jak pojawi się pre order to kupie, bo GoT odpowiadała moim poglądom. Teraz kupie bo AC:S to coś anty ciekawego. A jak dają kobietę to niech dadzą tylko trochę młodszą.
Dorastałem w nurcie humanistycznym i jak widzę człowieka, a sąsiada z zagranicy tak upadlanego to aż mi się szkoda robi. A jakby jakiś hejter chciał coś hejcić to przecież nie ich wina, zmusili ich wyobraźcie sobie każdy niemiec o swojej rodzinie z tego okresu dumnie mówi "mój był w orkiestrze" , "mój był kucharzem", "mój był kapelanem" , "a mój lekarzem". Więc skoro 90% tak mówi to tylko te 10% jest winne.
https://www.youtube.com/shorts/ahat_qvAgHk
To już koniec historii, kosze: noob, casuali, LPG i słabych na multi, nawet bez taryfy "społecznej" znaczy ulgowej
Kiedyś przestałem oglądać filmy to ta branża obrażała swoim antyintelektualizmem. Skupiłem się na grach komputerowych, fabuła i rozgrywka była coraz bardziej casualowa, w końcu w gry uderzyła poprawność polityczna + LPG+ woke. Uznałem, że ponownie trzeba wycofać się na bezpieczne pozycje obecnie gram na mutli i wkręciłem się w swobodny e-sport swobodny. Od razu skończyło się oszczędzanie gry i jakaś tolerancja typu "potrzeby współczesnego gracza czy graczki", bo za łatwa czy za głupia mechanicznie. Trenuje też prawdziwy sport i jakoś nie mam powodu do narzekania. Kiedy jednak dopalam film to jakoś w 98% mam wrażenie, że mnie wynudzi spróbuje ogłupić nie tylko propagandą.
Wow jaka zmiana "narracji" kiedyś na tym portalu broniono do upadłego Dragon age inkwizycja i casualowej palety barw. A tu proszę dziękuje imperatorowi jakiś "niepostępowy" postęp nastąpił.
Wygrałem życie Tekken 8, Ghotic Remake teraz Heroes of Might and Magic: Olden Era. I brak dziewczyny, żony. Mam dodatkowo super pracę i pracuje na 3/4 etatu.
Dobra to się porządnie przygotuje, oczyścicie nie mam zasobów, zasięgów czy woli publikowania pytań i odpowiedzi. Jeżeli byś po wszystkim chciał to możesz zrobić jakiś materiał z moich pytań a nie same czyste pytania i odpowiedzi.
Sorry, że to co wcześniej pisałem mogło skłonić do napisania o bucostwie i przerośniętym ego. Nie miałem tego na myśli ani nie miałem zamiaru wywoływać w tobie takich emocji po których napisałeś o bucostwie i przerośniętym ego. Od razu wyjaśnię czemu o to zapytałem. Nie znam świadomego gracza w takim wieku, ani też zachowującego aktywność z medium. Sam będąc marzycielem jako gracz w młodym wieku, przy okazji ktoś kto otarł się o retro gry drugiej połowy lat 90tych długo po ich premierze, próbowałem się wczuwać jak kiedyś obierano gry lat 90tych na premierę i jako one miały się do filmów. Czy były konkrecją czy cokolwiek innego. Np czy projektanci (postaci itd) byli pod silnym wpływem ilustratorów animacji dla dzieci, czy kreskówek akcji itd. O muzykę lat 90 też.
Rozumiem twoją prywatność i nie zamierzam jej naruszać, bo wiem co się dzieje. Rozumiem też taką formę odpowiedzi, bo piszesz publicznie i mnie zwyczajnie nie znasz, masz swoje życie i jak to wiemy, jest miedzy nami poważna równica wieku. Maiłem ochotę po wysłaniu poprzedniego komentarza dopytać o różne rzeczy, nie tylko by porównać wrażenia, zobaczyć wyraźne różnice. Jednak szanuje twoją prywatność i ustabilizowane życie.
