@Aexoni - a czego spodziewałeś się po przygodówce? Pytam bez zgryźliwości, po prostu jestem ciekaw.
@moonman - każdy ruch możesz planować w przeciwieństwie do klasyków ameritrashu, jak Talisman czy Relic. Decydujesz, w którym kierunku idziesz i czy poniesiesz ryzyko przy szybszej podróży. To jest spora decyzyjność. Jeśli zaś chodzi o walkę - jasne, jest losowa, bo oparta na kościach - wskazuje jednak, że mamy spore możliwości co do modyfikacji wyników dzięki kartom. Kolejna kwestia decyzyjności - idziemy "na żywioł" czy jednak poświęcamy kilka tur na rozwój. Nie twierdzę, że losowości tu nie ma, a jedynie, że jest dobrze osadzona i nie razi - przynajmniej w moim wypadku.
@TRX Regularnie piszę recenzje, od ponad roku pracuje w branży jako doradca klienta/sprzedawca. Każdy ma prawo do swojej opinii.
Ja w przeciwieństwie do większości, gdy tylko usłyszałem o planszowym Wiedźminie byłem daleki od zachwytu. Szczególnie, że Trzewiczek wg mnie spaprał 51 Stan, grę na którą wyczekiwałem miesiącami - grę, która zapowiadała się jako świetna, "około faloutowa" pozycja, a okazała się być... beznamiętną karcianką bez krzty interakcji. Wracając do meritum - usiadłem, zagrałem, zmieniłem zdanie. Sprawdzam wiele gier, Wiedźmin na tle nowości wygląda lepiej niż dobrze.
p.s. Nie, Trzewiczek mi nie płaci. Nie znam gościa, ba, nawet nie specjalnie przepadam za grami wyd. Portal. Wiedźmin obok Robinsona ewidentnie będzie stanowił wyjątek.
Wg mnie warto wspomnieć o Reusie i Anomaly Warzone Earth. Nad każdą z tych produkcji można spędzić kilka naprawdę przyjemnych wieczorów ;)
Co zapamiętam z Euro? Rozkopane miasto od roku, bójki, zachlane hordy kibiców, hałas... Serdecznie pozdrawiam z Poznania ;/
Koncerty na strefie kibica były spoko, jednak mieszkanie pod stadionem to koszmar - tego nic nie przebije.
Ryslaw: napisałem do REBEL'a w tej sprawie - nie minęło kilka dni, a dostałem wypraskę z bez błędów :)
Cayack: wg. mnie główną różnicą jest to, że grając ludźmi wszystko kręci się wokół statystyk (ATAK; OBRONA; RUCH), które możesz wzmacniać na wiele sposobów (co swoją drogą też jest ciekawym i niełatwym zadaniem), natomiast gra demonem to decydowanie o tym, jak rozdać punkty zagrożenia (czy spożytkować je na ominięcie pewnych zasad wystawiania sił zła, czy na bezpośrednie wzmocnienie własnych jednostek, czy też - co najprzyjemniejsze - na uprzykrzenie życia ludziom).
Przy pierwszych dwóch nie miałem problemu: Gothic (bo jest to najlepszy RPG ever, wyznacznik dobrego smaku) i Max Payne (jedyna gra, która spowodowała, że miałem tonę przemyśleń natury egzystencjonalnej - mówiąc wprost "wjechała mi na psyche").
Trzecia gra, mimo rozdarcia, to Morrowind. Świetna gra jakich mało, wracałem do niej X razy, a nadal była zacna.
Zastanawiałem się tu ponadto nad Diablo (wiele powrotów. wiele trupów. zło. same plusy!), w następnej kolejności nad Mafią (ten klimat!), GTA (do dziś wielu graczy zmienia maszyny "bo nadchodzi nowe GTA", nieprawdaż?) i Hitmanem (a to w związku z zamiłowaniem do historii typu "zabili go i uciekł" pod postacią wszelaką tj. film, książka, gra).