraźniej. Tak czy owak opinie są różne, źle mi to nie wygląda, więc jak będzie na jakiejś promocji to to wciągnę.
Swoją drogą, rzuciłem garścią tytułów które wydawały mi się bardziej podobne do Grimoira, pierwszych M&M czy Wizardry 6-7 niż do Wizardry 8, a zapomniałem o Paper Sorcerer, które przecież właśnie od jakiegoś czasu ogrywam. Mniej podobna do Wizardry IV niż się spodziewałem, chociaż koncepcja samej historii jest od niej zapożyczona - w Wizardry IV [Paper Sorcerer] drużyna z Wizardry I [jacyś bohaterowie] zabijają [chwytają] złego czarnoksiężnika Werdnę [czarnoksiężnika no-name]. I właśnie jako ten czarnoksiężnik uwięziony w grobowcu [książce], próbujemy znaleźć drogę ku wolności, przebijając się przez kolejne poziomy, przywołując różne maszkary aby pokonać bohaterów i innych strażników starających się nas powstrzymać. Obie pozycje to system turowy, fazowy tak jak w reszcie Wizardry. Na tym jednak kończą się podobieństwa. W Wizardry IV mamy zafiksowane labirynty, masę przedmiotów robiących za puzzle rodem ze starych przygodówek (w nowe nie grałem, więc nie wiem czy to ewoluowało), za każdym razem inne potwory możemy przywoływać w jednym specjalnym miejscu na każdym poziomie, i tylko tam możemy zregenerować siły. Nie mamy wpływu na sposoby ataku naszych pupili. Natomiast w Paper Sorcerer towarzyszące potwory wybieramy raz, w każdej walce towarzyszy nam do trzech, a ponadto przywołać możemy jeszcze kilka zapasowych (nie w trakcie walki). Regenerować się można na różne sposoby, sami decydujemy o akcjach towarzyszy. Poziomy są banalne w konstrukcji, zawierają banalne sekrety, więc nie o eksplorację tu chodzi. Generalnie cała rozgrywka obraca się wokół walki, jak na taką statyczną formę całkiem przyjemnie zrealizowaną. I tak też oceniam generalnie tę grę: przyjemna, bez ochów i achów. Śnić się po nocach nie będzie, ale czas zmarnotrawiony przy niej pozytywnie.
A co do Wizardry 8, jej klątwą jest to, że nie ma drugiej gry do niej podobnej, nawet Wizardy 7 było inne, i to nie tylko przez ruch po siatce.

post wyedytowany przez Darth Angel 2018-03-26 12:06:59
22.03.2018 13:29
Darth Angel
Darth Angel
41

Grimoire to mi bardziej wygląda na podobny do Wizardry 6-7, niż do 8. Chyba że Tobie o inny aspekt chodzi niż rozgrywka.
Jeśli zaś chodzi po prostu o DC z walką turową, to tak na szybko wyszukując znalazłem jeszcze:
Might and Magic X: Legacy
Coldfire Keep
Stranger of Sword City
7 Mages
StarCrawlers
W żadną nie grałem, żeby nie było że się znam :).

22.03.2018 09:52
Darth Angel
1
Darth Angel
41

Nie, pisząc o skarbcu miałem właśnie na myśli tę kratę po lewej, którą udało Ci się otworzyć. A pisząc o lesie miałem na myśli bodajże ten pierwszy las, w którym biegały te małe drzewce, bodajże w jego wschodniej części, na południe od jednej jaskini, była tabliczka z analogicznymi znakami jak w tej komnacie z kodami. Tabliczka zawierała o jeden znak więcej do rozgryzienia, nie było go na zwojach,

spoiler start

jak dobrze pamiętam oznaczał 3 albo 4 kroki wprzód, i idąc tym tropem można było znaleźć zakopany skarb.
Tego o czym piszesz z czterema półkami to nie kojarzę, z mieczem i pergaminem to kojarzę bardziej jedną zagadkę odwołującą się do gry w kamień-papier-nożyce, ale tam były trzy półki.
Najdłużej to utknąłem w piramidzie, nie załapałem, że jedne z drzwi otwiera się tak samo jak wejście główne do samej piramidy.

spoiler stop


Na wyspie to była raczej świątynia wody, też zajęło mi dobrą chwilę ogarnięcie sposobu dostania się tam.

21.03.2018 12:43
Darth Angel
1
Darth Angel
41

Z meteorytem było niełatwo, przyznaję, ale w końcu jak rozgryzłem o co chodzi, to liczyłem różnicę kroków lewa-prawa w danym kierunku, oznaczając na wszelki wypadek drogę fantami w miejscach gdzie wydawało mi się że jestem w linii prostej od punktu początkowego, aż dotarłem do danego miejsca. I tak nie trafiłem od razu, rozkopałem obszar coś tak 3x3 zanim to znalazłem. Ale fakt, bez mapy ten sekret był kłopotliwy. Ale do innych sekretów nie mapa nie była potrzebna, chociaż nie wszystkie odnalazłem. Nie ogarnąłem np. wielkiej komnaty z płytami naciskowymi, chyba 5x5, lokalizacja to bodajże skarbiec był, jeśli kojarzysz. Rozgryzłem kody jakie znajdywało się w różnych miejscach na zwojach, dzięki czemu otwarłem kratę po prawej (a także odnalazłem sekret w lesie), ale kraty po lewej nie otwarłem, znaków było znacznie więcej i nie znalazłem w tym żadnej logiki. Tak czy owak starałem się nie odpuszczać sekretów, skrzyń ze skarbami, itp., zwłaszcza że nigdy nie wiadomo było czy to nie jest niezbędnego do ukończenia gry.
Muzyka była tylko w menu - taki podniosły kawałek, dlatego możesz w grze jej nie pamiętać :). Gra dla mnie bardzo dobra, a takiego statusu nie ma za wiele pozycji na mojej liście.
Przy okazji, tak z ciekawości, dotarłeś do

spoiler start

standardowego zakończenia, czy prawdziwego zakończenia?

spoiler stop

19.03.2018 13:03
Darth Angel
1
Darth Angel
41

@Blackthorn
Z włączonym Oldschool mode nie było możliwości bazgrać po mapie innej niż ew. papierowa ;). W jedynce zagadki były w zasadzie w ramach jednego poziomu rozgrywane, więc nie było obawy że się coś odległego w czasie przeoczy, ale w dwójce robiłem zrzuty niektórych wskazówek, których nie rozgryzłem w ramach najbliższych lokalizacji, bo map ręcznych też nie robiłem (w grach pokroju EoB, LoL czy właśnie LoG łatwo można nawigować bez mapy moim zdaniem).
Co do alchemika, trzeba pamiętać by nie zużyć danego składnika całkowicie, bo nie będzie z czego klonować, tak się przejechałem na miksturach podnoszących cechy, zużyłem kryształki których jest nie za wiele, i przez długi czas nie mogłem znaleźć chociażby jednego egzemplarza, aby "naturalnie" odbudować zapasy.
W Skyrima kiedyś oczywiście zagram, ale ponieważ nie nastąpi to w ciągu najbliższych 2-3 lat, to chyba będę celował w zakup tej wersji Special Edition, jeśli cena zejdzie na promocjach do jakichś 20 PLN.

16.03.2018 09:21
Darth Angel
1
Darth Angel
41

Zwróć uwagę, że w M&M 6-8 (w 9 nie wiem, nie grałem) można walczyć zarówno w trybie rzeczywistym, jak i turowym. Osobiście preferowałem turowy, chyba że salwowałem się ucieczką, to wtedy w trybie rzeczywistym.
Załatw wszystkim umięjętność posługiwania się łukami, niezależnie od klasy.
Jeśli zabierzesz się za LoGi, to zdecydowanie najpierw jedynkę, wprowadzi Cię odpowiednio w styl gry, bo to zupełnie inna bajka niż M&M czy W8, a jest mniej skomplikowana dla początkującego od dwójki.
Bogas polecał Skyrima, ja nie grałem, ale polecę poprzednie dwie części, Morrowinda i Obliviona (ogólnie zjeżdżanego, ale dla mnie gra ma klimat). Tylko to są gry dla obieżyświatów, nie każdy to lubi (się nie znają i już :).
@Blackthorn
A przy przechodzeniu dwójki to polecam robić notatki
Ja poszedłem z duchem czasu, i robię zrzuty ekranu, tak ze staroci, jak i tych nowszych gier :). Ewentualnie ze zrzutów robię jakieś spisy, jak np. w ostatnio zaliczonym Starflight spisywałem w Excelu współrzędne układów gwiezdnych czy lokalizacji na planetach.