Dzięki za odpowiedź
Przy okazji chciałbym zapytać o więcej twoich życiowych doświadczeń, powiązanymi z przełomem i rozwojem technologii komputerowej i jak ty to osobiście odbierałeś, jako młody człowiek. Nie wiem np, ile lat miałeś kiedy pierwszy raz zagrałeś w grę komputerową/video i jak sobie wyobrażałeś ich przyszłość, np widząc pixele. Czy np marzyłeś RPG w przyszłości i czy potwierdziłbyś się twoje wizję na przyszłość RPG innego niż Baldur's Gate 3. Sądzę, że pewnie wyobrażałeś sobie, że ograniczenie technologiczne izomerycznych 2D RPG na razie nie pozwalają na to co było w Mass Effect 1 czy Alpha Protocol. Jakie były twoje marzenia kiedy będąc w szkole widziałeś swoje szanse w nowym nie określonym w Polsce medium.
Załóżmy, że z tą lokomotywą ty masz rację, załóżmy była PRowa zagrywka. To teraz mi wytłumacz około 100 lat później ze z początkowo zwykłej audycji radiowej, gdzie na żywo czytało się powieść katastroficzną. Z pełnymi przemyślanami narratora, dialogami sytuacjami czy opisami np ubrań bohaterów a później paru opisów akacji. Wybuchła masowa Panika, nawet wojsko się poderwało. I tak wiem, że wojsko wiedziało od początku tylko chodzi o masowego odbiorce. Ale, żeby nie było haha USA. Kolejno 100 lat od tamtej audycji, zwykli przypadkowi ludzie uciekają przed stworami z horrorów, typu dziewczynka z Ringa, diabeł czy nie powiązany z horrorami pies pająk.
Wiec przeprowadzić wywiadu z uciekającymi przed lokomotywą zrobić nie mogę. Wydaje mi się, że też nie muszę. Widząc co jest po 200 latach.
A kina kino Larsa Von Triera, albo Haneke nie znam, bo przestałem insertować się kinem i filmami już prawie 15 lat. (tak jakby połowa moje życia, beż żartów:) A zrezygnowałem ze względu na złe emocje tak jak z Facebooka. Uprzedzając twoje pytanie o FB. Uważam, że internet dalej więcej możliwości poznania lepszych ludzi niż tych wymuszonych przez systemowe instytucje (przypadkowo), a nawet (w wielu statystykach) pracę zarobkową.
No powiedzmy, że nie wiedziałem o przypadku Pana Emila Karewicza. Jeżeli jednak miałby silić się na zaprzeczanie twoim słowom i raczej nie ma co się silić. Podam jeden istotny przykład. Kiedy po raz pierwszy otworzyli kina i sfilmowali rozpędzoną lokomotywę w bliskim kadrze to ludzie w panice uciekali z kina. Pociąg oczywiście nawet na tym filmie pojechała dalej. Kolejno byłem kiedyś przekonany będąc w gimnazjum, że moi rówieśnicy z po za mojej klasy nie są debilami, mają gorsze oceny nie dlatego, że są ograniczeni tylko gdyby rozliczać z ich pasji przełożyć to na jakieś analizy to były by znacznie lepiej. Teraz wystarczy pojechać na Pyrok, by zobaczyć jakim byłem naiwnym idealistą.
A co do jakości filmów i hejtu, to możesz dalej nazywać mnie naiwnym idealistą, ale przynajmniej współczesne filmy nie powinny wywoływać takich skrajnych emocji i bazować na dawnej jakości, bo mamy za dużo debili i hejterów.
Tak samo ludzie w przestrzeni publicznej nabierają na prankami z postaciami z horrorów, a są niby ateistami.
Kiedy gwiazdy były uwielbiane, jakość filmów do tej pory jest wysoka i przewyższa to co jest teraz. Arnold Schwarzenegger był tak popularny, że nie brakowało jego fanów gdziekolwiek się pojawił. Nawet został gubernatorem. Teraz anty jakość filmów wywołuje nie tylko skrajne emocje co samą nienawiść. Nie wiem po co oni to robią.
"oferuje dosłownie nic ciekawego, jeśli chodzi o część pisaną oraz ogólną estetykę, która jest niesamowicie generyczna ?"
