Napisałem długi komentarz, ale wcisnąłem zły przycisk i wszystko zniknęło. Teraz będzie krótko.
Przejście gry zajęło mi trzy godziny. Powtarzalny system zagadek zaczął trochę nudzić. W fabule mogłoby pojawić się więcej postaci. Muzyka, grafika oraz udźwiękowienie to majstersztyk i wzór dla twórców gier. Bdb wypada również dubbing - narratorowi głosu udziela świętej pamięci Miłogost Reczek.
Gra na umilenie jednego wieczoru. Warto kupić w cenie biletu do kina, ale za wyższą cenę bym sobie odpuścił.
Chivalry 1 oraz Mordhau się mi nie podobało, bo rycerze ruszali się jak wory z ziemniakami i możliwe były sytuacje absurdalne sytuacje np. łucznik ze sztyletem bronił się przed rycerzem z wielkim toporem.
Podchodziłem do bety Chivalry 2 z dużą rezerwą, nastawiając się na to samo, ale z lepszą grafiką.
Całe szczęście, że twórcy poszli po rozum do głowy i wyeliminowali te rzeczy oraz poprawili system walki. Gra się bardzo przyjemnie, a biorąc pod uwagę, ile dałem za grę (niecałe 41 zł) to zaliczam to do udanych zakupów.
Daję 8/10 i czekam, aż zostaną dodane nowe mapy, bo jest ich aktualnie 5-6, przez co przy dłuższym posiedzeniu zaczyna się robić monotonnie.
Pograłem w betę. Dostępna fabuła kończy się po godzinie gry, później można robić questy i aktywności poboczne. Gdybym miał porównać tę grę do jakiejś innej w którą grałem - Just Cause 2. Klimat taki sam: wielka mapa, pojazdy, helikoptery, łodzie, posterunki wrogów na mapie, skrzynki itd. Jedyna różnica jest taka, że tu można prędko umrzeć, gdy wystawimy się na ostrzał.
Na bardzo wysokich detalach gra zwykle trzyma 60FPS (Ryzen 2600, Vega 56 i 16GB RAM).
Kupiłem wczoraj. Jak dla mnie - Chivalry 2. Nawet niektóre bronie są takie same. Oczywiście walka jest tu trudniejsza i wymaga większego wyczucia, ale sam rdzeń rozgrywki jest kubek w kubek taki sam. Fani War of the Roses nie mają tu czego szukać.
Dwa dni temu wreszcie ukończyłem grę. Zajęło mi to 34 i pół godziny. Gra jest dobra. Na początku można zachłysnąć się designem świata i jego wielkością. Jednak pod koniec gry, po tych 30 godzinach miałem serdecznie dość kolejnych posterunków, kolejnych połaci terenu (których ku memu zdumieniu nie odkryłem wcześniej). Na wysokim poziomie trudności walka wymagająca i satysfakcjonująca. Zbieranie papirusów to fajna aktywność, ale po zebraniu 15-20 już mi się odechciało, bo nagrody nie są takie super jakie mogły by być. Mówiąc krótko: trochę gorszy Wiedźmin 3 na pustyni, ale dalej do przełknięcia.
Autor moda pisze, że może tak się stać po przekroczeniu 300 zapisów. Zatem skopiuj sobie zapisy (nazwa używtkownika -> Dokumenty -> Zapisane gry) i wykasuj wszystkie poza najnowszym.
Dwa dni temu na tej stronie był tylko obrazek. Nie zmienia to faktu, że Warhorse robi sobie jaja. W gorącym okresie po premierze oni powinni ładować codziennie nowego hotfixa. Wystarczy popatrzeć na pracę autorów SpellForce 3. Codziennie inny patch, dwa tygodnie po premierze większość błędów odeszła w niepamięć.
A tak można odnieść wrażenie, że Czesi mają graczy w 4 literach.
Nie ukrywam, że tryb nieśmiertelności, która włączyła się po skończeniu questa "Między młotem a kowadłem" jest bardzo przyjemnym dodatkiem.