06.03.2018 15:03
Darth Angel
1
odpowiedz
Darth Angel
41

Pisałem wcześniej, że pogrywam od czasu do czasu w Driftmoon, ale mi się trochę nie klei. Jakoś tak zaczęło mnie z czasem wciągać coraz mocniej, aż dotarłem do szczęśliwego zakończenia (do mniej szczęśliwego i najmniej również :). Generalnie mogę powiedzieć że podobała mi się gierka, nic nadzwyczajnego, ale wystarczająco by uznać czas spędzony przy niej za dobrze spożytkowany. Gra jest dość krótka, ma nieliczne, nieskomplikowane łamigłówki, na szczęście nie za dużo walki RTwP, niezbyt rozległe lokalizacje, i mnóstwo humoru wplecionego w historię. Bardzo pasującego, spójnego. Rzadko miałem wrażenie że coś jest na siłę uśmieszniane. Różne easter eggi (odwołania do Hobbita, Skazanych na Shawshank; prawdopodobnie czarnoksiężnik Marvolo to odwołanie do dziadka Voldemorta, odnalazłem wspomnienie doktryny Fellowship z Ultimy VII i jeszcze parę innych). Interakcja ze światem (przesuwanie obiektów, system dialogowy) także przywodzi na myśl Ultimę. Grałem w kilka takich "lajtowych", zabawnych gierek jak np. The Bard's Tale, Breath of Death VII czy Cthulu Saves The World, ta prezentuje się najlepiej z nich.

Oprócz powyższego, udało mi się przedwczoraj zaliczyć Starflight. Bardzo fajna gra, w której przyszło mi trochę pokombinować, aby dało się ją przejść. Ale chęć poznania pełnej historii była większa niż bariery techniczne. Pisałem że z instrukcji gra pachniała mi praojcem Mass Effect, po zaliczeniu podtrzymuję tezę. Podejście do rozgrywki przypomina Daggerfalla/Morrowinda, tyle że w przestrzeni kosmicznej (gra jest całkowicie nieliniowa, otwarta przestrzeń, lecisz gdzie chcesz). Klimatem z kolei zalatuje klasyką pokroju Star Trek. Generalnie naszym głównym zadaniem jest odkrycie co się dzieje w naszej galaktyce w związku z pewnymi odkryciami - w tym celu należy, korzystając z wszystkich skrawków informacji, jakie są nam podawane, podróżować w różne miejsca, gdzie możemy trafiać na kolejne wskazówki. Zawsze możemy też po prostu przeczesywać galaktykę planeta po planecie, ale wyobraźcie sobie dokładne przeczesywanie powierzchni całej planety w takim Mass Effect 1 za pomocą MAKO, przy bodajże 800 planetach. Chociaż ta liczba byłaby niższa, wiele planet ma grawitację tak dużą, że zgniata nasz statek przy próbie podejścia do lądowania. Grę dla ludzi nie bojących się staroci polecam, ale:
1. Robić bardzo częste kopie zapasowe plików ze stanem gry (w ogóle system zapisu jest okrutnie koszmarny).
2. Nie zbierać z planet żywego inwentarza - płacą za to nad wyraz mizernie, a wkrótce po takich zbiorach zaczął mnie dopadać pewien bug, który uniemożliwiał mi załadowywania czegokolwiek do luków ładunkowych w pojeździe naziemnym - w internetach piszą że to prawdopodobnie przypadłość Dropboxa, bo w dawnych latach nikt nie kojarzył takiej sytuacji. Rozwiązaniem doraźnym był powrót na statek, start, opuszczenie orbity i ponowny powrót. Generalnie coś do przejścia.
3. Jeśli wyszkolimy załogę i wyposażymy statek we wszystko co się da, nie zbierać bez potrzeby także minerałów - kasa tylko potrzebna jest na początek, później, żeby mieć kasę np. na paliwo albo zakup minerałów potrzebnych do napraw, lepiej jest rekomendować planety do kolonizacji. To tak profilaktycznie, bo w pewnym momencie natrafiłem na błąd, który zawieszał grę przy wczytywaniu dowolnego fragmentu powierzchni planety z ruinami, a m.in. w ruinach są właśnie kluczowe do ukończenia gry informacje, a także niezbędne artefakty. To tak jakbym przekroczył jakiś limit miejsc, które były do zbadania. Po natknięciu się na ten błąd wczytywałem jakiś wcześniejszy stan i wówczas pomijałem ostatnio odwiedzone lokalizacje tylko uderzałem prosto do tego nowego miejsca, i dalej do kolejnego, aż do kolejnego wystąpienia błędu. Notowałem wszystko, i jak już miałem współrzędne wszystkich potrzebnych miejsc, zaczytałem stan gry sprzed opuszczenia pierwszego układu (sprzed trzech tygodni), już po pełnym wyposażeniu statku, i latałem tylko w konkretne miejsca celem zebrania niezbędnych lub pomocnych artefaktów, i od razu przeskoczyłem do finału. W internetach znalazłem tylko jeden opisany przypadek tego błędu, bez rozwiązania oczywiście.
4. Nie grać z solucjami - jako że mając powyższe współrzędne wystarczy zdobyć kasę na najlepszy silnik i można w godzinę ukończyć grę, nie poznając całej bogatej historii i szeregu świetnych, klimatycznych rozwiązań różnych zdarzeń.

post wyedytowany przez Darth Angel 2018-03-06 15:03:40
26.02.2018 09:04
Darth Angel
Darth Angel
41

Moja przygoda z tą skończyła się naście lat temu w jakiejś okrągłej komnacie, wskoczyłem tam albo zjechałem, kogoś zmłóciłem, po drugiej stronie była jakaś platforma, ale nie chciała zjechać. Nie mogłem się cofnąć ani pójść dalej, tylko robić sobie salta w płytówcew tejże komnacie :). Podziękowałem grze. Wersja była kradziona, dopiero wchodziłem wtedy w legalny świat, więc może mi się należało :). Teraz mam wersję TopSeller za grosze, kiedyś może uda mi się za to zabrać.

26.02.2018 08:51
Darth Angel
Darth Angel
41

Jeśli chodzi o części 3-5, jedną z standardowych technik było robienie "ścieżki zdrowia", czyli regularne obskoczenie kilku miejsc - fontanny które przywracają zdrowie, mana, siła czy szybkość. Niektóre podbijały mana o określoną liczbę niezależnie od naszego aktualnego stanu o ile ten nie był = max, więc czasem rzucałem jakiś prosty czar żeby obniżyć mana i dostać wartość przekraczający ten max. W późniejszej rozgrywce ustawiałem punkty portali przy niektórych takich ciężej dostępnych, a sypiących dobrodziejstwami miejscach. Naturalnie ścieżka zdrowia ewoluowała z czasem, jak odnajdywałem lepsze lokalizacje. Starałem się też optymalizować ją, żeby jak najmniej doby zużyć na jej zaliczenie, w tym celu korzystałem m.in. z portali w miastach, czy nawet kolejek w kopalniach (wszystkie dopalacze działały 24h ale nie dalej jak bodajże do 3 AM).
Porada: jak najszybciej nauczyć się umiejętności wymaganych do poruszania się na możliwie wszystkich typach ukształtowania terenu, o których pisał SpecShadow. Szczegóły co do wymaganej ilości członków drużyny z umiejętnością są w manualu.
W częściach 6-8 robiłem podobnie jeśli chodzi o ścieżki zdrowia, tyle że w dużo mniejszym zakresie, ale tutaj ulubionym miejscem była świątynia. W późniejszych etapach to wyglądało tak, że w miejscu w którym dokonywałem łupieży ustawiałem punkt Lloyda, wypruwałem się szybko z zapasów mana waląc na prawo i lewo co miałem najmocniejszego, na rezerwach skok portalem miejskim do świątyni i powrót Lloydem - a później znów bezlitośnie najmocniejszymi czarami smażyłem wszystko naokoło.
Rada na 6-8 - nie brać złodzieja, pułapki brać na twarz i leczyć, aż do zdobycia Telekinezy, później otwierać skrzynie tylko na odległość. W 7-8 wędrować ciemną stroną mocy :).
Części 9 i X jeszcze przede mną, abym mógł zamknąć serię. Odświeżyłbym też chętnie VI, bo w tę część grałem najdawniej, ale tyle innych zaległości mam, że nie wiem kiedy miałbym to zrobić.