Jest lepsze niż próba wykazania jakiś moralnych obciążeń za kolonializm. A to z czym się nie zgadzam to w Baldur's Gate 3 buduje się legendarność wieloma opcjami w dialogach i budowanej stawce gry. Można powiedzieć, że wzięto z kryminałów budowanie napięcia i wywoływanie motywacji do działania. Plus nagość. A tym czasem Pillars of Eternity 2 to melancholia i low fantasy. Inflacja fantasy
Mnie romanse już nie interesują w grach. Jak miałem te swoje 15-17 lat, wielką burzę hormonów to miałem na to paracie, w realu i grach, na studiach już wygasało. Teraz to po paru relacjach czuje, że wygrałem życie odmawiając "poważnych umów" i zobowiązań. Widziałem jak się potoczyło życie tych dziewczyn. A po za tym cała ta Wokowa reszta, już nie chce mi się od tego wszystkiego grać w RPGi i wiele gier single player. Po pracy mogę odpalić Mortal Kombat 1 wykonać fatalisty lub dużo ambitniejszy Tekken 8, później coś innego, a za parę godzin położyć się spać, bo do Januszexu... przynajmniej pracuje na 3/4.
https://www.youtube.com/watch?v=B0fE2T0dlHU&lc=UgyWgmqjkmXYq2FNmNx4AaABAg
Jak można spełniać oczekiwania graczy i zapowiadać sukces gry skoro przed premierą powstają petycję przeciw produkcji gry. Gry robione przez zakompleksione na punkcie własnej kobiecości i zakłamywania swojej słoności, jak zwykle wywalają się na swojej najsłabszej stronie czyli logice?
Normalnie wypadałoby zapytać, Ubisoft czemu wam nie wyszło. Wiadomo co by dopowiedziały "Domyśl się". No domyślam się, bo się ośmieszacie.
@ Sorry muszę oddać poprawki :
W przypadku Company of Heroes 2 dostałem klucz do testowania bety i pamiętałem wrażenia z CoH1. Mimo to spróbowałem i w żaden sposób tego nie żałuję. Kampania single to dramat historyczny, więc nie będę mówił, co jest lepsze. Jednak to, co najlepsze w CoH2, to multiplayer, podany z aktualizacjami i udoskonalony. Wytrzymałość jednostek, asymetria walki, znaczące różnice ekonomiczne produkcji, ukształtowanie terenu, walki w mieście, walki z wykorzystanie budynków, walki w otwartym polu, warunki pogodowe (walki nawet na zamarzniętym jeziorze, lód można było wysadzać w odpowiednim czasie, zaminowywać. Z czasem woda znowu zamarła itd) specjalne zdolności jednostek i maszyn, logistyka napraw maszyn, zdolności gracza jako generała – to było coś, co warto było wtedy grać. Nie polecam Ci teraz kupować tej gry z 2013 roku i próbować swoich sił, to już historia. Bardzo dobra, ale nawet sami twórcy nie byli w stanie powtórzyć sukcesu w Company of Heroes 3. Tym bardziej mnie to boli, bo znowu przed premierą dostałem dostęp do bety.
Moi przyjaciele z gry też, a każda cenna i istotna uwaga była cenzurowana na dwa lata przed premierą. Dostałem nawet 18 wyróżnień od społeczności, ale twórcy usunęli komentarz po jednym dniu. I nawet jak 3 z 8 moich pomysłów przeszło, to całkowite wykonanie gry to coś na 5/10.
A wracając do StarCraft 2, to atmosfera w kantynie z interaktywnymi rozmowami, nawet grą na automacie i na całość statku była bardzo sympatyczna.
Jednak w fabule pojawiło się zbyt dużo uproszczeń i oczywistości, tak by nawet dziecko to zrozumiało i zachowało swoją wrażliwość. Odebrałem to jako brak pomysłów.
Też lubię Warcraft 3 za całość, jednak przez to, co wymieniłem wcześniej, StarCraft 2: Wings of Liberty w porównaniu do Warcraft 3 miał wyraźny, choć akceptowalny spadek jakości fabuły. To, co trzymało mnie przy tej grze, to nadzieja na rozwinięcie się w kolejnych dodatkach. W drugim dodatku zauważyłem spadek nie tyle w jakości fabuły, co w jej motywie – brakowało rozwinięcia poza jedną historię Kerrigan po odzyskaniu mocy i dążeniu do zemsty. A finał fabuły w trzecim dodatku, to już nawet nie wiem, czy był pisany w dwa dni.