Dobra, miałem za dużo rzeczy w ekwipunku i gra nie ogarniała. Przy 3000 kg jest już ok, ale przy 6000 były problemy
Jak nie ma już Leszka na budowie to
spoiler start
lecisz elegancko do młyna i kończysz questa bez zbędnych ofiar
spoiler stop
Powinni już dać tego patcha. Mam dość tego, że jak zbyt długo posiedzę w ekwipunku to gra się crashuje.
O kurde, mój Henryk został właśnie łowczym królewskim i może legalnie polować na wszystkie zwierzęta.
Nic nie jest zabugowane. Jak nie ma Leszka to po rozmowie z Młodym Smołą nie idźcie na plac budowy, tylko do młyna. A jak macie puste łóżka w ośrodku z rannymi to znaczy, że oni już nie żyją i trzeba pomóc tym, którzy jeszcze oddychają i powiedzieć Johance, że nic więcej nie można zrobić.
Wczoraj bitą godzinę zegarową biegałem po lasach w poszukiwaniu miejsca do polowań na dziki. Miejsce znalazłem, ale ile nazbierałem muchomorów po drodze to moje.
Bratu udało się go ograbić. Gra się zabugowała i cutscenka się nie odpaliła, można było na luzie zabrać mu wszystko.
Czasem nokautowanie się buguje i Henryk nokautuje ich bezgłośnie tj. nie włącza się animacja duszenia NPC
@mayer85 - tak jest, wystarczy na jakiś czas dać do skrzyni i ludzie zapomną, że to kradzione.
Ależ się wkurzyłem na to jak twórcy zrobili quest romansowy z Teresą
spoiler start
liczyłem na wielką, romantyczną miłość ze ślubem na końcu, a ten kmiot Henryk tylko ją wyruchał i zostawił.
spoiler stop
W tej kwestii BioWare nie sięgają do pięt.

I jeszcze jedno: na prawo od Samopszy i na południowy wschód od Merchojedów w opuszczonej studni na skraju lasu znajduje się bardzo dobra przeszywanica (24 do obrony, wartość 2,4K).

Jak wam mało księdza Boguty to idźcie do Jana Ptaszka na poprawiny
Protip dla dopiero zaczynających grę: lećcie do klasztoru w Sazawie i znajdźcie brata Nikodema. Po zrobieniu dla niego dwóch questów (wyrwanie chwastów z ogródka i przyniesienie dowolnej książki oraz różnych ziół) dostajecie wreszcie rozbudowane zadanie "Dom Boży". Za poprawne wykonanie misji przewidziana jest nagroda w wysokości 2,5 tysiąca groszy. Na start jak znalazł.
Jest pod skarpą przy brzegu najbardziej po prawej stronie obszaru jak patrzysz na mapę. Wpisz w YT: How to find the devil's skull Kingdom Come i ci wyskoczy.
Dywizja11
w grze mam nabite z 20 godzin, to nie jest prolog. Robiłem z samego rana pobocznego questa w Użycach.
Wg spisu ludności z 2006 roku we wsi Rataje (Rataje nad Sázavou) mieszkały 573 osoby. To teraz pomyśl ile tam mogło ludzi mieszkać w 1403 - a twórcy starali się być wierni historii.
Z drugiej strony można posłuchać jak angielscy aktorzy wymawiają takie słowa jak "kurwa", "Bożena", "Kobyłka" czy "grosze".
BTW. Twórcom się pewnie tekstury się pomyliły i zamiast pancernych krzaków powinien stać mur. To niemożliwe, żeby tych metrowych roślinek nie dało się ani posiekać mieczem, ani przeskoczyć, ani przejechać na koniu. Wszystkie krzaczory trzeba obchodzić na około albo szukać przerwy w roślinności.
Kup nowy wytrych za 20 groszy lub znajdź gdzieś. Najlepiej chodzi po wsi po nocy i otwierać chaty wieśniakom, gdyż ich zamki mają poziom "bardzo łatwy" i w ten sposób szybko rozwiniesz umiejętność włamywania się.