15.02.2018 10:05
Darth Angel
odpowiedz
Darth Angel
41

Wczoraj wieczorem czekając z juniorem na kolanach na butlę mleka postanowiłem sprawdzić coś internetach na telewizorze, na konkurencyjnym serwisie obejrzałem zwiastun Kingodm Come, nic więcej nie było więc przypomniałem sobie że od lat nie odwiedzałem RpgCodex. Oprócz innego zwiastunu odkryłem tam coś, co sprawdziłem później na lapku, i zamiast planowanego grania w Starflighta, przeglądałem "The CRPG Book Project" (który pierwotnie miał być tylko opisówką do TOP70 cRPGów, przytaczanych przez Iselora w poprzednim wątku). Zrobiło się z tego tomisko na blisko 600 stron, z opisami, opiniami różnych osób, screenshotami, dot. bodajże koło 300 pozycji. Normalnie nie mogłem się oderwać, nostalgia przemieszana z ekscytacją (ej, właśnie gram w tego starocia!), oraz uświadomienie sobie że "Bogowie, jeszcze tyle przede mną?!" Dzieło jest po prostu piękne i MEN powinien wprowadzić ją do kanonu lektur obowiązkowych przynajmniej w szkole średniej.
Wchodźcie, ściągajcie i czytajcie z tego wszyscy: https://crpgbook.wordpress.com.

15.02.2018 09:33
Darth Angel
Darth Angel
41

Jedynkę porzuciłem tuż przed końcem, było chyba z 5 szamanów do usieczenia, gdzieś po 3 znudziło mi się (żałuję że nie zachowałem save'a, bo mógłbym zakończyć grę i mógłbym w CV wpisywać że ukończyłem Gothica, a tak mam tylko że grałem :). G2 zaliczyłem, ale jak wyszła Noc Kruka, to nie byłem w stanie przemóc się by przebijać się od nowa, i odbiłem się praktycznie na samym początku.
Co do taktyki w G2, ładowałem w cechy, nic w umiejętności walki, bo wcześnie odkryłem jakiegoś buga, dzięki któremu naciskając naprzemiennie bodajże W i D (albo kursory Góra i Prawo, nie pamiętam jak w to grałem i czy była możliwość konfigurowania układu klawiszy) i bodajże mając wciśnięty przycisk ataku, Bezimienny młócił bronią niczym Generał Grievous w starciu z Obi Wan Kenobim. Wywabiając pojedynczo, rozwalałem dużo silniejszych orków - jeśli tylko przerwał blokowanie, obrywał, więc przechodził na blok i tak do jego zejścia. Działało nawet z bossami. A wilki chyba nawet nie blokowały.
W kolejne odsłony ani Riseny nie grałem, ale pograłbym chętnie, bo dla mnie były te gry - przynajmniej do pewnego momentu - wciągające (ale ja lubię te dla większości nudne TESy i takie tam obieżyświatowe gry).

15.02.2018 08:45
Darth Angel
1
Darth Angel
41

W kwestii LoL-a, na początku w Białej Wieży próbowałem eksterminować duchy, ale powracały szybciej niż byłem w stanie zregenerować siły, więc stwierdziłem że muszę się przebijać przez nie. Jak zapędziłem się w jakiś ślepy zaułek, to miałem pozamiatane, w kolejnym biegu wybierałem inną ścieżkę, aż dotarłem do większej przestrzeni, gdzie jakoś łatwiej szło manewrować pomiędzy wrogami by zdobyć co było do zdobycia. Później powrót na skróty przez zapadnię, aby nie brnąć do schodów.
Co do EoB3, nie pamiętam większych problemów z respawnem, jestem wręcz przekonany, że przynajmniej część lokacji (zwłaszcza tych dużych hubów) szło całkowicie wyczyścić przechodząc przez nie jednokrotnie.
@drenz
Ja ogólnie nie lubię respawnu wrogów w grach.
Ja tam ogólnie nie lubię wrogów w grach :).

08.02.2018 09:41
Darth Angel
Darth Angel
41

Ej, to tak jak ja! Prawie... no może nie do końca prawie :). Ze trzy tygodnie temu kupiłem lapka, ale Wiedźmin to mi na nim raczej nie pójdzie. Zakładałem sobie, że po 16 latach kupię nowy komputer do gier (co prawda w międzyczasie 9 lat temu kompa wygrałem, no ale to mnie nic nie kosztowało). Miałem stacjonarkę wziąć, ale póki junior śpi w sypialni gdzie mam biurko, to mija się to z celem. Chciałem wziąć lapka do gier, ale jak zobaczyłem ceny porównując z wymaganiami przykładowego W3, to odpuściłem i wziąłem budżetowego :). Generalnie starałem się zdążyć z darmową aktualizacją do Windowsa 10, cel zrealizowany, oszczędziłem na OS'ie.
W weekend udało mi się skończyć Bard's Tale III, najsłabsza część wg mnie. Odpuściłem sobie próby w importem z poprzedniczek, nie grałem też w wersję dodaną do The Bard's Tale [2004] bo była paskudna, grałem na wersji DOSowej. W pewnym momencie zauważyłem że gra kroi mnie z doświadczenia, a mianowicie postaciom które miały więcej niż ~16,7 mln punktów doświadczenia (dokładnie to 32 bity punktów :) zamiast dawać 600 tys. PeDesi, to ścinało im dokładnie do poziomu tych 32 bitów. Musiałem wyrzucać z drużyny każdego, kto dotarł do tej liczby przed odbieraniem nagrody. Jako że gra oszukała mnie, to później ja oszukałem ją i byliśmy kwita. Teraz mogę spokojnie czekać na dobrą promocję na Bard's Tale IV.
Wczoraj udało mi się pograć w Starflight, na razie jestem oczarowany, chociaż udało mi się tylko załogę stworzyć, trochę wytrenować, kupić luki ładunkowe + paliwo, i polecieć na pobliską planetę zebrać minerałów na sprzedaż. Na razie nie wiem ile w tym jest tego cRPG-a, możliwe że niewiele, ale gra póki co intrygująca, po przeczytaniu manuala takiego trochę Mass Effecta 0 wyczuwam. Póki co nie ma większego zarysu fabuły, nikt zły nie najechał świata, a my jesteśmy po prostu odkrywcami. Zobaczę jak to się dalej potoczy.

post wyedytowany przez Darth Angel 2018-02-08 09:42:52
29.01.2018 09:07
Darth Angel
Darth Angel
41

Ja wciągnąłem ten zestaw ze względu na Dungeon Guardiansów oraz na The Warlock of Firetop Mountain i z innej beczki na Warhammer: End Times - Vermintide.

19.01.2018 14:42
Darth Angel
odpowiedz
1 odpowiedź
Darth Angel
41

Na fanatical.com (dawne Bundle Stars) jest m.in. Dex za 2 EUR. Taki Deus Ex tylko jako side-scrollowana rpg-platformówka. Dla mnie lepsze niż DE:Human Revolution. Polecam.

19.01.2018 11:20
Darth Angel
Darth Angel
41

Nie twierdzę że DA2 była najgorszą grą cRPG w jaką grałem. Na plus (który dla większości z Was będzie minusem :) ), była krótsza niż Origins (która mi się wlekła niemiłosiernie). Historia była bardziej spersonalizowana, przez co miałaby szansę być lepiej dopasowana, niż uniwersalna (czyli do niczego) w Origins - aczkolwiek nie udało się to w pełni wykorzystać, mnie nie porwała. Pomysł na miasto dobry, że niby zachodzą w nim zmiany z czasem, ale szkoda że nikt nie uwzględnił zmian w samym Hawku - po kilku latach mogło mi się coś odwidzieć, a tutaj trzeba było brnąć dalej w to samo wbrew sobie. Misje w stylu "znajdziek" to był pasztet, ale nie było głupot w stylu podarowania udźca baraniego czy czegoś takiego aby postać poszła z nami do łóżka... wróć... aby nas polubiła, nie było obozu umieszczonego w jakiejś międzywymiarowej kieszeni, z kupcem sprzedającym DLC. Walki mimo tych wielokrotnych fal wrogów wydają mi się szybsze, niż te z DA:O, aczkolwiek pamięć może mi szwankować i może to być tylko wrażenie wywołane faktem, że w DA2 były one zdecydowanie dynamiczniejsze. Nie było wielu szumnie zapowiadanych początków, z których i tak nic nie wynikało. I nie trzeba było sztampowo całą grę gnać za smokiem... wróć, za arcydemonem... wróć, za obydwoma, przedzierając się przez rzesze orków.
W obu grach świat jest piekielnie statyczny, w obu postacie jakieś takie pomijalne. DA2 plasuje się u mnie nisko, gdzieś w paczce 20 crpgów ocenianych na słabe. Nie jestem w stanie uszeregować precyzyjnie jego w rankingu. DA:O to z kolei wg mnie średniak, podejrzewam że tylko dlatego, że grałem magiem, bo jak miałem nieprzyjemność kontrolować przydupasów innych klas, to jeśli miałbym całą długą grę tak przechodzić, też wylądowała by w słabych.
Słabe nie oznaczają u mnie, że to gry których przejścia żałuję czy coś, że są całkowicie zrypane, znajduję w nich jakieś plusy. Z kolei w DA:I interesuje mnie jak wygląda ta otwarta przestrzeń, należę do typów obieżyświatów (jestem fanem TESów i im podobnych singli, chociaż w Skyrima jeszcze nie grałem).
@boy3 -> Co do dialogów, przecież to były tylko zaczątki dłuższych wypowiedzi. W takim Alpha Protocol nawet tego nie masz, tylko postawy wypowiedzi, a bardzo cenię sobie tamten system dialogowy.