W każdym razie, rozumiem Twoje odczucia w przypadku StarCraft 1. To, czego doświadczyłeś, było już historią. Gra była tworzona z ograniczeniami technologicznymi, przez mniejszy zespół i przedłużające się prace nad premierą w 1998 roku. Jednak w tamtym czasie gra była rewelacją i przełomem, najpierw dla historii RTS-ów, a później ukształtowała scenę e-sportową. Sam długo po premierze gry zmuszałem się do niej, bo te 2D i piksele w okresie PS3. No cóż, trzeba było brać to na wiarę. I opłaciło się, najpierw dla kampanii, a później dla świetnego e-sportu. Fabuła była mimo ograniczeń technicznych bardzo innowacyjna i czekałem na premierę StarCraft 2.
Co do Company of Heroes 2. Jedynka była dobra takie OK, ale nie w singlu, mimo kilku dość trudnych misji. Cała gra miała opcje wyboru poziomu trudności, nawet jeśli najwyższy poziom był specjalnie podkręcany, wydłużając czas wykonywania misji. Kolejne dodatki były nieudanym, casualowym eksperymentem, charakterystycznym dla swojej premiery. Zasada w multiplayerze była jedna: grasz Niemcami, to już wygrałeś.
W przypadku Company of Heroes 2 dostałem klucz do testowania bety i pamiętałem wrażenia z CoH1. Mimo to nie spróbowałem i w żaden sposób tego nie żałuję. Kampania single to dramat historyczny, więc nie będę mówił, co jest lepsze. Jednak to, co najlepsze w CoH2, to multiplayer, podany z aktualizacjami i udoskonalony. Wytrzymałość jednostek, asymetria walki, znaczące różnice ekonomiczne produkcji, ukształtowanie terenu, walki w mieście, walki z wykorzystanie budynków, walki w otwartym polu, warunki pogodowe (walki nawet na zamarzniętym jeziorze) specjalne zdolności jednostek i maszyn, logistyka napraw maszyn, zdolności gracza jako generała – to było coś, co warto było wtedy grać. Nie polecam Ci teraz kupować tej gry z 2013 roku i próbować swoich sił, to już historia. Bardzo dobra, ale nawet sami twórcy nie byli w stanie powtórzyć sukcesu w Company of Heroes 3. Tym bardziej mnie to boli, bo znowu przed premierą dostałem dostęp do bety.
Moi przyjaciele z gry też, a każda cenna i istotna uwaga była cenzurowana na dwa lata przed premierą. Dostałem nawet 18 wyróżnień od społeczności, ale twórcy usunęli komentarz po jednym dniu. I nawet jak 3 z 8 moich pomysłów przeszło, to całkowite wykonanie gry to coś na 6/10.
Ja z tego powodu wyleczyłem się z "miłości do retro", bo obecnie problem casualizacji i gier dla idiotów jest do pominięcia. Bez obecności RTS-ów, a nawet można wykorzystywać swoje ulubione praktyki i predyspozycje z RTS do nowych gier. Jakbyś jeszcze się chciał pośmiać to jestem od Ciebie dużo młodszy. Urodziłem się w "wolnej Polsce". A miałem takie okres kiedy by porzucić gry wówczas nowe gry, dla mojego pokolenia, bo były głupie i za łatwe, jeszcze było ich dużo mniej. I zwróciłem się w kierunku retro gier. Co prawda nie ukończyłem Baldur's Gate ani 1 ani 2, ani żadnych klasycznych Fallout-ów, ale już StarCraft tak i nawet grałem na mulit.
A resztę historii już znasz i nie będę się powtarzał.
Nie chcę nikogo pogrążać w rozczarowaniu, ale jak dla mnie StarCraft 2 nie spełnił pokładanym w nim nadziei. Wings of Liberty mimo pierwszych dobrych wrażeń, najpierw pod względem fabuły okazał regresem i telenowelą względem poziomu pierwszej części z dodatkiem. To Multi okazało się zbyt szybkie, a później ponownie regres. Przy Heart of the Swarm, grałem tylko dla fabuły, bo już mocno byłem wkręcony w konkurencyjnego RTS-a Company of Heroes 2. Grałem w niego bardzo długo aż wkręciłem. Osatni dodatek do StarCrafat 2 był totalnym rozczarowaniem i tylko dokończyłem fabułę.