Gdybym umiał modować, to zrobił bym moda na szybą podróż z dowolnego miejsca. Obecnie wygląda to tak: Zadanie od NPC w budynku –> otwarcie mapy (wczytywanie) –> "Nie możesz szybko podróżować z tego miejsca"
kolejna strata czasu
trzeba wyjść przed chatę –> otworzyć mapę (ponowne wczytywanie) -> dopiero teraz szybka podróż jest aktywna.
Mnie rozwalił moment gdy ksiądz prawie
spoiler start
wpadł na stojący w kościele kandelabr na oczach wszystkich wiernych
spoiler stop
W książkach Sapkowskiego nigdy nie było wzmianki o tym, że Geralt rzuca sobie Quena i robi fikołki do przodu. A tak właśnie wygląda walka w Wiedźminie 2, w trójce mniej bo pod altem są uniki.
Skrzynie - wszystkie mocniejsze zamki poza "Bardzo Łatwym" do momentu wbicia skilla trzeba otwierać ręcznie.
Sam sprzęt ze skrzyni to połowa sukcesu. Młynarze mają po 500 groszy, jak chcesz upłynnić droższy towar?
Udźwig 6666 - to jest RPG, chcę zbierać wszystko, co znajdę na drodze
Dziwna sprawa, w moim przypadku to ja okradłem Peszka, a nie on mnie xD
Może wsadziłeś do złej skrzyni, bo z tej przy łóżku na dole nic mi nie ukradł. Poza tym system skrzyń jest powiązany i cokolwiek wsadzisz w swoich późniejszych kwaterach/domkach to i tak będzie dostępne w młynie. Czyli Peszko miałby nielimitowany dostęp do twojego hajsu.
Świetna gra, można usiąść do komputera i nie zauważyć, kiedy minęły 4 godziny. System walki jest świetny, tu nie da się robić fikołków i uników jak w Wiedźminie lub Assasin's Creed. Unik to unik, odsuwasz się pół metra w bok. Jestem już na etapie, kiedy potrafię wklepać strażnikowi, który chce mnie przeszukać. Używam trzech modów: na udźwig 6666 kg, na zapisywanie w dowolnym momencie i na szybkie otwieranie zamków. Ostatni raz złodziejem grało mi się tak dobrze w Oblivionie, a wychodzenie z miasta ze skradzionym towarem tak, by żaden strażnik nie złapał dodaje autentyczności i wymaga pomyślenia.
A ekrany ładowania są bardzo nostalgiczne - poczułem się jak w 2007 roku grając w pierwszego Wiedźmina na wersji 1.0 - tam też co chwila wyskakiwał ekran ładowania.
Bardzo dużo tutaj gier z rzutem izometrycznym. Bardzo go nie lubię. Moja niechęć zaczęła się od zagrania w Neverwinter Nights ponad 10 lat temu.
Jeden wielki scam. Projekt został anulowany i nie dostanie żadnej aktualizacji. Będzie można grać tylko w niedorobionego, zabugowanego gniota. DNO. Żałuję wydanych 20 złotych na to coś.
Przed chwilą dowiedziałem się o tej grze. Nie lubię gier z rzutem izometrycznym, ale ucieszę się jeśli polska gra odniesie sukces.
W Mieście pod Kopułą wszystkie questy, w Horcie wszystkie, w Goliet większość, u Banitów tylko kilka.
Kilka dni temu ukończyłem Elexa. Przejście gry zajęło mi ok.27 godzin, czyli tyle ile zajmuje przejście każdego Risena. W moim odczuciu to dobra gra. Nie jest oczywiście tak dobra, jak Gothic 3, ale gra się przyjemnie. Zacznę od plusów:
+ duży, otwarty świat.
+ świetnie zaprojektowane otoczenie, nie ma nawet jednego zniszczonego domu, który stoi pusty. Zawsze można coś znaleźć, a jeśli okaże się nieprzydatne to pójdzie na handel.
