crimson_m

crimson_m ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

17.11.2017 19:46
odpowiedz
crimson_m
1

Atmosfera była nadzwyczaj napięta, każdy to czuł – trzeci maja miał zostać zapamiętany jako dzień, w którym wszystko się zmieniło. Przyspieszono termin obrad, by wykorzystać nieobecność głównych przedstawicieli opozycji, którzy rozkoszowali się ostatnimi chwilami przerwy świątecznej. Oczywistym było, że templariusze postanowią rozwiązać problem w inny sposób, niż do tej pory planowali. W końcu mieli do czynienia z zamachem stanu.
Poinformowałem króla o swoich podejrzeniach. Odpowiedział, że Gwardia Królewska zapewni ochronę zamku, a przy samym tronie staną oddziały wojskowe z księciem Józefem Poniatowskim na czele.
- Wasza Wysokość, obawiam się, że to nie wystarczy. Atak z pewnością nadejdzie z ukrycia, a mordercą może okazać się każdy, nawet najbardziej zaufany przyjaciel. Jeśli pozwolisz mi rozejrzeć się po Zamku Królewskim, sam dopilnuję, by obrady przebiegły bez zakłóceń.
Stanisław August spojrzał na mnie i pokiwał głową.
- Adamie – powiedział – Masz moje błogosławieństwo. Postaraj się jednak nie pozbawić przez pomyłkę życia jakiegoś niewinnego oponenta, dość mamy problemów.
W jego głosie dało się wyczuć niepokój. Współautor tekstu Konstytucji, który tak bardzo pragnął zmian, obawiał się nie tylko o powodzenie planu, ale też o własne życie. Nie mogłem dopuścić, by ktoś zakłócił obrady. A tym razem, niestety, zmuszony byłem do działania w pojedynkę.

Ubrany w strój typowy dla służby – prosty, lecz jednocześnie wygodny i nieograniczający zbytnio ruchów, z ukrytym ostrzem zasłoniętym długim rękawem, spacerowałem po terenie zamku, co jakiś czas napotykając spieszących się posłów i senatorów. Wskazywałem im drogę do sali obrad, zachęcając by udali się do niej jak najszybciej.
W pewnym momencie moją uwagę przykuł elegancko ubrany mężczyzna, Rosjanin, jak wywnioskowałem na podstawie jego akcentu. Nie wdawał się zbytnio w dyskusje z innymi, nie poszedł też za nimi do sali, w której odbywały się obrady. Dostrzegłem, że rozmawia z jednym z oficerów i wręcza mu wypełnioną monetami sakiewkę.
Widząc z bliska rumianą twarz, rozpoznałem go. Dimitrij Romanov, były członek Bractwa, znienawidzony przez wszystkich asasynów oszust i morderca. Skierował się do jednej z komnat, otworzył ją kluczem i zamknął się w niej od środka. Musiałem szybko podjąć decyzję – wybiegłem na balkon, by z niego przeskoczyć na parapet i stamtąd podsłuchać rozmowę Rosjanina z innym, nieznanym mi mężczyzną.
- Przekupiłem oficera, by w razie konieczności odwrócił ode mnie uwagę. Mam szansę tylko na jeden szybki strzał, więc nie mogę jej zmarnować. Zabójstwo króla wywoła zamieszanie, a obrady zostaną przerwane. Ta konstytucja nie może zostać uchwalona.
Dostrzegłem, że Romanov ma na szyi dobrze znany mi znak – krzyż templariuszy. Popchnąłem okno, które na szczęście było otwarte, chcąc przykuć uwagę obu mężczyzn. Następnie szybko zawisłem, dłońmi przytrzymując się parapetu i trzymając ostrze w gotowości.
- Co to było? – zapytał Rosjanin, podchodząc do okna. Wyciągnął rękę, chcąc je zamknąć, lecz ja byłem szybszy. Złapałem go i, wbijając ostrze prosto w jego serce, pozbawiłem templariusza życia.
Drugi chciał uciec, lecz nie miał klucza pod ręką. Zdążyłem do niego doskoczyć i poderżnąć mu gardło, nim zdążył krzyknąć. Upadł, brudząc pokrytą drogim dywanem podłogę krwią.
Wtedy usłyszałem radosne okrzyki ludzi. Owacje dobiegały zarówno z zamku, jak i z zewnątrz. Wytarłem ręce z krwi i opuściłem budynek, wtapiając się w rozradowany tłum. Działamy w mroku, by służyć światłości. A jej czas właśnie nadszedł.

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl