Cześć, dzięki że napisałeś, lubię łamigłówki psychologiczne i chętnie Ci odpowiem. Może znajdziesz coś dla siebie.
Nerwica zaburza twoją zdolność do obiektywnego rozpoznania niebezpieczeństw spraw. A dokładnie - wyolbrzymiasz sprawy błahe, a w kwestiach fundamentalnych dla Ciebie nerwy powinny powodować masakrę.
Jeżeli solenizant z 18 to rówieśnik, to jesteś w okresie hormonalnie burzliwym, oraz podejmowania decyzji „co robić w życiu” - to dużo naturalnego stresu (u Ciebie dodatkowo potęgowanego).
Większość dzieci w zachowaniach wzoruje się na rodzicach. Twoim wzorem jest m.in. alkoholik i samobójca (jesteś jakby otoczony stresogennymi życiowymi przykładami). Jeżeli odczuwasz niechęć do „Taty alkoholika”, to gdy rozpoznajesz sam w sobie zachowania mogące prowadzić do TWOJEGO alkoholizmu, wówczas nerwica powoduje u Ciebie olbrzymi stres (łącznie z psychosomatycznym ściskiem gardła).
Z tego co wiem, uzależnienie powstaje gdy ucieka się od jakiegoś problemu (może być nieuświadomiony) poprzez wykonywanie zastępczej pętli potrzeba/zaspokojenie, powodującą chwilowe uczucie ulgi poprzez zanik świadomości (sposobów jest setka: alkoholizm, pracoholizm, giercoholizm itd.). Wiedź, iż pozostawanie WIELOLETNIE w tym schemacie może spowodować REALNE zniszczenia zdrowia i/lub relacji z bliskimi oraz trudną do złamania rutynę.
Zatem uzależnienie/nerwica są problemem wtórnym jakiejś głębszej przyczyny, która pozostaje jakby zamaskowana.
Wracając do wzorowania się w życiu na Twoim „Tacie pracoholiku” (który pozostał dla Ciebie jakby tajemnicą). Przyjmijmy, że nauczył Cię, iż „praca prowadzi do samobójstwa”. Jeśli zastosować ten sam schemat co wcześniej, wynika iż podejmowanie pracy lub samo planowanie przyszłości (może nawet samo nieznane/ciemność) może powodować u Ciebie stany lękowe i chęć ucieczki w kierunku nie robienia nic - jak „Tata alkoholik”. Błędne koło się zamyka.
Osobiście gwarantuję Ci, iż brak pracy z pozytywną, konstruktywną intencją na dłuższym dystansie przyniesie Ci uczucie pustki i bezużyteczności.
Najważniejsze pozostaje byś sam odnalazł praprzyczynę nerwicy, w twojej sytuacji pomoże asysta lekarza.
Dla mnie tropem jest to, że w tekście użyłeś kilku nielogicznych zdań, wskazujących na ukryty motyw w myśleniu. Np. piszesz: „żal że to zrobił bo miał jeszcze swoje córki nie odchowane”. O to one mogą mieć ewentualnie żal, a co z tobą? Czy nie zostawił Ciebie? (a jeśli nie to dlaczego tęsknisz). Najpierw „porzucił” Cię jeden Tato potem drugi, może coś wypierasz, bo sam zachowywałeś się odrzucająco/niełatwo. Odpowiedz sobie czy sam zachowujesz się bezdusznie wobec znajomych/bliskich i jak sam reagujesz na objawy nieakceptacji u kolegów. To tylko trop.
Gdy odnajdziesz ten ukryty motyw przewodni twojego życia, uleczy Cię działanie dokładnie przeciwne do poprzedniego we wszystkich możliwych sytuacjach. Według schematu: na odrzucenie-połączanie, na obwinianie-wybaczanie, na agresję-łagodność, na wyniosłość-wdzięczność, na nieautentyczność-szczerość itd.
Życzę powodzenia przy powrocie do równowagi. Żegnam.