Wróciłem do Fify po ładnych kilku latach i nie zdawałem sobie sprawy, że z wersją na PC jest aż tak źle jeśli chodzi o online. Liczba transferów na rynku tuż po premierze waha się tak od 250 do 350 tys. podczas gdy na konsolach ofert jest ponoć ponad 5 mln.
Sam gameplay mi się jednak podoba, choć niezbyt mam porównanie z ostatnimi odsłonami.
Gra dobra, ale mimo wszystko Tomb Raider z 2013 podobał mi się bardziej. W sumie mam deja vu, jakby scenariusz tej części powstał na bazie historii z poprzedniej. W każdym razie mimo wszystko fabuła jest dość ciekawa.
Tym razem bardzo doskwiera zbieranie różnych dupereli. Poza tym nie odczuwałem zbytnio różnicy po ulepszeniu np. łuku. Po ukończeniu mam wrażenie, że zmarnowałem na to niepotrzebnie kilka godzin życia.
Bawiłem się jednak dobrze. Ciekawych lokacji nie brakuje, akcji sporo, gra ma swoje momenty. No i ślicznie to wszystko wygląda. Czasem jest wręcz efekt "łał".
Bardzo fajna jest też piosenka z napisów końcowych (Karen O - I Shall Rise).
Artifex w końcu wydał coś trochę innego niż tworzone taśmowo gierki z ukrytymi przedmiotami. Choć w sumie tu też się szuka różności na ekranie, a i większość zagadek już się w ich produkcjach rozwiązywało wielokrotnie.
Grafika ładna, barwna i baśniowa. Historia, która miała potencjał, koniec końców jest niestety tylko tłem.
Poza tym strasznie krótka, na około 3 godziny.
Ale mimo wszystko jest to tytuł przyjemny i miło spędziłem czas. Zagrać warto, ale z zakupem polecam czekać na promocję.
Była już bardzo podobna gra - The Tiny Bang Story. I wizualnie, i pod względem mechaniki (czy "inspiracja" jest celowa, czy przypadkowa, nie mam pojęcia).
Gra niby przyjemna, ale wad jej nie brakuje.
Najbardziej wyróżnia się dość złożony system magii... którego potencjału nie wykorzystano. Masa kombinacji, a większości nie użyłem wcale albo raz przy jakiejś pobocznej zagadce.
Fabuła nudna jak flaki z olejem. O bohaterach ciężko powiedzieć cokolwiek. Grafika niby miła dla oka, ale to dzięki jej prostocie i żywym barwom (w sumie idealne rozwiązanie dla baśniowego indie w 3D).
Świat zwiedza się przyjemnie. Lokacje są różnorodne i nawet ciekawe. Zagadkom też nie mam nic do zarzucenia. Na plus mogę też zaliczyć monstra. Bossowie są całkiem fajnie zrobieni, a i wśród zwykłych mobów znajdzie się kilka oryginalnych.
Aha, i brakowało mi jakiegoś dziennika zadań.
Przejście zajęło mi około 11h.
Typowa gra wydana przez Artifex. Te same zagadki co w każdym innym ich tytule, nawet ładna jak na standardy HOG grafika (przynajmniej tła, bo przerywniki są brzydkie i rażą nieostrym obrazem) i taka se historyjka (mam wrażenie, że podobną fabułę przeszedłem w ich grach już niejednokrotnie). Nawet aktorzy głosowi są chyba zawsze ci sami. Lubię się raz na jakiś czas zrelaksować przy tytule takim jak ten, choć nie zmienia to faktu, że ulatuje on z pamięci zaraz po ukończeniu. Przejście zajęło mi 3,5h.
Duży krok do przodu w stosunku do części pierwszej (która była do bani). Zadania tym razem bywają ciekawe i nie nudzą, a nudne pseudomisje, które trzeba było męczyć w poprzedniczce, zepchnięto tu do rangi aktywności pobocznych.
Niezbyt podobała mi się jednak końcówka. Liczyłem na coś z większą pompą.
Miejsca, które odwiedzamy, podobały mi się dużo bardziej niż w jedynce. Tym razem nie zabrakło w nich ciekawych miejsc.
Jeśli chodzi o grafikę, to miasta wciąż potrafią cieszyć oko. Niezbyt dobrze wyglądają obrzeża miasta. Zwłaszcza razi to w oczy w Toskanii.
Niby fajnie, że można np. rozbudowywać Monteriggioni albo kupować nowe uzbrojenie, ale odniosłem wrażenie, że jest to dodane na siłę i w zasadzie można to olać.