17.01.2018 11:26
Darth Angel
odpowiedz
10 odpowiedzi
Darth Angel
41

Ja go w pierwszej 50 może bym umieścił, ale gry z tym typem rozgrywki zawsze po macoszemu traktowałem, muszą mnie naprawdę czymś ująć. DA2 była słabsza od Origins, więc skoro Inkwizycja nie jest od niej gorsza, to i tak kiedyś zagram.

17.01.2018 09:18
Darth Angel
Darth Angel
41

Swoją drogą to ciekawe, że tutaj nie zaglądają. Byc może nazwa tematu ich odstrasza?

16.01.2018 13:58
Darth Angel
😜
Darth Angel
41

The Keep był ze dwa razy za grosze, ale gdzieś wyczytałem że to bardziej się nadaje się na tablety, na VR czy coś takiego (może oba naraz?) niż na PC i się nie zdecydowałem. Było wcześniej pisać że to fajne może być ;). Na szczęście na promocji było raz, to będzie i kolejny.
@boy3
Nie polecam grać w DA Inkwizycje, zwykła strata czasu
Znacząco bardziej kiepska niż poprzednie dwie? Tamte też hitami nie były moim zdaniem, ale wystarczająco, by je zaliczyć.

post wyedytowany przez Darth Angel 2018-01-16 13:59:06
16.01.2018 13:46
Darth Angel
Darth Angel
41

W LoL (przynajmniej pierwszym) można było się poruszać po ataku, nie trzeba było czekać na cooldown.

10.01.2018 12:04
Darth Angel
2
odpowiedz
3 odpowiedzi
Darth Angel
41

Adamus
.kNOT --> a w ogóle, to ktoś czyta jakieś instrukcje? ;P

To jeszcze ktoś w ogóle czyta literki? Niemożliwe.
A tak na serio, nigdy nie czytam instrukcji do gier wydanych AD 2000+, ale te wcześniejsze, zwłaszcza tak do 95' czytam od deski do deski. Raz żeby wiedzieć jak to obsłużyć, dwa, często w samych grach nie było żadnego wprowadzenia do gry, sporadycznie jakieś intro, ale w manualach było to kompletnie opisane, historia świata i bieżący problem. Gdy tego zabrakło w Ishar 2, czułem się okradziony z mojego świętego prawa do zrozumienia "co ja robię tu".

Iselor
Ten wątek to chyba ostatnie miejsce w polskim necie gdzie można z fajnymi ludźmi pogadać o cRPG. Tylko niech bronią cie bogowie nordyccy przed włażeniem do innych wątków GOLa! Ilość trolli, kretynów i gimbazy jest zatrważająca. Gdyby nie ten wątek nie zaglądałbym na to forum.

Widziałem tylko listę tematów, forum wygląda jak straszny śmietnik, nie podoba mi się także silnik całego forum, sposób odpowiadania na czyjeś posty, łatwo można przeoczyć nowsze wpisy wrzucane nad starszymi. Być może da się to skonfigurować gdzieś, ale nie szukałem póki co. Ale ten wątek jest wart śledzenia, ludzie tutaj piszą o wszystkim co mnie interesuje i z sensem, dużo tu ciekawostek, których sam bym nie odnalazł, bo nie śledzę nic innego w internetach, i w ogóle pełna kultura.
Gdybym miał jeszcze czas żeby to wszystko ograć, o czym tu mowa.

Iselor
Ja przez fejsa mam kontakt z kilkoma ludźmi stamtąd ale to tyle. Tam też mnie znajdziesz po xywie.

Nie używam żadnych takich niszowych serwisów.

Co do opisanej przez Ciebie "projekcji" samego siebie w grach cRPG, ja tak nie mam. Gram wszystkim - harcerzami, łamaczami serc, żądnymi władzy madafakerami, manipulatorami albo tępymi osiłkami (podobnie jak wieki temu w papierowych RPGach). Klasy te, które najlepiej sprawdzą się w założonej koncepcji, a obecnie najczęściej wybieram te, które pomogą mi jak najsprawniej "rozjechać" grę. Imiona nigdy nie są nawet wariacją na temat mojego imienia - albo samodzielnie wymyślone, albo wzięte np. z innych gier (w ostatnio zaliczonym Pool of Radiance w drużynie był Sheltem, Mondain, Phoonzang, Mangar i dwóch podobnych ktosi), a aktualnie gram w Bard's Tale 3, moja ekipa nazwana "bardzo oryginalnie" to: Jim Beam, Johnnie Walker, Chival Regal, oraz dziewczyny: Glen Scotia, Jackie Daniels, Ballan-Tina.

Nastał nowy rok, a mi nie idzie granie. Po zakończeniu w grudniu PoR wróciłem do przerwanego wcześniej Betrayal at Krondor, ale coś mi się rozgrywka nie kleiła, dalej nie wyrwałem się z pierwszego rozdziału. Stwierdziłem że może to problem z grą, więc zabrałem się ostatecznie za wspomnianego BT3, ale wymiękam wieczorem czasem zanim w ogóle odpalę kompa. Trochę udało mi się pograć w święta i po, ale od nowego roku to raptem ze 3 godziny pograłem. Nawet postanowienie noworoczne ("będę grał w 1000 gier i będę zaniedbywał dom, rodzinę i pracę") niewiele pomaga. A plan na 2018 miałem ambitny, po BT3 na tapecie chronologicznie:
- Starflight
- Curse of the Azure Bonds
- Hillsfar
- Starflight 2: Trade Routes of the Cloud Nebula
- Secret of the Silver Blades
- Champions of Krynn
- Pools of Darkness
- Gateway to the Savage Frontier
- Death Knights of Krynn
- Treasures of the Savage Frontier
poprzetykane przez jakieś "nowsze" pozycje, typu Ultima IX, M&M IX i może M&M X, wakacje w pracy to dokończenie Driftmoon + Paper Sorcerer. Temu BaK-owi też mam zamiar dać szansę jeszcze.
Tyle jeśli chodzi o marzenia, teraz zderzam się z betonową ścianą rzeczywistości.

23.11.2017 12:02
Darth Angel
Darth Angel
41

Ultima IX jeszcze przede mną, będę pamiętał by robić backupy save-ów. Dungeon Mastery oba sprawdzę. Wizards & Warriors gdzieś przesiałem płyty, nie mam pojęcia kiedy i gdzie, tak czy owak grałem w niego krótko kilkanaście lat temu i na tym stanęło.
Co do rysowania map, to rysowałem je do Wizardry 1-4 (i co najmniej częściowo do 5) i Bard's Tale 1-2, i sprawiało mi to radochę. Wg mnie wyzwaniem w tych grach było właśnie ogarnięcie się w labiryncie aby zejść niżej/wjeść wyżej (a nie szło zrobić tego na pamięć), dopiero drugorzędnym wyzwaniem byli wrogowie, a na szarym końcu zagadki. W M&M 1-2 założyłem że chodzi o eksplorację świata (w końcu ogrom map to otwarte przestrzenie), korzystałem zatem z prac kartografów (czyt. z wydrukowanych ClueBooków, gdzie były mapy bez adnotacji). Chociaż w MM2 była umiejętność kartografia i wtedy działała jakaś prosta automapa, to w obu grach sam opisywałem szczegółowo co gdzie jest na mapach z ClueBooków. W kolejnych odsłonach już na automapie się opierałem. Inaczej z kolei było w Beholderach 1-3, Wizardry 6, czy ostatnich Grimrockach, tam mapy były na tyle nieskomplikowane, miejsca na tyle charakterystyczne, że jechałem na pamięć. W Isharach były gotowe mapy niektórych miejsc, ale dało się nawigować na tych nieopisanych miejscach na pamięć, chociaż miałem duży problem w Ishar 2 na ośnieżonej górzystej wyspie, tam w pewnym momencie na oślep biegałem aż w końcu znalazłem wyjście. Najbardziej skomplikowane mapy jakie pamiętam, pomijając oczywiście ręcznie rysowane o których pisałem, to były w Daggerfallu - patrząc nawet na generowaną automapę gubiłem się - była ona trójwymiarowa, wielopoziomowa.

