No cóż... Trochę nie tego się spodziewałem kupując tę grę. Liczyłem na coś co będzie podobne do poprzednich AC. Tymczasem w mojej ocenie (szczególnie biorąc pod uwagę choćby właśnie walkę z Kjotve) bliżej temu tytułowi do nawalanek pokroju Mortal Combat. To nie moje klimaty i kompletnie nie rozumiem skąd autorom przyszło do głowy robić coś tak niedorzecznego. Gra staje się przez to (przynajmniej dla mnie) kompletnie niegrywalna i zwyczajnie... nudna. Bo jak się domyślam rozwój postaci uzależniony jest od tej konkretnej walki. Bez przejścia tego bossa można zapomnieć o dalszej progresji. Czyli... Moja przygoda z tym tytułem tutaj się kończy. Dziękuję. Wysiadam.
Ja należę do tej grupy ludzi, którzy skorzystali z wersji beta by ocenić, czy w ogóle będę zainteresowany tą grą. Nie byłem, nie jestem i już raczej nie będę. Grałem (i co jakiś czas do niej wracam) w Assassins Creed IV Black Flag i naiwnie żywiłem nadzieję, że Skull & Bones będzie po prostu czymś podobnym, tylko skupionym jedynie na życiu wilka morskiego. Na zegludze, walkach morskich, podbojach itd. Liczyłem, że Ubi po prostu wykorzysta to co świetnie tam już działało i nie będzie (nomen-omen) odkrywać Ameryki od nowa. No niestety. Wyszła z tego kompletna kicha. Z durnymi rozwiązaniami przypominającymi choćby te idiotyzmy z the Division - niby otwarty świat, a ty nie możesz przejść przez plotek wysokości krawężnika...