W całym tym wielkim rozczarowaniu wyleczyłem z nostalgią do retro. Gram w bijatyki czy Dark Soulsy. A kiedy jeszcze Company of Heroes 3 totalnie zawiodło, później Homeworld 3. To ostania nadzieja fanom RTSów pewnie ostała w Tempest Rising. Tylko nie wiem ile przetrwają serwery na multi.
Ja jestem zniesmaczony, liczyłem na Kunimitsu lub Julię Chang, a kiedy słyszałem o rzekomym powrocie Craig Marduk też była to dobra chodź w porwaniu do Kunimitsu i Juli Chang już nie bardzo dobra, a tu coś takiego...jawny trolling
Być może było to dobra gra, finał do tej pory pamiętam miał dobrą muzykę. Przy dzisiejszych sztandarach kontynuacja była by rozbudowana, tylko z tego co pamiętam gra miała brzydką grafikę na premierę, nie sprzedała się dobrze. A według mojego byłem znajomego wielkiego fana Fify i GTA to już była strategia, pewnie mylił ją z RTS.
Po pierwsze nie interesuje się ani rajdami ani F1,a o wielu innych słyszałem o nim akurat nie. I jeżeli jakiś człowiek ma upadać czy nawet troll, to niech chociaż sobie dopyta czy rzeczywiście ktoś taki istniał skoro propaganda robi swoje i zanim nie tylko jeden człowiek już upadnie.
Szanowna Pani Olgo, kokocki lego może czy raczej są kultowe, ale to przede wszystkim zabawki. Pewnie Pani nawet tego co piszę nie przeczyta, ani nie weźmie pod uwagę, ale po pierwsze, w budowaniu i artystycznie można bardzo dobrze zrealizować się w z Ukraińską firmą modelarską Miniart, od historii architektury po maszyny cywilne takie jak tramwaje. (Oczywiście nie muszę wspominać o maszynach militarnych).
A z tym "pomimo pokaźnego zbioru gier, stwierdza, że nie ma w co grać" to zdecydowana stwierdzenie, że chyba jest Pani tu tylko dla kasy.
Normalnie widziałem na ulicy rodzinę, która z pewnością musiała mieć niebieską kartę. Młody patus około 7-8 lat był agresywny wobec swoich rodziców. I widziałem ideową interferencję studentek pedagogiki. One chciały im tłumaczyć "tak nie wolno tak się nie robi". Ojciec tego patusa widząc, że zaraz będzie mógł mieć problemy, wziął tego swojego nie dającego się opanować syna a barna, po czym uśmiechał się udając, że wszystko jest ok. Oszczędzę Ci co zrobił ten młody patus będąc na barna.
Ale bardzo mnie dziwi, że studentki pedagogiki tak wierzyły, że bycie "fajnymi" zmieni ludzi niezdolnych do samoopanowania czy patologii jako sposobie życia.
Gorzej kiedy system edukacji opiera się na socjalizacji z takimi ludźmi i w próbie obrony przed ich skłonnościami zrównuje się winę z oprawcą. Dalego widząc to co robią rodzice 500/800 +. W mojej rodzinie młode rodziny zapisały swoje dzieci do prywatnych szkół.
Jako dzieciak, cieszyłem się z pierwszych gier z kategorii PEGI 18, moją pierwszą taką grą był Def Jam: Fight for NY i chyba pierwszy F.E.A.R i jeszcze Company of Heroes 1. Oczywiście nie miałem wtedy 18 lat przy żadnej z tych gier, ale jaka to była rewolucyjna nowość. I żadna z tych gier nie miała prawdziwego poziomu brutalności Dawn of War 1, gry z PEGI 16 (też nie miałem 16 lat na nią). W każdym bądź razie kiedy "rewolucyjna nowość" weszła w mocne obroty pojawiły się Mass Effect 1 i Wiedźmin 1, to było wow ze względu na zegs w ME1 i zegs + wulgarny język przekształcający się w patologię Wiedźmina 1, zupełnie jakby twórcy nie rozpłomienieli jeszcze materiału.