W każdym razie kontynuuje przygodę z serią. Mam nadzieję, że wbrew opiniom wielu AC2 nie będzie najlepszą częścią, bo mimo wszystko swoje wady ma.
Emocje jeszcze nigdy nie były przedstawione w grze tak doskonale. To twórcom wyszło.
Ale dla mnie to za mało. Niestety nie łykam tego, że ta gra to jakieś wielkie "doświadczenie". Nie dam sobie wmówić, że wałkowana w kółko jedna zagadka środowiskowa nagle staje się dobra, bo rzekomo obrazuje postrzeganie świata przez osoby chore. Słuchanie przez 6 godzin monotematycznych szeptów o ciemności też zbyt fascynujące nie jest. Gra tak krótka, a wydawała mi się nieprawdopodobnie rozwleczona. I zapewniam, że nie jest temu winna mała ilość akcji.
Nie mam nic do symulatorów chodzenia. Pamiętam, jak swego czasu oczarowało mnie Dear Esther. Jednocześnie jestem przekonany, że gdyby ta mała produkcja trwała 6h zamiast góra dwóch, zmęczyłaby mnie tak, jak zrobiło to Hellblade.
Zastanawiam się, jaki byłby odbiór tej gry, gdyby nie promowano jej głównie faktem wielkich konsultacji ze specjalistami od chorób psychicznych. Społeczność graczy bardzo chętnie przyjmuje "doświadczenia" z artystyczną łatką. Aż mi się Proteus przypomina.
Graficznie mocno średnio. Duża część świata przedstawionego wygląda praktycznie tak samo i niezbyt chciało mi się leźć przez kolejne korytarzowe lokacje. Nie podobał mi się również efekt ziarna. No i optymalizacja leży.
Pomysł na grę bardzo dobry, ale wykonanie męczące. Dla mnie to raczej idea na realizację filmu niż gry komputerowej.
"Jak lubię klony diablo, to do Numena podchodziłem kilka razy z dobrymi chęciami"
LOL, hahah xD Ta gra jest takim "klonem diablo" jak Battlefield, FIFA oraz GTA. To zupełnie coś innego :P
Gra na początku (jak jesteśmy dzieckiem) może wydać się trochę zamulona. Samo wprowadzenie w fabułę także mi się nie spodobało - mamy tu coś a'la film "300". Mamy małe, greckie dziecko, któremu się mówi, żeby poszło coś zabić i same poznać
jak to jest krwawić xD Okazuję się, że nasz mały braciszek umiera a my, małe dziecko, zabieramy jego zwłoki na inna wyspę, by go spalić na stosie... pierwsza myśl - to są jakieś jaja. Ale dalej jest coraz lepiej. Akcja jako tako się rozwija i naprawde potrafi wciągnąć. Grafika nie jest taka zła 9jak na niskobudżetówkę), czuć nawet taki klimacik Grecji. Muzyka nie irytuje, tak samo jak sterowanie. Interfejs na początku mnie irytował, ale jak się przyzwyczaiłem, to stał się bardzo intuicyjny. Śmieszy trochę np to, że bohater biega z wielkim toporem, machając nim jakby to był mały kijek, ale cóż... za taką cenę, jak się nie ma w co grać, nie jest się wymagającym... da się pograć :P ze tak powiem: "bywało gorzej". :)
Hehe... widzę Mythosa dotknął najgorszy europejski wydawca, czyli GameForge (przyszła mi reklama na maila). Hehe... to już gorzej z tym MMO być nie może jak wydawcy największych shitow na rynku (Metin2 itd) go przejęli xD
Rewelacyjny system petów. Rewelacyjny system mountów. Rewelacyjny system ulepszania eq. Fajne skille.... ale co z tego skoro na około 70 lvlu który wbija się bardzo szybko gra zaczyna być bardzo monotonna? Irytująco mało miejsca w eq, misje choć ciekawe to strasznie mało profitowe. Na około 70 lvlu polega tylko na spamowaniu po kolei dungeonów których jest zresztą strasznie mało.
Jest to świetna gra na tydzień zabawy. Później można usunąć z dysku.
