Ja stanowczo protestuję. Ani w pierwszego, ani w drugiego szoka nie grało się (i do tej pory nie gra się) dla grafiki. Poza tym, animacja na CryEngine 3 wygląda...sztucznie i trwa zbyt długo. Plus te wszędobylskie iskry, jakby to była szlifiernia, a nie scena z Shodan. Bardzo dobrze, że piszą grafikę od nowa w oparciu i jak najdokładniejszym odwzorowaniu wobec SS1. Do dwójki się przekonałem, ukończyłem, grając tylko nocami (pająków boję się po dziś dzień, cholery jedne), jedynka jest już naprawdę zbyt archaiczna i szkoda zarzucać prace na tak zaawansowanym poziomie. Unity to może nie jest klasa światowa, ale 100x bardziej wolę Unity, niż pisanie od 0 na silniku, który wymusi posiadanie sprzętu za 2-3 tysie do komfortowej gry na średnich. Od efektów cząsteczkowych i innych bajerów z ekranu to jest GTA V, nowy NFS, rozdzielczość 4K, DirectX 12, a nie remake gry, która w tym roku kończy 22 lata.
Wprawdzie komentarz może być dwudziestą wodą po kisielu, ale dla mnie to pierwszy kontakt z turówkami. Nigdy nie kręcił mnie Fallout (podejrzewam, że urodziłem się nieco za późno i już pierwsze gry, jakie pamiętam, miały 3D - Quake III, NFS Porshe etc), System Shock I to dla mnie wciąż nieznana klasyka (choć w II grałem, dźwięku pająków nie lubię po dziś dzień), a XCOM był moim pierwszym kontaktem z turowym strategiem.
Gra wypada naprawdę dobrze - choć dla mnie pokazuje pazur i stanowi jakieś wyzwanie dopiero na trudnym albo niemożliwym poziomie trudności. Na dwóch pierwszych, ci obcy są albo ślepi, albo głupi, albo jedno i drugie. Do tego, z minusów - boli strzelanie przez ściany (jak i widzenie przez nie!), sama podstawka dość szybko się wykrusza, jeśli chodzi o misje i ich różnorodność - grę spokojnie można skończyć w 9 m-cy in-game. To trochę mało, tym bardziej, że podczas gry zestrzelisz jakieś 20-30 UFO. To ma być ta wielka inwazja, która grozi zniewoleniem naszej planety przez jakieś pozaukładowe pajace? Części ludzi mogą też nie odpowiadać głosy - jasne, dało się je zrobić lepiej, ale polski dubbing, poza paroma przyjemnymi wyjątkami (m.in. Radek Pazura jako Max Payne) do topu nie należy, więc nie nastawiałem się na dużo. A przypadek XCOM2 pokazuje, że nawet implemetnacja mówionego języka polskiego może być dla niektórych wyzwaniem nie do wykonania.
Cała reszta jest natomiast bardzo przyjemna - i muzyka (kompozytor ten sam, co do Deus Ex - Human Revolution; Michael McCann), całkiem przyjemna mechanika finansowa (choć wciąż, end-game jest zwyczajnie za prosty), jest powiązanie i ciąg przyczynowo-skutkowy zdarzeń.
Mały plusik jeszcze za misję finałową - jest co nieco wyzwania.
Prawdziwie skrzydła gra rozwija jednak dopiero z dodatkiem Enemy Within, wraz z którym powinna być sprzedawana i już.
Wszystkim tym, którzy mówią, że gra jest za prosta, zbyt krótka itd - polecam, po pierwsze - impossible Ironman - przynajmniej do sierpnia/września in-game będzie Wam się grało zwyczajnie cholernie trudno. A jeśli to za mało - Long War (wystarczy normalny, powyżej jest już chamówa ze strony komputera) - i wtedy można grać i 130h, gry nie kończąc! Żałuję cholernie, że nikt nie przygotował remake'u pierwszych XCOM, które postawiły poprzeczkę, do której żadna obecna gra nie doskakuje (XCOM2 to nawet nie aspiruje niestety, partyzantkę też ledwie liźnięto niestety).
jak dla mnie najlepsza gra w jaką grałem w życiu ;d
zapadła w pamięć głównie syrenami po kaskadzie i żołnierzami, ale prawie wszystko było super. No i gadający HEV suit :D