Wolałbym, żeby nie pojawiały się artykuły odnośnie patriotyzmu. Wyczuwam kpinę w pierwszych słowach. Portal o grach to nie miejsce na to. Jak się patriotyzm nie podoba to proszę to zachować dla siebie.
@złodziej
Heh.. nie mogę się przyzwyczaić, że to nie current-geny już :D ale miałem na myśli, że nie grałem na PC :D
Assassin's Creed 4: Black Flag
Kolejna z serii, lecz inaczej ujęta. Jeśli chcemy zagrać w tę część to historia asasyna nas nie powali. Gra w sumie podobna do poprzedniej. Nowym elementem jest otwarty świat, który przemierzamy statkiem. Tu chyba nowości się kończą. Zależy kto co lubi. Ja akurat jestem fanem pierwszych odsłon. Natomiast jeśli chodzi o najnowszą część to ma ona jedną duużą zaletę. Otóż jest to najlepsza gra piracka. Nie grałem w lepszą i jest ich w sumie niewiele. Grałem w wersję na current-geny, więc o grafice na PC nie mogę się wypowiedzieć.
Jest kilka rzeczy, które mnie zawiodły. Jedne mniej, drugie bardziej. Pierwsze co daje się we znaki to misje. Wg mnie to najbardziej monotonna część. Większość polega na śledzeniu, ukrywaniu się, podsłuchiwaniu i tak do znudzenia. Jest oczywiście kilka bardziej rozbudowanych i ciekawszych misji, ale to stosunkowo niewielki ułamek.
Denerwująca sztuczna inteligencja. Kolejny element, który w poprzednich odsłonach był wykonany lepiej. Nie mówię, że łatwo jest wykonać wszystko niezauważonym, ale wystarczy schować się w krzaki i sprawa załatwiona. Przeciwnicy zbyt powoli reagują na naszą obecność. Odbiera to po prostu satysfakcję z gry.
Twórcy chwalili się liczbą wysp, które można odwiedzić. Zapomnieli wspomnieć, że te wyspy to nie raz kawałki lądu na którym jest skrzynka albo inna znajdźka. Jeśli już jestem przy znajdźkach to jest ich naprawdę bardzo dużo. Na początku czułem się nawet przytłoczony. Setki znajdziek, które mamy zaznaczone na mapie.
Zawartość do nabycia. No cóż.. jak to na grę piracką przystało mamy do nabycia szable i pistolety. To by było na wszystko jeśli chodzi o uzbrojenie. Muszę pochwalić animację podczas, której główny bohater strzela, gdyż jest wykonana w sposób, dający frajdę z zabawy. Jeśli chodzi o rzeczy do kupienia to oczywiście ulepszenia statku, ubiór naszego pirata i rozbudowa naszej zatoki. Nie jest tego wiele. Jedyny sposób zarobku to rabowanie innych statków lub wykonywanie misji.
Gra poniekąd zmusza nas do robienia misji pobocznych, gdyż punkty, w których rozpoczyna się misja nieraz są oddalone i niedostępne. Misje poboczne skupiają się na misjach morskich, czyli głównie bataliach między statkami. Są też tradycyjne zlecenia zabójstw. Tu nie ma co wyjaśniać, po prostu dotrzyj i zabij. Nowością są bójki pod tawernami. Nie wiem czy zaliczyć to do misji czy znajdziek. Żeby odblokować tawernę, należy obić kilku zawadiaków.
Świat tylko z początku wydaje się rozległy, ale twórcy ograniczyli go górami i ternami niedostępnymi. Nie mówię oczywiście, że jest mały, bo i tak robi wrażenie, tylko nie takie jak na początku. Widoki i scenerię porównuję do Dead Island. Czyli ładne rajskie wyspy.
Każda bitwa morska wygląda tak samo. Choć nie wydaje mi się, żeby to był problem. Zarówno abordaż jak i sama walka daje dużo frajdy. Bieganie po masztach czasem uciążliwe i niedokładne, ale można przymknąć oko. Z resztą cała gra jest niedokładna, ale tłumaczę to zawsze rozległym światem i wieloma elementami otoczenia.
Przy okazji gry, zgłębiłem również swoją wiedzę na temat historii piratów ukazanych w tej części i jestem pod wrażenie dokładności zdarzeń.
Elementem wyciągniętym z gry Far Cry są zwierzęta, które można upolować i oskórować. Ze zdobytych w ten sposób skór wykonujemy lub ulepszamy swój ekwipunek.
Grę polecam przede wszystkim tym, którzy szukają tytułu o piratach, ponieważ mam wrażenie, że historia asasynów zeszła na drugi plan. Wg mnie jest to dobra gra. Każda z części ma swój niepowtarzalny klimat.
Pozdrawiam
Darksiders94
Jestem nowym użytkownikiem i postanowiłem, że będę opisywał gry na forum. Takie małe recenzje z punktu widzenia gracza dla tych, którzy nie wiedzą czy zdecydować się na konkretny tytuł.