+ najtrudniejsza gra w dorobku Piranii. Nawet na zwykłym poziomie trudności łatwo dostać w łeb.
+ duża liczba zadań, można doszukać się paru misji przypominających te z Gothica.
+ satysfakcjonująca walka z ostatnim bossem (musiałem chyba z 10 razy ją powtarzać)
+ rozwój postaci. Każda broń wymaga osobnych atrybutów, więc trzeba się określić wcześnie i z raz obranej drogi nie zawracać w tył.
+ pancerze akolity i regenta są bardzo ładne, aż chce się je nosić.
+ czuć konsekwencje swoich wyborów, trzeba uważać, co się mówi.
+ dbałość o drobne szczegóły. Wchodząc do ciemnego pomieszczenia "oczy" Jaxa muszą się przyzwyczaić, wychodząc z ciemnicy obraz rozjaśnia się na dwie sekundy.
+ intrygujące zakończenie, tworzy nowy wątek do drugiej części.
+ każdy towarzysz ma własną historię i problem do rozwiązania.
Teraz minusy:
- Towarzysze potrafią ignorować potwory, reagować z opóźnieniem. Są też mało pomocni w walce.
- dialogi. Postaci czasem się powtarzają, a czasem niepotrzebnie reagują np. gratulując awansu na każdy stopień po kolei (jeśli nigdy wcześniej się z danym NPC nie rozmawiało)
- małe osady ludzkie. Miasto pod Kopułą jest raczej małe, a większość mieszkańców ignoruje gracza nie dając mu zadań.
- nieproporcjonalna liczba punktów doświadczenia za misje główne i poboczne. Lecąc z fabułą łatwo wbić wysoki poziom, z zadaniami pobocznymi trzeba męczyć się długo.
- grafika. Niekiedy tekstury są ostre jak brzytwa (ceglany mur, zniszczona autostrada), a innym razem pozostawiają dużo do życzenia. Choćby modele twarzy postaci i ich ograniczona mimika. Rzutuje to na przyjemność z gry, bo rozmów z NPC jest bardzo dużo. Pominę, że twarze kobiet bazują na jednym projekcie, a ich piersi w trakcie rozmowy dziwnie poadskakują.
- nie lubię mieszania fantasy z postapo i futuryzmem.
Ode mnie leci 8/10. Piranha Bytes w pełni zrehabilitowała się po słabym, nieudanym Risenie 3.
Mam równo 19 godzin na koncie i 27 poziom oraz najlepszy pancerz Kleryków. Nie wiem, jak wy to robicie, że grając tyle samo złapaliście dużo mniej expa.
Co do dialogów to czasami jest tak, że przechodząc od razu do sedna sprawy dany NPC nawiązuje do swojej możliwej odpowiedzi na pytania dodatkowe. Pytając się o wszystko po kolei mamy zachowaną ciągłość, w przeciwnym razie można odczuć, że gość rozmawia sam ze sobą, bo nagle wyskakuje z jakimiś przemyśleniami.
UrBan1212 i Pawłoś123 - jesteście typowymi dzbanami, zapoznajcie się najpierw z twórczością Klocucha.
Mam na liczniku 10 godzin, gra wciągnęła mnie jak bagno. Duże zaskoczenie, bo mix różnych pomysłów oraz schematów mnie zniechęcał (nie lubię futurystycznych gier TPP). Jednak im dalej w las, tym lepiej. Mam już 17 albo 18 poziom, kupiłem sobie potężny miotacz ognia i gra się dużo przyjemniej, niż na początku - zdecydowanie najtrudniejsza gra Piranii. Dubbing jest przyzwoity, choć moim zdaniem dało się dobrać aktorów lepiej. Trudno mi jest ją jeszcze jednoznacznie ocenić, muszę przyzwyczaić się do tego świata.
No to Pankratz sobie dogodził. Cień Wojny zaliczył obsuwę i wychodzi 10 października. Tydzień przed Elexem. Boję się, że wszyscy rzucą się na niego jak szczerbaty na suchary i bez $$$ na kampanię promocyjną Elex się nie przebije.