23.11.2017 10:09
Darth Angel
odpowiedz
3 odpowiedzi
Darth Angel
41

Mi Steam podpowiada żebym kupił Expeditions: Conquistador za 14,39 zł (-80%) - godne uwagi?
Deus Ex: Mankind Divided za 32,24 zł (-85%). Dla mnie jeszcze za drogo :).
Alpha Protocol za 10,79 (-80%). Polecam.
7 Mages wezmę, to raptem dwa i pół Snickersa :).

21.11.2017 09:11
Darth Angel
Darth Angel
41

Z pół roku temu uzupełniłem kolekcję na GOGu właśnie o Gold Boxy i spółkę, dwa pierwsze EoBy dawno ogrywałem, ale trzeci dopiero teraz. Natomiast w Pool of Radiance i resztę nie było jakoś okazji. Nie spodziewałem się, że to jest tak dobre, spodziewałem się bardziej czegoś jak Ultima III jeśli chodzi o rozgrywkę.
Po zakończeniu PoR wracam do BaK, a później planuję sukcesywnie przechodzić wszystkie te Forgotteny, Krynny, dalej Dark Suny i Ravenlofty. Generalnie liczę że ze dwa lata to potrwa. W między czasie Bard's Tale III zrobię. Dawno bym już w niego grał, ale liczyłem że uda mi się importować postaci z BT2. Niestety wersje z trylogii dodawane do Bard's Tale (2004) są niezgodne ze sobą, można dokonać importu z 1 do 2 bo są to wersje emulowane z Apple II, ale 3 już jest wersją z IBM PC i ni grzyba nie udało mi się wyciągnąć plików z plików obrazu *.2mg. Kombinowałem swego czasu z różnymi emulatorami, niby Mac powinien bez problemu otworzyć to jak zwykłe archiwum, i nic. Może ktoś miał podobne doświadczenia ale z lepszym skutkiem? Tak czy owak postanowiłem, że czas zamknąć serię, skoro inaczej nie idzie, to zacznę żółtodziobami. Jedynie szkoda mi oprawy z wersji z Appla, jest lepsza od PC.

Mój pierwszy komputer to 1996 rok, początek liceum. Wcześniej miałem tylko klon Atari 2600, a u kumpli grało się na C64 i Amigach. Pierwszy cRPG? Ishar 3, w którego długo nie pograłem, później Diablo, dalej Eye of the Beholder i Daggerfall, nie zaliczony prawdopodobnie przez błędy.

W Dungeon Mastera niestety nie miałem okazji pograć, liczę że pojawi się na GOGu nim rozpykam wspomniane powyżej zaległości.

20.11.2017 11:27
Darth Angel
1
odpowiedz
9 odpowiedzi
Darth Angel
41

Odnośnie pytania drenza o rozwój postaci: problematyczny temat. Lubię swoimi postaciami móc robić wszystko, przykładowo w TESach rozwijam co się tylko da by zrobić nadboga, i sprawia mi to radochę. Pomijając to, generalnie lubię czuć, że coś się istotnie w mojej postaci zmienia wraz z kolejnymi poziomami.
W podanym przez Ciebie systemie brakuje skali. Rozumiem że 100 to bardzo dużo, ale czy to ta sama skala co dla metody rozdawania 1 punktu co poziom? Tak interpretuję to zapytanie, ale wówczas trochę to dziwne, bo wyobrażam sobie, że bardzo dużo siły mają niektórzy osobnicy w tym świecie, ale moi ludzie w pierwszym wariancie nigdy nawet w jednej trzeciej tego nie osiągną tego. Czyli choćby nie wiem jak pakowali, to zawsze będą takim mną vs. Schwarzenegger.
Abstrahując od powyższego, zakładając że w obu przypadkach można zdobyć maksymalną wartość przynajmniej jednej cechy, co najwyżej dłużej w przypadku nr 1, ale w przypadku nr 2 możemy rozwinąć maksymalnie dajmy na to aż 5 cech (będąc upośledzonym w innych aspektach), to jednak ze względu na drużynowy charakter gry, celem większego zróżnicowania, rozsądniejszy byłby wariant nr 1.
Fajnym jest, gdy co któryś poziom umiejętności, oprócz standardowego "jestem ciut lepszy", dostaje się jakiś dodatkowy, unikalny atut (jak np. w LoG-ach), tudzież wynikający z klasy jak w D&D3-3.5e. System analogiczny do wariantu nr 1 w moich wyobrażeniach obowiązuje jak mnie pamięć nie myli w Świecie Mroku.
W drugim przypadku chyba miałoby to sens wówczas, gdyby nie było cech, tylko same umiejętności, które w wariancie nr 1 wynikałyby wprost z cechy (np. silne ciosy, atletyka, otwieranie słoików), mogące być dodatkowo wzbogacone premiami synchronicznymi (np. + do broni ciężkiej za wartość X w atletyce).
Generalnie nie przepadam za drzewkami rozwoju o kształcie... (tadam!) drzewka. Aktualnie, jak mam wolniejszą chwilę w pracy, to pogrywam sobie (tylko cicho sza!) w Driftmoon, nie klei mi się specjalnie rozgrywka, ale też czasu na to brakuje. System rozwoju mi coś nie pasuje, punkty na cechy poprzydzielałem na inteligencję celem brnięcia ku magii, ale na razie rzuciłem chyba jedno zaklęcie. Punkty umiejętności kumuluję (aktualnie mam 4, może podczas tworzenia postaci coś przydzieliłem? Nie pamiętam, bo przy awansach chyba ani jednego), bo się zdecydować nie mogę na nic - nie żeby takie fajne były żebym chciał wszystkie, problem w tym, że nie chce mi się analizować właśnie drzewka umiejętności, kłopotu nie umniejsza fakt, że nie potrafię określić co chciałbym robić. Nigdy nie miałem aż takiego problemu w żadnej grze. Tak czy owak brak przydzielonych umiejętności nie utrudnia mi gry, więc się nawet nie staram przysiąść nad ich rozdziałem.

