To „spułkowanie" oczy mi wypaliło...
Proszę poprawić, bo się dzieci nauczą i będzie :-)
Rozumiem, że w tym wypadku liczne idiotyzmy scenariusza nie przeszkadzały autorowi recenzji aż tak bardzo, jak np. w "Prometeuszu"?
(...)Jeśli pojawia sie on dopiero po instalacji TBC to trochę jest nieuczciwe wobec graczy, któzy nie zaopatrzą się w dodatek. W PvP nie będą wszak mieć żadnej szansy swoimi 60 levelowymi postaciami walcząc naprzeci 70 levelowcom.
Nie bardzo rozumiem, o co Ci chodzi. A teraz to niby jak jest? Majac postac na 50 lvl tez nie masz zadnej szansy (w zasadzie) walczac przeciwko postaci na 60 lvl. A jesli chodzi o battlegrounds, to dla postaci na poziomach 61 - 70 bedzie odrebna bramka.
Jedna tylko uwaga, troche na marginesie wszystkich powyzszych wpisow. Blizzard jest autorem World of Warcraft i The Burning Crusade, ale nie wydawca. Blizzard nalezy do koncernu Vivendi i to ow podmiot decyduje o polityce cenowej produktow Blizzarda. Na graczach zarabiaja akcjonariusze Vivendi, pracownicy Blizzarda dostaja tylko procent tych zyskow. Jesli wiec ktos protestuje przeciwko "dojeniu" jego kieszeni, to powinien protestowac przeciwko koncernowi Vivendi, na nim psy wieszac i jego zyski starac sie pomniejszyc. A tym samym nie powinien grac w produkcje Sierra Entertainment, ogladac Canal+ i kupowac plyt artystow Universal Music. Bo wszystkie te firmy naleza do koncernu Vivendi
Hmm.. na stronie, do której jest przekierowanie, stoi jak wół: Trial available in North America Only. Więc dzięki za tak przydatną wiadomość.
Jestem fanem WoW, ale w zasadzie nie wiem, czy się cieszyć. Głównym, jeśli nie jedynym, celem tego dodatku jest chyba wyciągnięcie od graczy sporej ilości gotówki. Przy cenie podstawowej wersji gry oscylującej wokół 200 zł nie ma się co oszukiwać, że dodatek będzie kosztował mniej niż 100 zł. A to dużo – za taką cenę można kupić zupełnie nową grę. Co więcej, znakomitą większość „nowości”, które ma przynieść dodatek do WoW – nowe obszary, lochy, przeciwnicy, questy, przedmioty, bronie itd. – można było zaimplementować poprzez kolejne patche, co zresztą do tej pory robiono z powodzeniem. Dwie nowe rasy to ładny wabik, ale mało przydatny – paru osobom zapewne bardzo się spodoba możliwość grania Krwawymi Elfami, ale czy dotychczasowe osiem ras to było za mało? Trudno mi też sobie wyobrazić, jaką nową rasę można dodać po stronie Sojuszu (krążące po sieci plotki są chyba trochę zbyt fantazyjne). Ciekawsze byłyby już nowe klasy, ale o tym jakoś Blizzard nie wspomina (tutaj zresztą też trudno byłoby coś dobrego wymyślić). Pomijając już jednak kwestie finansowe oraz zbędność niektórych nowości, niepokoi mnie kilka innych spraw, które de facto mogą popsuć rozgrywkę. Wiążą się one przede wszystkim z tym, że Blizzard nie powinien nikogo zmuszać do zakupu dodatku. I, oczywiście, nie zrobi tego. Jednak w jaki sposób zatrzyma tych, którzy na zakup dodatku się nie zdecydują? Na pewno musi umożliwić pełną koegzystencję obu grup graczy. Ale jak to zrobić? Po pierwsze: kwestia podniesienia maksymalnego poziomu doświadczenia. Na pierwszy rzut oka, rzecz bardzo fajna, ale… W grze znajduje się obecnie wiele lokacji przeznaczonych dla grup postaci 60-poziomowych, w których można zdobyć ultra cenne i unikalne przedmioty. Dla graczy, którzy zakupią dodatek i osiągną 70 poziom, takie lokacje staną się dość proste. Bez większego problemu zdobędą te wszystkie epickie rzeczy, a wówczas jakakolwiek interakcja z graczami, którzy pozostaną przy podstawowej wersji gry, stanie się dla nich bezcelowa. Na czym ci ostatni ucierpią. Po drugie: jak zostaną rozwiązane kwestie BG? Już dzisiaj dla postaci poniżej 60 poziomu dość trudno jest zebrać wystarczająco dużą liczbę chętnych po stronie Sojuszu i Hordy, aby toczyć boje na polach bitew. Kolejna sprawa: punkty talentu. Jeśli drzewka nie zostaną znacząco zmodyfikowane, to postaci na 70 poziomie staną się chyba trochę zbyt potężne. A jeśli do zmian dojdzie, to znowu na niekorzyść tych, którzy pozostaną przy podstawowej wersji gry. I tak dalej, i tak dalej… Reasumując: wszystkie powyższe okoliczności mogą, niestety, oznaczać jedno: jeśli, drogi graczu, będziesz chciał dalej cieszyć się WoW, będzie musiał dać nam troszkę więcej swoich pieniążków (o czym nie uprzedziliśmy cię przy zakupie gry), w zamian za nie dostaniesz możliwość skorzystania z kilkunastu nowych pomysłów, które do tej pory dawaliśmy ci za darmo w kolejnych poprawkach. Takie jest życie.