Uwielbiam okres Dzikiego Zachodu, a od czasu Call of Juarez: Gunslinger nie pojawiła się żadna poważna gra osadzona w latach 1865-1910 w USA. Czekam z niecierpliwością.
Varant coś malutki jest, dobrze że Nordmar trochę większy. Mam nadzieję, że nie dowalą niewidzialnych ścian i będzie można biegać po górach z jetpackiem.
Miałem nadzieję, że w Elexa zagram na spokojnie w wakacje. A jak październik to studia i/lub praca i z czasem będzie krucho.
Polski dubbing w ELEX potwierdzony:
http://gothic.org.pl/publicystyka/newsy/dubbing-w-elex-potwierdzony/
Animacje jak były drętwe, takie zostały, ale to już znak rozpoznawczy Piranii. Cieszy mnie, że powrócili do koncepcji rozdziałów i dołączania do gildii.
Na Facebooku Spellforce widnieje informacja, że premiera w trzecim kwartale 2017. Będzie w co grać w wakacje.
Ze wszystkich Wiedźminów zestarzała się najmocniej. Nie chodzi mi o grafikę czy dźwięk, ale krótki wątek główny, mało zadań pobocznych i (największa wada) siłą narzucony wątek polityczny ścigania zabójcy króla. Jest on bardzo wyrazisty, przez co nie da się go nawet na chwilę zapomnieć i iść po prostu ubijać potwory.
Ja już wspomniałem cała fabuła kręci się wokół pierdolnika władców i wojny Kedwen z Aedirn. Na końcu pojawia się także Radowid. Coś dużo władców w otoczeniu Geralta, który w opowiadaniach Sapkowskiego brzydził się polityką.
Dochodzi do tego liniowość, oraz uproszczenia w mechanice takie jak choćby zadania prowadzące gracza za rączkę.
Koniec końców daję 7.5 bo nadal jest to sympatyczna gra RPG, szkoda, że chęć przypodobania się graczom z zachodu została tak bardzo uwidoczniona (tak wiem, liczy się sprzedaż).
Wystarczy, że nie będziesz klikać serduszek podczas rozmowy z Dorianem i nie zauważysz żadnego akcentu homo.
Mam nadzieję na jeszcze lepsze sceny łóżkowe z odpowiednikiem Doriana z Dragon Age 3
Moim zdaniem ich ostatnia gra, Risen 3 to był straszny niewypał. I mówię to jako osoba której podobał się Risen 2 i Gothic 3.
O tym właśnie mówiłem. Krajobrazy i przyroda na najwyższym poziomie, a animacje strasznie drewniane. I jeszcze bezczelnie przenieśli ruchy strzelania z muszkietu z Risena 2.
Jestem fanem wszystkich gier Piranii (oprócz Risena 3). Mam jednak złe przeczucia. Mamy 2017 rok, a animacje dalej są drętwe. Powiecie - co tam, to przecież PB, ich animacje zawsze były drewniane. W tym przypadku jednak przenieśli animację strzelania z muszkietu z Risena 2 do Elexa. Hellou, R2 został wydany w 2012, jak chcecie po pięciu latach opchnąć to samo?
Do trzeciego marca możecie kupić Total War: Warhammer i kilka innych gier na Humble Monthly Bundle za 12$, czyli około 45 złotych.
https://www.humblebundle.com/monthly
Przeszedłem grę niemal z takimi samymi wyborami, strona neutralna + Aerodnight jest na 100%. Jak dalej szukasz Save to podaj maila, prześlę Ci go.
@LikeGhost
Gra będzie na tym samym silniku graficznym co Risen. Co ty tam chcesz maksować?
Gra dzisiaj do mnie przyjechała i muszę przyznać, że daje w kość. Wybrałem sobie trening wytrzymałości 60 dni - poczułem mięśnie. Wolę nie wyobrażać sobie intensywności treningu 30 dni. Jestem ciekaw jak poprawi się moja kondycja po ukończeniu tych treningów.