Teraz wszystkie te gry z wyjątkiem Wiedźmina 1 powinny dostać kategorię PEGI 16, a mnie zwyczajnie męczą i nużą kolejne ewolucje gier z PEGI 18, wolę już dopalić Dark Souls 3 z PEGI 16 i swobodnie grać. A obecnie w mojej ogrywanej kolekcji gier z PEGI 18 jest mniej niż PEGI 16. Skupiam się na e-sporcie i nigdy tak dobrze się w krótkim czasie tak dobrze się nie czułem. Jak przy wygranych w Tekken 8.
I jeszcze na sam koniec, pracowałem jako sprzedawca gier i kupujący, czy to rodzice czy to dziadkowie nie zwracają kompletnie uwagi za jakiekolwiek oznaczenia, tylko zwracają na "atrakcyjność okładki".
Gra może nie najlepiej zastartowała, ale mogła mieć dobry potencjał na dobrą fabułę, no ale się nie udało. Nic z tego nie pamiętam, 2ka była lepsza, ale nawet nie wiem jak można było traktować tą mikro kampanie poważnie i jedną z ważniejszych postaci kobiecych nałożyć garnek na głowę imitujący hełm i w około słuchać jaka to ona jest piękna.
Disciples 2 z dodatkami było dużo lepsze.
odpowiedz
tynwar jak grałem z kuzynami to mówię zupełnie szczerze, nie poznałeś prawdziwej mocy gier planszowych, spróbuj rywalizacji z klubach do tego przeznaczonych.
Tak więc nie przeczę twoim słowom by odpuścić sobie Harrego, ja bardzo chce by kuto żelazo zanim samo by chciało wystygnąć. Taki taki innowacyjny talent nie może się zmarnować.
Disco Elysium dosłownie nokautowało połączeniami różnych ideami, a nawet fantastycznością wymieszaną z powszechnymi archetypami ludzi czy to w swojej pracy czy nie mogących wygrzebać się z tego jak ukształtowało ich społeczeństwo. Bez epickości i bez wielkiego wiru wydarzeń, coś na kształt stopniowej wędrówki bez epickości a nawet nieudacznictwa, przegranej miłości czy ulicznej arogancji. Jestem w stanie w znacznym stopniu zrozumieć
Więc może wy redakcjo, posłuchacie nas pozwolicie by oryginalni scenarzyści tym razem wchłonęli trochę biznesowego myślenia zamiast walczyć o ideały w walce przeciw Bałtyckiemu Januszyzmu i dacie cynk Polskim twórcom o nowym pracowniku.
W S2 dodali nie pasującego do klimatu człowieka WOKE, nie wiem po co nie gram nie interesuje mnie to
Jeżeli chce się wygrywać w każdą planszówkę trzeba opanować zasady prawdopodobieństwa. Resztę sposób na zwycięstwo już znacie ze stereotypów i marketingu, problem jest w tym, że pewnie nie dowiecie się, że one działają. Gorzej kiedy jakieś parodie graczy zapuszczali włosy, słuchali metalu i wygrywali tylko z ludźmi na swoim poziomie.
Jeżeli chcą uniknąć najpoważniejszych błędów Dragon Age to wystarczy całkowicie pominąć zagadnienia LPG
To sobie wyobraź, że Tekken 8 dla mnie to czysta finezja i też mam 100h i coś mi się zdaje, że nie grasz dobrze wykonując w 3D: od uników, po z zmianę narożnika, czy wyskakując. A jeżeli byś grał Yoshimistu, Alisą lub Jun Kazama to byś wiedział jak różnorodnie, asymetrycznie i kontrastowo da się w tej grze wymiatać w przeciwieństwie do T7, oczywiście w nowym systemie. Tylko skoro grasz Steve Foxem to możesz nie widzieć tych możliwości w 8ce ?
Niech przywrócą grafice status "rewolucja w gatunku RTS" to może wrócę do tej serii zamiast czekać na Tempest Rising
Gdybym dokończył żart to bym dostał bana, myślę jednak że wiesz i nie musisz się domyślać
Jeżeli nowa marka będzie na jakościowym poziomie Baldur's Gate 3 czy Final Fantasy 7 Remake i Rebirth to kupię bez problemu w normalnej cenie. Gdyby miał kogoś wyciągnąć z developerskiej depresji to przypomnę światowy sukces Wiedźmina 3 z rozszerzeniami. Wiedźmin 3 był całkowicie nieznanym na zachodzie uniwersum, w dodatku niepodobnym do żadnej innej produkcji, czy schematów mentalnych. To udowadnia, że się da stworzyć nową grę a developerska depresja tytułów AAA+ nie jest żadnym wytłumaczeniem. Gry niezależne radzą sobie skacząc miedzy retro-klasykom a innowacyjnością.