Rozliczenie roczne:
nie umiem posegregować dokładnie od najlepszej do najgorszej, pogrupowałem zatem do czterech worków, od tych naj, do tych mniej naj.
1.
Darklands - pisałem wyżej, u mnie ścisła czołówka cRPG wszechczasów.
Legend of Grimrock 2 - fajne rozwinięcie LoG-a, otwarte przestrzenie, bezproblemowe walki, bajeranckie wizualnie, klimatyczne lokalizacje, no i zagadki, łamigłówki, puzzle. W pewnym momencie zacząłem jednak zastanawiać się, czy daleko jeszcze do końca - długość w pierwszej odsłonie była bardziej odpowiednia, tutaj zaczęło mi się już ciągnąć.
Pool of Radiance - jestem prawdopodobnie blisko końca, bo postaci mi się już nie rozwijają a powinny jeszcze trochę wyciągnąć, ale na tym etapie stwierdzam, że pozycja bardzo mi się podoba. Jestem zaskoczony że takie prowadzenie scenariusza dało się upchnąć w tak starej grze. Jak pisałem wcześniej, wszystkie BG/IWD/NWW z wyjątkiem oprawy audiowizualnej i sterowania nie mają niczego, czego nie ma ta 10 lat starsza od BG pozycja.
Wizardry 8 - najlepsza część z serii. Historia nieskomplikowana ale dobrze poprowadzona, ciekawa mechanika, klimatyczne lokalizacje łączące sci-fi z fantasy. Zakończenie bez zaskoczenia, ale to przez jednego NPCa który zostawił sugestywną wskazówkę. Ale wyzwanie solo, Adamus, to podejmę najwcześniej po 2050 roku, jak będę na emeryturze :).
2.
Dex - Deus Ex jako side-scrollowana platformówka, fajna muzyka, klimatyczne lokalizacje, brud, smród i jaskrawe neony. Czyli wszystko co potrzeba. Lepiej się przy tym bawiłem niż przy Deus Ex: Human Revolution.
Faery - Legends of Avalon - latasz wróżką i próbujesz powstrzymać zanikanie baśniowych światów (takie Neverending Story). Walki kojarzą mi się z jRPG. Mało skomplikowana gra, bardzo podobała mi się. Nie za długa, nie za krótka, a w sam raz. Gdyby moja córka potrafiła czytać, dałbym jej toto do grania, niech się uczy :).
Lands of Lore: The Throne of Chaos - bardzo przyjemna gra, rozwinięcie w stronę bardziej fabularną w stosunku do wcześniejszych Beholderów tego studia. Troszeczkę zagadek, ale nie za wiele.
3.
Challenge of the Five Realms: Spellbound in the World of Nhagardia - po przeczytaniu wstępu z manuala i obejrzeniu intro myślałem że to wzorowa sztampowa bajka o dzielnym księciu - synu dobrego króla walczącym ze złym czarnoksiężnikiem. Mimo tego wstępu bajka okazuje się mieć drugie dno, ostatecznie przewidywalne, ale poprawne. Co prawda nie było cyklu dnia i nocy jak w równolegle wydanych Ultimach VII, ale oprawa audiowizualna podobała mi się zdecydowanie bardziej niż w rzeczonych produkcjach.
Eye of the Beholder III: Assault on Myth Drannor - gorszy brat EoB2 - część eksploracyjna raczej nie odstaje, walka jak to walka, ale nieliczne łamigłówki nieciekawe, niektóre z nich totalnie z czapy. Jest nawet jakiś zwrot akcji, aczkolwiek słaby fabularnie. Z wydanym równolegle, wspomnianym wyżej LoL bez szans. Ale zagrania i tak warty.
Ultima VII Part Two: Serpent Isle + The Silver Seed - grając czułem beznadzieję tego miejsca (być może to zamierzone zagranie?). Tak czy owak nie było tej swobody jak w U7: Black Gate, nie było tego czegoś absorbującego w historię (która była poprawna, ale to już nie to). Za wysoko postawiona porzeczka przez poprzedniczkę sprawia, że pewnie oceniam tę grę krytyczniej, niż na to zasłużyła.
4.
Ishar 2: Messengers of Doom - Ishary to bardzo ładne wizualnie gry, z bardzo klimatycznymi lokalizacjami, w sumie całkiem nieźle się w toto gra, ale jest tyle elementów skopanych że głowa boli. Poczynając od bardzo mętnych wskazówek co do popchnięcia fabuły dalej, po konieczność wywalania wartościowych członków drużyny by dobrać kogoś fabularnie potrzebnego na 10 minut, aż po konieczność posiadania konkretnej jednej klasy zdejmującej klątwę lub alternatywnie zostawienie w drużynie przeklętej postaci, która będzie do końca gry tłukła własnych ludzi. Na szczęście nie jest długa.
Ishar 3: Seven Gates of Infinity - jak wyżej, dodatkowa krecha za to, że po kilku godzinach gry rozpoczynałem ją ponownie, bo okazało się, że odwiedziłem w niewłaściwej kolejności dwie osoby w mieście i zablokowałem sobie możliwość przejścia gry. Od tej pory robiłem regularne backupy save'ów co kilka godzin, a jak za długo gdzieś błądziłem, zaglądałem do solucji by się upewnić, że znów nie spłatano mi figla uwalającego szczęśliwe ukończenie gry.
Ultima Underworld II: Labyrinth of Worlds - niesamowity jak na tamte czasy silnik graficzny, podziemia, zamek Britannia, inne światy, co mogłoby pójść nie tak? No cóż, coś jednak poszło, ale nie było to dla mnie zaskoczeniem, bo jedynka też mnie nie porwała. Obie ani rozgrywkowo, ani fabularnie.
Ultima VIII: Pagan - rozwinęli silnik, zwinęli wszystko inne. Gra sprawia wrażenie mocno okrojonej, wiele elementów pojawiło się nie wiadomo po co, nie wiadomo czemu miały służyć. W zasadzie patrząc na intro i outro, nie rozumiem po co ta gra w ogóle powstała (czyt. "co badass miał na myśli zsyłając nas na ten świat").

Betrayal at Krondor - zacząłem w to grać i po kilku wieczorach wysypał mi się komputer, a że na urlop jechałem i nie chciałem stracić okazji na pogierczenie, to przerzuciłem się na Pool of Radiance na starym laptopie żony. Jak skończę PoR to wracam, na razie za wcześnie bym mógł coś o BaK-u powiedzieć.
Driftmoon - chyba za wcześnie na ocenę, humorystyczna opowieść która mi się nie klei.

CONSORTIUM - toto niby otagowane jest jako cRPG, ale wg mnie nim nie jest. Bardzo ciekawe założenia (fajne materiały dodatkowe poza grą dot. rzekomo istniejącej technologii), trochę kojarzy mi się z Omikronem. Jednak sama konwersacja z innymi postaciami to trochę za mało jak na cRPG, nie ma kompletnie żadnej mechaniki która mogłaby na cokolwiek wpływać, to taki symulator, podobnie jak:
Unrest - grafika mi nie przeszkadzała jak drenzowi, ale spodziewałem się po grze więcej. Co prawda przeszedłem grę jedynie raz, ale jakoś wszystkie dokonane wybory wydawały mi się nieistotne dla sedna całej historii, i raczej pokazują nieuchronność losu całego miasta, i mimo że los jednostek może być różny, to i tak jest to bez znaczenia dla obrazu całości. Jeśli się mylę, może mnie ktoś naprostować. No i podobnie jak CONSORTIUM, wg mnie nie jest to cRPG tylko taki specyficzny symulator, choćby twórcy twierdzili co innego.

Z czasem na granie u mnie dość kiepsko, z reguły szansę przysiąść do gry mam najwcześniej ok godz. 21:00. Jeśli mam pecha i czytam do snu bajkę córze, to przysypiam przy tej bajce, a po wyjściu jestem tak rozespany, że prawie nigdy nie jestem w stanie się po czymś takim podnieść. Nawet jednak gdy nie czytam bajek, to prawie zawsze między 21:00 a 23:00 mam kryzys, który nierzadko przegrywam. Często próbuję kawą i czymś słodkim "dopalić" się, ale nie zawsze to coś daje. Sensownie (czyli bez przyłapywania się na "łażeniu po ścianach" lub np. przewijaniu jakiejś listy w koło, bo się klawisz kursora przycisnął) jestem w stanie wówczas dopiero od 23:00 pograć, staram się nie przekraczać 1:30, bo przed 6:00 pobudka. Tym samym, w minionym tygodniu grałem raptem w trzy dni, szacuję że łącznie ok. 7 godzin (to był jeden ze słabszych tygodni, przyznaję). Z tego w weekend grałem tylko wczoraj, udało się prawie 3 godziny wycisnąć. Najgorzej mam w trakcie przesileń wiosenno-jesiennych.
Wynik przejścia tak wielu gier podbił mi fakt, że w wakacje miałem więcej luzu w robocie, więc grałem :).
Legend of Grimrock 2 zaczęty w domu, na stacjonarnym kompie chodził całkiem przyzwoicie, ale wczytywanie to kilka minut. Ze względu na to, że w godzinach gdy mogłem grać huczący i ostro grzejący sprzęt nie umożliwiłby snu synowi (zarówno sprzęt jak i łóżeczko są w sypialni), pograłem kilka godzn w jeden weekend w wcześniejszych godzinach i przeniosłem się z tym do pracy.
Po zakończeniu powyższego, rozpykałem jeszcze w robocie w wakacje Dex, CONSORIUM, Unrest i Faery - Legends of Avalon. Aktualnie na tapecie mam wspomniane Driftmoon, ale jako że już nie jest sezon urlopowy, to już nie mam za bardzo na to czasu.

Żeby nie tracić czasu na głupoty, to nie oglądam filmów/seriali, czytam tylko gdy jestem poza domem (np. zajęcia pozaprzedszkolne córki), zaś wolny czas w domu staram się poświęcać na coś konstruktywnego, czyli na granie. Portale wszelkie porzuciłem jakiś czas temu, ostatnim był właśnie Insimilion, też z oszczędności czasu, teraz jednak zatęskniłem za jakimiś dysputami no i jestem.

post wyedytowany przez Darth Angel 2017-11-20 11:34:28
15.11.2017 14:58
Darth Angel
Darth Angel
41

drenz -> 70 ogranych gier! O rzesz Kulson, zazdraszczam koledze. Ja się naprawdę staram jak mogę by grać ile się da, i jeśli dobrze liczę, to prawdopodobnie przeszedłem 14 gier i jeszcze w 3 grałem ale nie ukończyłem. Co i tak wydawało mi się niezłym wynikiem, gdzie samo tylko Wizardry 8 to dwa miesiące w plecy.
Oprawa audiowizualna Skullstone'a jak dla mnie, bazując na filmikach, jest ok, zdecydowanie lepsza niż w rzeczonym Aeon of Sands. Brakuje mi jednak jakiegoś sprzężenia zwrotnego podczas trafiania przeciwnika, że tak powiem. Widać smugi po ciosach po których pasek zdrowia delikwenta kurczy się, ale wszystko wygląda jakby cały czas wszyscy pudłowali. Brakuje mi wyrazistszego "Łup!" w tej czy innej postaci.