Gra będzie jechać na G3NOME, czyli na szczególnie piękną grafikę nie ma się co nastawiać. Nie mam pojęcia skąd redaktorzy wymyślili fragment o wykorzystaniu potencjału nowych konsol, skoro stare do tego silnika wystarczały. Oczywiście dla mnie nie jest to wadą - gra zachowa swoją toporność. Trzymam kciuki, ale nie napalam się za mocno, żebym znowu się nie rozczarował jak w przypadku Risena 3.
Właśnie przeszedłem grę. Risen 3 jako osobna gra jest dobry, ale jako kontynuacja i (!) zakończenie serii (tak, nie będzie już nowych Risenów) to bardzo przeciętna produkcja. Zacznę od plusów:
- gothicowa toporność
- gothicowe zadania
- klimatyczna, choć bardzo, bardzo kolorowa grafika (styl amerykański)
- ciekawy system walki
- fabuła nie jest najgorsza
- wiele zaklęć, bardzo efektownych zresztą
- legendarne przedmioty, znajdźki
- ulepszona mechanika
- nawiązania do Gothica i Easter Eggi! Moe, Wrzód (Błotniak) czy Kyle - aż się łezka w oku kręci.
- bitwy morskie z potworami
Teraz minusy:
- świat gry miał być 20% większy od Gothica 3. Kpina & kłamstwo. Jakby złączyć te wszystkie wysepki to może cała Myrtana wraz z kawałkiem Nordmaru by była. Oni to chyba razem z morzem liczyli.
- żałosne dialogi, "fuck" w co trzecim wypowiedzianym zdaniu. W takim Wiedźminie wulgaryzmy mają na celu rozśmieszenie lub spotęgowanie powagi sytuacji. Tutaj jest rzucanie mięchem na prawo i lewo. W polskich napisach nie przetłumaczono części i chwała tłumaczom za to.
- okrągłe ZERO klimatu. Pomieszanie broni palnej z "tradycyjnym" RPG to błąd, gra bezpłciowa.
- brak syndromu jeszcze jedna lokacja, który był w poprzednich Risenach i Gothicach. Produkcja mnie nie porwała, nie miałem najmniejszej ochoty na eksplorację świata, która nie popchnie fabuły do przodu.
- banalne zadania na przyłączenie się do frakcji! W G1,G2 i R1 trzeba się było nabiegać, narobić zadań - miało się poczucie, że dane ugrupowanie naprawdę jest ci wdzieczne i chce cię przyjąć. Tutaj 1 misja i witamy z otwartymi ramionami. Tak samo jest z awansem na drugi stopień.
- brak reakcji otoczenia na pełnioną funkcję - jestem Wojownikiem Mroku, a tu jakiś Zwiadowca mnie ustawia i mówi co mam robić.
- drażniący, flegmatyczny nowy bohater. Jego głos też średnio pasuje, ale po 2-3 godzinach idzie się przyzwyczaić.
- wszystkie bitwy morskie takie same: zabijasz kilku wrogów na swoim pokładzie, przeskakujesz na drugi i czynisz tam to samo, pojawia się kapitan, zabijasz go i koniec.
- na odchodne: Patty ubrana jak prostytutka
Tak więc, wyszedł nam śreniak. Można zagrać, ale super produkcja to nie jest. Mnie nie porwała, może po świetnym Risenie 2 miałem zbyt wysokie wymogi co o gry? Tak czy inaczej - przeszedłem raz i raczej nie mam ochoty wracać do gry.
Sądząc po gameplayach gra będzie tak samo toporna ja poprzednie Riseny - to lubię w grach Piranii, szkoda, że brak polskiego dubbingu
@Stefano77 - chyba sobie żartujesz. Skyrim miał paskudną grafikę, a lokacje były puste, bez elementów otoczenia.
Gram w closed alpha i powiem wam, że optymalizacja LEŻY I KWICZY!!! Na i5 2430M, 6GB RAM oraz GF 550M niskie detale i 1024x768 = lagi w ch*j