Need for speed Rivals:
W skrócie można by rzec, że gra jest dla tych którzy polubili ostatnie części serii. W moim odczuciu jest to połączenie NFS: Hot Pursuit i NFS: Most Wanted (2012). Opiszę wam wersję na current geny, gdyż to właśnie te konsole większość z nas posiada. Pierwsze wrażenie niestety negatywne. Po 15 minutach wyłączyłem grę. Miałem kilka podejść oczywiście.
Zacznę od grafiki. Wydaję mi się baardzo uboga, niedopracowana i chyba źle zoptymalizowana. Tekstury potrafią się kiepsko doczytywać (zwłaszcza przy większych prędkościach). Poprzednia odsłona pod tym względem była o niebo lepsza. Xbox 360 to już leciwe cacko, więc nie oczekuję niesamowitych doznań wizualnych, ale jeśli mam być szczery to twórcy mogli się bardziej postarać. Najbardziej rażą w oczy defekty przy wypadkach. Nie wiem czy to niedopracowanie graficzne czy zwykłe bugi, ale kiedy zderzymy się z innym pojazdem to automatycznie (i tak jest za każdym razem) pozbawiamy pojazdu przedniego i tylnego zderzaka. Uszkodzenia prawie zawsze wyglądają tak samo. No cóż.. można by powiedzieć, że taki system zniszczeń. Tylko rzecz w tym, iż owe zderzaki po prostu znikają.
Kiedy bierzemy udział w wyścigu i całkiem nieźle nam idzie, zajmujemy np. pierwsze miejsce to zdarza się, że radiowóz pojawi się tuż przed naszą maską. Oczywiście kolizji nie sposób zapobiec. W ciągu kilkugodzinnej rozgrywki zdarzyło mi się to koło trzech razy. Druga sytuacja, na którą nie mamy wpływu, a nieziemsko denerwuje to tytułowi rywale. Tak jak było to w NFS: Hot Pursuit tak i tu mamy tak zwaną technologię pościgową. Podczas wyścigu możemy użyć miny, która sparaliżuje elektrykę w samochodzie przeciwnika, turbo, które da nam niemałą przewagę oraz kilku innych bajerów. Najbardziej rozchodzi mi się o bajer fali uderzeniowej. Bardzo dobra rzecz. Chyba, że używa jej nasz rywal. Kiedy oberwiemy taką falą to potrafi nas wyrzucić w tekstury, albo odbić od ściany w tak nienaturalny sposób, że wylądujemy poza trasą z rozbitym wozem.
Najgorzej wyglądają zabudowania. Zaczynając od chodników kończą na budynkach. Tu najbardziej widać ubogą grafikę.
System jazdy. Dla mnie coś okropnego, ale można się przyzwyczaić. Ostatnio dla tej serii normą jest wchodzenie w zakręt driftem przy prędkości 200km/h. Co więcej, inaczej niż driftem pokonać zakrętu się nie da, gdyż zwyczajnie "nie wyrobimy". Samochody są niesamowicie ciężkie i sterowanie jest niewygodne. Ciężko szybko zareagować na nadjeżdżający z naprzeciwka samochód. Tak jak już mówiłem do wszystkiego można się przyzwyczaić i choć początkowo nie czerpałem w ogóle przyjemności z jazdy tak później zaczęło sprawiać mi to jakąś frajdę.
Żeby nie było, że nie ma pozytywnych stron w tej grze.. Wyścigi są bardzo dynamiczne, więc fani NFS: Hot Pursuit będą zachwyceni. Kraksy zdarzają się dość często, ale na to twórcy znaleźli rozwiązanie. Kiedy rozbijemy swój wóz i już myślimy, że nie uda nam się nadrobić strat w wyścigu, przychodzą z pomocą zdarzenia losowe. Tzn. nasi rywale mogą się rozbić, policja może ich spowolnić albo zdarza się, że zwyczajnie zwalniają. Dla niektórych może to być chore ułatwienie, a dla innych mniej nerwów przy stłuczkach.
W grze nie ma pauzy. Tak jak już na filmie zostało to powiedziane. Z jednej strony okej, bo gra przyzwyczaja do rozgrywki sieciowej, ale z drugiej strony nie lubię kiedy podczas grania muszę odebrać telefon, otworzyć drzwi kiedy ktoś puka itd. a w tym czasie moi rywale dają mi wycisk.
Generalnie czuję się trochę zaniedbany przez twórców, ponieważ wersja na next geny jest bardziej dopracowana i z pewnością nie ma tylu bugów. Grę polecam jedynie tym, którzy mogą przeboleć grafikę i lubią ostatnie odsłony.
Jeśli czekaliście na powrót Underground'a to muszę was rozczarować.
Będę starał się pisać regularnie. Mam nadzieję, że opinia gracza przyda wam się i chętnie dowiem się co myślicie na temat moich wpisów pod filmami tvgry.
Pozdrawiam Darksiders94 :)