Co do CDPR przy projektowaniu Wiedźmina 3 to miał plan by nie traktować gracza jak idiotę czy dziecko.
Gdyby nie Japońskie gry nie był bym zainteresowany graniem na ich konsolach. Po za tym powstanie FF7 R to jedna z lepszych decyzji w branży gier.
Jeszcze coś daje w kredycie zaufania 10/10 na przyszłość mimo, że teraz przez słaby story mod i mniej map gra zasługuje na 9,5/10. Kredyt się spłaci w pierwszym DLC kiedy Eddy Gordo sprawdzi się w nowym systemie. Oczywiście nie mogę się doczekać pojedynków Steve Foxa z Eddym Gordo
Gram od pierwszych kilku godzin od premiery i jestem bardzo zachwycony jak nowy system sprawdza się multi czy to w pojedynczych walkach czy szybko zorganizowanych turniejach, system nauki to zupełnie nowa generacja ze sztuczną inteligencją. Da się dobrze nauczyć czy samemu zanim wejdzie się na multi. Wbije na pewno nie długo 500 godzin.
Wszystko fajnie tyko dajcie w końcu do swojej nostalgicznej twórczości erę PS2, hitów na materiały było pełno nawet na TVGRY starczy.
Ohydny Czerwonodupny Pirat, takie przypadki jak twoje się zdarzały, ale w moich szkołach to na siłę szukali problemów i nic nie znajdywali, a były nawet szczere groźby "poprawczakiem" Co do wad lat 90 to był nieformalny nakaz małżeństwa. Kiedy ja się za dekorowałem, że nie zamierzam w tym uczestniczyć to musiałem się dosłownie zmagać wyzwiskami i obgadywanie i innym syfem. Na dodatek nie tylko od strony dziewczyn w szkole co od dalszej i bliższej rodziny. Po latach okazało się, że na każdym etapie edukacji (podstawówka, gimnazjum, licem) max 4 osoby wzięły ślub i prawie nikt z nich nie ma dzieci. Także nawet wolność jest dla ogółu problemem, gorzej kiedy sami z niej korzystają.
W życiu nie kupiłem symulatora chodzenia, po za tym Adrian dalej jest zakochany w FPS-ach jakby lata 90 dalej trwały
Co więcej pod koniec lat 90tych i początku 2000 młodzieżowymi autorytetami byli muzycy, np raperzy: Eminem 50-cent, X-bit itd NY. Teraz banda jełopów bez poważnego sukcesu czy talentu sama nazywam się patologią i robi "dymy" na patosrtemach.
Tak się składa, że ci "niezdiagnozowani" nie mieli problemów by poradzić sobie z obowiązkami od nauki na wyższym poziomie po prace i samorozwój (nazywanych w tedy pasją lub hobby). Na czym więc polega to magiczne "niezdiagnozowanie" masz jakąś odpowiedź:
[link]
Oprócz tego dzieci nie miały dostępu do hardkorowych treści w tym pornografii
Ja tęsknie za tymi latami, bo nie było smartphonów a zaburzenia i choroby psychiczne u młodych były taką rzadkością, że prawie nikt o nich nie słyszał, oprócz kombinatorów wymuszających dysleksje czy coś podobnego, a zawsze kończyło się tak samo czyli wydłużonym czasem na ważnych testach. A teraz to szkoda gadać. Mam szczęście będą dzieciakiem lat 90tych.
Mam starszego brata, który bardzo dobrze wspomina lata 90te, ja je ledwo pamiętam a w zasadzie trzy lata 1997-98-99 i to właśnie w tedy wychodziły legendy branży takiej jak Heroes 3 of might and magic, planescape torment, fallout, Baldur's gate, Half-life czy Tekken 3 i Tekken Tag Turnament. W tamtych czach szanowało się inteligentnych ludzi nie to co teraz.