@nadolle - bo to jest właśnie przekleństwo gier robionych dzisiaj - są dziecinne. B&W co by nie mówić... byle dzieciak tego nie ogarnie. Dzisiaj jak włączam jakąś strategie to poziom hard jest jak easy albo medium kiedyś :D <żenua> Jeżeli dla ciebie z czasem wysoki poziom trudności oznacza brak grywalności to no cóż... pozdro : ] Dla mnie pod względem grywalności ta gra jest zrobiona wyśmienicie
Rzeczywiście thisrox - tak kasuje w Polsce tą piłkę że liga żużlowa składa się z trzech lig po 8 zespołów z czego nawet wszystkie nie są polskie. Poza tym w ilu miastach jest to na wysokim poziomie? 4? 5? Toruń który chce być dobrym w czymkolwiek, Gorzów i Zielona napędzane wzajemną bezsensowną wzajemną rywalizacją i... Leszno? Bydgoszcz? Resztę klubów można nazwać czystym hobby - rozrywką na niedziele jak nie ma nic lepszego do roboty. W liczących się w Polsce miastach żużel niestety nikogo nie obchodzi :) ale cóż... przecież te motorki kasują piłkę nożną w tym kraju na łeb na szyje.
Przez ostatnie 50 lat nie rozwinął się prawie wcale. Powstają co prawda jakieś klubiki ale nie mają szans zaistnieć bo żużel za bardzo zżera fundusze a w większych miastach sponsorzy w to nie wejdą.
Nie zapominając o takich śmiesznych faktach jak jeden zawodnik jeżdżący w kilku klubach. Nigdy nie przestane się z tego śmiać. Najwyraźniej zainteresowanie tym jest na tyle małe że nawet nie ma wystarczającej ilości zawodników aby zasilić kluby bez zachowania lojalności dla jednego teamu. ^^
Do tego dochodzi fakt tego jakie Eldorado znaleźli sobie w naszym kraju żużlowcy. Kilka miast w Polsce jest na tyle głupich żeby płacić żużlowcom horrendalne sumy pieniędzy. Tak więc osoby pokroju Golloba (Gol strzelony lobem) kasują na naiwności ludzi niewyobrażalne sumy pieniędzy.
ps: tak, byłem na meczu tego żałosnego sportu, nie pisze jak mi się w ciemno wydaje
Wątpię aby zrobili lepszą grę o żużlu : P im się po prostu nie opłaca wkładać w to większych pieniędzy. No bo kto to kupi? Garstka fanów na cała Polskę a dystrybucja za granicą mija się kompletnie z celem bo jakby ktoś to kupił to chyba przez pomyłkę.
I piszecie że można tak uogólnić każdą grę sportową na PC jak skoki czy piłka nożna. Błąd - inne gry nie wymagają tylko przejechania czterech okrążeń w lewą stronę. Trzeba być naprawdę pasjonatem żużla żeby taka gra potrafiła wciągnąć.
ps: a ci, którzy uważają że jest to emocjonujący sport motorowy to powiem szczerze - obrażacie wszelkie poważne sporty tego typu.
Myślę że twórcy popełnili jeden błąd bo wygląda na to że wyszli z założenia że gracze lubiący gry h'n's grają dla nich bo po prostu lubią niszczyć stadko potworków za stadkiem potworków a nic innego nie ma znaczenia...
Ale jak w jakiejś grze dochodzisz w kilka dni do 50 lvla to raczej nie jest to w tej grze lvl maxymalny. I tak pewnie ci co wbili w ten niecały tydzień maksymalny lvl będą teraz czekać długo na patch podwyższający lvl do powiedzmy 55 którego wbiją w kolejne dwa dni. A ludzie przez kilka tygodni przygotowywali się do nie wiadomo jak wielkiej i wciągającej gry : P Nie wmówisz mi że to ich nie zawiodło. Jedyne co mnie naprawdę w tej grze pozytywnie zaskakuje to postaci. Zwykle mamy do wyboru człowieka wojownika, człowieka maga itd... a możność wybrania cyklopa czy tej postaci z rogami (nie pamiętam nazwy) naprawdę jest czymś nowym. Co kolejny loch to bardziej nudny i monotonny, w grze h'n's zwykle te ubijania stad potworków polega jednak na tym że jest w tym jakiś konkretny cel fabularny którego w tej grze, z racji tego że to jednak MMORPG nie ma.
Moim zdaniem gra jak najbardziej przereklamowana. Miał być hit a wyszło jak zwykle : /
Na wbicie maksymalnego jak na tą chwilę lvla (50) gracze potrzebowali niecałych 6 dni... osobiście nie jestem przekonany o tym że ta gra jako MMORPG, czyli gra mająca budić jakąś rywalizację i wyścig pomiędzy graczami zmierza w dobrym kierunku i nie jestem pewien czy jest rzeczywiście warta takiego rozgłosu jakiego dostałą w becie.
Pomysł na grę może i fajny ale za samą optymalizację gra ma u mnie 5/10... ludzie w to nie grają dla grafiki więc można to było postawić na starszym silniku. Nowe tytuły zaawansowane graficznie mi chodzą a to mi tnie jak stąd do Glasgow.