Co do mojego posta o legalności niektórych praktyk już staram się doprecyzować swoją wypowiedź.
"Skoro jesteś graczem, to chyba zgodzisz się, że gry mają reguły, a regułą niektórych gier jest to, że są na tych nielubianych przez Ciebie platformach."
Owszem mają swoje reguły. Lecz wydawcy nie mogą stawiać swoich reguł licencyjnych ponad obowiązującym prawem.
Moje obiekcje dotyczące legalności niektórych działań dotyczą zwłaszcza odsprzedaży gier używanych. Małymi krokami wprowadza się coraz to bardziej utrudniające życie narzedzia mające na celu utrudnienie tego procesu.
Sam też jestem kolekcjonerem. Zdarzyło się może z 3 razy, że grę odsprzedałem. Ale jako konsument nie godzę się aby pozbawiać mnie możliwości, które mocą prawa są mi gwarantowane: czytaj, chociażby konieczność rejestracji produktów zakupionych na nośnikach fizycznych i przypisywania ich do konta pod różnymi bzdurnymi pretekstami. Denerwują mnie też i wzbudzają brak szacunku do tychże firm, zajmowane przez nich stanowiska w sprawie tych wątpliwości prawnych (vide nielegalna klauzula Steama o pozwach zbiorowych).
Sprawność działania to już inna kwestia - nie mniej równie istotna. Usługodawca nie ma obowiązku dawania jakiejkolwiek gwarancji działania swoich usług, nie posiada względem klienta żadnej praktycznie odpowiedzialności. Może wyłączyć usługi do aktywacji których wcześniej cię zmuszono i nie możesz nic z tym zrobić.
Jako konsument mam prawo powiedzieć "nie godzę się na to". Bo dąży to w bardzo moim zdaniem niebezpiecznym kierunku. Kupowanie wszystkiego co leci, przyjmowanie każdej bzdury którą nam się serwuje i jeszcze pokrywanie tych praktyk z mojej kieszeni nie mieści się w mojej definicji rozsądku. Chodzi głównie o zasady.
Ktoś na pewnym forum napisał mi kiedyś "nie podoba Ci się, to nie kupuj - masz stare gry. możesz pograć w inne tytuły". I pomimo, że komentarz miał być sarkastyczny to był zadziwiająco trafny. Nie stać mnie na walkę o swoje w inny sposób niż poprzez świadome zakupy.
Stąd mój komentarz namawiający do bardziej przemyślanych zakupów - jeśli dla kogoś zasady prowadzenia biznesu w relacji Klient - Producent mają jakieś znaczenie. Nie był to jakiś hejt na powyższe platformy, ale przemyślane stanowisko. Wolę wesprzeć gry małych firm oraz tych, które grają fer, niż bezmyślnie wydawać pieniądze tylko dlatego że np. BF zyskał po roku nową cyferkę, bo skoro starego BF nie da się odsprzedać to teraz EA uznało, że warto zrzucać BF hurtowo z tasmy co roku wprowadzając pomniejsze tylko zmiany i kupę DLC.
Mam nadzieję, że po nadaniu kontekstu moja wypowiedź wyda się bardziej sensowna. Nie mam zamiaru tu prowadzić jakiejś rozbudowanej dyskusji o etyce biznesu lub nawracać kogokolwiek na jakąkolwiek ideologię.
No niestety leaven ma sporo racji. Doszło do momentu, w którym to decyzje wydawnicze podejmuje dział marketingu a nie developerski. Co ma studio zrobić w takiej sytuacji? Pewnie też z tego powodu nie robi się już tylu wersji demonstracyjnych co kiedyś. Demo miało służyć jako reklama produktu. A co mają reklamować jak po premierze studia dysponują zbugowanym produktem i zapchanymi serwerami.
Z racji tego "podziwiam" wyznawców, którzy kupują preordery.
Jeśli o Armę chodzi - bardzo czekałem (i dalej czekam - bo z opinii sądzac gra nie posiada jakości produktu końcowego) na ten tytuł. Jednak postanowiłem, że niestety, ale choćbym miał do końca życia grać w gry z lat młodości to nie kupię już żadnego tytułu wymagającego steama, origina, uplaya czy innego łamiącego prawo ustrojstwa. Co bardziej świadomych konsumentów zachęcam do podobnej praktyki.
Dobrze, że dali taką opcję dopiero teraz. Gdyby możliwość taka istniała w trakcie premiery SimCity pewnie te 2 mln sprzedanych egzemplarzy spadło by gdzieś do 200 tyś.
Swoją drogą, ciekawi mnie ich działanie jako iluzjonisty. Dysponują tragiczną platformą (origin, uplay, you name it), której głównym celem jest uniemożliwienie odsprzedaży gier i kontrola ich użytkowania, zbieranie informacji statystycznych (gdzie informacja w dzisiejszych czasach jest bardzo cenna i nie mam zamiaru komuś pomagać za darmo w ich zbieraniu). I teraz ludność dyskutująca nad wadami i zaletami platformy samej w sobie dostaje coraz to nowsze "mechanizmy działania" i zapomina o tym, że to daremna platforma a dyskutuje czy to dobre rozwiązanie. Za jakiś czas ludność nad platformą przejdzie do porządku dziennego i bedzie czekała tylko na newsy o "nowych rewolucyjnych mechanizmach sprzedaży".