SpecShadow -> To gdzieś chyba w 1/3 gry jesteś w tym Wiz6, nie żebym Cię straszył :)

10.11.2017 13:49
Darth Angel
4
odpowiedz
7 odpowiedzi
Darth Angel
41

Cześć wszystkim, cześć Iselor, czy mi się wydaje czy Insi dokonało swego żywota? Przez długi czas nie przeglądałem żadnych dyskusji o grach, naszło mnie przeszło pół roku temu, a tam info o budowie. Teraz znów mnie naszło, a tam bez zmian. Stwierdziłem że jak znajdę Ciebie to znajdę jakieś pogadanki o starociach, no i trafiłem tutaj.
Mam nadzieję że nie ma obowiązku przestudiowania wszystkich 223 odsłon tego tematu aby się wypowiadać? Udało mi się tylko ogarnąć od cz.222.

Chciałbym się odnieść do kilku pozycji z listy przedstawionej w rzeczonej cz.222 przez Iselora, oryginalnie z RPG Codex:
Iselor napisał:
Darklands - nie miałem okazji.
Znajdź okazję. Chociażby po to, żeby wyrobić opinię. Oryginalny system tworzenia postaci, niespotykane umiejętności, alchemia i religia, wszystko w barwnym świecie (taki barwny to może nie, to zatęchłe trochę czasy): rycerze-rozbójnicy, święci, dzikie łowy, czarownice czy wyznawcy diabła, wszystko w średniowiecznych Niemczech i okolicach (formuła świata otwartego, idziesz gdzie chcesz i robisz co chcesz). Oficjalnym celem naszych postaci jest osiągnięcie sławy, która zapewni nam miejsce w pieśniach obok takiego Rolanda czy Św. Jerzego.
Przeszedłem grę w ubiegłym roku i byłem w szoku, że tak mało się pisze o takiej perełce. O Baldurach to wszyscy pieją, a ta gra przebija je moim zdaniem pod każdym aspektem z wyjątkiem oczywiście oprawy graficznej. Gorąco polecam, dla mnie ścisła czołówka cRPG wszechczasów. No i jedyna gra w której miałem okazję zostać lokalnym bohaterem w moim rodzimym Szczecinie.

Alpha Protocol - nie miałem tej przyjemności jeszcze. Czeka w kolejce.
O, tę też cenię sobie. Chętnie przeszedłbym ją kiedyś ponownie, robiąc wiele rzeczy inaczej. Wiele osób narzekało na technikalia, mnie nie przeszkadzały ani odrobinę cieszyć się grą. Duży plus, że nie trzeba NPCom słodzić (albo dawać np. znalezionych fatałaszków czy baranich udźców) żeby zasłużyć na szacunek.

Ultima VII: The Black Gate - nie miałem jeszcze okazji.
Ta i IV to dla mnie najgenialniejsze części z serii (licząc także ze spin-offami). Kolejna pozycja która przeżuwa i wypluwa oba BG.

Pool of Radiance - gra z 1988 roku. jak na erpega to dla mnie zbyt zaawansowana archeologia.
Kolejny klejnot. Gra, w której interakcja ze światem kojarzy mi się z rozwiązaniami znanymi z BG/IWD/NWN, tylko w wizualnie zubożonej formie. Ciężko to wyjaśnić, to trzeba przeżyć :). Dość powiedzieć, że wspomniane BG/IWD/NWN nie mają niczego, czego nie ma do zaoferowania PoR, z wyłączeniem lepszej grafiki, obsługi myszki, walki RTwP na rzecz turowej oraz tandetnych romansów. W sumie nie wiem czemu ktoś kto gra dziś we wspomniane powyższe BGIWDNWN miałby mieć opory przed rzuceniem wyzwania "Sadzawce". Największą uciążliwością tej produkcji są dla mnie odwołania do paragrafów z instrukcji do gry, wygodniej byłoby gdyby cały tekst był w grze a nie poza nią.

Ultima IV: Quest for the Avatar - archeologia, nie grałem i pewnie mnie odrzuci.
Następna produkcja którą bardzo dobrze wspominam. Gra, w której warto było rozmawiać praktycznie z każdą napotkaną postacią, gdzie trzeba się było zastanowić o co się zapytać - do tej pory trzymam gdzieś txt z rozrastającą się podczas gry listą pytań (słowa-klucze) i listą wszystkich NPC (kim są, pełnym skryptem praktycznie każdej odpowiedzi) z podziałem na miasta, by tego wszystkiego nie pomieszać albo o czymś nie zapomnieć. Tej gry nie sposób przejść bez robienia notatek w tej czy innej formie. Ale pewnie Cię odrzuci :)

Wasteland - archeologia jak dla mnie :)
Ta gra nie urzekła mnie za bardzo, ale za to bardzo dobrze pamiętam przekręt jaki w niej robiłem. Dla tych co nie znają gry mały wstęp: Wasteland obsługuje makra, w związku z czym można było zapisać jakiś ciąg poleceń, przykładowo (nie dokładnie, tylko orientacyjnie) aby użyć umiejętności leczenia trzeba było użyć, powiedzmy, 5 klawiszy: np. klawisz '1' jak nasz pierwszy z ludzi, 'u' jak use, 's' jak skill, '5' jak nr umiejętności na liście, '3' jak trzeci z ludzi któremu chcemy pomóc. A więc jak miałem już nienajgorsze kosy do walki wręcz i potrafiłem wytrzymać bez nadzoru prostsze walki, to napisałem taki skrypt, który powodował że wszystkie postaci atakowały, po czym kilku czy kilkunastokrotnie odpalany był klawisz przeskoku do następnej tury bez żadnej akcji. Wyzwalając makro, akcje związane z atakowaniem były pomijane jeśli nie było kogo zaatakować, natomiast przeskoki posuwały czas do przodu, aż napatoczył się jakiś przeciwnik, wtedy działała walka, a przeskoki były pomijane. Ustawiałem się w jakimś takim załamaniu korytarza, gdzie nie dało się mnie zaatakować z innego pola niż z bezpośrednio sąsiadującego a przeciwnicy nie byli nazbyt mocni, przygniatałem czymś klawisz z przypisanym makro i np. szedłem do szkoły :). Po powrocie zawsze miałem te kilka poziomów więcej. Przed końcem gry dobiłem wszystkimi do maksymalnego 255 poziomu. Ech, młodość...

SpecShadow w odniesieniu do powyżej komentowanej listy:
65. Wizardry IV - jw.
Za to to lepiej się nie brać. Najtrudniejszy RPG w histori. Jakby zamknąć tych wszystkich śmieszków od Dark Soulsów rzucających "git gud" i kazać grać to pewnie nie wyszliby z pierwszego pomieszczenia...

Wydaje mi się że w pierwsze pomieszczenie to był kwadrat 2x2 bez przeciwników, tylko pentagram do przyzywania podopiecznych :). A co do tezy tak bardziej serio, wg mnie jest to mit. Wizardry IV nie jest prosty, ale bez przesady. To trochę jak gra w "Papier, kamień, nożyce", zwłaszcza jak my i nasi wrogowie posiadamy czar TILTOWAIT, wtedy starcie z reguły ten przeżywa, kto pierwszy go odpali. Mapowanie poziomów nie jest wcale dużo trudniejsze jak w poprzedniej części, a już na pewno dużo przyjemniejsze niż w Wizardry V - tam mapowanie poziomów doprowadzało mnie do frustracji, wszędzie pełno jednokierunkowych przejść, teleportów i innego "gunwa" w ilościach zakrawających na absurd. Dla mnie V była przez to dużo trudniejsza. Nie jestem nawet pewien, czy z frustracji nie zacząłem zaglądać na mapy sporządzone przez innych. Brrr...! Najgorsze doświadczenie z całej serii.
W Wizardry IV najtrudniejszą rzeczą jaką do dziś pamiętam, to było zwrócenie uwagi na fakt, że angielskie "Carrot" to nie znaczy "dywan" :). Przez jakiś czas, nie mogąc ruszyć na wyższe poziomy, wałęsałem się szukając czegoś co przeoczyłem, no bo powiedzcie sami, dlaczego miałbym próbować używać wspomnianego, ekhem, "dywanu" np. jako przynęty dla królika? Nielogiczne, gdybym miał chociaż marchewkę, to może bardziej :). No, to właśnie było dla mnie najtrudniejsze. A w Dark Souls pograłem swego czasu kilka godzin, o jeden raz za dużo zginąłem i wywaliłem grę, tylko save zachowałem. Więc dla mnie DS jest cięższe od Wizardry IV, ale ja od wielu już lat nie lubię gdy trudność gry definiowana jest przez poziom trudności walk, a nie coś więcej. Wolę poświęcić czas na rozkminianie zagadek z takich Grimrocków przy okazji rozbijając w nienastręczający trudności sposób kilka wrogich łbów niż n-ty raz podchodzić do wydawałoby się rutynowej walki, nie mając w zamian nic ponad (dla mnie wątpliwą) satysfakcję, że ubiłem kolejnego szeregowca. Czasy gdy przechodziłem gdy na najwyższych poziomach trudności przeminął naście lat temu i nie powróci.
Jeszcze jedno odnośnie Wizardry IV, nie wiem jak inni którzy grę przeszli, ale wg mnie, gdyby nie to, że gra jest częścią serii co do której nie można mieć wątpliwości co do przynależności gatunkowej, to bym nie uznał tego za cRPG-a, bo tam nie ma jako takiego rozwoju postaci, jakiegokolwiek wpływu jakichś umiejętności, bodajże żadnych atrybutów czy czegoś takiego, jedynie losowe obrażenia z czarów (no chyba że nasi przeciwnicy mają te podstawy erpegowatości, tylko my jesteśmy okrojeni :). Cały rozwój polega na tym, by dojść do kolejnego pentagramu. Po zaliczeniu pentagramu, powiedzmy, na trzecim poziomie grobowca, to oprócz zapisania stanu gry i możliwości przyzwania potężniejszych milusińskich, zwiększa się HP z 20 na 30 i ma się dostęp do wyższych czarów. I to wszystko tylko przez dotarcie do tego checkpointa. Więc zasadniczo taki z Return of Verdna cRPG jak z Jedi Knight: Jedi Oucast - tam też docierając do z góry założonego punktu w grze dostajemy nowe moce, a także lepsze gnaty. No ale jako że w nazwie toto pierwsze ma Wizardry, nie ośmielę się go wypisać z rodziny :).

