Zawsze chciałem zagrać w Skyrima ze znajomymi! Teraz jedyne czego mi brakuje to znajomi :')
Warband kosztuje drobniaki a i tak można się w nim zatracić na setki godzin, nawet pomimo tego, jak stara ona jest. Główną zaletą Warbanda jest cała masa modów, które powstały do tej gry. Są one różne: od ogólnych poprawek takich jak Dyplomacy, po pełne konwersje, na przykład The Last Days of the Third Age (Władca Pierścieni) czy moje ulubione Gensokyo Warfare (Touhou). Zarówno podstawka jak i wspomniane mody mogą na spokojnie zapewnić ci ogromną ilość frajdy na 200h... z osobna :D. Według mnie te mody są na tyle rozbudowane, że dla nich samych warto kupić Warbanda. Jednakże nie ma co się oszukiwać, Bannerlord jest pod względem toczenia bitew o niebo lepszy od Warbanda, gdyż nowsza produkcja daje o wiele więcej możliwości w dowodzeniu wojskami. Jeśli ktoś chciałby ograć obie te produkcje, to koniecznie najpierw należy zagrać w Warbanda, gdyż przeskok z Warbanda do Bannerlorda jest o wiele łatwiejszy niż w drugą stronę. Jak na razie poza modami nic człowiek nie traci pomijając Warbanda, a kto wie, może mody na podobną skalę znajdą się również w Bannerlordzie. Za kilka lat rzecz jasna.
Niedawno mój sojusz, The Commonwealth, wygrało wojnę, którą wypowiedziało RIOT. Sam uczestniczyłem w zbijaniu pancerza ich HQ. Naszych było ok. 60-70, ich ~50. Dla dowódcy było to spore wyzwanie poprowadzić nas w taki sposób, żebyśmy ponieśli jak najniższe straty. Udało się - straciliśmy nie więcej jak 40 maszyn, a zezłomowaliśmy ponad 100, a pancerz zniszczony, akurat na ostatni atak następnego dnia. Nie tylko nasz dowódca się popisał - nasze statki logistyczne odwaliły kawał dobrej roboty. Znając złożoność bitew na 100 osób, ciężko mi sobie wyobrazić bitwę na 5000. To musi być coś.
Gieszu, masz na myśli że Sekiro był według ciebie najtrudniejszy, prawda?
Szczerze powiedziawszy Sekiro przeszedłem raz, było to chyba ,,neutralne" zakończenie jak dobrze pamiętam (poszedłem za Dziedzicem, nie wybijałem tych pobocznych bossów). Mocno mi dała w kość ta gra. Wielokrotnie ginąłem na większości bossów (z wyjątkiem smoka, co za rozczarowanie tą walką), jednak po pokonaniu każdego z nich czułem ogromną satysfakcję. Teraz się biorę za DS 1 i szczerze powiedziawszy miejscami większym problemem są lokacje aniżeli bossowie.
Tu chodzi o odsunięcie od władzy w wielkiej frakcji, co zapewne zapewniało mu prestiż i ogromne ilości ISK. Został zdradzony, więc postanowił się zemścić.