SpecShadow grający w Wizardry VI:
To na co czekam z utęsknieniem to import postacii do Wizardry VII, gdyż na pewno będę miał dość monotonii szarego otoczenia...
Ja ostatnio przeszedłem W8, importowaną drużyną najpierw z 6 do 7 i później z 7 do 8-ki. 6 była naprawdę niezła, w końcu poszli do przodu, bo do piątej części włącznie to wszystko wyglądało trochę jak pakiet misji dodatkowych do jedynki. Bane of the Cosmic Forge dobrze wspominam, nieporównywalnie lepiej niż ogranego półtora roku temu Wizardry VII. 7-ka miała fajne założenia świata, nienajgorsze zawiązanie fabuły, zasadniczo taką samą całkiem ciekawą mechanikę, i dodatkowo to coś, co sprawiało że czułem się tak, jakby ktoś zżarł moją czekoladę a mi kazał rzuć aluminiowe sreberko po niej. Chciałem w nią grać i jednocześnie mnie od niej odrzucało. Nie pomagało grze to, że gubiłem się trochę z użyciem niektórych przedmiotów fabularnych. Gdyby nie plan by przenieść do kolejnej części drużynę, to nie wiem czy bym zdzierżył. Z powodu tej męczarni dla mnie druga po cz.V najgorsza część cyklu.

Iselor napisał odnośnie M&M VII:
Złodziej jest znakomity. Może osiągnąć arcmyistrzostw jeśli dobrze pamietam w Zbroi Skórzanej i Łuku, w Sztletach też, a mając dwa sztylety świetnie nimi wywija. U Złodzieja rozwiń Kupiectwo ile się da, pzoa tym Percepcję i Rozbrajanie Pułapek
Dla mnie optymalna drużyna to Rycerz, Kapłan, Łucznik, Mag :D

Ja przechodziłem VII raz, zestawem Kapłan, Łucznik, 2 x Mag. Po przejściu gry zdecydowanie uważam, że to był błąd, powinienem wziąć Kapłana i trzech Magów. To moja optymalna drużyna :). Tylko że kosztowna.
A branie Złodzieja głównie pod rozbrajanie pułapek to kiepski pomysł, nawet u Złodzieja szkoda punktów umiejętności, wg mnie lepiej na początek zainwestować w czary oraz napoje leczące i przyjmować na twarz wybuchy, a jak zdobędzie się Telekinezę, to otwierać skrzynie z bezpiecznej odległości.

Whiskeyjack też o M&M:
Jak teraz zaczynam grać w medżiki to specjalnie wybieram eksperymentalne składy żeby sobie utrudnić :P i granie w w siódemce paladynem, złodziejem, łucznikiem i magiem naprawdę było dość mozolne momentami, ciężkie questy(zwłaszcza 2 poziomu) klasowe, słaby dps, mag padał na samym początku, generalnie było niełatwo i dość monotonnie w tym składzie :P
Wyznaję odwrotną ideologię, zawsze staram się stworzyć coś względnie bezproblemowego, co zapewni mi maksymalne przyspieszenie. I tak marnuję więcej czasu niż trzeba w grach, jako że jestem z tych typów zaglądających pod każdy kamień. Za bardzo szanuję swój czas (bo moje dzieciaki nie szanują go w ogóle), by pozwolić sobie na powtórne rozpoczynanie gry innym składem w razie klapy albo męczenie się do upadłego przekombinowanym zestawem tego czy śmego. Z tego też powodu nie gram już w nic na poziomie trudności wyższym niż średni. Szczytem trudności na jaki sobie z chęcią pozwalam to coś na zasadzie trybu oldschool (z brakiem mapy) w Grimrockach.

Iselor napisał:
Wróciłem do Wizardry 8. Wypadałoby go w kocu skończyć :) Ekipa:
Wojownik
Lord
Samuraj
Łotrzyk
Łowca
Psionik

Mój zestaw z ostatniej świeżej rozgrywki, postaci importowane począwszy od 6-tki:
Lord (Rawulf)
Ninja (Lizardman)
Ninja (Mook)- zaczynał jako Psionik, jeszcze w W6 migrował na Ninja
Valkiria (Krasnolud) - zaczynała jako Kapłan, jeszcze w W6 migrowała na Valkirię
Psionik (Faerie) - przemigrowała z Maga pod sam koniec W8 po zdobyciu wszystkich czarów
Alchemik (Elf) - j.w
Uważam niniejszą drużynę za optymalną, zmiany dokonane w W6 dobre, bo Kapłan i Psionik mi nie podeszli - co innego migracja w W8 na Psionika, gdzie jako Mag nie było po prostu już nic do osiągnięcia.
Trochę zawiodłem się się na braku konsekwencji wynikających z importu, ostatnio spotkałem Belę, który zachowywał się jakby mnie pierwszy raz na oczy widział. Być może nagła śmierć z mojej ręki w W6 przyćmiła mu pamięć? Jak zapytałem go o "bane king" czy "rebecca" (postacie z W6), też odpowiadał trochę z czapy (chociaż przynajmniej rozpoznawał je).

W Vaporum kiedyś chętnie pogram, ale jak zdobędę to za grosze - obecnie nawet nie rozważam zakupu niczego, co kosztuje więcej jak 15 PLN. W pewnym momencie dotarło do mnie, że nakupowałem wiele różnych gierek, w zdecydowaną większość pograłbym, a nie jest pewne czy już posiadane dam radę ograć do emerytury. Skoro prawdopodobnie nie pogram w grę w ciągu najbliższych dajmy na to 3-4 lat, to po co mam kupować ją już teraz za grubą kasę? Z tego też powodu nie kupuję kompa nowego, jadę na trzech nierozbudowywanych kompach z ubiegłej dekady.
Wyjątkiem jeśli chodzi zakup nowości ostatnim był Legend of Grimrock, kupiony przed premierą na HumbleStore, bo do premiery 100% kasy miało iść dla developera, więc uznałem że warto wesprzeć ideę powrotu starych dungeon crawlerów w nowych szatach (a kosztował chyba 12$). Przed nim to Wiedźmina 2 kupiłem premierowego. Może rozważyłbym zakup omawianego Skullstone? Z pobudek podobnych do LoG podszytych lokalnym patriotyzmem (dopiero z tego forum dowiedziałem się o grze, o innych zresztą też, nie śledzę tematu gier za bardzo, z wyjątkiem informacji o promocjach z GOGów, Bundle Starsów czy Humbli - dopiero jak coś tam wskoczy, to sprawdzam czy to coś co mogłoby mnie w przyszłości zainteresować). Zgodnie z tym co wyczytałem w tym wątku, w Grimore nigdy nie zagram, nie dam tyle za grę jak mam setki innych do ogrania. Tak czy owak na decyzję o zakupie premierowego Skullstone duży wpływ miałaby cena.
A tak w ogóle screeny z Skullstone'a, zwłaszcza z pewną bestyją, przyniosły mi nostalgiczne skojarzenia z pierwszym Hexenem.

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl